Proces o nazwanie PiS „partią faszystowską”. Zapadł wyrok sądu

2024/02/05

Prawo i Sprawiedliwość wytoczyło lokalnemu dziennikarzowi Jarosławowi Mazankowi proces o ochronę dóbr osobistych, po tym jak dziennikarz określił partię mianem „faszystowskiej”. Sąd Okręgowy w Warszawie oddalił powództwo.

Sprawa dotyczyła komentarza Jarosława Mazanka, który ukazał się na łamach „Gazety Myszkowskiej”. „Partia faszystowska zwarła szeregi i grupa radnych PiS złożyła wniosek o sesję nadzwyczajną” — napisał dziennikarz, odnosząc się do polityków Prawa i Sprawiedliwości. Przedstawiciele ugrupowania poczuli się urażeni i podjęli decyzję o wytoczeniu procesu.

Sąd stwierdził, że wypowiedź pomimo swojego krytycznego wydźwięku mieści się w granicach swobody wypowiedzi. Jak wskazuje „Gazeta Myszkowska”, przytaczając decyzję sądu, wskazuje, że „dziennikarz realizował konstytucyjną zasadę wolności słowa”.

Sędzia w uzasadnieniu wskazała, że choć reputacja partii jest dobrem chronionym, to w tym przypadku nie doszło do naruszenia dóbr osobistych. Artykuł dotyczący walki o władzę w Myszkowie ukazał się w okresie przedwyborczym i poruszał kwestie istotne dla lokalnej społeczności.

Sąd wyjaśnił, że faszyzm jest jednym z kierunków politycznych, a autor artykułu nie zrównał działań PiS z nazizmem — choć tak próbował przedstawić to pełnomocnik partii.

— Zdaniem sądu nie można utożsamiać faszyzmu z nazizmem. To nie to samo. Jest na ten temat wiele wykładów i w ocenie sądu, nawet przeciętny odbiorca, jest w stanie rozróżnić te dwa pojęcia — tłumaczyła sędzia.

PiS ma zapłacić dziennikarzowi koszty procesu ustalone przez Sąd na kwotę 737 zł. Wyrok jest nieprawomocny.

Źródło: onet.pl

Niemcy. Masowe demonstracje przeciwko prawicowemu ekstremizmowi

2024/02/04

W weekend tysiące osób uczestniczyło w niemieckich miastach w protestach, skierowanych przeciw prawicowemu ekstremizmowi. W sobotę tylko w Berlinie demonstrowało ponad 150 tys. osób. W niedzielę demonstracje odbyły się również w innych miastach – poinformował dziennik „Welt”.

W leżącym tuż przy granicy z Polską Forst do demonstrantów przemawiał premier Brandenburgii Dietmar Woidke z socjaldemokratycznej partii SPD. Powiedział m.in., że konstytucja i jej wartośći są zagrożone, a „ideologie z minionych czasów znów nabierają tempa i próbują zatruć ten kraj swoim złym duchem”.

Zieloni w powiecie Sprewa-Nysa przekonywali, że ksenofobia stanowi zagrożenie dla zmian w kraju, a do zapewnienia rozwoju potrzebna jest imigracja. „Niedobór wykwalifikowanych pracowników jest dla nas dużym problemem” – powiedziała rzeczniczka Partii Zielonych w Forst. „Aby przyciągnąć do regionu wykwalifikowanych pracowników i najwyższą kadrę, trzeba być otwartym na świat” – przekonywała.

Według danych policji, w sobotę w Berlinie przed budynkiem Reichstagu zebrało się ponad 150 tys. osób, aby demonstrować na rzecz demokracji i tolerancji, „przeciwko prawicy, nienawiści i AfD”. Organizator mówił po wydarzeniu o 300 tys. uczestników.

Na demonstracji we Fryburgu zgromadziło się ok. 30 tys. osób, w Augsburgu ok. 25 tys., w Krefeld – ok. 10 tys. W Dreźnie zebrało się blisko 30 tys. ludzi, natomiast w Bremie demonstrowało ponad 16 tys. osób – podała w niedzielę policja.

Więcej w Gazecie Prawnej

Bodnar przeprosił aktywistów LGBT za krzywdy wyrządzone społeczności w czasie rządów PiS

2024/02/01

Przez lata władza nas nękała, byliśmy w ciągłym starciu. Teraz ktoś chce nas wysłuchać i traktuje równo, to nowa rzeczywistość – mówi Julia Maciocha, współorganizatorka stołecznej Parady Równości.

Minister sprawiedliwości Adam Bodnar zaprosił w środę do siebie przedstawicieli organizacji działających na rzecz społeczności LGBT, m.in. z Kampanii Przeciw Homofobii, Miłość nie Wyklucza i Fundacji Basta. Spotkanie, w którym brał udział także jego zastępca Krzysztof Śmiszek, minister zaczął od przeprosin.

– Ostatnie osiem lat dały nam do myślenia. Musimy wziąć za to odpowiedzialność. Chcę przeprosić was za krzywdę, która spotkała was ze strony państwa polskiego. To była kwestia, którą odczuwaliście bardzo osobiście. Mamy w ministerstwie tego świadomość i czujemy się zobowiązani w kontekście kolejnych działań w ministerstwie i w ramach prokuratury – relacjonuje  „Wyborczej” słowa Bodnara obecny na spotkaniu Bart Staszewski, szef fundacji BASTA monitorującej treści homofobiczne w przestrzeni publicznej.

– Byłem tym poruszony, ponieważ jest to pierwszy przedstawiciel rządu, który zdecydował się na takie słowa. Symboliczne, że padły w murach, które przez lata zajmował zwalczający nas Zbigniew Ziobro – dodaje aktywista. – Te przeprosiny były ważne dla bardzo wielu osób, ale równie istotne jest to, że nowa władza nie zamiata sprawy pod dywan, nazywa to, co nas spotkało w czasie rządów Prawa i Sprawiedliwości, po imieniu – krzywdą. Nasza społeczność tego potrzebuje. Cieszę się, że nowy rząd chce wziąć za to odpowiedzialność, choć nie miał z tym nic wspólnego – komentuje Julia Maciocha, wieloletnia organizatorka Parady Równości w Warszawie, uczestniczka spotkania w ministerstwie. 

Tematem rozmów były m.in. prace legislacyjne nad zmianami poprawiającymi sytuację osób nieheteronormatywnych. Środowisko osób LGBT+ czeka m.in. na wpisanie do kodeksu karnego paragrafu dotyczącego mowy nienawiści ze względu na orientację seksualną i płeć. Deklaracja w tej sprawie znalazła się w umowie koalicyjnej. – Projekt rządowy takiej nowelizacji ma się pojawić w przyszłym tygodniu. To dla nas niezwykle istotna zmiana prawa w kierunku realnej walki z homofobią – mówi Staszewski.

Aktywistom zależy, by zakaz mowy nienawiści objął również osoby interpłciowe, będą starać się o ten zapis podczas konsultacji społecznych projektu, które niebawem się zaczną. Nowelizacja ma być kompleksowa, tak by wprowadzić również ochronę przed mową nienawiści ze względu na niepełnosprawność i wiek. 

Więcej w Wyborczej

W sądzie na łańcuchu. Na Węgrzech rozpoczął się proces włoskiej antyfaszystki

2024/01/31

Premierka Giorgia Meloni milczy, włoski MSZ zapowiada reakcję. Sprawa sądzonej na Węgrzech Ilarii Salis wywołała oburzenie Włochów.

Obrazki z budapeszteńskiego sądu zmroziły nawet ministrów włoskiego rządu, bliskiego ideowo Orbanowi. 39-letnia Ilaria Salis, oskarżona o pobicie rok temu dwóch neonazistów, została wprowadzona na salę rozpraw w metalowych kajdankach na rękach i z zamkniętymi na kłódki klamrami nad stopami. Wokół talii założono jej pas, do którego przytwierdzono krótkim łańcuchem kajdanki na rękach. Drugi łańcuch miała przymocowany do pasa z tyłu – trzymała go niczym smycz strażniczka przez cały czas rozprawy: trzy i pół godziny.

„Trudno na to patrzeć”, mówi dziś włoski minister sprawiedliwości Carlo Nordio. Wicepremier i szef MSW Antonio Tajani: „Pogwałcone normy unijne. To traktowanie niezgodne z naszą cywilizacją prawną”.

Tyle że włoski rząd dobrze wiedział o nieludzkim traktowaniu więźniów budapeszteńskiego więzienia o zaostrzonym rygorze. Salis, 39-letnia nauczycielka z Mediolanu, antyfaszystka, trafiła tam 11 lutego zeszłego roku. Została oskarżona o udział w pobiciu dwóch neonazistów, którzy uczestniczyli w dorocznym Dniu Chwały, zjeździe pogrobowców Hitlera.

Salis odmawiano podstawowych artykułów higienicznych, ubrań, otrzymywała nieregularne posiłki. Przez siedem miesięcy nie pozwalano jej na kontakt z rodziną, do tej pory zresztą jest bardzo ograniczony. Na każde z przedprocesowych przesłuchań przyprowadzano ją w identycznym rynsztunku: ze skutymi kostkami i nadgarstkami i prowadzoną na smyczy. W tych audiencjach – przypomina we włoskich mediach Roberto Salis, ojciec Ilarii – uczestniczyli przedstawiciele włoskiej ambasady w Budapeszcie. Włoski rząd nigdy jednak nie zaprotestował – aż do wczoraj, kiedy ukazały się nagrania i zdjęcia z pierwszej rozprawy.

Włoskiemu rządowi nie wystarczyły wcześniejsze skargi rodziny i doniesienia prasowe. Dopiero naoczny dowód – zdjęcia pokazywane przez wszystkie media we Włoszech – skłonił polityków do reakcji. Choć nie wszystkich: premierka Giorgia Meloni do tej pory nie zająknęła się w sprawie rodaczki, podobnie jej szwagier i minister rolnictwa Francesco Lollobrigida.

Tajani we wtorek rano wezwał na dywanik węgierskiego ambasadora i oświadczył, że jeszcze tego samego dnia włoski ambasador na Węgrzech złoży notę protestacyjną w węgierskim ministerstwie sprawiedliwości. W wywiadzie dla Radio Anch’io wyraził nadzieję, że „adwokaci zdołają doprowadzić do zamiany więzienia na areszt domowy na Węgrzech, a potem na areszt domowy we Włoszech, gdzie odbyłaby też zasądzoną karę”.

Więcej w Wyborczej

Dyrektor Muzeum Auschwitz: „Chipowanie, którym straszył uchodźców Marek Król, to nowa forma tatuażu dla więźnia obozu koncentracyjnego”

2024/01/28

Michał Olszewski: Muzeum KL Auschwitz Birkenau ani jego dyrektor z zasady nie angażują się w komentowanie bieżących wydarzeń i wypowiedzi. Dla Jana Pietrzaka i Marka Króla zrobiliście wyjątek. Ukazały się krótkie i mocne komentarze, jeden z nich ze zdjęciem byłej więźniarki Zofii Posmysz i zbliżeniem jej ręki z numerem obozowym.

Piotr Cywiński: Rzeczywiście, staram się bardzo mocno oddzielać politykę od miejsca pamięci i zawsze proszę o to polityków, którzy odwiedzają muzeum. Ale pamięć zobowiązuje i jeśli zajmuję zdecydowane stanowisko w sprawie masakry ludu Rohinja w Birmie czy Ujgurów prześladowanych w Chinach, to trudno, żebym milczał, słysząc Pietrzaka i Króla. Ich wypowiedzi stoją na antypodach wszystkiego, co robimy w Muzeum. Zresztą, oni się odwołali bezpośrednio do historii obozowej, mówiąc o obozach, barakach, tatuowaniu. Nie wkraczam w politykę, tylko w zderzeniu z perwersyjną próbą odwrócenia pamięci o ofiarach pokazuję, jak ta historia wyglądała naprawdę.

Jak to możliwe, że w kraju, w którym stąpamy po ruinach krematoriów, ta perwersyjna próba jest w ogóle możliwa?

Po pierwsze: w Polsce nastała generalna nerwowość. Za nami wybory parlamentarne, a przed nami równie ważna batalia samorządowa. Jak widać, nie wszyscy to ciśnienie wytrzymują.

