Bezkarny hejt w prokuraturze Ziobry. Są sprawy, których śledczy wolą nie drążyć

2022/05/18

Jesienią 2020 r. wszystkie sprawy dotyczące przestępstw z nienawiści prowadzone w Prokuraturze Rejonowej Warszawa-Praga-Północ przeniesiono do innych prokuratur. Decyzję podjął Łukasz Osiński, szef Prokuratury Okręgowej Warszawa-Praga. Oficjalnie po to, by odciążyć jednostkę, która ma problemy kadrowe. Nieoficjalnie: chodziło o odsunięcie od ścigania hejterów prok. Macieja Młynarczyka, który był jednym ze 105 prokuratorów w kraju zajmujących się oprócz typowej przestępczości także ściganiem przestępstw z nienawiści na tle narodowościowym, religijnym, rasowym, LGBT. Tyle że podczas gdy inni prokuratorzy od nienawiści wysyłali do sądu średnio trzy takie sprawy rocznie, prok. Młynarczyk kierował ich 30 i robił to skutecznie, co potwierdzają wyroki kilkudziesięciu sądów z całej Polski.

Najpierw zaczęto mu odbierać pojedyncze śledztwa, np. sprawę Dariusza Mateckiego, wpływowego polityka Solidarnej Polski, szczecińskiego radnego wspieranego przez prokuratora generalnego Zbigniewa Ziobrę i wiceministra sprawiedliwości Patryka Jakiego (pisaliśmy o tym tutaj). Potem Młynarczykowi odebrano wszystkie tego rodzaju sprawy i przeniesiono do je innych jednostek (pisaliśmy o tym tutaj).   

Część spraw prok. Młynarczyka trafiła do Prokuratury Rejonowej Warszawa-Praga-Południe. Tu systematycznie są umarzane. Uzasadnienia decyzji są absurdalne. 

Najgłośniejsze umorzenie zapadło w sprawie Konrada Rękasa, wicelidera prokremlowskiej partii Zmiana, znanej głównie za sprawą jej lidera Mateusza Piskorskiego, oskarżonego o szpiegostwo na rzecz Rosji (jego proces toczy się przed warszawskim sądem). Rękas w publikacjach pochwalał zbrodnię na Ukraińcach w Sahryniu w 1944 r. i zapowiadał jej powtórkę. Jeden z tekstów kończył tak: „Takie Sahrynie będzie komu powtórzyć! (…) Dziś w takiej sytuacji nie mogłaby nam zadrżeć ręka”. Gdy prowadzący sprawę prok. Młynarczyk chciał przesłuchać za pośrednictwem konsula mieszkającego w Szkocji Rękasa, sprawę mu odebrano.

Postępowanie trafiło do jednostki na Pradze-Południe. A tam śledztwo umorzono 21 lutego, na trzy dni przed inwazją Rosji na Ukrainę. Decyzję podjęła prok. Ewa Prostak (kierowniczka działu śledczego). Zrobiła to w tydzień. I to bez przesłuchania Rękasa. Po publikacji „Wyborczej” o kompromitującym umorzeniu ogłoszono, że Łukasz Osiński, szef Prokuratury Okręgowej Warszawa-Praga, zdecydował o kontroli postępowania.

Więcej w Wyborczej

“Obchody” urodzin Hitlera. Po pięciu latach padnie WYROK

2022/05/18

31 maja Sąd Rejonowy w Wodzisławiu Śląskim ogłosi wyrok w procesie oskarżonych o publiczne propagowanie nazizmu. Przed sądem odpowiada sześcioro uczestników “obchodów” urodzin Adolfa Hitlera zorganizowanego w maju 2017 r. w lesie pod Wodzisławiem.

We wtorek sąd wysłuchał mów końcowych obrońców i ostatniego słowa organizatora spotkania z 2017 r. – Mateusza S. Domagając się uniewinnienia, obrona przekonywała, że impreza nie miała publicznego charakteru, a zatem – w myśl Kodeksu karnego – udział w niej nie podlega odpowiedzialności karnej. Obrońcy i sam S. – który jako jedyny z oskarżonych pojawił się w we wtorek sądzie – przekonywali też, że osoby, które odpowiadają w procesie, nie propagowały nazizmu.

Proces jest pokłosiem reportażu telewizji TVN, w którym pokazano sfilmowane ukrytą kamerą spotkanie zorganizowane w lesie koło Wodzisławia. Na poprzedniej rozprawie prokurator wniosła o wymierzenie oskarżonym kar bezwzględnego więzienia – od 8 miesięcy do 1 roku i 4 miesięcy.

Śledztwo w sprawie, której dotyczy proces, wszczęto w styczniu 2018 r. po emisji reportażu w telewizji TVN pt. “Polscy neonaziści”. Dziennikarze pokazali w nim m.in. obchody 128. rocznicy urodzin Hitlera, które odbyły się ponad pół roku wcześniej w lesie koło Wodzisławia Śląskiego. Na polecenie prokuratury ABW zatrzymała wówczas uczestników spotkania i przeszukała ich mieszkania. Znaleziono w ich domach flagi, odznaki, naszywki i publikacje o symbolice nazistowskiej.

Materiał Superwizjera TVN pokazywał m.in. rozwieszone na drzewach czerwone flagi ze swastykami i “ołtarzyk” ku czci Hitlera z jego czarno-białą podobizną oraz wielką drewnianą swastyką nasączoną podpałką do grilla, która po zmroku została podpalona. Widać było też uczestników spotkania przebranych w mundury Wehrmachtu i SS, wznoszenie toastów “za Adolfa Hitlera i naszą ojczyznę, ukochaną Polskę” i częstowanie tortem w kolorach flagi Trzeciej Rzeszy.

Źródło: dziennik.pl

Atak terrorystyczny w Stanach Zjednoczonych. Rasista zastrzelił 10 osób w Buffalo w stanie Nowy Jork

2022/05/15

To jeden z najkrwawszych ataków terrorystycznych na tle rasowym w historii USA. Ok. 14.30 czasu lokalnego w sobotę biały 18-latek wysiadł z samochodu przed sklepem Tops Friendly Market we wschodniej części Buffalo, gdzie większość ludności jest czarna. Miał na sobie ciężką kamizelkę kuloodporną i hełm z kamerą, w rękach automatyczny karabin ozdobiony rasistowskimi hasłami.

Nagranie z tego, co wydarzyło się później, było na żywo transmitowane w internecie za pośrednictwem popularnego wśród grających w gry wideo serwisu Twitch należącego do koncernu Amazon. Serwis zlikwidował konto, jednak klatki z nagrania wciąż krążą po internecie.

Terrorysta zaczął strzelać na parkingu, gdzie trafił cztery osoby, z których przeżyła jedna. Potem wszedł do sklepu i strzelał dalej. W budynku był ochroniarz, uzbrojony w pistolet emerytowany policjant. Jego broń nie była jednak w stanie przebić pancerza terrorysty. Gendron zastrzelił ochroniarza i zaatakował kolejne osiem osób. Tylko dwie z jego ofiar przeżyły. Łącznie zginęło 10 osób, trzy zostały ranne. Prawie wszystkie ofiary są czarne.

Więcej w Wyborczej

Zdewastowany przez wandali tęczowy mural już odmalowany. Pieniądze zebrano w rekordowym tempie

2022/05/14

W ciągu zaledwie dwóch dni udało się zebrać pieniądze na odmalowanie tęczowego muralu przy ul. Opolskiej we Wrocławiu, który został zdewastowany przez wandali. Ostatni nienawistny znak symbolicznie zamalowało wspólnie kilkanaście osób.

– Dobrych ludzi jest więcej – tak Bartłomiej Ciążyński, wiceprzewodniczący Rady Miejskiej we Wrocławiu, podsumował to, co zadziało się w ostatnich dniach wokół muralu pod hasłem “Klimat na równość”. 

Jego powstanie zainicjowało przedstawicielstwo regionalne Komisji Europejskiej, w partnerstwie z Wrocławską Radą ds. Równego Traktowania i Kulturą Równości. Na wielkiej ścianie pojawiły się kolorowe pasy, a na ich tle – zielone drzewo. Użyto przy tym farb antysmogowych, pochłaniających zanieczyszczenia. 

– Chodziło o to, żeby oczyszczać atmosferę Wrocławia, dosłownie i w przenośni – wyjaśniał Jacek Wasik, dyrektor przedstawicielstwa KE we Wrocławiu.

Malunek miał nawiązywać do europejskiego Zielonego Ładu, a jednocześnie uczcić obchodzony 17 maja Międzynarodowy Dzień Przeciw Homofobii, Transfobii i Bifobii. Niestety, nie doczekał do tej daty.

Więcej w Wyborczej

“Ja tu jestem obywatelem, wy nie”. Repatrianci skarżą się na ksenofobiczny atak przed urzędem wojewódzkim we Wrocławiu

2022/05/12

Władysław Beketow z żoną i dwójką dzieci mieszkają we Wrocławiu od 2019 r. 

– Jesteśmy Polakami z Rosji, z Petersburga. Przeprowadziliśmy się do kraju naszych przodków. Zarówno wcześniej, jak i teraz zdecydowanie potępiamy politykę obecnych władz rosyjskich. W tym wobec naszego narodu polskiego – zapewnia mężczyzna.

On i jego córki mają już polskie obywatelstwo. Żona Katarzyna nie miała dokumentów potwierdzających narodowość polską, więc otrzymała tylko zezwolenie na pobyt czasowy. W lipcu 2021 r. złożyła nowy wniosek o wydanie kolejnego zezwolenia na pobyt. W grudniu wysłała pocztą dokumenty potwierdzające polskie obywatelstwo męża i młodszej córki.

Niestety, urzędnicy telefonicznie nie mogli jej potwierdzić, że dokumenty te dotarły do inspektora i zostały uwzględnione w sprawie. Na infolinii urzędnicy nie udzielają takich informacji, a ostatnio kobieta w ogóle nie mogła się tam dodzwonić, nikt nie odbierał telefonu. W środę 20 kwietnia około godziny 12.30 poszła więc do urzędu. Były z nią dzieci – córka w wieku 20 lat i młodsza, pięcioletnia. Kobiety próbowały wejść do budynku Dolnośląskiego Urzędu Wojewódzkiego, by dowiedzieć się, na jakim etapie jest sprawa wydawania zezwolenia na pobyt. Bezskutecznie.

“Pracownik ochrony odmówił im wstępu w niegrzeczny sposób, chociaż wybiórczo wpuszczał innych interesantów, ponieważ były to godziny pracy, a DUW to miejsce publiczne” – pisze Władysław. “Żona i córka próbowały zadać pytanie, gdzie można uzyskać przynajmniej niektóre informacje. Poprosiły o wysłuchanie, otwierając drzwi, ale ochroniarz gwałtownie wyrwał je im z rąk i zamknął, nic nie odpowiadając”.

Katarzyna znów je uchyliła i spytała, z jakiego powodu nie można wejść i dlaczego ochroniarz nie chce wysłuchać jednego pytania. – Odpowiedział: “Bo ja tak zdecydowałem” – przytacza mąż kobiety. – Żona nacisnęła dzwonek przy drzwiach, ale drzwi się nie otwierały. Ochroniarz zaglądał przez szybę. Gdy otwierał innym osobom, Kasia trzymała za klamkę i pytała, dlaczego nie może wejść do miejsca publicznego.

