„Nie mów jak antysemita”. Rusza kampania w mediach społecznościowych

2022/10/19

Środkowoeuropejskie Biuro Amerykańskiego Komitetu Żydowskiego (AJC CE) wraz z firmą Meta, czyli właścicielem Facebooka, zainicjowali kampanię „Nie mów jak antysemita”. Została ona przygotowana z myślą o mediach społecznościowych i ma na celu walkę z antysemityzmem w Polsce.

Na czym polega kampania? Przez najbliższe cztery tygodnie na Facebooku i Instagramie ukazywać będą się krótkie klipy wideo, zwiększające świadomość odbiorców dotyczącą słów i sformułowań, które nie zawsze odbierane są jako szerzące nienawiść do Żydów.

– Antysemityzm zaczyna się od uprzedzeń i słów, które ranią, ale na tym nigdy się nie kończy – mówi dr Sebastian Rejak, dyrektor biura AJC na Europę Środkową.

Więcej na onet.pl

Czy dla Mularczyka Żydzi z warszawskiego getta nie byli Polakami?

2022/10/18

52 lata temu niemiecki kanclerz Willi Brandt uklęknął przed pomnikiem Bohaterów Getta. Dziś poseł PiS Arkadiusz Mularczyk pisze, że ten symboliczny gest nie był adresowany do Polaków. A do kogo?

Willy Brandt przyjechał do Warszawy 7 grudnia 1970 r. podpisać żmudnie negocjowany układ o normalizacji stosunków z Polską, w którym uznano granice na Odrze i Nysie. Przed południem wyruszył na teren dawnego getta. Składając wieniec przed pomnikiem Bohaterów Getta, niespodziewanie uklęknął, pochylił głowę i trwał w zadumie. Ten niemieszczący się w dyplomatycznym protokole gest szefa niemieckiego rządu powszechnie uznaje się za symboliczne uznanie przez Niemcy odpowiedzialności za zbrodnie wojenne i za hołd oddany polskim ofiarom wojny. Poseł Mularczyk poświęcił wydarzeniom z 1970 roku – bez żadnego trybu, bo ich rocznica przypada dopiero za dwa miesiące – oświadczenie w mediach społecznościowych.

Na Twitterze zamieścił zdjęcie stojącego w pobliżu pomnika Bohaterów Getta skromnego pomnika poświęconego wizycie niemieckiego kanclerza. – Gest Brandta ani jego komentarze nie były nigdy adresowane do Polski i Polaków – napisał po angielsku, dodając, że był to gest pusty, bo Niemcy nie wypłacili Polsce reparacji.

To haniebny komentarz. Polska, ale też niemiecka prawica, by pomniejszyć rolę socjaldemokraty Brandta i znaczenie jego wizyty w Warszawie, twierdzą, że uklęknięcie przed pomnikiem było gestem adresowanym wyłącznie do Żydów. Nie ma żadnej wypowiedzi Brandta ani jego doradców, która potwierdzałaby to twierdzenie. No ale skoro klękał przed pomnikiem Getta, to myślał tylko o ofiarach Holocaustu. Tak jakby w ówczesnej Warszawie było wiele miejsc, gdzie można było w symboliczny sposób złożyć hołd ofiarom III Rzeszy.

Ale nawet gdyby przyjąć tę fałszywą logikę, że Brandt klękał jedynie przed pomordowanymi Żydami, to w przypadku więźniów getta chodziło przecież o Polaków. Mularczyk, pisząc więc o pustym geście, który nie był adresowany do Polski i Polaków, po prostu kłamie.  

Cały tekst Bartosza Wielińskiego w Wyborczej

Bartłomiej Ciążyński na czele Europejskiej Koalicji Miast przeciwko Rasizmowi

2022/10/18

Obiecuję, że robota będzie dalej robiona we Wrocławiu i, jak się okazuje, także w Europie – zapewnia Bartłomiej Ciążyński. Polityk Lewicy i doradca prezydenta Sutryka ds. tolerancji, a także członek naszego Stowarzyszenia został właśnie wiceprezydentem Europejskiej Koalicji Miast przeciwko Rasizmowi.