Po drugie: zepsucie języka politycznego i społecznego postępuje. Nie wyobrażam sobie, by trzydzieści lat temu takie słowa mogły się pojawić w przestrzeni publicznej bez konsekwencji dla ich autorów.

A po trzecie, zdumiewa mnie kompletna nieznajomość historii. Jan Pietrzak mówi o barakach, które stoją w Treblince. Tam nie ma żadnych baraków i w ogóle żadnych budynków, bo SS wszystko zlikwidowało w 1943 roku. To zaś oznacza, że Pietrzak w Treblince zapewne nigdy nie był i wypowiada się na tematy, o których nie ma pojęcia.

Najpoważniejszą jednak przyczyną jest kompletna moralna degrengolada części klasy politycznej i komentatorów. Innego wytłumaczenia nie znajduję.

Cała rozmowa z Piotrem Cywińskim w Gazecie Wyborczej

Kierowca homofobusa skazany, rząd chce wpisać mowę nienawiści do Kodeksu karnego

2024/01/20

Sąd nie miał wątpliwości, że furgonetki oklejone homofobicznymi treściami to była mowa nienawiści. Kierowca homofobusa został prawomocnie skazany za zniesławienie osób LGBT. Wcześniej sądy karały kierowców takich pojazdów tylko za zakłócanie porządku lub hałas. W Ministerstwie Sprawiedliwości trwają prace, by wprowadzić zmiany w prawie i wpisać mowę nienawiści do Kodeksu karnego.

Furgonetki oklejone homofobicznymi treściami jeździły ulicami nie tylko Gdańska – ich pomysłodawca został teraz prawomocnie skazany. Zdaniem sądu cała akcja to mowa nienawiści.

– Te komunikaty, które były propagowane w ten sposób, czyli zrównujące osoby z nieheteroseksualną orientacją płciową ze skłonnościami do pedofilii są kłamliwe i są zniesławieniem – stwierdziła pełnomocniczka Stowarzyszenia Tolerado adw. Katarzyna Warecka.

– Mózg całej operacji został skazany teraz po raz pierwszy, ale wielokrotnie skazywani byli jego kierowcy, osoby które wykonywały polecenia i tych wyroków jest kilkadziesiąt – zwraca uwagę Jacek Jasionek ze Stowarzyszenia Tolerado.

Skazany cały czas mówił o ograniczaniu mu wolności słowa, ale Hubert Sobecki ze Stowarzyszenia Miłość Nie Wyklucza uważa, że furgonetki te nie służą poprawie jakości relacji. – Odwrotnie, one służą, żeby psuć i żeby nastawiać jednych przeciw drugim i oni powinni być gorzej traktowani – dodaje.

Stowarzyszenie Tolerado na rzecz osób LGBT+ czekało na ten wyrok pięć lat. – Jak zawiadomiliśmy prokuraturę i policję o możliwości popełnienia przestępstwa przez Mariusza D. (skazany prezes Fundacji „Pro Prawo do Życia” – przyp. red.), to odmówiła wszczęcia postępowania z oskarżenia publicznego – podkreśla Jacek Jasionek.

– Teraz dopiero doczekaliśmy się wyroków sądowych w Polsce, które mówią, że to nie jest wyrażanie opinii, ale szerzenie mowy nienawiści – mówi adw. Katarzyna Warecka.

Ale mowa nienawiści dotycząca osób LGBT+ nie jest ujęta w Kodeksie karnym. – Dzisiaj mamy przepisy dotyczące zakazu mowy nienawiści motywowanej rasą czy pochodzeniem etnicznym – przyznaje wiceminister sprawiedliwości Krzysztof Śmiszek.

Więcej w TVN24

Edukacyjna plansza zamiast reklamy w TV Republika

2024/01/20

Firma Wedel zdecydowała się na pokazywanie planszy edukacyjnej zamiast tradycyjnych reklam w Telewizji Republika. Ma to związek z wypowiedziami Jana Pietrzaka i Marka Króla na antenie tej stacji. Producent słodyczy wyjaśnił redakcji biznesowej tvn24.pl, że jest to „symboliczny wyraz sprzeciwu wobec ksenofobicznych i rasistowskich wypowiedzi”.

Zamiast reklam – plansza edukacyjna, w której wyjaśniona została definicja mowy nienawiści. Na antenie TV Republika. Tak zareagował znany producent czekolady Wedel na wypowiedzi Pietrzaka i Króla.

„Mowa nienawiści to (…) każda forma wypowiedzi, która rozpowszechnia, podżega, propaguje lub usprawiedliwia nienawiść rasową, ksenofobię, antysemityzm lub inne formy nienawiści oparte na nietolerancji” – to fragment treści, która wyświetlana jest na planszy.

„Potwierdzamy, że firma Wedel zainicjowała publikację planszy edukacyjnej, będącej symbolicznym wyrazem sprzeciwu wobec ksenofobicznych i rasistowskich wypowiedzi prezentowanych na antenie, sprzecznych z naszymi wartościami” – przekazało redakcji biznesowej tvn24.pl biuro prasowe Wedla.

Dodało również: „Zdecydowaliśmy się na wykorzystanie wykupionego z wyprzedzeniem czasu antenowego na emisję planszy prezentującej definicję mowy nienawiści autorstwa Rady Europy. Będzie ona emitowana do momentu formalnego wycofania naszych reklam ze stacji”.

Źródło: TVN24

Żydzi i rząd dusz. Skąd się bierze antysemityzm

2024/01/20

O co chodzi? Dlaczego regionalny konflikt, którego zawiłości i komplikacje rozumie niewielu ludzi w Europie i USA, wywołuje u nas tak skrajne reakcje?

W Berlinie płonie synagoga, w Paryżu zrywane są plakaty ze zdjęciami zakładników porwanych przez Hamas, uczestnicy marszów w zachodniej Europie wzywają do likwidacji Izraela, dyrektor FBI ostrzega, że poziom antysemityzmu w USA osiąga historyczny rekord, studenci pochodzenia żydowskiego doświadczają aktów nienawiści i przemocy na kampusach uniwersyteckich. W Polsce poseł na Sejm gaśnicą strażacką niszczy chanukowe świece, znany satyryk proponuje przyjęcie migrantów w barakach w Auschwitz, a były sekretarz KC PZPR wzywa do ich tatuowania.

Cały tekst Dariusza Rosiaka w Tygodniku Powszechnym

Elon Musk ma przylecieć do Polski i odwiedzić m.in. Kraków oraz muzeum Auschwitz

2024/01/19

Uznawany za najbogatszego człowieka na świecie Elon Musk, założyciel Tesli, Space X i właściciel portalu X, ma w przyszłym tygodniu przylecieć do Polski. Plany miliardera zakładają m.in. wizytę w muzeum Auschwitz-Birkenau oraz spotkanie z ministrem cyfryzacji Krzysztofem Gawkowskim.

Informację na temat planowanej wizyty Elona Muska w Polsce jako pierwszy podał portal „My Company Polska”.

Założyciel Tesli i SpaceX ma wylądować w Krakowie w poniedziałek, 22 stycznia, a dzień później odwiedzić muzeum Auschwitz-Birkenau. Musk ma przyjechać do Polski na zaproszenie European Jewish Association, stowarzyszenia reprezentującego europejską społeczność żydowską, które między 22 a 23 stycznia organizuje w stolicy Małopolski konferencję poświęconą antysemityzmowi.

Jak czytamy na stronie EJA, konferencja ma być platformą do konfrontacji i pochylenia się nad niepokojącym zjawiskiem obserwowanym w całej Europie: wzrostem zachowań antysemickich, zwłaszcza po ataku Hamasu na Izrael z 7 października. „Wybitni prelegenci i wpływowi interesariusze z różnych środowisk zgromadzą się, aby wziąć udział w dyskusjach na temat tych palących i kluczowych kwestii” – czytamy w zaproszeniu EJA.

European Jewish Association oficjalnie potwierdziło już, że na konferencję do Krakowa przyjedzie m.in. Re’uwen Riwlin, prezydent Izraela w latach 2014-2021. O przyjeździe Elona Muska na razie wiadomo nieoficjalnie.

Jego wizyta na konferencji ma być związana z informacjami „Jerusalem Post” dotyczącymi wzrostu antysemickich postaw internautów na portalu X (dawny Twitter). Oliwy do ognia dolał też komentarz miliardera, który udostępnił w sieci wpis popierający antysemicką teorię spiskową, nazywając ją „prawdą”. Musk przeprosił później za niego i zaprzeczył, by był antysemitą.

– To najgłupszy i najgorszy post, jaki kiedykolwiek zamieściłem w sieci. To było głupie. Przepraszam za ten post. W rzeczywistości, naprawdę, daleko mi do antysemityzmu – mówił potem Musk.

Więcej w Wyborczej

PE: mowa nienawiści i przestępstwa z nienawiści powinny być wykazie przestępstw UE o wymiarze transgranicznym

2024/01/18

Parlament Europejski w Strasburgu przyjął w czwartek sprawozdanie, w którym wzywa szefów państw i rządów UE do natychmiastowego dodania mowy nienawiści i przestępstw z nienawiści do wykazu przestępstw unijnych o wymiarze transgranicznym.

Posłowie do PE wezwali Radę UE (państwa członkowskie), aby w końcu poczyniła postępy w zakresie prawodawstwa, zapewniającego każdemu w Europie odpowiedni poziom ochrony przed nienawiścią.

Zdaniem PE, Rada powinna przyjąć decyzję o włączeniu mowy nienawiści i przestępstw z nienawiści do przestępstw w rozumieniu art. 83 ust. 1 traktatu (tzw. „przestępstwa UE”) do końca obecnej kadencji. Są to przestępstwa o szczególnie poważnym charakterze i wymiarze transgranicznym, w przypadku których Parlament i Rada mogą ustanowić minimalne zasady definiujące przestępstwa i sankcje.

Sprawozdanie zostało w czwartek przyjęte 397 głosami za, przy 121 głosach przeciw i 26 wstrzymujących się.

Obecnie przepisy karne państw członkowskich w różny sposób regulują mowę nienawiści i przestępstwa z nienawiści, natomiast przepisy ogólnounijne mają zastosowanie tylko wtedy, gdy takie przestępstwa popełniane są ze względu na rasę, kolor skóry, religię, pochodzenie lub pochodzenie narodowe lub etniczne.

Źródło: wnp.pl

Sejm uchylił immunitet Grzegorzowi Braunowi.

2024/01/17

Sejm wyraził zgodę na pociągnięcie posła Konfederacji Grzegorza Brauna do odpowiedzialności karnej za zgaszenie świec chanukowych i inne wyczyny. – Położyłem kres rasistowsko-talmudycznej celebracji – bronił się Braun.

Prokuratura chce przedstawić Grzegorzowi Braunowi zarzuty w siedmiu sprawach. Chodzi nie tylko o zgaszenie przez niego świec chanukowych gaśnicą, ale także wcześniejsze wyczyny posła Konfederacji. Dlatego w środę Sejm decydował o uchyleniu immunitetu Braunowi siedem razy.

– Sejm bezwzględną większością podjął uchwałę o wyrażeniu zgody na pociągnięcie posła Grzegorza Brauna do odpowiedzialności karnej – ogłaszał wyniki głosowań marszałek Szymon Hołownia. Przeciw byli tylko posłowie Konfederacji. Pojedynczy posłowie z Kukiz’15 i PiS wstrzymali się od głosu. 

Uchylenie immunitetu Braunowi zarekomendowała Sejmowi komisja regulaminowa, która we wtorek oceniała wniosek prokuratury. – Zjednoczony front chanukowo-covidowo-eurkołchozowo-wojenny wydał na mnie wyrok, jeszcze zanim prokuratura zdążyła na kolanie sklecić akt oskarżenia – mówił przed głosowaniem Braun. Jego zdaniem stawiane mu zarzuty są wydumane i oparto je na konfabulacjach. 

Poseł twierdził, że stawiane mu zarzuty dotyczą jego interwencji poselskich. – Poseł powinien reagować na zło, które dostrzega w życiu publicznym. Nie wypada się chlubić, więc powiem, że mam poczucie dobrze spełnionego obowiązku – mówił.

