Uprzedziły Bąkiewicza i złożyły wniosek na Marsz Niepodległości trasą, którą chodzili narodowcy

2021/10/21

W warszawskim BIP jest już zgłoszenie zgromadzenia 11 listopada, które ma przejść od ronda Dmowskiego na błonia Stadionu Narodowego, czyli trasą Marszów Niepodległości z ostatnich lat. Tylko że nie jest to zgłoszenie stowarzyszenia Roberta Bąkiewicza. Stoi za nim grupa “14 Kobiet z Mostu”.

W Biuletynie Informacji Publicznej m.st. Warszawy pojawiła się już informacja o organizowanym 11 listopada zgromadzeniu publicznym. O godz. 14 ma być “zbiórka uczestników na rondzie Romana Dmowskiego, następnie przemarsz Al. Jerozolimskimi, rondem Charlesa de Gaulle’a i mostem Księcia Józefa Poniatowskiego na błonia Stadionu PGE Narodowy”. To stała trasa Marszu Niepodległości od 2017 roku, które organizuje Stowarzyszenie Marsz Niepodległości. Na facebookowym profilu Marszu organizatorzy zapraszają na rondo Dmowskiego, ale od godz. 13, nie 14 jak podano w BIP. 

Radio Zet poinformowało, że reporter Mariusz Gierszewski dowiedział się, że nie ma w tych informacjach pomyłki. Wydarzenia o godz. 14 nie organizuje stowarzyszenie Bąkiewicza, a za wnioskiem nieoficjalnie ma stać… Ogólnopolski Strajk Kobiet. “Zgłoszenie oficjalnie złożyła osoba prywatna” – ustalił reporter. A skoro tak, to zapowiadają się dwa wydarzenia w tym samym miejscu. Taką sytuację wykluczają jednak przepisy.

– Nie potwierdzam, czy to Ogólnopolski Strajk Kobiet zgłosił zgromadzenie, bo nie mam do tych informacji dostępu, po drugie obowiązuje ochrona danych osobowych. Według Ustawy prawo o zgromadzeniach możemy jako miasto opublikować jedynie miejsce i czas zgromadzenia, dane osobowe są chronione – odpowiada na nasze pytanie rzeczniczka prasowa ratusza Monika Beuth-Lutyk. 

I dodaje: – Jeżeli miejsce jest już zajęte, to wzywamy ewentualnego drugiego organizatora, który chciałby takie samo zgromadzenie na takiej samej trasie czy miejscu zgłosić, do zmiany miejsca i czasu. 

Wyjaśnienie pojawiło się wieczorem. “Za zgłoszeniem stoi grupa 14 Kobiet z Mostu. Potwierdzamy tymczasem tylko to, że Bąkiewicz rzeczywiście ma problem” – napisała na Facebooku Ewa Błaszczyk.

Narodowcy twierdzą, że również nic o zgłoszonym na godz. 14 wydarzeniu nie wiedzą. Stowarzyszenie Marsz Niepodległości zgłosił swoje zgromadzenie do ratusza i według zapowiedzi na Facebooku startuje 11 listopada o godz. 13 z ronda Dmowskiego w kierunku błoni Stadionu Narodowego. Zgłoszenia na tę godzinę nie ma jednak na stronie BIP Warszawy, ale jak zapewnia “Stołeczną” Witold Tumanowicz, wiceprezes Stowarzyszenia Marsz Niepodległości, organizowany przez nich marsz się odbędzie. Komentuje również nieoficjalne informacje reportera Radia Zet. 

Źródło: tvn24.pl

Prokuratura Krajowa: w zeszłym roku skazano ponad 400 osób za przestępstwa z nienawiści

2021/10/21

Z danych statystycznych przekazanych Rzecznikowi Praw Obywatelskich przez Prokuraturę Krajową wynika, że w 2020 roku za przestępstwa rasistowskie, z nienawiści i związane z propagowaniem faszyzmu zarzuty usłyszały 622 osoby. Do sądów trafiły 304 akty oskarżenia, skazano 421 osób, a 11 uniewinniono. Prowadzone śledztwa najczęściej dotyczyły publicznego znieważenia z powodu przynależności narodowej, etnicznej, rasowej, wyznaniowej.

Jak wynika ponadto z danych przekazanych przez Prokuraturę Krajową, w 2020 roku w prokuraturach zarejestrowano milion spraw karnych, w tym 1658 postępowań o przestępstwa popełnione z pobudek rasistowskich, antysemickich lub ksenofobicznych. Łącznie zarzuty przedstawiono 622 osobom w 507 sprawach.

Sądy zastosowały tymczasowe aresztowanie wobec 42 osób.

Z przekazanej odpowiedzi prokuratury wynika między innymi, że spośród prowadzonych śledztw, 726 spraw dotyczyło czynów popełnionych z wykorzystaniem internetu, 187 – zdarzeń związanych ze stosowaniem przemocy, 161 – wypowiadania gróźb wobec osoby, 123 – rasistowskich napisów tzw. graffiti na murach, budynkach, ogrodzeniach, a 55 – wydarzeń związanych z organizowanymi manifestacjami, zgromadzeniami i wiecami.

Prowadzone śledztwa najczęściej dotyczyły publicznego znieważenia z powodu przynależności narodowej, etnicznej, rasowej, wyznaniowej – 580 spraw, propagowania faszystowskiego lub innego totalitarnego ustroju państwa lub nawoływania do nienawiści – 354 sprawy, oraz stosowania przemocy lub groźby z powodu przynależności narodowej, etnicznej, rasowej, politycznej lub wyznaniowej – 286 spraw.

Więcej na tvn24.pl

Prokuratura podjęła decyzję ws. delegalizacji Marszu Niepodległości

2021/10/21

Warszawska Prokuratura Okręgowa negatywnie rozpatrzyła wniosek Koalicji Obywatelskiej, w którym domagano się delegalizacji Stowarzyszenia Marsz Niepodległości. Jakie jest uzasadnienie tej decyzji?

Zdaniem Prokuratury Okręgowej konstrukt odpowiedzialności prawnej zapisany w ustawie karnej obejmuje wyłącznie osoby fizyczne – nie bierze więc pod uwagę stowarzyszeń. Ponadto śledczy ocenili, że działalność Stowarzyszenia Marsz Niepodległości nie narusza art. 13 Konstytucji.W komunikacie Prokuratury Okręgowej napisano, że stowarzyszenie Roberta Bąkiewicza nie ma w programie założeń totalitarnych, ani właściwych reżimowi.Marsz Niepodległości organizowany jest co roku 11 listopada. Został zarejestrowany w 2017 roku przez wojewodę mazowieckiego jako zgromadzenie cykliczne, które może być organizowane przez kolejne cztery lata. Mimo, że termin wygasa, narodowcy nie złożyli nowego wniosku.

Źródło: natemat.pl

Były ksiądz Jacek M. skazany za mowę nienawiści wobec Żydów i wzywanie do “świętej wojny”

2021/10/21

“Auschwitz nie spadło z nieba” – cytowała byłego więźnia obozu sędzia Magdalena Gabriel, ogłaszając wyrok w sprawie Jacka M. Były ksiądz 20 października został uznany za winnego publicznego nawoływania do nienawiści wobec Żydów. Nazywał ich m.in. “politycznymi prostytutkami”.

Spotkanie autorskie Jacka M. miało się odbyć 2 sierpnia w klubie Pieśniarze. M. miał tam promować swoją książkę “Moja walka o prawdę. Wyznania byłego księdza”, której tytułem niewątpliwie nawiązuje do publikacji “Mein Kampf” Adolfa Hitlera.

Jednak sprzeciw wrocławian – i nie tylko – był tak duży, że klub odwołał spotkanie. – Jak możecie gościć tego człowieka? Wspieracie jego poglądy? – pytała wtedy Olga Szelc z Rady Osiedla Stare Miasto. Czeski piosenkarz Petr Rimsky postanowił odwołać swój koncert w Pieśniarzach. “Na scenie, która popiera faszystów, ja występować nie mogę” – napisał artysta. Gdy spotkanie w klubie odwołano, Jacek M. zdecydował wtedy, że “wieczór autorski” zorganizuje w sobotę 4 sierpnia na pl. Gołębim na wrocławskim Rynku. Podczas niego Jacek M. przypisywał osobom narodowości żydowskiej “aktywności na rzecz zalegalizowania pedofilii”, “aktywność wymierzoną przeciwko obywatelom RP”, negował ustalenia historyczne wskazujące na rozmiar strat i krzywd odniesionych przez osoby narodowości żydowskiej podczas II wojny światowej.

Na “spotkaniu” autorskim na pl. Gołębim z Jackiem M. ramię w ramię stał wtedy Piotr R., wówczas bliski kolega suspendowanego księdza, skazany za spalenie w tym samym miejscu kukły Żyda, za co spędził miesiąc w areszcie domowym, a następnie blisko dwa w więzieniu. To on w magistracie widniał jako organizator tego spotkania i on je rozpoczął. – To nasze zgromadzenie! Polska dla Polaków – mówił. Później pokłócił się z Jackiem M. i wzajemnie wyzywali się przy każdej okazji.

Po nim głos przejął właśnie Jacek M. W czasie swojego pełnego nienawiści przemówienia wychwalającego jego książkę, podkreślał: – To spotkanie prawdziwych Polaków (…). Ta książka to młot na lewactwo, na żydowską nienawiść. Tu obok nas zbierają się ci, którzy nienawidzą wszystkiego, co polskie. To polityczne prostytutki, które przyznają się do swojego żydostwa tylko po to, by ciągnąć pieniądze z Brukseli na swoją działalność (…). My jesteśmy ludźmi, którzy gardzą żydowskimi i sowieckimi mordercami. Którzy sprzeciwiają się przedsiębiorstwu Holocaust, którego produktem jest wersja, jakoby mordu w Jedwabnem na Żydach dokonać mieli Polacy. To żydowskie legendy! Wszystkie dowody wskazują, że tego mordu dokonali Niemcy!

W czwartek, 20 października, sąd we Wrocławiu ogłosił nieprawomocny wyrok w tej sprawie. Uznał Jacka M. za winnego publicznego nawoływania do nienawiści wobec osób narodowości żydowskiej, wobec różnic narodowościowych, poprzez głoszenie treści mających na celu wywołanie wrogości, nienawiści, niechęci i braku akceptacji oraz mających na celu upowszechnienie poglądów zawierających negatywną ocenę wobec osób narodowości żydowskiej, przypisujące tym osobom aktywność na rzecz zalegalizowania pedofilii, negujących ustalenia historyczne wskazujące na rozmiar strat i krzywd odniesionych przez osoby narodowości żydowskiej podczas II wojny światowej.

Sąd skazał byłego księdza na 10 miesięcy prac społecznych. Jacek M. będzie musiał każdego miesiąca pracować społecznie przez 30 godzin.

– Oskarżony, jak wskazuje postępowanie dowodowe i analiza materiałów, niewątpliwie dopuścił się zarzucanych czynów. Analiza treści jego przemówień uwiecznionych na nagraniach wskazuje, iż sposób doboru słów, budowanie retoryki powoduje, że znamiona tych przestępstw zostały wyczerpane – uzasadniała wyrok sędzia Magdalena Gabriel.

Podkreślała, że zawsze w tego typu sprawach pojawiają się głosy o wolności słowa. – Jednak należy pamiętać o tym, że każdej naszej wolności przypisany jest określony obowiązek. Naszej wolności słowa odpowiada obowiązek dbania o szacunek, godność i prawa innych – uzasadniała sędzia. – Należy pamiętać o tym, że zdecydowana reakcja na przestępstwa takie jak w akcie oskarżenia, jest konieczna i uzasadniona. W ten bowiem sposób można dążyć do tego, by Polska była krajem wolnym, demokratycznym i tolerancyjnym, zapewniającym odpowiednie warunki wszystkim swoim mieszkańcom, niezależnie od ich cech osobistych – podkreślała sędzia.

Cytowała też słowa przemówienia Mariana Turskiego, jednego z ocalałych z Auschwitz-Birkenau, który w 2020 r. w czasie obchodów rocznicy wyzwolenia obozu mówił: „Auschwitz nie spadło z nieba (….). Auschwitz tuptał, dreptał małymi kroczkami, aż stało się to, co stało się tutaj”.

– Dlatego w ocenie sądu nikt nie może być obojętny na zbrodnię nienawiści i mowę nienawiści. Nie może być też na nią obojętna nasza ojczyzna (…). Jednocześnie obowiązkiem wymiaru sprawiedliwości i jego organów jest ściganie tego typu przestępstw – dodawała sędzia.