Więcej w Wyborczej

Wrocław. Tęczowy mural przy ul. Opolskiej został zniszczony przed ukończeniem

2022/05/11

Z inicjatywy stowarzyszenia Kultura Równości, przy ul. Opolskiej we Wrocławiu miał powstać mural promujący równość i poszanowanie dla różnorodności wszystkich osób, bez względu na płeć, wiek, rasę, pochodzenie, status społeczny, stan zdrowia, orientację psychoseksualną lub tożsamość płciową. Jednak w nocy, jeszcze przed ukończeniem, malowidło zostało zdewastowane.

Do zniszczeń doszło w nocy z poniedziałku na wtorek (9/10 maja). Sprawcy skorzystali z rusztowań ustawionych przy ścianie budynku na wysokości ul. Opolskiej 21 i zamalowali powstający tam tęczowy mural.

Kultura Równości to stowarzyszenie działające we Wrocławiu na rzecz osób LGBT+. Organizuje Wrocławskie Marsze Równości, Festiwale Równych Praw oraz prowadzi Równe Miejsce – Centrum LGBT+ Wrocław, gdzie odbywają się spotkania, warsztaty, pomoc psychologiczna i działa biblioteka.

Źródło: miejsawewroclawiu.pl

Lubelski sąd po orzeczeniu NSA unieważnił dwie uchwały samorządów ws. LGBT

2022/05/10

Lubelski sąd administracyjny unieważnił w poniedziałek uchwały Sejmiku Województwa Lubelskiego oraz Rady Powiatu Ryckiego w sprawach “ideologii gender i LGBT”. Sprawy te wróciły do WSA po wcześniejszym rozstrzygnięciu Naczelnego Sądu Administracyjnego.

“Tym samym sądy I instancji uwzględniły już wszystkie dziewięć skarg Rzecznika Praw Obywatelskich na wybrane uchwały samorządowe dyskryminujące osoby nieheteronormatywne” – przekazało w poniedziałek Biuro RPO informując o rozstrzygnięciu sądu.

W orzeczeniach Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Lublinie chodziło o “Stanowisko Rady Powiatu Ryckiego w sprawie powstrzymania ideologii gender i LGBT” z 30 kwietnia 2019 r. i stanowisko Sejmiku Województwa Lubelskiego z 25 kwietnia 2019 r. “w przedmiocie wprowadzania ideologii LGBT do wspólnot samorządowych”.

Lubelski WSA już po raz drugi zajmował się sprawami tych uchwał. Po raz pierwszy – w lutym 2021 r. – WSA odrzucił obie skargi bez merytorycznego badania uznając, że uchwały nie dotyczą sprawy z zakresu administracji publicznej i dlatego nie podlegają właściwości WSA. NSA uwzględnił jednak skargi kasacyjne RPO w tej sprawie i zwrócił mu obie sprawy do ponownego zbadania, tym razem od strony merytorycznej.

W poniedziałek – po ponownym zbadaniu spraw – WSA uznał, że skargi RPO zasługują na uwzględnienie. Jak zaznaczyło Biuro RPO, sąd uznał, że uchwały te m.in. “zostały podjęte bez podstawy prawnej i z rażącym naruszeniem prawa, wykraczają poza zakres kompetencji i zadania organów, które je podjęły, bezsprzecznie dyskryminują osoby LGBT oraz przedstawiają społeczność osób LGBT jako stanowiącą zagrożenie dla wspólnoty samorządowej”.

Wyroki są nieprawomocne i te rozstrzygnięcia WSA – tym razem merytoryczne – można jeszcze zaskarżyć do NSA.

Więcej na radio.opole.pl

Kompromitacja prokuratury ws. szczucia na Ukraińców. Sprawa umorzona, choć sprawców skazano

2022/05/09

Kuriozalna sytuacja: prokuratorka z Warszawy tak rozpędziła się z umarzaniem spraw dotyczących szczucia na Ukraińców, że zrobiła to nawet z wątkami, które wcześniej zakończyły się ustaleniem sprawców i prawomocnym skazaniem.

“Wyborcza” dotarła do dokumentów w tej sprawie. Pod umorzeniem podpisała się Agnieszka Filipczak z Prokuratury Rejonowej Warszawa Praga-Południe. To doświadczona prokuratorka z wydziału śledczego, wcześniej cieszyła się świetną opinią, popierała przed sądami odważne poszlakowe akty oskarżenia.

Ostatnio trafiło do niej kilka spraw dotyczących przestępstw z nienawiści po prokuratorze Macieju Młynarczyku. I Filipczak umarza jedną po drugiej. 

Młynarczyk pracuje w Prokuraturze Rejonowej Warszawa Praga-Północ i wyspecjalizował się w ściganiu przestępstw z nienawiści. Jak pisała “Wyborcza”, stał się solą w oku środowisk radykalnych i narodowych. A mimo skuteczności kierownictwo najpierw odebrało mu kilka newralgicznych spraw, a potem wszystkie tego rodzaju śledztwa. Część z nich trafiła m.in. do Prokuratury Rejonowej Warszawa Praga-Południe. 

Jak prokurator Filipczak umorzyła sprawy, w których zapadły prawomocne wyroki?

W czerwcu 2019 r. Anna Dąbrowska z lubelskiej fundacji Homo Faber zorganizowała w Przemyślu happening “Nie będzie innego”. Na rynku ustawiono okrągły stolik, przy którym usiadł ówczesny lider mniejszości ukraińskiej Piotr Tyma i zapraszał do rozmów każdego, kto chciałby porozmawiać na temat relacji polsko-ukraińskich.

Przyszli także nacjonaliści. Tyma podawał im rękę, tłumaczył. Dłuższą rozmowę przeprowadził m.in. z partnerką mężczyzny skazanego za atak na procesję greckokatolicką w Przemyślu w 2016 r.

W sieci ruszyła lawina hejtu wobec polsko-ukraińskiego pojednania. „Precz z ludobójcami sukami banderowskimi z Polski sicierwa” (pisownia oryginalna) – pisał na Facebooku użytkownik ukrywający się pod pseudonimem „Edward Nowak”. Tymę określił tak: „to banderowskie sicie rwo”. Ten sam użytkownik w październiku 2019 r. pod artykułem ukraińskiego dziennikarza i aktywisty Igora Isajewa znieważał i groził: „Bandersuke na stryczek”. 

Inny użytkownik Facebooka „Zbyszku Aleces” ostrzegał w kontekście happeningu w Przemysłu: „Krótki dialog chętnie z nienawistnym banderowcem podejmie mój kij bejsbolowy”. A „Remigiusz Górski” (jak się okazało, podał prawdziwe imię i nazwisko), określał Tymę i Dąbrowską „ścierwami”, „ścierami”. Pisał: „Z takimi ścierwami jak Tyma się nie rozmawia. Z takimi jak Dąbrowska też nie. Jedna ściera warta drugiej…”. 

Sprawę hejterów prowadził Młynarczyk i ustalił, kim są. Mężczyznom postawiono zarzuty znieważania, nawoływania do nienawiści na tle narodowościowym i nawoływania do przemocy. Postępowanie prokuratorowi jednak odebrano i przekazano do Prokuratury Rejonowej Warszawa Praga-Południe. I tu 31 marca prokurator Filipczak umorzyła sprawę dotyczącą wszystkich wypowiedzi: “Edwarda Nowaka”, “Zbyszku Alecesa” i “Remigiusza Górskiego”. 

Więcej w Wyborczej

Prokuratura składa apelację od wyroku uniewinniającego kierowniczkę sklepu IKEA

2022/05/08

Prokuratura skierowała do sądu apelację od wyroku uniewinniającego kierowniczkę działu personalnego sklepu IKEA. Prokuratura nie zgadza się z ustaleniami sądu, że zwolnienie przez nią pracownika sklepu nie było motywowane jego przynależnością wyznaniową. Kobieta odpowiadała za dyskryminację wyznaniową przy zwolnieniu pracownika, który zamieścił wpis krytykujący środowiska LGBT.

Rzeczniczka prasowa Prokuratury Okręgowej Warszawa-Praga prok. Katarzyna Skrzeczkowska powiedziała PAP, że apelacja w tej sprawie od wyroku z lutego została przekazana do Sądu Okręgowego w Krakowie. – Prokuratura Okręgowa Warszawa-Praga nie zgadza się z ustaleniami sądu, jakoby oskarżona nie popełniła zarzucanego jej przestępstwa, a zwolnienie z pracy pokrzywdzonego Janusza Komendy nie było motywowane jego przynależnością wyznaniową – wskazała.

Zdaniem prokuratury to nie podane w wypowiedzeniu umowy o pracę przyczyny były powodem zwolnienia mężczyzny, ale zadeklarowana przynależność do Kościoła i niepoprawne politycznie przekonania religijne. Rzeczniczka prokuratury przypomniała, że przedmiotem ochrony w przepisach kodeksu karnego art. 194 – kto ogranicza człowieka w przysługujących mu prawach ze względu na jego przynależność wyznaniową albo bezwyznaniowość – “jest wolność sumienia i wyznania w znaczeniu prawa do zachowania określonego światopoglądu religijnego i do wyrażania go w wybranej przez siebie formie”.

Więcej w serwisie prawo.pl


Rasistowski skandal w Anglii. Trener zwolniony

2022/05/07

Kierownictwo Crawley Town, z 4. ligi angielskiej, ogłosiło rozwiązanie umowy z trenerem Johnem Yemsem po potwierdzeniu zarzutów o używanie przez niego dyskryminującego języka i obcesowego zachowanie wobec ciemnoskórych zawodników drużyny.

Yems dał się poznać z mocno kontrowersyjnego zachowania w klubie. Dziennikarz gazety “Daily Mail” ustalił, że trener wyzywał swoich zawodników od “zamachowców”, “terrorystów” czy “wyjadaczy curry”. Dodatkowo Anglik wydzielił szatnię dla graczy białego koloru skóry, zostawiając obcokrajowców w kompletnie innym pomieszczeniu. Jednemu z młodych graczy zabronił przyjeżdżania na trening z plecakiem mówiąc, że pasażerowie w transporcie publicznym byliby przestraszeni, że eksploduje. Na porządku dziennym było także przezywanie graczy o ciemnej karnacji, a także naśmiewanie się z piłkarza cypryjskiego pochodzenia.

62-letni Yems został zawieszony na czas nieokreślony w zeszłym miesiącu przez nowych, amerykańskich właścicieli klubu po tym, jak siedmiu piłkarzy Crawley przedstawiło “poważne i wiarygodne” zarzuty, co wywołało śledztwo prowadzone przez Angielski Związek Piłki Nożnej i związek piłkarzy. Władze kluby ogłosiły, że rozstanie ze szkoleniowcem nastąpiło za porozumieniem stron.

Więcej w serwisie interia.pl

Tegoroczna Parada Równości w Warszawie będzie podwójna i inna niż wszystkie dotychczasowe

2022/05/07

Parada Równości odbędzie się 25 czerwca i przejdzie ulicami stolicy. Dlaczego jednak będzie to parada podwójna? Bo dołączy do niej ukraińska społeczność LGBT+. “Z dumą dołączamy do Kyiv Pride w ich marszu po zwycięstwo Ukrainy! Wzywamy społeczność, organizacje LGBTQIA i ludzi na całym świecie, aby przyłączyli się do wspólnego marszu Warsaw & Kyiv Pride i stanęli w obronie wolności narodu ukraińskiego, pokoju i miłości” – napisali organizatorzy warszawskiej parady.

Zmieniona jest nie tylko nazwa imprezy, ale również logo, na którym widnieją dwie dłonie w kolorach ukraińskiej flagi. 

