Kierowca homofobusa uniewinniony. „Sąd uznał za prawdziwe hasła, że homoseksualiści częściej molestują dzieci”

2023/07/07

– To haniebny wyrok, szokujący. Prawdopodobnie będziemy składać kasację – mówi pełnomocnik Moniki Drubkowskiej, aktywistki LGBT z Gorzowa Wielkopolskiego. Chodzi o sprawę furgonetek, które jeździły po mieście i głosiły hasła m.in. o tym, że „homoseksualiści częściej molestują dzieci”. – Sąd wskazał, że hasła te polegają na prawdzie – dziwi się prawnik.

Monika Drubkowska jest aktywistką LGBT, prezeską Fundacji Warto Być Równym Nad Wartą. W sierpniu 2019 roku współorganizowała pierwszy w Gorzowie Wielkopolskim marsz równości. Kilka dni przed tym wydarzeniem na ulicach miasta pojawiły się homofobusy – furgonetki z homofobicznymi hasłami. Były nimi oblepione, a także puszczały je przez megafon.

Drubkowska poczuła się dotknięta. – To był trudny czas kampanii wyborczej. Przed naszym marszem zaczęły jeździć furgonetki podsiane mową nienawiści, hejtem, dyskryminacją. To była homofobiczna propaganda w czystej postaci, niepoparta żadną naukową wiedzą. Ja się z tym nie zgadzam, prowadzę fundację równościową, pomagam osobom LGBT+, chronię nasze prawa i naszą godność, dlatego wystąpiłam z prywatnym aktem oskarżenia do sądu – wspomina w rozmowie z TOK FM aktywistka.

Więcej w TOK.FM

13 prokuratur zajmie się przestępstwami motywowanymi uprzedzeniami

2025/12/03

Od 1 stycznia 2026 r. 12 prokuratur rejonowych i Prokuratura Okręgowa w Warszawie mają być wyznaczone do prowadzenia postępowań w sprawach o przestępstwa motywowane uprzedzeniami. Projekt rozporządzenia jest już w opiniowaniu, a Ministerstwo Sprawiedliwości uzasadnia go wzrostem tego typu przestępczości oraz potrzebą, by takimi sprawami zajmowali się wyspecjalizowani prokuratorzy. Jak wskazuje – lepiej przeszkolić ok. 100 śledczych niż kilka tysięcy.

Jako podstawę podano art. 35 par. 3 ustawy z dnia 28 stycznia 2016 r. – Prawo o prokuraturze, zgodnie z którym minister sprawiedliwości może określić, w drodze rozporządzenia, właściwość powszechnych jednostek organizacyjnych prokuratury w sprawach o poszczególne rodzaje przestępstw niezależnie od miejsca ich popełnienia oraz w sprawach cywilnych, administracyjnych, w sprawach o wykroczenia, a także w innych postępowaniach prowadzonych na podstawie ustaw niezależnie od ogólnej właściwości powszechnych jednostek organizacyjnych prokuratury, mając na względzie skuteczne zwalczanie przestępczości i zapewnienie sprawności postępowań.

– Wzrost przestępczości w zakresie przestępstw motywowanych uprzedzeniami oraz specyfika prowadzonych w sprawach o te przestępstwa postępowań karnych, nierzadko wymagających od prokuratorów poszerzania swojej wiedzy i to nie tylko prawniczej – z jednej strony, a z drugiej dostrzegalny niski poziom części z tych postępowań, determinują potrzebę wprowadzenia w tym zakresie do struktur prokuratury sui generis specjalizacji – uzasadniono.

Chodzi m.in. o występki określone w art. 117 par. 3 Kodeksu karnego (publiczne nawoływanie do wszczęcia wojny napastniczej lub publiczne pochwalanie wszczęcia lub prowadzenia takiej wojny), art. 119 par. 1 k.k. (stosowanie przemocy lub groźby bezprawnej wobec grupy osób lub poszczególnej osoby z powodu jej przynależności narodowej, etnicznej, rasowej, politycznej, wyznaniowej lub z powodu jej bezwyznaniowości), art. 133 k.k. (publiczne znieważanie narodu lub Rzeczypospolitej Polskiej), art. 137 par. 2 k.k. (niszczenie, uszkadzanie lub usuwanie godła, sztandaru, chorągwi, bandery, flagi lub innego znaku państwa obcego), art. 194 k.k. (dyskryminacja wyznaniowa), art. 195 par. 1 k.k. (złośliwe przeszkadzanie publicznemu wykonywaniu aktu religijnego kościoła lub innego związku wyznaniowego o uregulowanej sytuacji prawnej), art. 196 k.k. (obraza uczuć religijnych), art. 255 k.k. (publiczne nawoływanie do popełnienia występku), art. 256 par. 1 k.k., art. 256 par. 1a k.k., art. 256 par. 2 k.k. (propagowanie nazizmu, komunizmu, faszyzmu lub innego ustroju totalitarnego), art. 257 k.k. (napaść z powodu ksenofobii, rasizmu lub nietolerancji religijnej) oraz w art. 16 ust. 2 ustawy z dnia 13 kwietnia 2022 r. o szczególnych rozwiązaniach w zakresie przeciwdziałania wspieraniu agresji na Ukrainę oraz służących ochronie bezpieczeństwa narodowego.

A także inne przestępstwa, „o ile treść zawiadomienia lub ustalone okoliczności sprawy wskazują, że popełniono je z powodu uprzedzeń ze względu na rzeczywiste albo domniemane powiązanie pokrzywdzonego lub innego przedmiotu zamachu z grupą wyróżnioną na podstawie cech charakterystycznych wspólnych dla jej członków, takich jak rasa, narodowość, przynależność lub pochodzenie etniczne, wyznanie lub bezwyznaniowość, płeć, wiek, niepełnosprawność fizyczna lub psychiczna, orientacja seksualna lub tożsamość płciowa”.

Więcej w serwisie prawo.pl

 

Prof. Wróbel: Potrzebujemy neutralnego podejścia do zakazu dyskryminacji

2025/12/02

Naszą misją jest uwolnienie dyskursu antydyskryminacyjnego od wpływów ideologicznych, religijnych czy politycznych. Chcemy przekonać tzw. elity polityczne w kraju do ideologicznie, religijnie i politycznie neutralnego podejścia do zakazu dyskryminacji – mówi prof. Andrzej Wróbel, redaktor naczelny nowego czasopisma „Przegląd Prawa Antydyskryminacyjnego„.

Monika Sewastianowicz: Panie Profesorze, dlaczego potrzebujemy czasopisma poświęconego zagadnieniom antydyskryminacyjnym? Czy, Pana zdaniem, dotychczasowe tytuły nie wyczerpują w wystarczającym stopniu tej tematyki?

Prof. dr hab. Andrzej Wróbel, redaktor naczelny: Inicjatywa powołania czasopisma „Przegląd Prawa Antydyskryminacyjnego” oparta była na głębokim przekonaniu o potrzebie, a nawet konieczności utworzenia platformy komunikowania się, wymiany poglądów i prezentacji stanowisk w kwestiach równego i niedyskryminacyjnego traktowania. W tym miejscu wyrażam moją wdzięczność Wydawnictwu Wolters Kluwer Polska za moralne, techniczne i redakcyjne wsparcie tej inicjatywy, która materializuje się na naszych oczach w postaci pierwszego numeru pisma.

Istotnie, problematyka prawa antydyskryminacyjnego jest przedmiotem zainteresowania nauki prawa w Polsce, lecz po pierwsze, centra i środki komunikowania się akademii w tych kwestiach są rozproszone w różnych wydawnictwach i utworach naukowych, co nie ułatwia bieżącej i gwarantującej sukces kwerendy, a po drugie, brakuje w kraju pisma adresowanego do krajowych odbiorców, poświęconego wyłącznie problematyce prawnej równego i niedyskryminacyjnego traktowania.

Jaka jest misja czasopisma — czy bardziej chodzi o rozwój doktryny, czy o analizę praktycznych problemów stosowania prawa?

Misję czasopisma opisaliśmy na jego stronie internetowej. Jest nią przede wszystkim rozpowszechnianie wiedzy na temat prawa antydyskryminacyjnego i równościowego, analizowanie teoretycznego rozumienia różnych pojęć prawnych stosowanych w tej dyscyplinie prawa. Nasz przekaz kierować będziemy zarówno do naukowców, jak i praktyków – sędziów, prokuratorów, adwokatów, działaczy społeczeństwa obywatelskiego, decydentów politycznych i urzędników państwowych (w tym członków organów ds. równości i instytucji rzecznika praw obywatelskich).

Będziemy się z całą mocą starać o to, aby na łamach pisma pojawiały się w równej proporcji zarówno teksty naukowe z zakresu teorii i dogmatyki prawa antydyskryminacyjnego, jak i opracowania dotyczące ściśle praktycznych problemów związanych ze stanowieniem i stosowaniem tego prawa. Jednym słowem, udostępniamy łamy czasopisma zarówno nauce prawa, jak i praktyce. Wysoki poziom naukowy publikowanych w „Przeglądzie Prawa Antydyskryminacyjnego” tekstów i materiałów gwarantuje wspaniały zespół redakcyjny, który na tym etapie rozwoju pisma dba o pozyskanie wartościowych i aktualnych tekstów, poddawanych następnie surowej ocenie przez niezależnych recenzentów.

Czy planują Państwo publikować w otwartym dostępie?

Tak. Pierwszy numer powinien ukazać się w dostępie w pierwszym tygodniu grudnia. Wersją referencyjną pisma jest wersja elektroniczna.

Jakie są standardy recenzowania artykułów?

Recenzentów obowiązują zasady etyczne opisane na stronie internetowej czasopisma. W skrócie recenzje powinny być obiektywne, sporządzone w rozsądnym czasie, są dokumentami poufnymi; recenzenci nie mogą oceniać prac w sytuacji konfliktu interesów; nazwiska recenzentów poszczególnych publikacji nie są ujawniane ich autorom.

Jakie są Państwa aspiracje w kwestii baz indeksacyjnych?

Mamy ambitny plan wpisania czasopisma do większości krajowych i zagranicznych baz indeksacyjnych, co pomoże z pewnością w uzyskaniu przez nowopowstałe czasopismo wysokiej punktacji, na którą ono już teraz zasługuje.

Jak ocenia Pan Profesor aktualny stan polskiego prawa w obszarze przeciwdziałania dyskryminacji?

Udzielenie odpowiedzi na to pytanie wymagałoby powołania i odwołania się do raportów, sprawozdań i ocen stanu prawa antydyskryminacyjnego, sporządzanych przez właściwe organy i organizacje, w tym zwłaszcza sprawozdania rocznego rzecznika praw obywatelskich w części poświęconej aktywności rzecznika jako organu ds. równości. Przy okazji chciałbym podkreślić, że prof. Marcin Wiącek – rzecznik praw obywatelskich jest przewodniczącym Rady Programowej „Przeglądu Prawa Antydyskryminacyjnego”.

Cały wywiad w serwisie prawo.pl

„Żydowski faszyzm zagraża naszemu porządkowi prawnemu”. Braun straszy rządową strategią walki z antysemityzmem

2025/12/01

Rosnąca w siłę Konfederacja Korony Polskiej Grzegorza Brauna ostrzega przed rządową strategią walki z antysemityzmem. Ogłosiła, że dokument realizuje politykę światowego lobby żydowskiego.

Pod akcję partii Grzegorza Brauna podłączyła się już Konfederacja Sławomira Mentzena i Krzysztofa Bosaka oraz media wspierające PiS. Z portalu wPolityce.pl możemy się dowiedzieć, że „rząd przygotowuje olbrzymią strategię, która ma dać mniejszości żydowskiej w Polsce szczególne prawa i możliwości. Przewiduje wprowadzenie szeregu zmian w prawie, działaniach policji, prokuratury, sądów i samorządów, a także monitorowanie mediów, szkół, instytucji kultury oraz wsparcie organizacji pozarządowych. Dokument przewiduje bezprecedensowy model uprzywilejowania jednej grupy etnicznej, co jest obce polskiemu systemowi prawnemu”.

Przyczyną wzmożenia jest przyjęcie pod koniec października projektu uchwały o „Krajowej strategii zwalczania antysemityzmu i wspierania życia żydowskiego”. Jak pisaliśmy w „Wyborczej”, Polska powinna taki dokument wdrożyć do końca 2022 r. Takie były zalecenia Komisji Europejskiej, których rząd PiS nie wykonał. Teraz strategia, jako projekt, który – co ważne – „nie ma charakteru legislacyjnego”, czyli nie jest związany np. z zaostrzeniem prawa i wprowadzeniem nowych przepisów, została opracowana i czeka na akceptację rządu.

Rządowy zakłada m.in.: zwiększenie skuteczności karania i przeciwdziałania przestępstwom o charakterze antysemickim na poziomie policji, prokuratury i sądownictwa; zapewnienie w prawie właściwej ochrony przed przestępstwami o charakterze antysemickim; usprawnienie procedur monitorowania i gromadzenia danych na temat przestępstw o charakterze antysemickim.

III rozdział „Strategii” zakłada opracowanie i wdrożenie rozwiązań zapobiegania mowie nienawiści oraz antysemityzmowi w mediach i w internecie. W mediach prawicowych określane jest to jako „cenzura” i „atak na wolność słowa”.

Inny punkt bierze w obronę historyków II wojny światowej, którzy odkrywają niewygodne fakty z czasów Zagłady. Za rządów PiS przedmiotem ataków politycznych, propagandowych oraz wytaczanych przy wsparciu państwa procesów byli badacze piszący o udziale Polaków w Holocauście. Ich ustalenia były sprzeczne z ówczesną „polityką historyczną”. Teraz „Strategia” chce dać „Gwarancje niezależności naukowej dla osób zajmujących się tematami polsko-żydowskich relacji, historyków etc.”.

Projekt ma być wdrożony do końca tego roku, nie jest jednak pewne, czy ten termin będzie dotrzymany.

Ugrupowanie Brauna wzięło walkę ze „Strategią” za jeden z głównych celów. Skala kłamstw towarzyszących prezentacji projektu jest porażająca. 22 listopada podczas wystąpienia liderów Korony przed Muzeum Auschwitz-Birkenau poseł Włodzimierz Skalik stwierdził, że na wdrożenie projektu rząd chce wydawać 0,02 proc. PKB, który wynosi 3,5 bln zł. Dawałoby to 700 mln zł rocznie. Nie dość, że suma jest absurdalnie wysoka, to jeśli chodzi o finanse, w „Strategii” nie ma mowy o jakichkolwiek kwotach czy procentach. Dokument wspomina o „programach grantowych celem finansowania działań lokalnych na rzecz ochrony dziedzictwa żydowskiego i pamięci o Żydach”. Takie programy i działania istnieją od lat, a wiele polskich miast, w których kiedyś mieszkali Żydzi, ma w ich upamiętnianiu duże osiągnięcia.

„Ta cała walka ma być finansowana oczywiście z pieniędzy podatnika pod hasłem narzućmy gojom realizację naszych interesów za ich własne pieniądze” – mówił Skalik, a Braun z towarzyszami poważnie kiwali głowami.