Kara prac społecznych ma dać możliwość wychowania “zarówno oskarżonego, jak i wskazania społeczeństwu, że takie zachowania nie mogą być akceptowane”.

Jacek M. na Twitterze już zapowiedział, że odwoła się od tego wyroku.

Więcej w Wyborczej

Stowarzyszenia Bąkiewicza nie kwalifikowały się na dotację. Dodatkowe punkty dorzucił “panel ekspertów”

2021/10/20

Dwaj eksperci oceniający wnioski o dotację dla Stowarzyszenia Straż Narodowa i Stowarzyszenia Marsz Niepodległości przyznali tym wnioskom po 184 punkty. To było za mało, by organizacje powiązane z Robertem Bąkiewiczem mogły otrzymać łącznie 3 mln zł dotacji z Funduszu Patriotycznego. Dodatkowe punkty przyznał im jednak “panel ekspertów”, czyli szersze grono oceniających, w którym zasiadał między innymi minister z kancelarii premiera.

Oba stowarzyszenia związane z Robertem Bąkiewiczem otrzymały łącznie 3 miliony złotych dofinansowania z Funduszu Patriotycznego. Straż Narodowa dostała 1,7 miliona złotych. Ta kwota ma zostać przeznaczone na zakup siedziby dla stowarzyszenia oraz busa i auto terenowe, a także 25 “rejestratorów nasobnych”. Z kolei Stowarzyszenie Marsz Niepodległości uzyskało dofinansowanie na zakup sprzętu nagłośnieniowego, studia telewizyjnego i mobilnej sceny – łącznie 1,3 miliona złotych. Szczegółowo opisał to Konkret24.

Dokumenty dotyczące dotacji, w tym m.in. wnioski złożone w Instytucie Dziedzictwa Myśli Narodowej przez związane z Robertem Bąkiewiczem stowarzyszenia uzyskali w trakcie przeprowadzanej w IDMN kontroli poselskiej politycy Koalicji Obywatelskiej Michał Szczerba i Dariusz Joński.

Do tych dokumentów dołączone są tzw. karty ocen. Na tych kartach dwóch niewymienionych z nazwiska ekspertów przyznaje punkty za poszczególne części wniosków.

W karcie oceny wniosku Stowarzyszenia Marsz Niepodległości (czyli na zakup studia telewizyjnego) jeden z ekspertów negatywnie ocenił “zasadność planowanych wydatków”.

“Wnioskodawca nie zawarł szczegółowej kalkulacji wydatków. Nie zawarto informacji w oparciu o jakie kryteria stawki zostały oszacowane. Nie wykazano uzasadnienia dla poszczególnych elementów składowych. Wobec powyższego oceniający obniżył punktację” – wskazał ekspert.

Więcej na tvn24.pl

Steinmeier: Antysemityzm nie może nigdy więcej pozostać bez reakcji

2021/10/19

W poniedziałek w Berlinie na uroczystości upamiętniającej Holokaust prezydent RFN Frank-Walter Steinmeier wezwał do stanowczego przeciwstawienia się rasizmowi i antysemityzmowi.

„Nigdy więcej nie może być miejsca dla antysemityzmu w naszym społeczeństwie” – powiedział w prezydent Niemiec Frank-Walter Steinmeier podczas uroczystości w Miejscu Pamięci „Gleis 17” w Berlinie-Grunewald, gdzie 80 lat temu naziści zapoczątkowali deportację ludności żydowskiej do gett i obozów zagłady.

Prezydent podkreślił, że „Żydzi mają zapewnione swoje naturalne miejsce” w niemieckim społeczeństwie. A „kultura żydowska jest nie tylko częścią kultury niemieckiej, ale ją głęboko ukształtowała i bogato obdarowała”.

Nawiązując do dramatycznych wydarzeń sprzed 80 lat, Steinmeier wskazał, że „Niemcy, wciąż ponoszą winę, którą ściągnęli na siebie sprawcy, pomocnicy, zwolennicy planowego mordu na europejskich Żydach”. Dodał także, że naród niemiecki „nadal odczuwa wstyd za to, że współobywatele zostali odizolowani od reszty społeczeństwa, że byli nękani, pozbawieni praw obywatelskich i wywłaszczeni, a w końcu wysłani w podróż na śmierć”. A „okrutna prawda” jest taka, że proces ten odbywał się na oczach wszystkich, w toku codziennego niemieckiego życia, nawet jeśli „rzeczywiste mordy i eksterminacja miały miejsce na podbitych i okupowanych terenach na Wschodzie” − stwierdził socjaldemokrata.

W uroczystościach w Miejscu Pamięci „Gleis 17” wziął udział także burmistrz Berlina Michael Mueller (SPD). Wezwał on do zachowania pamięci o Shoah i zbrodniach narodowego socjalizmu, by chronić w ten sposób demokrację przed nasilającym się prawicowym ekstremizmem. Jak zaznaczył, tolerancja i demokracja nie są czymś oczywistym, lecz należy stale bronić tych wartości, a w razie potrzeby walczyć o nie na nowo.

W dniu 18 października 1941 r. pierwszy berliński „Osttransport” (transport na Wschód) z ponad 1000 żydowskich dzieci, kobiet i mężczyzn wyruszył z dworca Grunewald do Łodzi (niem. Litzmannstadt). W tym właśnie miesiącu rozpoczęły się również systematyczne deportacje i mordowanie ludności żydowskiej w innych miejscach ówczesnej Rzeszy Niemieckiej.

Źródło: Deutsche Welle

Biskup z Warszawy zaprosił osoby LGBT na synod, były ksiądz gej się zgłosił. Co z tego wyniknie?

2021/10/19

Warszawski biskup pomocniczy Piotr Jarecki zaprosił do udziału w synodzie diecezjalnym osoby LGBT. Mimo że w tym samym czasie abp Marek Jędraszewski z Krakowa powiedział, że “homoseksualiści zaprzeczają godności własnego człowieczeństwa”, do udziału zgłosił się były ksiądz i gej Łukasz Kachnowicz. Na co liczy?

W niedzielę 17 października podczas mszy w archikatedrze pw. św. Jana Chrzciciela pod przewodnictwem kard. Kazimierza Nycza zainaugurowany został diecezjalny etap synodu biskupów. Jak wynika z definicji, to zebranie przedstawicieli episkopatu w sprawach ważnych dla życia Kościoła. Kazanie w czasie mszy wygłosił bp pomocniczy warszawski Piotr Jarecki. Mówił w nim: „Zaproszeni [do udziału w synodzie – red.] są wszyscy. Chodzi o wytworzenie atmosfery braterstwa, wzajemnego zaufania, woli ubogacania się zdaniem usłyszanym od brata czy siostry, choćby było diametralnie różne od moich przekonań”. W rozmowie z PAP bp Jarecki dodał: „Jeżeli środowiska LGBT wyrażą wolę zaangażowania w synod, nie wykluczymy ich”.

Te słowa odbiły się echem, bo to pierwsza taka publiczna deklaracja katolickiego biskupa w Polsce.

Rozmowa Wojciecha Karpieszuka z Łukaszem Kachnowiczem w Wyborczej

Prymas do szefa MSWiA: Brak porozumienia ws. pomocy uchodźcom jest gorszący. Trzeba podjąć działania

2021/10/17

Podkreślany tak często przez stronę rządową fakt, że uchodźcy są brutalnie wykorzystywani w walce politycznej, nie zwalnia nas i nigdy nie może nas zwolnić z szacunku dla praw i godności każdego człowieka – pisze abp Wojciech Polak w liście do Mariusza Kamińskiego.

Prymas Polski abp Wojciech Polak skierował list do ministra spraw wewnętrznych i administracji Mariusza Kamińskiego w sprawie pomocy i zaopatrzenia medycznego uchodźcom, którzy przebywają na granicy z Białorusią.

List opublikowali na swoim profilu na Twitterze medycy, którzy we wrześniu zwrócili się do prymasa z prośbą o wsparcie ich apelu i mediację.

Pełna treść listu:

Szanowny Panie Ministrze

28 września br. na adres mojego sekretariatu wpłynęło pismo skierowane w imieniu 21 osób z wykształceniem medycznym, podpisane przez Pana Jakuba Sieczko, z prośbą o poparcie wystosowanego przez to środowisko, we współpracy z innymi organizacjami pozarządowymi, apelu do Pana Ministra o umożliwienie wjazdu do obszaru na wschodniej granicy Rzeczypospolitej Polskiej, objętego stanem wyjątkowym, w celu udzielenia pomocy medycznej przebywającym tam imigrantom i uchodźcom.

Całość w Więzi

“Będziesz pan wisiał!”. Braun ukarany naganą

2021/10/13

Komisja Etyki Poselskiej podjęła decyzję o ukaraniu naganą posła Konfederacji Grzegorza Brauna za słowa “będziesz pan wisiał!”, które z sejmowej mównicy, podczas wrześniowego posiedzenia, wypowiedział w kierunku ministra zdrowia Adama Niedzielskiego.

O przyznaniu kary nagany poinformował przewodniczący komisji Jan Łopata z Polskiego Stronnictwa Ludowej. Komisja Etyki Poselskiej swoją decyzję podjęła jednogłośnie.

Braun podczas posiedzenia prosił o wzięcie pod uwagę kontekstu, w którym padły jego słowa. Podkreślał również swoją postawę wobec kwestii szczepień i rządowej odpowiedzi na pandemię koronawirusa. Nie wyraził żadnej skruchy.

Wniosek do Komisji Etyki Poselskiej podpisało 59 posłów z Koalicji Obywatelskiej, Lewicy i Koalicji Polskiej. Zarzucano w nim Braunowi naruszenie art. 6 i 7 Zasad etyki poselskiej. Mówią one o konieczności dbania o dobre imię Sejmu i trzymania się zasady odpowiedzialności.

Na skutek zawiadomienia złożonego przez marszałek Elżbietę Witek Prokuratura Okręgowa w Warszawie wszczęła śledztwo w sprawie słów posła Konfederacji. Minister zdrowia powiedział na antenie radia RMF FM, że złożył już w prokuraturze zeznania w związku z tą sprawą.

Więcej w Wyborczej

Bąkiewicz stanie przed sądem. Oskarżony o naruszenie nietykalności kobiety

2021/10/13

Kobieta zrzucona z kościelnych schodów oskarża Roberta Bąkiewicza o naruszenie nietykalności. Sprawa trafiła już do sądu.

– Moja klientka zdecydowała się upublicznić tę sprawę po tym, jak pan Robert Bąkiewicz na rozprawie przed sądem, dotyczącej czegoś innego, zeznawał jako świadek i twierdził, że nie jest oskarżony w innych sprawach. Otóż moja klientka wniosła przeciwko niemu prywatny akt oskarżenia o naruszenie nietykalności cielesnej. Sprawa jest już w sądzie – mówi radczyni prawna Alicja Szpringer, która współpracuje z Ośrodkiem Monitorowania Zachowań Rasistowskich i Ksenofobicznych i reprezentuje Andżelikę Domańską.

Chodzi o wydarzenia z 25 października zeszłego roku, kiedy w Polsce trwały protesty związane z wyrokiem Trybunału Konstytucyjnego Julii Przyłębskiej, który zakazywał aborcji.

Tego dnia Ogólnopolski Strajk Kobiet zorganizował w świątyniach w całej Polsce akcję protestacyjną „Słowo na niedzielę”. Była to reakcja na aprobatę, z jaką część hierarchów Kościoła przyjęła delegalizację aborcji z powodu wad płodu.

W czasie protestu w kościele pw. św. Krzyża przy Krakowskim Przedmieściu, a dokładnie na jego schodach, obrażeń doznała Andżelika Domańska. Na zdjęciach z tamtego dnia wyraźnie widać ściskającego ją za ramię Roberta Bąkiewicza, prezesa stowarzyszenia Roty Niepodległości i organizatora Marszu Niepodległości. Chwilę później kobieta została zrzucona na chodnik. Leżała na nim kilkadziesiąt minut, zanim przyjechała karetka.

Więcej w Wyborczej

Sąd Okręgowy w Radomiu utrzymał wyrok ws. pobicia działacza KOD

2021/10/12

W poniedziałek Sąd Okręgowy w Radomiu utrzymał w mocy wyrok ws.pobicia działacza KOD na manifestacji w Radomiu przez mężczyzn związanych z Młodzieżą Wszechpolską. W lutym sąd rejonowy uniewinnił działacza KOD, a pozostałym oskarżonym wymierzył kary ograniczenia wolności w postaci prac społecznych.