Pierwotnie chcieliśmy, by motywem przewodnim tegorocznej parady była magia, ale z racji tego, że w lutym wybuchła wojna w Ukrainie, nie jest to powód do mówienia o magii – mówi “Stołecznej” Piotr Starzewski z Wolontariatu Równości. – Zgłosili się do nas organizatorzy Kyiv Parade, którzy chcieliby z nami zorganizować paradę równości i od razu się zgodziliśmy, szczególnie, że w tym roku Kyiv Parade obchodzi swoje 10-lecie, więc przy okazji będziemy w czerwcu świętować z nimi ich jubileusz.

Więcej w Wyborczej

Bart Staszewski wygrywa z podkarpacką gminą w sprawie stref anty-LGBT. To pierwszy taki wyrok

2022/05/05

Pierwszy wygrany proces Bartosza Staszewskiego, aktywisty LGBT, który nagłośnił w Europie sprawę uchwał anty-LGBT. O rzekome naruszenie dóbr osobistych pozwała go gmina Niebylec i przegrała w sądzie.

Niebylec to gmina położona na Podkarpaciu, około 30 km od Rzeszowa. Przyjęła uchwałę anty-LGBT we wrześniu 2019 roku. Jak wskazali wówczas radni, celem uchwały było  “wyrażenie sprzeciwu wobec promocji i afirmacji ideologii tak zwanych ruchów LGBT”. Uchwała została jednak przez sąd uchylona – po skardze złożonej przez Rzecznika Praw Obywatelskich. Sąd wskazał m.in., że nowe prawo wyklucza ze wspólnoty samorządowej osoby LGBT.

Bartosz Staszewski był w gminie Niebylec, podobnie jak w szeregu innych gmin w Polsce. Pod znakiem drogowym z nazwą miejscowości przyczepił – na chwilę – tabliczkę “Strefa wolna od LGBT. LGBT – Free Zone”. Zrobił zdjęcia, które puścił w świat. – Mam nadzieję, że ta dosłowność otrzeźwi zarówno samorządowców, jak i niektórych mieszkańców. Te uchwały są, a ja nie robię nic innego ponad to, że je nazywam i pokazuję – tłumaczył w TOK FM Staszewski. 

Gmina Niebylec pozwała aktywistę o ochronę dóbr osobistych – wskazując, że naruszono dobre imię gminy, a także jej reputację i publiczną wiarygodność. Sąd Okręgowy w Rzeszowie właśnie to powództwo oddalił. – To pierwsze takie rozstrzygnięcie w Polsce – wskazuje Staszewski. 

Sąd poprosił o wyjaśnienia – w formie pisemnej – świadków zgłoszonych przez obie strony. Na tej podstawie wydał rozstrzygnięcie. Co ważne, wyrok wydano na posiedzeniu niejawnym, a zgodnie z przepisami jest to dopuszczalne tylko w sytuacji, gdy sąd uzna, że wnioski dowodowe i wskazane przez strony twierdzenia nie wymagają przeprowadzenia rozprawy.

– Sąd, wydając wyrok bez rozprawy, nie miał wątpliwości, że powództwo gminy Niebylec jest bezzasadne, natomiast motywy rozstrzygnięcia sądu poznamy w pisemnym uzasadnieniu wyroku – informuje Staszewski. 

Więcej w TOK FM

Jakimowicz zerwał tęczową flagę i nazwał ją “g…nem”. Instagram zablokował mu profil

2022/05/05

Prezenter TVP Info zerwał tęczową flagę wywieszoną na budynku w Warszawie. Twierdził, że “jest urażony jako Polak”, tym, że “szmata” wisi nad flagą biało-czerwoną. Filmik z akcji opublikował na Instagramie, po czym zablokowano mu konto. – Oczywiście, że tęczową flagę można wieszać obok biało-czerwonej – mówi ekspert protokołu dyplomatycznego.

Publiczna telewizja TVP Info wyemitowała w środę rano filmik swojego prezentera Jarosława Jakimowicza. Nakręcił go komórką 2 maja, w Dniu Flagi Rzeczypospolitej. Pokazał dwie flagi umieszczone na drzewcu na budynku przy Belwederskiej 42 w centrum Warszawy: biało-czerwoną i tęczową.

Jakimowicz oświadczył, że “jest oburzony jako Polak”. Twierdził, że składał zawiadomienie w tej sprawie w straży miejskiej, ale nie doczekał się interwencji. Przeszedł też na drugą stronę Belwederskiej, próbując nakłonić do podjęcia działania stojących tam policjantów. Gdy odmówili, poszedł do sąsiedniej restauracji, pożyczył krzesło, wszedł na nie i sam zerwał tęczową flagę, nazywając ją “g…nem”.

Więcej w Wyborczej

„Polacy wyparli Podlasie. Myślą, że to się skończyło. Ale dla nas ludzie z lasu to bardzo realna sprawa”

2022/05/02

Pomagaliśmy, bo nie było innego wyjścia. Trudno tu mówić o wyborze: albo się człowieka zostawia w lesie na pewną śmierć, albo się go bierze do domu – mówi mieszkaniec strefy stanu wyjątkowego na Podlasiu.

Nie chce podać imienia ani nazwiska, choć nie robi niczego nielegalnego. Ale boi się, że i on, i jego partnerka mogliby zostać oskarżeni o przemyt ludzi, były już takie przypadki. A poza tym Straż Graniczna i policja wzięłyby ich pod lupę, nie mogliby pomagać ludziom z granicy, jak się tutaj nazywa uchodźców. A wciąż są im potrzebni.

W ostatnich tygodniach ludzi z granicy znowu jest więcej, przecinają płot z zasiekami z drutu, robią podkopy, próbując się przedostać do Polski i dalej, na Zachód. – Polacy są teraz zajęci straszną wojną na Ukrainie, ale na polsko-białoruskiej granicy też trwa dramat, wcale się nie skończył – tłumaczy mężczyzna.

Prosi, żeby podkreślić, że nie byli jedynymi, którzy przyjmowali uchodźców do swoich domów. Jakiś czas temu zadzwoniła znajoma z Michałowa i powiedziała, że trzyma w piwnicy cztery osoby. – Dokładnie tak jak Polacy ukrywali Żydów w czasie wojny. Wprawdzie rozstrzelanie za to nie grozi, ale i tak robimy to w atmosferze strachu. W jakim świecie my żyjemy? – wzdycha.

Pierwsza trafiła do nich babcia, tak ją wszyscy nazywali. Potem okazało się, że jest jezydką z Iraku, ma ponad 60 lat. Początek grudnia, zima i śnieg, a ona przeszła z grupą uchodźców przez granicę. Młodsi i silniejsi poszli dalej, a ją zostawili w lesie, bo za nimi nie nadążała. Utknęła na bagnach. Na szczęście to było już niedaleko zabudowań, więc ktoś ją znalazł, wyciągnął z bagna i zaprowadził do znajomej, która mieszka na skraju wsi. Tam babcia spędziła pierwszą noc. Potem trzeba było ją przerzucić dalej, bo tamto miejsce nie było bezpieczne.

– Zdawaliśmy sobie sprawę, że jeśli trafi na pograniczników, to zostanie wywieziona na płot na granicy. A jak wróci na ten płot, to już tam prawdopodobnie zostanie i umrze. Nie było wyboru, naprawdę. Gdybyśmy postąpili inaczej, mielibyśmy ją na sumieniu. Że nie wyciągnęliśmy do niej ręki i przez nas zmarła. Ona była w takim złym stanie, że ledwie chodziła. Nogi miała spuchnięte, dreptała kilkadziesiąt metrów i koniec – opowiada mieszkaniec Podlasia.

Cały artykuł w Newsweeku

Rasistowski atak na Larry’ego Ugwu w centrum Gdańska. Grożono mu śmiercią, jeden z napastników miał nóż

2022/05/01

– Na szczęście żyję, nic mi się nie stało, ale to było przerażające, to spotkanie ze śmiercią – mówi “Wyborczej” Lawrence Ugwu, dyrektor Nadbałtyckiego Centrum Kultury w Gdańsku.

W czwartek w samym centrum miasta zaatakowali go rasiści z nożem w ręku.

Ok. godz. 16.30 Ugwu chciał podjechać pod Biedronkę przy ul. Elżbietańskiej. W pewnym momencie na środku ulicy stanęło dwóch mężczyzn.

– Zablokowali mi przejazd. Pomyślałem sobie: “Chłopaki o tej porze już tak narąbane?”. Zatrąbiłem, wtedy jeden zaczął uderzać w szybę od przednich drzwi. Myślałem, że ją zbije, chciałem odjechać, ale dalej blokowali drogę, po chwili zaczęli kopać samochód. Wysiadłem, żeby zapytać, o co chodzi, wtedy jeden z nich wyciągnął nóż. Krzyczeli, że “zabiją mnie jak psa”, wyzywali od małp, kazali wracać do dżungli – opowiada Larry Ugwu. 

Dyrektor NCK zaczął uciekać, wówczas jeden z napastników przebił mu oponę. Ludzie, którzy byli świadkami zdarzenia, zaczęli krzyczeć, że trzeba wezwać policję. Rasiści rzucili się do ucieczki, a Ugwu –  gdy to zauważył – zaczął biec za nimi i nagrywać. 

– Chciałem mieć nagrane ich twarze – mówi. Gonił ich do Targu Drzewnego. Napastnicy, żeby się zasłonić, założyli na głowę kaptury. 

W sobotę na swoim facebookowym profilu córka dyrektora NCK umieściła zdjęcia, które wycięto z filmików z prośbą o pomoc w odnalezieniu napastników. 

Więcej w Wyborczej

Uchwały anty-LGBT. Rząd do przedstawicielki ONZ: Osoby LGBT są u nas chronione, także przez policję

2022/04/30

Z dokumentu KE, do którego dotarł Atlas Nienawiści, wynika, że samorządy anty-LGBT nie dostaną pieniędzy z unijnych funduszy regionalnych. Polski rząd musiał też tłumaczyć się przedstawicielce ONZ. Wyjaśnił, że Polska to wyspa wolności dla osób LGBT, także dzięki polskiej policji.

W ostatnich dniach Atlas Nienawiści informował o działaniach podjętych na arenie międzynarodowej wobec polskich władz w sprawie uchwał. 7 kwietnia 2022 w obradach Konwentu Marszałków Województw RP uczestniczyły dwie przedstawicielki Komisji Europejskiej odpowiedzialne za dotacje regionalne. Emma Toledano-Laredo, dyrektor ds. wdrażania w Dyrekcji Generalnej ds. Polityki Regionalnej i Miejskiej Komisji Europejskiej poruszyła sprawę uchwał anty-LGBT w kontekście unijnych środków:

„Chcemy, żeby programy zawierały wyraźny przepis, który będzie zapewniał, że wnioski złożone przez władze lokalne, które przyjęły takie uchwały, są niezgodne z fundamentalnymi wartościami zawartymi w Traktacie o Unii Europejskiej”.

Aktywiści Atlasu Nienawiści poprosili o szczegóły w trybie dostępu do informacji publicznej. „Otrzymaliśmy z KE przykładowy projekt wojewódzkiego programu regionalnego na lata 2021-2027. Został już oficjalnie przesłany do KE, gdzie będzie negocjowany i potem przyjęty.

Zawiera on zapis mówiący wprost o tym, że samorządy z uchwałami anty-LGBT nie otrzymają funduszy unijnych.

KE będzie dążyć do tego, by każdy z programów polityki spójności (fundusze EFRR, ESF+, FST, Fundusz Spójności) na lata 2021-2027 posiadał taki zapis. Programy są nadal negocjowane”.