Ciekawe jest źródło, z którego partia Brauna czerpie wiedzę na temat „prawdziwych przyczyn” powstania „Strategii”. Wprost powołuje się tutaj na książkę „Mędrcy Syjonu. Nowe otwarcie”. Braun podczas konferencji zaprezentował nawet tę publikację do kamery.

Autor Radosław Patlewicz (prezentujący się jako badacz „odkłamujący historię”) opiera swoje tezy na broszurze „Protokoły mędrców Syjonu”, fałszywce, którą na początku XX wielu opublikowały antysemickie władze carskiej Rosji. „Protokoły” przedstawione jako prawdziwy dokument miały „ujawnić” żydowską strategię opanowania świata. Publikacja była ważnym punktem odniesienia dla antysemickich ruchów pierwszej połowy XX wieku, na czele z niemieckim faszyzmem. Dziś polski „badacz” ogłasza jej „nową odsłonę”.

Więcej w Gazecie Wyborczej

Miał dopuścić się przemocy na tle rasistowskim. Fabian O. stanął przed sądem

2025/11/25

5 lat pozbawienia wolności grozi 19-letniemu Fabianowi O., który w kwietniu tego roku, podczas meczu Odry Opole i Wisły Kraków, miał się dopuścić przemocy na tle rasistowskim. Dziś (25.11) w Sądzie Okręgowym w Opolu ruszył proces w tej sprawie.

Jedną z osób znieważonych był Lukas Klemenz, były piłkarz, zarówno Odry Opole, jak i Wisły Kraków, obecnie zawodnik GKS-u Katowice. Dwaj znajomi piłkarza mieli zostać uderzeni przez 19-latka, jeden w tył głowy, a drugi w twarz. Akt oskarżenia odczytał prokurator Jakub Albert z Prokuratury Rejonowej w Opolu.

– Oskarżam o to, że publicznie i bez powodu, okazując przez to rażące lekceważenie porządku prawnego, stosował przemoc wobec poszkodowanego z powodu jego przynależności rasowej, w postaci uderzenia otwartą ręką w tył głowy i z tego powodu publicznie znieważył go. Z tego samego powodu naruszył jego nietykalność cielesną poprzez oplucie, to jest przestępstwo z artykułu 119. paragraf 1. Kodeksu karnego i artykułu 257. paragraf 1. Kodeksu karnego.

Dziś zeznawał jeden z poszkodowanych mężczyzn, który podtrzymał swoje zeznania z kwietnia tego roku. Odczytał je sędzia Sądu Okręgowego w Opolu Piotr Domagała.

– W powyższej sprawie byłem przesłuchiwany i chcę dodać, że sprawca był sam. To był jeden mężczyzna, który podczas meczu Odra Opole – Wisła Kraków, podszedł do mnie i uderzył mnie raz z liścia. Powiedział do mnie, a później do kolegi „wy….aj stąd cza…chu”. Wypowiadał te słowa kilka razy. Był agresywny, nie wiem, czy był pijany. Miał bluzę koloru czarnego z logo Zagłębia Lubin. U żadnego lekarza nie byłem, ja nie miałem żadnych obrażeń poza siniakiem na szyi. Nie robiłem żadnego zdjęcia tego siniaka.

Fabian O. przyznał się do stawianych mu zarzutów z wyjątkiem oplucia jednego z mężczyzn. Odpowiadał na pytania sądu i swojego adwokata. Przeprosił także poszkodowanego, a ten przeprosiny przyjął.

Kolejna rozprawa 29 stycznia.
 
Źródło: Radio Opole

 

Przełomowy wyrok TSUE: Polska ma obowiązek uznać małżeństwo jednopłciowe legalnie zawarte w innym państwie UE

2025/11/25

Trybunał Sprawiedliwości w Luksemburgu orzekł w sprawie dwóch mężczyzn, którzy pobrali się w Berlinie, a Polska nie uznała ich za małżeństwo. TSUE nie pozostawił wątpliwości: złamała prawo unijne. Musiała to zrobić ze względu na przepis o swobodzie przemieszczania się.

„Państwo członkowskie ma obowiązek uznać małżeństwo dwóch obywateli Unii tej samej płci legalnie zawarte w innym państwie członkowskim, w którym korzystali oni z przysługującej im swobody przemieszczania się i pobytu” – czytamy w wyroku TSUE z 25 listopada w sprawie dwóch Polaków, którzy wzięli ślub w Berlinie i jako małżeństwo chcieli żyć również w Polsce. 

To pokłosie sprawy Jakuba Cupriaka-Trojana i jego męża Mateusza Trojana, którzy pobrali się w Berlinie w 2018 r. Mieszkają w Polsce. Złożyli do Urzędu Stanu Cywilnego wniosek o transkrypcję (uznanie) tu  ich małżeństwa. Dostali odpowiedź odmowną uzasadnioną tym, że „Polska nie uznaje małżeństw tej samej płci”, a więc „transkrypcja naruszałaby podstawowe zasady polskiego porządku prawnego”. 

Trojanowie odwołali się do wojewody mazowieckiego, a ten podtrzymał decyzję USC, stwierdzając dodatkowo „sprzeczność pomiędzy formą niemieckiego wzoru aktu małżeństwa a jego polskim odpowiednikiem”. Uznał, że różnią się rubrykami – w tej polskiej wersji zabrakło w jednej z nich słowa „kobieta”. Wpisane tam dwóch mężczyzn uznał za „niedopuszczalne”. 

Małżonkowie zaskarżyli także tę odmowę. Rozpatrując tę sprawę, polski Naczelny Sąd Administracyjny zwrócił się do Trybunału Sprawiedliwości UE z pytaniem prejudycjalnym: czy uregulowania krajowe, które nie zezwalają na uznanie małżeństwa osób tej samej płci zawartego w innym państwie członkowskim ani na transkrypcję w tym celu aktu małżeństwa do rejestru stanu cywilnego, są zgodne z prawem Unii.

A TSUE właśnie stwierdził, że nie, są niezgodne. Bo „choć normy dotyczące małżeństwa należą do kompetencji państw członkowskich, to państwa te są zobowiązane do wykonywania tej kompetencji zgodnie z prawem Unii”.

W uzasadnieniu Trybunał tłumaczy:

Małżonkowie, o których mowa, jako obywatele Unii Europejskiej korzystają ze swobody przemieszczania się i pobytu na terytorium państw członkowskich oraz z prawa do prowadzenia przez nich zwykłego życia rodzinnego w trakcie korzystania z tej swobody oraz w przypadku powrotu do państwa członkowskiego pochodzenia.

Podkreśla: „W szczególności, gdy układają życie rodzinne w przyjmującym państwie członkowskim, zwłaszcza przez zawarcie małżeństwa, muszą być pewni, że będą mogli je kontynuować po powrocie do państwa pochodzenia”.

TSUE uznał, że „odmowa może spowodować poważne niedogodności administracyjne, zawodowe i prywatne, zmuszając małżonków do życia w państwie członkowskim, z którego pochodzą, jak osoby stanu wolnego”.

Odmowa jest więc sprzeczna z prawem Unii Europejskiej.

Więcej w Gazecie Wyborczej

 

Rasistowski atak na 11-latka. Mężczyzna usłyszał zarzuty. Złożył wyjaśnienia

2025/11/25

11-letni chłopiec został zwyzywany i kopnięty na osiedlu mieszkaniowym w Ostrowi Mazowieckiej. Prokuratura postawiła zarzuty 30-latkowi.

Do zdarzenia doszło pod koniec września na osiedlu mieszkaniowym w Ostrowi Mazowieckiej. 11-latek spędzał czas z kolegą, gdy dorosły mężczyzna miał zacząć go wyzywać, a następnie kopnąć. Dwukrotnie, w okolice uda. Powodem agresji miał być kolor skóry chłopca. Ojciec dziecka pochodzi z Nigerii, co – według śledczych – stało się pretekstem do rasistowskich wyzwisk i przemocy. Matka chłopca zgłosiła sprawę policji.

Zarzuty usłyszał 30-letni mieszkaniec Ostrowi Mazowieckiej. Prokuratura Okręgowa w Ostrołęce postawiła mu zarzut „publicznego znieważenia i zastosowania przemocy wobec małoletniego z powodu jego przynależności rasowej„. Za takie przestępstwo grozi do pięciu lat więzienia. Wobec mężczyzny zastosowano „wolnościowe środki zapobiegawcze” – dozór policji, zakaz zbliżania się do pokrzywdzonego i do jego matki oraz obowiązek meldowania się dwa razy w tygodniu w komendzie. 

30-latek nie przyznał się do winy. Podczas przesłuchania miał złożyć wyjaśnienia „odmienne zupełnie od ustalonego stanu faktycznego„. Zaprzeczył zarówno użyciu obraźliwych słów, jak i stosowaniu przemocy. Podstawą postawienia zarzutów były jednak zeznania chłopca oraz materiał dowodowy zebrany przez śledczych. Małoletni został przesłuchany w tzw. niebieskim pokoju, w obecności sędziego i biegłego psychologa, co jest obowiązującą procedurą w przypadku dzieci. Prokuratura nie ujawniła szczegółów pozostałych dowodów. 

Źródło: gazeta.pl

Kolejne skandaliczne słowa Grzegorza Brauna. Minister Żurek zapowiada stanowcze działania

2025/11/23

Minister sprawiedliwości Waldemar Żurek zareagował na kolejną bulwersującą wypowiedź Grzegorza Brauna. — W Polsce nie ma miejsca na antysemityzm — oświadczył. Dodał, że takie słowa lidera Konfederacji Korony Polskiej szkodzą państwu polskiemu.

Minister, poproszony przez Polską Agencję Prasową (PAP) o komentarz do sobotnich wypowiedzi europosła Grzegorza Brauna w Oświęcimiu, powiedział: — Nie odpuszczę. Prokuratura pokaże, że działa i że jest skuteczna, bo w Polsce nie ma miejsca na antysemityzm, a takie wypowiedzi dramatycznie szkodzą państwu polskiemu na arenie międzynarodowej, ale także na arenie naszego kraju.

Zdaniem Waldemara Żurka „Braun od dłuższego czasu igra sobie z polskim wymiarem sprawiedliwości, ale tylko dlatego, że pozostaje pod ochroną immunitetu”. — Osobiście podpisałem mu zdjęcie immunitetu w sprawie, która dotyczyła negowania komór gazowych w Auschwitz–Birkenau — podkreślił prokurator generalny.

Zdaniem ministra sprawiedliwości Waldemara Żurka „takie wypowiedzi, jeszcze w tym miejscu, które jest dla nas miejscem absolutnie szczególnym, są skandaliczne i niedopuszczalne”.

— Nie pozwolimy, żeby ktokolwiek głosił bezkarnie takie poglądy. Będziemy je ścigać ze stanowczością. To jest naprawdę wstyd dla Polaków, że ktoś taki w XXI wieku po tym, co się stało w Polsce podczas II wojny światowej, robi sobie z tego miejsca jakieś ohydne polityczne igrzyska — powiedział minister sprawiedliwości.

Więcej w Onecie

Skandaliczne wystąpienie Grzegorza Brauna w Oświęcimiu. Ostre słowa politolożki: Przerażające. On jest pożytecznym idiotą Rosji

2025/11/22

Grzegorz Braun przed obozem zagłady w Oświęcimiu głosił dziś antysemickie hasła. Pretekstem były plany polskiego rządu, który chce przyjąć uchwałę o przeciwdziałaniu antysemityzmowi. — Braun przekroczył granicę, jawnie głosił hasła faszystowskie. To działanie idealnie wpisuje się w rosyjską propagandę — mówi Onetowi prof. Anna Siewierska, politolożka.

— Polska dla Polaków, inne nacje mają swoje państwa, mają je Żydzi. Czerpią przyjemność z poniewierania nas, Polaków — tak dziś przed obozem zagłady w Oświęcimiu mówił Grzegorz Braun, lider rosnącej w sondażach Konfederacji Korony Polskiej. Zapowiedział, że jeśli jego partia zyska wpływ na rządzenie, to „na cztery wiatry rozpędzi międzynarodową Radę Oświęcimską”.

— Oni, Żydzi, chcą być w Polsce nadludźmi, przed którymi kopytami trzaska polska policja — mówił Braun, apelując, by polski rząd nie przyjmował uchwały o przeciwdziałaniu antysemityzmowi. Skandalicznych słów padło z jego ust jeszcze więcej.

— O tym nie można milczeć, bo wydaje nam się paskudne. O nie, bo to, co robi Braun absolutnie wpisuje się w logikę propagandy rosyjskiej. On jest pożytecznym idiotą Rosji i to nie jest przypadkowe. To celowe włączanie się w plan działania Rosji — mówi Onetowi prof. Anna Siewierska, politolożka.

— Przecież rosyjskie trolle i boty od dawna już tworzą rolki w mediach społecznościowych, że wojna w Ukrainie służy Izraelowi, który chce tam stworzyć swoje drugie państwo. Braun głosi niemal tożsame treści. I nieprzypadkowo on ze swoją obrzydliwą, antysemicką retoryką pojawia się w momencie, gdy za sprawą Trumpa szykuje nam się w Ukrainie Jałta 2.0 — wskazuje ekspertka.

— Brauna najłatwiej byłoby ośmieszyć, ale to już nie jest ten moment. My nie mówimy o pryszczatym nastolatku, który dał się zmanipulować. Mówimy o dorosłym, inteligentnym facecie, który wykorzystuje najgorsze instynkty każdego narodu, bo w każdym tkwią wrogie wobec innych iskry — mówi prof. Siewierska.

— Mówiłam niedawno, że zbliżamy się do granicy faszyzmu w polityce, byłam wtedy krytykowana, że przesadzam. Ale przecież dziś Braun tę granicę przekroczył i zrobił to nie po raz pierwszy — podkreśla.

— Jeśli to nie spotka się z natychmiastową reakcją wszystkich polityków, to znaczy, że go popierają. Ja będę się bardzo uważnie przyglądać każdemu, kto się uchyli od ocenienia słów, które dziś w Oświęcimiu padły. To jest miejsce święte przez potworność, która się tam w czasie II wojny dokonała. A on głosił tam dziś hasła jawnie faszystowskie. To jest przerażające — zaznacza politolożka.

Więcej w Onecie

Rasistowska nalepka na drzwiach autobusu w Szczecinie: „Wejście tylko dla białych”. Zareagował jeden z pasażerów

2025/11/21

Rasistowską nalepkę ktoś przykleił na drzwiach autobusu linii 69, który jeździ w Szczecinie na trasie Kołłątaja-Rugiańska. Jest starannie wykonana i ma napis: „Wejście tylko dla białych. Nieczystym rasowo wstęp wzbroniony”.

Jeden z pasażerów, obcokrajowiec, zrobił naklejce zdjęcie i przesłał swojemu znajomemu, który jest politologiem na Uniwersytecie Szczecińskim.

Dr hab. Łukasz Tomczak, który jest pracownikiem naukowym Uniwersytetu Szczecińskiego i profesorem tej uczelni zamieścił to zdjęcie na swoim profili na Facebooku – jako sygnał, by szczecinianie nie pozostawali obojętni wobec tego typu rasistowskich działań.

