Kolorowo i radośnie w Bielsku-Białej. Ulicami miasta przeszedł II Bielski Marsz Równości

2022/07/04

Tłum z tęczowymi flagami przemaszerował w niedzielę ulicami Bielska-Białej. To było drugie takie wydarzenie w historii miasta. Z placu Chrobrego w Bielsku-Białej wyruszył w niedzielne popołudnie II Bielski Marsz Równości. Uczestnicy zgromadzenia przeszli ulicami w centrum miasta: 3 Maja, Wałową, Mostową, Piłsudskiego, Lwowską, Stojałowskiego i wrócili na plac Chrobrego. Wydarzenie zakończyła Tęczowa Biba. W wydarzeniu uczestniczyli politycy, m.in. poseł Adrian Zandberg oraz wicemarszałek Senatu Gabriela Morawska-Stanecka. Organizatorzy szacują, że w marszu wzięło udział 3,5 tys. osób.

Więcej w Wyborczej

Szczuł na Ukraińców, popierał ataki na uchodźców. Teraz chwali się: „Polskie służby dały mi dostęp do tajemnic!”

2023/02/03

Andrzej Zapałowski od lat prowadzi akcje wymierzone w Ukraińców. W marcu 2022 r. pochwalał zamieszki przeciw uchodźcom z Ukrainy i polowanie na nich. Następnie pozwał posła PO Marka Rząsę, który go za to skrytykował. Proces trwa. Podczas ostatniej rozprawy Zapałowski oznajmił, że cieszy się zaufaniem służb specjalnych RP.

Andrzej Zapałowski, dziś przemyski radny, ma długie doświadczenie w polityce. W 1997 r. dostał się do Sejmu jako poseł Akcji Wyborczej Solidarność. W 2005 r. został europosłem ultraprawicowej Ligi Polskich Rodzin. Podczas kampanii wyborczej do Sejmu w 2015 r. reprezentował komitet Szczęść Boże Grzegorza Brauna.

W 2016 r. Zapałowski publicznie domagał się budowy wysokiego płotu na granicy Polski z Ukrainą (kilka lat później, w grudniu 2021 r., identyczny pomysł zgłosił Jarosław Kaczyński). W 2018 r. Zapałowski znalazł się w radzie miejskiej Przemyśla z ramienia ruchu Kukiz’15.

W marcu 2022 r. radny Zapałowski zwrócił na siebie uwagę całej Polski. Do Przemyśla dotarła wtedy pierwsza fala ukraińskich uchodźców. Wówczas radny opublikował na Facebooku następujący wpis:

Jako radny Miasta Przemyśla żądam od władz mojego kraju zaprowadzenia porządku z bandytami, którzy podszywają się pod uchodźców z Ukrainy o innym kolorze skóry! Za maseczki potrafiliście porządnych ludzi rzucać po ziemi! Teraz pokażcie, że coś potraficie z bandytami. Jeżeli nie, mieszkańcy miasta sami wezmą sprawy w swoje ręce!!!

Skąd mowa o „innym kolorze skóry”? Wśród uchodźców byli mieszkańcy Ukrainy pochodzący z Azji i Afryki. Oni też uciekali przed wojną. Nacjonalistyczni propagandziści i trolle próbowali ich przedstawiać jako „bandytów” i „terrorystów”.

Zapałowski zamieścił więcej wpisów o podobnym wydźwięku. Wspierali go w tym inni ultraprawicowi politycy, m.in. jawnie prokremlowski poseł Grzegorz Braun.

Do Przemyśla ściągnęli nacjonalistyczni bojówkarze. Ścigali ludzi o ciemniejszej karnacji. Pobili m.in. trzech Hindusów, z których jeden został ranny.

Co na to radny Zapałowski? Chwalił napastników na Facebooku: „Patrol obywatelski w Przemyślu w akcji. Brawo, chłopaki!!!”. Nagrania, na których bojówkarze zmuszają przerażone ofiary do ucieczki, Zapałowski komentował: „Motywacja do uprawiania sportu to chluba!!!”, „Co jest nie tak w promowaniu sportu?”.

Krótko potem radny udostępnił nagranie zawierające wypowiedź anonimowej kobiety, która opowiadała o rzekomej przemocy ze strony uchodźców. Mówiła o atakach nożowych i wypychaniu Polaków z pociągu przez migrantów. A także o bliżej nieznanej Afrykance obwieszonej ładunkami wybuchowymi, która miała się pojawić na Podkarpaciu…

Więcej w Wyborczej

IPN robi internetowy quiz o Zagładzie Żydów. Historycy zaskoczeni. „Niewłaściwe i oburzające”

2023/02/01

Lubelski Instytut Pamięci Narodowej postanowił zorganizować konkurs – w formie internetowego quizu – na temat Zagłady. Przekonuje, że we współczesnej edukacji taka forma jest na miejscu. Co innego mówią specjaliści zajmujący się tematyką Holokaustu.

„Zagłada Żydów Europejskich” – internetowy konkurs pod takim hasłem przygotował lubelski Instytut Pamięci Narodowej. Informację w tej sprawie zamieścił w mediach społecznościowych. Podał, że – aby wziąć udział w quizie – należy obejrzeć wystawę „Zagłada Żydów Europejskich”, zapoznać się z regulaminem konkursu i zostawić swoje dane kontaktowe.

Wpis na Facebooku wywołał komentarze internautów, którzy uznali, że jest niestosowny. Zniknął ze strony (screen udało nam się zachować – publikujemy niżej), a po kilku godzinach pojawił się nowy, w którym IPN precyzuje, że chodzi o „Internetowy konkurs wiedzy do wystawy 'Zagłada Żydów Europejskich'”. Zapowiada również przyznanie nagród książkowych wydanych przez Instytut Pamięci Narodowej.

– Zabawa – a taką formułę ma quiz – nie jest właściwą formułą sprawdzania wiedzy o Zagładzie – komentuje prof. Adam Puławski, który tą tematyką zajmuje się od kilkudziesięciu lat. Jego zdaniem jest to co najmniej niefortunne i niestosowne. – Używanie słowa „gra” czy „quiz” jest niewłaściwe i oburzające. Odpowiedzialność za to spoczywa na kierownictwie IPN. Chodzi między innymi o dyrektora lubelskiego oddziału Roberta Derewendę. W mojej ocenie to może świadczyć o braku wrażliwości. Trudno to usprawiedliwiać – komentuje stanowczo Puławski.

– Kiedyś była dyskusja o tym, czy w szkole powinien być przedmiot „Holocaust – nauczanie o Zagładzie”. I jeden z głównych nauczycieli, który się tą tematyką zajmuje – Robert Szuchta – powiedział, że jest przeciwny. Proszę sobie wyobrazić, że przychodzi uczeń i mówi: „Dostałem dwóję z Holocaustu”. O tym, jak uczyć o Zagładzie, jest bogata literatura. Ale IPN ewidentnie nie chciał do niej zajrzeć, stąd pomysł na quiz z nagrodami – dopowiada prof. Puławski.

Więcej w TOK FM

Bydgoski ksiądz testuje granice cierpliwości biskupów. Rzecznik diecezji mówi o osobistej odpowiedzialności

2023/01/31

Aktywność ks. Kneblewskiego od dawna budzi wątpliwości z punktu widzenia doktrynalnego, praktyki duszpasterskiej i zwykłego kapłańskiego posłuszeństwa wobec biskupa – mówi ks. dr Marcin Jiers, rzecznik diecezji bydgoskiej.

Rzecznik diecezji bydgoskiej odniósł się do ataków ks. Romana Kneblewskiego na Wielką Orkiestrę Świątecznej Pomocy. 71-letni, emerytowany, samozwańczy kapelan nacjonalistów na Twitterze zamieścił dwa wpisy uderzające w WOŚP i osoby biorące udział w akcji. 

Najpierw nazwał  Orkiestrę „wielkim hałasem piekielnej mocy”, opatrując te słowa sercem z napisem „To nie Owsiak zbiera na dzieci, to dzieci zbierają na Owsiaka”. Tego nie było dość. Jego kolejny wpis brzmiał: „Jeżeli przywodzi Wam to coś na myśl, to dobrze, ponieważ ludzka bezmyślność porażkę stanowi” – pod tymi słowami znalazło się archiwalne zdjęcie wykonane przez hitlerowską propagandę, na którym dwie dziewczynki ze swastykami na ramionach zbierają na ulicy pieniądze do puszki.

Zwróciliśmy się do diecezji bydgoskiej o komentarz do ostatnich działań ks. Kneblewskiego, który podlega jurysdykcji biskupa bydgoskiego ks. Krzysztofa Włodarczyka. – Internauci i osoby o wysokim poczuciu odpowiedzialności za Kościół zgłosiły już sprawę ostatniej aktywności ks. Kneblewskiego do Ośrodka Monitorowania Zachowań Rasistowskich i Ksenofobicznych – zauważa ks. dr Marcin Jiers, rzecznik diecezji bydgoskiej. – Aktywność ks. Kneblewskiego od dawna budzi wątpliwości z punktu widzenia doktrynalnego, praktyki duszpasterskiej i zwykłego kapłańskiego posłuszeństwa wobec biskupa. Opinie, wypowiedzi a nawet „przypadkowe” memy stanowiące jakąś narracje nad otaczającą nas rzeczywistością nie stanowią głosu diecezji. Ks. Kneblewski podejmie osobistą odpowiedzialność za brak posłuszeństwa wobec biskupa i wskazań, jakie otrzymał.

Przypomnijmy, że poprzedni biskup bydgoski Jan Tyrawa stracił cierpliwość do ks. Kneblewskiego w 2019 roku. Wtedy zrezygnował z dalszych upomnień i postanowił  dekretem skierować kapłana na wcześniejszą emeryturę. Biskup  zarzucał „istotne zaniedbania” ks. Kneblewskiemu. Wśród nich było:

  • zdominowanie Eucharystii w parafii przez msze w rycie trydenckim
  • brak uczestnictwa koncelebrowanych mszach
  • brak współpracy z innymi księżmi z diecezji bydgoskiej
  • częste podróże
  • brak prac remontowych przy wieży i elewacji kościoła, którego ks Kneblewski był proboszczem.

Ks. Kneblewski nie tylko nie zgadzał się z tymi zarzutami. Zapowiedział, że od dekretu będzie się odwoływał do Watykanu, a wysłanie go na emeryturę odbiera „jako szkodę dla lokalnego Kościoła”. Watykan nie uznał jednak pretensji kapłana.

Przez jakiś czas ks. Kneblewski ucichł. Jego komentarze nie dotyczyły aktualnych wydarzeń. Na swoim kanale YouTube, gdzie zbiera też pieniądze, dawał porady językowe, dzielił się też ogólnymi przemyśleniami. 

Więcej w Wyborczej

Robert Bąkiewicz założył nową fundację

2023/01/30

W Lublinie zarejestrowano „Fundację Pod Wierzbami”, której prezesem i jedynym członkiem zarządu jest Robert Bąkiewicz. – Nie znamy na razie jej działalności. Trudno powiedzieć cokolwiek o tej fundacji, poza danymi, które są w KRS – mówi prezes Fundacji „Wolności” Krzysztof Jakubowski. – Wśród celów statutowych jest przede wszystkim edukacja, ochrona praw człowieka. Z pewnością osoba fundatora nie kojarzy się z tego typu działalnością – dodaje.

W Krajowym Rejestrze Sądowym można przeczytać, czym „Fundacja Pod Wierzbami” Roberta Bąkiewicz chce się zajmować. Cele statutowe mają aż 27 punktów, między innymi „propagowanie wolności i praw człowieka oraz swobód obywatelskich”, a także „działań wspomagających rozwój kultury i demokracji”.

Fundacja ma też się zajmować „promowaniem i animowaniem niezależnej debaty publicznej, działaniem na rzecz integracji europejskiej oraz rozwijania kontaktów i współpracy między społeczeństwami”. Kolejny punkt to „propagowanie idei wzajemnego poszanowania, tolerancji, pomocy w najbliższym otoczeniu”, a także „otwarcia na problemy innych środowisk będących w potrzebie, także za granicami kraju”.

„Fundacja Pod Wierzbami” chce się zajmować również „budowaniem szacunku, więzi i współodpowiedzialności za polskie dziedzictwo kulturowe” i „wzmacnianiem świadomości w zakresie jego wartości, potrzeby utrwalania i podjęcia ochrony”.

– Ubrał się diabeł w ornat i na mszę dzwoni – komentuje rzecznik Polskiego Stronnictwa Ludowego Miłosz Motyka. – Nie ma nic wspólnego ani z tolerancją, ani z demokracją. Nawet gdyby sobie wpisał w statut tej fundacji poszanowanie praw i promocję LGBT, to pewnie i tak nikt by mu w to nie uwierzył – dodaje.