Apelację od wyroku Sądu Rejonowego w Radomiu, który zapadł w styczniu, złożyli prokuratura i obrońca jednego z oskarżonych. Śledczy domagali się uchylenia wyroku i skierowania sprawy do ponownego rozpoznania przez sąd rejonowy. Obrońca jednego z oskarżonych Piotra D. wystąpił o uniewinnienie mężczyzny lub wymierzenie mu łagodniejszej kary, np. w postaci grzywny.

24 czerwca 2017 r. grupa ubranych w koszulki Młodzieży Wszechpolskiej młodych ludzi przyszła na legalną manifestację KOD zorganizowaną z okazji rocznicy radomskiego Czerwca’76. Zakłócali oni demonstrację i wykrzykiwali hasła takie, jak m.in.: “Śmierć wrogom ojczyny”, “Raz sierpem, raz młotem czerwoną hołotę!”. Działacze i sympatycy Komitetu Obrony Demokracji próbowali zagłuszyć ich sygnałami z syren, brawami i gwizdami.

Zgromadzenie KOD nie było zabezpieczane przez policję ani straż miejską. Pilnowaniem porządku zajmowały się wyłącznie osoby należące do straży KOD. W pewnym momencie dwóch młodych ludzi podjęło próbę wyrwania flagi z rąk jednej z działaczek i wówczas doszło do szarpaniny, w efekcie której pobity został działacz KOD.

Wyrok jest prawomocny.

Źródło: wnp.pl

Oświadczenie sędziów TK w stanie spoczynku ws. orzeczenia o niekonstytucyjności prawa UE

2021/10/12

Trybunał Konstytucyjny wydał w dniu 7 października 2021 r. wyrok w sprawie K 3/21 dotyczący miejsca prawa unijnego w polskim porządku prawnym. Wyrok ten wywołał wielkie zaniepokojenie społeczne ze względu na jego przewidywalne niszczące następstwa dla pozycji Rzeczypospolitej Polskiej jako państwa członkowskiego Unii Europejskiej.

Sędziowie Trybunału Konstytucyjnego w stanie spoczynku w pełni podzielają to zaniepokojenie. Ponadto jednak uważają za swój obowiązek sprostowanie wielu fałszywych twierdzeń zawartych w wyroku, jego ustnym uzasadnieniu i komentarzach przedstawicieli władzy politycznej. Tak więc:

  • nieprawdą jest, że wyrok Trybunału Konstytucyjnego z 7 października 2021 r. został wydany w celu zagwarantowania nadrzędności Konstytucji wobec prawa unijnego, ponieważ taka pozycja Konstytucji została wystarczająco utrwalona w dotychczasowym orzecznictwie Trybunału (w sprawach K 18/04, K 32/09, SK 45/09);
  • nieprawdą jest, że sam wyrok Trybunału Konstytucyjnego z 7 października 2021 r. mieści się w ramach kompetencji Trybunału i jest zgodny z Konstytucją;
  • nieprawdą jest, że prawo unijne i dotychczasowe orzecznictwo TSUE kwestionują czy naruszają nadrzędność Konstytucji w polskim porządku prawnym;
  • nieprawdą jest, że TSUE wymaga od polskich sądów zaniechania przestrzegania i stosowania Konstytucji jako nadrzędnego prawa Rzeczypospolitej;
  • nieprawdą jest, że stosowania przez polskie sądy prawa unijnego nie da się pogodzić ze stosowaniem przez nie Konstytucji;
  • nieprawdą jest, że kwestionowanie przez instytucje unijne naruszania przez polskie ustawy i praktykę ich stosowania zasad niezawisłości polskich sędziów, orzekających także w dziedzinach objętych prawem Unii, wykracza poza kompetencje przyznane Unii Europejskiej na podstawie art. 90 ust. 1 Konstytucji.
  • nieprawdą jest, że prawo Unii Europejskiej i orzecznictwo TSUE wkraczają w normowanie ustroju sądownictwa w Polsce, ponieważ obrona niezawisłości sędziowskiej nie należy do ustroju sądownictwa;
  • nieprawdą jest, że wyrok Trybunału Konstytucyjnego z 7 października 2021 r. będzie w stanie wywołać inne skutki prawne niż wywieranie nacisku na działalność orzeczniczą polskich sędziów i grożenie im postępowaniem dyscyplinarnym.
  • nieprawdą jest, że Trybunał Konstytucyjny ma kompetencje do badania zgodności orzeczeń TSUE z Konstytucją i decydowania o wybiórczym respektowaniu orzecznictwa TSUE przez Polskę jako państwo członkowskie;
  • nieprawdą jest, że sądy konstytucyjne innych państw członkowskich w sprawach relacji między prawem krajowym a prawem unijnym wydawały wyroki podobne do wyroku Trybunału Konstytucyjnego z 7 października 2021 r.

Stanisław Bierna, Teresa Dębowska-Romanowska, Kazimierz Działocha, Lech Garlicki, Mirosław Granat, Wojciech Hermeliński, Adam Jamróz, Stefan Jaworski, Leon Kieres, Biruta Lewaszkiewicz-Petrykowska, Wojciech Łączkowski, Ewa Łętowska, Marek Mazurkiewicz, Andrzej Mączyński, Janusz Niemcewicz, Małgorzata Pyziak-Szafnicka, Stanisław Rymar, Ferdynand Rymarz, Andrzej Rzepliński, Jerzy Stępień, Piotr Tuleja, Sławomira Wronkowska-Jaśkiewicz, Mirosław Wyrzykowski, Bohdan Zdziennicki, Andrzej Zoll, Marek Zubik

Prounijna demonstracja na placu Zamkowym. Przemówienia uczestniczek Powstania Warszawskiego

2021/10/11

Uczestniczki Powstania Warszawskiego – Wanda Traczyk-Stawska i Anna Przedpełska – zabrały głos podczas prounijnej manifestacji na placu Zamkowym w Warszawie. Podobne demonstracje odbywały się w niedzielę w wielu miastach w Polsce i poza jej granicami. To reakcja na czwartkowy wyrok Trybunału Konstytucyjnego, który uznał, że niektóre przepisy prawa UE są niezgodne z polską konstytucją.

Trybunał Konstytucyjny w pełnym składzie, pod przewodnictwem prezes Julii Przyłębskiej, zajmował się w czwartek sprawą zainicjowaną wnioskiem premiera Mateusza Morawieckiego z końca marca, dotyczącą zgodności z konstytucją niektórych z przepisów Traktatu o Unii Europejskiej. TK uznał tego dnia w wyroku, że część przepisów unijnych, o które pytał szef rządu, jest niezgodna z konstytucją.

W reakcji na tę decyzję pełniący obowiązki przewodniczącego Platformy Obywatelskiej Donald Tusk jeszcze tego samego dnia zainicjował na godzinę 18 w niedzielę na placu Zamkowym manifestację. Wezwał do udziału “wszystkich, którzy chcą bronić Polski europejskiej”.

Podczas manifestacji na placu Zamkowym głos zabrały uczestniczki Powstania Warszawskiego – Wanda Traczyk-Stawska oraz Anna Przedpełska. – Moi kochani, byliśmy w Europie zawsze i nikt nas z niej nie wyprowadzi, bo my tu rodziliśmy się od początku, tu są nasze korzenie – mówiła Traczyk-Stawska. Jak dodała, “my mamy w haśle: “za wolność naszą i waszą”. – I to jest nasza Europa, i nikt nas z niej nie wyprowadzi – powiedziała.

W pewny momencie Traczyk-Stawska zwróciła się do zebranych na placu Zamkowym kontrmanifestantów: “Milcz głupi chłopie, milcz, milcz, chamie skończony. Pamiętam, jak krew się lała, jak moi koledzy ginęli. Po to tutaj jestem, żeby wołać w ich imieniu. Nigdy nikt nie wyprowadzi nas z mojej ojczyzny, ale także nikt z Europy, bo to także moja matka”.

Źródło: tvn24.pl

Warszawa miastem równości

2021/10/11

Równość kobiet i mężczyzn jako prawo realizowane przez samorząd we wszystkich obszarach – to główna zasada Europejskiej Karty Równości Kobiet i Mężczyzn w Życiu Lokalnym podpisanej dziś przez prezydenta Warszawy Rafała Trzaskowskiego. Dokument zobowiązuje europejskie samorządy do zwalczania stereotypów i przeszkód, które mają wpływ na nierówny podział ról między kobietami i mężczyznami w życiu politycznym, gospodarczym, społecznym i kulturalnym.

Warszawa jest szóstym miastem w Polsce, które zaakceptowało Kartę Równości Kobiet i Mężczyzn w Życiu Lokalnym. Jej podpisanie przez Prezydenta Warszawy poprzedziła uchwała Rady m.st. Warszawy Rada Warszawy z 15 kwietnia tego roku wyrażająca poparcie dla inicjatywy.

Europejska Karta Równości Kobiet i Mężczyzn w Życiu Lokalnym jest nie tylko wyrazem zaangażowania władz lokalnych w promocję zasady równości kobiet i mężczyzn, a także deklaracją wdrażania na własnym terenie wynikających z niej zobowiązań. Obejmują one m.in. walkę z uprzedzeniami, praktykami, w tym stosowaniem języka i obrazów, które oparte są na idei wyższości jednej z płci czy stereotypowych rolach kobiet i mężczyzn oraz dokonanie oceny realizacji polityki równości płci. Sześć podstawowych zasad Europejskiej Karty Równości Kobiet i Mężczyzn w Życiu Lokalnym to:

  • Równość kobiet i mężczyzn stanowi fundamentalne prawo;
  • Zagwarantowanie, że równość kobiet i mężczyzn, różnorodne formy dyskryminacji i nierównego traktowania są brane pod uwagę;
  • Zrównoważony udział kobiet i mężczyzn w procesie decyzyjnym jest warunkiem demokratycznego społeczeństwa;
  • Eliminacja stereotypów opartych na płci jest podstawą osiągnięcia równości kobiet i mężczyzn;
  • Włączając kwestie płci do wszystkich działań samorządów lokalnych i regionalnych konieczne jest promowanie równości kobiet i mężczyzn;
  • Właściwie opracowane plany działania i programy są koniecznymi narzędziami do promowania równości kobiet i mężczyzn.

Aby wprowadzać te zasady, każdy sygnatariusz zobowiązuje się do opracowania w ciągu dwóch lat Równościowego Planu Działania, który określa priorytety, działania i środki na to przeznaczone. Ponadto każdy samorząd, który przyjmuje Kartę, podejmuje się zaangażować wszystkie instytucje i organizacje na swoim terenie, aby w praktyce promować prawdziwą równość.

Europejska Karta Równości Kobiet i Mężczyzn w Życiu Lokalnym została opracowana w 2006 roku w ramach projektu prowadzonego przez Radę Gmin i Regionów Europy. Organizacja jest najstarszym i największym europejskim stowarzyszeniem samorządów lokalnych i regionalnych. Obecnie skupia krajowe stowarzyszenia samorządów lokalnych i regionalnych z 41 krajów europejskich i reprezentuje za ich pośrednictwem wszystkie szczeble terytorialne – lokalny, pośredni i regionalny.

Od momentu powstania w 1951 r. Rada Gmin i Regionów Europy promuje budowę zjednoczonej, pokojowej i demokratycznej Europy, opartej na samorządności lokalnej, poszanowaniu zasady pomocniczości i udziale obywateli. Aby osiągnąć ten cel, stara się kształtować przyszłość Europy poprzez zachęcanie lokalnych i regionalnych podmiotów do wpływania na europejskie prawo i politykę oraz do wymiany doświadczeń na poziomie lokalnym i regionalnym.

Źródło: Urząd Miasta Stołecznego

Radna Michałowa: Bardzo się boję, że jak zaczną kosić kukurydzę, to tam się znajdą martwe dzieci

2021/10/11

Zbiory. Kukurydza. Ciała martwych uchodźców – ta wizja uporczywie nachodzi Marię Ancipiuk, radną z Michałowa, i nie pozwala jej usiedzieć na miejscu. Pani Maria, kiedy nie pełni swoich samorządowych obowiązków, sama patroluje “strefę” – wąski pas przy granicy z Białorusią, gdzie obowiązuje stan wyjątkowy. Znajduje tam stosy ubrań i opuszczone obozowiska. – Nie chcę, żebyśmy byli osądzeni, że w Michałowie umierają ludzie – mówi w rozmowie Gazeta.pl.