– Ta naklejka zawiera paskudne, obrzydliwe, rasistowskie treści – mówi prof. Tomczak. – Od razu nasuwa skojarzenie z czasami II wojny światowej, dyskryminacją Żydów i ideologią czystości rasowej. To właśnie w komunikacji miejskiej były wydzielone części tylko dla Niemców. Nikt inny nie mógł do nich wsiadać. Niestety, tego typu akcja może zachęcić innych do upowszechniania nawołujących do nienawiści treści.

Adwokat Agnieszka Stach podkreśla, że osoba, która przykleiła taką naklejkę popełniła przestępstwo.

– Umieszczenie na drzwiach autobusu takiej nalepki jest przestępstwem na tle rasowym – mówi mecenas Stach. – Takie zachowanie jest uregulowane w kodeksie karnym jako nawoływanie do nienawiści na tle rasowym – to artykuł 256, znieważenie grupy ludności z powodu ich koloru skóry – artykuł 257 lub groźba bezprawna wobec grupy osób z powodu jej przynależności etnicznej, rasowej – artykuł 119. Wymienione przestępstwa są ścigane z urzędu, zatem należy oczekiwać, że organy ścigania zajmą się ustaleniem sprawcy i ukaraniem go.

Mecenas Stach dodaje, że należy zastanowić się, czy to był zwykły występek chuligański czy prowokacja wymierzona przeciwko migrantom, ukierunkowana na wywoływanie społecznych konfliktów.

Więcej w Gazecie Wyborczej

Dawna synagoga w Czarnym Dunajcu stanie się Domem Pamięci – inwestycja uratowana

2025/11/19

Podczas wtorkowej sesji nadzwyczajnej radni gminy Czarny Dunajec podjęli decyzję o utworzeniu Domu Pamięci Ziemi Czarnodunajeckiej i Centrum Dialogu w dawnej synagodze, kończąc tym samym spór wokół tej budzącej kontrowersje wśród niektórych radnych inwestycji.

Projekt Domu Pamięci Ziemi Czarnodunajeckiej i Centrum Dialogu budził wcześniej sprzeciw części radnych, mimo że gmina otrzymała na realizację 8 mln zł unijnej dotacji. Brak decyzji groził utratą środków, w związku z transgranicznym projektem tworzonym wspólnie z partnerską gminą na Słowacji. Część radnych podkreślała, że inwestycja jest kosztowna – łącznie z wkładem własnym gminy to ok. 10 mln zł – i nie wszyscy widzieli sens finansowania projektu w budynku dawnej żydowskiej świątyni, zamiast w innych inwestycjach publicznych.

Burmistrz Czarnego Dunajca Marcin Ratułowski, zaznaczył, że zabytkowy budynek został we wrześniu 2025 r. zakupiony od Gminy Żydowskiej za 549 tys. zł i jest wyłączną własnością miasta i gminy.

– Każdy zakup na rzecz miasta odbywa się bez warunków pobocznych i bez prawa odkupu – wyjaśnił i dodał, że budynek jest desakralizowany od ponad 85 lat, a po wojnie pełnił funkcje magazynowe i handlowe. Obecnie dawna synagoga jest w złym stanie technicznym i grozi zawaleniem. Ratułowski dodał, że gmina posiada prawomocne pozwolenie na prowadzenie prac konserwatorskich.

W nowym Domu Pamięci ma być przypomniana historia lokalnych bohaterów, w tym wybitnego regionalnego muzyka Andrzeja Knapczyka-Ducha, powstańca styczniowego Jana Ciszka oraz legionistów i powstańców chochołowskich. Zaprezentowane zostaną także sylwetki patronów ulic miejscowości oraz historia Ojców Założycieli Związku Podhalan. Centrum Dialogu ma stać się miejscem edukacji, spotkań i promowania porozumienia między mieszkańcami.

Burmistrz zwrócił się do mieszkańców o weryfikowanie informacji i nie powielanie fałszywych narracji i wsparcie projektu. Wyjaśnił, że przygotuje pełny opis planowanej inwestycji, aby mieszkańcy mogli się z nią dogłębnie zapoznać.

Wtorkowa decyzja radnych kończy trwającą od kilku tygodni debatę nad przyszłością zabytkowego budynku w Czarnym Dunajcu, którego ratowanie stało się również kwestią utrzymania wiarygodności gminy w oczach instytucji unijnych oraz ochrony dziedzictwa lokalnego. Na poprzedniej radzie nie zebrało się kworum, dlatego decyzja nie mogła być podjęta.

We wtorkowej sesji wzięło udział 12 radnych, a dziewięciu nie przyszło na obrady. Za inwestycją było ośmiu radnych, a od głosu wstrzymało się czterech.

Więcej w TVP Kraków

Robert Bąkiewicz z nowymi zarzutami

2025/11/14

Robert Bąkiewicz w czwartek ponownie stawił się w prokuraturze w Gorzowie Wielkopolskim. Ta uzupełniła mu zarzuty o kolejne dwa przestępstwa.

Pierwszy zarzut dotyczy pomówienia grupy funkcjonariuszy publicznych (w tym sędziów, prokuratorów) oraz dziennikarzy „o postępowanie mogące poniżyć ich w opinii publicznej i narazić na utratę zaufania potrzebnego do pełnienia służby i wykonywania zawodu”. 3 lipca Bąkiewicz opublikował na portalu X post zawierający stwierdzenia, że wymienione grupy osób, „sprzedają i zdradzają Polskę”. Jak informuje Prokuratur Okręgowa w Gorzowie Wielkopolskim, czyn ten miał charakter chuligański, bo Bąkiewicz działał publicznie i bez powodu, okazując przez to rażące lekceważenie porządku prawnego. Grozi za to do roku więzienia.

Drugi zarzut to nawoływanie do nienawiści na tle różnic narodowościowych, etnicznych i rasowych poprzez zamieszczenie w mediach społecznościowych postów i wypowiedzi wzbudzających i nasilających u ich odbiorców uczucia silnej niechęci i wrogości wobec osób narodowości niemieckiej oraz imigrantów. Za to przestępstwo grożą mu nawet trzy lata więzienia.

Więcej w TVN24

Zerwali flagę Ukrainy z budynku konsulatu w Przemyślu. Tłumaczą, że byli pijani

2025/11/12

Pięć razy w tym roku zrywano flagę Ukrainy z budynku przy ulicy Kościuszki w Przemyślu. Policja ujęła sprawców. Jeden został już ukarany. Kolejny czeka na decyzję sądu.

W środę, 12 listopada odbędzie się posiedzenie w sprawie znieważenia i uszkodzenia flagi Ukrainy na fasadzie budynku przy ulicy Kościuszki. To Dom Ukraiński, w którym mieści się Honorowy Konsulat Ukrainy w Przemyślu oraz siedziba Związku Ukraińców w Polsce.

– W tym roku w Prokuraturze Rejonowej w Przemyślu zarejestrowano pięć przypadków znieważenia i uszkodzeniu flagi Ukrainy – przypomina prokurator Marta Pętkowska, rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Przemyślu.

Sprawcy zrywali flagę, uszkadzali ją oraz maszt. Do tych incydentów doszło 16 czerwca, 6 lipca, 10 i 15 sierpnia oraz 26 października 2025 roku.

Po  ostatnim zerwaniu flagi 26 października ambasador Ukrainy w Polsce Vasyl Bodnar napisał na platformie X, że jest to efekt fali antyukraińskiego hejtu, która przetacza się w mediach społecznościowych. Ambasador zaapelował o znalezienie sprawców. 

– Sprawcy tych czynów zostali ustaleni. To mężczyźni w wieku od 21 do 51 lat. Niektórzy przyznali się do zarzucanych im czynów. Wyjaśniali, że nie działali z pobudek politycznych czy z powodu nienawiści do Ukrainy. Głównym motorem ich działań był wypity alkohol – informuje prokurator Pętkowska.

W ustaleniu sprawców pomógł monitoring. Wszystkie zdarzenia zostały zarejestrowane przez kamery.

Dwie sprawy dotyczące zdarzeń z 16 czerwca i 15 sierpnia zakończyły się skierowaniem wniosków do Sądu Okręgowego w Przemyślu. Sprawcy dobrowolnie poddali się karze i zgodzili się na skazanie bez rozprawy. W jednej ze spraw zapadł wyrok skazujący na karę grzywny. W drugiej termin posiedzenia wyznaczono na 12 listopada.

Więcej w Gazecie Wyborczej

Skandal na Podhalu. Radni PiS chcą oddać 8 mln z UE, żeby nie remontować synagogi

2025/11/12

Radni PiS nie chcą remontować zabytku za pieniądze z Unii Europejskiej. Radny Dziubek: – Do naszych kościołów nie było jak dołożyć, a ja cały czas widzę tam byłą synagogę.

W dawnym budynku synagogi w Czarnym Dunajcu miał powstać Dom Pamięci Ziemi Czarnodunajeckiej.  We wrześniu radni zgodzili się, by kupić zrujnowany obiekt i – po remoncie – utworzyć w nim muzeum. W budynku miała też znaleźć się sala wielofunkcyjna z kinem, pokoje do zajęć i miejsce na ekspozycje prac artystów.

Miejscowa gmina dostała na ten cel 8 mln zł unijnej dotacji w ramach polsko-słowackiego projektu, w którym bierze też udział Trstena. Jeśli radni z Czarnego Dunajca nie zaakceptują projektu, Słowacy też stracą swoją dotację.

Dlatego w ostatni piątek do Czarnego Dunajca przyjechała Magdaléna Zmarzláková, primatorka, czyli szefowa samorządu Trsteny.

Stanisław Obirek: Nowa odsłona polskiego antysemityzmu

2025/11/07

„Do Europy tak, ale razem z naszymi syjonistami. Przywracanie znaczeń”, taki tytuł nosił wykład, a właściwie, jak to nazwali organizatorzy, prelekcja janionowska prof. Piotra Foreckiego z Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza z Poznania wygłoszona 4.11.2025 w muzeum Polin.

Zainaugurowała ona działalność Fundacji Marii Janion. Na początku spotkania, którego częścią była rzeczona prelekcja, Kazimiera Szczuka przedstawiła trzyosobowy zarząd Fundacji i jej dwuosobową radę oraz przypomniała, że Fundacja istnieje już od kilku lat, gdyż powstała tuż po śmierci swojej Patronki w 2020 roku. Jednak to właśnie prelekcja Foreckiego otworzyła niejako jej publiczną obecność. Od razu powiem, że był to początek znaczący i właśnie w duchu Janionki, jak czule nazywają profesor Marię Janion jej uczennice, uczniowie i przyjaciele. Tzn. nie była to celebracja pamięci słynnej humanistyki, ale wychodząc od impulsów jej radykalnego myślenia, prelegent stawiał ważne pytania na temat toczącej się współcześnie debaty dotyczącej miejsca Żydów w naszej wyobraźni społecznej. Tytuł nawiązywał oczywiście do jednej z najbardziej znaczących w dorobku Marii Janion książki „Do Europy tak, ale z naszymi umarłymi”, w której – jak podkreślają różni wydawcy tej wielokrotnie wznawianej, a wydanej po raz pierwszy w 2000 roku książki – „tytułowi nasi umarli to przede wszystkim Żydzi. Książka Janion, jako dzieło historyka literatury, ma niezwykły klimat. Jest próbą zapoczątkowania pracy żałoby nad utraconą żydowską częścią kultury Polski”.  Jak się wydaje, ten rodzaj myślenia jak dotąd nie znalazł kontynuatorów. Wprost przeciwnie, robi się wiele, by tę pamięć kompletnie wymazać.

W wykładzie Foreckiego ten nakaz pamiętania o obecności Żydów w kulturze polskiej przybrał nowy kształt. To radykalny i bezkompromisowy apel o zaprzestanie wykorzystywania starych antysemickich kalek do bieżących ideologicznych sporów (może trafniej należałoby powiedzieć rozgrywek), w których doszło do nieoczekiwanego zbliżenia dobrze znanego dyskursu radykalnej prawicy (z Grzegorzem Braunem na czele) z nowym antysemickim dyskursem lewicy (jak się zresztą okazało wcale on taki nowy nie jest, bo ma dość precyzyjną genealogię w sowieckiej propagandzie). Jest on obecny przede wszystkim na łamach portalu Krytyki Politycznej i w działaniach partii Razem oraz w coraz liczniejszych publikacjach gwiazd radykalnej lewicy jak Monika Bobako i Paweł Mościcki. Jak się okazuje to właśnie celebryci nowej lewicy, którzy z badaniami na temat historii Żydów czy Holocaustu dotąd nie mieli żadnego kontaktu nagle przepoczwarzyli się w ekspertów od „kwestii żydowskiej” wygłaszając i wypisując radykalne sądy proporcjonalne do posiadanej na ten temat wiedzy, a raczej jej kompletnego braku. Nie wspominając o znajomości języków hebrajskiego czy arabskiego, w których podstawowe teksty na temat istniejącego konfliktu na Bliskim Wschodzie są pisane.

Nie będę nawet próbował streszczać wywodu Foreckiego licząc na jego rychłą publikację. Moim bowiem zdaniem powinien się on stać punktem wyjścia do dalszych rozmów na ten temat. Natomiast chciałbym skreślić kilka uwag na marginesie wykładu i komentarzy wypowiedzianych po jego wygłoszeniu przez słuchaczy. Na początek słów kilka o wykładowcy, który jest osoba rozpoznawalną w środowisku badaczy Holocaustu, a każda z jego dotąd opublikowanych książek stanowiła istotny głos w ciągle niezamkniętej debacie na temat miejsca Zagłady Żydów w polskim dyskursie publicznym i akademickim. Pierwsza z nich z 2010 roku zatytułowana „Od Shoah do Strachu. Spory o polsko-żydowską przeszłość i pamięć w debatach publicznych”, która kreśliła mapę ideologiczną głównych uczestników tytułowego sporu i została trzy lata później udostępniona w wersji angielskiej jako „Reconstructing Memory. The Holocaust in Polish Public Debates”. Jednak to tłumaczenie było czymś więcej niż tylko przełożeniem na język angielski bo wpisywało polski dyskurs w obieg międzynarodowy, gdzie głosy polskich antysemitów nie są znane. I trzecia książka z 2018 roku, zatytułowana „Po Jedwabnem. Anatomia pamięci funkcjonalnej”, stanowiła sejsmograficzny zapis prawdziwej erupcji emocji związanych z historycznie udokumentowanym współudziałem ludności polskiej w Zagładzie żydowskich sąsiadów. Nie tylko w Jedwabnem przecież. Do tych książek należałoby dodać wiele artykułów i publicznych wystąpień, które odznaczają się rzeczowością i dbałością o rzetelną dokumentację formułowanych tez.

Najistotniejsze odwołania wyznaczające główne trajektorie wywodu Piotra Foreckiego to książka Michała Głowińskiego „Marcowe gadanie”, która na gorąco chwytała syjonistyczną nagonkę na polskich Żydów w roku 1968, oraz liczne opracowania tamtego okresu z książką Piotra Osęki z 1999 roku Syjoniści, inspiratorzy, wichrzyciele. Obraz wroga w propagandzie Marca 1968, czy niedawno wydanej, a przeze mnie omówionej na tych łamach książki Pawła Machcewicza o dziedzictwie Mieczysława Moczara (https://studioopinii.pl/archiwa/247013). Jednak równie ciekawe były przywołane wydarzenia z ostatnich lat, które nie przestają określać nie tylko debatę akademicką, ale przede wszystkim kształtują opinię publiczną i rosnącą sympatię do polityków z coraz większą śmiałością odwołujących się do haseł antysemickich.