Z wnioskiem o uchylenie immunitetu Braunowi wystąpiła Prokuratura Okręgowa w Warszawie. Jak mówił we wtorek w Sejmie prok. Mariusz Dubowski, zebrany materiał dowodowy dostatecznie uzasadnia podejrzenie popełnienia przez posła Konfederacji szeregu przestępstw.

Więcej w Wyborczej

Marsz Niepodległości będzie imprezą cykliczną? Narodowcy z wnioskiem u nowego wojewody

2024/01/16

Wojewoda mazowiecki ma zdecydować, czy przemarsz przez Warszawę, organizowany z okazji święta 11 listopada przez narodowców, nadal będzie korzystał z nadzwyczajnych przywilejów.

Wniosek o wyrażenie zgody na uznanie za cykliczne zgromadzenia 11 listopada narodowcy złożyli już 12 grudnia. Chcą, by wydarzenie w takiej formie odbywało się przez kolejne trzy lata, a więc od roku 2024 do 2026. Cykliczność oznacza, że marsz miałby pierwszeństwo przed wszelkimi innymi wydarzeniami odbywającymi się w tym samym czasie w tej samej okolicy. Przemarsz pod szyldem narodowców przez środek Warszawy uniemożliwia, a przynajmniej znacząco utrudnia wszelkie inne większe manifestacje z okazji święta odzyskania przez Polskę niepodległości. 

Mariusz Frankowski, wojewoda mazowiecki, zapowiedział, że decyzję w tej sprawie poznamy w ciągu kilku tygodni. Ale już teraz, w wypowiedziach dla mediów, przypomina, jakie środowiska odpowiadają za organizację w Warszawie Marszu Niepodległości czy Marszu Powstania Warszawskiego. – Wnioski składane są przez środowiska nacjonalistyczne, reprezentowane przez pana Bąkiewicza [do niedawna głównego organizatora marszu, teraz związanego politycznie z partią Zbigniewa Ziobry – red.] – mówi.

I zwraca uwagę na zachowania części uczestników marszu. Są to – jak podkreśla – „zachowania wrogie wobec osób myślących inaczej”. – Na to nie ma mojej zgody. A takie zachowania miały miejsce. Tak jak na zawłaszczanie Święta Niepodległości czy rocznicy powstania warszawskiego, jako pewnych symboli. One powinny być z dala od agresji politycznej, od kwestii światopoglądowych – dodaje Frankowski. 

Wojewoda zwrócił się na początek do policji i miasta o opinię w sprawie wniosku organizatorów marszu. Jeśli Frankowski ich wniosek odrzuci, i marsz nie zostanie uznany za wydarzenie cykliczne, Stowarzyszenie Marsz Niepodległości ma prawo się od tej decyzji odwoływać. 

Wprowadzenie przepisów o imprezach cyklicznych miało miejsce w 2016 roku z inicjatywy Prawa i Sprawiedliwości. Partia Kaczyńskiego chciała w ten sposób zagwarantować sobie spokój w czasie miesięcznic smoleńskich.

Ale konsekwencje były poważniejsze. Zyskali na tym właśnie narodowcy, szykujący co roku marsz z okazji 11 listopada. – „Na ile to było przemyślane rozwiązanie okazało się chociażby w 2018 roku, gdy prezydent RP nie mógł zorganizować marszu w rocznicę 100-lecia odzyskania niepodległości, bo kłóciło się to z innymi, m.in. organizowanymi przez środowisko nacjonalistyczne. Dlatego należy się bardzo poważnie zastanowić, i to będę postulował, by dokonać zmian na poziomie ustawowym – czytamy w wypowiedzi Frankowskiego dla Polskiej Agencji Prasowej. 

Więcej w Wyborczej

Grzegorz Braun pod kontrolą. Jest decyzja marszałka Hołowni

2024/01/16

Zgodnie z decyzją marszałka Sejmu Szymona Hołowni Straż Marszałkowska została zobowiązana do przeprowadzania kontroli posła Grzegorza Brauna. To odpowiedź na niecodzienne pytanie postawione przez polityka Konfederacji. Braun chciał wiedzieć, czy na terenie Sejmu może deponować broń palną.

Treść dokumentu opublikował w sieci poseł Konfederacji Roman Fritz i opatrzył ją następującym komentarzem: „Najczcigodniejszy marszałek Szymon Hołownia postanowił zastosować w praktyce charakterystyczną dla siebie otwartość, uśmiech, tolerancję tudzież delikatność, więc nakazał nękanie i poniżenie akurat tylko jednego parlamentarzysty na 560 istniejących: posła Grzegorza Brauna”.

Jak czytamy w dokumencie, „zarządza się przeprowadzanie każdorazowej kontroli bezpieczeństwa posła Grzegorza Brauna wchodzącego do budynków pozostających w zarządzie Kancelarii Sejmu w dniach 15-26 stycznia, w tym jego bagażu”.

Pismo jasno wskazuje, że podmiotem odpowiedzialnym za przeprowadzenie kontroli bezpieczeństwa jest Straż Marszałkowska, a „treść zarządzenia przekazuje się do wiadomości posłowi Grzegorzowi Braunowi”.

Zarządzenie zostało wydane 15 stycznia, dzień przed wznowionymi obradami Sejmu i będzie obowiązywało do końca ostatniego dnia posiedzenia w styczniu.

O tym, że Grzegorz Braun pytał Straż Marszałkowską o miejsce w Sejmie, gdzie może zdeponować broń palną, marszałek Szymon Hołownia (Trzecia Droga) dowiedział się tuż po incydencie z 12 grudnia ub.r., w trakcie którego poseł Konfederacji zgasił świece chanukowe znajdujące się na sejmowym korytarzu. Użył do tego gaśnicy proszkowej. Braun pytał o taką możliwość jeszcze zanim Hołownia został marszałkiem Sejmu — przekazała serwisowi gazeta.pl Katarzyna Karpa-Świderek, doradczyni Hołowni.

Kancelaria Sejmu miała podjąć działania po informacjach przekazanych przez strażników. — Po incydencie w Sejmie z udziałem posła Brauna marszałek wysłał pismo do policji, podnosząc w nim obawy, czy Grzegorz Braun kwalifikuje się do posiadania licencji na posiadanie broni — powiedziała Karpa-Świderek.

Więcej na onet.pl

Kurator sądowy ma problem z byłym księdzem. Poszło o prace społeczne i sutannę

2024/01/09

kazany za antysemityzm Michał Woźnicki nie zaczął prac społecznych. Teraz grozi mu więzienie.

Woźnicki to były salezjanin z Poznania, antysemita, hejter i patostreamer, do niedawna także katolicki ksiądz. Ze stanu duchownego usunął go we wrześniu 2023 r. papież Franciszek. Karą za nieposłuszeństwo jest również ekskomunika.

Byłego księdza dosięgają kary nie tylko kościelne, ale także świeckie. Na koncie ma już dwa wyroki, kolejne procesy się toczą lub czekają na rozpoczęcie. Zarzuty dotyczą przede wszystkim mowy nienawiści. W trakcie mszy w październiku 2021 r. Woźnicki porównał Żydów do kleszczy i pijawek. Za antysemickie kazanie sąd w Poznaniu skazał go prawomocnie na pół roku prac społecznych.

Kurator sądowy skierował Woźnickiego do centrum wyszkolenia jeździeckiego Hipodrom Wola. Były ksiądz miał tam wykonywać prace porządkowe. Tyle że nie wykonuje.

Woźnicki, jak ustaliliśmy, stawił się tam zgodnie z wezwaniem we wtorek, 2 stycznia. Pracownicy chcieli, by wybrał sobie godziny, w których będzie pracował. Były ksiądz stwierdził, że może zacząć od zaraz.

Dalsze wydarzenia tak zrelacjonował w piśmie do kuratora sądowego: „Zapytałem, czy wskazaną pracę da się wykonać tak jak jestem, wskazując na założoną sutannę. Otrzymałem odpowiedź: »Nie«. Zapytałem, jak mam być ubrany. Uzyskałem odpowiedź: »Spodnie«. Zaznaczam, że stawiłem się w spodniach i w sutannie, w stroju, w którym cały czas chodzę i funkcjonuję”.

Jego dawni współbracia ze zgromadzenia salezjańskiego podkreślają, że po usunięciu ze stanu duchownego Woźnicki nie ma prawa nosić sutanny i należy traktować go jak przebierańca.

Woźnicki sutanny jednak nie zdjął, bo decyzji papieża nie uznaje. Mieszka w domu dorosłego ministranta w Baranowie pod Poznaniem, urządził tam kaplicę i odprawia msze.

Woźnicki, jak wynika z jego relacji, uparł się, że prace porządkowe wykonywać będzie w sutannie i birecie oraz z zawieszoną na szyi kartą z informacją, za co i przez kogo został skazany. Pracownicy hipodromu się na to nie zgodzili. Poinformowali, że poproszą kuratora sądowego, by przeniósł Woźnickiego w inne miejsce. Woźnicki uznał to za prześladowanie.

Więcej w Wyborczej

Prof. Bilewicz: mowa nienawiści jest zaraźliwa, jej konsekwencją jest krzywda

2024/01/09

Jeżeli jesteśmy w środowisku, w którym jakieś grupy osób są obrażane, to jest duże prawdopodobieństwo, że sami zaczniemy takiego języka używać; mową nienawiści można się zarazić, jej konsekwencją jest czyjaś krzywda – powiedział PAP prof. Michał Bilewicz z Centrum Badań nad Uprzedzeniami UW.

Helsińska Fundacja Praw Człowieka w publikacji „Granice nienawiści” zwróciła uwagę, że choć media społecznościowe doprowadziły do demokratyzacji dostępu do publicznych platform wypowiedzi, to ich niekontrolowany rozwój pozwala na łatwe rozprzestrzenianie się skrajnych stanowisk, w tym mowy nienawiści wobec określonych grup.

Tu pojawia się często pytanie, gdzie leży granica między hejtem, a prawem do wyrażania własnych poglądów.

Zdaniem prof. Michała Bilewicza z Centrum Badań nad Uprzedzeniami na Wydziale Psychologii UW różnica między mową nienawiści a wolnością słowa to spór, którego nie da się łatwo rozstrzygnąć. Ekspert zaznaczył, że to, na czym można się opierać, to uznane, międzynarodowe definicje mowy nienawiści, jako języka, który jest krzywdzący wobec konkretnych grup społecznych, głównie z racji ich mniejszościowego statusu.

„Kiedy znieważa się te grupy z powodu ich pochodzenia, religii, czy orientacji seksualnej, to uderza się nie tylko w godność tych osób, ale też w ich zdrowie psychiczne. Często mamy wzrastające wskaźniki depresji u osób, które padły ofiarą mowy nienawiści” – powiedział prof. Bilewicz.

Dodał, że według lingwistów język może wywołać określony efekt lub działanie, a konsekwencją mowy nienawiści jest czyjaś krzywda lub cierpienie.

„Drugą konsekwencją jest to, że pewne formy wypowiedzi mogą generować nienawiść, czy pogardę wobec jakiejś grupy. Wtedy ktoś, kto jest odbiorcą takiego języka, może stosować już bezpośrednią, fizyczną przemoc. Przykładem jest tu zabójstwo prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza po fali nienawiści wobec jego formacji politycznej, czy wobec Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy” – powiedział ekspert.

Ponadto – jak wskazał – badania pokazują, że ludzie, którzy bardzo często stykają się z mową nienawiści np. wobec imigrantów, zaczynają popierać różnego rodzaju polityki ograniczające prawa przysługujące tej grupie osób lub nawet zaczynają popierać stosowanie przemocy wobec nich.

„Z naszych badań wynika, że ludzie mową nienawiści zwykle się zarażają. Jeżeli jesteśmy otoczeni środowiskiem, w którym mowa nienawiści jest normą, w którym jakieś grupy są powszechnie obrażane, znieważane, to jest duże prawdopodobieństwo, że sami zaczniemy takiego języka używać. To powoduje, że ludzie funkcjonują w pewnych bańkach” – powiedział ekspert.