Z kolei 27 kwietnia 2022 Mary Lawlor – specjalny sprawozdawca ONZ ds. obrońców praw człowieka – opublikowała wystąpienie do polskiego rządu w sprawie pozwanych aktywistów Atlasu Nienawiści. Sprawozdawczyni ONZ uznaje, że pozwy można zaliczyć do SLAPPÓW, czyli spraw wytaczanych m.in. aktywistom czy dziennikarzom w celu wywołania efektu mrożącego: „Jesteśmy szczególnie zaniepokojeni działaniami prawnymi przeciwko Atlasowi Nienawiści, ponieważ wydają się one mieć miejsce w kontekście szeroko rozpowszechnionych »strategicznych procesów sądowych przeciwko udziałowi społecznemu« (SLAPPs) przeciwko obrońcom praw człowieka osób LGBT w Polsce”.

Więcej na oko.press

“Poznaj Żyda!” – antysemicka książka promowana w mediach narodowych za pieniądze podatników. Ministerstwo odpowiada

2022/04/26

Media Narodowe, które otrzymują wsparcie finansowe od resortu kultury, promują antysemicką książkę “Poznaj Żyda!”. Wydawca pozycji, Przemysław Holocher, tłumaczył, że książka nie jest antysemicka, jednak już w pierwszym rozdziale czytamy, że autor mówi o narodzie żydowskim, że jest to plemię pasożytnicze, które “ssie nasz pot, naszą krew”.

“Poznaj Żyda!” autorstwa Teodora Jeske-Choińskiego została wydana przez wydawnictwo Magna Polonia. Przemysław Holocher, wydawca książki, podczas wywiadu w internetowej telewizji Media Narodowe nieudolnie starał się zaprzeczać, że książka nie jest antysemicka, jednak trudno w to uwierzyć biorąc pod uwagę, jak wygląda publikacja i co w niej znajdziemy. A także słuchając słów Holochera, który – opowiadając o publikacji – mówi: Żydzi, którzy odnoszą się do Talmudu i kultury wybraństwa, sami tkwią w ogromnej ciemnocie.

W książce Jeske-Choiński już w pierwszym rozdziale pisze: “Od sześciu wieków gnieździ się to plemię pasożytnicze na naszej skórze, ssie nasz pot, naszą krew”. Podczas wywiadu Hochler usilnie starał się udowodnić, że książka nie jest antysemicka, jednak jej treść mówi sama za siebie. Co więcej, zdaniem wydawcy książki, okładka książki nie jest obraźliwa dla Żydów, nawiązuje do “popularnego mema”. Co widnieje na okładce książki? Znalazło się tam 16 wizerunków stereotypowo przedstawionych Żydów, którzy na ramionach mają opaski z napisami m.in. “rzetelna prasa”, “LGBT“, “wolne media” albo “wolne sądy”.

“Treść książki, którą trzymacie Państwo w rękach, zupełnie nie licuje z jej okładką – satyryczną, prześmiewczą, może nawet nieco infantylną” –  informuje wydawca książki Przemysław Holocher. Nasuwa się więc pytanie, dlaczego wydawnictwo zdecydowało się na wydanie książki z obraźliwymi antysemickimi karykaturami, skoro rzekomo treści w książce mają do nich nie nawiązywać? 

Wydawca twierdzi również, że treść książki jest aktualna. Warto wspomnieć, że po raz pierwszy publikacja została wydana w 1910 roku, czyli 112 lat temu.

Więcej na gazeta.pl

Wyrok w sprawie “pogromobusa”. Fundacja pro-life naruszyła dobra osób LGBT, ale nie poniesie kary

2022/04/25

Fundacja pro-life wysłała na ulice Gdańska furgonetkę z hasłami wskazującymi, że homoseksualizm jest groźny, a w niektórych przypadkach może prowadzić do pedofilii. W poniedziałkowym wyroku gdański sąd przyznał, że taki przekaz miały wydźwięk negatywny i naruszyły dobra osób nieheteronomatywnych. Oddalił jednak pozew Tolerado, bo uznał, że żadne z prezentowanych treści nie dotyczyło bezpośrednio tego konkretnego stowarzyszenia LGBT. — Wyrok jest nieprawomocny, będziemy apelować – mówią Onetowi przedstawiciele Tolerado.

Przed sądem stowarzyszenie Tolerado domagało się od Fundacji Pro-Prawo do Życia 75 tys. zł. Sąd oddalił pozew Tolerado. Uznał jednak, że Fundacja Pro-Prawo do Życia naruszyła dobra osób nieheteronormatywnych, prezentując hasła godzące w ich dobre imię. W ocenie sądu źródła informacji i statystyk, na które w trakcie swojej samochodowej akcji powoływała się Fundacja, nie można było uznać za naukowe.

Gdański sąd stwierdził jednak, że żadne z prezentowanych na autach treści nie dotyczyło bezpośrednio tego konkretnego stowarzyszenia LGBT, a tym samym nie Tolerado nie miało tutaj podstaw, by złożyć taki pozew. — Podstawą roszczenia jest możliwość identyfikacji podmiotowej — tłumaczył sąd.

Jacek Jasionek z Tolerado podkreśla, że wyrok jest nieprawomocny. Mówi też, że jego stowarzyszenie złoży apelację, ale najpierw musi poczekać na pisemne uzasadnienie dzisiejszego wyroku. Jasionek i reprezentująca w tej sprawie stowarzyszenie Tolerado, mecenas Katarzyna Warecka cieszą się, że na sali sądowej zostało dziś stwierdzone, że działalność fundacji Pro-Prawo do Życia narusza prawa osób nieheteronormatywnych.

— Ważne jest również to, że sąd dzisiaj wskazał, że podawane przez Fundację Pro-Prawo do życia źródła informacji, które mogły robić wrażenia naukowych, nie są źródłami informacji. Sąd odwołał się tutaj do wiedzy, nauki. To ważne — mówi Onetowi Jasionek.

Więcej na onet.pl

Koniec jednej z najstarszych organizacji LGBTQ+ w Rosji: oskarżono członków o konspirację z zachodem

2022/04/25

Fundacja Sfera została rozwiązana przez rosyjski Sąd Rejonowy za “spiskowanie z zachodem oraz nielegalną propagandę LGBT”. W lutym rosyjskie Ministerstwo Sprawiedliwości złożyło pozew o rozwiązanie Fundacji Sfera, która aktywnie działa na rzecz społeczności LGBTQ+ w Rosji. Jako argument podano, że działalność organizacji jest sprzeczna z „tradycyjnymi wartościami”.

Według przedstawiciela Ministerstwa fundacja pod pozorem działalności charytatywnej „prowadziła działalność polityczną z wykorzystaniem mienia zagranicznego, co nie odpowiada celom statutowym”. Zarzucono członkom Sfery szerzenie „poglądów LGBT” oraz współpracę z osobami poniżej 18 roku życia. Ministerstwu nie spodobał się również fakt, że fundacja aktywnie walczy z niesławną i dyskryminującą ustawą „zakazującą propagandy gejowskiej”.

21 kwietnia 2022 r. sędzia Sądu Rejonowego w Kujbyszewie w Petersburgu wydał postanowienie o likwidacji Fundacji. Wyrok argumentowano wynikami kontroli, które rzekomo ujawniły, że działania organizacji mają na celu zmianę ustawodawstwa, w tym rosyjskiej konstytucji, i nie odpowiadają celom charytatywnym określonym w ustawie federalnej. Ministerstwo Sprawiedliwości postrzega rozwiązanie Sfery jako jedyny środek ograniczenia „nielegalnej działalności”. 

Więcej na queer.pl

RPO: wstrzymać pushbacki i decyzje o opuszczeniu RP na polsko-białoruskiej granicy. MSWiA odpowiada

2022/04/23
  • RPO przypomina ministrowi MSWiA o osobach dotkniętych kryzysem humanitarnym na granicy polsko-białoruskiej
  • Wprowadzone w 2021 r. procedury zawracania cudzoziemców do linii granicy oraz wydawania przez Straż Graniczną postanowień o opuszczeniu terytorium RP, sprowadzają się do zawrócenia ich na białoruską stronę granicy
  • Wojna w Ukrainie dotknęła nie tylko obywateli tego państwa, ale też osoby innych obywatelstw i narodowości, które mieszkały, studiowały czy pracowały w Ukrainie. Należy udzielić im pomocy i zapewnić wsparcie na terytorium Polski
  • AKTUALIZACJA: Przepisy o zawracaniu do linii granicy cudzoziemców nielegalnie przekraczających granicę z Białorusi i wydawaniu postanowień o opuszczeniu terytorium RP nie są stosowane do osób poszukujących w Polsce ochrony międzynarodowej – odpowiada resort
  • Zawracanie cudzoziemca do linii granicy jest zawsze przeprowadzane w asyście funkcjonariuszy, w sposób zapewniający bezpieczeństwo cudzoziemca oraz poszanowanie jego praw

Od 24 lutego 2022 r. Ukraina walczy o swoją niepodległość. Brutalna i bezprecedensowa inwazja wojsk Federacji Rosyjskiej, wspieranych przez sąsiednią Białoruś, postawiła Ukrainę, a także wszystkie jednoczące się teraz z Ukrainą państwa Europy w obliczu kryzysu humanitarnego o skali, jakiej w Europie w XXI w. nikt się już nie spodziewał. Solidarność, jaką polskie władze oraz nasze społeczeństwo okazują Ukrainie, jej mieszkańcom i mieszkankom, jest godna najwyższego uznania.

Uznanie należy się też polskim służbom granicznym, funkcjonariuszom i funkcjonariuszkom  Straży Granicznej i Służby Celnej, dzięki którym setki tysięcy osób opuszczających Ukrainę przekraczają granicę polsko – ukraińską w sposób bezpieczny i humanitarny. Potwierdzają to wizytacje prowadzone przez przedstawicieli BRPO obecnych na granicy od pierwszych dni wojny. Mimo pewnych uwag i wątpliwości, na bieżąco przekazywanych ww. służbom, ocena polskich służb jest pozytywna. 

Wojna w Ukrainie dotknęła nie tylko obywateli tego państwa, ale też osoby innych obywatelstw i narodowości, które mieszkały, studiowały lub pracowały w Ukrainie. Im również koniecznie należy udzielić pomocy i zapewnić wsparcie na terytorium Polski, dać szansę na legalny wjazd i pobyt, zapewnić możliwość powrotu do kraju pochodzenia lub umożliwić pozostanie w Polsce, jeśli taki będzie ich wybór lub tutaj właśnie będą poszukiwać ochrony międzynarodowej. RPO wierzy, że jako osoby dotknięte konfliktem zbrojnym, które również mogły stracić w Ukrainie swoich bliskich i dobytek całego życia, nie zostaną one przez państwo polskie pozostawione bez pomocy, a projektowana obecnie ustawa o pomocy obywatelom Ukrainy w związku z konfliktem zbrojnym na terytorium tego państwa, wbrew tytułowi, uwzględni także ich sytuację.

Więcej na stronie Biura RPO

Bulwersujący tweet kurator Barbary Nowak. Troska o ukraińskich uczniów jest dla niej “rugowaniem polskości”

2022/04/21

“Fala uciekających przed wojną Ukraińców napełniła rodzime antypolskie środowiska nadzieją na wyrugowanie choć trochę polskości. Postulują zaprzestanie uczenia polskiej historii i literatury, pod pretekstem dbałości o odczucia Ukraińców. Nie ma zgody na rezygnację z polskości!” – napisała na Twitterze małopolska kurator oświaty, Barbara Nowak.