O tym, jak Robert Bąkiewicz propaguje idee szeroko rozumianego wzajemnego poszanowania, wszyscy mogą się przekonać każdego 11 listopada. Na marszach niepodległości, które organizuje, są takie hasła jak „śmierć wrogom ojczyzny”, a atmosfera tych wydarzeń z integracją europejską i tolerancją ma niewiele wspólnego.

Ponad rok temu na placu zamkowym w Warszawie zagłuszał przemówienie Wandy Traczyk-Stawskiej, uczestniczki Powstania Warszawskiego.

Więcej na tvn24.pl

Kierowca homofobusa skazany przez sąd w Szczecinie. Słono zapłaci za głoszenie homofobicznych haseł

2023/01/27

Prokuratura odmówiła wszczęcia sprawy z urzędu, a sąd w Szczecinie początkowo sprawę umorzył. Nieustępliwość Igora Podeszwika, społecznika i aktywisty, doprowadziła do wyroku skazującego.

To on złożył najpierw doniesienie do prokuratury, wnosząc o ściganie sprawcy z urzędu, a gdy ta odmówiła – prywatny akt oskarżenia do sądu. W czwartek, po ponad trzech latach, przed Sądem Rejonowym Szczecin-Centrum zapadł wyrok skazujący dla kierowcy furgonetki, na której wypisane były homofobiczne hasła.

– Bałem się, że sąd uzna, że właściwie nic takiego się nie stało, że to tylko słowa. A te słowa to ohydne pomówienie, które często prowadzi do przemocy – komentuje wyrok Igor Podeszwik.

Sprawa ma długą historię i dotyczy zdarzenia z września 2019 r. Na 14 września zapowiadany był w Szczecinie Marsz Równości. Przed marszem środowiska prawicowe i pro-life nasiliły swoją aktywność. To wtedy właśnie Dariusz Matecki, szczeciński radny Prawa i Sprawiedliwości i obecnie szef Solidarnej Polski Zbigniewa Ziobry w Szczecinie, promował akcję Młodzieży Wszechpolskiej odkażania ulic Szczecina z LGBT.

Przejazd furgonetki po mieście był zgłoszony przez osobę prywatną jako zgromadzenie mobilne. Już wtedy Igor Podeszwik domagał się od policji, aby wystąpiła do prezydenta miasta o rozwiązanie tego zgromadzenia. Zwracał uwagę, że jego organizatorzy łączą społeczność LGBT+ z pedofilią i stawiają między nimi znak równości. A to narusza art. 212 kk mówiący o zniesławieniu. Prezydent jednak zgromadzenia nie rozwiązał.

– Policja w uzgodnieniu z nami wystąpiła do prokuratury o prawnokarną ocenę tej sytuacji – wyjaśniał wówczas Łukasz Kolasa, rzecznik prasowy prezydenta Szczecina.

Igor Podeszwik się nie poddał. Złożył w prokuraturze doniesienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez kierowcę homofobusa, wnosząc o ściganie sprawcy z urzędu z art. 212 kk, który mówi: „Kto pomawia inną osobę, grupę osób, instytucję, osobę prawną lub jednostkę organizacyjną niemającą osobowości prawnej o takie postępowanie lub właściwości, które mogą poniżyć ją w opinii publicznej lub narazić na utratę zaufania potrzebnego dla danego stanowiska, zawodu lub rodzaju działalności, podlega grzywnie albo karze ograniczenia wolności”. Paragraf 2 tego artykułu dodaje: „Jeżeli sprawca dopuszcza się czynu określonego w § 1 za pomocą środków masowego komunikowania, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku”.

Więcej w Wyborczej

Granica polsko-białoruska i wstydliwe słowo „rasizm”. Powiedzmy to wreszcie głośno

2023/01/26

Wykład dr Hanny Machińskiej na Uniwersytecie Warszawskim okazał się ważnym kamieniem milowym w dokonującej się powoli zmianie w społecznej ocenie kwestii uchodźców. Główna teza wykładu głosiła, że wznoszenie murów strzegących przed napływem uchodźców nie ma sensu, gdyż takie mury i tak nie spełnią funkcji ochronnej. Dlatego należałoby przemyśleć na nowo politykę państwa w tej kwestii.

Po wykładzie doszedłem jednak do wniosku, że wszyscy boją się nazwać po imieniu główną przyczynę społecznego przyzwolenia na to, co się dzieje na naszej granicy wschodniej – rasizm Polaków. Znamienne, że zarówno w trakcie wykładu, jak i w dyskusji wiele było mowy o rasizmie sprzyjającym aprobacie nielegalnych wywózek – pushbacków. Samo to wstydliwe słowo nie padło tam jednak ani razu. A przecież to jest właśnie problem główny.

Widać to jak na dłoni. Porównanie sytuacji na granicy białoruskiej i ukraińskiej, a szczególnie los Romów w Przemyślu, o którym dużo mówiła dr Machińska, jasno pokazuje, że mamy do czynienia właśnie z rasizmem. I z selekcją – to drugie wstydliwe słowo, które też nie padło w trakcie wykładu. Chodzi o selekcję ludzi – podział na tych, którym chcemy pomagać, i tych, których nie chcemy u siebie widzieć. To przecież jasne, że wyboru dokonujemy ze względu na pochodzenie, język, kolor skóry, włosów, oczu i religię tych ludzi.

Bez jednoznacznego nazwania problemu bardzo trudno jest z nim walczyć. Rasizm jest wynikiem braku edukacji, strachu przed obcymi i skrywanych kompleksów. Rasista upokarza innego człowieka po to, by podnieść swoją ocenę w oczach własnych i ludzi sobie podobnych. Rasista jednak szkodzi nie tylko innym, ale także samemu sobie. Rasistowskie podejście do uchodźców niszczy nas samych, naszą psychikę, morale, reputację, nasze dobre imię. Nie da się bowiem pogodzić rasizmu z człowieczeństwem. Ani ze świecką ideą wspólnoty ludzkiej, ani z ideą religijną – głoszoną oficjalnie przez Kościół powszechny.

Cały tekst prof. Jacka Kubiaka w Gazecie Wyborczej

TVP nie chce przepraszać za dokument o osobach LGBT+. Złożono apelację

2023/01/25

Telewizja Polska złożyła apelację od wyroku, który nakazał jej przeprosić Kampanię Przeciw Homofobii i wpłacić 10 tys. zł zadośćuczynienia za emisję krytycznego wobec społeczności osób LGBT+ dokumentu „Inwazja” – dowiedział się portal Wirtualnemedia.pl.

Sprawa dotyczy wyemitowanego przez TVP1 w październiku 2019 roku półgodzinnego dokumentu „Inwazja”, krytykującego m.in. marsze osób ze społeczności LGBT+ i mającego ponoć pokazywać ich kulisy. Film pokazano po głównym wydaniu „Wiadomości” i prognozie pogody, a przed meczem piłkarskiej reprezentacji Polski. Zdaniem Kampanii Przeciw Homofobii, „w złowrogo brzmiącym materiale Telewizja Polska zaserwowała widzom 30 minut manipulacji, przekłamań i nietrafionych interpretacji nt. osób LGBT+, marszów równości i Kampanii Przeciw Homofobii”.

Organizacja – w imieniu kilku osób, które poczuły się dotknięte – pozwała Telewizję Polską. Sąd Okręgowy w Warszawie w listopadzie ub.r. orzekał, że TVP ma przeprosić KPH w „ Wiadomościach” za bezprawne naruszenie dóbr osobistych stowarzyszenia w materiale ”Inwazja”. Dodatkowo sąd nakazał nadawcy zapłatę 10 tys. na Stowarzyszenie Lambda. TVP zostało zobowiązane również do przekazania na rzecz KPH 3167 zł tytułem zwrotu kosztów zwrotu procesu oraz 1100 zł na rzecz skarbu państwa tytułem nieuiszczonych kosztów procesu.

Na złożenie apelacji TVP miała czas do końca zeszłego tygodnia i na taki krok się zdecydowała. – Informujemy, że po zapoznaniu się z uzasadnieniem wyroku w sprawie z powództwa Kampanii Przeciw Homofobii przeciwko Telewizji Polskiej S.A., przy udziale Rzecznika Praw Obywatelskich o ochronę dóbr osobistych i zapłatę Telewizja Polska S.A. złożyła apelację od wyroku – przekazało Wirtualnemedia.pl biuro prasowe TVP.

Więcej na wirtualnemedia.pl

Rasizm w szkole na Kaszubach. Dwoje uczniów odpowie przed sądem za demoralizację i słowa o „Polsce dla Polaków”

2023/01/23

Dwoje uczniów Szkoły Podstawowej w Borzestowie na Kaszubach prześladowało Noaaha i Sarę ze względu na pochodzenie i kolor skóry. Teraz staną przed sądem rodzinnym za demoralizację.

Pod koniec roku Wyborcza pisała o Szkole Podstawowej im. Franciszka Tredera w Borzestowie na Kaszubach. Tym razem o podstawówce zrobiło się głośno z powodu rasizmu wobec rodzeństwa – siedmioletniego Noaaha i dziewięcioletniej Saary, których tata ma ciemny kolor skóry.

Dzieci mają brytyjsko-polskie obywatelstwo. Wyróżniają się w szkole, bo nie są białe jak pozostałe dzieci. Angielski jest ich pierwszym językiem, więc – choć mówią także po polsku – rozmawiają ze sobą po angielsku. Jak nam opowiada Halina Telos, mama Noaaha i Saary, nie wszystkim to się podoba, więc zdarza się, że nauczyciele napominają rodzeństwo, żeby mówiło w języku polskim. 

Rodzeństwo ma być prześladowane w szkole przez rówieśników oraz starsze dzieci ze względu na kolor skóry i pochodzenie. Mają od nich słyszeć: „brązowa kupa”, „Polska dla Polaków”, „Wyjeżdżaj stąd, ty demonie”, „Fuj, muszę się umyć, bo cię dotknęłam”, „Twój ojciec jest murzynem”. 

Ze strony uczniów mają też padać groźby: „Przyleję ci tak, że będzie ci się krew z buzi lała”. 

Rasizm w stosunku do Noaaha i Saary miał się nasilić w nowym roku szkolnym, o czym mama rodzeństwa poinformowała dyrektorkę szkoły, pedagożkę i wychowawców. Pani Halina uważa, że podjęto tylko pozorne działania (m.in. rozmowa pedagożki z Saarą podczas hałaśliwej przerwy i druga w obecności agresora). Na spotkaniu w szkole miała z kolei usłyszeć, że „może zabrać dzieci ze szkoły, jeśli jej się nie podoba”. 

Dyrektorka szkoły w Borzestowie Marta Grzenia podczas kontroli z Kuratorium Oświaty w Gdańsku (zlecił ją wojewoda pomorski) potwierdziła, że w jej obecności z ust jednej z nauczycielek padły takie słowa. Kontrola potwierdziła, że mimo zgłoszenia incydentów rasistowskich przez matkę szkoła nic nie zrobiła. 

O sprawie zawiadomiła wówczas Prokuraturę Rejonową w Kartuzach. Rasizm jest przestępstwem z art. 257 Kodeksu karnego. Dorosłemu grozi za nie kara do trzech lat pozbawienia wolności.

Prokuratura potraktowała sprawę poważnie i skierowała akt oskarżenia do Sądu Rejonowego w Kartuzach. Jak informuje sędzia Łukasz Zioła, rzecznik prasowy ds. cywilnych Sądu Okręgowego w Gdańsku, Sąd Rejonowy w Kartuzach postanowieniem z dnia 21 listopada 2022 r. wszczął postępowanie o demoralizację.

Na 25 kwietnia wyznaczona została rozprawa, na którą zostali wezwani nieletni wraz z rodzicami. Postępowanie toczy się w sprawie 14-letniego ucznia i 10-letniej uczennicy szkoły w Borzestowie. 

– Z uwagi na niejawny charakter sprawy, gdyż dotyczy ona nieletnich, oraz dobra pokrzywdzonych, nie jestem w stanie zweryfikować i potwierdzić, czy nieletni wznosili okrzyk „Polska dla Polaków” – dodaje.

Więcej w Wyborczej

Ratusz przygotował podręcznik o feminatywach dla nauczycieli. Radni PiS: to wprowadzanie ideologii do szkół

2023/01/23

Warszawska Rada Kobiet przygotowała podręcznik o „(Nie)równość płci w języku”. Jego celem jest przyjrzenie się temu, dlaczego feminatywy są ważne w równościowym społeczeństwie. Poradnik przeznaczony jest dla nauczycielek i nauczycieli. Wokół publikacji odbyła się w piątek debata poświęcona roli symetrycznego używania męskich i żeńskich form osobowych w języku polskim. Inicjatywa nie podoba się stołecznym radnym Prawa i Sprawiedliwości.