Michałowo to kilkutysięczne miasteczko położone przy granicy z Białorusią. Z Marią Ancipiuk, radną Michałowa, stoimy na skwerku w pobliżu ratusza. Jest ciepło. Świeci słońce, choć nad ranem temperatura przy gruncie spada poniżej zera. Pani Maria właśnie wróciła ze “strefy”. Te określenia rodem ze “Stalkera” czyli prozy braci Strugackich, tylko dodają pograniczu złowieszczego mroku. 

Otrzymałam telefon, aby udzielić pomocy uchodźcom, którzy byli w bardzo złym stanie. Szczególnie kobieta. Jak mi powiedzieli, umierała na rękach. Pojechaliśmy ze strażą pożarną w stronę Szymek, bo tam to się wydarzyło – mówi pani Maria. Jest jeszcze cała rozemocjonowana. Mówi dużo i szybko. Napięcie po pobycie w “strefie” jeszcze z niej nie zeszło. Tym razem się udało. Chorą odwieziono do szpitala w Hajnówce. To nie znaczy, że nie czeka ją jeszcze “spacer” na Białoruś.

Więcej na gazeta.pl

Tylko 60 procent mowy nienawiści znika z sieci. KE: „Jest gorzej”

2021/10/09

Jedynie 62,5 proc. wpisów nawołujących do nienawiści jest usuwanych przez platformy internetowe, jak Facebook czy Twitter. To mniej niż jeszcze rok temu – wynika z najnowszego raportu Komisji Europejskiej.

Komisja Europejska opublikowała w czwartek (07.10.21) doroczny raport oceniający, jak firmy IT radzą sobie z usuwaniem mowy nienawiści z sieci. W ramach tzw. kodeksu postępowania, czyli dobrowolnego porozumienia zawartego między przedsiębiorstwami a Komisją Europejską w maju 2016 r., branża zobowiązała się do bezzwłocznego reagowania w czasie krótszym niż 24h na powiadomienia o treściach nawołujących do nienawiści  w internecie oraz, jeśli okazałoby się to uzasadnione, usuwania takich materiałów.

Zgodnie z przepisami ramowymi Rady UE o walce z rasizmem i homofobią, mowa nienawiści (ang. hate speech) czyli publiczne nawoływanie do przemocy lub nienawiści wobec jakiejś osoby lub grupy osób np. z powodów religijnych, rasowych czy ze względu na przynależność osoby do danej grupy etnicznej, uznawane jest w UE za przestępstwo. Niezależnie od tego, czy występuje w rzeczywistości, czy w internecie. Do przestrzegania unijnego kodeksu zobowiązało się dotychczas 11 firm, w tym: Facebook, Microsoft, Twitter, YouTube, Instagram, Google+, Snapchat, Dailymotion, Jeuxvideo.com, LinkedIn i TikTok.

Tymczasem w najnowszym raporcie Komisja Europejska alarmuje, że branża radzi sobie coraz gorzej z usuwaniem mowy nienawiści. W tym roku platformy zareagowały w ciągu umownej doby jedynie na 81 proc. zgłoszeń; rok temu na 90,4 proc. Kolejne 10 proc. rozpatrzonych zostało w ciągu 48 godzin, 8 proc. w ciągu siedmiu dni, a 0,8 proc. powiadomień czekało na swoją kolej dłużej niż tydzień. Ostatecznie zadecydowano o usunięciu 62,5 proc. zgłoszonych treści. I tu statystyki były znowu gorsze niż w latach poprzednich, bo jak podaje Komisja Europejska, w 2019 i 2020 r. z sieci znikało średnio 71 proc. materiałów nawołujących do nienawiści.

Platformy tłumaczą, że decyzje o usunięciu lub zablokowaniu materiałów podejmowane były zależnie od tego, jak poważne było naruszenie. I tak, wśród usuniętych najwięcej (69 proc.) było treści nawołujących do mordów i przemocy wobec określonych grup społecznych, na drugim miejscu (55 proc.) znalazły się materiały, w tym wpisy, zdjęcia i filmy, zniesławiające i obrażające wybrane grupy.

Źródło: Deutsche Welle

Jak walczyć z antysemityzmem? Komisja Europejska przyjęła nową strategię

2021/10/08

– Antysemityzm to nie tylko ciężar europejskiej historii, lecz także bardzo współczesny fenomen. Przykładem jest to, co podczas pandemii zaczęło się dziać w internecie – tłumaczy Margaritis Schinas, wiceprzewodniczący Komisji Europejskiej odpowiedzialny za „promowanie europejskiego stylu życia”. Liczba antysemickich wpisów po francusku wzrosła podczas pandemii o siedem razy na różnych platformach internetowych, a wpisów po niemiecku o aż 13 razy (nie ma tak szczegółowych danych o polskiej sieci).

– Pojawiają się wszelkie niedorzeczności m.in. o koronawirusie jako wynalazku Żydów i nieskutecznej szczepionce też jako takim wynalazku. Ale internet to też miejsce rosnącego handlu pamiątkami nazistowskimi – mówi Schinas. Antysemickie wpisy wedle unijnych danych stanowią od 6 do 27 proc. „toksycznych” treści na różnych platformach internetowych.

Komisja Europejska zamierza teraz współorganizować oraz dofinansowywać unijną sieć „zaufanych stróżów”, czyli uczestników życia internetowego (w tym organizacji żydowskich), którzy sygnalizowaliby antysemickie treści w sieci. A to pozwoliłoby administratorom poszczególnych stron czy mediów społecznościowych na szybką reakcję.

– Chodzi również o weryfikowanie faktów w odpowiedzi na antysemickie narracje w internecie – tłumaczy Schinas. Opowiada się za czynną kontrreakcją na nienawistne treści także w świecie offline. Przekonuje, że Bruksela właśnie tak aktywnie, bez przemilczania miała działać również w czasach kadencji Komisji Europejskiej kierowanej przez Jeana-Claude’a Junckera (Schinas był jego rzecznikiem), gdy partia Viktora Orbána na Węgrzech rozklejała wymierzone w George’a Sorosa plakaty z – jak ujmuje to Schinas – „podtekstami antysemickimi”.

– Pojawił się postulat, żeby przy tworzeniu edukacyjnej sieci miejsc związanych z Zagładą uwzględnić nie tylko miejsca, gdzie jej dokonywano, ale też takie, gdzie podejmowano decyzje o Holocauście. To bardzo słuszny postulat. Powinno tu chodzić nie tylko o miejsca eksterminacji, lecz także o taką holocaustową spuściznę nazistowskich Niemiec czy faszystowskich Włoch – mówi Schinas.

Współfinansowana przez Brukselę „sieć miejsc”, która powinna też uwzględniać getta, miejsca wywózek czy też kryjówek żydowskich, ma stać się oparciem dla programów edukacyjnych w całej Unii, a także wspomagać planowane europejskie centrum badań nad współczesnym antysemityzmem.

– Niedawno w Toledo pokazano mi budynek, gdzie podpisano królewski edykt o wypędzeniu Żydów z Hiszpanii w 1492 r. Uważam, że także to miejsce powinno być elementem naszej unijnej sieci – przekonuje Schinas. Pochodzi z Salonik, które stały się wielkim ośrodkiem Żydów sefardyjskich po ich wygnaniu z Hiszpanii, ale kres położyła mu Zagłada tych greckich Żydów w Auschwitz.

Więcej w Wyborczej

Nauczyciele w Gdańsku szkolą się, jak pomóc uczniom LGBT+. PiS zawiadamia ministra Czarnka

2021/10/07

W Gdańsku rozpoczęły się dobrowolne szkolenia dla nauczycieli i dyrektorów szkół, które mają zapobiec dyskryminacji dzieci i młodzieży LGBT+. Gdańscy radni PiS zawiadomili ministra edukacji i nauki i domagają się kontroli kuratorium.

Szkolenia w szkołach w Gdańsku prowadzi Stowarzyszenie na rzecz osób LGBT “Tolerado”. Program “Na równych zasadach” skierowany jest do dyrektorów, nauczycieli, pracowników administracji, psychologów i pedagogów. Celem szkolenia jest m.in. przekazanie wiedzy na temat sytuacji i potrzeb młodzieży LGBT+, budowania akceptacji w środowisku szkolnym, reagowania na przemoc, akty homofobii i transfobii.

Gdańscy radni PiS uznali program za “wprowadzanie ideologii do szkół” i wysłali w tej sprawie pismo do ministra edukacji narodowej.

Program “Na równych zasadach” został dofinansowany ze środków miasta Gdańsk kwotą w wysokości 55 tys. zł. Szkolenia, które odbywać się będą w październiku i listopadzie, prowadzą specjaliści z zakresu psychologii, socjologii, seksuologii oraz prawnik.

– Sytuacja nastolatków LGBT+ w szkołach jest, delikatnie mówiąc, trudna – mówi Piotr Jankowski, wiceprezes Tolerado. – Składa się na to zarówno klimat społeczno-polityczny panujący w Polsce, jak i wieloletni brak edukacji seksualnej. Organizując szkolenia, chcemy wyposażyć nauczycieli w wiedzę, z jakimi problemami borykają się nastolatki, czym jest odkrywanie nieheteronormatywności oraz jakie są prawne możliwości przeciwdziałania dyskryminacji. Docierały do nas sygnały, że nauczyciele potrzebują wsparcia merytorycznego w tym zakresie.

Więcej w Wyborczej

Wielka Brytania wprost powiedziała: Ziemkiewicz i jemu podobni to naprawdę niebezpieczni ludzie

2021/10/06

“Mam dziś szczególną satysfakcję, bo tematem Rafała Ziemkiewicza i granic zajmowałem się długo zanim okazało się, że Wielka Brytania nie wpuści go na swoje terytorium nawet na weekend, w czasie którego chciał odwieźć córkę na studia.

W 2018 r. wyszedłem ze studia RDC, bo prowadzący audycję wymyślił sobie, że będę bieżące tematy polityczne i społeczne dyskutował właśnie z publicystą “Do Rzeczy”. – Jest granica obłędu, której nie można przekraczać, i zapraszanie Ziemkiewicza po tekstach o „chciwych parchach” jest właśnie tą granicą – tłumaczyłem wówczas.

Polska miała i ma nadal w nosie to, gdzie moim zdaniem są granice obłędu. W międzyczasie przeprowadziłem się jednak do Wielkiej Brytanii, która w ostatni weekend z całą mocą zademonstrowała, że podziela moje przekonania – tak dosłownie postawiła Rafałowi Ziemkiewiczowi granicę, że zamiast spędzić weekend w Oksfordzie, wrócił pierwszym samolotem do Warszawy.

Czuję dziś prawdziwą dumę z mojego nowego kraju, znów poczułem się tu bardzo u siebie. Naprawdę żyję w państwie, którego granicy nie może przekroczyć taki zawodowy handlarz nienawiścią jak Rafał Ziemkiewicz – daje to poczucie bezpieczeństwa i realnej, a nie tekturowej wspólnoty wartości.” – pisze z Londynu Stanisław Skarżyński.

Cały tekst w Gazecie Wyborczej

De Barbaro: Trzeba być głupim, by stawiać znak równości między homoseksualnością a czynem pedofilnym

2021/10/06

Słynny psychiatra i psychoterapeuta – profesor Bogdan de Barbaro – poprowadził wykład inaugurujący rok akademicki na Uniwersytecie Jagiellońskim w Krakowie.

Mówił o nienawiści, teoriach spiskowych oraz o pandemii postprawdy i głupoty. De Barbaro wytłumaczył również, jak te trzy pandemie: głupoty, postprawdy i nienawiści współgrają ze sobą.

Powiedział:”Trzeba być głupim, nienawistnym i mieć upodobania do pół/postprawdy, by stawiać znak równości między homoseksualnością, która w świetle nauki nie jest patologią, a wedle prawa nie jest przestępstwem a czynem pedofilnym, będącym zbrodnią i patologią”.

Wykład można obejrzeć tutaj (od 1:07): https://www.youtube.com/watch?v=sfli4acTqjM

YouTube usunął konto Wojciecha Sumlińskiego za antysemityzm

2021/10/05

YouTube usunął konto Wojciecha Sumlińskiego i kopie jego filmu, reklamowanego hasłem “Żydowski rozbiór Polski”. – Wolność słowa nie obejmuje wolności wyrażania poglądów antysemickich – mówi Jarosław Jagura, prawnik z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka.

W filmie “Powrót do Jedwabnego”, kwestionującym odpowiedzialność Polaków za zbrodnię w Jedwabnem, padają m.in. zdania: “Dla Żydów pieniądze są najważniejsze” (Bolesław Szenicer), “Oni [Żydzi – przyp. red.] (…) nie pomagaliby Polakom” (Andrzej Kumor) czy “muszą zrobić z nas [Polaków – przyp. red.] sprawców zbrodni i współsprawców Holocaustu. (…) jest taka potrzeba, żebyśmy byli współsprawcami, bo inaczej nie można by się było od nas domagać majątku” (Rafał Ziemkiewicz).