W głosach stanowiących bardziej komentarze niż pytania do prelegenta wybrzmiało szczególnie zaskoczenie tak mocną obecnością języka antysemickiego w dyskursie polskiej lewicy. Jeszcze większym zaskoczeniem (przynajmniej dla mnie) było wyjaśnienie Foreckiego, że tej dyskurs wcale nie jest nowy, ale doskonale zadomowiony i w gruncie rzeczy niczym nie różniący się od dyskursu radykalnej prawicy. Podobnym zaskoczeniem było stwierdzenie, że w przypadku moralnego wzmożenia dotyczącego powszechnego oburzenia zarówno na lewicy jak i na prawicy konfliktem w Gazie (dla pełności obrazu dodajmy, że nikt o zdrowych zmysłach nie kwestionuje tragedii Palestyńczyków!) i domaganie się praktycznie likwidacji państwa Izrael (słynne hasło zwolenników Hamasu, „od rzeki do morza”) przy jednoczesnej łagodności w podejściu do imperialistycznej polityki Putina i jego pełnoskalowej wojny na Ukrainie czy innych dyktatur na świecie.

Krótko mówiąc spotkanie w Polin wyznaczyło nowe standardy debaty na temat Żydów i ich obecności w polskim dyskursie publicznym (i to zarówno akademickim jak i publicystycznym), w którym miejsce inwektywy i jałowych i rytualnych oburzeń weszły rzeczowe argumenty i szacunek do zdania oponenta. Trudno o lepszy początek przywracania dziedzictwa intelektualnego Marii Janion, polskiej debacie publicznej, co jest głównym celem Fundacji jej imienia.

Źródło: Studio Opinii

„Polska nie jest tylko dla Polaków”. W Częstochowie wyrok dla sprawców pobicia obywatela Ukrainy

2025/11/05

Bronicie banderowców – krzyczała na sądowym korytarzu młoda kobieta. Chwilę wcześniej sąd skazał jej partnera na karę pozbawienia wolności.

Przed Sądem Okręgowym w Częstochowie zakończył się proces czterech mężczyzn oskarżonych o pobicie z powodu nienawiści na tle narodowościowym Serhija B. z Ukrainy. To 36-letni Adrian P., jego dwa lata młodszy brat Edwin P., 34-letni Daniel S. i najstarszy w tym gronie 48-letni Marcin R.

– Ze swojego doświadczenia zawodowego wiem, że tego typu zdarzenia, które zaczynają się od pytania „Czemu nie walczysz w swojej ojczyźnie?”, potem znajdują finał na sali sądowej. Nie, Polska nie jest tylko dla Polaków, jest też dla obcokrajowców. Wiemy też z historii, co oznaczało golenie głowy. Sprawców było czterech, a ofiara sama – mówił w mowie końcowej na zakończenie procesu prokurator Andrzej Kuśmierski, domagając się dla oskarżonych kar więzienia.

Zarówno sprawcy, jak i ofiara to mieszkańcy dzielnicy Podjasnogórskiej w Częstochowie. 14 września 2024 roku około godz. 21 Serhii B. poszedł na zakupy. Na parkingu przed sklepem na ul. Kordeckiego spotkał  dwóch mężczyzn. Ukrainiec i nowi znajomi byli już pod wpływem alkoholu.

– Pytali mnie skąd jestem, dlaczego nie walczę na froncie. Jeden zaproponował, byśmy poszli do jego mieszkania, tam się napijemy. Poszedłem. Tam piliśmy i rozmawialiśmy. Gdy Marcin R. zaczął mnie szturchać, uznałem, że trzeba iść do domu, bo nie mieliśmy już o czym gadać. Usłyszałem, że jestem ukraińską świnią, kurwą, żebym spadał na Ukrainę, że Polska jest dla Polaków. Gdy kierowałem się do wyjścia, dostałem w twarz, upadłem. Adrian P. wtedy powiedział: będziemy cię golić. Dostał maszynkę i ogolił mi połowę włosów na głowie i połowę brody. Trzymali mnie, żebym nie uciekł – zeznawał w sądzie Serhii B.

Oskarżeni i ofiara pobicia zgodzili się na początku procesu na mediację. Wszyscy oskarżeni zobowiązali się w ramach podpisanej ugody wypłacić ofierze pobicia po 6 tys. zł zadośćuczynienia za wyrządzoną krzywdę – w ratach po 1 tys. zł miesięcznie. Przed końcem procesu z warunków ugody wywiązywał się tylko Daniel S. Reszta tłumaczyła: pracuję dorywczo, teraz nie mam zatrudnienia, utrzymuje mnie partnerka, mam na utrzymaniu dzieci.

Oskarżeni i ich obrońcy podważali wiarygodność zeznań Serhija B., bo „był mocno pijany”, a konflikt rozpoczął się od „wymachiwania przez Ukraińca nożem”. Bagatelizowali skutki pobicia, twierdząc, że mężczyzna „nie spędził w szpitalu nawet jednego dnia”.

Sąd uznał, że proces dowiódł, że sprawcy pobicia obywatela Ukrainy kierowali się nienawiścią na tle  narodowościowymi. Jak uzasadniał sędzia Dominik Bogacz, postępowanie dowodowe nie wykazało, aby ofiara pobicia któremuś ze sprawców późniejszej napaści groziła nożem, a poza tym nielogiczne byłoby zaproszenie Serhija B. do mieszkania jednego ze sprawców, aby wspólnie dalej pić alkohol. Sąd nie miał zatem wątpliwości co do motywów i działania oskarżonych i dlatego wszystkich uznał za winnych.

Adrian P. został skazany na rok pozbawienia wolności, jego brat Edwin P. oraz Marcin R. na 10 miesięcy więzienia, a Daniel S. na 8 miesięcy za kratami. Mają też zapłacić pokrzywdzonemu zadośćuczynienia zgodnie z zawartą ugodą oraz wpłacić po tysiąc złotych na Fundusz Sprawiedliwości.

Więcej w Gazecie Wyborczej

Dyskryminacja i pseudonauka w szkolnej bibliotece. Uczniowie mogą pożyczyć ”odtrutkę na zalew homoseksualnej propagandy”

2025/11/05

Książka psychologa od „leczenia” homoseksualistów modlitwą i uśmiechem oraz broszura skazanego za zniesławienie osób LGBTQ+ działacza antyaborcyjnej fundacji – takie pozycje znalazły się w katowickim liceum.

O nowych tytułach w bibliotece VIII Liceum Ogólnokształcącego im. Marii Skłodowskiej-Curie w Katowicach zaalarmowali uczniowie, którzy zauważyli, że są one tu wyeksponowane. Pierwsza z książek to „Nauka mówi »Nie!«. Oszustwo homo-małżeństwa” Gerarda van den Aardwega. Wstęp do niej napisał ks. Dariusz Oko, który trzy lata temu został skazany przez sąd w Kolonii za podżeganie do nienawiści. Ukarano go grzywną za artykuł, który opublikował w jednym z niemieckich czasopism. Ksiądz pisał o „ideologii homo”, „dżumie homoseksualnej”, nazywał osoby LGBTQ+ „kolonią pasożytów”. 

Groźby, mowa nienawiści i propagowanie przemocy. Zatrzymano antyukraińskiego aktywistę

2025/11/04

Policjanci z Komendy Miejskiej Policji w Gdyni zatrzymali 44-letniego mężczyznę podejrzanego o popełnienie szeregu przestępstw o charakterze cyberprzestępczym i propagandowym. Zatrzymany publikował w internecie materiały zawierające groźby, treści nawołujące do nienawiści, propagujące przemoc oraz ujawniające dane osobowe innych osób.

Do zatrzymania doszło 31 października 2025 roku, około godziny 20. Policjanci z Wydziału Ruchu Drogowego KMP w Gdyni zatrzymali do kontroli drogowej kierowcę forda poruszającego się ulicą Morską. Choć badanie alkomatem wykazało, że 44-latek był trzeźwy, jego zachowanie wzbudziło podejrzenia funkcjonariuszy. Przeprowadzony test narkotykowy dał wynik pozytywny na obecność kilku substancji psychoaktywnych. Mężczyznę zatrzymano, a jego krew przekazano do dalszych badań laboratoryjnych.

W toku śledztwa policjanci ustalili, że 44-latek był aktywny w internecie, gdzie publikował materiały o charakterze nienawistnym i przemocowym. Funkcjonariusze zabezpieczyli sprzęt elektroniczny, a analiza zebranych dowodów pozwoliła na przedstawienie mu sześciu zarzutów. Dotyczą one między innymi:

– rozpowszechniania treści nawołujących do nienawiści na tle narodowościowym i wyznaniowym,

– propagowania symboli popierających rosyjską agresję na Ukrainę,

– stosowania gróźb karalnych,

– naruszenia przepisów ustawy o ochronie danych osobowych.

W zależności od wyniku ekspertyzy toksykologicznej, śledczy mogą postawić mężczyźnie kolejny zarzut – prowadzenia pojazdu pod wpływem narkotyków. Prokurator prowadzący sprawę złożył wniosek o zastosowanie tymczasowego aresztowania, a decyzję w tej sprawie ma podjąć sąd.

Źródło: nadmorski24.pl

Radny z Mazowsza przed sądem. Miał nawoływać do nienawiści na tle różnic narodowościowych

2025/10/31

W wywiadzie radiowym radny Dariusz W., powołując się na rzekomą wypowiedź Winstona Churchilla, powiedział, że „Niemcy powinno się bombardować co 50 lat, bez podania przyczyny”. W Sądzie Rejonowym w Radomiu rozpoczął się proces w tej sprawie.

W czwartek 30 października, na pierwszej rozprawie prokurator odczytał akt oskarżenia. Dariusz W. nie przyznał się do zarzucanego mu czynu. Wyjaśnił, że nigdy nie było jego intencją obrażanie narodu niemieckiego i nawoływanie do nienawiści na tle narodowościowym. Za zarzucony mu czyn grozi grzywna, kara ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat dwóch.

W listopadzie 2020 r. Wójcik udzielił wywiadu lokalnej rozgłośni radiowej. Oprócz wątków dotyczących Radomia w rozmowie poruszono także kwestię wprowadzenia w budżecie UE mechanizmu „pieniądze za praworządność”. Radny PiS krytycznie odniósł się do tego pomysłu. Zaznaczył, że w tej sprawie „najwięcej do powiedzenia mają ci, którzy zrobili najwięcej krzywdy naszemu krajowi, czyli Niemcy”. „Pamiętamy wojnę i to, co zrobili z Polską, i oni teraz będą nas uczyli praworządności? Jest to śmieszne. Ja zgadzam się z tym, co powiedział kiedyś Churchill, że Niemcy powinno się bombardować co 50 lat, bez podania przyczyny” – powiedział Wójcik.

Dodał podczas wywiadu, że „Niemcy to kraj, który nigdy nie nauczy się, to jest kraj, który nigdy nie będzie pokorny”.

Radny tłumaczył w sądzie, że jego wypowiedź miała charakter „figury retorycznej”, że nie chodziło mu o cały naród niemiecki i obywateli tego kraju, ale establishment niemiecki i o sposób, w jaki odnosili się do Polski w 2020 r. – Moja wypowiedź absolutnie nie była skierowana do obywateli Niemiec. To była po prostu zwykła figura retoryczna, którą dzień wcześniej przeczytałem, którą wypowiedział Churchill, i ja ją (podczas wywiadu) powtórzyłem – powiedział Dariusz W.

– Nie było moim zamiarem ani kogokolwiek obrażać, ani nawoływać do nienawiści, a tym bardziej do przeprowadzania jakichś nalotów, bo nawet Churchill nie miał takiej możliwości – powiedział oskarżony.

Więcej w TVP3 Warszawa

 

Nie chcą świętować 11 listopada z Konfederacją Brauna. Lawina rezygnacji

2025/10/30

Burmistrz Milicza do programu obchodów Święta Niepodległości dołączył projekcję filmu Grzegorza Brauna. W reakcji na uroczystości nie będzie strażaków, wojskowych ani uczniów.

Na Święcie Niepodległości w Miliczu mieli wystąpić m.in. podopieczni ze szkoły wokalnej Małgorzaty Wojciechowskiej. Tak się jednak nie stanie, mimo że szykowali się i czekali na to wydarzenie. Dla nauczycielki było jednak jasne, że muszą zrezygnować.

– Znalazłam swoje nazwisko na plakacie obok Grzegorza Bauna, z którym totalnie się nie zgadzam w żadnej sprawie – tłumaczy decyzję w rozmowie z „Wyborczą”.

Wcześniej na Facebooku dosadniej wyraziła swoją opinię. Napisała o „fecie jednej partii, której narzędziami politycznymi są nienawiść, antysemityzm, mizoginia, ksenofobia, homofobia i wiele innych fobii oraz żerowanie na ludzkich lękach i nieświadomości”.

Nie tylko ona wycofała się z udziału w obchodach 11 listopada w Miliczu z udziałem Konfederacji Korony Polskiej.

Tomasz Dębski, dyrektor Społecznego Ogniska Artystycznego Mezzo Forte, które też miało pokazać się na milickim rynku, mówi tak: – Jestem zbulwersowany, że ktoś ze święta wszystkich Polaków robi imprezę jednej partii. Uczniowie i kadra włożyli mnóstwo pracy w przygotowania w występ na radosnej imprezie ponad podziałami. Ale jej charakter w ostatniej chwili się zmienił.

Przed mieszkańcami miasta i powiatu miała zaprezentować się również grupa taneczna z Revolutions Dance School. Jej też nie będzie, z tego samego powodu. 

– Nie wiemy, co się tam będzie działo. Boimy się o bezpieczeństwo naszych młodych tancerzy – tłumaczy instruktorka, Monika Grobelna.

Ze współorganizacji uroczystości z miastem Milicz wycofało się też starostwo.  

Więcej w Gazecie Wyborczej

Antysemickie i antyukraińskie książki oraz wywody Dugina, czyli targi skrajnej prawicy

2025/10/28

„Żydzi, masoni we wspólnej pracy”, „Poznaj Żyda!”, „Ukropolin” – to tylko kilka pozycji prezentowanych podczas sobotnich Targów Książki bez Cenzury. Na imprezę zorganizowaną w sali konferencyjnej jednego z hoteli w krakowskim Kazimierzu zapraszała Konfederacja Korony Polskiej Grzegorza Brauna (znany z antysemickich poglądów lider pojawił się osobiście). Podczas targów promowana była też książka Aleksandra Dugina, kremlowskiego ideologa, który wprost mówi o konieczności zniszczenia niepodległości Polski. 