W przygotowaniu poradnika „(NIE)równość płci w języku” brały udział Warszawska Rada Kobiet we współpracy ze stołecznym ratuszem i pełnomocniczką prezydenta ds. kobiet. Publikacja ma służyć nauczycielom i nauczycielkom w budowaniu świadomości, jak ważna jest rola języka w edukacji oraz jak istotne jest stosowanie języka równościowego oraz inkluzywnego w szkołach, przedszkolach i innych placówkach oświatowych.

„Szkoły powinny dbać o to, aby każda dziewczynka wiedziała, że może zostać kim chce – architektką, naukowczynią, prezydentką, fryzjerką, pielęgniarką, chirurżką, psycholożką, nauczycielką czy prawniczką. Podstawa programowa pełna jest postaci męskich, a język podręczników szkolnych jest zdecydowanie androcentryczny. Autorki publikacji nie tylko wyjaśniają dlaczego używanie feminatywów i języka przeznaczonego dla wszystkich jest potrzebne. Wskazują również, jak tworzyć żeńskie formy i stosować je w szkole” – opisuje publikację ratusz.

Według prezydenta Rafała Trzaskowskiego promowanie i dbanie o używanie wyrażeń równościowych, w tym feminatywów, którym poświęcona jest najnowsza publikacja, zwiększa sprawność języka jako narzędzia komunikacji międzyludzkiej. Choć zasadniczo poradnik jest przeznaczony dla nauczycielek i nauczycieli, Trzaskowski poleca go także innym. – Wszystkim, którzy są nowocześni, którzy chcą uznawać prawa kobiet, którzy chcą używać tego typu form, jakie w języku są przecież czymś naturalnym – powiedział prezydent, cytowany w komunikacie miasta.

Wokół publikacji zorganizowana została „Debata o (nie)równości płci w życiu i języku”. Odbyła się w piątek w Domu Spotkań z Historią. Jak poinformowało miasto, wśród zaproszonych prelegentek znalazły się: zastępczynie prezydenta Warszawy – Aldona Machnowska-Góra i Renata Kaznowska, autorki poradnika – prof. dr hab. Jolanta Szpyra-Kozłowska i prof. UAM dr hab. Iwona Chmura-Rutkowska, przewodnicząca Warszawskiej Rady Kobiet – prof. Małgorzata Fuszara, przewodnicząca Komisji Edukacji Rady Warszawy – Dorota Łoboda, dyrektorka VII LO im. Juliusza Słowackiego – Agata Dowgird, nauczycielka – Maria Kowalewska oraz uczennice z XV LO im. Narcyzy Żmichowskiej. 

Więcej na TVN Warszawa

Przełomowy wyrok Trybunału w Strasburgu: Państwa mają obowiązek uznania związków jednopłciowych

2023/01/18

Europejski Trybunał Praw Człowieka w Strasburgu orzekł, że państwa mają obowiązek zapewnienia parom tej samej płci uznania i ochrony prawnej. To przełomowy wyrok. ETPCz argumentuje, że w krajach UE widać wyraźną tendencję, by przyznawać więcej praw osobom LGBT+.

We wtorek 17 stycznia Wielka Izba Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu wydała wyrok w sprawie Fedotova i inni przeciwko Rosji. ETPCz stosunkiem czternastu głosów do trzech uznał, że doszło do naruszenia art. 8 (prawo do poszanowania życia prywatnego i rodzinnego) Europejskiej Konwencji Praw Człowieka. Sprawa dotyczyła odmowy przez władze rosyjskie zapewnienia skarżącym jako parom tej samej płci uznania i ochrony prawnej. To przełomowy wyrok – po raz pierwszy Trybunał przyznał, że państwa mają pozytywny obowiązek wprowadzenia takiej legislacji.

W Trybunale czekają kolejne podobne sprawy z innych krajów, w tym Polski.

W różnych dniach złożyli oni zawiadomienia o zawarciu małżeństwa w lokalnych wydziałach Urzędu Stanu Cywilnego. Władze odrzuciły zawiadomienia, powołując się na art. 1 rosyjskiego kodeksu rodzinnego, który definiuje małżeństwo jako „dobrowolny związek małżeński między mężczyzną i kobietą”. Skarżący zaskarżyli te decyzje do sądów krajowych, które odrzuciły ich wnioski w związku z czym skierowali się do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka (odpowiednio w 2010 i 2014 roku). W dniu 2021 roku ETPCz wydał wyrok, w którym jednogłośnie połączył trzy skargi, uznał je za dopuszczalne, stwierdziła, że doszło do naruszenia art. 8 Konwencji.

Więcej w oko.press

„Newsweek” publikuje jedyne na świecie zdjęcia z płonącego getta, których nie zrobili Niemcy

2023/01/16

To jedyne znane fotografie z powstania w getcie, których nie robili Niemcy. 12 odbitek przechowywanych m.in. w waszyngtońskim Muzeum Holokaustu znali do tej pory jedynie badacze Zagłady. Miesiąc temu syn Zbigniewa Leszka Grzywaczewskiego cudem odnalazł cały negatyw sprzed 80 lat. „Newsweek” publikuje zdjęcia jako pierwszy.

Od kwietnia będzie można oglądać fotografie na specjalnej wystawie w warszawskim Muzeum POLIN. Ich autorem jest Zbigniew Leszek Grzywaczewski, polski strażak. Unikatowe zdjęcia odnalazł na strychu jego syn, Maciej Grzywaczewski.

— Sięgnąłem po ostatni karton ze strychu w domu siostry. I niczym w klasycznym thrillerze ostatnia rolka filmu wyjęta z ostatniego pudełeczka tego kartonu okazała się poszukiwanym negatywem — wspomina w rozmowie z Aleksandrą Pawlicką.

Odnaleziony negatyw zawiera 48 fotografii, z czego 33 dokumentują pacyfikację i dopalanie płonącego getta. Pozostałe to prywatny spacer w parku Ujazdowskim i portrety narzeczonej strażaka oraz jego samego. 12 waszyngtońskich zdjęć jest więc tylko częścią odnalezionych w grudniu 2022 r.

Na zdjęciach Grzywaczewskiego widać mur getta, ludzi prowadzonych na Umschlagplatz, Niemców szykujących się do podpalania domów, strażaków podczas odprawy. Jedne robione są z ukrycia, zza czyichś pleców, z okien, z dachów, na które strażacy mieli wstęp. Między innymi z budynku dzisiejszego szpitala św. Zofii przy ul. Żelaznej. Inne są pozowane, jak te, na których strażacy stoją z niemieckim żołnierzem.

Więcej na noizz.pl

Rektor UW o wykładzie Hanny Machińskiej: aula jest do dyspozycji organizatorów. Ci znaleźli już inne miejsce

2023/01/16

Rektor Uniwersytetu Warszawskiego profesor Alojzy Nowak poinformował w oświadczeniu, że aula starej biblioteki przy Krakowskim Przedmieściu jest do dyspozycji organizatorów wykładu doktor Hanny Machińskiej. Jednak nie poinformował o tym… samych zainteresowanych. W ubiegłym tygodniu wykład „A mury runą, runą, runą”, który we wtorek miała wygłosić była zastępczyni Rzecznika Praw Obywatelskich został odwołany „z przyczyn technicznych”.

„W związku z licznymi wypowiedziami, pytaniami oraz sprzecznymi informacjami dotyczącymi wykładu dr Hanny Machińskiej w dniu 17.01.2023 r. niniejszym informuję, że aula Starego BUW jest do dyspozycji organizatorów wykładu. Jednocześnie przypominam, że zgodnie z tradycją i zwyczajami uniwersyteckimi organizacja wykładów, w których zapraszającym jest rektor UW wymaga stosowania odpowiednich procedur, w tym przede wszystkim poinformowania rektora o zaplanowanym wydarzeniu” – poinformował w opublikowanym na stronie UW oświadczeniu rektor uczelni profesor Alojzy Nowak. „Powyższe wymagane jest zarówno ze względu na dobre obyczaje nie tylko uniwersyteckie, ale również z uwagi na elementarny porządek organizacyjny na uczelni” – dodał w oświadczeniu.

Jak się okazuje, organizator wykładu doktor Machińskiej, który miał się odbyć w ramach cyklu „8 wykładów na Nowe Tysiąclecie”, profesor Piotr Węgleński, były rektor UW oraz członek Polskiej Akademii Nauk, nie otrzymał informacji o zmianie decyzji władz uczelni. – Nic o odwołaniu tego zakazu nie wiem. Natomiast już się umówiłem z dziekanem wydziału historycznego, że następny wykład, lutowy, który wygłosi profesor Adam Rotfeld, odbędzie się na wydziale historii. Natomiast zadzwonił do mnie prezes pen clubu i zaoferował, że ten wykład doktor Machińskiej, może się odbyć w Domu Literatury, ale w późniejszym terminie – przekazał w rozmowie z tvnwarszawa.pl profesor Węgleński.

– Wiem natomiast, że jutro (we wtorek – red) o godzinie 17 sporo osób przyjdzie na uniwersytet w okolice starego BUW-u, aby zademonstrować swoje poparcie dla pani doktor Machińskiej. To będzie coś w rodzaju wiecu – dodał profesor Węgleński.

Więcej na tvn24.pl

Ten jest zboczony, kto sieje nienawiść – mówił Adamowicz w mowie o miłości [4. rocznica śmierci]

2023/01/14

„To jest cudowny czas dzielenia się dobrem” – powiedział 13 stycznia 2019 Paweł Adamowicz ze sceny WOŚP. Chwilę potem upadł ugodzony nożem. W 4. rocznicę śmierci przypominamy fragmenty Jego porywającej mowy o miłości na Trójmiejskim Marszu Równości w 2017 roku.

„Paweł został zamordowany, bo był bardzo odważny. Zanim ugodził go nóż mordercy, zabiły go wasze słowa” – mówiła w czasie uroczystości upamiętniających śmierć Pawła Adamowicza 13 stycznia 2023 jego żona. – Usłyszcie wreszcie ten krzyk, usłyszcie to wołanie Pawła. Kto z was będzie na tyle odważny, żeby skończyć z nienawiścią? Kto z was wyrwie murom zęby nienawiści?” – pytała Magdalena Adamowicz.

To wydarzyło się wieczorem 13 stycznia 2019 roku. Na Targu Węglowym w Gdańsku kończył się 27. Finał Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Na scenie pojawił się prezydent Gdańska Paweł Adamowicz, który całym sercem angażował się w tę charytatywną akcję.

„Gdańsk jest szczodry, Gdańsk dzieli się dobrem, Gdańsk chce być miastem solidarności. Za to wszystko wam serdecznie dziękuję, bo na ulicach, placach Gdańska wrzucaliście pieniądze, byliście wolontariuszami.

To jest cudowny czas dzielenia się dobrem. Jesteście kochani, Gdańsk jest najcudowniejszym miastem na świecie. Dziękuję wam!” – powiedział Adamowicz tuż przed rytuałem Światełka do Nieba.

Kiedy odliczanie się skończyło i rozbłysły zimne ognie, do Pawła Adamowicza podbiegł Stefan W. i zadał mu trzy ciosy nożem. Prezydent Gdańska klęknął, osunął się na deski. Dzień później – 14 stycznia 2019 roku – zmarł w szpitalu.

Czwarta już rocznica śmierci prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza stała się okazją do refleksji o mowie nienawiści, która wciąż wisi nad naszym życiem publicznym. „Polityka robi się coraz agresywniejsza – mówiła „Faktom” TVN 14 stycznia Antonina Adamowicz, córka prezydenta – Politykom pozwala się na coraz dobitniejsze epitety”.

Z tej okazji chcemy w OKO.press przypomnieć kilka fragmentów przemówienia Adamowicza podczas Trójmiejskiego Marszu Równości w 2017 roku, które przeszło do historii odwagi i dobra w polskim życiu publicznym.

Więcej w oko.press

Kolejne ciała przy granicy białoruskiej. Trwa przeszukiwanie terenu

2023/01/14

Do tragicznego odkrycia doszło w miejscowości Czerlonki w powiecie białowieskim na Podlasiu. Na granicy polsko-białoruskiej znaleziono kolejne zwłoki. Ciało jednej osoby udało się namierzyć, jednak jak ustaliło Radio RMF FM, wojskowi mieli namierzyć jeszcze dwa kolejne. Trwają ich poszukiwania.

Ciało, które udało się namierzyć w czwartek 12 stycznia, jest w takim stanie, że nie można ustalić nawet płci osoby, która zginęła. Rozgłośnia RMF FM podaje również, że ciało w trakcie rozkładu nie jest jedynym.