Film Wojciecha Sumlińskiego miał mieć premierę 15 września na zamkniętym pokazie w warszawskim kinie Wisła. Seans poprzedziły protesty m.in. środowiska artystów, a pokaz został odwołany – jak tłumaczyło kino, z powodu awarii technicznej. Projekcję przeniesiono do Domu Dziennikarza – budynku Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich.

Zapowiedziana z kolei na piątek 17 września premiera filmu na YouTube odbyła się bez przeszkód – “Powrót do Jedwabnego” w ciągu kilku dni obejrzało ponad pół miliona osób.

W piątek 1 października YouTube zamknął konto Wojciecha Sumlińskiego, a z serwisu usunął kopie filmu. W oświadczeniu przesłanym do redakcji biuro prasowe YouTube wyjaśnia: “Na YouTube nie ma miejsca na antysemityzm. Mamy jasne wytyczne dla społeczności i rygorystyczne zasady, które zabraniają szerzenia nienawiści. Zamykamy każdy kanał, który wielokrotnie lub w rażący sposób narusza te zasady. Po dokładnym przeanalizowaniu zgłoszonych nam treści znaleźliśmy na tym kanale więcej filmów, które naruszały nasze zasady dotyczące szerzenia nienawiści, zawierając twierdzenia, że pewne grupy osób są złe, niemoralne lub podstępne na podstawie cech takich jak np. narodowość, religia, przynależność etniczna. W rezultacie kanał został zamknięty”.

Sumliński działania portalu nazywa na Twitterze “masową akcją cenzorską”, a zamknięciem konta wydaje się rozgoryczony. “Tak naprawdę nie otrzymałem żadnej »decyzji« – po prostu nie ma czegoś takiego jak konto »Wojciech Sumliński«. Żadnego powiadomienia, żadnej opcji odwołania. Nic” – pisał w mediach społecznościowych.

Źródło: press.pl

Ziemkiewicz zatrzymany w Londynie. Brytyjska posłanka: Każdy, kto propaguje rasizm, jest niemile widziany

2021/10/03

“Każdy, kto propaguje rasizm, w tym islamofobię i negowanie Holokaustu, jest niemile widziany” – napisała brytyjska parlamentarzystka Rupa Huq. W ten sposób polityczka skomentowała zatrzymanie prawicowego publicysty Rafała Ziemkiewicza na lotnisku Heathrow.

Do zatrzymania prawicowego publicysty doszło w sobotę na lotnisku Heathrow. Rafał Ziemkiewicz towarzyszył córce, która ma rozpocząć naukę na Uniwersytecie w Oksfordzie. Jak informuje portal “Do Rzeczy”, lotniskowe służby przepuściły żonę i córkę dziennikarza, ale jego samego zatrzymały. Publicysta przez kilka godzin miał być trzymany na lotnisku, a następnie zaprowadzono go do pokoju przesłuchań, gdzie pobrano odciski palców i wykonano zdjęcia.

“Do Rzeczy” opublikowało dokument, który ma wskazywać na powody zatrzymania Ziemkiewicza. “Wnioskował pan o pozwolenie na wjazd do Wielkiej Brytanii jako gość na dwa dni. Jednakże uważam, że wykluczenie pana ze Zjednoczonego Królestwa sprzyja interesowi publicznemu. Wynika to z pańskiego zachowania oraz głoszonych poglądów, które są sprzeczne z brytyjskimi wartościami i mogą być obraźliwe dla innych, a tym samym sprawiają, że uzyskanie możliwości wjazdu jest niepożądane” – czytamy w piśmie brytyjskiego Urzędu ds. Cudzoziemców.

Więcej na gazeta.pl

Sąd w sprawie Engelking i Grabowskiego: badania były rzetelne. Uzasadnienie ważnego wyroku

2021/10/02

Sąd apelacyjny opublikował uzasadnienie wyroku w sprawie dotyczącej pozwania prof. Jana Grabowskiego (Uniwersytet w Ottawie) oraz prof. Barbara Engelking przez Filomenę Leszczyńską, wspieraną przez Redutę Dobrego Imienia Spór dotyczył akapitu w książce “Dalej jest noc”. Filomena Leszczyńska wystąpiła w obronie dobrego imienia swego stryja, sołtysa wsi Malinowo w powiecie Bielsk Podlaski, ponieważ była z nim emocjonalnie związana, w rodzinie miał opinię kogoś, kto ratował Żydów, a po wojnie sąd go z zarzutów udziału w zabiciu grupy ukrywających się uniewinnił. Historycy uznali, że zeznania jednej z ukrywających się kobiet, złożone po jej wyjeździe zagranicę, były bardziej wiarygodne niż te, składane zaraz po wojnie przed sądem. Tym bardziej, ze część świadków przed sądem wówczas nie stanęła, bo zostali pobici, a nawet zabici, przez tzw. bandę “Jaskółki”.

W uzasadnieniu wyroku czytamy m.in.:

W niniejszej sprawie doszło do kolizji pomiędzy prawem podmiotowym do dobrej pamięci o zmarłym a takimi wartościami jak: wolność badań naukowych (w tym badań historycznych), swoboda debaty publicznej o wydarzeniach z przeszłości (zwłaszcza o charakterze kontrowersyjnym) oraz swoboda wypowiedzi innych osób (w tym świadków historii).

Sąd apelacyjny przytoczył wyrok Sądu Najwyższego: „W przypadku dóbr osobistych nie jest możliwe ustalenie in abstracto stałych, sztywnych granic zakresu ich ochrony. To sąd w każdym konkretnym wypadku ustala zakres ochrony dobra osobistego, przyznając pierwszeństwo ochronie dobra osobistego bądź innej kolidującej z nim wartości”. Oznacza to „potrzebę wyważenia, któremu z przeciwstawnych interesów tj. osobistego podmiotu domagającego się ochrony jego dóbr osobistych i interesu społecznego, który nie może być zrealizowany bez wkroczenia w sferę osobowości jednostki, przyznać w danej sprawie pierwszeństwo” (wyrok Sądu Najwyższego z dnia 23 marca 2017 r., V CSK 262/16).

Wolność wypowiedzi jest gwarantowana konstytucyjnie. Ma ponadto umocowanie w prawie międzynarodowym. Podkreślić należy, że wolność badań naukowych obejmuje także wolność publikowania wyników badań i wygłaszania opinii opartych na tych wynikach. Jeśli zatem w ramach prowadzonych badań historyk zgromadzi określony materiał źródłowy, który podda krytycznej ocenie (zgodnie z warsztatem pracy historyka) – i w oparciu o zgromadzone źródła ustali określone fakty, to działanie takie nie może być uznawane co do zasady za bezprawne. Nie można podzielić oceny sądu okręgowego, że działanie pozwanych historyków było nierzetelne, a tym samym bezprawne. Sąd okręgowy zarzucił pozwanym, że swoje ustalenia oparli przede wszystkim na treści wywiadu udzielonego przez Esterę Drogicką (Marię Wiltgren) Shoah Foundation.

Zdaniem sądu apelacyjnego nie budzi wątpliwości, że pozwana Barbara Engelking zgromadziła obszerny materiał źródłowy, dokonała jego krytycznej oceny, część dostępnych źródeł uznała za wiarygodne i na ich podstawie dokonała określonych ustaleń. (…) Dokonując oceny zeznań Estery Drogickiej złożonych przed sądem w 1950 r., zwróciła uwagę zarówno na kontekst historyczny, jak i okoliczności, w jakich tamten proces się toczył. W oparciu o zachowane akta sądowe ustaliła, że część mieszkańców Malinowa złożyła donos na Edwarda Malinowskiego (k. 293 – 295). W czasie procesu doszło jednak do zastraszania świadków, część z nich została pobita i okradziona, a udzielający im pomocy Adolf Czajkowski – felczer z Drohiczyna został zamordowany (k. 335 – meldunek sytuacyjny z 14 sierpnia 1949 r.). Przesłuchani świadkowie zmienili wówczas swoje zeznania składane przed prokuratorem, wycofując się z wcześniejszych oskarżeń w stosunku do Edwarda Malinowskiego. (…) Z załączonych akt tej sprawy, które pozwana znała i z których korzystała, wynika, że pod donosem na Edwarda Malinowskiego podpisało się ponad dziesięciu gospodarzy z Malinowa (k.293-295). Zarzucono w nim Edwardowi Malinowskiemu współpracę z Niemcami, krzywdzenie mieszkańców, bezpodstawne rekwirowanie zwierząt i drewna, a także wydanie Niemcom ukrywających się Żydów.

W ocenie sądu apelacyjnego nie budzi wątpliwości, że będące przedmiotem pracy badawczej pozwanych kwestie relacji polsko – żydowskich w czasie drugiej wojny światowej mają doniosłe znaczenie społeczne i realizują istotny interes publiczny. W interesie publicznym jest również prowadzenie debaty o tych relacjach i towarzyszących im wydarzeniach, poruszanie trudnych zagadnień z nich wynikających, choćby – ponownie odwołując się do wyroku Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w sprawie Lehidoux – miało to by być bolesne i trudne do zaakceptowania dla samych bohaterów tych wydarzeń i ich potomków.

Całość na stronie oko.press

Antyhomofobus w Bydgoszczy: Nie siejemy nienawiści. Pokazujemy tylko prawdę o pedofilii

2021/10/01

To nieprawda, że osoby LGBT i pedofile to jakaś pokrewna grupa. To nienawistne kłamstwo, które ma służyć szczuciu na osoby LGBT – mówią inicjatorki przejazdu antyhomofobusa po ulicach polskich miast. W czwartek (30 września) pojawił się w Bydgoszczy.

– Nie pokazujemy treści drastycznych. Nie siejemy nienawiści. Nie używamy urządzeń nagłaśniających. Stajemy tylko w obronie zaszczuwanej społeczności LGBT, pokazując prawdę – tłumaczyła w czwartek (30 września) w Bydgoszczy Bożena Przyłuska z Ogólnopolskiego Strajku Kobiet, jedna z inicjatorek przejazdów antyhomofobusa po ulicach polskich miast.

To ciemna furgonetka z napisem: “Pedofile grasują najczęściej w Kościele i tradycyjnej rodzinie”. Pojawiła się dziś po południu na ulicach centrum Bydgoszczy. Chronił ją policyjny radiowóz. – Hasło nie oznacza walki z tradycyjną rodziną. Przyjeżdżamy z informacją, że pedofilia nie ma nic wspólnego z orientacją seksualną – tłumaczy Przyłuska

Dlaczego trzeba to robić? – pytamy

– Bo na ulicach polskich miast jeżdżą samochody z banerami informującymi, że jest odwrotnie. Pedofilia nie ma związku z homoseksualnością, z osobami LGBT, co chcą fałszywie wmawiać ludzie jeżdżący busami z nienawistnymi hasłami. Wmawiają, że osoby LGBT i pedofile to jakaś pokrewna grupa. To jest nieprawda i nienawistne kłamstwo, które ma służyć szczuciu na osoby LGBT i władza miała wroga, którego może wskazać społeczeństwu – odpowiada Przyłuska.

Więcej w Wyborczej

Prawnicy niedopuszczeni do migrantów mimo wyroku trybunału. Agnieszka Holland komentuje

2021/09/29

We wtorek pogranicznicy odmówili wstępu do strefy stanu wyjątkowego prawnikom, którzy na mocy wyroku Europejskiego Trybunału Praw Człowieka chcieli dotrzeć do koczujących tam migrantów. – To skandal. W każdym demokratycznym państwie prawa to by się stało, ale my już nie jesteśmy demokratycznym państwem prawa tylko jakimś reżimem – oceniła w TVN24 reżyserka Agnieszka Holland.

Trwa kryzys humanitarny przy granicy z Białorusią. Straż Graniczna poinformowała do tej pory o śmierci czterech migrantów po polskiej stronie. Europejski Trybunał Praw Człowieka zobowiązał w poniedziałek Polskę do umożliwienia migrantom koczującym w Usnarzu Górnym kontaktu z prawnikami. Pomimo tego we wtorek pogranicznicy odmówili wstępu na teren objęty stanem wyjątkowym prawnikom i tłumaczce.