Sobotnie targi były – jak przekazują organizatorzy – już drugą edycją imprezy. Wśród wydawnictw, które wystawiały książki było to, które wydaje kolejne publikacje polskiego europosła Grzegorza Brauna – polityka jednoznacznie prorosyjskiego i szerzącego jednoznacznie antysemickie poglądy (w kolejnych wywiadach zakwestionował istnienie komór gazowych w obozie Auschwitz). Na stronie wspomnianego już wydawnictwa można między innymi kupić gaśnicę z autografem prorosyjskiego europosła. W ten sposób firma stara się zarabiać na skandalu z grudnia 2023 roku, kiedy to ówczesny poseł Konfederacji złapał za gaśnicę w holu sejmowym i zgasił świece chanukowe.

Firma za pomocą mediów społecznościowych zapraszała na sobotnią imprezę w hotelu Golden Tulip Kraków Kazimierz, podkreślając, że „wyrzucono ich” z organizowanych w tym samym czasie Targów Książki w Krakowie. Dlaczego tak się stało?

– Jesteśmy prywatną firmą i mamy prawo kształtować tę imprezę, jak chcemy. A na pewno nie chcemy promowania faszyzmu, antypolskich treści i ksenofobicznych metod działania. Mówię temu głośne nie i mam odwagę mówić to wprost – komentuje Ewa Woch, prezes Targów Książki w Krakowie – tych „dużych”, gdzie nie życzono sobie „ekstremistycznych treści”.

Targi Książki Bez Cenzury promowali politycy Konfederacji Korony Polskiej, której liderem jest Grzegorz Braun. „Piękna inicjatywa, podczas której można było nabyć wartościowe i trudno dostępne książki, których próżno szukać w zwykłych księgarniach. Wspierajmy takie inicjatywy, które bronią prawdy i wolności słowa!” – pisali w mediach społecznościowych.

Sam Braun podkreślał z kolei, że stoiska „odwiedziły łącznie setki polskich Patriotów”. „Wystawiło się na nich wielu znamienitych, nie kłaniających się poprawności politycznej autorów i wydawców” – pisał.

Na targi – dość przypadkowo – trafił pan Paweł. Na co dzień mieszka w Wiedniu, akurat był na wycieczce po południowej Polsce i zarezerwował noc w hotelu, gdzie w sobotę odbyły się targi. 

– Dookoła nowoczesnej sali konferencyjnej rozstawiono stoły obłożone książkami. Było łącznie kilkadziesiąt osób. Autorzy pod krawatami, a obok człowiek w koszulce obrazującej gaśnicę skierowaną na tradycyjny żydowski świecznik – menorę. Inni mieli na sobie nacjonalistyczne i antyukraińskie napisy – relacjonuje pan Paweł. 

Po wejściu na salę poproszono go o poparcie petycji, ale nasz rozmówca nie dowiedział się dokładnie, czego dokładnie ona dotyczy, więc poszedł dalej w kierunku stosów książek. A tam tytuły takie jak „Poznaj Żyda!”, „Żydzi i masoni we wspólnej pracy” czy „Ukropolin”, na okładce której widać kontur Polski w niebiesko-żółtych kolorach Ukrainy. W centrum – trójząb, czyli narodowy symbol naszego wschodniego sąsiada, który od ponad trzech lat walczy z rosyjską inwazją. 

– Byłem zszokowany, że jawnie antysemickie treści są promowane w krakowskim Kazimierzu, miejscu nierozerwalnie związanym z polsko-żydowską historią – mówi pan Paweł. 

Więcej w TVN24.pl

Zaprosili Bąkiewicza na konferencję do szkoły. Była tam też młodzież. Sprawą zajmuje się kuratorium

2025/10/24

Lubelski kurator oświaty przygląda się sprawie udziału młodzieży w konferencji w szkolnej hali w Tomaszowie Lubelskim, w której wziął udział Robert Bąkiewicz. Do kuratorium wpłynęły zapytania w tej sprawie. Wątpliwości wzbudziło między innymi to, że konferencja odbywała się na terenie szkoły. – Konferencja o takiej tematyce nie powinna odbywać się w szkole, a dzieci nie powinny być jej słuchaczami – uważa matka jednego z uczniów, który wziął udział w wydarzeniu.

Konferencja odbyła się w poniedziałek i we wtorek (20-21 października) w hali sportowej przy II Liceum Ogólnokształcącym im. gen. Władysława Sikorskiego w Tomaszowie Lubelskim. Głównym organizatorem był tamtejszy Klub Europy Karpat, a współorganizatorami m.in. tamtejsze starostwo, Stowarzyszenie Nowoczesność i Tradycja oraz poseł PiS Tomasz Zieliński.

We wtorek z młodzieżą spotkał się w Tomaszowie Lubelskim prezydent RP Karol Nawrocki.

Uczestnikami dyskusyjnych paneli byli m.in. były szef Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji Maciej Świrski oraz skrajnie prawicowy działacz Robert Bąkiewicz.

Lubelski kurator oświaty Tomasz Szabłowski mówi, że do kuratorium wpłynęły zapytania w tej sprawie. Wątpliwości wzbudziło to, że konferencja odbywała się na terenie szkoły i miała charakter wiecu politycznego.

– Najbardziej bulwersujący jest udział pana Bąkiewicza. Po słowach, jakich użył w przestrzeni publicznej – twierdzi Szabłowski.

Lubelskie kuratorium sprawdza m.in., czy w konferencji brali udział uczniowie niepełnoletni i czy wyrazili na to zgodę ich rodzice oraz z czyjej inicjatywy konferencja została zorganizowana w tym miejscu.

– Sprawdzamy, czy to była inicjatywa szkoły, czy też samorządu, na który nie mamy wpływu – zaznaczył kurator.

Szabłowski powiedział, że na konferencji byli też obecni wizytatorzy z kuratorium. – Badamy tę sprawę. Jeśli będą jakieś zarzuty, to będziemy wyciągać konsekwencje – dodaje.

Więcej w TVN24.pl

Węglarczyk: Antysemici w Polsce podnoszą głowy. Tchórze im na to pozwalają

2025/10/23

Nigdy nie spodziewałbym się, że Europejskie Centrum Solidarności w Gdańsku (ECS) wykaże się tchórzostwem. A jednak tak się właśnie stało, gdy obawiając się demonstracji ECS odwołała wizytę gości z Izraela.

Tłumaczenie, że ECS stoi po stronie ofiar, jest tak absurdalne, że wygląda na przypadkowe. Przypomnę więc władzom ECS, że to Izrael padł ofiar ataku terrorystycznego na skalę niespotykaną w historii Bliskiego Wschodu.

Nie mówiąc o tym, że nie wszyscy Izraelczycy popierają skalę działań rządu izraelskiego w Strefie Gazy. Pracownicy ECS mieli szansę porozmawiać i być może przekonać się o tym podczas spotkania z gośćmi. Zamiast dialogu ECS wybrał strach przed protestem i postanowił odwołać spotkanie nie ze względu na poglądy gości, lecz na ich izraelskie obywatelstwo. Przy okazji — czy jeśli zwolennicy Prawa i Sprawiedliwości zagrożą demonstracją pod ECS przeciwko Lechowi Wałęsie, ECS wyrzuci byłego prezydenta? Tchórzostwo raz pokazane trudno przecież powstrzymać.

Antysemici podnoszą dziś w Polsce głowy, tchórze im pomagają. Oto władze Wrześni ulegają Grzegorzowi Braunowi i odwołują imprezę kulturalną, która z Izraelem nie ma nic wspólnego, że ta ma wiele wspólnego z kulturą żydowską. Wcześniej krakowska Cricoteka odwołuje spotkanie z noblistką, bo ta ośmiela się widzieć Izrael właśnie jako ofiarę terrorystów. Cricoteka boi się protestów antysemitów.

Wszystkie te decyzje łączy jedno. Nie antysemityzm, bo nie podejrzewam decydentów w tych trzech przypadkach o antysemityzm. Nie, łączy ich tchórzostwo, które prowadzi ich do kapitulacji przed ekstremistami. Antysemityzm jest ignorancją. Tchórzostwo jest świadomym wyborem. Wstyd i hańba.

Źródło: onet.pl

Grzegorz Braun nakręca antysemicką nagonkę. Przez prawicowy hejt organizatorzy odwołują koncert

2025/10/22

Grzegorz Braun grzmiał na wiecu, że we Wrześni polskie dzieci w katolickim kościele mają śpiewać po niemiecku pieśń hanukową. To spowodowało falę gróźb pod adresem organizatorów. Fundacja Dzieci Wrzesińskich: – Nie dostaliśmy wsparcia, musieliśmy odpuścić.

Dwudniową imprezę „Wrzesiński Ambasador Kultury Muzycznej” organizatorzy przygotowywali miesiącami. Gdy wszystko było już dopięte na ostatni guzik, pojawiły się zapowiedzi zakłócenia imprezy przez antysemickie organizacje. Powód? Fundacja Dzieci Wrzesińskich postanowiła przywrócić mieszkańcom miasta pamięć o Louisie Lewandowskim, wybitnym kompozytorze żydowskiego pochodzenia, który urodził się w wielkopolskim mieście w 1821 roku. 

Pochodzący z Wrześni Louis Lewandowski w wieku 12 lat wyjechał do Berlina, gdzie uczył się gry na fortepianie oraz na skrzypcach.

Był pierwszym żydowskim studentem Królewskiej Akademii Sztuk i miał tego samego nauczyciela, co Stanisław Moniuszko.

Później Lewandowski pełnił rolę dyrektora muzycznego berlińskich synagog, ale też sam tworzył kompozycje łączące tradycję żydowską z klasyczną muzyką europejską. 

Ta znana na świece i zupełnie zapomniana u nas postać miała być bohaterem wydarzeń kulturalnych zaplanowanych na 25 i 26 października we Wrześni.

Dyrektorem artystycznym koncertu wokalno-instrumentalnego i opiekunem merytorycznym imprezy został dr Jakub Stefek z Akademii Sztuki w Szczecinie. Jest organistą berlińskiej Synagogi Pestalozzistrasse. – Punktem kulminacyjnym imprezy miał być niedzielny koncert we wrzesińskiej farze z udziałem chóru berlińskiej synagogi i jej kantora, Isidoro Abramowicza. Ja też miałem grać na organach utwory Lewandowskiego – opowiada dr Stefek. – Natomiast na sobotę planowany był mój wykład o Lewandowskim i koncert przygotowany przez nauczycieli ze szkoły muzycznej we Wrześni, w którym miały brać udział dzieci z tej szkoły i z tamtejszego ośrodka kultury. W ich repertuarze pojawiła się piosenka hanukowa po niemiecku, bo tak zapisał ją Louis Lewandowski.

W piątek, 17 października temat koncertu wziął na warsztat Dawid Mysior, autor programów „Wielka Polska Katolicka”, publikowanych na Youtube:

Niewidzialni, ale dyskryminowani. Fatalna sytuacja osób transpłciowych w Polsce

2025/10/21

Jeśli jakaś grupa społeczna mogłaby o sobie mówić, że jest niewidzialna dla państwa, to są to osoby transpłciowe i niebinarne. Choć w wielu krajach mają prawo do ochrony czy zawierania związków, w świetle polskiego prawa właściwie nie istnieją. I doświadczają na co dzień potężnego hejtu.

Nie ma oficjalnych dotyczących tego, ile osób osób transpłciowych i niebinarnych mieszka w naszym kraju. W 2021 roku szacowano, że jest to ok. 1,6 proc. dorosłego społeczeństwa. W późniejszych latach pojawiły się wprawdzie pierwsze statystyki, dotyczyły jednak wyłącznie osób zarejestrowanych w ośrodkach terapii zaburzeń identyfikacji płciowej. Przyjmując wskaźnik opracowany przez naukowców (1,6 proc. dorosłego społeczeństwa) można założyć, że w Polsce mieszka ponad 490 tys. dorosłych osób transpłciowych i niebinarnych. Jest ich oczywiście więcej, jeśli doliczymy do tego młodzież. To potężna armia ludzi. Dla przykładu, w wyborach do Sejmu w 2015 roku Partia Razem uzyskała 206 351 głosów.

Ich sytuacja w Polsce jest jednak wręcz tragiczna. Według tzw. Tęczowego Rankingu ILGA-Europe (opracowanego po raz pierwszy w 2009 roku, analizującego poziom ochrony prawnej osób LGBT+ w 49 krajach) Polska w 2025 roku znalazła się na 39. miejscu, zaś w biorąc pod uwagę wyłącznie kraje EU, zajmujemy przedostatnie miejsce (dane za TransFuzja), ex aequo z Bułgarią (ostatnie miejsce zajmuje Rumunia). Dodatkowo Polska osiągnęła w tym rankingu zero punktów w trzech najważniejszych obszarach: prawie rodzinnym osób LGBTQIA+, przestępstwie i mowie nienawiści wobec takich osób oraz w ochronie integralności cielesnej.

Rządząca przez wiele lat prawica udawała, że takich osób nie ma. – Prawica chyba nienawidzi o tym dyskutować, tymczasem jest to problem, który musi zostać rozwiązany – mówi „Wyborczej” Krzysztof Śmiszek, były wiceminister sprawiedliwości, który od kilkunastu lat pracuje nad ustawami o ochronie osób LGBTQ. – Przygotowaliśmy ustawy w 2015 roku, propisowski prezydent Andrzej Duda je zawetował, a to była dobra ustawa, proponująca m.in. objęcie ochroną prawną osób LGBTQ. Tak naprawdę jedyna działająca w ich imieniu ustawa to ta sprzed 20 lat, zakazująca dyskryminacji w miejscu pracy, przygotowana za rządów Lewicy. Sądy dziś orzekają na jej podstawie – zauważa Śmiszek.

Przez osiem lat rządów prawicowej partii PiS tematu właściwie nie było. Po wygranych przez Koalicję Obywatelską wyborach Sejm uchwalił (marzec 2025 roku) zmiany w Kodeksie karnym dotyczące rozszerzenia ochrony przed mową nienawiści i przestępstwami z nienawiści. Do nowelizacji wprowadzone zostały trzy poprawki zgłoszone przez Koalicję Obywatelską i Lewicę. Cała prawica głosowała przeciw ustawie, która wprowadzała nowe kary za stosowanie przemocy, bezprawnej groźby, nawoływanie do nienawiści czy znieważenie. Nie przeszły też poprawki m.in. Partii Razem, by dodać do chronionego przepisami katalogu tożsamość płciową, stan zdrowia psychicznego i fizycznego, stopień sprawności i wady rozwojowe.

Ustawa trafiła do prezydenta Dudy, który odesłał ją do sprzyjającemu prawicy Trybunału Konstytucyjnego. Ten uznał ją za niezgodną z Konstytucją. Jeszcze przed orzeczeniem TK wniosek i argumentację prezydenta Andrzeja Dudy podtrzymał na posiedzeniu z dnia 30 września szef Kancelarii nowego prezydenta Karola Nawrockiego, również wywodzącego się z prawicy.

Brak odpowiedniego prawa sprawia, że w Polsce dochodzi do prawnych absurdów. Na przykład brak przepisów metrykalnych dotyczących osób dokonujących tranzycji powoduje, że osoba chcąca zmienić dane musi pozwać własnych rodziców. Wynika z to faktu, iż nie istnieje administracyjna procedura korekty płci metrykalnej. W przypadku, gdy rodzice nie akceptują nowej tożsamości swojego dziecka, zdarza się, że próbują wpłynąć na negatywny dla niego wyrok sądu. Ponadto, ze względu na brak odpowiednich przepisów, udział rodziców jest wymagany niezależnie od wieku osoby transpłciowej. 