Więcej w serwisie Nauka w Polsce

Włochy: Wspólnota żydowska oburzona zbiorowym salutem rzymskim w Wiecznym Mieście

2024/01/08

Włoska wspólnota żydowska wyraziła w poniedziałek oburzenie zbiorowym salutem rzymskim, jaki miał miejsce dzień wcześniej w Wiecznym Mieście podczas uroczystości zorganizowanej w 46. rocznicę zbrodni popełnionej na dwóch nastoletnich działaczach młodzieżówki postfaszystowskiego Włoskiego Ruchu Socjalnego (MSI). Ten gest to „obraza i niedopuszczalna zniewaga, zwłaszcza dla pamięci ofiar nazizmu i faszyzmu”- oświadczyli rzymscy Żydzi.

7 stycznia 1978 roku pięciu działaczy MSI zostało zaatakowanych, gdy wychodzili z siedziby ruchu. Zginął 13- i 17-latek. Atak, dokonany przez lewicowych bojówkarzy, wywołał starcia z policją, w których zginął trzeci sympatyk postfaszystowskiej organizacji.

W niedzielę na ulicy Acca Larentia, gdzie zginęli młodzi ludzie, zebrały się dziesiątki osób, które oddały im hołd salutem rzymskim.

W reakcji na tę scenę przywódca wspólnoty żydowskiej z Wiecznego Miasta Victor Fadlun oświadczył: „Dla nas, Żydów z Rzymu ten gest z powodu jego symbolicznego znaczenia jest jak posypanie solą naszych ran; oznacza żałobę i cierpienie, które odnawiają się w kolejnych pokoleniach”.

„Bezsensowne jest twierdzenie, że to odpowiedni wyraz hołdu” – dodał.

Opozycyjny Ruch Pięciu Gwiazd zapowiedział złożenie w prokuraturze wniosku o śledztwo, czy w czasie ceremonii doszło do zabronionych czynów, w tym apologii faszyzmu.

Źródło: WNP.pl

Australia: Od poniedziałku za wykonanie nazistowskiego salutu grozi rok więzienia

2024/01/08

W Australii 8 stycznia weszło w życie prawo zakazujące wykonywania nazistowskiego salutu w przestrzeni publicznej, a także prezentowanie lub sprzedawanie przedmiotów na których widać symbole związane z organizacjami terrorystycznymi.

Nowe prawo jest odpowiedzią australijskiego rządu na rosnącą liczbę incydentów antysemickich w Australii, zwłaszcza po wybuchu wojny w Strefie Gazy — informuje Reuters.

Przepisy, które weszły w życie 8 stycznia, przewidują karę do roku więzienia za wykonanie w przestrzeni publicznej nazistowskiego salutu lub prezentowanie w przestrzeni publicznej swastyki, albo symbolu SS (podwójna runa Sig).

Zakazana została również sprzedaż przedmiotów, na których widać zakazane symbole.

Prokurator generalny Mark Dreyfus w wydanym oświadczeniu podkreślił, że nowe przepisy są jasnym sygnałem, iż w Australii nie ma miejsca dla tych, którzy gloryfikują Holokaust lub akty terroru.

„To pierwsze przepisy tego rodzaju, które zapewnią, że nikt w Australii nie będzie mógł gloryfikować lub czerpać zysków z czynów i symboli, które sławią nazistów lub ich złowrogą ideologię” – dodał Dreyfus.

Więcej w Rzeczpospolitej

Sprawa zniszczenia synagogi we Wrocławiu. Zobacz film i daj znać policji, czy rozpoznajesz tę osobę?

2024/01/05

Elewacja synagogi przy ul. Włodkowica we Wrocławiu została zniszczona pod koniec ubiegłego, 2023 roku. Nieznany do tej pory sprawca wymalował nienawistny, antysemicki napis. Kamery monitoringu zarejestrowały osobę znajdującą się w pobliżu synagogi w czasie, gdy jej elewacja była zniszczona. Do tej pory jednak nie udało się ustalić tożsamości sprawcy.

Policjanci z komisariatu Stare Miasto natychmiast rozpoczęli działania. Z dotychczasowych ustaleń wynika, że zdarzenie miało miejsce 31 grudnia 2023 roku około godz. 4.00. Kamery monitoringu zarejestrowały osobę znajdującą się w pobliżu synagogi w czasie, gdy jej elewacja była zniszczona. Do tej pory jednak nie udało się ustalić tożsamości sprawcy. 

Policja apeluje o pomoc w rozpoznaniu osoby, która może mieć informacje o zdarzeniu. Funkcjonariusze opublikowali zdjęcia z nagrań monitoringu z cechami szczególnymi, które mogą ułatwić jego rozpoznanie. 

W przypadku rozpoznania osoby, której wizerunek zarejestrowały kamery monitoringu, policja prosi o kontakt z dyżurnym KP Wrocław Stare Miasto pod numerem tel.: 47 87 131 31 lub 47 87 143 90

Źródło: wroclaw.pl

YouTube usunął kanał Bąkiewicza, ale on się nie zraża. Swoją telewizję chce nadawać na całą Polskę

2024/01/04

Telewizja Media Narodowe (TVMN) Roberta Bąkiewicza zapowiadała, że będzie dostępna w lokalnych telewizjach kablowych. Ale narodowcy chcą iść na całość – Bąkiewicz rozmawia z największymi operatorami w kraju. Na razie jego telewizji nie chcą na YouTubie.

Media Narodowe to media prowadzone przez Stowarzyszenie „Marsz Niepodległości”, na czele którego bardzo długo stał Robert Bąkiewicz. Ale w wyniku konfliktu między różnymi frakcjami narodowców został w ostatnich miesiącach odsunięty od organizacji marszu i ich mediów. 

Pokłosiem konfliktu między narodowcami jest powstanie drugiej telewizji narodowej. To TV Media Narodowe. Ich wydawcą jest spółka zarejestrowana w styczniu 2023 roku. Jej siedziba mieści się w Pruszkowie, gdzie mieszka jej prezes – Robert Bąkiewicz. W kwietniu ubiegłego roku KRRiT udzieliła koncesji nacjonalistycznej telewizji. – Program ma charakter wyspecjalizowany – publicystyczny i będzie nadawany codziennie 24 godziny na dobę, na obszarze objętym wybranymi sieciami telekomunikacyjnymi w Niepołomicach, Szczecinie, Mysłowicach i Sułkowicach-Harbutowicach – informowała KRRiT w komunikacie prasowym. TVMN ma pasma w trzech telewizjach regionalnych. Programy Bąkiewicza można zobaczyć na antenie TV Regio, TVT Regionalna i Lubelska TV. 

Narodowcy myślą jednak o ekspansji. Chcą wejść ze swoją nową telewizją do oferty operatorów ogólnodostępnych. Już w czerwcu Piotr Barełowski, członek zarządu nowej mediowej spółki Bąkiewicza, ujawnił plany telewizji. Mówił, że ma ona podpisane porozumienie z 30 operatorami kablowymi. Wymieniał w tym kontekście Vectrę, liczył też na Orange. Ale mijają miesiące i Vectra nie potwierdza w odpowiedzi na nasze pytania, a nawet nie chce komentować, tych informacji. – Nie prowadziliśmy i nie prowadzimy rozmów odnośnie do pojawienia się Mediów Narodowych w naszej ofercie – dodał w rozmowie z „Wyborczą” także Wojciech Jabczyński, rzecznik prasowy Orange Polska.

Próby narodowców spotkały się z reakcją organizacji społecznych. Dominik Puchała i Jakub Kocjan z Akcji Demokracja wystosowali apel do wszystkich dużych operatorów telewizji kablowych oraz firm odpowiedzialnych za Smart TV, czyli usługę udostępniania sygnału telewizyjnego przez internet. Wezwali w nim do zerwania negocjacji z Bąkiewiczem. „Nie możemy dopuścić, aby skrajnie prawicowa telewizja znana z szerzenia ksenofobicznych treści trafiła do szerokiego grona odbiorców poprzez włączenie jej do oferty dużych sieci kablowych, operatorów IPTV oraz oferty aplikacji w telewizorach Smart TV” – pisali. Pod apelem podpisało się ponad 7 tys. osób, można również to zrobić TUTAJ.

Robert Bąkiewicz nie zignorował apelu Akcji Demokracji i posła PO. Napisał skargę do KRRiT na Szczerbę, sugerując, iż jego działania to próba cenzury. Ale zamiast reakcji ze strony Krajowej Rady dowiedział się, że w środę, 3 stycznia kanał jego TVMN został usunięty z You Tube’a. 

Przy okazji Szczerba zapowiada, że koalicja rządowa będzie chciała wprowadzić zmiany w prawie, które pozwolą skuteczniej penalizować mowę nienawiści. – Ponadto zawnioskowałem o pilną rządową kontrolę projektów dotacyjnych Bąkiewicza. Z Instytutu Dmowskiego, ale też Narodowego Instytutu Wolności otrzymał miliony pośrednio na budowę swojego zaplecza, jeszcze pod egidą stowarzyszeń Marszu Niepodległości, Straży Narodowej i Rot Marszu Niepodległości – przypomina poseł.

Dodaje, że trzeba także sprawdzić, czy kupione z publicznych pieniędzy nieruchomość, sprzęt i samochody są wykorzystywany do realizacji przez nową spółkę projektu medialnego. Szczerba deklaruje, że jeśli zostaną wykryte przypadki złamania umów, które były podstawą wypłaty dotacji, Bąkiewicz będzie musiał zwrócić publiczne pieniądze. A także sprzęt, który kupił za środki dla organizacji pozarządowych, a teraz używa go do szerzenia „swojej nacjonalistycznej i wykluczającej, nienawistnej propagandy”.

Więcej w Wyborczej

Pietrzak: „Mamy baraki dla imigrantów w Auschwitz”. Bodnar zawiadamia prokuraturę

2024/01/01

Były satyryk Jan Pietrzak na antenie Telewizji Republika w skandaliczny sposób skomentował unijną politykę dotyczącą migrantów. „Mamy baraki dla imigrantów, w Auschwitz, na Majdanku, w Treblince, w Stutthofie . Mamy dużo baraków zbudowanych przez Niemców” – powiedział. Minister sprawiedliwości Adam Bodnar poinformował, że o zajęcie się sprawą poprosił prokuratora krajowego.

Słowa Jana Pietrzaka padły w niedzielę, 31 grudnia w Telewizji Republika. Bard, znany z poparcia dla rządu PiS, był gościem Katarzyny Gójskiej. Przekonywał na antenie, że nasz kraj traci właśnie suwerenność. Jako przykład podał unijne porozumienie dotyczące migracji. „Mamy baraki dla imigrantów: w Auschwitz, na Majdanku, w Treblince, w Stutthofie. Mamy dużo baraków zbudowanych przez Niemców i tam będziemy zatrzymywać tych imigrantów wpychanych nam przez Niemców” – powiedział Pietrzak.

Również minister sprawiedliwości napisał, że „poprosił Prokuratora Krajowego Dariusza Barskiego o zajęcie się sprawą wypowiedzi Jana Pietrzaka na antenie telewizji” oraz o „wszczęcie śledztwa” w tej sprawie. Dariusz Barski to bliski współpracownik Zbigniewa Ziobry, świadek na jego ślubie i niedoszły poseł PiS.

Wypowiedź Pietrzaka została także skrytykowana przez dr. Macieja Duszczyka, specjalistę ds. migracji, podsekretarza stanu w MSWiA. „Wypowiedź Jana Pietrzaka wygłoszona w TV Republika jest po prostu obrzydliwa! Nie mam zamiaru podawać jej dalej. Kto będzie chciał i tak ją znajdzie” – napisał Duszczyk.

Więcej w Wyborczej

Oto „wolne media” PiS. Pietrzak w TV Republika proponuje zamykanie imigrantów w Auschwitz

2024/01/01

W Sylwestra w Telewizji Republika usłyszeliśmy, że imigrantów w Polsce należy zamykać w barakach, które zostały po obozach koncentracyjnych w Auschwitz. Czy prokuratura, Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji, politycy PiS będą udawać, że nic nie słyszeli?