Reżyserka Agnieszka Holland mówiła o sytuacji na granicy w “Faktach po Faktach” w TVN24. – To skandal. Jest wyrok sądu i (prawnicy – red.) powinni zostać dopuszczeni. W każdym demokratycznym państwie prawa to by się stało, ale my już nie jesteśmy demokratycznym państwem prawa, tylko jakimś reżimem – oceniła.

Mówiła też, że “zgłosiła się grupa młodych medyków, którzy zorganizowali się, by tam pojechać i udzielać na miejscu pomocy tym, którzy są w coraz gorszym stanie”. – Oni również nie dostali zgody, by tam pojechać – zaznaczyła reżyserka.

Holland komentowała też poniedziałkową konferencję prasową z udziałem ministrów Mariusza Kamińskiego i Mariusza Błaszczaka, na której zaprezentowano materiały, które mają pochodzić z telefonów komórkowych zatrzymanych przy granicy migrantów. Pokazywane na konferencji zdjęcia mają dowodzić, że próbujący przedostać się do Polski ludzie mogą być zaangażowani w działalność terrorystyczną lub powiązani z organizacjami paramilitarnymi. Prezentowano też zdjęcia, które według urzędników mają być dowodem na skłonności pedofilskie i zoofilskie.

– Wydaje mi się, że została przekroczona kolejna granica, może już ostateczna granica. Tego typu wystąpienie to nie tylko dehumanizowanie ludzi, kłamstwo, przygotowywanie pola do nienawiści i zbrodni – oceniła reżyserka.

Jak mówiła, w ten sposób “przygotowuje się grunt, a ludzie uważają, że ci inni są wrogiem, zagrożeniem, nie zasługują na pomoc, na współczucie, na empatię i na to, by traktować ich jak ludzi”.

– Ten stan wyjątkowy (przy granicy – red.) został wprowadzony głównie po to, by nie dopuścić świadków, by nie było informacji z mediów, z niezależnych agend humanitarnych. W związku z tym panowie Kamiński i Błaszczak mogą sobie mówić takie kocopały jak im się podoba i nie ma żadnej możliwości weryfikacji – powiedziała.

Więcej na tvn24.pl

Protest przed kinem Oaza w Otwocku. “Wstyd dla miasta!”

2021/09/28

“Tylko świnie siedzą w kinie!” – skandowali przed otwockim kinem Oaza uczestnicy protestu przeciw projekcji filmu prawicowego dziennikarza Wojciecha Sumlińskiego “Powrót do Jedwabnego”. Wyszedł do nich autor dokumentu i przekonywał, że Żydzi od setek lat szkodzą Polsce.

Film negujący udział Polaków w zbrodni w Jedwabnem i oskarżający Żydów o rozbiór Polski wyświetlono w poniedziałkowy wieczór w kinie Oaza, które przed wojną należało do żydowskiej rodziny Nussfeldów, a dziś jest placówką Miejskiego Ośrodka Kultury, Turystyki i Sportu. O odwołanie seansu zaapelowała do prezydenta Otwocka Jarosława Margielskiego (PiS) redakcja katolickiego czasopisma “Więź”. “Czy godzi się, aby samorządowa placówka kultury propagowała tezy o >>żydowskim rozbiorze Polski<<? Czy godzi się, aby działo się to w mieście z tak piękną kartą historii polsko-żydowskiej, w budynku zbudowanym przez niewinne żydowskie ofiary Zagłady, a zarazem polskich patriotów?” – czytamy w apelu podpisanym przez redaktora naczelnego “Więzi” Zbigniewa Nosowskiego i Sebastiana Rakowskiego, prezesa Towarzystwa Przyjaciół Otwocka. – “Ktoś chce nam podłożyć bombę. Pan może jeszcze ją rozbroić. Niech Pan czym prędzej odwoła zapowiedziany spektakl. W Otwocku nie może być dobrej pogody dla głoszenia nienawiści”. Prezydent Margielski tego nie zrobił, pokaz się odbył.

Wśród idących na seans połączony ze spotkaniem z twórcą filmu widać było wiceprezydenta miasta Pawła Walo. Widzów przywitała grupa osób z transparentem „Antysemityzm nie przejdzie”. Stała najpierw po drugiej stronie ulicy, potem przeniosła się przed okno budynku kina. Protestujący skandowali: „Tylko świnie siedzą w kinie!”, „Wstyd dla miasta!”, „Hańba!”, „Precz z Otwocka!”.

– Znamy się z innych demonstracji. Skrzyknęliśmy się na Facebooku – powiedziała nam pani Dorota. – Sam film jest skandaliczny, ale najgorsze jest to, że wyświetla się go w kinie, które kiedyś należało do Żydów – dodała. Na początku pikiety podeszła do wiceprezydenta Walo z pytaniem, dlaczego przedstawiciel władz miasta bierze w tym udział. – Mamy wolność – odparł.

Pani Dorota chciała za innymi wejść do kina, ale została zatrzymana przez barczystego ochroniarza z firmy Jappol Security. Oznajmił, że do środka wpuszczane są tylko osoby z zaproszeniami. Na pytanie, kto wydał takie polecenie, odpowiedział: – Mój szef, a jemu policja.

Więcej w Wyborczej

Czy to się godzi? List otwarty do prezydenta Otwocka Jarosława Margielskiego

2021/09/27

Czy godzi się, aby samorządowa placówka kultury propagowała tezy o „żydowskim rozbiorze Polski”? Czy godzi się, aby działo się to w mieście z tak piękną kartą historii polsko-żydowskiej, w budynku zbudowanym przez niewinne żydowskie ofiary Zagłady, a zarazem polskich patriotów? – piszą w liście otwartym do prezydenta Otwocka Zbigniew Nosowski, przewodniczący Społecznego Komitetu Pamięci Żydów Otwockich i Karczewskich i Sebastian Rakowski, prezes Towarzystwa Przyjaciół Otwocka.

Szanowny Panie Prezydencie,

Ponieważ pogoda ponownie jest nam życzliwa i zrobiło się cieplej, zapewne znajdzie Pan dziś chwilę, aby wyjść na balkon swojego gabinetu w otwockim ratuszu. Prosimy, aby spojrzał Pan stamtąd na wprost i w lewo.

Gdy spojrzy Pan na wprost, zobaczy Pan puste miejsce po synagodze Goldberga. W książce „Sosny otwockie” wydanej w roku 1935 Cezary Jellenta pisał o niej: „Prostotą klasyczną, prawie że grecką, odznacza się synagoga bielejąca wśród zieleni na wprost Magistratu”. Przed II wojną światową i zagładą Żydów podczas polskich świąt państwowych nauczyciele z otwockich szkół żydowskich prowadzili w to miejsce swoich uczniów, a rabin miejski przemawiał tam do nich po polsku.

Pańscy poprzednicy na urzędzie, wychodząc na ten sam balkon, z którego Pan obecnie korzysta, patrzyli na tę właśnie synagogę, największą w naszym mieście. Gdyby wtedy rządził Pan Otwockiem, miałby Pan żydowskiego zastępcę, a 11 z 24 radnych miejskich reprezentowałoby społeczność żydowską. Tak stanowiło porozumienie zawarte przez mieszkańców naszego miasta u początków niepodległej II Rzeczypospolitej, w roku 1919. Pod wspólnym otwockim niebem było miejsce dla obywateli różnych religii, wyznań, narodowości i przekonań.

Gdy spojrzy Pan w lewo, zobaczy Pan budynek, w którym mieści się obecnie Miejski Ośrodek Kultury, Turystyki i Sportu (w jego ramach działa m.in. teatr amatorski z wielkimi tradycjami oraz kino „Oaza”). Budynek ten został wybudowany przez rodzeństwo Nusfeldów i to oni prowadzili tam kino o nazwie „Oaza”, do której współcześnie po latach nawiązano.

Nikt z przedwojennych współwłaścicieli kina nie dożył końca wojny. Jeden z braci poległ, walcząc w szeregach Wojska Polskiego we wrześniu 1939 r. Drugi został rozstrzelany przez Niemców 11 listopada 1939 r. za to, że ukrył broń lub materiały wybuchowe – zginął wraz z kolegami, którzy wynieśli zwoje Tory z płonącej synagogi Goldberga, podpalonej przez okupantów. Dwie siostry zostały natomiast – wraz z połową mieszkańców naszego miasta – wywiezione 19 sierpnia 1942 r. do obozu zagłady w Treblince, na śmierć w komorze gazowej.

Każdy, kto czytał wstrząsającą „Spowiedź” Calka Perechodnika, żydowskiego policjanta w otwockim getcie, wie, że kino „Oaza” należało do jego żony Anny, z domu Nusfeld. Przed czterema laty organizowaliśmy w tym budynku poruszający spektakl teatralny oparty o wspomnienia Perechodnika.

Panie Prezydencie,

Wczoraj późnym wieczorem dowiedzieliśmy się, że MOKTiS zaprasza na dziś do obecnego kina „Oaza” na pokaz filmu Wojciecha Sumlińskiego „Powrót do Jedwabnego” i spotkanie z autorem. „Darmowe wejściówki dostępne w kasie teatru” – czytamy na plakacie i stronie internetowej Ośrodka. Reżyser reklamuje zaś swój utwór hasłami o rzekomym „żydowskim rozbiorze Polski” (w „otwockiej” wersji plakat został obcięty tak, aby owo hasło się nie pojawiło).  

Czy Pańskim zdaniem godzi się, aby samorządowa placówka kultury propagowała takie tezy? Czy godzi się, aby działo się to w mieście z tak piękną kartą historii polsko-żydowskiej i z tak dużą liczbą Sprawiedliwych wśród Narodów Świata? Czy godzi się, aby taka narracja rozbrzmiewała w budynku zbudowanym przez niewinne żydowskie ofiary Zagłady, a zarazem polskich patriotów?

Panie Prezydencie,

W naszym mieście działo się i dzieje wiele dobra w relacjach polsko-żydowskich i chrześcijańsko-żydowskich. Przypomina nam się jednak zdarzenie udaremnione przez otwocką policję w marcu 1935 r. Obok synagogi Goldberga – naprzeciwko Pańskiego gabinetu – znajdowała się m.in. drukarnia żydowskich ksiąg religijnych i religijno-filozoficznych. Niewiele brakowało, aby jej budynek został zniszczony przez zamachowców. Ktoś podłożył podeń paczkę zawierającą bombę z mechanizmem zegarowym. Ktoś inny jednak powiadomił o tym policję, która zadziałała bardzo sprawnie. Bomba miała wybuchnąć o godz. 1.10 w nocy. Jak pisała ówczesna prasa, siła jej wybuchu doprowadziłaby do zniszczenia lub uszkodzenia okolicznych budynków, więc być może i otwockiego ratusza.

Dziś ktoś ponownie chce nam w Otwocku podłożyć bombę. Pan może jeszcze ją rozbroić. Niech Pan wyjdzie na swój balkon, spojrzy na wprost i w lewo, a następnie czym prędzej odwoła zapowiedziany spektakl. W Otwocku nie może być dobrej pogody dla głoszenia nienawiści.

Z wyrazami należnego szacunku

Zbigniew Nosowski, przewodniczący Społecznego Komitetu Pamięci Żydów Otwockich i Karczewskich

Sebastian Rakowski, prezes Towarzystwa Przyjaciół Otwocka

Źródło: Więź

Agencja ONZ żąda dostępu do polskiej granicy. Przypomina o prawach człowieka

2021/09/24

UNHCR wspólnie z Międzynarodową Organizacją ds. Migracji wydały oświadczenie w sprawie ostatnich wydarzeń na polskiej granicy z Białorusią. Aktywiści poruszeni śmiercią czterech osób domagają się umożliwienia im dostępu do osób potrzebujących pomocy w pasie granicznym.

Wysoki komisarz Narodów Zjednoczonych do spraw uchodźców oraz Międzynarodowa Organizacja ds. Migracji wezwały Polskę do natychmiastowego dostępu do osób poszkodowanych strategią „wypychania” migrantów, stosowaną na granicy białorusko-polskiej. „Grupy ludzi są wiezione tygodniami, nie mają dostępu do żadnej pomocy i azylu. Wielu zostało pozostawionych w tragicznej sytuacji, wystawionych na działanie żywiołów, cierpiących z powodu hipotermii. Niektórych ratowano z bagien” – czytamy we wspólnym oświadczeniu.

„UNHCR i IOM wzywają do natychmiastowego dostępu do poszkodowanych, aby zapewnić im ratującą życie pomoc medyczną, żywność, wodę i schronienie, zwłaszcza w obliczu zbliżającej się zimy. Państwa mają suwerenne prawo do zarządzania swoimi granicami, ale nie wyklucza się to z poszanowaniem praw człowieka, a w tym przypadku – prawa do ubiegania się o azyl. Push-backi stanowią zagrożenie życia i są niezgodne z prawem międzynarodowym” – piszą dalej autorzy komunikatu, skierowanego także do władz naszego kraju.