O co jej chodzi? Można tylko zgadywać. Po wybuchu wojny w Ukrainie w polskich szkołach pojawiło się ponad 160 tys. ukraińskich uczniów. Ci, którzy trafili do ósmych klas, w maju będą musieli napisać egzamin ósmoklasisty. Po polsku i z polskich lektur. Jeśli go nie napiszą, będą musieli powtarzać klasę. Jeśli napiszą słabo (co jest wielce prawdopodobne), zamiast do dobrych liceów trafią do zawodówek. Nawet ci najzdolniejsi.

Organizacje pozarządowe, nauczyciele i wykładowcy podpisali się pod listem do premiera, w którym zwracają uwagę, że pomysł jej fatalny. Mateusz Morawiecki został poproszony w nim o udzielenie – po chińsku – odpowiedzi na pytanie “jak długo trwa kadencja Sejmu?”. Przykład miał pokazać, jak absurdalne jest wymaganie, by ukraiński uczeń po dwóch miesiącach nauki w polskiej szkole napisał po polsku egzamin, do którego jego polscy koledzy przygotowywali się latami. Sygnatariusze listu zaapelowali o zwolnienie uczniów z Ukrainy z tego egzaminu i wymyślenie innych zasad, na podstawie których mogliby oni otrzymać świadectwo ukończenia szkoły podstawowej i brać udział w rekrutacji do szkół średnich. Minister edukacji Przemysław Czarnek nazwał apel “antypolskim stanowiskiem”.

Cały tekst Olgi Szpunar w Gazecie Wyborczej

Były kurator oświaty od “wirusa LGBT” przegrał proces z edukatorkami seksualnymi

2022/04/15

Grzegorz Wierzchowski, były kurator oświaty w Łodzi, przegrał proces, który wytoczył edukatorkom seksualnym z Fundacji Spunk – o naruszenie jego dóbr osobistych. Wierzchowski pełnił urząd kuratora do 2020 r. Stał się rozpoznawalny w całej Polsce dzięki wypowiedzi o “wirusie LGBT”.

W czwartek o rozstrzygnięciu procesu z byłym kuratorem na korzyść Spunk poinformowała sama fundacja. W Łodzi jest ona znana m.in. za sprawą prowadzenia w szkołach zajęć z edukacji seksualnej finansowanych z budżetu tego miasta.

Proces z Grzegorzem Wierzchowskim zaczął się, gdy pełnił on urząd kuratora. W 2019 r. Kuratorium Oświaty w Łodzi wezwało fundację do zaprzestania posługiwania się kuratoryjną rekomendacją zajęć prowadzonych przez Spunk. Taką rekomendację wydał fundacji poprzednik Wierzchowskiego, a Spunk nie widział powodu do spełniania postulatu kuratorium.

Ponadto w pisemnej odpowiedzi od fundacji Wierzchowski mógł przeczytać o sobie m.in., że doznał “ideologicznych paroksyzmów”. W 2019 r. Spunk zapowiedział także umieszczanie kolejnych pism od Wierzchowskiego na swojej stronie internetowej w zakładce: “trudności ideologiczno-intelektualne piastunów organów władzy państwowej”.

Wierzchowski uznał działania fundacji za atak personalny i naruszenie jego dóbr osobistych. Proces ruszył w 2020 r. Autor pozwu domagał się od Spunk przeprosin oraz wpłaty kwoty 5 tys. zł z przeznaczeniem na cel społeczny.

W czwartkowym orzeczeniu Sąd Okręgowy w Łodzi – jak poinformowała fundacja – uznał roszczenia Wierzchowskiego za niezasadne.

Źródło: onet.pl

Wiec przed Sejmem. “Polska jest rasistką”, “Stop kryminalizacji pomocy na granicy białoruskiej”

2022/04/14

Przed Sejmem odbył się protest przeciwko represjom stosowanym przez państwowe służby wobec osób pomagających uchodźcom na granicy polsko-białoruskiej. Na wiecu przemawiała 21-letnia Weronika Klemba, działaczka Klubu Inteligencji Katolickiej zatrzymana 25 marca za pomaganie uchodźcom na granicy polsko-białoruskiej. Mówiła, że tydzień wcześniej pomagała uchodźcom ukraińskim. Wtedy policjanci jej dziękowali. Kiedy natomiast pomagała uchodźcom na granicy polsko-białoruskiej, policjanci zakuli ją w kajdanki.

– Nie ma zgody na podwójne standardy w stosunku do uchodźców przekraczających dwie różne granice. Stop represjom wobec osób pomagających uchodźcom. To się musi skończyć – mówiła Weronika Klemba. Dodała: – Przeraża to, że państwo polskie stawia znak równości między pomaganiem a przestępstwem.

Wolontariuszka z KIK nawiązała również do dzisiejszej decyzji Sądu Okręgowego w Białymstoku. Sąd nie zgodził się na jej trzymiesięczny areszt. Stało się tak po tym, jak na takie samo postanowienie sądu w Sokółce zażalenie złożyła tamtejsza prokuratura.

Zgromadzeni na wiecu skandowali: „Solidarność ponad granicami”. Inna z przemawiających mówiła o tym, że wolontariusze pomagający uchodźcom na granicy polsko-białoruskiej narażeni są na przemoc służb państwowych, są inwigilowani przez policję. – Kryminalizując pomoc, robią z nas bandytów – stwierdziła.

Więcej w Gazecie Wyborczej

Homofobiczny atak na moście Łazienkowskim. Podejrzany stanie przed sądem

2022/04/12

25 maja 2019 roku kilkadziesiąt osób zgromadziło się na moście Łazienkowskim. Mieli na kilka minut rozwiesić na moście wielką tęczową flagę. Było to zgromadzenie spontaniczne, związane z tragicznym zdarzeniem, do którego doszło na moście Łazienkowskim 6 maja 2019. Wtedy skoczyła z niego Milo, osoba transpłciowa, działaczka poznańskiej Grupy Stonewall.

2 maja Milo Mazurkiewicz napisała na Facebooku: „Mam dość. Mam dość tego, że jestem traktowana jak gówno. Mam dość ludzi (psychologów, lekarzy, terapeutów) twierdzących, że nie mogę być tym, kim jestem, bo wyglądam w nieodpowiedni sposób. Traktujących mnie, jakbym to wszystko wymyśliła. Mówiących, że powinnam przestać próbować być sobą i poczekać, aż inni zdecydują, że już mogę”.

Zostali zaatakowani przez grupę mężczyzn, którzy najprawdopodobniej obserwowali rozwieszanie tęczowej flagi z plaży nad Wisłą. Jeden z agresywnych mężczyzn miał przepychać się przez tłum i szarpać za flagę. Później miało dojść do fizycznego ataku na fotografa, który dokumentował akcję. 

Aktywiście zatrzymali mężczyzn i czekali ponad 30 minut na przyjazd policyjnego patrolu. Jeden z nich Michał G. był agresywny, policjanci musieli skuć go w kajdanki. To on będzie odpowiadał przed sądem za zniszczenie tęczowej flagi, która należała do organizacji Lambda. 

Źródło: wyborcza.pl

Naprawdę to zrobili. TVP porównuje uchodźców z Ukrainy i Białorusi. „Różnice” w 6 punktach

2022/04/04

Na jednej granicy przyjmujemy uchodźców uciekających przed wojną z otwartym sercem, na drugiej wypychamy za druty powodując cierpienie a czasem śmierć. TVP ruszyło na ratunek służbom i przekonuje, jak bardzo różnią się ludzie z jednej i drugiej granicy. Ekspertka wskazuje na rasistowskie podłoże tych “argumentów”.

Od momentu wybuchu wojny w Ukrainie różnica w traktowaniu uchodźców z Ukrainy i osób, które utknęły na granicy polsko-białoruskiej staje się coraz bardziej dojmująca. W codziennych komunikatach Straż Graniczna zamieszcza obok siebie informacje, ile przyjęliśmy osób z Ukrainy i ile osób na granicy polsko-białoruskiej odepchnięto.

Nie ma natomiast informacji, ilu osobom udało się przekroczyć granicę z Białorusią, ale zostały wywiezione z powrotem. Pisze o tym niemal codziennie Grupa Granica.

Taki sam podział spotyka pomagających. Na jednak granicy są bohaterami, na drugiej – są szykanowani, zatrzymywani. Ta dysproporcja dotyka czasem tych samych osób, bo część aktywistów ze „złej granicy” przeniosła się pomagać na „dobrej”.

Na granicy polsko-białoruskiej nastąpiła „kryminalizacja solidarności”, jak nazywa to w rozmowie z OKO.press Anna Błaszczak-Banasiak, szefowa Amnesty International Polska. Kilka dni temu zatrzymano wolontariuszkę Klubu Inteligencji Katolickiej, którą niosła pomoc humanitarną na granicy. Przesłuchiwano ją w kajdankach, przeszukano jej rodzinny dom.

O kryzysie humanitarnym na granicy polsko-białoruskiej i wstrząsającej nierówności, z jaką traktowani są ludzi, którzy utknęli na bagnach, alarmują aktywiści i aktywistki, organizacje pozarządowe, organizacje humanitarne, a także m.in. Rzecznik Praw Obywatelskich.

Grupa Granica codziennie informuje o kilku czy kilkunastoosobowych grupach, które utknęły w lesie lub na bagnach na Podlasiu. W marcu osób, które próbują przejść na stronę polską jest więcej niż w styczniu i lutym – po zimowych miesiącach ruch nasila się. Są wśród nich dzieci, kobiety w ciąży, osoby chore.

Więcej w oko.press

Wojewoda Radziwiłł unieważnił antydyskryminacyjny konkurs prezydenta Warszawy. “Bo to promocja gender”

2022/04/01

Konkurs był już rozstrzygnięty, pula pieniędzy to 200 tys. zł na program “Równe miejsce”. To m.in. szkolenia o równym traktowaniu i dyskryminacji w dostępie do usług. Wojewoda mazowiecki Konstanty Radziwiłł dopatrzył się w nim promocji “ideologii gender”.

O sprawie pierwszy poinformował Mariusz Gierszewski, dziennikarz Radia Zet. „Wojewoda mazowiecki unieważnił konkurs rozstrzygnięty pod koniec ub. roku przez stołeczny ratusz. »Równe Miejsce« to działający od 2020 roku program standaryzacji miejsc usługowych wolnych od dyskryminacji. Prowadzi go Polskie Towarzystwo Prawa Antydyskryminacyjnego, którego twórcą był działacz lewicy Krzysztof Śmiszek” – napisał.

Na stronie PTPA dowiadujemy się, że program „Równe miejsce” rozpisywany na kolejne lata miasto dofinansowywało już wcześniej, od 2018 r. Jego cel to „przeciwdziałanie nierównemu traktowaniu w dostępie do dóbr i usług poprzez podnoszenie świadomości i wiedzy przedsiębiorców na temat mechanizmów dyskryminacji oraz przepisów prawa antydyskryminacyjnego”.

Konkurs, który Warszawa rozstrzygnęła w grudniu 2021, dotyczył „upowszechniania i ochrony wolności i praw człowieka oraz swobód obywatelskich, a także działań wspomagających rozwój demokracji pod nazwą »Prowadzenie sieci współpracy Równe Miejsce dla miejsc usługowych wolnych od dyskryminacji w latach 2022–2024«”. Kwota dotacji dla PTAP to 203 tys. zł.