Więcej w Gazecie Wyborczej

 

List do ministra Żurka. NGO-sy apelują o zmianę przepisów dotyczących przestępstw z nienawiści

2025/10/20

Organizacje pozarządowe działające na rzecz migrantów i uchodźców alarmują – w pierwszej połowie 2025 roku o 41 proc. wzrosła liczba przestępstw motywowanych uprzedzeniami oraz nienawiścią. Najczęściej ofiarami stają się Ukraińcy. „Ta grupa bardzo szybko przestała być postrzegana jako wspierana i budząca współczucie, a zaczęła stawać się celem ataków”.

Szanowny Panie Ministrze!

My, przedstawicielki i przedstawiciele organizacji pozarządowych działających na rzecz osób migranckich i uchodźczych, z niepokojem obserwujemy wzrost zarówno oficjalnych, jak i nieoficjalnych statystyk dotyczących przestępstw motywowanych uprzedzeniami oraz nienawiścią. Od 2015 roku ich liczba utrzymuje się na alarmująco wysokim poziomie, a w ostatnich miesiącach odnotowano dodatkowo niepokojący wzrost – aż o 41% w okresie od 1 stycznia do 31 lipca 2025 roku w porównaniu z analogicznym okresem roku 2024.

Należy pamiętać, że oficjalne dane obejmują jedynie część rzeczywistych zdarzeń. Wiele przestępstw z nienawiści pozostaje niezgłoszonych i nieodnotowanych przez instytucje państwowe czy organizacje pozarządowe. Z naszego doświadczenia wynika, że osoby pokrzywdzone decydują się na zgłoszenie przestępstwa do organów ścigania głównie w przypadku poważnych ataków fizycznych. Tymczasem przemoc słowna, nękanie w Internecie czy anonimowa mowa nienawiści w przestrzeni publicznej – mimo że przybierają coraz bardziej niepokojące rozmiary – rzadko trafiają do policyjnych statystyk oraz raportów organizacji społecznych.

Choć takie przejawy wrogości bywają postrzegane jako „mniej poważne” czy „lżejsze”, ich tolerowanie sprzyja utrwalaniu i rozpowszechnianiu znacznie groźniejszych zjawisk.

Przyzwolenie na tego rodzaju zachowania nie wynika wyłącznie z nieświadomości osób doświadczających przemocy czy obojętności ich otoczenia.

W ostatnich miesiącach szczególnie istotnym czynnikiem stało się pobłażliwe podejście części przedstawicielek i przedstawicieli klasy politycznej do najostrzejszych przejawów nienawiści.

Zamiast kształtować opinię publiczną, wzmacniać postawy oparte na szacunku i odpowiedzialności oraz wspierać budowanie społeczeństwa w duchu równości i inkluzywności, niejednokrotnie powielają oni stereotypy i uprzedzenia – pozbawione realnych podstaw, lecz podsycane przez łatwo wzbudzane emocje – skierowane przeciwko różnym grupom mniejszościowym żyjącym w Polsce.

Szczególnie wyraźnie widać to w odniesieniu do osób z Ukrainy, czasowo lub na stałe mieszkających w Polsce, a także do obywatelek i obywateli Polski pochodzenia ukraińskiego lub z nimi utożsamianych. Ta grupa bardzo szybko przestała być postrzegana jako wspierana i budząca współczucie, a zaczęła stawać się celem ataków, które coraz częściej traktowane są jako wyraz (pseudo)patriotyzmu. Rozpowszechniane w przestrzeni politycznej fałszywe narracje – przedstawiające Ukrainki i Ukraińców jako osoby roszczeniowe, przebiegłe czy rzekomo uprzywilejowane w Polsce – stają się pretekstem do konkretnych działań: od werbalnych i fizycznych ataków w codziennym życiu, przez szerzenie mowy nienawiści w Internecie, mediach tradycyjnych i przestrzeni publicznej, aż po nagonki wymierzone w instytucje wspierające społeczność ukraińską, w ukraińskie i polsko-ukraińskie aktywistki i aktywistów oraz we wszystkie osoby, które odważają się publicznie krytykować i apelować o zaprzestanie takich przestępczych praktyk.

Mamy świadomość, że poprawa sytuacji może przebiegać w dwóch kluczowych kierunkach. Z jednej strony konieczna jest codzienna, systematyczna praca z klasą polityczną i opinią publiczną – odpowiedzialność ta spoczywa przede wszystkim na barkach polskiego społeczeństwa obywatelskiego, w tym także reprezentowanych przez nas organizacji pozarządowych. Z drugiej strony, niezbędne jest uszczelnienie systemu profilaktyki przestępstw motywowanych uprzedzeniami i nienawiścią oraz usprawnienie mechanizmów ich ścigania i karania. W tym obszarze organizacje pozarządowe również mogą stać się skutecznymi sojuszniczkami państwa i jego instytucji.

Dlatego apelujemy do Ministerstwa Sprawiedliwości o rozważenie zmian legislacyjnych w następujących obszarach:

– zmianę art. 49 Kodeksu postępowania karnego i przyznanie organizacjom społecznym, które złożyły zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa motywowanego uprzedzeniami, uprawnienia do wykonywania praw pokrzywdzonych;

– zmianę art. 190a Kodeksu karnego i objęcie penalizacją również podszywania się pod osoby prawne oraz wykorzystywania danych tych osób.

Planowane zmiany w Kodeksie postępowania karnego są konieczne, ponieważ większość tego typu przestępstw jest wymierzona nie w pojedyncze osoby, lecz w całą społeczność. Obecnie, gdy zawiadomienie o przestępstwie składa organizacja mniejszościowa, nie posiada ona praw procesowych: np. prawa do zaskarżania decyzji prokuratury. W praktyce sprawy te prowadzone są więc bez aktywnego udziału realnych pokrzywdzonych, czyli całych społeczności.

Nowe regulacje mają to zmienić: pozwolą skuteczniej ścigać sprawców czynów motywowanych uprzedzeniami i wprowadzą realny głos grup, które są celem ataków. Organizacje pozarządowe, które już dziś mają doświadczenie w udzielaniu wsparcia osobom pokrzywdzonym, mogłyby po wejściu w życie nowych przepisów uczestniczyć w procesach karnych przeciwko sprawcom atakującym społeczności mniejszościowe jako całość lub osoby narażone na przemoc ze względu na domniemaną przynależność do grupy mniejszościowej. Innymi słowy: tam, gdzie brak jest indywidualnej ofiary, to właśnie organizacje pozarządowe mogłyby występować w postępowaniu jako strona pokrzywdzona, zapewniając, że głos społeczności nie zostanie pominięty.

Proponowane zmiany w Kodeksie karnym wynikają z dynamicznie zmieniającej się rzeczywistości społecznej i technologicznej. Podszywanie się pod organizacje pozarządowe, zakładanie fałszywych kont, rozpowszechnianie w ich imieniu nieprawdziwych treści czy wykorzystywanie technologii deepfake stały się coraz częstszymi narzędziami dyskredytacji i działań wymierzonych przeciwko organizacjom społecznym, w szczególności tym, które reprezentują interesy osób migranckich i uchodźczych. Należy podkreślić, że organizacje pozarządowe powinny dysponować skutecznymi instrumentami obrony swojej renomy w każdej sytuacji, ponieważ to właśnie zaufanie społeczne stanowi ich największy kapitał. Zaufanie to jest jednocześnie głównym celem ataków sprawców, zmierzających do osłabienia pozycji i wiarygodności tych podmiotów – zarówno w obronie osób pokrzywdzonych, w działalności na rzecz grup mniejszościowych, jak i w uczestnictwie w debacie publicznej.

Lista sygnatariuszy:

Fundacja „Ukraiński Dom”

Mapuj Pomoc

Fundacja Inicjatywa Dom Otwarty

Stowarzyszenie Egala

Fundacja „OPORA in Poland”

Fundacja Uniters (United Volunteers)

Związek Ukraińców w Polsce

Fundacja Ocalenie

 

21-latka nawoływała do nienawiści. Stanie przed sądem

2025/10/17

Prokuratura Rejonowa w Hrubieszowie oskarżyła 21-letnią Oliwię O. o publiczne nawoływanie do nienawiści na tle różnic rasowych i wyznaniowych.

W lipcu tego roku na Rynku Wielkim w Zamościu Konfederacja zorganizowała pikietę przeciwko imigrantom. W trakcie wydarzenia głos zabrała działaczka Młodzieży Wszechpolskiej, Oliwia O., która w ostrych słowach wypowiedziała się na temat imigrantów, w tym osób o ciemnym kolorze i muzułmanów.

 – Niektórzy radni mówią, że my straszymy, że tutaj przyjeżdżają turyści, artyści z krajów Trzeciego Świata. Owszem, przyjeżdżają tu niektórzy pracować, ale co z tego, jeśli ktoś rano idzie do pracy, a wieczorem morduje młodą dziewczynę? Hańba! – wykrzykiwała.

Nawiązała do podnoszonej podczas wieców sprawy z Torunia, gdzie w czerwcu 19-letni obywatel Wenezueli zamordował 24-letnią Polkę.

 – Precz z imigracją. Jestem mamą, jestem Polką. Boję się o przyszłość mojego dziecka. Po prostu się boję, że przyjdzie jakiś murzyn, gdy będę z dzieckiem na spacerze i zrobi nam krzywdę – kontynuowała młoda kobieta. Krzyczała też: „Nie pozwólmy, by murzyni, islamiści, kolonizowali nasz piękny Zamość.”

Wypowiedzi Oliwii O. dotyczyły również funkcjonującego w mieście Centrum Integracji Cudzoziemców, w którym przebywa obecnie 36 obywateli Ukrainy.

Kilka dni później, Prokuratura Rejonowa w Hrubieszowie wszczęła śledztwo w sprawie publicznego nawoływania przez uczestniczkę manifestacji do nienawiści na tle różnić rasowych i wyznaniowych. Test to czyn z art. 256  § 1 k.k.

– Śledztwo zostało wszczęte w związku z ujawnieniem w mediach nagrania, na którym zarejestrowano wystąpienie jednej z uczestniczek przedmiotowej manifestacji. W sprawie przeprowadzono postępowanie dowodowe, w tym uzyskano opinię biegłego z zakresu lingwistyki kryminalistycznej – poinformowała w czwartek prokuratura. 

– Forma, charakter wypowiedzi i zachowanie wskazują na publiczne nawoływanie do nienawiści. Większość słów i konstrukcji językowych oraz sposób ich wypowiadania to wyrażenie nienawiści wobec imigrantów, straszenie nimi odbiorców oraz zachęcanie do nienawiści i przemocy wobec innych. Wypowiedź była bardzo zaangażowana i dobrze przygotowana. Mowa nienawiści realizowana zarówno bezpośrednio jak i pośrednio. Osoba wygłaszająca mowę formułowała rasistowskie i ksenofobiczne sądy i stwierdzenia, które ze względu na kontekst, podniesiony i agresywny głos, miejsce i czas ich wypowiadania nie mogą być uznane jedynie za opinie i wewnętrzne przekonania – przekazała w czwartek prokuratura.

Więcej w Gazecie Wyborczej

Hejt na młodą warszawiankę, bo urodziła się w Ukrainie. „To warszawianka czy Ukrainka?”

2025/10/17

Działaczka społeczna Kira Sukhoboichenko została nominowana w tegorocznym plebiscycie na „Warszawiankę Roku”. Komentujący post ratusza bardziej niż na jej aktywność, zwrócili uwagę na pochodzenie. – To pokazuje bardzo dynamiczny trend zmiany postaw społecznych w stosunku do osób pochodzących z Ukrainy – wskazuje ekspertka.

Kapituła plebiscytu „Warszawianka Roku” po raz kolejny wyróżniła kobiety, które mają szczególny wpływ na funkcjonowanie stolicy i kraju. Nominowała w tym roku 9 kandydatek, w tym m.in. działaczkę na rzecz praw kobiet i społeczności LGBT Karolinę Skowron-Bakę, prezeskę fundacji Instytut Cyfrowego Obywatelstwa Magdalenę Bigaj, a także Kirę Sukhoboichenko. 

To urodzona na Krymie 19-latka, która od ósmego roku życia mieszka w Polsce i – jak podlicza – od dziewięciu lat działa społecznie. Wtedy – wieku 10 lat – wygrała w konkursie „Dzieciaki Startupy” z pomysłem „Latającego Plecaka”, czyli wypełnienia szkolnego plecaka helem, by zrobić go lżejszym. W nagrodę dostała karnet do Centrum Nauki Kopernik. W ciągu roku zorganizowała bezpłatne oprowadzanie po CNK dla ponad 150 osób, a później 11 konferencji w całej Warszawie, poświęconych edukacji i młodzieży. 

Z pomysłu „Latającego Plecaka” zrodziła się fundacja Międzynarodowy Ruch Latających Plecaczków, wspierająca młodzież z całego świata, a także uczniowskie święto – Międzynarodowy Dzień Plecaka. Kira działa też na rzecz integracji polskiej i ukraińskiej młodzieży. Jest koordynatorką Centrum Integracyjno – Adaptacyjnego dla osób z Ukrainy i Polski w Warszawie.

Jej kandydaturę w wyścigu o miano „Warszawianki Roku” oficjalny profil ratusza przedstawił na Facebooku 6 października. Post zebrał ponad 5 tysięcy komentarzy i 12 tys. reakcji, w tym połowa to ikony „haha”. 

Większość komentarzy ociera się o ksenofobię, zwraca uwagę na pochodzenie Kiry i podważa jej warszawskość. „Na Warszawiankę? Gdybym była Warszawianką, poczułabym się urażona” – pisze w komentarzu internautka Sylwia. Inni kpią, że kandydatura wynika z poprawności politycznej, wytykają pochodzenie Kiry. Hejtujących komentarzy jest mnóstwo. 

Z interpelacją w tej sprawie wystąpiła do prezydenta Trzaskowskiego radna Zofia Smełka-Leszczyńska. Wnioskuje w niej o moderacje obraźliwych komentarzy, które pojawiły się pod postem. 

Reakcja ratusza? Na wszystkie tego typu komentarze fejsbukowy profil miasta odpowiada w ten sam sposób: „Plebiscyt Warszawianka Roku wyróżnia kobiety, które swoją pracą zawodową lub społeczną działają na rzecz społeczności lokalnej i promocji naszego miasta”. 

Kira w rozmowie z polsko-ukraińskim magazynem „Sestry” stwierdziła, że nie czyta negatywnych komentarzy: „Jest wiele dobrych słów i ludzi, którzy mnie wspierają.

Nigdy nie byłam osobą, która szerzy nienawiść. Od dzieciństwa uczono mnie empatii. I chyba dlatego nie rozumiem, po co ludzie to robią. Nie będę odpowiadać złością na złość.