Oto prawdziwie polskie media, wolne, patriotyczne, podające tylko prawdę. Media, które Jarosław Kaczyński chce rozbudowywać ku chwale swojej partii, gdzie osobiście gwarantuje każdemu pracownikowi zatrudnienie. W sylwestrowy wieczór włączyłem Telewizję Republika, by posłuchać rozmowy Katarzyny Gójskiej-Hejke z Janem Pietrzakiem, hołubionym przez PiS kabareciarzem, który wyborców opozycji uznał za „wszy, mendy, gnidy i pluskwy”. Prezydent Andrzej Duda odznaczył go Krzyżem Wielkim Orderu Odrodzenia Polski.

W sylwestrowej rozmowie Pietrzak poszedł jeszcze dalej. Dużo było o niemieckich mediach, które szkodzą Polakom i o Donaldzie Tusku, głównym niemieckim agencie. A potem wydał z siebie tyradę. Cytuję ją z kronikarskiego obowiązku. „Już trzeba imigrantów nam wprowadzić. Tutaj mam okrutny żart z tymi imigrantami, że oni liczą, że Polacy są przygotowani, bo mamy baraki. Mamy baraki dla imigrantów w Auschwitz, Majdanku, Treblince, Stutthofie, Mamy dużo baraków zbudowanych przez Niemców. I tam będziemy tych imigrantów wpychanych nam nielegalnie przez Niemców…”.

Prowadząca rozmowę Gójska-Hejke zareagowała słowami „To rzeczywiście bardzo mocny żart”. dodając, że Pietrzak ma prawo do takich wypowiedzi, bo ma tragiczne doświadczenia z czasów niemieckiej okupacji.

Rzeczywiście ma doświadczenia? Co zrobili mu imigranci, że chce zamykać ich w obozach koncentracyjnych? Co zrobiły mu setki tysięcy ofiar niemieckich obozów zagłady (w Auschwitz, na Majdanku, w Treblince i Stutthofie Niemcy prowadzili ludobójstwo), że pozwala sobie na żarty z miejsc ich kaźni?

PiS od lat pozwala sobie na pogardliwe łączenie niemieckich zbrodni z czasów drugiej wojny z bieżącą polską polityką.

Mieliśmy fotomontaże przedstawiające polityków dawnej opozycji w roli żołnierzy Wehrmachtu niszczących polski szlaban graniczny, Donalda Tuska – ku uciesze polityków PiS – przedstawiano w mundurze oficera SS, w końcu pół roku temu PiS wyprodukował spot atakujący opozycję, na którym posłużono się zdjęciami baraków z KL Auschwitz.

Więcej w Wyborczej

Szczepan B. pobił 12-letniego chłopca z Ukrainy. „Kazał mu opuszczać Polskę”. Prokuratura oskarża o atak na tle narodowościowym pod Kielcami

2023/12/30

Szczepan B. zwyzywał i pobił 12-letniego chłopca z Ukrainy, kazał mu wyjeżdżać z Polski. Nastolatek stracił na jakiś czas przytomność – to ustalenia prokuratury po bulwersującym ataku na tle narodowościowym, do którego doszło w Piekoszowie pod Kielcami.

Całe zdarzenie miało miejsce wczesnym popołudniem, 21 października, w podkieleckim Piekoszowie.

Dwóch 12-letnich chłopców, uchodźców z Ukrainy, poszło do sklepu. Wracając, szli w stronę placu zabaw. 36-letni Szczepan B. zaczął krzyczeć w ich kierunku. Chłopcy byli wystraszeni, rozdzielili się, wtedy B. poszedł za jednym z nich. – Idąc za nim, wykrzykiwał i znieważał go za to, że jest Ukraińcem. W sposób wulgarny nakazywał opuszczenie Polski i powrót na Ukrainę. Wyzywał też matkę chłopca. 12-latek, uciekając, zdążył zrobić mężczyźnie zdjęcie telefonem. W pewnym momencie Szczepan B. doścignął chłopca i zagrodził mu drogę – relacjonuje Beata Zielińska-Janaszek, szefowa prowadzącej śledztwo Prokuratury Rejonowej Kielce-Wschód. 36-latek zaczął uderzać chłopca pięściami, bić po głowie.

Chłopiec na pewien czas stracił przytomność. Interweniowali przypadkowi świadkowie, którzy zawieźli 12-latka do mamy.

Beata Zielińska-Janaszek informuje, że policja szybko zatrzymała sprawcę. Wobec Szczepana B. zastosowano dozór policji połączony z zakazem zbliżania się i kontaktowania z 12-latkiem, a także poręczenie majątkowe. Teraz prokuratura zakończyła śledztwo i skierowała akt oskarżenia do sądu.

Szczepan B. zwyzywał i pobił 12-letniego chłopca z Ukrainy, kazał mu wyjeżdżać z Polski. Nastolatek stracił na jakiś czas przytomność – to ustalenia prokuratury po bulwersującym ataku na tle narodowościowym, do którego doszło w Piekoszowie pod Kielcami.

Całe zdarzenie miało miejsce wczesnym popołudniem, 21 października, w podkieleckim Piekoszowie.

Dwóch 12-letnich chłopców, uchodźców z Ukrainy, poszło do sklepu. Wracając, szli w stronę placu zabaw. 36-letni Szczepan B. zaczął krzyczeć w ich kierunku. Chłopcy byli wystraszeni, rozdzielili się, wtedy B. poszedł za jednym z nich. – Idąc za nim, wykrzykiwał i znieważał go za to, że jest Ukraińcem. W sposób wulgarny nakazywał opuszczenie Polski i powrót na Ukrainę. Wyzywał też matkę chłopca. 12-latek, uciekając, zdążył zrobić mężczyźnie zdjęcie telefonem. W pewnym momencie Szczepan B. doścignął chłopca i zagrodził mu drogę – relacjonuje Beata Zielińska-Janaszek, szefowa prowadzącej śledztwo Prokuratury Rejonowej Kielce-Wschód. 36-latek zaczął uderzać chłopca pięściami, bić po głowie.

Chłopiec na pewien czas stracił przytomność. Interweniowali przypadkowi świadkowie, którzy zawieźli 12-latka do mamy.

Beata Zielińska-Janaszek informuje, że policja szybko zatrzymała sprawcę. Wobec Szczepana B. zastosowano dozór policji połączony z zakazem zbliżania się i kontaktowania z 12-latkiem, a także poręczenie majątkowe. Teraz prokuratura zakończyła śledztwo i skierowała akt oskarżenia do sądu.

Zarzuciła B. to, że bez powodu, działając w warunkach występku chuligańskiego, znieważył słowami powszechnie uznanymi za obelżywe i stosował przemoc fizyczną wobec małoletniego, 12-letniego obywatela Ukrainy, z powodu jego przynależności narodowej. – Sprawca znieważał, ubliżał, ale również bił, wyprowadzał ciosy pięściami, kopał nogami po głowie i po całym ciele, powodując utratę przytomności u tego dziecka, a także obrażenia w postaci m.in. podbiegnięć krwawych, otarć, urazu dwóch zębów – mówi prokuratorka. Szczepan B. będzie też odpowiadał za znieważenie funkcjonariuszy policji podczas i w związku z pełnieniem przez nich obowiązków służbowych polegających na przeprowadzeniu interwencji.

Więcej w Wyborczej

 

Groził śmiercią cudzoziemcom. 23-latek nie uniknie kary

2023/12/30

W internecie nikt nie jest anonimowy. Przekonał się o tym 23-latek ze Szczecina, który za pośrednictwem komunikatora groził śmiercią i nawoływał do nienawiści na tle narodowościowym. W końcu został zatrzymany. Mężczyzna wkrótce odpowie za swoje czyny przed sądem. Grozi mu więzienie.

Prokuratura Rejonowa Szczecin-Zachód zakończyła śledztwo w sprawie mężczyzny o kierowanie gróźb pozbawienia życia i nawoływanie do nienawiści na tle narodowościowym.

– W toku postępowania ustalono, iż podejrzany wykorzystując jeden z popularnych komunikatorów internetowych, w okresie od maja do października 2022 r. kierował pod adresem osoby pokrzywdzonej groźby karalne pozbawienia życia oraz nawoływał do nienawiści na tle narodowościowym, umieszczając wpisy nawołujące do zabijania osób innej narodowości – informuje prok. Piotr Wieczorkiewicz z Prokuratury Okręgowej w Szczecinie.

Sprawcą okazał się 23-latek. Mężczyzna został zatrzymany, a na wniosek prokuratora trafił do aresztu.

Podejrzany nie przyznał się do zarzucanych mu czynów oraz złożył wyjaśnienia prezentując własną linię obrony – dodaje prok. Piotr Wieczorkiewicz. – Uprzednio nie był karany sądownie.

Wkrótce mężczyzna odpowie za swoje czyny przed wymiarem sprawiedliwości. Do sądu trafił już akt oskarżenia.

– Aktualnie za zarzucane podejrzanemu przestępstwo, na podstawie art. 190§1 kk grozi kara pozbawienia wolności do lat 2, zaś za czyn z art. 256§1 kk do 3 lat pozbawienia wolności – dodaje prokurator.

Źródło: Super Express

Tusk zapowiada projekt ustawy o związkach partnerskich. „Jeszcze tej zimy”

2023/12/28

Będzie projekt ustawy o związkach partnerskich – poinformował w środę premier Donald Tusk. Dodał, że jego przedstawienie to kwestia „tygodni, a nie miesięcy”. Powiedział, że nie jest jeszcze pewne, czy projekt będzie miał charakter rządowy, czy poselski. Przekazał, że jego przedstawieniem zajmie się ministra do spraw równości Katarzyna Kotula.

Tusk przekazał na konferencji prasowej, że o przedstawieniu projektu ustawy o związkach partnerskich rozmawiał w środę z ministrą do spraw równości Katarzyną Kotulą.

– Będzie gotowa do przedstawienia projektu ustawy o związkach partnerskich po konsultacjach z liderami partii, które wchodzą w skład koalicji 15 października. Podejmiemy decyzję o rządowym lub poselskim charakterze tej inicjatywy ustawodawczej, ale mówimy tutaj o tygodniach, a nie miesiącach – powiedział szef rządu.

– A więc jeszcze tej zimy będziemy procedować projekt o związkach partnerskich, tak czy inaczej, niezależnie od tego, kto będzie zgłaszał – czy grupa posłów, czy też rząd – dodał.

Źródło: TVN24.PL

W Niemczech rośnie liczba przestępstw na tle antysemickim. Co jest przyczyną i jak wyglądają statystyki?

2023/12/27

Po 7 października, czyli po dniu ataku terrorystycznego Hamasu na Izrael, w Niemczech liczba przestępstw na tle antysemickim gwałtownie wzrosła – potwierdził rząd RFN w oparciu o dane Federalnego Biura Policji Kryminalnej, odpowiadając na zapytanie posłów grupy parlamentarnej AfD. Do dokumentu dotarł portal dziennika „Welt”.

Jeśli chodzi o przestępstwa motywowane politycznie ogółem, to do 27 listopada 2023 roku odnotowano ich ok. 1600, z czego ponad 700 zaklasyfikowano jako antysemickie. Motywowane były przede wszystkim „obcymi ideologiami” lub religijnie.

Przestępstwa te dotyczą w większości przypadków zniszczenia mienia (405) oraz nawoływania do nienawiści (329). W 77 przypadkach doszło do profanacji flag lub symboli narodowych obcych państw.

Z danych policji wynika także, że spośród 463 podejrzanych większość (259) ma obywatelstwo niemieckie. Nie ma dokładniejszych danych na temat pochodzenia migracyjnego tych osób. Na drugim miejscu wśród podejrzanych znalazły się osoby posiadające obywatelstwo syryjskie (64), na trzecim – tureckie (26).

Rząd podkreślił, że w przypadku nasilania się konfliktu na Bliskim Wschodzie również na terenie Niemiec można spodziewać się wzrostu niepokoju, demonstracji i działań mobilizacyjnych szczególnie wśród „podmiotów ekstremistycznych” i ich sympatyków z różnych środowisk, które łączy antyizraelska ideologia.