Konstanty Radziwiłł miał dopatrzyć się w konkursie błędów formalnych – podaje Radio Zet. I przytacza fragment z uzasadnienia rozstrzygnięcia nadzorczego wojewody: „Przede wszystkim jednak przedmiot zadania publicznego, użyte w nim sformułowania oraz zakładany sposób jego realizacji prowadzą do wniosku, że rzeczywistym celem zadania jest nie tyle ochrona wolności i praw człowieka, swobód obywatelskich oraz działania wspomagające rozwój demokracji, co promocja określonego światopoglądu, w szczególności ideologii gender”.

Więcej w Wyborczej

WSA: Uchwała anty-LGBT gminy Niebylec nieważna

2022/03/30

Wyraźnie ukształtowała się już jednolita linia wojewódzkich sądów administracyjnych w Polsce w sprawach dotyczących uchwał anty LGBT ze skarg wnoszonych przez Rzecznika Praw Obywatelskich. Wojewódzki Sąd Administracyjny w Rzeszowie stwierdził 29 marca br. nieważność uchwały anty-LGBT przyjętej przez Radę Gminy Niebylec. W ustnym uzasadnieniu stwierdził m.in. że nie ma ideologii LGBT, tak jak nie ma ideologii heteroseksualnej. To już siódme zwycięstwo dotyczące tzw. uchwał anty-LGBT, które zaskarżył Rzecznik Praw Obywatelskich, Adam Bodnar. Kampania Przeciw Homofobii brała udział w sprawie jako uczestnik postępowania.
Wyrok nie jest prawomocny.

Istotne jest, że w pozostałych ośmiu sprawach ze skarg Rzecznika Praw Obywatelskich na tzw. uchwały anty-LGBT Wojewódzkie Sądy Administracyjne wydały dotychczas sześć wyroków uwzględniających skargi RPO i stwierdzających nieważność tych uchwał. – Widać wyraźnie kształtowanie się jednolitego podejścia różnych wojewódzkich sądów administracyjnych w kraju w sprawach ze skarg wnoszonych przez RPO – komentuje decyzje sądów współpracujący z Kampanią Przeciw Homofobii adw. Paweł Knut z Kancelarii Knut Mazurczak Adwokaci.

Negatywny wpływ tzw. uchwał anty-LGBT na życie osób ze społeczności LGBT potwierdzają opublikowane ostatnio badania przeprowadzone przez KPH i Lambdę Warszawa we współpracy z Centrum Badań nad Uprzedzeniami UW. Jak czytamy w raporcie blisko połowa osób LGBTA w Polsce ma poważne symptomy depresji, a osoby LGBTA mieszkające w tzw. “strefach wolnych od LGBT” częściej mają myśli samobójcze.

Więcej na prawo.pl

Sąd: Push-back nielegalny. Pierwszy wyrok w sprawie wywózek migrantów na granicę z Białorusią

2022/03/30

Sąd w Hajnówce przyznał rację prawnikom reprezentującym trzech Afgańczyków wywiezionych nocą przez straż graniczną do rezerwatu Puszczy Białowieskiej i uznał takie działanie funkcjonariuszy za nieprawidłowe, niezasadne, niezgodne z prawem. Wyrok otwiera uchodźcom drogę do ubiegania się o zadośćuczynienie i jasno wskazuje, że na pograniczu polskie służby mundurowe łamią prawo.

Teraz brutalne push-backi – także rodzin z dziećmi, osób chorych, z niepełnosprawnościami – są już niestety codzienną normą. Straż graniczna nazywa je zawracaniem do linii granicy i nie wstydzi się do nich przyznawać. Jednak pod koniec sierpnia 2021 r. taka praktyka zszokowała opinię publiczną.

Mimo alarmów prawników, że push-backi łamią nadrzędne prawo do poszukiwania azylu, konwencję genewską i konstytucję, na pograniczu trwają one nadal.

W poniedziałek (28 marca) po raz pierwszy wypowiedział się w ich sprawie sąd. Dokładnie VII Zamiejscowy Wydział Karny w Hajnówce (Sądu Rejonowego w Bielsku Podlaskim), do którego zgodnie z właściwością miejscową prawnicy z SIP skierowali zażalenie na niesłuszne i niezgodne z prawem zatrzymanie ich klientów. Przewodnicząca tego wydziału sędzia Joanna Panasiuk uznała działanie funkcjonariuszy z placówki straży granicznej w Narewce za nielegalne, niezasadne i nieprawidłowe.

Mecenas Małgorzata Jaźwińska, członkini zarządu Stowarzyszenia Interwencji Prawnej, która reprezentowała Afgańczyków, tłumaczy, że takie orzeczenie pociąga za sobą różne skutki. Po pierwsze otwiera drogę do ubiegania się o zadośćuczynienie. Po drugie sąd, uznając, że funkcjonariusze zachowali się nieprawidłowo, może o tym powiadomić ich przełożonych, którzy będą mogli zastanowić się nad wszczęciem postępowania dyscyplinarnego.

Więcej w Wyborczej

Apel prawników w sprawie postępowań dotyczących inwazji Rosji na Ukrainę

2022/03/28

Prawnicy apelują o udział Polski w postępowaniach przed sądami europejskimi i międzynarodowymi dotyczących inwazji Rosji na Ukrainę

Prawnicy apelują o udział Polski w postępowaniach przed sądami europejskimi i międzynarodowymi dotyczących inwazji Rosji na Ukrainę. Naczelna Rada Adwokacka, Krajowa Rada Radców Prawnych, Krajowa Rada Komornicza oraz Stowarzyszenie Sędziów Polskich „Iustitia” i Stowarzyszenie Prokuratorów „Lex Super Omnia” podpisały apel w tej sprawie skierowany do Ministra Spraw Zagranicznych, prof. dr. hab. Zbigniewa Rau oraz Ministra ds. Unii Europejskiej Konrada Szymańskiego. Prawnicy oferują przy tym wsparcie merytoryczne i prawne środowisk prawniczych.

W imieniu Naczelnej Rady Adwokackiej pismo podpisał adw. Przemysław Rosati, prezes NRA.

W piśmie prawnicy podkreślają niezwykłe zaangażowanie społeczeństwa polskiego w pomoc uchodźcom z Ukrainy oraz aktywny udział samorządów i stowarzyszeń prawniczych, które monitorują sytuację w rejonach przygranicznych i organizują pomoc prawną dla mieszkańców Ukrainy. Z inicjatywy środowiska prawniczego powstało Centrum Koordynacji Pomocy Prawnej, z infolinią i bazą punktów pomocy.

Prawnicy zwracają też uwagę na skalę bezprawności działań podejmowanych przez Federację Rosyjską w trakcie ataku na Ukrainę, która wymaga zdecydowanej reakcji społeczności międzynarodowej. Skuteczność mechanizmów prawa międzynarodowego zależy przede wszystkim od determinacji i siły argumentów, w tym prawnych, wysuwanych przeciwko państwu-agresorowi w toku postępowań sądowych.

Więcej w Dzienniku Gazecie Prawnej

Działacze na rzecz praw człowieka zgłaszają Straż Graniczną do prokuratury. „Macie krew na rękach”

2022/03/27

Po kolejnych wywózkach do lasu, także kobiet i chorych dzieci, oraz w obliczu kolejnych represji wobec osób niosących pomoc humanitarną – aktywiści składają zawiadomienie do prokuratury. “Coraz częściej dowiadujemy się też o znajdowanych ciałach” – mówiła na konferencji Grupa Granica.

„Macie krew na rękach” – mówiła podczas niedzielnej konferencji prasowej przed placówką Straży Granicznej w Białymstoku, reprezentująca Grupę Granica i Helsińską Fundację Praw Człowieka Katarzyna Czarnota.

„Kolejne grupy – kobiety i dzieci – są poddawane brutalnym wywózkom, a każda wywózka to bezpośrednie narażenie zdrowia i życia. Coraz częściej dowiadujemy się też o znajdowanych ciałach. Nie zgadzamy się na taką politykę, wyrażamy stanowczy sprzeciw także wobec kryminalizowania działań osób niosących pomoc humanitarną” – relacjonowała Czarnota.

Podczas konferencji aktywiści i aktywistki prezentowali zdjęcia 18-osobowej grupy irackich Kurdów, którym w ciągu ostatnich dwóch dni Grupa Granica udzielała pomocy. Według wiedzy Grupy, przynajmniej 12 osób z tej grupy zostało już wywiezionych do Białorusi.

W związku z tymi doniesieniami aktywiści postanowili złożyć zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa przez funkcjonariuszy polskiej Straży Granicznej z placówki w Narewce.

Informująca o składaniu doniesienia Marta Górczyńska – prawniczka Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka oceniła, że naruszenia praw człowieka, do jakich dochodzi na polsko-białoruskiej granicy, są naruszeniami najcięższej wagi.

„Przez siedem miesięcy ten kraj nie zrobił nic by tym ludziom pomóc, nie zrobił nic by ich ratować” – mówiła.

Górczyńska jednocześnie przypomniała, że każdej osobie, która przekracza granice Polski, niezależnie w jakim miejscu, należy się ochrona, także jeśli osoba nie zamierza ubiegać się w Polsce o azyl.

Więcej w oko.press

Prawosławny rosyjski ksiądz ukarany za wpisy o inwazji Putina na Ukrainę

2022/03/26

Biskup Jerzy ukarał ks. Piotra Nikolskiego, prawosławnego duchownego ze Świdnicy, za jego internetowe wpisy dotyczące rosyjskiej inwazji na Ukrainę. “Uczyni wszystko, aby zmyć skazę ze swojego imienia jako prawosławnego kapłana” – napisał biskup.

Przypomnijmy, że pochodzący z Moskwy ksiądz Piotr Nikolski, który od 16 lat mieszka w Świdnicy, przed rosyjską inwazją na Ukrainę wdał się w internetową dyskusję z Tadeuszem Niedzielskim, dyrektorem wydziału oświaty świdnickiego magistratu. 

14 lutego, gdy armia rosyjska gromadziła się wokół granic Ukrainy, dyrektor Niedzielski zamieścił w mediach społecznościowych mem przedstawiający prezydenta Putina, cytat “Rosja nigdy na nikogo nie napadła, my tylko wyzwalamy uciśnionych” i własny dopisek „przez Rosję”.

W odpowiedzi prawosławny ksiądz wytknął Polakom „ciemiężenie ukraińskiego ludu przez wieki i traktowanie go jak bydło”.

“Widział Pan, jak rosyjskie media nabijają się z całej tej histerii inwazyjnej!” – pisał też ks. Nikolski. – “Żadnej inwazji nie będzie, ale kiedy minie termin wyznaczony przez wolnych i demokratycznych zbrodniarzy z NATO, to ich sługusy będą skakać z radości i krzyczeć, że nastraszyli Putina sankcjami i prężeniem muskułów”.

Biskup Jerzy, zwierzchnik diecezji wrocławsko-szczecińskiej Polskiego Autokefalicznego Kościoła Prawosławnego, twardo zareagował na internetowe wpisy, które określił jako “niedopuszczalne i godzące w godność prawosławnego kapłana”.

Nałożył na świdnickiego duchownego karę nagany z wpisem do akt. Pozbawił go też prawa do noszenia nagród cerkiewnych na okres trzech lat, zakazał używania tytułu protejereja (prałata) i zabronił jakiejkolwiek “aktywności wirtualnej i medialnej”. 

Więcej w Wyborczej

Jest wyrok karny za homofobiczne szczucie na ulicach. Ale skazany został tylko kierowca

2022/03/23

Sąd uznał, że homofobiczne twierdzenia wymalowane na furgonie Fundacji Pro-Prawo do Życia, to pomawianie i zniesławianie, a nie naukowo potwierdzone fakty. Sprawę – karną, z art. 212 Kodeksu Karnego (publiczne pomówienie) – do sądu wniosło Stowarzyszenie Tolerado. Najpierw akt oskarżenia wniosła gdańska prokuratura, ale – jak można się domyślać, w wyniku nacisków – wycofała go.