Tak, hejt jest nieprzyjemny, ale skupię się na ważniejszych sprawach — również z wdzięczności dla Polski, bo to właśnie ona dała mi możliwość rozwoju. Robię coś dobrego dla Polski — dlaczego miałoby to być problemem?”

Wsparcie dla Kiry wyraziła posłanka, a niegdyś radna Warszawy Dorota Łoboda. Jej pierwsza reakcja, gdy weszła w komentarze pod postem ratusza? – Po pierwsze wstyd. Pomyślałam o krzywdzonej młodej dziewczynie i o osobach komentujących, wśród których nie wszyscy to trolle, które bez żadnego powodu, tylko dlatego, że jest Ukrainką, hejtują Kirę. Mam nadzieję, że większość z nich to nie są warszawiacy. Ja urodziłam się w Warszawie, ale nie uważam, żeby to był szczególny przywilej. Moja duma z Warszawy wynika z tego, że każdy może tu czuć się dobrze. 

Więcej w Gazecie Wyborczej

 
 
 
 
 
 
 

Braun stanie przed sądem. Jest data pierwszej rozprawy

2025/10/15

Źródło: interia.pl

 

Wszczęto śledztwo ws. ataku na 11-latka ze względu na kolor skóry

2025/10/14

Prokuratura w Ostrowi Mazowieckiej prowadzi śledztwo w sprawie ataku na 11-letniego chłopca, do którego doszło z powodu koloru jego skóry. Sprawca przestępstwa wciąż nie został ustalony.

Do zdarzenia doszło 25 września około godziny 15:00 na osiedlu przy ulicy Lubiejewskiej w Ostrowi Mazowieckiej. Według relacji matki pokrzywdzonego, dorosły mężczyzna zaatakował jej syna ze względu na jego pochodzenie rasowe – ojciec chłopca jest Nigeryjczykiem. Napastnik najpierw miał zacząć ubliżać dziecku, po czym dwukrotnie je kopnął. Matka 11-latka niezwłocznie zawiadomiła o całym zajściu policję.

Obecnie prowadzone są intensywne czynności mające na celu ustalenie tożsamości sprawcy tego czynu. Śledztwo dotyczy publicznego znieważenia nieletniego oraz zastosowania wobec niego przemocy z powodu przynależności rasowej. Za tego typu przestępstwo kodeks karny przewiduje karę pozbawienia wolności do lat pięciu.

Sprawa pozostaje rozwojowa, a organy ścigania pracują nad jak najszybszym ustaleniem i zatrzymaniem sprawcy ataku na dziecko.

Źródło: eostroleka.pl

Na wiecu PiS krzyczał o wyrywaniu chwastów. Prokuratura wszczyna śledztwo przeciwko Robertowi Bąkiewiczowi

2025/10/13

— Te chwasty trzeba z polskiej ziemi powyrywać i napalm na tę ziemię rzucać, żeby nigdy nie odrosły — krzyczał ze sceny na sobotnim wiecu PiS Robert Bąkiewicz. Jak dowiedział się Onet, prokuratura uznała, że nosi to znamiona przestępstwa i podjęła decyzję o wszczęciu postępowania w tej sprawie. Śledztwo będzie prowadzone pod kątem publicznego nawoływania do popełnienia zbrodni. Grozi za to do trzech lat więzienia.

Do tego bulwersującego zdarzenia doszło w sobotę po południu na placu Zamkowym w Warszawie. Odbywał się tam w tym czasie wiec zorganizowany przez Prawo i Sprawiedliwość przeciwko m.in. nielegalnej migracji i umowie z Mercosurem. W trakcie manifestacji przemawiali m.in. politycy tej partii, na czele z jej prezesem Jarosławem Kaczyńskim.

Podczas wiecu głos zabrał także Robert Bąkiewicz, działacz środowisk nacjonalistycznych, a ostatnio twórca inicjatywy Ruch Obrony Granic. Na scenę wszedł w towarzystwie swoich zwolenników, skandując nazwę tej organizacji. W rękach trzymali symboliczne kosy postawione na sztorc.

— Nie możemy składać broni. Nie bójcie się tego, że oni próbują nas zastraszyć. Nie bójcie się prokuratur, sądów. Ci ludzie zapłacą za to cenę i ta droga na Grunwald musi być taka, że sprawiedliwość musi zapaść, że te chwasty trzeba z polskiej ziemi powyrywać i napalm na tą ziemię rzucać, żeby nigdy nie odrosły. I teraz bierzmy do jednej ręki kosę albo miecz i idźmy do walki, a w drugiej trzymajmy różańce — dodawał.

Po jego przemowie w przestrzeni publicznej pojawiły się głosy, że takie słowa noszą znamiona mowy nienawiści i mogą być przestępstwem. Podobnie uznała Prokuratura Okręgowa w Warszawie. Jak dowiedział się Onet, podjęła decyzję o wszczęciu dochodzenia z urzędu. Śledztwo będzie prowadzone pod kątem nawoływania do popełnienia zbrodni.

— Sprawa została już zarejestrowana w prokuraturze. Materiały zostały przekazane do Komendy Stołecznej Policji celem wszczęcia dochodzenia o czyn z artykułu 255, paragraf 2 kodeksu karnego i przeprowadzenia niezbędnych czynności dowodowych. Postępowanie dotyczy publicznego nawoływania do popełnienia zbrodni — mówi Onetowi prok. Piotr Antoni Skiba, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie.

Więcej w Onecie

Bąkiewicz o „wyrywaniu chwastów” i „napalmie”. „To czystej wody nienawiść, nawoływanie do przemocy”

2025/10/12

Robert Bąkiewicz przemawiał podczas sobotniego wiecu PiS w Warszawie. Mówił, że „chwasty trzeba z polskiej ziemi powyrywać i napalm na tą ziemię rzucać, żeby nigdy nie odrosły”. – To jest czystej wody ksenofobia, nienawiść, nawoływanie do przemocy. Wszystko to, co powinno być natychmiast potępione – ocenił w TVN24 europoseł Lewicy Robert Biedroń. Tobiasz Bocheński z PiS przekonywał, że „nikt w PiS nie pochwala przemocy”, ale dodał, że Bąkiewicz „wykonał dobrą pracę” na granicy.

W sobotnie popołudnie na placu Zamkowym w Warszawie odbył się wiec zorganizowany przez PiS przeciwko paktowi migracyjnemu i umowie z Mercosurem. Przemawiali na nim politycy PiS, w tym prezes partii Jarosław Kaczyński, który apelował o odwołanie rządu premiera Donalda Tuska.

Do głosu dopuszczony został także Robert Bąkiewicz. Pojawił się na scenie wraz z członkami samozwańczego Ruchu Obrony Granic, którzy trzymali papierowe kosy. – Nie bójcie się tego, że oni próbują nas zastraszyć. Nie bójcie się prokuratur, sądów. Ci ludzie zapłacą za to cenę i ta droga na Grunwald musi być taka, że sprawiedliwość musi zapaść, że te chwasty trzeba z polskiej ziemi powyrywać i napalm na tą ziemię rzucać, żeby nigdy nie odrosły – mówił Bąkiewicz.

O te słowa pytany był w „Faktach po Faktach” europoseł PiS Tobiasz Bocheński. Polityk podkreślił, że Bąkiewicz nie jest członkiem PiS. – Nieprzypadkowo przemawiał po wszystkich liderach Prawa i Sprawiedliwości. Jest organizatorem Ruchu Obrony Granic, więc w ramach tego formatu przemawiał – uzasadniał.

– Ja nie mam żadnej kosy ze sobą, to mogę zapewnić, ani w domu. Myślę, że to było bardzo wiecowe przemówienie Roberta Bąkiewicza. Jego trzeba pytać, co chciał ukryć pod tymi figurami retorycznymi – mówił Bąkiewicz.

Zapytany, czy podpisałby się pod słowami prezesa PiS, który nazwał Roberta Bąkiewicza mądrym człowiekiem, Bocheński odparł: – Ja mam swoje słowa.

Według niego „Robert Bąkiewicz wykonał bardzo dobrą pracę, tworząc Ruch Obrony Granic razem z Adamem Borowskim i innymi ludźmi, którzy się zorganizowali i wypełnili pustkę tam, gdzie państwo polskie spało”.

Zaznaczył jednocześnie, że „nikt w Prawie i Sprawiedliwości nie pochwala jakiejkolwiek przemocy”.

Więcej w TVN24

„Chaos. Nie da się tego określić inaczej”. RPO o przestrzeganiu praw człowieka w Polsce

2025/10/09

Koalicja i opozycja przerzucały się we wtorek w Sejmie fragmentami raportu Marcina Wiącka, twierdząc, że to na ich przeciwników wskazuje „oskarżycielski palec” RPO.

– Z uwagi na specyfikę czasów, w jakich żyjemy, wiele ograniczeń praw człowieka jest związanych z ochroną bezpieczeństwa państwa. To jest oczywiste. Niekiedy jednak ograniczenia wprowadzane przez władzę idą zbyt daleko – mówił w Sejmie RPO dr hab. Marcin Wiącek.

We wtorek przedstawiał tam doroczną informację o stanie przestrzegania praw człowieka w Polsce. Liczący ponad 600 stron raport dotyczy 2024 r., a więc pierwszego pełnego roku rządów nowej koalicji. „Stan przestrzegania praw człowieka i obywatela nie uległ radykalnej zmianie” – to główny wniosek płynący z raportu. I choć Wiącek zastrzegł, że w niektórych obszarach widać poprawę, to – jak dodał – w innych utrzymywał się stan „niezadowalający z punktu widzenia ochrony praw jednostki”.

Co ciekawe, pochwały pod adresem RPO płynęły zarówno ze strony klubów koalicji, jak i klubu PiS. Poseł tego klubu Paweł Szrot, przedstawiając stanowisko PiS, nazwał Wiącka osobą „uczciwą prawniczo”, bo nie wahał się krytykować rządu, choć – jak dodał – był zbyt asekuracyjny. Szrot odczytał fragmenty raportu, odnoszące się do złego traktowania osób zatrzymanych ws. Funduszu Sprawiedliwości. – To jest oskarżycielski palec wymierzony w kierunku koalicji, która od 2023 roku sprawuje władzę – mówił.

Po chwili inne fragmenty – odnoszące się skutków działań rządu PiS – odczytywał poseł PSL Michał Pyrzyk, kierując „oskarżycielski palec” w inną stronę. 

– Obywatel dzisiaj nie jest pewien, czy wyrok wydany w jego sprawie to rzeczywiście wyrok sądu i czy nie zostanie kiedyś uznany za wyrok nieistniejący. Obywatel, który słyszy o korzystnym dla siebie orzeczeniu TK, nie wie, czy ono zmieni jego sytuację, bo orzeczenia nie są publikowane. Sytuacji takiej nie da się określić inaczej niż chaos – mówił RPO. 

Za główny problem niezmiennie uważa kryzys sądownictwa. Jak przypominał, zapoczątkowały go wprowadzone za rządów PiS zmiany w KRS i TK. „Zamiast poprawy funkcjonowania sądów nastąpił regres przejawiający się w coraz dłużej trwających postępowaniach. Podważone zostały także gwarancje niezawisłości sędziowskiej oraz niezależności sądów” – opisywał spadek po rządach PiS. 

Więcej w Gazecie Wyborczej

Fala antysemityzmu we Włoszech. Alarmujące statystyki

2025/10/08

Wraz z atakiem palestyńskiego Hamasu na Izrael, który zapoczątkował izraelską operację odwetową w Strefie Gazy, we Włoszech gwałtownie wzrosła liczba przypadków antysemityzmu. Alarmujące dane przytoczył tamtejszy minister spraw wewnętrznych Matteo Piantedosi.

Włoski minister spraw wewnętrznych Matteo Piantedosi, przedstawiając dane w Izbie Deputowanych, podkreślił, że od 7 października 2023 roku, czyli od dnia ataku Hamasu na Izrael, liczba zgłoszeń dotyczących antysemityzmu znacząco wzrosła.

Poinformował, że w ciągu ostatnich dwóch lat odnotowano 733 takie przypadki, z czego najwięcej w Rzymie (140) i Mediolanie (86). To wyraźny wzrost w porównaniu z okresem sprzed eskalacji konfliktu na Bliskim Wschodzie.

Włoskie media informowały ostatnio o przypadkach agresji wobec żydowskich turystów w Wenecji i Mediolanie, a także o pojawiających się antysemickich napisach na murach domów i sklepów. Eksperci podkreślają, że wzrost nastrojów antysemickich w Europie często towarzyszy eskalacji konfliktów na Bliskim Wschodzie, co rodzi obawy o bezpieczeństwo mniejszości żydowskiej we Włoszech.

W odpowiedzi na rosnącą liczbę incydentów, włoskie władze wzmocniły ochronę miejsc powiązanych z Izraelem oraz społecznością żydowską. Szef włoskiego MSW poinformował również o zwiększeniu współpracy i wymianie informacji ze stowarzyszeniami i instytucjami żydowskimi w celu zagwarantowania stałego monitoringu ewentualnych czynników ryzyka.

Szczegółowe dane na temat przypadków antysemityzmu we Włoszech znajdziemy na stronie Osservatorio Antisemitismo (pol. Obserwatorium Antysemityzmu) – organizacji wchodzącej w skład ENCATE, czyli europejskiej sieci instytucji kultury i organizacji pozarządowych, które przeciwdziałają antysemityzmowi, realizując projekty edukacyjne.

Analizując dane sięgające kilkunastu lat wstecz, wzrost przypadków antysemityzmu we Włoszech jest widoczny gołym okiem. O ile w 2012 r. takich przypadków było zaledwie 12, to w 2023 r. – 455, a rok później – 874. W latach 2019-2022 notowano rocznie średnio ok. 250 przypadków.

Antysemityzm to uprzedzenia, wrogość lub dyskryminacja wobec Żydów jako grupy religijnej, etnicznej lub narodowej. Może przybierać różne formy – od negatywnych stereotypów, przez mowę nienawiści, akty wandalizmu, przemoc fizyczną, aż po działania instytucjonalne i polityczne wymierzone przeciwko Żydom.

Źródło: Radio RMF FM

Prokuratorskie postępowanie w sprawie mowy nienawiści i zniszczenia mienia w Głogówku

2025/10/08

Do nienawiści rasowej i narodowościowej nawoływano w Głogówku. Napisy antyunijne, antysemickie i skierowane przeciw imigrantom namalowano na ceglanych ogrodzeniach parafii i placówek gminy, która zawiadomiła policję.

Prowadzone jest postępowanie sprawdzające w kierunku zaistnienia przestępstw – mówi Klaudiusz Juchniewicz, pełniący funkcję Prokuratora Rejonowego w Prudniku. – 3 października prokuratura w Prudniku otrzymała z komisariatu policji w Głogówku materiały dotyczące propagowania mowy nienawiści poprzez malowanie na ogrodzeniach i pisanie treści dyskryminujących poszczególne grupy narodowościowe. Również prowadzone jest postępowanie sprawdzające pod kątem zniszczenia mienia.

Napisy mowy nienawiści na murze w Głogówku wyczyszczono, jednak pozostały po nich przebarwienia. Sprawcę zarejestrował zapis monitoringu.