Wrogość wobec Izraela, a nawet antysemityzm są ideologicznymi składnikami islamistów, świeckich ekstremistycznych Palestyńczyków, tureckich i niemieckich prawicowych ekstremistów, a także części niemieckich i tureckich lewicowych ekstremistów. Łączy ich wspólnie złowrogi wizerunek Izraela, mimo mocnych różnic ideologicznych tych środowisk” – dodał „Welt”.

Przedstawiciele niemieckiego rządu podkreślili, że „państwo musi reagować na antysemityzm poprzez zakaz stowarzyszania się i wszczęcie postępowań karnych”.

Więcej w Dzienniku Gazecie Prawnej

Kanye West w końcu to zrobił! Przeprosił Żydów za słowa o Hitlerze

2023/12/27

Kanye West, który w 2021 roku zmienił swoje imię na Ye, ma za sobą długą historię antysemickich wypowiedzi. Przypomnijmy, że w grudniu ubiegłego roku znany raper był gościem w podcaście Aleksa Jonesa, jednego z najpopularniejszych prawicowych miłośników teorii spiskowych. W trakcie wywiadu muzyk kilkakrotnie chwalił przywódcę III Rzeszy.

– Są rzeczy, które w Hitlerze uwielbiam. Wiele rzeczy. (…) Każdy człowiek ma coś do zaoferowania, zwłaszcza Adolf Hitler – przyznał, deklarując, że lubi „austriackiego akwarelistę”. – Ten facet… wymyślił autostrady, wymyślił mikrofon, którego używałem jako muzyk. Nie można powiedzieć na głos, że ta osoba kiedykolwiek zrobiła coś dobrego – skwitował.

Co więcej, West zanegował Holokaust – zasugerował, że do Zagłady Żydów nigdy nie doszło. Napomknął również o „istnieniu żydowskiego spisku” i rzucił w kierunku premiera Izraela, Benjamina Netanjahu, oskarżenia, jakoby polityk chciał porwać mu rodzinę.

Wcześniej Ye napisał zamieścił na Twitterze również następujący post: „”Jestem dziś nieco śpiący, ale kiedy się obudzę, zamierzam rozpocząć Death Con 3 (nawiązanie do alarmu mobilizacyjnego sił zbrojnych USA – red.) na ludności żydowskiej. Śmieszne jest to, że nie mogę być antysemitą, bo czarnoskóre osoby również są Żydami”. Za ten wpis został zbanowany na portalu społecznościowym.

Rok po krzywdzących wypowiedziach Kanye West przeprosił Żydów za swoje wypowiedzi. W drugi dzień świąt Bożego Narodzenia, czyli 26 grudnia 2023 roku, raper zamieścił na Instagramie specjalne oświadczenie w języku hebrajskim.

„Szczerze przepraszam za zamieszanie, jakie spowodowały moje słowa i czyny. Nie miałem zamiaru nikogo zranić, ani poniżyć. Bardzo żałuję, że mogłem spowodować tyle bólu. Zamierzam wziąć się za siebie i wyciągnąć wnioski z tego doświadczenia, aby nauczyć się większej wrażliwości i zachować się inaczej w przyszłości. Wasze przebaczenie jest dla mnie niesamowicie ważne” – napisał, podkreślając, że od tej pory będzie promował jedność.

Więcej w serwisie natemat.pl

Studentka WUM z Norwegii odpowiedzialna za antysemicki transparent wróciła na zajęcia. Ale już jest kolejne postępowanie wobec niej

2023/12/21

Przeprosiła – mówi rzeczniczka WUM. Potwierdza, że studentka z Norwegii, która przyniosła na propalestyńską demonstrację antysemicki transparent, może już uczestniczyć w zajęciach. Jednak na uczelni już toczy się wobec niej kolejne postępowanie

Chodzi o incydent, do którego doszło dwa miesiące temu, podczas propalestyńskiej demonstracji w Warszawie. Studentka Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego z Norwegii niosła na tym marszu antysemicki transparent. Miała na nim hasło po angielsku „Keep the world clean” (w wolnym tłumaczeniu: „Utrzymajmy świat czystym”). Obok hasła był symbol kosza, do którego wrzucana jest gwiazda Dawida.

Jak poinformował Onet, studentka z Norwegii wróciła już na zajęcia i odbywa praktyki jako przyszła lekarka. „Nasz informator twierdzi też, że władze WUM nie porozmawiały o tym z izraelskimi studentami. Kobieta po prostu któregoś dnia pojawiła się na zajęciach” – czytamy.

O potwierdzenie tych informacji poprosiliśmy rzeczniczkę WUM Annę Rubaj. Chcieliśmy dowiedzieć się m.in., czy oznacza to, że postępowanie dyscyplinarne wobec studentki zostało zakończone i jakie będą jego konsekwencje. 

W odpowiedzi czytamy: „Studentka została zawieszona, a prowadząca postępowanie dyscyplinarne Komisja ds. Studentów i Doktorantów WUM uznała ją winną znieważenia flagi Państwa Izrael, jako czynu uchybiającego godności studenta Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego. Należy podkreślić, że czyn znieważenia flagi innej niż polska na terenie naszego kraju nie podlega penalizacji w polskim kodeksie karnym. Kobieta przeprosiła, podczas rozprawy przyznała, że nie znała kontekstu historycznego antysemityzmu. Potwierdziła, że forma jej protestu była niestosowna – szczególnie w Polsce, czyli w kraju, który był świadkiem eksterminacji Narodu Żydowskiego zorganizowanej przez Niemców podczas II wojny światowej”.

Komisja wymierzyła studentce jedynie karę upomnienia. Oznacza to, że została już odwieszona w prawach studenckich i może uczestniczyć w zajęciach.

Więcej w Wyborczej

Michał Woźnicki nie jest już księdzem. Papież Franciszek usunął go ze stanu duchownego

2023/12/20

Karą za nieposłuszeństwo wobec papieża Franciszka jest również ekskomunika. Salezjanie się cieszą: – Od tej pory nie jest księdzem, lecz panem Woźnickim. Przebierańcem w sutannie.

Powodem ekskomuniki jest schizma – odmowa uznania zwierzchnictwa papieża Franciszka i pozostawanie poza wspólnotą kościelną. Ponieważ decyzję o wydaleniu ze stanu kapłańskiego podjął bezpośrednio papież, Michał Woźnicki nie może się od niej do nikogo odwołać. Jest prawomocna.

Woźnicki to były salezjanin z Poznania, antysemita, hejter i patostreamer. Nienawistne kazania i wystąpienia doprowadziły go nawet na ławę oskarżonych. Poznański metropolita abp Stanisław Gądecki już trzy lata temu obiecywał „szybkie zakończenie sytuacji”. Watykan jednak się nie śpieszył.

Dopiero w środę, 20 grudnia, Kościół poinformował o wydaleniu Woźnickiego ze stanu duchownego. Papież Franciszek podjął taką decyzję 25 września 2023 r., ale Kościół przez trzy miesiące trzymał to w tajemnicy. Teraz zmienił zdanie i postanowił informację upublicznić. Powód: Woźnicki nie uznaje decyzji papieża i nadal podejmuje „działania szkodzące Kościołowi”.

Ks. Babiak dodaje, że Woźnickiemu nie wolno podejmować funkcji kapłańskich, głosić homilii, katechizować, działać w imieniu Kościoła. – O decyzji papieża został skutecznie powiadomiony 24 listopada. Ma obowiązek się do niej stosować – podkreśla rzecznik.

Jednak Woźnicki nic sobie z tego nie robi – nadal odprawia msze w kaplicy, którą urządził w domu dorosłego ministranta w Baranowie pod Poznaniem, nosi też sutannę.

Więcej w Wyborczej

Antysemityzm. Braun idzie w zaparte, wspiera go pismo Korwina

2023/12/20

Na okładce choinka, gaśnica i „świąteczna rozmowa z Grzegorzem Braunem”. „Najwyższy Czas!” postanowił uczcić Boże Narodzenie festiwalem antysemityzmu.

12 grudnia poseł Konfederacji Grzegorz Braun zaatakował gaśnicą celebrację chanukową w Sejmie i próbującą go powstrzymać lekarkę Magdalenę Gudzińską-Adamczyk, która trafiła do szpitala.

Choć Konfederacja odcięła się od Brauna i go zawiesiła, to życzliwość znalazł on w tygodniku „Najwyższy Czas!”, założonym przez wieloletniego lidera tego środowiska Janusza Korwin-Mikkego. „Świąteczna rozmowa z Grzegorzem Braunem” – to nagłówek na okładce najnowszego numeru. Zdjęcie Brauna z gaśnicą w Sejmie połączone jest tu z motywem gałązek bożonarodzeniowej choinki.

Okładkowy wywiad z Braunem przeprowadził redaktor naczelny pisma Tomasz Sommer, były rzecznik Kongresu Nowej Prawicy i partii KORWiN. Sommer jest Braunem zachwycony. We wstępniaku zatytułowanym „Nie dajmy podmienić świąt” pisze: „Czego dowiedzieliśmy się dzięki jednej odpalonej gaśnicy? Że najważniejszą religią dla POPiS-u i lewicy jest judaizm; że wszyscy politycy tych partii boją się Żydów jak ognia i gotowi są się przed nimi poniżyć, przekraczając granice skrajnego upodlenia”. 

W blokowanych przez Zrzutkę.pl zbiórkach na wsparcie Brauna zebrano ponad 220 tys. zł. Trafią na konto jego fundacji

2023/12/20

Na wsparcie działalności Grzegorza Brauna po antysemickim skandalu w Sejmie zebrano na portalu Zrzutka.pl ponad 220 tys. zł. Pomimo zablokowania zbiórek pieniądze najprawdopodobniej trafią na konto fundacji posła.

Przypomnijmy: 12 grudnia poseł Konfederacji Grzegorz Braun przy użyciu gaśnicy zgasił świece, które paliły się na menorze chanukowej ustawionej w sejmowym korytarzu. Po tym incydencie polityk został wykluczony z sejmowych obrad. Nałożono też na niego najwyższe możliwe kary finansowe, a prokuratura z urzędu wszczęła postępowanie. 

Tymczasem na portalu crowdfundingowym Zrzutka.pl, który ma swoją siedzibę we Wrocławiu, zaczęły się zbiórki pieniędzy mających wesprzeć działalność Brauna po antysemickim incydencie.

Wyraźnie przodowały dwie. Na jednej zebrano ponad 73 tys. zł. Z kolei na drugiej, założonej przez fundację Osuchowa, było aż ponad 150 tys. zł. TOK FM ustalił, że to fundacja założona… przez samego Brauna.

Portal Zrzutka.pl, który był krytykowany za prowadzenie zbiórek „na antysemitę”, w oświadczeniu zapewnił, że wszystkie aktywne zbiórki na rzecz Brauna zostały zablokowane. Ten sam los podzielą te zbiórki, które będą powstawać na ten cel w kolejnych dniach. Przedstawiciele portalu wyjaśnili, że wspomniane zbiórki niosły ryzyko naruszenia prawa oraz zapisu regulaminu.

Jednak okazuje się, że pieniądze – pomimo usunięcia zbiórek – i tak mogły do posła Brauna trafić. 

We wtorek, 19 grudnia, organizatorka pierwszej zbiórki opublikowała w mediach społecznościowych zdjęcie „zaświadczenia o wypłacie ze zrzutki”. Widać na nim informację o wypłacie zebranych ponad 73 tys. zł na konto fundacji Brauna. 

Więcej w Wyborczej

Dominujące narracje antysemickie w kulturze popularnej w Polsce – publikacja raportu z badań

2023/12/19

W 2022 roku na zlecenie Muzeum Historii Żydów Polskich POLIN przeprowadzono trzyetapowy projekt badawczy. Jego celem było stworzenie mapy najważniejszych kodów kulturowych kształtujących obrazy Żydów we współczesnej kulturze polskiej, a także analiza związanych z nimi zagrożeń.

Raport „Kogo widzą Polacy, kiedy widzą Żyda?” podsumowuje prace badawcze. Wyniki wskazują, że antysemityzm, zwłaszcza ten nieuświadomiony, jest żywo obecny w naszej zbiorowej wyobraźni. Co więcej, jest nie tylko narzędziem dyskryminacji konkretnej grupy mniejszościowej, ale jest też powielanym schematem dyskryminacji różnych mniejszości.