Organizacje zajmujące się prawami migrantów podkreślają, że brak zgody politycznej, co do odpowiedzialności przygranicznych państw za los uchodźców „nigdy nie może kończyć się śmiercią i łamaniem zobowiązań międzynarodowych”.

Więcej na wprost.pl

Hostel interwencyjny dla osób LGBT+ znowu w Warszawie. Miejsca jest dla 10 osób

2021/09/24

Przez najbliższe trzy lata Stowarzyszenie Lambda będzie prowadzić całodobowy hostel interwencyjny dla osób LGBT+. Miejsce w nim znajdzie 10 osób, które otrzymają pomoc niezbędną do stanięcia na nogi.

Już w latach 2015-2016 Stowarzyszenie Lambda wspólnie z fundacją Trans-Fuzja prowadziło pierwszy w Polsce hostel interwencyjny dla osób LGBT+. Środowiska walczące o prawa osób LGBT+ długo ubiegały się o wznowienie działalności podobnego miejsca i w końcu w lutym br. stołeczny ratusz ogłosił konkurs na organizację „całodobowego schronienia i wsparcia interwencyjnego dla osób LGBT+ w formie wspomaganych mieszkań treningowych” na terenie Warszawy. 

Konkurs wygrało Stowarzyszenie Lambda, i jak poinformowało w swoich mediach społecznościowych, hostel zaczął działać w środę, 22 września. O rozpoczęciu działalności hostelu interwencyjnego poinformowała też wiceprezydentka Warszawy Aldona Machnowska-Góra. Dodała, że ostatnie miesiące organizacja zgodnie z umową poświęciła na wyremontowanie i wyposażenie miejsca.

Źródło: wyborcza.pl

Ukraina: Parlament przyjął ustawę zakazującą antysemityzmu

2021/09/23

Ukraińska Rada Najwyższa (parlament) przyjęła w środę w drugim, ostatnim czytaniu ustawę o zapobieganiu i przeciwdziałaniu antysemityzmowi. Dokument definiuje antysemityzm, wprowadza jego zakaz i przewiduje odpowiedzialność za złamanie zawartych w nim przepisów.

“Ukraina jest wielonarodowym i z reguły tolerancyjnym państwem, ale niestety stale odnotowywane są przypadki wandalizmu i mowy nienawiści związane z antysemityzmem” – wyjaśnili inicjatorzy przyjęcia ustawy. Jak dodano to, że w ukraińskim prawie nie ma wyraźnego zdefiniowania pojęcia antysemityzmu nie pozwala, by w odpowiedni sposób kwalifikować przestępstwa, dokonane na tym tle. “W praktyce prowadzi to do bezkarności przestępców” – stwierdzono.

Wskazano, że celem ustawy jest przeciwdziałanie i zapobieganie antysemityzmowi i jego przejawom na Ukrainie.

Przyjęta w środę w drugim czytaniu ustawa definiuje pojęcie antysemityzmu i wylicza jego główne przejawy. Wprowadza zakaz antysemityzmu i jego przejawów oraz przewiduje odpowiedzialność za złamanie przepisów.

Zgodnie z ustawą za przejawy antysemityzmu uważa się m.in. wzywanie do, zatajenie albo usprawiedliwianie zabójstwa lub skrzywdzenia osób pochodzenia żydowskiego, a także wygłaszanie nieprawdziwych, stereotypowych i nienawistnych twierdzeń o osobach pochodzenia żydowskiego.

Przejawem antysemityzmu jest też negowanie faktu prześladowania i masowej zagłady Żydów (Holokaustu) w czasie II wojny światowej, a także tworzenie i rozpowszechnianie materiałów zawierających antysemickie twierdzenia, publiczne wykorzystywanie symboli o treści antysemickiej.

Za przejaw antysemityzmu uznano też umyślne uszkodzenie, zniszczenie i zbezczeszczenie budynków i innych obiektów należących do osób pochodzenia żydowskiego, do wspólnot żydowskich i organizacji, a także obiektów religii i kultu, miejsc pochówków, pomników z pobudek antysemickich.

Dokument przewiduje cywilno-prawną i karną odpowiedzialność za złamanie zawartych w niej przepisów oraz rekompensatę uszczerbków materialnych i moralnych, do jakich doszło w wyniku antysemickich działań.

Źródło: wnp.pl

Mówią głośno o homofobii w Polsce. Wicemer Paryża wręczył polskim działaczom LGBT+ nagrodę

2021/09/23

Jean-Luc M. Romero-Michel, zastępca burmistrza Paryża ds. praw człowieka, integracji i przeciwdziałania dyskryminacji, przyjechał do Warszawy na ceremonię wręczenia nagrody Paris Prize for LGBT Rights. Ceremonia odbyła się w Muzeum Warszawy na Rynku Starego Miasta, a z rąk wicemera nagrody odebrali działacze Atlasu Nienawiści, którzy tworzą interaktywną mapę tzw. „stref wolnych od LGBT”. – To dla nas zaszczyt nagrodzić działaczy z Polski, ale również wielki smutek, że w europejskim kraju dochodzi do homofobii – powiedział „Stołecznej” wicemer Paryża.

O tym, że Jakub Gawron, Paulina Pająk, Paweł Preneta i Kamila Maczuga, którzy tworzą Atlas Nienawiści, zostaną uhonorowani nagrodą, wiadomo był już w maju. Laureata tegorocznej nagrody ogłoszono w paryskim ratuszu 17 maja br., w dniu Międzynarodowego Dnia Walki z Homofobią, Transfobią i Bifobią. Wyróżniane są organizacje, osoby i inicjatywy działające na rzecz osób LGBTQI+ i ich praw zarówno we Francji, jak i innych krajach.

Więcej w Wyborczej

III Marsz Równości w Opolu. Środowiska prawicowe planują kontrmanifestację

2021/09/23

Marsz Równości przejdzie przez Opole już po raz trzeci. W tym roku motywem przewodnim wydarzenia jest hasło “Chcemy być sobą”. Po raz pierwszy marsz osób LGBT+ został objęty honorowym patronatem prezydenta Arkadiusza Wiśniewskiego.

Wydarzenie rozpocznie się w sobotę (25.09) na placu Wolności o godz. 14:00. Uczestnicy przejdą ulicami: Zamkową, Piastowską, Wrocławską, Nysy Łużyckiej, Książąt Opolskich, Sądową, Sienkiewicza, Oleską, Żeromskiego, Reymonta i Ozimską, a marsz zakończy się na pl. Jana Pawła II. Marsz poprowadzi drag queen Jej Perfekcyjność. Jak przekonują organizatorzy, celem wydarzenia ma być zwiększenie widoczności osób nieheteronormatywnych, a także głoszenie postulatów równości oraz przeciwdziałania dyskryminacji i przemocy.

– Każdy jest mile widziany na Marszu Równości, niezależnie od orientacji seksualnej czy tożsamości płciowej – podkreśla stowarzyszenie Tęczowe Opole.

W tym roku prezydent Arkadiusz Wiśniewski poinformował o udzieleniu imprezie patronatu: – Powodów jest co najmniej kilka, ale najważniejszy to ten, że z coraz większym oburzeniem obserwuję, jak instrumentalnie wykorzystuje się Mniejszości do doraźnej walki politycznej. Jak krzywdzi się ludzi tylko po to, by zyskać poklask i wzbudzić negatywne emocje. Najbardziej przerażające jest to, że robią to ludzie władzy. Ci, którzy powinni służyć obywatelom, tymczasem zdobyte zaufanie społeczne wykorzystują by część z nich niszczyć i szkalować – napisał prezydent Opola.

Arkadiusz Wiśniewski zaapelował też do mieszkańców, żeby wyrazili swój sprzeciw wobec nietolerancji i dyskryminacji.

Na sobotę przygotowują się też przedstawiciele środowisk prawicowych, organizując kontrmanifestację “Opole w obronie tradycyjnych wartości”. Jak czytamy w opisie wydarzenia: Już 25 września przez Opole przejdzie kolejny marsz równości. I tym razem pojawimy się jako środowiska narodowe by zademonstrować swoje przywiązanie do tradycyjnych, patriotycznych i konserwatywnych wartości jako przeciwwagę do agresywnej polityki LGBT”. Do udziału w kontrmanifestacji zachęca m.in. opolski Ruch Narodowy.

Policja zapewnia, że będzie na miejscu obserwować sytuację i interweniować w razie potrzeby.

– Zawsze w przypadku legalnego zgromadzenia jesteśmy na miejscu, dbając o bezpieczeństwo uczestników – mówi Agnieszka Nierychła z KMP w Opolu. 

Więcej w Wyborczej

Uchodźcy. Ciało kobiety znalezione przy granicy. Białorusini: Są ślady przeciągania zwłok na Białoruś

2021/09/20

Uchodźcy. Pojawiła się kolejna wstrząsająca informacja o znalezieniu w niedzielę (19 września) ciała osoby, próbującej przekroczyć granicę polsko-białoruską. O znalezieniu zwłok 39-letniej kobiety z Iraku poinformowała białoruska Straż Graniczna. W komunikacie twierdzi: “Na linii kontrolnej na terytorium Polski w pobliżu miejsca wykrycia istniały wyraźne ślady przeciągania zwłok z Polski na Białoruś”. Przy ciele była m.in. trójka dzieci i dwoje dorosłych. Reżimowa agencja białoruska BiełTA przytacza słowa męża kobiety, który twierdzi: “polski żołnierz mocno popchnął żonę. Upadła”.

W komunikacie białoruskich pograniczników czytamy: „Dziś, 19 września, we wsi Lesnoje niedaleko granicy białorusko-polskiej w obwodzie grodzieńskim [w okolicach Kanału Augustowskiego nieopodal śluzy Kurzyniec -red.] znaleziono ciało kobiety o niesłowiańskim wyglądzie, nie dające oznak życia. Na linii kontrolnej na terytorium Polski w pobliżu miejsca wykrycia istniały wyraźne ślady przeciągania zwłok z Polski na Białoruś”. Opisano: „Przy ciele znajdowała się trójka dzieci w wieku od 7 do 15 lat, a także mężczyzna i starsza kobieta. Powiedzieli, że zostali zmuszeni do przejścia pieszo do granicy, a następnie do przekroczenia granicy polsko-białoruskiej pod groźbą użycia broni”.

Aktualizowany artykuł w Gazecie Wyborczej

Jan Duda o homoseksualizmie: to w znacznym stopniu zjawisko zaraźliwe. Fala komentarzy

2021/09/19

Ojciec prezydenta Andrzeja Dudy w rozmowie z “Newsweekiem” broni uchwały anty-LGBT i podkreśla, że akty agresji wobec osób LGBT w Polsce są wyolbrzymiane. Dużo większym zagrożeniem według profesora Jana Dudy są, jego zdaniem, popularne obecnie twierdzenia o możliwości wyboru płci.

– Czynniki kulturowe to efekty promowania tych [homoseksualnych – przyp. red.] skłonności. Po prostu homoseksualizm jest w znacznym stopniu zjawiskiem zaraźliwym. Twierdzenie, że płeć to jest kwestia wyboru, które staje się u nas modne, utrudnia dzieciom rozwój psychofizyczny – mówi “Newsweekowi” prof. Jan Duda.

Profesor w rozmowie z dziennikarzami powoływał się również na artykuł z “Science Magazine”, z którego według niego wynika, że jedynie od 8 do 25 proc. osób deklarujących skłonności nieheteronormatywne ma je z powodu odmienności genetycznych. W przypadku reszty decydują inne uwarunkowania, np. kulturowe. Zatem według ojca prezydenta “człowiek powinien pracować nad sobą”, by “wykorzystać predyspozycje biologiczne”.

Więcej w serwisie onet.pl

Skandal w czeskiej lidze hokejowej. Kibice krzyczeli o „polskich Żydach”

2021/09/19

Do skandalu doszło w czeskiej lidze hokejowej. Podczas meczu tamtejszej Extraligi kibice Sparty Praga w pewnej chwili zaczęli skandować obraźliwe hasła względem drużyny przeciwnej. Jedno z nich brzmiało: „Polscy Żydzi!”