Konsekwencje finansowe będą dotkliwe, gdyż w takich sprawach sądy orzekają przywrócenie zniszczonego mienia do stanu pierwotnego. Czyn ten zagrożony jest karą do pięciu lat więzienia. Natomiast za nawoływanie do nienawiści na tle różnic rasowych, narodowościowych grozi do trzech lat pozbawienia wolności.

Źródło: Radio Opole

UE wprowadza nową strategię LGBTIQ+. Różnorodność i równość potrzebują zdrowej dawki uporu

2025/10/08

Cel nowej strategii na rzecz równości LGBTIQ+ jest jasny: chronić osoby LGBTIQ+ przed przemocą, umożliwić im życie w wolności i równości oraz zaangażować całe społeczeństwo na rzecz większej równości.

98 dni. Tyle wystarczyło, by wrócić do punktu wyjścia.

28 czerwca byłam w Budapeszcie, gdzie setki tysięcy osób uczestniczyły w Pride, maszerując na rzecz wolności w obliczu strachu i dyskryminacji. Pomimo zakazu policji ludzie wypełnili miasto kolorami tęczy — radośni, pokojowi, nieustraszeni.

Na własne oczy widziałam wiarę, że różnorodność, hojność i człowieczeństwo zwyciężą.

A jednak 98 dni później, 4 października, obserwowaliśmy jak tysiące osób znów musiały zignorować rządowy zakaz, by maszerować na Pécs Pride dla tej samej wolności. Reprezentują wszystko, co w Europie najlepsze: otwartość, włączenie i zdrową dawkę uporu.

Lekcja jest jasna: postęp nie jest dany raz na zawsze. Komisja Europejska skierowała wniosek w sprawie Węgier do Trybunału Sprawiedliwości UE po wprowadzeniu przez ten kraj przepisów dyskryminujących osoby ze względu na ich orientację seksualną i tożsamość płciową. Sprawa jest obecnie rozpatrywana i jesteśmy pewni, że sprawiedliwość zwycięży.y

Każdy musi czuć się bezpiecznie i być wolny, mogąc być sobą. Niektóre osoby rodzą się dziewczynkami, inne chłopcami, a jeszcze inne nie mieszczą się w tych sztywnych ramach. Ludzie są tym, kim są — to takie proste i jednocześnie skomplikowane.

Ta różnorodność nie jest zagrożeniem, to siła — coś, co należy świętować i chronić. Tak buduje się prawdziwą Unię Równości. Bycie sobą powinno być tak naturalne jak oddychanie i nikt nigdy nie powinien czuć się „gorszy” z powodu tego, kim jest.

Cały tekst Hadji Lahbib, która w Komisji Europejskiej pełni funkcję komisarza ds. równości, gotowości i zarządzania kryzysowego w Gazecie Wyborczej.

 

 

 

Hejt, przemoc i brak pomocy. „Skala 'szarych’ incydentów jest ogromna”

2025/10/08

Uniwersytet Warszawski to jedna z pierwszych uczelni, która zdecydowała się na powołanie zespołu rektorskiego do spraw przeciwdziałania mowie nienawiści i hejtowi. Inicjatywa ma pokazać sprzeciw zjawisku, które w ostatnim czasie przybiera na sile. 

To nie pierwsze tego typu działanie uniwersytetu. Już wcześniej prowadził kampanię: „Hejt boli. UWażajmy na słowa”. „Seria przygotowanych i dostępnych w kanałach UW spotów, filmów, plakatów, ulotek i materiałów edukacyjnych mówi wyraźnie, że każda osoba, która doświadczyła mowy nienawiści lub była jej świadkiem, znajdzie wsparcie na uczelni. Kampania jest jednym z działań podejmowanych przez uniwersytet na rzecz równego traktowania i promocji wartości akademickich, takich jak wzajemny szacunek i etyka słowa” – wskazuje uczelnia.

– Często mam do czynienia z sytuacjami, w których ktoś doświadcza przestępstwa motywowanego uprzedzeniami i zastanawia się, czy w ogóle iść z tym na policję albo do prokuratury. I niejednokrotne – z różnych przyczyn – nie idzie – mówi TOK FM Joanna Grabarczyk-Anders z Żydowskiego Stowarzyszenia Czulent, która jest członkinią zespołu do spraw przestępstw motywowanych uprzedzeniami i mowy nienawiści przy Prokuratorze Generalnym. – Tych spraw jest coraz więcej, dotykają osób na ulicach. Jest olbrzymia eskalacja przemocy bezpośredniej i często te osoby nie decydują się złożyć zawiadomienia o możliwości popełnienia przestępstwa – dodaje nasza rozmówczyni.

Jak informuje, udało jej się dotrzeć do danych Prokuratury Krajowej, z których wynika, że „w poprzednim roku kalendarzowym mieliśmy największą do tej pory skalę przestępstw, zarejestrowanych” związanych z hejtem. – To prawie dwa tysiące – podaje. – A z nieoficjalnych informacji, jeśli chodzi o statystyki policji, wynika, że tych przestępstw w 2025 roku, na teraz – jest o około 40 procent więcej niż w latach ubiegłych. W mojej ocenie to i tak jest wierzchołek góry lodowej – przyznaje gościni TOK FM. 

Monachium. Setki ludzi w proteście przeciw antysemityzmowi

2025/10/06

W niedzielne popołudnie kilkaset osób demonstrowało w Monachium przeciw nienawiści i antysemityzmowi.

„DACH gegen Hass” to hasło demonstracji osób z krajów niemieckojęzycznych przeciwko nienawiści. Protestujący domagali się jasnego stanowiska i skutecznych działań przeciwko antysemityzmowi w Niemczech, Austrii i Szwajcarii. Według ministra kultury Niemiec Wolframa Weimera, nie wystarczy ubolewać nad antysemityzmem i opłakiwać antysemickie incydenty. „Musimy działać” – powiedział podczas wiecu polityk. „Ponieważ powinniśmy być ludźmi, jak przypomniała nam Margot Friedländer. Dlatego dzisiaj bronimy nie tylko praw mniejszości – bronimy wartości ogółu społeczeństwa” – dodał.

Według danych policji w zgromadzeniu wzięło udział kilkaset osób.

Według Weimera gorzka prawda jest taka, że Żydzi w Niemczech znów odczuwają lęk „a to jest nie do zniesienia”. Jak powiedział, antysemityzm nie jest cieniem przeszłości, ale „jest wśród nas. Na naszych ulicach, w naszych szkołach, a także – tak, również w świecie kultury”. Podkreślił, że kultura jest oknem na świat innych i nigdy nie powinna stać się narzędziem wykluczenia. Weimer zapowiedział, że podczas swojej kadencji sprawi, że życie żydowskie i kultura żydowska będą „jeszcze bardziej widoczne i dostępne dla całego społeczeństwa”.

Prezes Centralnej Rady Żydów w Niemczech Josef Schuster powiedział, że od 7 października 2023 r. antysemityzm stał się „głośniejszy, bardziej agresywny i bardziej widoczny”. W regionie DACH obejmującym Niemcy (D), Austrię (A) i Szwajcarię (CH) Żydzi doświadczyli wrogości i ataków. „To ta sama nienawiść – tylko w zmieniające się scenerii”, ostrzegał Schuster. Jego zdaniem we wszystkich trzech krajach należy prowadzić bardziej zdecydowaną walkę z antysemityzmem poprzez edukację i politykę, która „skutecznie chroni życie Żydów – za pomocą jasnych przepisów i niezawodnych działań policji i wymiaru sprawiedliwości”.

Przewodnicząca bawarskiego landtagu Ilse Aigner (CSU) określiła demonstrację jako znak, że „nie udało nam się dotrzymać obietnicy »nigdy więcej«”. Nienawiść do Żydów staje się – jak podkreśliła – coraz powszechniejsza, również w środowiskach centrowych, w sztuce i kulturze, polityce, na uczelniach wyższych i w środowiskach naukowych, w organizacjach pozarządowych.

Antysemityzm jest „pierwotną formą pogardy dla ludzkości” i doprowadził do największej zbrodni ludzkości, stwierdziła polityk i dodała, że tam, gdzie się pojawia, prędzej czy później „każdy jest następny”. Powiedziała: „Nosimy największą odpowiedzialność za nazwanie tej nienawiści, potępienie jej i walkę z nią. Zawsze i wszędzie!”

Więcej w Deutsche Welle

Dezinformacja i mowa nienawiści o Ukraińcach w Polsce. Boty siłą napędową

2025/10/04

W mediach społecznościowych antyukraińską dezinformację i mowę nienawiści rozpowszechniają głównie boty – wynika z raportu Fundacji Centrum im. Bronisława Geremka. Swój wydatny udział mają w tym także politycy, w mniejszym stopniu – dziennikarze.

Raport stworzony przez zespół Wojownicy Klawiatury, obejmujący okres od kwietnia do września 2025 roku, koncentruje się na monitorowaniu i zwalczaniu dezinformacji oraz mowy nienawiści skierowanej przeciwko uchodźcom z Ukrainy w Polsce. Fact-checkerzy obserwowali antyukraińskie przekazy w takich serwisach społecznościowych jak Facebook, X, TikTok, Telegram i Instagram.

Raport wyodrębnia główne fałszywe narracje antyukraińskie, takie jak rzekome przywileje, nadużycia socjalne i zagrożenia epidemiologiczne ze strony Ukraińców.

„Proces wciągania nowych odbiorców w pułapkę dezinformacji opiera się na połączeniu psychologii, dynamiki społecznej i technologii cyfrowych, które wzmacniają fałszywe narracje i utrudniają krytyczne myślenie. Kluczową rolę odgrywa tu zaproponowany przez Elisabeth Noelle-Neuman mechanizm spirali milczenia, który wyjaśnia, jak jednostka dostosowuje swoje poglądy do opinii, którą uznaje za opinię większości z obawy przed izolacją społeczną” – czytamy w opracowaniu.

Analiza wykazała, że negatywne narracje rozprzestrzeniały się z wielu różnych źródeł. Głównym są anonimowe konta i boty, stanowiące 45,45 proc. źródeł. Aktywni użytkownicy odpowiadali za 30,90 proc. treści, politycy za 18,18 proc., a dziennikarze tylko 5,45 proc.

W gronie osób powtarzających lub wzmacniających antyukraińskie, dezinformacyjne przekazy najczęściej widoczni byli politycy i komentatorzy związani z Konfederacją i Konfederacją Korony Polskiej.

Odnotowano również aktywność przedstawicieli Prawa i Sprawiedliwości (m.in. posła Janusza Kowalskiego) oraz byłego premiera Leszka Millera (wcześniej związanego z Sojuszem Lewicy Demokratycznej). W podziale na ugrupowania, najwięcej monitorowanych treści pochodziło od Konfederacji Ruch Narodowy i Nowa Nadzieja (52,77 proc.) oraz Konfederacji Korony Polskiej (25 proc.).

Ponadto, znacząca część narracji dezinformacyjnych i mowy nienawiści jest zbieżna z przekazami pojawiającymi się w innych krajach oraz z tymi obecnymi na rosyjskich kanałach propagandowych. Zjawisko to, na które zwrócili uwagę Olena Szewczenko i Anatoliy Yakovets, świadczy o istnieniu działań koordynowanych na poziomie międzynarodowym, wykorzystujących podobne schematy i mity, dostosowane do lokalnych kontekstów.

„Na poziomie społecznym narracje te pogłębiają podziały, tworząc bariery w dialogu międzykulturowym. Wzrost aktów dyskryminacji, takich jak obraźliwe komentarze w miejscach publicznych, może prowadzić osoby z Ukrainy do izolacji i zmusić je do powrotu do Ukrainy, mimo trwającej wojny” – opisują autorzy raportu.

Aby skutecznie przeciwdziałać dezinformacji i mowie nienawiści wymierzonej w uchodźców i uchodźczynie z Ukrainy, konieczne jest wdrożenie rekomendowanych działań – wskazuje Fundacja Centrum im. Bronisława Geremka.

Więcej w serwisie Wirtualne Media

Śmiertelny atak na synagogę w Manchesterze

2025/10/02

W wyniku ataku z użyciem samochodu i noża na synagogę w Manchesterze zginęły dwie osoby, a cztery kolejne trafiły do szpitala.

Policja informuje, że atak został uznany za akt terrorystyczny.

Premier Wielkiej Brytanii Keir Starmer potępił atak na znajdującą się w północnym Manchesterze synagogę, mówiąc, że „Fakt, że do tego doszło w Jom Kipur — najświętszy dzień w żydowskim kalendarzu — czyni to tym bardziej przerażającym.”

Według policji, napastnik został powstrzymany przed wejściem do synagogi dzięki odwadze pracowników ochrony i uczestników nabożeństwa.

Funkcjonariusze ds. zwalczania terroryzmu twierdzą, że znają tożsamość napastnika, który został zastrzelony w ciągu siedmiu minut od zgłoszenia incydentu pod numer 999; zatrzymano także dwie inne osoby.

Źródło: BBC.com

„Zwabili, pobili, ogolili głowę”. Na obcokrajowca napadli jego rodacy

2025/10/02

Grupa nastolatków zwabiła 23-letniego Ukraińca w pułapkę, brutalnie go pobiła, ogoliła mu głowę i wymalowała na twarzy nazistowskie symbole – podała wrocławska policja. Sprawcy wszystko nagrali, by go dodatkowo upokorzyć. Funkcjonariusze ustalili, że osoby, które zaatakowały mężczyznę, to jego rodacy. – Wszyscy się znali – powiedziała podkomisarz Aleksandra Freus.

– Można powiedzieć, że doszło do samosądu, który sobie wyreżyserowali i zainscenizowali – tak podkomisarz Aleksandra Freus z biura prasowego wrocławskiej policji mówi o brutalnym zdarzeniu, do którego doszło we wrześniu w stolicy Dolnego Śląska.

Jak już wiadomo, grupa nastolatków „zainscenizowała pewną okoliczność”. – Założone zostało fałszywe konto na jednym portali społecznościowych. Osoba miała się podawać za 16-letnią dziewczynę, która proponowała randki, w tym kontakty seksualne. I do takiego kontaktu został zaproszony ten 23-latek – opowiada TVN24 Freus.

– Gdy mężczyzna pojawił się w wyznaczonym miejscu, został zaatakowany przez grupę nastolatków. Sprawcy nie tylko pobili ofiarę, ale również ogolili jej głowę i wymalowali na twarzy symbole o charakterze nazistowskim, rejestrując całe zajście, by dodatkowo go ośmieszyć – mówi policjantka.

Do zdarzenia doszło we wrześniu na terenie Wrocławia. Policjanci z Komisariatu Wrocław-Krzyki prowadzą śledztwo w sprawie tej brutalnej napaści. Wiadomo, że 23-letni poszkodowany to obywatel Ukrainy. Początkowo policja nie podawała jakiej narodowości są sprawcy.

Do zdarzenia doszło we wrześniu na terenie Wrocławia. Policjanci z Komisariatu Wrocław-Krzyki prowadzą śledztwo w sprawie tej brutalnej napaści. Wiadomo, że 23-letni poszkodowany to obywatel Ukrainy. Początkowo policja nie podawała jakiej narodowości są sprawcy.

Źródło: TVN24.pl