W pobliżu polsko-białoruskiej granicy mają znajdować się jeszcze zwłoki dwóch kolejnych osób. Takie ustalenia mieli nieoficjalnie przekazać żołnierze. Ponieważ teren jest podmokły i trudno dostępny, na razie nie udało się ich zlokalizować. Służby prowadzą poszukiwania.

Jak podaje RMF FM osobą, którą udało się znaleźć, ale ustalenie jej tożsamości na razie się nie powiodło, prawdopodobnie był imigrant. To zresztą kolejna taka sytuacja, do której doszło na granicy polsko-białoruskiej.

Więcej w serwisie natemat.pl

Władze UW zablokowały wykład dr Hanny Machińskiej. Była zastępczyni RPO dowiedziała się od znajomych

2023/01/13

„Z przyczyn technicznych” – tymi słowami od czwartku biuro rektora Uniwersytetu Warszawskiego prof. Alojzego Nowaka tłumaczy osobom zaproszonym powody odwołania wykładu dr Hanny Machińskiej.

Wykład „A mury runą, runą, runą” miał się odbyć w najbliższy wtorek o godz. 17 w auli starej biblioteki UW przy Krakowskim Przedmieściu. Osoby zaproszone proszono o potwierdzenie obecności, gdy dzwoniły do rektoratu, słyszały, że wykładu nie będzie.

Biuro rektoratu nie chciało nic więcej powiedzieć, niektórych odsyłało do dr Anny Modzelewskiej, rzeczniczki prasowej uczelni.   

Dr Hanna Machińska, odwołana w grudniu zastępczyni RPO, dowiedziała się o skasowaniu swojego wykładu w czwartkowe południe od jednej z profesorek, która zadzwoniła do rektoratu, aby potwierdzić swoją obecność. Na wykład wybierało się mnóstwo znanej warszawskiej profesury, ludzi kultury i wielbicieli serii „8 wykładów na Nowe Tysiąclecie”.

– Ku mojemu ogromnemu zaskoczeniu dowiedziałam się o odwołaniu wykładu z przyczyn technicznych. Osoba, która organizacyjnie tym się zajmuje, też nie potrafiła mi powiedzieć, o jakie „przyczyny techniczne” chodzi. Dzwoniłam dwa razy do rektora prof. Alojzego Nowaka, wysłałam do niego SMS, przecież się znamy i się komunikujemy. Teraz nie otrzymałam żadnej odpowiedzi. Na ten wykład zostałam zaproszona 16 października, termin został ustalony parę tygodni później – mówi nam dr Hanna Machińska.

I dodaje: – Jestem w gotowości do wygłoszenia tego wykładu, wiem, że sala jest zarezerwowana, a wszystkie przygotowania zostały ukończone.

Więcej w Wyborczej

Polak oskarżył TVP o dyskryminację z powodu orientacji. TSUE wydał wyrok

2023/01/12

Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej rozstrzygnął sprawę montażysty, który oskarżył Telewizję Polską o zwolnienie go z powodu orientacji seksualnej. Wyrok poznaliśmy w czwartek 12 stycznia.

Europejski Trybunał Sprawiedliwości z siedzibą w Luksemburgu orzekł właśnie, że orientacja seksualna nie może być podstawą odmowy zawarcia umowy z osobą prowadzącą działalność na własny rachunek. To przełomowe rozstrzygnięcie zapadło w sprawie polskiego montażysty, który w TVP zatrudniany był na podstawie regularnych umów na zlecenie.

Inicjator postępowania przed TSUE przez siedem lat świadczył usługi dla polskiej telewizji publicznej, będąc tam zatrudnianym na podstawie serii umów cywilnoprawnych na czas nieoznaczony. W grudniu 2017 roku zamieścił na swoim kanale na YouTube teledysk do świątecznej piosenki promującej tolerancję wobec par homoseksualnych. Krótko po tym został zwolniony.

Mężczyzna uznał, że władze TVP przy decyzji o jego zwolnieniu kierowały się orientacją seksualną i wniósł sprawę do Sądu Rejonowego dla m.st. Warszawy. Chciał odszkodowania za dyskryminację i powoływał się na dyrektywę 2000/78/WE, ustanawiającą ogólne warunki ramowe równego traktowania w zakresie zatrudnienia i pracy.

„Dyrektywa 2000/78 ma na celu wyeliminowanie, z uwagi na interes społeczny i publiczny, wszelkich opartych na względach dyskryminacyjnych przeszkód w zakresie dostępu do środków utrzymania i zdolności działania na rzecz społeczeństwa poprzez pracę, bez względu na to, w jakiej formie prawnej jest ona świadczona” – przypomniał TSUE.

„Biorąc pod uwagę, że działalność polegająca na zwykłym dostarczaniu towarów lub usług jednemu lub kilku odbiorcom nie jest objęta zakresem stosowania tej dyrektywy, działalność zawodowa wchodząca w zakres stosowania dyrektywy 2000/78 musi mieć rzeczywisty charakter i być wykonywana w ramach stosunku prawnego charakteryzującego się pewną stabilnością. Do sądu odsyłającego należy ocena, czy rozpatrywana działalność odpowiada temu kryterium” – dodawano.

Więcej na wprost.pl

Padł bastion homofobii. Po 1373 dniach radni Świdnika wycofują się z uchwały anty-LGBT

2023/01/09

Radni Świdnika jako jedni z pierwszych przyjęli uchwałę, której celem było „powstrzymanie ideologii LGBT”. Dziś deklarują, że godność każdego człowieka jest wartością niezbywalną i sprzeciwiają się wszelkiej dyskryminacji, w tym ze względu na orientację seksualną.

Gdy w marcu 2019 roku radni podlubelskiego Świdnika, idąc śladem kolegów i koleżanek z powiatu, przyjęli stanowisko ws. „powstrzymania ideologii LGBT”, wydawało się, że to wciąż drobny incydent. W ciągu kilku miesięcy podobne dokumenty anty-LGBT, w mniej lub bardziej homofobicznej formie, uchwaliło ponad 100 jednostek samorządu terytorialnego w Polsce. A cały świat zastanawiał się, jak to możliwe, że jedno z państw Unii Europejskiej tak brutalnie dyskryminuje swoich nieheteronormatywnych mieszkańców.

Rok po przyjęciu homofobicznych deklaracji, gdy temat nie schodził z afiszy, stacja BBC ogłosiła, że wysyła do Świdnika swojego reportera. Miał udokumentować, jak żyje się w tzw. „strefie wolnej od LGBT”.

Radni z regionu, którzy stali za przyjęciem uchwały, tłumaczyli, że padli ofiarą prowokacji. „Będziemy zawsze bronić rodziny i wolności” – odgrażał się radny powiatu Rafał Brzózka, po spotkaniu z zagranicznymi dziennikarzami.

Wcześniej wyjaśniał, że nie chodzi o to, że kogoś nie lubi. Przekonywał, że osoby LGBT dokonują w Polsce świętokradztwa. Jako przykład podał organizację Marszu Równości w Lublinie w dniu Matki Boskiej Fatimskiej. „Kiedy szedł, modliłem się, przepraszając Matkę Bożą, że dniu jej święta dochodzi do gorszących zdarzeń” – wyjaśniał Brzózka.

Co gorszyło radnego? Demonstracja „zapatrywań seksualnych”, „niemoralne” trzymanie się za ręce na ulicach miasteczek takich jak Świdnik, a także aluzje, że „homoseksualiści dostąpią zbawienia”.

Według Brzózki, Świdnik miał być wolny od LGBT w tym sensie, że „sprawy prywatne pozostaną prywatne”, a dzieci nie będą „demoralizowane”.

Radni gminy, reprezentujący PiS i środowisko burmistrza, byli bardziej powściągliwi w komentarzach. Tłumaczyli, że nie chcą ingerować w prywatną sferę życia swoich mieszkańców. Ich deklaratywnym celem było „zagwarantowanie rodzicom prawa do wychowywania dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami” i obrona „tradycyjnych wartości, rodziny i szkół”. Tylko w zasadzie co im zagrażało?

Więcej w oko.press

Zamaskowani sprawcy dwa razy zaatakowali centrum społeczno-kulturalne z okrzykiem: „Zaj… was lewackie k..”. Policja nie reagowała

2023/01/06

W sylwestra i w nowy rok grupa ok. 20 zamaskowanych napastników zaatakowała centrum społeczno kulturalne „Postój” na wrocławskich Kuźnikach. Krzyczeli: „Zaj… was lewackie k..”. Policja na zgłoszenie nie zareagowała.

„Zaj… was lewackie k..” – z takimi okrzykami w sylwestra grupa ok. 20 zamaskowanych napastników zaatakowała Oddolne Centrum Społeczno-Kulturalne „Postój” przy ul. Metalowców na Kuźnikach we Wrocławiu. Pobili wtedy jedną osobę.

1 stycznia pojawili się tu po raz drugi, powybijali szyby w budynku, zniszczyli elewację i ogrodzenie. Ktoś do środka wrzucił petardę.

Działacze „Postoju” zadzwonili po policję i jak twierdzą, nie zareagowała.

Te dwa zdarzenia Centrum opisało ze szczegółami na swoim facebookowym profilu. Sylwestra, w adaptowanym od PKP budynku, spędzało tu kilka osób. „W małym gronie graliśmy w planszówki, jedliśmy pyszne placki i wciąż ulepszaliśmy Postój” – napisali w sieci.

Ok. 21 jedna z osób wyszła na zewnątrz po drewno do kominka. Przy bramie została zaatakowana, powalona na ziemię, skopana, okładano ją pałkami teleskopowymi. Leciały przy tym wyzwiska od „lewackich k…”. Kiedy z „Postoju” wyszły kolejne osoby sprawdzić, co się dzieje, napastnicy uciekli, pryskając na koniec gazem pieprzowym.

1 stycznia była powtórka z rozrywki. Atak przypuścili po godz. 23: „Zniszczyli płot, wiaty, wybili okna, wrzucili do środka petardy, niszczyli symbolami nienawiści elewację budynku”.

Z relacji działaczy centrum wynika, że zadzwonili po policję informując, że obawiają się o swoje życie: – Policja zgłoszenie przyjęła, nikt się nie pojawił.

Więcej w Wyborczej

Osoby LGBT mają prawo do życia w spokoju – orzekł kaliski sąd. Jest kara dla kierowcy homofobusa

2023/01/06

Korzystanie z wolności wyrażania swoich poglądów podlega ograniczeniom i sankcjom m.in. z uwagi na ochronę dobrego imienia i praw innych osób – podkreślał sędzia Marek Bajger.

W sierpniu 2020 r. po Kaliszu krążyła homofobiczna furgonetka pruszkowskiej fundacji „Pro – Prawo do Życia” z hasłami antyaborcyjnymi i znieważającymi osoby LGBT, które zrównywano z pedofilami. Z głośników sączył się nienawistny, kłamliwy przekaz: „W Polsce środowiska homoseksualne przygotowują społeczeństwo do akceptacji pedofilii. Ideologia LGBT nie ma żadnych moralnych granic. Niektóre dzieci są adoptowane przez gejów tylko w celu gwałcenia”.

Trzy kaliskie aktywistki: Monika Mierzejewska, Kalina Michocka i Natalia Dolak dokonały wówczas trzech obywatelskich zatrzymań tej furgonetki. Wzywały policję, oskarżając kierowcę o hałasowanie, zakłócanie spokoju i porządku publicznego. Mierzejewska i Michocka występowały później w sądzie jako oskarżycielki posiłkowe. Policjanci chcieli wręczyć kierowcy mandat za hałasowanie, ale ten odmówił, więc skierowali sprawę do sądu. W pierwszym wyroku nakazowym sąd ukarał kierowcę grzywną 800 zł za hałasowanie i zakłócanie spokoju. Kierowca, który z zawodu jest radcą prawnym, odwołał się od wyroku. 

Adwokat zwracał uwagę, że prawo do wygłaszania swoich poglądów, gwarantowane w art. 54 ust. 1 Konstytucji RP, na które powoływał się obwiniony, nie jest nieograniczone. – Zachowanie obwinionego, polegające na szkalowaniu określonej grupy osób z uwagi na ich orientację seksualną, oderwane od powszechnej wiedzy i niepoparte jakimikolwiek wiarygodnymi badaniami czy danymi statystycznymi, nie stanowiło zabrania głosu w debacie publicznej, lecz nosiło znamiona mowy nienawiści – napisał w odwołaniu Wojciech Urbaniak.