Autorami raportu są:

  • Semiotic Solutions (Joanna Damaszko, Marcin Napiórkowski, Krzysztof Polak, Marzena Żurawicka),
  • WiseRabbit (Marta Bierca, Dorota Wiszejko-Wierzbicka).

Raport redagował Marcin Napiórkowski.

Więcej na stronie Muzeum POLIN

Papież zgadza się na błogosławieństwa dla par tej samej płci. Watykan wskazał wyjątki

2023/12/19

Watykan ogłosił w poniedziałek w przełomowym orzeczeniu zatwierdzonym przez papieża Franciszka, że ​​księża mogą udzielać błogosławieństw parom tej samej płci. Jednak wskazano, że takie błogosławieństwo ma odbyć się bez jakiejkolwiek rytualizacji lub „stwarzania wrażenia małżeństwa”.

W dokumencie watykańskiego biura doktrynalnego zaznaczono, że księża powinni podejmować decyzje w każdym przypadku indywidualnie.

Podkreślono, że takie błogosławieństwa nie legitymizują nieregularnych sytuacji, ale są znakiem, że Bóg przyjmuje wszystkich.

Stwierdzono w nim, że kapłani „nie powinni uniemożliwiać ani zabraniać bliskości Kościoła z ludźmi w każdej sytuacji, w której mogą oni szukać bożej pomocy poprzez proste błogosławieństwo”. Zaznaczono jasno, że takie błogosławieństwo ma odbyć się bez jakiejkolwiek rytualizacji lub „stwarzania wrażenia małżeństwa”.

Dokument z watykańskiego biura doktrynalnego, opublikowany w poniedziałek, stanowi rozwinięcie listu Franciszka wysłanego do dwóch konserwatywnych kardynałów, który został opublikowany w październiku. W swojej wstępnej odpowiedzi Franciszek zasugerował, że takie błogosławieństwa mogą być udzielane w pewnych okolicznościach, jeśli nie mylą rytuału z sakramentem małżeństwa.

Opublikowany w poniedziałek dokument powtarza to uzasadnienie i rozwija je, potwierdzając, że małżeństwo jest sakramentem na całe życie między mężczyzną i kobietą. Zaznaczono w nim również, że błogosławieństwo nie powinno być udzielane w tym samym czasie, co ślub cywilny, przy użyciu ustalonych rytuałów, a nawet ubioru i gestów, które należą do ślubu.

Źródło: onet.pl

Marszałek Witek milczała po antysemickiej akcji Brauna

2023/12/16

PiS narzeka na sejmową większość, że toleruje bandyckie wybryki Grzegorza Brauna. Ale w minionej kadencji marszałek Elżbieta Witek nie zareagowała na skargi po antysemickich wybrykach posła Konfederacji.

„Ambasada [Niemiec] zwraca się do Rządu Rzeczypospolitej Polskiej i jego organów z prośbą o to, by dołożyły starań (…) i konsekwentnie wykorzystały, także wobec posłów, wszelkie dostępne prawnie środki w celu niezwłocznego i konsekwentnego udaremnienia stosowania przemocy lub dalszego łamania prawa godzącego w te instytucje [chodzi o placówki konsularne Niemiec], ich pracowników i gości” – to fragment noty interwencyjnej, jaką latem tego roku do polskiego MSZ skierowała ambasada Niemiec.

Niemcy zwrócili się do MSZ, a wcześniej – 12 czerwca – bezpośrednio do marszałek Witek (PiS

). Ta jednak nie odpowiadała. Z naszych informacji wynika, że nie odpowiedziała do końca kadencji.  

Chodziło o incydent z 30 maja 2023 r. Tego dnia Braun zjawił się w siedzibie Niemieckiego Instytutu Historycznego w Warszawie na wykładzie prof. Jana Grabowskiego pt. „Polski (narastający) problem z Holocaustem”. Grabowski nie zdążył nawet wygłosić wstępu, gdy Braun wstał z miejsca dla publiczności, wyrwał ze stojaka mikrofon i rozbił go o pulpit. Potem zaczął demolować sprzęt nagłaśniający. Krzyczał, że „ten wykład jest zakończony”, a wezwanym policjantom mówił, że prowadzi „interwencję poselską”.

Mimo wezwań organizatorów Braun nie chciał opuścić budynku, przeciwnie, policjantom, którzy byli wobec niego dziwnie łagodni, kazał usuwać stamtąd dyrektora Instytutu Milosa Reznika. Samych policjantów poseł wylegitymował i pouczał, jakie ma uprawnienia. Instytut zawiadomił prokuraturę, a ta wszczęła śledztwo. Też się nie spiesząc. Dopiero we wrześniu przesłuchano prof. Grabowskiego (dostał status pokrzywdzonego), niemal do październikowych wyborów prokuratura wzywała świadków.

Teraz okazuje się, że ambasada Niemiec złożyła na Brauna skargę do Sejmu, prosząc Elżbietę Witek o reakcję. „Zwracam się do Pani, Szanowna Pani Marszałek, ze stanowczą prośbą, by zrobiła Pani wszystko, co w Pani mocy, aby wobec Posła Brauna wyciągnięte zostały niezbędne konsekwencje i aby takie niedopuszczalne zachowanie się nie powtórzyło – ani w Niemieckim Instytucie Historycznym w Warszawie, ani w żadnym innym miejscu, w którym szanuje się prawo do wolności słowa. Leży to w interesie dobrosąsiedzkich stosunków między obydwoma naszymi krajami, ale bez wątpienia także w interesie reputacji Polski jako kraju, który utrzymuje chlubną tradycję obrony wolności. Chciałbym z góry podziękować za Pani wsparcie w tej tak istotnej sprawie” – pisał ambasador Thomas Bagger.

Elżbieta Witek nie tylko nie odpowiedziała, ale też nie skorzystała z możliwości, jakie daje jej regulamin Sejmu (upomnienie, nagana, wykluczenie z posiedzenia). Nie złożyła też wniosku o ukaranie Brauna przez komisję etyki poselskiej. Zrobił to poseł Lewicy Krzysztof Śmiszek. 17 sierpnia komisja ukarała Brauna naganą. Uznała, że „poseł (…) zachował się w sposób agresywny i wulgarny. Wyrwał mikrofon i rozbił go o mównicę, wywrócił kolumny stojące z boku sali, a także krzyczał do prelegentów: »Wynoś się z Polski natychmiast« oraz »Won, wypad z Polski«”.

Komisja stwierdziła, że „zachowanie posła Grzegorza Brauna oraz głoszone przez niego hasła ksenofobiczne, naruszają zasadę dbałości o dobre imię Sejmu, a także świadczą o braku poszanowania godności innych osób”.  

Więcej w Wyborczej

 

Jacek Ćwięka, bliski współpracownik Grzegorza Brauna, zatrzymany. Za wpis o tym, że bomba wybuchnie w Sejmie

2023/12/16

Jacek Ćwięka, były kandydat na senatora z listy Konfederacji i bliski współpracownik Grzegorza Brauna, został zatrzymany przez policję – donosi Interia. Na jego koncie w mediach społecznościowych ukazał się wpis sugerujący, że w Sejmie wybuchnie bomba podczas zaplanowanej na czwartek uroczystości ponownego zapalenia chanukowych świec.

Uroczystość zapalenia świec chanukowych została zorganizowana w czwartek o godz. 16, po tym jak we wtorek poseł Konfederacji Grzegorz Braun w skandaliczny sposób zgasił świece palące się w holu Sejmu gaśnicą proszkową. 

W środę na profilu na platformie X, należącym do Jacka Ćwięki, działacza Konfederacji z Rzeszowa, bliskiego współpracownika posła Grzegorza Brauna, ukazał się groźny wpis: „Jutro o godz. 16:01 w Kancelarii Sejmu wybuchnie BOMBA. Menora chanukowa wyleci w powietrze wraz z zapalającymi. To będzie MEGA wydarzenie”. Wpis został już usunięty, a jego konto na platformie X zostało zablokowane.

Te słowa wywołały olbrzymie poruszenie, pojawiały się kolejne zapowiedzi doniesień o możliwości popełnienia przestępstwa. Jedną z nich złożył Dawid J. Winiarski, założyciel Instytutu Spraw Społecznych. Policja zareagowała natychmiast. „Właśnie skończyła się interwencja policji, która odwiedziła mnie w ciągu kilku minut po zgłoszeniu” – informował Winiarski. 

Wpis na profilu Jacka Ćwięki postawił także w stan gotowości straż marszałkowską i policję. Po opublikowaniu wpisu o bombie Kancelaria Sejmu wydała oświadczenie: „Odpowiednie służby, w tym Straż Marszałkowska, sprawdzają wszystkie sygnały związane z bezpieczeństwem dzisiejszej uroczystości zapalenia menory chanukowej w Parlamencie. Właściwe procedury są uruchomione, a pojawiające się doniesienia – weryfikowane”.

Więcej w Wyborczej

To nastolatkowie zniszczyli chanukowy świecznik we Wrocławiu. Policja zatrzymała ich już następnego dnia

2023/12/15

Policja zatrzymała pięciu 15- i 16-latków, którzy zniszczyli chanukowy świecznik przy ul. Oławskiej we Wrocławiu. – Wszyscy odpowiedzą teraz przed sądem rodzinnym i nieletnich za swoje karygodne zachowanie – zapowiadają śledczy.

Do zniszczenia chanukowego świecznika, który stał przy ul. Oławskiej w centrum Wrocławia, doszło tuż po podobnym incydencie w Sejmie z udziałem Grzegorza Brauna. 

Grupka zamaskowanych mężczyzn, wzorując się na pośle Konfederacji, wywróciła duży, metalowy chanukowy świecznik na wrocławskim deptaku. Do tego spaliła flagę Izraela. Do zdarzenia doszło w czwartek, 14 grudnia około 22.

Wszyscy sprawcy byli zamaskowani. Jednak policja już następnego dnia ich zatrzymała.  

– Skuteczne działania policjantów z komendy wojewódzkiej i miejskiej policji we Wrocławiu doprowadziły do zatrzymali pięciu osób podejrzewanych o bezpośredni udział w zdarzeniu o charakterze kryminalnym, do którego doszło wczoraj w ścisłym centrum stolicy Dolnego Śląska – poinformowały służby w piątek, 15 grudnia, około godz. 18. 

Sytuacja została zarejestrowana przez monitoring. Na nagraniu widać, jak grupa osób podpala w miejscu publicznym flagę Izraela oraz zniszczy chanukowy świecznik. Dewastację nagrywał też telefonem jeden z podejrzanych. Policjanci kryminalni zatrzymali go już kilkanaście godzin po zdarzeniu. Zarówno on, jak i reszta grupy to osoby nieletnie. Jak się okazało, w wieku od 15 do 16 lat.

Więcej w Wyborczej

Po konfrontacji z Braunem w Sejmie trafiła do szpitala. „W oczach tego człowieka widziałam tylko nienawiść”

2023/12/15

Spryskanie proszkiem z gaśnicy miało poważne zdrowotne konsekwencje. Lekarka Magdalena Gudzińska-Adamczyk, ofiara wtorkowego skandalu wywołanego w Sejmie przez Grzegorza Brauna nie może mówić i po utracie przytomności trafiła do szpitala.

Kobieta, która we wtorek próbowała powstrzymać Grzegorza Brauna i wyrwać mu gaśnicę, gdy zaatakował w Sejmie chanukową świecę to lekarka Magdalena Gudzińska-Adamczyk. Po zajściu trafiła do szpitala. Jak było widać na filmach relacjonujących incydent, w trakcie swojej interwencji dostała się w strumień proszku z gaśnicy. Niestety, miało to poważne konsekwencje zdrowotne. – Okazało się, że po opuszczeniu Sejmu poczułam się gorzej, straciłam przytomność i musiałam trafić do szpitala. Dziś czuję się już lepiej, ale wciąż nie mogę mówić. Porozumiewam się za pomocą SMS-ów – napisała w trakcie wymiany wiadomości z dziennikarką Faktu.