18 września w czeskiej lidze hokejowej rozgrywany był mecz pomiędzy Spartą Praga i Ocelari Trzyniec. Przebiegał on w bardzo napiętej atmosferze – zarówno na lodzie, jak i na trybunach. W pewnej chwili atmosfera zrobiła się skrajnie nerwowa, a w eter poszły antysemickie okrzyki. Kibice zespołu ze stolicy Czech krzyczeli o „polskich Żydach”.

Na samych hokeistach te incydenty nie zrobiły większego wrażenia. Niektórzy w ogóle nie zwrócili na nie uwagi, inni wspominali o przyzwyczajeniu.

Zaraz po meczu władze Sparty wydały komunikat w tej sprawie. „Bardzo się cieszymy, że znów możemy grać z zapełnionymi trybunami. Z naszymi kibicami od dawna nie było żadnych problemów. Dobrze wspierają klub i popychają go do przodu. Od tego jednego ekscesu niektórych z nich musimy się zdystansować. Wierzymy, że podobna rzecz już nigdy więcej się nie zdarzy. Na kibicowanie niezgodne z duchem fair play nie ma miejsca w hokeju” – czytamy w oświadczeniu, w tłumaczeniu hokej.net.

Oburzenia zaistniałą sytuacją nie kryją miejscowi dziennikarze, którzy jednogłośnie skrytykowali kibiców praskiego klubu. – Ruch jest po stronie komisji dyscyplinarnej Extraligi. Musi pokazać, że nie będzie tolerowała takiego zachowania. Choć nie jestem pewny, czy to niektórym rozświetli cokolwiek w głowach – napisał między innymi Jan Skvor, dziennikarz portalu sport.cz, cytowany przez portal hokej.net.

Źródło: wprost.pl

Rząd przestraszył się utraty środków unijnych. Pisze do samorządów: Zrewidujcie uchwały anty-LGBT

2021/09/18

“Uprzejmie proszę o podjęcie stosownych modyfikacji” – pisze do samorządów sekretarz stanu w Ministerstwie Funduszy i Polityki Regionalnej Waldemar Buda. Chodzi o dyskryminujące uchwały anty-LGBT.

W piśmie skierowanym do marszałków, starostów, prezydentów miast, wójtów i burmistrzów sekretarz stanu w Ministerstwie Funduszy i Polityki Regionalnej Waldemar Buda informuje, że wkrótce rozpoczną się formalne negocjacje z Komisją Europejską umowy, która zdefiniuje strategię wykorzystania funduszy polityki spójności w Polsce.

“Podobnie jak w poprzednich perspektywach finansowych, jednostki samorządu będą największym beneficjentem projektów unijnych” – przypomina sekretarz stanu. I dodaje: “W tym kontekście chciałbym podkreślić konieczność przestrzegania zasad horyzontalnych wynikających z przepisów unijnych. Jedną z nich jest zasada zapobiegania wszelkiej dyskryminacji ze względu na płeć, rasę lub pochodzenie etniczne, religię, wiek, orientację seksualną”.

W dalszej części sekretarz zaznacza, że przestrzeganie zasad do tej pory było i dalej będzie obligatoryjnym kryterium wyboru projektów do dofinansowania z funduszy unijnych. I dalej: “Zwracam się do samorządów, które przyjęły tego typu dokumenty o ich analizę i weryfikację czy nie zawierają one zapisów, które niekiedy – nawet wbrew intencjom organów – mogłyby potencjalnie stać się przedmiotem nadinterpretacji w tym zakresie. Przykładem takiej interpretacji są w naszej opinii uwagi formułowane pod adresem samorządowych kart praw rodzin”.

Sekretarz zaznacza, że “nieprecyzyjne sformułowania dokumentów stanowią przedmiot dyskusji publicznej w kontekście dyskryminacji. W przypadku zidentyfikowania takich zapisów, uprzejmie proszę o podjęcie stosownych modyfikacji”.

Więcej w Wyborczej

Wysłał listy z pogróżkami i nóż posłance PO. Został przyłapany na gorącym uczynku

2021/09/17

Zatrzymano mężczyznę, który groził posłance PO Małgorzacie Chmiel. Policja podczas prowadzenia postępowania przyłapała 39-letniego mieszkańca Gdańska na gorącym uczynku, przy biurze poselskim w Oliwie.

W czwartek, 9 września 2021 r. mężczyzna ponownie próbował dostarczyć posłance Małgorzacie Chmiel pogróżki. Tym razem mu się nie udało, bo w miejscu przestępstwa znaleźli się funkcjonariusze policji. Gdańszczanin trafił do szpitala specjalistycznego.Oficer prasowy Komendanta Miejskiego Policji w Gdańsku, asp. szt. Mariusz Chrzanowski przekazał w oświadczeniu:

“W związku z prowadzonym postępowaniem dotyczącym kierowania gróźb, w miniony czwartek, 9 września 2021 roku gdańscy policjanci zatrzymali w Oliwie 39-letniego mieszkańca Gdańska. Mężczyzna został przewieziony do szpitala specjalistycznego. Funkcjonariusze nadal pracują nad sprawą gróźb i wyjaśniają okoliczności zdarzenia”.

Źródło: natemat.pl

Film o “żydowskim rozbiorze Polski” na zamkniętym pokazie w kinie Wisła. Na widowni “wpływowi goście”

2021/09/15

W środę w kinie Wisła na Żoliborzu swoją premierę będzie miał film dokumentalny “Powrót do Jedwabnego”, którego twórcą jest Wojciech Sumliński, dziennikarz o skrajnie prawicowych poglądach. Swoje dzieło reklamuje plakatami z hasłem: “Żydowski rozbiór Polski”.

Wojciech Sumliński jest dziennikarzem śledczym niezmordowanym w tropieniu “żydowskich spisków” przeciwko Polsce i podważającym winę Polaków za zbrodnię w Jedwabnem. Swoje teorie zawarł w książce “Powrót do Jedwabnego”, która rozrosła się już do trzech tomów. Taki też tytuł ma nakręcony przez niego dokument. Wyprodukował go i wyreżyserował przy wsparciu Violetty Kardynał, dziennikarki polonijnej z Toronto, oraz majora ABW Tomasza Budzyńskiego. Informację o dzisiejszym pokazie filmu w Warszawie Sumliński zamieścił na swoim profilu na Facebooku. Nie podał tylko miejsca i godziny projekcji. Jak się dowiedzieliśmy, kilka dni temu zgłosił się do kina Wisła.

Od najbliższego piątku 17 września film ma być dostępny w serwisie YouTube. Zapowiadający to plakat wisi już na ulicach Warszawy. Wojciech Sumliński opublikował go też na swoim facebookowym profilu. Grafika przedstawia wyłaniającą się z głębin rękę. W oczy biją wykonane dużymi czerwonymi czcionkami napisy: “Powrót do Jedwabnego” i “Żydowski rozbiór Polski”. Niżej data: 17 września 2021.

– To są plakaty, które sugerują, że 17 września 1939 r. miał miejsce rozbiór Polski dokonany przez Żydów. Przekazaliśmy to do przeanalizowania prawnikom – informuje Damian Wutke ze Stowarzyszenia Przeciw Antysemityzmowi i Ksenofobii “Otwarta Rzeczpospolita”. – Wszystko, co mówi i pisze pan Sumliński sprowadza się do przerzucania odpowiedzialności za zbrodnię dokonaną w Jedwabnem przez Polaków na jakąś wyimaginowaną grupę, określaną jako Niemcy, potem hitlerowcy, ale nie Polacy, a z drugiej strony do twierdzenia, że rozbiór Polski przeprowadzili Żydzi. Wiemy, że tego samego możemy się spodziewać po tym filmie.

Kilka lat temu Otwarta Rzeczpospolita oprotestowała książkę “Powrót do Jedwabnego”. Z reakcją na film stowarzyszenie czeka do jego obejrzenia na YouTube. Podobnie Gmina Wyznaniowa Żydowska w Warszawie. – Dlatego na razie nie będziemy tego komentowali – mówi Marta Guze-Korszyńska z Gminy Wyznaniowej Żydowskiej w Warszawie.

Więcej w Wyborczej

Miał 90 zarzutów za antysemickie komentarze. Policja w Warszawie publikuje wyrok w jego sprawie

2021/09/15

Wyrok w sprawie mężczyzny, który na terenie Ząbek oraz w sieci, m.in. na Facebooku, publicznie nawoływał do nienawiści wobec Żydów i wyznawców judaizmu, wydał Sąd Rejonowy dla Warszawy Pragi-Północ. Został on skazany na rok pozbawienia wolności w zawieszeniu. Sąd nakazał też upublicznić wyrok na stronie Komendy Stołecznej Policji.

Jak czytamy w wyroku, oskarżony używał wobec ludności żydowskiej słów: „śmiecie”, „parchy”, „barachło” „bydlaki”, „insekty” czy „gnoje izraelskie”. Według niego Żydzi powinni wyjechać z Polski, a polski rząd powinien „to, co przypomina żydostwo, potraktować ciężkim sprzętem, zrównać z ziemią, żeby nawet wspomnień nie zostało po Żydach”.

Mężczyzna nawoływał też użytkowników portali społecznościowych, by palili ich synagogi. Pisał, by wszystko „co żydowskie buldożerami zrównać”, a także „najechać Izrael”. W wyroku sądu dołączono również jego wypowiedzi, które pojawiały się w sekcji komentarzy do artykułów z polskich serwisów informacyjnych.

Mężczyźnie postawiono łącznie 90 zarzutów z artykułów: 255, 256 i 257 Kodeksu karnego. Dotyczą one nawoływania do popełnienia przestępstwa, nienawiści na tle różnic narodowościowych i napaści z powodu ksenofobii, rasizmu lub nietolerancji religijnej. Sąd zastrzegł, że upubliczniony wyrok będzie dostępny na stronie KSP dla opinii publicznej przez miesiąc.

Źródło: wyborcza.pl

Były ksiądz Jacek M. skazany za nawoływanie do nienawiści wobec Żydów i Ukraińców podczas marszu 11 listopada we Wrocławiu

2021/09/13

Były ksiądz Jacek M., znany z nacjonalistycznych wystąpień, stanął przed sądem za swoje przemówienie z 11 listopada 2017 roku. Mówił pod koniec marszu, gdy pochód liczący kilka tysięcy osób dotarł na wrocławski rynek.

– To, że synagogi mogą tutaj stać, na naszej polskiej ziemi, to, że Dutkiewicz i Żydzi mogą się w nich upajać talmudyczną nienawiścią, to jest tylko wynik naszej tolerancji, graniczącej z brakiem roztropności – perorował wtedy były ksiądz Jacek M. I apelował: – Bądźcie bezlitośni, radykalni w walce ze złem, z kłamstwem, niesprawiedliwością, bezprawiem, niszczeniem polskiego sądownictwa, banderyzmem, talmudyzmem!

Wezwał też do delegalizacji Fundacji Batorego, Fundacji Otwarty Dialog oraz stowarzyszenia przeciwko antysemityzmowi i ksenofobii Otwarta Rzeczpospolita, a także “Gazety Wyborczej” i TVN-u.

– Jeżeli będziemy silni w duchu, w Bogu (…), to tę wojnę zwyciężymy i żadna żydowska, marksistowska horda nie zdejmie naszej flagi i nie podepcze Chrystusowego krzyża – dodał były ksiądz Jacek M. 

Za te wypowiedzi prokuratura oskarżyła byłego księdza m.in. o nawoływanie do nienawiści wobec osób narodowości żydowskiej i ukraińskiej.

Zarzuty postawiono też innemu przemawiającemu tego dnia w rynku. To Mateusz G. z Polskiej Ligi Obrony Terytorialnej. Śledczy uznali, że nawoływał do nienawiści wobec muzułmanów, np. mówiąc: “Nie chcemy islamu, chcemy zdelegalizowania. To nie jest religia”.  

Obaj wnioskowali o umorzenie postępowania, ale prowadząca sprawę sędzia nie zgodziła się na to.  Proces rozpoczął się więc 19 lutego przed Sądem Rejonowym Wrocław-Stare Miasto. 

Były ksiądz Jacek M. nie przyznał się do stawianych zarzutów. Na pierwszej rozprawie, która odbyła się w lutym tego roku, przekonywał, że to właśnie on poprzez swoją przemowę “sprzeciwiał się ideologicznej nienawiści”. 

Sąd nie dał temu wiary. Skazał w poniedziałek, 13 września, nacjonalistę na rok ograniczenia wolności w postaci prac społecznych w wymiarze 30 godzin miesięcznie. Mateusza G., czyli drugiego oskarżonego, skazał z kolei na pół roku prac społecznych. Wyrok jest nieprawomocny. 

Źródło: wyborcza.pl