Sąd Okręgowy w Kaliszu przychylił się do jego argumentacji i na rozprawie 5 stycznia 2023 r. „uznał obwinionego winnym za to, że w dniu 25 sierpnia 2020 r. poruszał się po Kaliszu samochodem marki Renault, na którym umieszczone były hasła zniesławiające osoby LGBT, i odtwarzał głośne komunikaty, zniesławiające osoby LGBT, za pomocą urządzeń nagłaśniających, zamontowanych na pojeździe, czym naruszył spokój publiczny i zakaz używania takich urządzeń na publicznie dostępnych terenach miast”. Sąd odrzucił tłumaczenie kierowcy, że działał on na zlecenie organizacji, która go wynajęła.  

Zdaniem sądu obwiniony złamał art. 51 par. 1 Kodeksu wykroczeń i prawo o ochronie środowiska. Sąd nałożył na kierowcę karę grzywny 600 zł (o tyle wnioskował mec. Urbaniak) oraz pokrycie kosztów sądowych w kwocie 110 zł. Wyrok ten jest prawomocny i nie podlega zaskarżeniu zgodnie z prawem o wykroczeniach.

W ustnym uzasadnieniu wyroku sędzia Marek Bajger potwierdził, że „korzystanie z wolności wyrażania swoich poglądów, na które powoływał się kierowca homofobicznej furgonetki, podlega ograniczeniom i sankcjom m.in. z uwagi na ochronę dobrego imienia i praw innych osób”. – Z taką sytuacją mieliśmy do czynienia w tej sprawie. Obwiniony prezentował treści zniesławiające osoby LGBT, bez ich poparcia dowodami – mówił sędzia. 

Więcej w Wyborczej

Ochrona chciała usunąć homofobów sprzed sklepu. Policja się nie zgodziła

2023/01/05

Klienci galerii handlowej w Kaliszu dowiedzieli się, że „lobby LGBT uczy dzieci orgazmów”. Ochrona wezwała policję, bo to teren prywatny. Nic nie wskórała – policjanci ochraniali homofobów.

Środa 4 stycznia. Przed wejściem do Galerii Amber – obok dworca kolejowego i autobusowego – stanęło dwóch działaczy fundacji „Pro – Prawo do Życia”, która przez lata walczyła z aborcją, a teraz zbija kapitał na homofobii. Mężczyźni mieli megafon i transparent z przekreśloną tęczą – symbolem środowiska LGBT – oraz napisem „Stop pedofilii”. Przekaz był jasny – zrównanie osób LGBT z przestępcami seksualnymi.

Z transparentu klienci galerii handlowej mogli się dowiedzieć, że „lobby LGBT chce uczyć 4-latki masturbacji, 6-latki wyrażania zgody na seks, 9-latki pierwszych doświadczeń seksualnych i orgazmów”. 

Jednym z pikietujących jest Adam Brawata z Wrocławia. Pytamy, czy spotkał w Kaliszu osobę LGBT, która uczyła dzieci masturbacji i orgazmów. – To akcja ogólnopolska – odpowiada wymijająco. – Dziecko z Kalisza może wejść na YouTube na kanał poznańskiej Grupy Stonewall i dowiedzieć się, jak się robi lewatywę przed seksem analnym albo co robić, by seks analny nie bolał. To demoralizacja. W krajach zachodnich jest tego pełno.

Maciej, który przygląda się pikiecie, zauważa przytomnie: – W internecie są też porady na temat seksu analnego między kobietą a mężczyzną.

Sandra Góral, studentka pierwszego roku pedagogiki, słucha homofobicznych wywodów z niedowierzaniem: – W internecie jest wiele bzdur, można się dowiedzieć, że ziemia jest płaska. Te zarzuty wobec osób LGBT to też bzdury, niepoparte żadnymi badaniami. Szkoda, że ci panowie nie mówią, jakie szkody przynosi brak edukacji seksualnej.

Przed galerią stanęła także kontrpikieta – kilkoro kaliskich aktywistek i aktywistów z Banku Równości i innych organizacji. Mieli tęczowe flagi, parasole i własny transparent.

W końcu do homofobów podchodzą ochroniarze z Galerii Amber. – To prywatny teren – informują. – Dyrekcja galerii nie zgodziła się na pikietę na tym terenie.

Adam Brawata, organizator pikiety, nie zamierza się jednak ruszać: – Proszę to wyjaśniać z policją. Mamy zgodę miasta.

Organizatorzy zgłosili pikietę w urzędzie. Problem w tym, że – jak tłumaczą ochroniarze – odbywa się ona nie na terenie miejskim, lecz prywatnym.

Obok homofobów stoi policjant w cywilu, trzyma notes i telefon. Przedstawia się jako Marek Jaskuła, naczelnik wydziału do walki z przestępczością gospodarczą Komendy Miejskiej Policji w Kaliszu. Każe dziennikarzom odsunąć się od homofobów. Odciąga też ochroniarzy.

Jaskuła tłumaczy, że niedługo przyjedzie patrol. Ochroniarze czekają. Radiowóz przyjeżdża po kwadransie. Umundurowani policjanci nie usuwają jednak homofobów.

– Dlaczego nie reagujecie? – pytamy. – Nie chcemy zaogniać sytuacji. Niedługo pikieta się skończy – odpowiada policjant w cywilu.

Więcej w Wyborczej

Sąd w Kłodzku po raz trzeci będzie badał, czy nazwanie kogoś PiS-owskim nieukiem zniesławia go

2023/01/04

Sprawa „PiS-owskiego nieuka” ponownie wraca na wokandę. Sąd apelacyjny nie zgodził się z decyzją Sądu Rejonowego w Kłodzku i kazał sprawdzić, czy w ogóle doszło do zniesławienia. Przywołuje też Europejską konwencję o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności.

„PiS-owskim nieukiem” nazwał radnego z ramienia PiS Stanisława Bartczaka burmistrz Kłodzka Michał Piszko. Stało się to jesienią 2020 roku podczas posiedzenia Komisji Skarg i Wniosków Rady Miejskiej Kłodzka.

Poszło o skargę, jedną z wielu, którą radny złożył właśnie na szefa gminy. Tym razem tematem były wycięte w Kłodzku drzewa. Trafiły one do jednego ze stowarzyszeń, które rozdawało je następnie potrzebującym mieszkańcom na opał. Radnego bardzo to zainteresowało i zażądał od burmistrza między innymi tego, by wydał mu pisemne oświadczenie, że gmina Kłodzko „dopełniła wszelkich formalności, wynikających z zapisów szeroko rozumianego prawa podatkowego”.

– Co za nieuk pisał tę skargę? – złościł się burmistrz, gdy poznał treść pisma. – To są kpiny, dlatego ja się tutaj denerwuję, bo ja mam tego serdecznie dość, tych głupich ataków ze strony radnego Bartczaka, PiS-owskiego nieuka.

Choć radnego Bartczaka podczas posiedzenia komisji nie było, poczuł się słowami burmistrza znieważony oraz zniesławiony i założył mu sprawę karną w sądzie.

Prywatny akt oskarżenia rozpatrywał Sąd Rejonowy w Kłodzku. W październiku 2021 roku sędzia Robert Truczka stwierdził jednak, że sprawa będzie umorzona ze względu na małą szkodliwość czynu.

– Pokrzywdzony słusznie poczuł się urażony tym określeniem – powiedział sędzia w uzasadnieniu, oceniając, że doszło do złamania prawa. – Jak również uznał, że może go ono narazić na utratę zaufania do niego jako osoby pełniącej funkcję radnego. (…) Użycie słowa „nieuk”, cechującego się pejoratywnym wydźwiękiem, było wynikiem negatywnej ekspresji i emocji, jakich w związku ze skargami doznawał oskarżony. Biorąc pod uwagę okoliczności i kontekst, w jakim te słowa zostały wypowiedziane, i nie negując faktu, że pokrzywdzony mógł je odebrać jako zniewagę, która naruszała jego dobre imię jako radnego, stwierdzić należy, że społeczna szkodliwość czynu, polegająca na użyciu wobec pokrzywdzonego słowa „nieuk”, jest znikoma i uzasadnia umorzenie postępowania karnego.

Więcej w Wyborczej

Skandaliczny marsz narodowców w Kaliszu. Czy prezydent i szef policji mogli temu zapobiec? Koniec śledztwa

2023/01/03

Ponad rok zajęło śledczym z Sieradza sprawdzenie, czy prezydent Krystian Kinastowski i Dariusz Bieniek, komendant miejski policji, powinni byli rozwiązać marsz narodowców, który przeszedł przez Kalisz 11 listopada 2021 r.

W wydarzeniu zorganizowanym przez patostreamera Wojciecha O. „Jaszczura” wzięły udział setki jego zwolenników. Tysiące śledziło zgromadzenie w internecie. Po płomiennych, ociekających nienawiścią przemówieniach nastąpił kulminacyjny punkt – spalenie kopii Statutu kaliskiego. Dokument wydany przez Bolesława Pobożnego był pierwszym w Polsce aktem nadającym prawa Żydom.

– Cel zgromadzenia nie daje podstaw sądzić, że może być naruszane prawo. Z informacji podanych przez organizatorów wynika, że weźmie w nim udział od 250 do 500 osób – mówił dzień przed przyjazdem narodowców Janusz Sibiński z UM w Kaliszu.

Przyjechało znacznie więcej. Z całego kraju, a wielu z zagranicy. Tłum przez wiele godzin wtórował organizatorom powtarzając „Tu jest Polska, a nie Polin”, „śmierć wrogom ojczyzny!”, reagując entuzjastycznie na zapowiedzi zdemaskowania wszystkich Żydów rządzących Polską, siłowego rozprawienia się z osobami nielubianych przez nich wyznań i narodowości oraz osób LGBT+. Całość chronili policjanci, a rozwój akcji śledził oddelegowany do tego przez miasto Janusz Sibiński. Nikt z upoważnionych nie reagował na głoszone hasła. Nie było sprzeciwu, kiedy płonął Statut kaliski. 

Wydarzenie potępił minister spraw zagranicznych Izraela, pisały o nim tamtejsze media oraz prasa w USA. Fundacja American Jewish Committee Central Europe (AJC), Związek Gmin Wyznaniowych Żydowskich, Stowarzyszenie NIGDY WIĘCEJ, Żydowskie Stowarzyszenie Czulent oraz Naczelny Rabin RP Michael Schudrich złożyły do prokuratury zawiadomienie o „możliwości popełnienia przestępstwa” przez prezydenta Kalisza i miejskiego komendanta policji. Przedstawiciele środowisk żydowskich zarzucili Krystianowi Kinastowskiemu niedopełnienie obowiązku rozwiązania zgromadzenia, na którym nawoływano do nienawiści na tle różnic narodowościowych i wyznaniowych, a także znieważali grupę osób ze względu na jej przynależność narodową i wyznaniową. Dariuszowi Bieńkowi zarzuciły, że jako funkcjonariusz publiczny nie dopełnił obowiązku zatrzymania Wojciecha O.

Śledczy przesłuchali m.in. prezydenta Kalisza i komendanta miejskiego policji. Przejrzeli też policyjne nagrania z marszu. I „choć jego uczestnicy nawoływali do nienawiści na tle różnic narodowościowych i wyznaniowych, śledztwo zostało umorzone” – poinformowała prok. Jolanta Szkilnik, zastępca prokuratora okręgowego w Sieradzu i rzeczniczka prasowa jednostki.

Więcej w Wyborczej

Jest prawomocny wyrok za zniesławienie prof. Ingi Iwasiów. „Przywraca wiarę w praworządność”

2023/01/02

Prof. Tadeusz Żuchowski zniesławił prof. Ingę Iwasiów – nie miała wątpliwości sędzia Hanna Bartkowiak. Sąd Okręgowy w Poznaniu podtrzymał wyrok skazujący, który zapadł w pierwszej instancji.

– Obrońca podnosił, że oskarżony działał w ramach dopuszczalnej krytyki, a jego wystąpienie służyło ochronie czystości języka. Sąd nie dopatrzył się tutaj tak szczytnych zamierzeń. Przeciwnie – powiedziała sędzia Hanna Bartkowiak podczas rozprawy odwoławczej, która 2 stycznia odbyła się w Sądzie Okręgowym w Poznaniu.

Uznała prof. Tadeusza Żuchowskiego za winnego zniesławienia prof. Ingi Iwasiów. Wyrok jest prawomocny.

Prof. Żuchowskiego wspierali pełnomocnicy związani z Instytutem Ordo Iuris. W jego imieniu wnieśli apelację.  „Instytut Ordo Iuris złożył apelację od wyroku Sądu Rejonowego Poznań-Grunwald i Jeżyce w sprawie prof. Tadeusza Żuchowskiego” – informował instytut po wyroku skazującym w pierwszej instancji. „Ordo Iuris w obronie wolności wypowiedzi nauczyciela akademickiego” – ogłaszał.