Grudzińska-Adamczyk była jeszcze przed diagnostyką okulistyczną więc nie mogła stwierdzić, czy sytuacja, do której doszło w Sejmie, nie będą miały poważnych i długotrwałych skutków dla jej zdrowia. 

Lekarka, oceniając zachowanie Grzegorza Brauna, powiedziała: – Nie miałam wrażenia, że to ktoś w szale. Jestem lekarką od wielu lat i miałam do czynienia z osobami chorymi psychicznie czy po zażyciu substancji psychoaktywnych. W oczach tego człowieka widziałam tylko nienawiść – nie miała wątpliwości. – Pan Braun powiedział do mnie, że ja i tacy jak ja to wstyd i że nie jestem kobietą. Ale znam siebie, wiem kim jestem i co mam do zaoferowania społeczeństwu – powiedziała Grudzińska-Adamczyk.

Więcej w TOK FM

Trzaskowski zakazał demonstracji upamiętniającej mordercę prezydenta Gabriela Narutowicza

2023/12/14

Organizator planował przeprowadzić demonstrację upamiętniającą Eligiusza Niewiadomskiego przed wejściem do Galerii Sztuki „Zachęta” w rocznicę zabójstwa prezydenta Narutowicza. Tłumaczył, że chce „upamiętnić bohatera wojny polsko-bolszewickiej”. Poszlaki prowadzą do otoczenia Wojciecha „Jaszczura” Olszańskiego.

„Rocznica zabójstwa pierwszego prezydenta RP Gabriela Narutowicza to niewątpliwie czas godny upamiętnienia. Ale pamięć należy się zabitemu prezydentowi, a nie jego zabójcy. Pomysł uczczenia mordercy politycznego jest skandaliczny. Nie ma w Warszawie miejsca na manifestowanie nienawiści” – zakomunikował Rafał Trzaskowski, prezydent Warszawy, w mediach społecznościowych w czwartek, 14 grudnia.

Dodał: „Polskie prawo jednoznacznie zakazuje pochwały przestępstwa. Dlatego wydałem zakaz wobec zgromadzenia planowanego na 16 grudnia”.

Zakaz dotyczy demonstracji, którą próbowano zorganizować na pl. Małachowskiego w Warszawie, przed wejściem do Zachęty. To właśnie w tej galerii 16 grudnia 1922 r. Eligiusz Niewiadomski oddał w kierunku prezydenta RP Gabriela Narutowicza trzy strzały z rewolweru. Prezydent zginął. Niewiadomski twierdził, że chciał „uratować ojczyznę przed żydowsko-socjalistycznym spiskiem”.

We wniosku o zarejestrowanie demonstracji organizator zadeklarował, że chce upamiętnić „bohatera wojny polsko-bolszewickiej” i „wieloletniego pracownika ministerstwa kultury i sztuki”.

W uzasadnieniu do odmowy zarejestrowania demonstracji urzędnicy napisali: „Podany cel zgromadzenia (…) w zestawieniu z datą i miejscem jego zwołania wskazują, że organizator zamierza uczcić czyn dokonany w dniu 16 grudnia 2022 r. w budynku Zachęty przez Eligiusza Niewiadomskiego, tj. zamach na prezydenta Rzeczpospolitej Gabriela Narutowicza. W ocenie organu upamiętnienie tego człowieka w tym dniu i w tym miejscu jest gloryfikacją i pochwałą dokonanego przez niego czynu morderstwa politycznego”.

Więcej w Wyborczej

Decyzje Prezydium Sejmu po incydencie zakłócenia uroczystości zapalenia świec chanukowych

2023/12/12

– Prezydium Sejmu ukarało posła Konfederacji Grzegorza Brauna maksymalnym wymiarem kary, jaką miało do dyspozycji – odebraniem połowy uposażenia na trzy miesiące i całości diety na pół roku. To najwyższa kara, jaką mogliśmy zastosować i nie mieliśmy co do niej wątpliwości – powiedział marszałek Sejmu Szymon Hołownia podczas specjalnie zwołanej konferencji prasowej poświęconej podjętym przez gremium decyzjom po incydencie w trakcie dorocznej uroczystości zapalenia menory chanukowej w Sejmie. W spotkaniu z przedstawicielami mediów uczestniczyli również wicemarszałkowie: Włodzimierz Czarzasty, Dorota Niedziela, Monika Wielichowska i Piotr Zgorzelski. Wcześniej marszałek Sejmu Szymon Hołownia, na podstawie art. 175 ust. 5 Regulaminu Sejmu, dokonał wykluczenia pos. Brauna z posiedzenia Sejmu. – Prezydium Sejmu upoważniło Kancelarię Sejmu do złożenia zawiadomień do prokuratury o prawdopodobnym popełnieniu przestępstwa z art. 195 Kodeksu karnego – czyli przeszkadzanie publicznemu wykonywaniu aktu religijnego – kontynuował marszałek Hołownia.  – Brzmi on „Kto złośliwie przeszkadza publicznemu wykonywaniu aktu religijnego kościoła lub innego związku wyznaniowego o uregulowanej sytuacji prawnej, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.” – zacytował treść przepisu Marszałek Sejmu.

– Naruszony został porządek i najprawdopodobniej naruszona została też nietykalność osobista jednej z osób, która próbowała powstrzymać posła – oznajmił Szymon Hołownia. – Drugi artykuł, który zostanie w tym kontekście przeanalizowany to 217a, stanowiący, że kto uderza człowieka lub w inny sposób narusza jego nietykalność cielesną w związku z podjętą przez niego interwencją na rzecz ochrony bezpieczeństwa ludzi lub ochrony porządku publicznego, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2 – mówił marszałek Hołownia. Marszałek Sejmu wyraził nadzieję, że Izba zdecyduje o uchyleniu immunitetu posłowi Braunowi „żeby nigdy więcej takie hańbiące zachowania nie powtórzyły się w budynku polskiego parlamentu, żeby się nigdy więcej nigdzie w Rzeczpospolitej się nie powtórzyły”.  

– Jestem poruszony tą sytuacją. Miałem ogromny zaszczyt reprezentować Prezydium Sejmu podczas zapalania świec chanukowych. Żałuję, że to hańbiące wydarzenie w wykonaniu Brauna miało miejsce gdy to wydarzenie opuściłem. Na pewno starałbym się do niego nie dopuścić. Ta sytuacja rzuca się cieniem na coś, co leżało od wieków w polskim DNA, czyli na naszą tolerancję. Polska była, jest i uczynimy wszystko, jako Prezydium Sejmu i parlamentarzyści, żeby nadal była uznawana za państwo tolerancyjne – zaznaczył wicemarszałek Piotr Zgorzelski. – Ten bandyta zakłócił spokojną uroczystość naszych przyjaciół wyznania mojżeszowego, którzy od 17 lat czuli się w Sejmie, jak we własnym domu – dodał.

– Nie życzę sobie, żeby żaden poseł przedstawiał antysemickie wystąpienia. Jest mi wstyd, przepraszam wszystkich, którzy zostali urażeni zaistniałą sytuacją. Jako wicemarszałkowie wielokrotnie zwracaliśmy uwagę posłowi Braunowi żeby powściągał swój język. Okazało się, że było to zaufanie dane nad wyraz. Dziś to zaufanie się skończyło – oświadczyła wicemarszałek Sejmu Dorota Niedziela.

Z kolei Włodzimierz Czarzasty ocenił, że zachowanie posła Brauna pokazuje „do jakich ekstremalnych zachowań doprowadziły podziały w polskim społeczeństwie. – Pokazuje to również to, ile przed nami jest dobra do zrobienia – dodał Wicemarszałek Sejmu.

Źródło: Sejm RP

Prezydent Andrzej Duda ułaskawił Marikę. Była skazana za atak na kobietę z tęczową torbą

2023/12/12

Prezydent Andrzej Duda ułaskawił 24-letnią Marikę, która została skazana za chuligański rozbój. Poinformował o tym na platformie X (dawny Twitter) Jerzy Kwaśniewski z organizacji Ordo Iuris, która walczyła o ułaskawienie kobiety. Skazana na trzy lata więzienia kobieta opuściła celę już latem po interwencji Zbigniewa Ziobry.

24-letnia Marika jest jedną z dwóch ułaskawionych przez prezydenta osób, które zostały skazane za usiłowanie dokonania rozboju. Jak czytamy w uzasadnieniu tej decyzji, prezydent ułaskawiając skazanych „miał na uwadze przede wszystkim względy sprawiedliwościowe i humanitarne”.

„Incydentalny charakter czynu, młody wiek w chwili jego popełnienia, wyrażenie skruchy, odbycie części kar pozbawienia wolności, zrealizowanie zobowiązań finansowych nałożonych wyrokiem przez osoby skazane” – czytamy w komunikacie opublikowanym na prezydenckiej stronie.

Ułaskawiona przez prezydenta Marika została skazana w 2021 roku na trzy lata więzienia przez poznański sąd. W więzieniu była rok. Jak wynika z informacji, do których pierwsza dotarła „Gazeta Wyborcza”, sąd skazał kobietę „za próbę rozboju dokonaną wspólnie i w porozumieniu” z trzema sprawcami.

Marika miała, wraz ze współwinnymi, „stosując przemoc w postaci szarpania, popychania i wykręcania trzeciego palca lewej ręki”, próbować wyrwać pokrzywdzonej torebkę. Według doniesień „Gazety Wyborczej” pokrzywdzona i towarzysząca jej koleżanka stawiły opór, co uniemożliwiło sprawcom wyrwanie torebki.

„Sąd podkreślił, że napastnicy nie osiągnęli swojego celu tylko i wyłącznie ze względu na postawę pokrzywdzonej, a ich działanie miało charakter chuligański. Oznacza to, że dopuścili się próby rozboju z błahego powodu, publicznie, okazując w ten sposób rażące lekceważenie porządku prawnego” – przekazywał dziennik.

Więcej na TVN24

Pary jednopłciowe vs. Polska. Trybunał w Strasburgu wydał dziś historyczny wyrok

2023/12/12

Europejski Trybunał Praw Człowieka w Strasburgu wydał dziś historyczne orzeczenie. – Czekanie 21 lat na choćby związki partnerskie nie było łatwe – mówi Grzegorz Lepianka, jeden z pozywających Polskę za brak prawnego uznania jego związku.

Jeszcze przed orzeczeniem ETPC, adw. Paweł Knut, pełnomocnik jednej z par i koordynator Koalicji na Rzecz Związków Partnerskich i Równości Małżeńskiej, mówił o ogromnym znaczeniu wyroku, który może stanowić zobowiązanie do sprawnego przyjęcia niezbędnych rozwiązań prawnych. Może też być ostatnim dzwonkiem dla polityczek i polityków, który zasygnalizuje im, że należy wreszcie przejść od słów do czynów, czyli uchwalenia odpowiednich ustaw.

– Na poziomie bardziej symbolicznym korzystny wyrok Trybunału stanowić będzie także ostateczne uznanie dla postulatów objęcia ochroną prawną, które pary tej samej płci już od ponad dwóch dekad podnoszą w krajowej debacie publicznej – mówił prawnik.

Dziś, 12 grudnia znamy już wyrok. Europejski Trybunał Praw Człowieka przyznał rację parom jednopłciowym, które według Trybunału mają prawo domagać się prawnego zabezpieczenia we własnym kraju.

– Na początku naszej relacji wydawało nam się, że to wszystko szybciej nastąpi – wchodziliśmy do UE – a zmieniło się to w niekończącą się historię, w trakcie której z zazdrością spoglądaliśmy na zmiany dziejące się w innych krajach. Ostatnie 8 lat pod rządami PiSu były już zupełnym koszmarem. Ale my przeszliśmy ten homofobiczny i nienawistny czas razem, a nie każda osoba LGBTQ miała takie szczęście, nie każda przetrwała to w zdrowiu. Dziś mam ogromną nadzieję na zmiany i kilka ustaw, dzięki którym poczuję się w swoim państwie nareszcie bezpiecznie i dzięki którym godnie i równo będę traktowany – mówi Grzegorz Lepianka, jeden z pozywających Polskę.

Więcej w Gazecie Prawnej