I trudno się dziwić, bo pojawiało się pytanie, dlaczego ściga homofobusa, a nie ściga abp. Jędraszewskiego za jego „tęczową zarazę”, czy ministra Czarnka za „ci ludzie nie są równi ludziom normalnym”?

Tolerado złożyło więc prywatny akt oskarżenia. I 17 marca 2022 roku wygrało w pierwszej instancji. Już sam fakt, że sąd przyjął ten akt oskarżenia, jest sukcesem. Bo mógł – jak w przypadku wniesionej przeciwko homofobusowi i Fundacji Pro-Prawo do Życia przez Tolerado cywilnej sprawie o zniesławienie – uznać, że stowarzyszenie nie ma w tej sprawie „legitymacji procesowej”, czyli że obrazy nie było, bo homofobiczne hasła nie zostały skierowane pod jego adresem.

W sprawie cywilnej Sąd Apelacyjny w Gdańsku uchylił orzeczenie sądu pierwszej instancji o braku legitymacji. Teraz w sprawie karnej Sąd Rejonowy Gdańsk-Południe akt oskarżenia przyjął i sprawę osądził. Sędzia Tomasz Jabłoński skazał kierowcę homofobusa na 20 godzin miesięcznie prac społecznych i nawiązkę 5 tys. zł na pomoc dla uchodźców z Ukrainy.

Według sądu kierowca homofobusa nie wykazał, że hasła, którymi oblepiony był samochód, i które grobowym głosem odczytywał lektor przez megafon, polegały na prawdzie. A chodzi o twierdzenia, że „pederaści żyją średnio 20 lat krócej”, „czyny pedofilskie zdarzają się wśród homoseksualistów 20 razy częściej”, „70 proc. zachorowań na AIDS dotyczy pederastów” oraz „91 proc. dzieci wychowywanych przez lesbijki i 25 proc. wychowywanych przez pederastów jest molestowanych”.

Sąd stwierdził, że „przedstawione wyniki badań Camerona i Regnerusa, które zostały dołączone do akt sprawy, nie zostały włączone do kanonu nauki jako zweryfikowane i powszechnie podzielane tezy (…), powołanie się na te badania jest nieuprawnione (…) i w ogóle w ocenie sądu przeprowadzenie takiego dowodu prawdy w tych okolicznościach i przy tych pomówieniach nie jest po prostu możliwe”.

Więcej w oko.press

Wiceszef partii Zmiana pochwalał mord na Ukraińcach. Prokuratorce wystarczył tydzień, by umorzyć śledztwo

2022/03/21

Prokuratorce wystarczył tydzień, by umorzyć sprawę Konrada Rękasa, który pochwalał zbrodnię na Ukraińcach i zapowiadał jej powtórkę. Wcześniej śledztwo odebrano innemu prokuratorowi, gdy postanowił przesłuchać wicelidera Zmiany – ustaliła “Wyborcza”.

Blisko 47-letni Konrad Rękas to wiceszef prokremlowskiej partii Zmiana, znanej głównie za sprawą jej lidera. Mateusz Piskorski jest oskarżony o szpiegostwo na rzecz Rosji, a jego proces toczy się przed warszawskim sądem. Ostatnio znów zrobiło się o nim głośno: WP.pl opisała, jak Piskorski – w roli tłumacza i niezauważony przez służby – brał udział w spotkaniu Agaty Dudy z uchodźcami z Ukrainy.

Działacze Zmiany w sprawie Ukrainy nieraz zabierali głos. Wspierali prorosyjskich separatystów w Donbasie, głosili, że niepodległa Ukraina jest “banderowskim mutantem”. Wypowiadał się o niej także Rękas, a jego ostatnią aktywność – już podczas wojny – skomentował Stanisław Żaryn, rzecznik ministra koordynatora służb specjalnych: “Zaangażowany w działania na rzecz propagandy Kremla Konrad Rękas kolejny raz włącza się w działania przeciwko Polsce. (…) Przekonuje, że Polska tylko czeka, by anektować zachodnią Ukrainę” – zauważył na Twitterze.  

Ale umorzone właśnie przez prokuraturę postępowanie nie dotyczyło obecnej działalności Rękasa, a jego aktywności z 2018 r. Na kilku portalach Rękas pisał wtedy: „Skoro straszą nas [Ukraińcy] drugą rzezią wołyńską – powtórzymy Sahryń!”. Jeden z tekstów kończył tak: „Takie Sahrynie będzie komu powtórzyć! (…) Dziś w takiej sytuacji nie mogłaby nam zadrżeć ręka”. 

Do czego nawiązywał? W Sahryniu koło Hrubieszowa w 1944 r. polscy partyzanci dokonali zbrodni na ukraińskiej ludności cywilnej. Zabito od 700 do 1200 osób, z tego 680 cywilów znanych z imienia i nazwiska, w tym 370 kobiet i dzieci. Nie byli przypadkowymi ofiarami akcji zbrojnej. Zeznania świadków wskazują, że dokując zbrodni na cywilach, partyzanci upewnili się, jakie jest ich pochodzenie czy wyznanie. Rękas dowodził jednak w swych tekstach, że zbrodnia w Sahryniu była “uderzeniem uprzedzającym banderowską napaść na Polaków”. Dodawał, że w dobie odradzającego się banderyzmu, „jeśli trzeba – uderzymy pierwsi!”.

Prokuraturę o jego publikacjach zawiadomił Związek Ukraińców w Polsce. Bez skutku. Jak podała “Rzeczpospolita”, Prokuratura Rejonowa Warszawa Praga Południe umorzyła śledztwo 21 lutego, na trzy dni przed inwazją Rosji na Ukrainę.

Dlaczego śledczy Zbigniewa Ziobry okazali się łaskawi dla kogoś, kto otwarcie nawoływał do powtórki zbrodni na Ukraińcach? Według nieoficjalnych informacji “Wyborczej” w sprawie interweniowała “góra”. Uznano, że postępowanie ma kontekst polityczny, a więc może rozdrażnić narodowy elektorat i radykalne media. Dlatego lepiej ją wyciszyć.

Więcej w Wyborczej

Proces za ataki na Ukraińców. Działaczka miała szerzyć mowę nienawiści

2022/03/18

„Bydło stepowe”, „szmaty”, „chachły” i „ścierwa” – m.in. takimi epitetami miała określać Ukraińców Katarzyna Sokołowska, prezeska Fundacji „Wołyń Pamiętamy”. Jej fundacja stawia sobie za cel edukowanie Polaków na temat ukraińskiego ludobójstwa na kresach wschodnich w latach 1939–1948.

Jednocześnie Sokołowska miała szerzyć mowę nienawiści wobec Ukraińców. Tak wynika z aktu oskarżenia, do którego szczegółów dotarła „Rzeczpospolita”. Sokołowska dostała 14 zarzutów z art. 257 kodeksu karnego, zakazującego publicznego znieważenia z powodu przynależności narodowej. Miała też rozpowszechniać wiadomości z postępowania bez zgody prokuratora. W czerwcu ma ruszyć jej proces przed warszawskim sądem.

Jak ustaliła prokuratura, Sokołowska administruje licznymi kontami w mediach społecznościowych, a zwłaszcza zamkniętą grupą na Facebooku „Ukraińskie ludobójstwo na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej”, liczącą obecnie ponad 15 tys. członków. Internetowe narzędzia miała wykorzystywać do atakowania ludzi, z którymi się nie zgadza, i szerzenia antyukraińskich poglądów.

Jakich? Według prokuratury prezeska fundacji nie tylko używała obraźliwych określeń pod adresem Ukraińców, ale też sugerowała, że naród ten ma wrodzoną skłonność do okrucieństwa, „potrzebuje bata nad sobą”, by zacząć „przypominać ludzi”, wyrażała też przekonanie, że jego cechą wrodzoną jest posiadanie małej czaszki. Miała też piętnować korzystanie przez Ukraińców z praw przysługującym Polakom i wzywać do bojkotu sieci Biedronka tylko dlatego, że w jej sklepach pojawiły się ulotki w języku ukraińskim. Zaś wobec swoich adwersarzy miała używać określeń, takich jak „szmata”, „łajno”, „bezczelne bydło” lub „sucz”.

Zawiadomienie w sprawie Sokołowskiej złożył mieszkający w Polsce ukraiński aktywista i dziennikarz Igor Isajew. – Jej środowisko jest jednym z głównych siejących nienawiść do Ukraińców w Polsce. I nie jest to subiektywna ocena. Do liderek antyukraińskiego hejtu zaliczyła ją badaczka mediów społecznościowych Anna Mierzyńska w swoim raporcie z 2019 roku. Zaś spośród członków głównej grupy Sokołowskiej na Facebooku kilkanaście osób usłyszało już prawomocne wyroki z powodu popełnienia przestępstw z nienawiści – mówi.

Więcej na msn.com.pl

Przełomowy wyrok sądu. “Lekcje antydyskryminacyjne nie mogą zmienić orientacji seksualnej uczniów”

2022/03/16

Wyrok Sądu Apelacyjnego w Warszawie ma szansę stać się przełomowym dla losów edukacji antydyskryminacyjnej w Polsce. Stowarzyszenie Rodzin Wielodzietnych Warszawy i Mazowsza chciało dowieść, że nauczycielka Marta Konarzewska, prowadząc zajęcia antydyskryminacyjne, może doprowadzić do zmiany orientacji seksualnej uczniów.

To koniec sądowej batalii edukatorki antydyskryminacyjnej, scenarzystki i byłej już nauczycielki Marty Konarzewskiej. Jej nazwisko znalazło się w czterostronicowym liście wystosowanym w 2016 r. przez Stowarzyszenie Rodzin Wielodzietnych Warszawy i Mazowsza do 20 tys. szkół. Rozpoczął on akcję atakującą nie tylko Konarzewską, ale również Agnieszkę Kozakoszczak z Fundacji na rzecz Różnorodności Społecznej i prof. Małgorzatę Fuszarę oraz trzy organizacje: Fundację na rzecz Różnorodności Społecznej (FRS), Kampanię przeciw Homofobii (KPH) oraz Towarzystwo Edukacji Antydyskryminacyjnej (TEA).

List dotyczył prowadzonych w szkołach zajęć antydyskryminacyjnych. „Chcielibyśmy państwa ostrzec przed wprowadzeniem takiej edukacji i związanego z nią kodeksu równego traktowania” – alarmowało stowarzyszenie. „Pod szlachetnie brzmiącą nazwą edukacji antydyskryminacyjnej kryje się plan promowania w szkole zachowań i zwyczajów LGBTQ odrzucających wszelkie normy społeczne w sferze seksualności”.

Stowarzyszenie wysłało pismo o podobnej treści również do ówczesnej minister edukacji Anny Zalewskiej, a w sprawę zaangażowało się Ordo Iuris.

W wyroku zwrócono uwagę, że orientacja psychoseksualna jest wrodzona i nie ma możliwości, by zmienić ją działaniami edukacyjnymi. Sąd powołał się też na oświadczenie Polskiego Towarzystwa Psychologicznego, w którym stwierdzono, że orientacje heteroseksualna, biseksualna i homoseksualna są sobie równe.