Prof. Żuchowski wykłada w Instytucie Historii Sztuki UAM. Prof. Iwasiów – literaturoznawczyni, pisarka – związana jest z Uniwersytetem Szczecińskim.

W 2020 r. oboje byli w zespole humanistycznym Rady Doskonałości Naukowej (rada zastąpiła Centralną Komisję do Spraw Stopni i Tytułów, wyznacza recenzentów habilitacji i profesur, ocenia prawidłowość wniosków awansowych i procedur prowadzonych w uczelniach). 5 listopada 2020 r. prof. Żuchowski podczas posiedzenia tego zespołu, które toczyło się online, oświadczył, że rezygnuje z zasiadania w radzie, bo jest w niej też prof. Iwasiów. W obecności 20 profesorów odczytał oświadczenie.

„Przede wszystkim nie akceptuję wulgarności i chamstwa w życiu publicznym, a takim było wystąpienie prof. Iwasiów 23 października na wiecu w Szczecinie” – oświadczył Żuchowski. „Nie chcę uczestniczyć w obradach, podejmować kolegialnych decyzji, jeżeli w Zespole Humanistycznym są profesorowie, którzy wypowiadając się publicznie, używają języka rynsztokowego. Nie rozstrzygam, czym spowodowana jest koprolalia pani profesor Iwasiów, czy zaburzeniami chorobowymi, czy brakiem wychowania, ale według mnie takie zachowanie zarówno uwłacza etosowi profesora, jak i szkodzi wizerunkowi RDN-u”.       

Więcej w Wyborczej

Czy radca prawny może siać homofobię?

2022/12/22

Radca prawny z Wielkopolski zrównał gejów z pedofilami. Rzecznik dyscyplinarny żądał zawieszenia go w prawie wykonywania zawodu. Sąd zgodził się jedynie co do winy.

Kamienicę na poznańskim Chwaliszewie radcowie prawni kupili przed laty od syndyka upadłego banku. Interes świetny, bo zapłacili tylko milion złotych, a dziś kamienica warta jest kilka razy więcej. Na czwartym piętrze znajduje się sala rozpraw – są ławy dla oskarżyciela i obrońców, pulpit dla świadków oraz stół sędziowski, jak w prawdziwym sądzie.

Adepci zawodu nabywają tu praktyki w czasie symulowanych rozpraw. Sala przydaje się też, gdy osądzić trzeba przewinienia dyscyplinarne radców już wykonujących zawód. We wtorek, 20 grudnia zaplanowano trzy rozprawy – nas interesuje jedna z nich.

Poprzednia rozprawa się przeciąga, więc Andrzej Pieścik, wicedziekan izby radców prawnych, zaprasza do gabinetu na kawę. Gościnność jest zrozumiała – dziennikarze przychodzą na rozprawy dyscyplinarne niezwykle rzadko. Na co dzień takie sprawy samorząd radcowski załatwia we własnym gronie. Najsurowszą karą może być usunięcie z zawodu.

Do sali rozpraw wchodzimy wczesnym wieczorem. Po lewej stronie siada Ryszard Dolata, radca prawny i rzecznik dyscyplinarny. Występuje jako oskarżyciel – odpowiednik prokuratora.

Dolata wnosi o ukaranie Karola Gandeckiego, radcy prawnego z wielkopolskiego Kępna. Odczytanie długiego zarzutu zajmuje mu kilka minut.

W skrócie: w sierpniu 2020 roku radca prawny jeździł po ulicach Poznania furgonetką fundacji Pro – Prawo do Życia. Na czarnej plandece widniały homofobiczne hasła i symbole – na przykład przekreślona tęcza z dopiskiem „Stop pedofilii”.

Więcej w Wyborczej

Naciski, odbieranie śledztw, umorzenia. Jak prokuratura chroni sprawców przestępstw z nienawiści

2022/12/22

Prokuratura straciła zdolność skutecznego reagowania na przestępstwa z nienawiści. Ich sprawcy mają poczucie bezkarności. Przebieg śledztw wskazuje, że prokuratorzy wręcz chronią sprawców ze środowisk, których przekonania są bliskie obozowi rządzącemu. Taki obraz wyłania się z najnowszego raportu stowarzyszenia Lex Super Omnia.

W sześćdziesięciostronicowym dokumencie śledczy przeanalizowali reakcje prokuratury na przestępczość motywowaną uprzedzeniami w latach 2016-22. Oceniają, że tego rodzaju sprawy „bywają traktowane jako oręż w prowadzonych przez polityków konfliktach kulturowych”. Stanowią także narzędzie służące do zdobywania poparcia elektoratu o skrajnych poglądach i demonstrowania lojalności wobec środowisk pożytecznych dla rządzących. A także – do represjonowania politycznych przeciwników. 

W Polsce od 2014 r. przemoc motywowana uprzedzeniami – narodowościowymi, etnicznymi, rasowymi, wyznaniowymi, dotyczącymi orientacji seksualnej i tożsamości płciowej – eskaluje. Prokuratorzy wskazują na badania, z których wynika, że między 2014 a 2016 rokiem nawet o 60 proc. wzrosła częstość kontaktu mieszkańców Polski z mową nienawiści kierowaną przeciwko niektórym grupom dyskryminowanym (muzułmanie, Żydzi, Ukraińcy). Nastąpił także radykalny wzrost nastrojów antyimigranckich – np. między 2015 a 2017 r. odsetek osób sprzeciwiających się przyjmowaniu uchodźców z krajów objętych konfliktami wzrósł trzykrotnie (z 21 proc. do 63 proc.). Obiektem szczególnie silnej dyskryminacji i agresji stały się osoby LGBT+. Do najbardziej drastycznych przykładów przemocy wobec tej grupy należą wydarzenia z 2019 r., kiedy na Marsz Równości w Lublinie kontrmanifestanci przynieśli bombę domowej roboty, a w Białymstoku uczestników marszu wielokrotnie atakowali słownie i fizycznie. 

Za czasów niezależnego prokuratora generalnego Andrzeja Seremeta ściganie przestępstw z nienawiści zaczęto traktować poważnie. Postępowania prowadzili wyspecjalizowani prokuratorzy, organizowano wiele szkoleń i konferencji, śledczy dostawali szczegółowe wytyczne. 

Po 2016 r. nastąpił zwrot. Gdy władzę w prokuraturze przejął Zbigniew Ziobro, zaprzestano szkoleń, sprawy zaczęły trafiać do przypadkowych prokuratorów. Wytycznych nie aktualizowano, z czasem przestały przystawać do rzeczywistości.   

Kluczową częścią raportu LSO jest omówienie wielu śledztw, w które ingerowano. Jedną z takich spraw jest postępowanie dotyczące Justyny Helcyk – liderki dolnośląskich struktur Obozu Narodowo-Radykalnego, która nawoływała do nienawiści wobec muzułmanów. W lipcu 2016 r. Prokuratura Rejonowa Wrocław-Stare Miasto we Wrocławiu skierowała przeciwko niej do sądu akt oskarżenia. Ale zaczęli naciskać politycy, w tym m.in., poseł Ruchu Narodowego Adam Andruszkiewicz (potem poseł PiS i wiceminister z tej partii). Trzy miesiące później Jerzy Duplaga, wiceszef wrocławskiej prokuratury regionalnej, nakazał cofnięcie aktu oskarżenia w celu uzupełnienia. 

Po kolejnych 8 miesiącach prokurator Justyna Pilarczyk – ta sama, która wcześniej skierowała sprawę do sądu – umorzyła sprawę. Potem została delegowana do prokuratury okręgowej, została jej rzeczniczką, a następnie awansowała na wiceszefową Prokuratury Okręgowej we Wrocławiu. 

Po podobne narzędzia sięgnięto w sprawie byłego zakonnika i nacjonalisty Jacka Międlara. Gdy w listopadzie 2016 r. wygłosił antysemickie przemówienie w trakcie Marszu Patriotów we Wrocławiu, Prokuratura Rejonowa Wrocław-Stare Miasto skierowała przeciwko niemu akt oskarżenia. Ale po trzech miesiącach został on cofnięty na polecenie Prokuratury Krajowej. Potem postępowanie połączono z innymi sprawami Międlara, a następnie przekazano Prokuraturze Okręgowej w Białymstoku, która w listopadzie 2019 r. umorzyła sprawę. Jej decyzję uchylił sąd, ale w 2020 r. postępowanie ponownie umorzono. Decyzję o umorzeniu podejmował Andrzej Purymski, Prokurator Okręgowy w Białymstoku (wcześniej wydawał korzystne dla władzy decyzje m.in. w sprawie wycinki drzew w Puszczy Białowieskiej). Subsydiarny akt oskarżenia wniosły w tej sprawie organizacje mniejszości żydowskiej i ukraińskiej oraz stowarzyszenie Otwarta Rzeczpospolita. W pierwszej instancji sąd wydał wyrok skazujący, ale prok. Purymski wniósł apelację na korzyść Międlara

Więcej w Wyborczej

 

Atlas Nienawiści wygrywa przed sądem z powiatem opoczyńskim. Poszło o kartę anty-LGBT

2022/12/21

Aktywiści – umieszczając powiat opoczyński na mapie Atlasu Nienawiści – nie naruszyli dóbr osobistych powiatu – tak orzekł w środę Sąd Okręgowy w Piotrkowie Trybunalskim i oddalił powództwo.

Sąd w Piotrkowie Trybunalskim nie miał wątpliwości, że umieszczenie powiatu opoczyńskiego na mapie Atlasu Nienawiści to forma dopuszczalnej krytyki. Przypomnijmy, Atlas Nienawiści to internetowa mapa z oznaczonymi samorządami, które przyjęły tzw. uchwały anty-LGBT lub Samorządowe Karty Praw Rodzin. Rada Powiatu Opoczyńskiego przyjęła taką Kartę w 2019 roku. Uznała, że umieszczenie jej na mapie narusza jej dobre imię i złożyła pozew.

Z uzasadnienia sądu wynika jednak, że powiat opoczyński – przyjmując dokument – przystąpił do debaty publicznej, a co za tym idzie – powinien liczyć się z możliwą krytyką. „Umieszczenie powiatu na tej mapie to wyraz krytyki organu władzy publicznej” – argumentował sąd. 

Powołał się przy tym m.in. na Europejską Konwencję Praw Człowieka i jej artykuł 10., który mówi, że każdy ma prawo do wolności wyrażania opinii. Sąd podkreślił, że pozwani – zakładając Atlas Nienawiści – mieli na celu zwrócenie uwagi na problem wykluczania społeczności LGBT. 

Sąd przypomniał przy tym, że stanowiska i uchwały anty-LGBT mogą mieć i często mają charakter dyskryminujący. Mogą powodować nienawiść do osób z tego środowiska. Wyrok, który zapadł w środę w Piotrkowie Trybunalskim, to orzeczenie I instancji. Powiat opoczyński może się od niego odwołać. 

Więcej w TOK.FM

Rosja chce zlikwidować najstarszą organizację obrony praw człowieka

2022/12/21

Rosyjskie Ministerstwo Sprawiedliwości złożyło pozew o likwidację Moskiewskiej Grupy Helsińskiej. To najstarsza organizacja obrony praw człowieka w Rosji, która działa od 1976 roku.

Sama Moskiewska Grupa Helsińska (MHG) poinformowała „Nową Gazetę”, że po wynikach nieplanowanej kontroli przeprowadzonej na wniosek prokuratury władze zażądały likwidacji organizacji.

Według Ewy Merkaczewej, członkini Rady Praw Człowieka przy Prezydencie Rosji, powodem złożenia pozwu był fakt, że MHG jako organizacja regionalna organizowała wydarzenia  w innych regionach.

– To bardzo dziwna historia, ponieważ MHG uczestniczyła w wydarzeniach w ramach pewnego rodzaju partnerstwa, to znaczy przybyli tam kogoś wspierać, a nie że zorganizowali osobną imprezę na terenie innego podmiotu – powiedziała Merkaczewa Interfaxowi.

Moskiewska Grupa Helsińska istnieje od 1976 roku – jest najstarszą organizacją praw człowieka działającą w Rosji. Działa na rzecz ujawniania naruszeń praw człowieka i egzekwowania międzynarodowych zobowiązań Rosji w zakresie praw człowieka.

Od 1997 roku organizacja publikuje coroczny przegląd sytuacji w zakresie praw człowieka w kraju, a od 2009 roku przyznaje Nagrodę Praw Człowieka MHG, która jest uważana za najbardziej prestiżową nagrodę publiczną w Rosji dla działaczy na rzecz praw człowieka.

MHG została założona przez 11 obrońców praw człowieka, na czele z fizykiem i członkiem ruchu dysydenckiego Jurijem Orłowem. Od 1996 r. do  śmierci w 2018 r. organizacji przewodniczyła działaczka na rzecz praw człowieka Ludmiła Aleksiejewa.