– Sąd potwierdził nasze stanowisko, że doszło do bezprawnego naruszenia czci powódki, a w debacie publicznej nie ma miejsca na sianie nienawiści. Sąd odwołał się do zakazu dyskryminacji wynikającego z Karty Praw Podstawowych i przypomniał stanowisko Polskiego Towarzystwa Seksuologicznego, że hetero-, homo- czy biseksualność są prawidłowymi i równymi orientacjami seksualnymi – skomentował radca prawny Jakub Turski, który prowadzi sprawę pro bono w ramach programu „Pro Bono dla równości” Polskiego Towarzystwa Prawa Antydyskryminacyjnego.

Więcej w Wyborczej

Sąd Okręgowy w Częstochowie ponownie umorzył sprawę Tęczowej Matki Boskiej, którą niesiono podczas Marszu Równości w 2019 roku

2022/03/16

Sąd Okręgowy w Częstochowie utrzymał w mocy decyzję Sądu Rejonowego z września 2021 roku o umorzeniu sprawy obrazy uczuć religijnych, której miał się dopuścić Michał Goworowski (oskarżony wyraził zgodę na publikację swojego nazwiska i wizerunku w mediach) podczas Marszu Równości w Częstochowie w 2019 roku. Mężczyzna prezentował wówczas obraz Matki Boskiej z Dzieciątkiem Jezus z tęczowymi aureolami. – Osoby wierzące mogą czuć sprzeciw w związku z ingerencją w obraz będący przedmiotem kultu religijnego, ale nie jest to automatycznie poczytywane jako znieważające, jeśli zachowanie oskarżonego polegało jedynie na trzymaniu tego obrazu – argumentował sąd. Podczas uzasadnienia wyroku część oskarżycieli posiłkowych opuściła w proteście salę rozpraw.

Po blisko trzech latach częstochowski Sąd Okręgowy wydał prawomocną decyzję w sprawie obrazy uczuć religijnych, do której miało dojść podczas Marszu Równości 16 czerwca 2019 roku. Uczestnicy marszu nieśli wówczas obraz Matki Boskiej Częstochowskiej w tęczowej aureoli. Przed sądem odpowiadał Michał Goworowski, który trzymał wówczas obraz. 15 marca Sąd Okręgowy po raz kolejny umorzył postępowanie.

24 września 2021 roku Sąd Rejonowy w Częstochowie umorzył postępowanie wobec Michała G. w sprawie obrażenia uczuć religijnych. Powodem umorzenia jest brak znamion czynu zabronionego. Kosztami postępowania obciążony został Skarb Państwa.

– Sąd Rejonowy wskazał w uzasadnieniu, że nie ma wątpliwości, że symbol LGBT i symbol ten poprzez swą wielobarwność ma podkreślać różnorodność tej grupy mniejszościowej, zawiera on równocześnie postulat równości wszystkich obywateli wobec prawa i zakazu dyskryminacji, w tym z uwagi na orientację seksualną. Zdaniem sądu jest to przekaz pozytywny. Wyobrażenie Matki Boskiej i dzieciątka Jezus z tęczowymi nimbami nie ma w żadnym przypadku charakteru obraźliwego, nienawistnego, pogardliwego czy wulgarnego. Jego zadaniem jest raczej wskazywać na różnorodność wśród wyznawców tej samej religii rzymsko-katolickiej i ją akcentować – informuje o uzasadnieniu wyroku sędzia Dominik Bogacz, rzecznik prasowy Sądu Okręgowego w Częstochowie.

Więcej na czestochowa.naszemiasto.pl

Ginekolog oskarżył antyaborcjonistów o zniesławienie i wygrał. 15 tys. zł nawiązki przeznaczy na hospicjum perinatalne

2022/03/15

Dr Łukasz Jagielski, ordynator ze szpitala w Oleśnicy, prawomocnie wygrał w sądzie z działaczami antyaborcyjnymi, którzy pomawiali go o “zabijanie dzieci”. Muszą teraz przeprosić i zapłacić 15 tys. zł, które lekarz przeznaczy na działalność hospicjum perinatalnego.

Jako że policja umorzyła postępowanie, a prokuratura nie dopatrzyła się interesu publicznego w jego prowadzeniu, ordynator oddziału ginekologiczno-położniczego szpitala w Oleśnicy wystąpił na drogę sądową z prywatnym aktem oskarżenia. Oskarżył działaczy Fundacji „Pro – Prawo do Życia” o zniesławienie. 

Działacze antyaborcyjni przez wiele miesięcy wystawali przed oleśnickim szpitalem i prywatnym gabinetem dr. Jagielskiego w Kiełczowie z transparentami przedstawiającymi martwe płody i hasłami dotyczącymi „zabijania dzieci”. Na transparentach pisali m.in.: „Ile dzieci zabito poprzez aborcję w tym miesiącu na pańskim oddziale, doktorze Jagielski?”. Takie pytanie wraz ze zdjęciami szpitala w Oleśnicy umieścili też na tablicy reklamowej przy wjeździe do miasta. Działalność lekarza z zabijaniem łączyli również we wpisach na stronach internetowych fundacji.

We wrześniu ubiegłego roku zapadł nieprawomocny wyrok. Działacze zostali skazani. W środę 9 marca Sąd Okręgowy we Wrocławiu uznał, że to postanowienie zostało podtrzymane.  Działacze antyaborcyjni muszą wypłacić lekarzowi 15 tys. zł nawiązki, pokryć koszty sądowe, a także opublikować przeprosiny w portalu MojaOlesnica.pl. 

– Sąd drugiej instancji zgodził się, że prawo do swobodnej wypowiedzi nie może naruszać wolności innego człowieka, w tym jego prawa do ochrony dobrego imienia – komentuje „Wyborczej” Tomasz Hachoł, pełnomocnik dr. Jagielskiego. – Sąd dodał, że nazywanie kogoś mordercą, gdy nie popełnił on żadnego czynu zabronionego, jest niedopuszczalne i wypełnia znamiona zniesławienia. Tomasz Hachoł spodziewa się jednak, że skazani złożą skargę kasacyjną do Sądu Najwyższego. Tak bowiem zapowiedzieli.  

Więcej w Wyborczej

Dziennikarka Marina Owsiannikowa wbiegła na wizję ważnego programu rosyjskiego z plakatem “No war”

2022/03/15

“No war. Oni cię okłamują, nie wierzcie propagandzie. Rosjanie przeciwko wojnie” – taki plakat, po angielsku i rosyjsku, zobaczyli niespodziewanie widzowie programu informacyjnego “Wriemia” w kremlowskiej telewizji Pierwyj Kanał. Nagle wbiegła z nim do studia dziennikarka Marina Owsiannikowa.

Owsiannikowa, jak poinformował Pawieł Czikow z grupy obrońców praw człowieka Agora, została już zatrzymana i zabrana na komisariat. Ma mieć postawiony zarzut z kodeksu wykroczeń administracyjnych dotyczący dyskredytowania rosyjskich sił zbrojnych. Pierwyj Kanał wydał zaś oświadczenie, w którym stwierdził, że bada “incydent”. Zespół uwięzionego opozycyjnego polityka Aleksieja Nawalnego ogłosił, że zapłaci grzywnę, jeśli Owsiannikowa zostanie ukarana.

Pierwyj Kanał to jeden z najważniejszych kanałów kremlowskiej propagandy, a wieczorne “Wriemia” to jeden z najważniejszych programów informacyjnych. Nagłe wbiegnięcie Owsiannikowej, która stanęła za prowadzącą “Wriemia” ze sporym plakatem, zaskoczyło realizatora. Dopiero po kilku sekundach włączył inny obraz.

Rosyjskie władze próbowały też zablokować w sieci nagrania z akcji Owsiannikowej, nie można go obejrzeć na stronie telewizji. Sama dziennikarka, która od lat pracowała w Pierwym Kanale, przed wbiegnięciem do studia nagrała również oświadczenie, które zamieściła w mediach społecznościowych.

“To, co dzieje się teraz na Ukrainie, jest przestępstwem, a Rosja jest agresorem i odpowiedzialność za tę agresję spoczywa na sumieniu tylko jednej osoby, a tą osobą jest Władimir Putin. Mój ojciec jest Ukraińcem, mama Rosjanką i nigdy nie byli wrogami. A ten naszyjnik na mojej szyi jest symbolem tego, że Rosja musi natychmiast przerwać bratobójczą wojnę, a nasze braterskie narody nadal będą mogły się pojednać – mówi Owsiannikowa. – Niestety, w ostatnich latach pracowałam na Pierwym Kanale, zajmując się propagandą Kremla, i teraz bardzo się tego wstydzę. Wstydzę się, że pozwolono mi kłamać z ekranów telewizorów, wstydzę się, że pozwolono mi zamienić rosyjski naród w zombi”.

Więcej w Wyborczej

Kryzys na granicy polsko-białoruskiej. Już piąty pogrzeb uchodźcy na mizarze w Bohonikach

2022/03/14

Piąty uchodźca, który zmarł w czasie kryzysu migracyjnego na granicy polsko-białoruskiej, spoczął na cmentarzu muzułmańskim w podlaskich Bohonikach. To 26-letni Jemeńczyk, którego ciało znaleziono na bagnach w Puszczy Białowieskiej.

Podlascy policjanci zostali poinformowani przez okolicznych mieszkańców o kolejnej śmierci uchodźcy, który wcześniej przekroczył granicę z Białorusią i błąkał się po stronie polskiej Puszczy Białowieskiej 21 lutego. Jak się potem okazało, był to właśnie Ahmed Al-Shawafi z Jemenu. Przeżył 26 lat. Trafił do Polski z grupą Syryjczyków, którzy zostali w ramach push-backów wypchnięci z powrotem na Białoruś.

Ahmeda Al-Shawafiego pochowano w poniedziałek (14 marca) tuż przed zmrokiem na mizarze w Bohonikach. Był to już tutaj piąty pogrzeb uchodźcy, który zmarł w Polsce po przekroczeniu polsko-białoruskiej granicy od czasu trwania na niej kryzysu migracyjnego, czyli od sierpnia ubiegłego roku. Spoczął m.in. obok pierwszego pożegnanego na mizarze w Bohonikach 19-letniego Syryjczyka Ahmada Al Hasana, który utonął w granicznej rzece Bug, a jego ciało odnaleziono 20 października. Jego pogrzeb odbył się na mizarze w Bohonikach 15 listopada. Spoczął tu też obok nienarodzonego dziecka Irakijki, która 12 listopada w nocy została znaleziona przez aktywistów z Grupy Granica w Puszczy Białowieskiej, w okolicach Narewki.

Więcej w Wyborczej

Sprawa dziennikarzy Onetu, który weszli na obszar objęty stanem wyjątkowym, umorzona

2022/03/12

Sąd umorzył sprawy dziennikarza i operatora Onetu, którzy za prowadzenie relacji na terenie objętym stanem wyjątkowym przy granicy z Białorusią otrzymali zarzuty. 

Bartłomiej Bublewicz 3 września nadał relację z obszaru przy granicy z Białorusią, na którym wprowadzony został stan wyjątkowy. Kiedy materiał ukazał się w Onecie, z Bublewiczem skontaktowała się białostocka policja, która nakazała stawić mu się na komendzie. Na miejscu funkcjonariusze odebrali operatorowi portalu karty pamięci do kamer, a dziennikarzowi próbowali zarekwirować telefon. 

Zarówno Bublewicz, jak i operator dostali dwa zarzuty. Pierwszy dotyczył przebywania na terenie objętym zakazem, drugi “utrwalania za pomocą środków technicznych” infrastruktury granicznej. 

Teraz decyzją sądu sprawy zostały umorzone.

Źródło: press.pl