Więcej w Rzeczpospolitej

Anglia. Zapadł wyrok w sprawie mordercy Polaka. Mężczyzna trafi do więzienia na wiele lat

2022/12/21

30-letni Grant Richard Harding został skazany za zabicie Roberta Jadeckiego, który był bezdomnym Polakiem. Policja stwierdziła, że był to „brutalny i niesprowokowany atak na tle rasowym”. Mężczyzna spędzi w więzieniu co najmniej 27 lat.

Grant Richard Harding zaatakował 44-letniego Roberta Jadeckiego 16 czerwca 2021 roku na Hester Street w Northampton. Polak był bezdomnym, który spał na ulicy. Agresor kopał, bił i krzyczał na ofiarę.

Jadecki zmarł tego samego dnia w szpitalu. Służby przekazały, że był to „agresywna i niesprowokowana napaść na tle rasowym”.

Na przesłuchaniu w Northampton Crown Court, sędzia Adrienne Lucking potwierdziła, że minimalny okres kary 27 lat więzienia odzwierciedla fakt, że atak był motywowany rasowo.

Więcej na Polsat News

Była sekretarka z obozu koncentracyjnego Stutthof skazana

2022/12/20

We wtorek zapadł wyrok w procesie 97-letniej Irmgard Furchner, byłej sekretarki komendanta niemieckiego nazistowskiego obozu koncentracyjnego Stutthof. Sąd uznał ją winną współudziału w zabójstwie ponad 11 tys. osób i skazał na dwa lata więzienia w zawieszeniu.

Wyrok w sprawie 97-letniej Irmgard Furchner zapadł w sądzie okręgowym w Itzehoe w Niemczech. O sądowym rozstrzygnięciu, podjętym po trwającym ponad rok procesie, poinformowała agencja dpa.

Furchner jest pierwszą osobą cywilną w Niemczech postawioną przed sądem i skazaną za zbrodnie w obozie koncentracyjnym.

97-letnia obecnie Irmgard Furchner pracowała w latach 1943-1945 jako sekretarka komendanta KL Stutthof Paula Wernera Hoppego, przyczyniając się w ten sposób do funkcjonowania obozu koncentracyjnego. Prokuratura oskarżyła ją o pomocnictwo w morderstwie w co najmniej 10 tys. przypadków oraz pomocnictwo w próbie morderstwa w kolejnych przypadkach.

Śledztwo w tej sprawie trwało od 2016 roku. Przedstawiciel prokuratury podkreślił, że postępowanie było trudne i czasochłonne. W toku postępowania przesłuchano świadków z USA i Izraela. Ponadto prokuratura skorzystała z ekspertyzy historyka.

Więcej na wp.pl

Ewa Łętowska: Rzecznik praw obywatelskich musi mieć wiedzę, kły i pazury

2022/12/20

Powiedziała pani niedawno, że składa parasol ochronny nad rzecznikiem praw obywatelskich Marcinem Wiąckiem. Dymisja Hanny Machińskiej przelała czarę goryczy?

Wstrzymywałam się z zabieraniem głosu, ale już wystarczy. Oczywiście można mi powiedzieć, że też nie byłam ideałem. No nie byłam. Ale takiego skandalu nie miałam.

Co się stało?

Napisałam jakiś czas temu tekst „Spylandum est”. To taka niepisana reguła – gdy coś trafia do sądu, pierwszą zasadą jest: czy można to jakoś odwalić. Albo po łacinie: In dubio contra iudici activitatem – w razie wątpliwości wywalić.

A jak to się ma do RPO?

To było także o nim. Zmieniono prawo o cudzoziemcach, utrudniając składanie wniosków o ochronę międzynarodową przez wprowadzenie nowych przesłanek do spełnienia przez uchodźców. Funkcjonariusze robią uniki, by tych wniosków nie przyjmować, i wszystko to jest odrzucane. NGO chciały „dopchać” sprawę do NSA, ale nadziały się na rafę. NSA uznał: spylandum est – że sprawy nie ma, nie ma w co wstępować. Więc aktywiści poszli do rzecznika praw obywatelskich. A rzecznik powiedział: rzeczywiście, brzydka sytuacja, ale faktycznie postępowanie się nie toczy, więc do widzenia. I wtedy się wściekłam.

Cały wywiad z prof. Ewą Łętowską w Rzeczpospolitej

Takich obchodów Chanuki w Białym Domu nie było. Biden: Milczenie ws. antysemityzmu to współudział

2022/12/20

„Dziś musimy powiedzieć jasno i stanowczo, że antysemityzm i wszelkie formy nienawiści i przemocy nie znajdą bezpiecznej przystani w Ameryce” – oświadczył prezydent USA Joe Biden podczas poniedziałkowej uroczystości w Białym Domu zorganizowanej z okazji żydowskiego święta Chanuki.

Prezydent dodał, że „milczenie”, czyli brak reakcji na antysemickie incydenty, „oznacza współudział”. Przy okazji obchodów Chanuki Biały Dom włączył do swoich zasobów pierwszą w historii oficjalną menorę używaną podczas obchodów tego święta (chanukiję).

Biały Dom, aż dotąd, nigdy nie miał swojej menory. Jest to teraz cenny element tego domu, waszego domu – powiedziała pierwsza dama Jill Biden, zwracając się do tłumu zgromadzonego w siedzibie amerykańskich prezydentów.

W Stanach Zjednoczonych rosną doniesienia o przypadkach antysemityzmu. W ubiegłym tygodniu Biden zainicjował prace nad narodową strategią przeciwdziałania temu zjawisku – poinformowała agencja Reutera. W sprawozdaniu, publikowanym co roku przez Ligę przeciw Zniesławieniom (ADL), oceniono, że w 2021 roku w USA doszło do największej liczby incydentów antysemickich, w tym morderstw, napaści, prześladowań i aktów wandalizmu odkąd organizacja rozpoczęła zbieranie danych 40 lat temu.

Więcej na dziennik.pl

Uroczystość zapalenia świec chanukowych w Pałacu Prezydenckim

2022/12/20

Prezydent Andrzej Duda oraz Małżonka Prezydenta Agata Kornhauser–Duda wzięli udział w uroczystości zapalenia świec chanukowych w Pałacu Prezydenckim.

– Bardzo z żoną dziękujemy – ja przemawiam, ale jesteśmy tutaj tak naprawdę współgospodarzami – zawsze to jest nasze wspólne święto i wspólne spotkanie z Państwem, spotkanie bardzo ważne. Ono ma swój wyjątkowy, specjalny wymiar – mówił Andrzej Duda, witając uczestników spotkania. Jak przypomniał, chanuka to święto radości i święto wielkiego zwycięstwa.

Zapalenie świec chanukowych odbywa się z okazji Chanuki, czyli żydowskiego Święta Świateł. W poniedziałek 19 grudnia 2022 roku (5783 roku żydowskiego) przypadł drugi dzień Święta (Chanuka 2022 rozpoczęła się w niedzielę 18 grudnia i trwa do poniedziałku 26 grudnia), dlatego zapalane są dwie świece na świeczniku chanukowym – chanukii. Dodatkowo na początku ceremonii zapalana jest najwyżej usytuowana świeca pomocnicza – szames. Święto świateł obchodzone jest jako uniwersalny symbol poszanowania tradycji, pokoju i wolności.

Źródło: prezydent.pl

„W tej ponurej rzeczywistości musimy być przyzwoici”. Sędzia Żurek i Aborcyjny Dream Team z Nagrodą prof. Hołdy

2022/12/19

My, prawnicy, musimy wspierać tych, którzy walczą na ulicach. Bez odważnych obywateli nie uratujemy demokracji – powiedział sędzia Waldemar Żurek, jeden z laureatów Nagrody im. prof. Zbigniewa Hołdy.

Nagroda została przyznana po raz dziesiąty. Gala wręczenia odbyła się w sobotę w Chatce Żaka w Lublinie. 

Patron nagrody, zmarły w 2009 roku prof. Zbigniew Hołda, działał na rzecz praw człowieka. Wykładał na Uniwersytecie Marii Curie-Skłodowskiej i na Uniwersytecie Jagiellońskim, współpracował z Helsińską Fundacją Praw Człowieka. Profesor był laureatem wielu wyróżnień, m.in. tytułu Prawnik Pro Bono za bezinteresowną pomoc świadczoną potrzebującym. Stowarzyszenie im. prof. Zbigniewa Hołdy nagrodę przyznaje osobom, których aktywność wyróżnia się działalnością na rzecz ochrony praw człowieka. 

Zanim zostały wręczone nagrody już wcześniej ogłoszonym laureatom, na scenę poproszona została dr Hanna Machińska. Zastępczynię Rzecznika Praw Obywatelskich, 7 grudnia zwolnił ją z pracy obecny szef tej instytucji prof. Marcin Wiącek. Machińska walczyła o prawa osób zatrzymywanych na protestach oraz o prawa uchodźców na wschodniej granicy.

– W ubiegłym roku dr Hanna Machińska Nagrodę imienia prof. Zbigniewa Hołdy nazwała Oscarem Praw Człowieka. I dzisiaj ten Oscar idzie do niej – powiedziała Maria Ejchart-Dubois, prezeska Stowarzyszenia im. prof. Zbigniewa Hołdy. Machińska o wyróżnieniu nie wiedziała do ostatniej chwili. Gdy tylko weszła do sali, publiczność wstała i powitała ją brawami. – Jadąc do Lublina, patrzyłam przez okno i nie mogłam się oderwać od tych obrazów zimy, naprawdę strasznej zimy. Wszystkie nasze myśli idą w kierunku wschodu, zarówno granicy ukraińskiej, ale przede wszystkim granicy polsko-białoruskiej. 

Więcej w Wyborczej

„Akceptuję, ale po co się tak obnoszą”. Co o polskiej homofobii mówi nam nowy sondaż Ipsos?

2022/12/13

Homofobia, jaką znamy odchodzi do lamusa. Tylko 5 proc. badanych deklaruje, że nie akceptuje osób LGBT i otwarcie wyraża wrogość. Duża grupa uważa, że osoby LGBT się obnoszą. Patrząc na młodych możemy jednak ogłosić, że Polska prędzej niż później będzie absolutnie tęczowa.

„Sorry prawico, ideologia LGBT wygrywa!” – pisali dziennikarze OKO.press już w październiku 2021 roku, analizując wyniki sondażu poparcia dla związków partnerskich i równości małżeńskiej. Od tego czasu, każde kolejne badanie przebija sufit: coraz więcej Polek i Polaków oswaja się z tematem równouprawnienia nieheteronormatywnej mniejszości. Niektórzy twierdzą więc, że źródełko moralnej paniki, którym do tej pory dla populistów była homofobia, zwyczajnie wyschło.

W najnowszym sondażu Ipsos dla OKO.press zadano pytanie o pogląd na temat homoseksualności. Zdecydowana większość, 64 proc. badanych, stwierdziła, że to taka sama orientacja seksualna, jak inne. To odpowiedź zgodna z najnowszym stanem wiedzy naukowej.

Co piąta osoba uznała homoseksualność za zaburzenie, z którego czasem można się wyleczyć. Do doktryny katolickiej przywiązanych jest 7 proc. badanych. Wybrali oni odpowiedź: to grzech, jeśli ktoś ma takie skłonności nie powinien im ulegać. Zdania nie miało kolejne 9 proc. badanych.

Więcej w oko.press

Zawiódł Pan, Profesorze. Jarosław Kurski pisze do rzecznika praw obywatelskich

2022/12/13

Szanowny Panie Rzeczniku Praw Obywatelskich,   

sprawa jest publiczna, więc i list jest publiczny. Wstrzymywałem się dni kilka z napisaniem do Pana, łudząc samego siebie, że się Pan może opamięta. Nic z tego.    

Wyrzucił Pan z urzędu swoją zastępczynię Hannę Machińską.   

Wezwał ją Pan nagle do biura, obłudnie chwalił jej osiągnięcia, a potem usunął ją z urzędu. Wcześniej po kawałku okrawał Pan jej kompetencje, np. te dotyczące współpracy międzynarodowej, warunkował swoją zgodą jej kontakty z mediami. A teraz nawet nie wytłumaczył Pan obywatelom, którzy opłacają Pańską pensję, motywów swego działania. Musimy się więc ich domyślać.   

Powód pierwszy. Jak wiadomo, źle lub dobrze wypada się na czyimś tle. Pan na tle Hanny Machińskiej nie wypadał w ogóle. Pan nie istniał. Co więcej – Machińska swoją odwagą, aktywnością i nonkonformizmem obnażała Pański brak odwagi, Pańską pasywność i Pański konformizm. Machińska była więc Pana całkowitym zaprzeczeniem. Zgadzam się, że to sytuacja nie do zniesienia. Nie mogąc jej dorównać, postanowił Pan ją wyrzucić, wykorzystując swoją pozycję.   

Powód drugi. Hanna Machińska była Panu zawadą w układaniu się z władzą polityczną. Z punktu widzenia oportunisty, którym Pan niewątpliwie jest, usunięcie Machińskiej to decyzja tyle racjonalna, ile krótkowzroczna. Co Pan bowiem zrobi, gdy władzę w Polsce już za rok zdobędą demokraci? Będzie Pan wydzwaniał do swojej byłej zastępczyni, by zgodziła się wrócić?    

Powód trzeci. Zwolnienie Machińskiej wieńczy dzieło neutralizacji urzędu RPO, które Pan konsekwentnie realizuje od chwili objęcia tej funkcji.  

Jak wiadomo, rzecznikiem nie mógł zostać Adam Bodnar ani Zuzanna Rudzińska-Bluszcz. Mógł zostać tylko ktoś przez władzę tolerowany i rokujący, że będzie dość miękki i układny. I wtedy zgłosił się Pan, mając poparcie PSL. Jest Pan dowodem na fatalne skutki poddawania pryncypiów negocjacjom i kompromisom.    

Zaczął Pan od zaniechań. Zaniechania Panu wychodzą.    

*Nie złożył Pan apelacji w sprawie przejęcia przez Orlen koncernu prasowego Polska Press, co oznacza podporządkowanie wolnej prasy lokalnej władzy politycznej.   

*Wygasza Pan sprawy dotyczące polskiej praworządności przed Trybunałem Sprawiedliwości Unii Europejskiej i Europejskim Trybunałem Praw Człowieka.   

*Nic dziwnego, że z ulgą przyjął Pan rozstanie z innym swym zastępcą – prof. dr. hab. Maciejem Taborowskim, który te wszystkie sprawy prowadził.   

*Nie składał Pan żadnych wniosków o wyłączenie sędziów dublerów czy neosędziów.   

*Nie domagał się Pan też wyłączenia od orzekania sędzi Julii Przyłębskiej. Za to jej Trybunał uznaje Pan za ciało konstytucyjne.  

* Odmówił Pan zajęcia się końcem jej kadencji (upływa 20 grudnia), bo to „nie dotyczy obywateli”.  

*Podobno chciał Pan zamienić urząd RPO w instytut badawczy. Teraz Pan temu zaprzecza. Nie wiem, co jest prawdą. Czy zatem, miast bronić praw człowieka, chciałby Pan te prawa w urzędzie badać? Wystarczy wziąć do ręki ustawę o RPO, by zrozumieć, że to nonsens.  

*Koniec wieńczy dzieło. Wyrzucił Pan obrończynię praw człowieka, sumienie urzędu RPO, strażnika praw słabych i bezbronnych, osobę mądrą, dobrą i szlachetną – dr Hannę Machińską. 

Zaraz po swym zaprzysiężeniu jako formalnie niezależny RPO odbył Pan w Sejmie dłuuuugie spotkanie z prezesem Kaczyńskim i premierem Morawieckim. Czy myśli Pan, że dziś znajdzie się choć jeden naiwny, który by sądził, że była to rozmowa czysto kurtuazyjna?    

Tak właśnie Marcin Wiącek – polski prawnik i nauczyciel akademicki, doktor habilitowany nauk prawnych, profesor Uniwersytetu Warszawskiego – przestał być rzecznikiem obywateli. 

Panie Rzeczniku,    

historię urzędu Rzecznika Praw Obywatelskich pisali dotąd ludzie, z których każdy odcisnął piętno swej wybitnej indywidualności – od prof. Ewy Łętowskiej począwszy, a na prof. Adamie Bodnarze skończywszy. Jeszcze do niedawna Pański urząd był ostatnią niezależną od władzy instytucją. Pan tam zgasił światło.   

Żyjemy w trudnych i burzliwych czasach, które co rusz dostarczają nam zaskakujących przykładów co do ludzkich postaw. Okazuje się, że można być komediantem z sitcomów, ale w chwili próby stanąć na wysokości zadania, wykazać się charakterem, zostać mężem stanu i bohaterem narodowym. Takiego przykładu dostarcza nam prezydent Wołodymyr Zełenski.    

Ale można też być profesorem, specjalistą od praw człowieka, piastować niezależny urząd zaufania publicznego, być nadzieją wolnych obywateli, ale w godzinie próby wykazać się całkowitym brakiem charakteru i zostać komediantem w nieśmiesznym serialu „Urząd na peryferiach”. To właśnie przytrafiło się Panu.    

Zawiódł Pan, Profesorze. Po wielekroć Pan zawiódł.    

Łączę stosowne wyrazy.

Antysemickie napisy w Auschwitz. Sprawców nie wykryto, śledztwo umorzono

2022/12/10

5 października 2021 roku na zabytkowych budynkach dawnego niemieckiego obozu koncentracyjnego Auschwitz jeden ze strażników muzeum zauważył podczas obchodu obraźliwe napisy, naniesione na ściany czarną farbą. Po ponad roku prokuratura rejonowa w Oświęcimiu poinformowała o umorzeniu śledztwa w tej sprawie.

Jak informowało w ubiegłym roku Muzeum Auschwitz, na dziewięciu drewnianych barakach obozowych umieszczone zostały napisy w językach angielskim i niemieckim. Część z nich miała charakter antysemicki. Zostały usunięte przez konserwatorów z Miejsca Pamięci Auschwitz.

Oświęcimska prokuratura rejonowa wszczęła wówczas śledztwo w sprawie zniszczenia zabytku i jednocześnie dobra o szczególnym znaczeniu dla kultury. Jak wyjaśniał prokurator Słomka, chodzi o obiekt, który wpisany jest na listę światowego dziedzictwa UNESCO. – Już z tego wynika, że uszkodzenie takiego zabytku może być działaniem godzącym w dobro o szczególnym znaczeniu dla kultury – wskazywał.

Więcej na tvn24.pl

Kierowca homofobicznej furgonetki zeznaje przed sądem. Plik z tytułem „Atak lewicowych zwierząt” trafił do akt sprawy

2022/12/10

Prawie sześć godzin zeznawal przed śródmiejskim sądem Jan B., kierowca furgonetki fundacji Pro – Prawo do Życia, która została zaatakowana przez grupę osób w czerwcu 2020 r. Tak długie zeznanie to ewenement. Na ogół nawet oskarżeni w procesach o zabójstwo nie zeznają tak długo.

W piątek 9 grudnia przed Sądem Rejonowym dla Warszawy-Śródmieścia odbyła się kolejna rozprawa w związku ze zniszczeniem furgonetki fundacji Pro – Prawo do Życia z 27 czerwca 2020 r. Na plandece tzw. homofobusa – jak określają furgonetkę działacze LGBT+ – znajdowały się homofobiczne hasła zrównujące homoseksualność z pedofilią.

Zniszczeń miały dokonać trzy osoby: Małgorzata S., znana jako Margot, Zuzanna M., znana jako Łania, oraz Paweł S. Cała trójka jest oskarżona o czynny udział w zbiegowisku, którego celem był „gwałtowny zamach na mienie oraz zdrowie pracowników fundacji”. Według prokuratury zniszczenia przekroczyły kwotę 6 tys. zł.

W piątek przed sędzią Aleksandrą Smyk stawił się oskarżyciel posiłkowy i świadek – Jan B., kierowca ciężarówki. – Bałem się, że ja i wolontariusz mogliśmy zginąć – przekonywał sędzię. 

W sądzie stawili się pełnomocnicy oskarżycieli posiłkowych, prokurator, a także oskarżeni i ich obrońcy. Kilka minut po godz. 9 Jan B., który ze względu na chorobę nie mógł się stawić na ostatniej rozprawie, stanął przed sądem i zeznawał prawie sześć godzin. Tak długie zeznania świadka są ewenementem, bo tyle czasu nie mają nawet strony w procesach o zabójstwo. 

Więcej w Wyborczej

31-latek skazany za mowę nienawiści w internecie. „Sąd orzekł podanie wyroku do publicznej wiadomości”

2022/12/09

Jak przekazują policjanci, rawiczanin, który nawoływał na portalu Facebook do nienawiści na tle różnic etnicznych oraz znieważył grupę ludności z powodu jej przynależności narodowej i rasowej został skazany na karę grzywny w wysokości 1500 złotych.

Sąd orzekł podanie wyroku do publicznej wiadomości poprzez umieszczenie na stronach internetowych Komendy Powiatowej Policji w Rawiczu oraz Komendy Wojewódzkiej Policji w Poznaniu” – poinformowała asp. sztab. Beata Jarczewska, oficer prasowy policji w Rawiczu.

Mężczyzna musi zapłacić też koszty sądowe. Wyrok jest prawomocny.

To kolejna w ostatnim czasie sprawa w sądzie w związku z mową nienawiści w internecie. Jak informowaliśmy w środę, w Kaliszu przed sądem stanęła hejterka, która zamieszczała obraźliwe treści na temat posłanki Lewicy i jej bliskich.

Źródło: epoznan.pl

Hanna Machińska odwołana! Słynna prawniczka nie będzie już zastępczynią RPO

2022/12/07

Hanna Machińska nie będzie już pełnić funkcji zastępczyni Rzecznika Praw Obywatelskich. We wtorek ogłoszono decyzję o jej odwołaniu ze stanowiska.

W środowe popołudnie TVN24 podało, że dr Hanna Machińska nie będzie już pełniła funkcji zastępcy Rzecznika Praw Obywatelskich. Następnie doniesienia te potwierdziło także Archiwum Osiatyńskiego. Po pewnym czasie doczekaliśmy się również oficjalnego komunikatu Biura RPO.

„Rzecznik Praw Obywatelskich Marcin Wiącek podjął decyzję o odwołaniu z dniem 31 grudnia 2022 roku dr Hanny Machińskiej z funkcji zastępcy RPO” – potwierdzono. „Marcin Wiącek podjął jednocześnie decyzję o powołaniu z dniem 1 stycznia 2023 roku dr. hab. Wojciecha Brzozowskiego, prof. UW, na stanowisko zastępcy RPO” – brzmi kolejny punkt oświadczenia.

Słynna prawniczka na stanowisku zastępczyni RPO pracowała jeszcze za czasów dr. hab. Adama Bodnara. Obecnie funkcje RPO sprawuje dr hab. Marcin Wiącek, który został na nią powołany po wypracowaniu parlamentarnego porozumienia między opozycją a rządzącym Prawem i Sprawiedliwością.

Więcej w serwisie natemat.pl

SN: Prof. Sadurski nie pomówił TVP o gebelsowską propagandę

2022/12/07

Kasacja wniesiona przez TVP o zniesławienie przeciwko profesorowi prawa Wojciechowi Sadurskiemu została oddalona jako oczywiście niezasadna. Orzeczenia sądów dwóch instancji uniewinniające profesora za wpis na Twitterze ” o gebelsowskiej propagandzie” w mediach były zasadne – orzekł Sąd Najwyższy. Choćby dlatego, że oskarżony ani razu nie wymienił, że chodzi o TVP.

Zaraz po zamachu na prezydenta Gdańska – Piotra Adamowicza, prof. prawa Wojciech Sadurski (na zdjęciu) napisał na Twitterze: „Po tym, jak zaszczuty przez rządowe media polityk został zamordowany, żaden demokrata, żaden polityk opozycyjny, nie powinien przekroczyć progu Gebelsowskich mediów. Niech się kiszą we własnym sosie: nieudaczników, arywistów i tow. Marka Króla, jak bojkot TV przez artystów po 1981”.

Sąd Rejonowy Warszawa-Mokotów 5 marca 2021 uniewinnił Wojciecha Sadurskiego od stawianego mu zarzutu. Sąd I instancji uznał, że prof. Sadurski wypowiadając swój wartościujący osąd, mający podstawy faktyczne, korzystał z prawa do krytyki i tym samym nie popełnił przestępstwa. Sąd powołał się przy tym na art. 10 Konwencji o Ochronie Praw Człowieka, który stanowi, że „każdy ma prawo do wolności wyrażania opinii. Prawo to obejmuje wolność posiadania poglądów oraz otrzymywania i przekazywania informacji i idei bez ingerencji władz publicznych i bez względu na granice państwowe. Dodał, że korzystanie z tych wolności pociągających za sobą obowiązki i odpowiedzialność może podlegać takim wymogom formalnym, warunkom, ograniczeniom i sankcjom.

Apelację od tego wyroku złożyła TVP, lecz przegrała, gdy 23 września 2021 r. Sąd Okręgowy w Warszawie podzielił argumenty sądu I instancji.

Więcej w serwisie prawo.pl