To koalicja, która została powołana przez UNESCO i zrzesza około 180 miast. Decyzją rady miejskiej Wrocław przystąpił do niej w 2019 roku, a rok później został zaproszony do jej komitetu stresującego. Była to forma docenienia naszego miasta za walkę z rasizmem, dyskryminacją i ksenofobią. 

W ubiegły czwartek na zgromadzeniu ogólnym, które odbyło się w tureckim Kadikoy, radny Nowej Lewicy został wybrany na stanowisko wiceprezydenta koalicji miast. 

To oznacza, że Ciążyński na cztery lata – bo tyle trwa kadencja – dołączy do zarządu ECCAR. Zasiadają w nim także przedstawiciele włoskiej Bolonii, francuskiego Nancy, niemieckiego Heidelbergu i hiszpańskiej Barcelony. 

– Podzielam wiarę założycieli z ONZ, że przeciwdziałanie dyskryminacji i ksenofobii nie odbywa się tylko na poziomie krajowym i międzynarodowym, np. przez ratyfikowanie konwencji, ale też przez działania lokalne – komentuje Bartłomiej Ciążyński. – Jestem zaszczycony, dziękuję za zaufanie oraz za docenienie dotychczasowej pracy. I obiecuję, że robota będzie dalej robiona we Wrocławiu i, jak się okazuje, w Europie. 

Więcej w Wyborczej

„Tworzymy listy śmierci!”. Wojciech Olszański i Kamractwo Rodaków na drodze do Sejmu

2022/10/18

Niech żyje Łukaszenka! Niech żyje Putin! – krzyczał Olszański, gdy kamraci odciągali go od ofiary.

We wrześniu dwaj podpalacze statutu kaliskiego: Wojciech Olszański, aktor z wykształcenia, reżyser inscenizacji historycznych i patostreamer z zamiłowania, oraz jego najbliższy współpracownik Marcin Osadowski, z wykształcenia informatyk, z zamiłowania nacjonalista, złożyli w warszawskim sądzie wniosek o rejestrację Partii Kamrackiej, która ma wystartować w najbliższych wyborach sejmowych.

– Będzie to partia endecka, stworzona przez Polaków dla Polaków – wyjaśnił Olszański stołecznym dziennikarzom.

Fundamentem nowego ugrupowania jest Stowarzyszenie Bydgoskie Kamractwo Rodaków (SBKR), pierwsza sądownie zarejestrowana odnoga ogólnopolskiego, jak go określają zwolennicy, ruchu kamrackiego. Poza utajnioną Radą Narodową Kamratów (i jej statutem) nie ma on jasnych struktur ani stałej siedziby. Ma natomiast wzór munduru (według statutu „może zawierać elementy umundurowania służb mundurowych”), stronę internetową (rodacykamraci.org) i „Kodeks Kamracki” zaczynający się od słów: „My Kamraci Polacy (…) dla sprzeciwu wobec mordu czynionego na Narodzie Polskim (…) postanawiamy, że wolą naszą jest Ojczyznę z rąk oprawców wyrwać…”.

SBKR zarejestrował Michał Kosiński, bydgoszczanin przed czterdziestką, żonaty i dzieciaty, narodowiec i trochę poeta. Z deklamowanych przezeń własnych wierszy można się dowiedzieć, kim są owi „oprawcy Ojczyzny”.

„Polska historia – duma i walka, nie ma w niej mowy i miejsca na wstyd/ lecz prócz Polaków, skąd – nie wiadomo, ale w pakiecie przyplątał się… Ziem urodzajnych ci u nas bez liku, żyzna kraina rzepaków i gryk/ i od stuleci Polak na roli, bo ciężką pracą nie zhańbi się… „.

7. punkt „Kodeksu Kamrackiego” mówi: „Każdy Kamrat obowiązany jest dochować tajemnicy we wszystkich sprawach dotyczących Kamractwa”. Punkt 13 przypomina zaś, że „hasłem przewodnim Kamratów jest Śmierć wrogom Ojczyzny”. To zawołanie oddziałów dywersyjnych Narodowego Zjednoczenia Wojskowego (1944-1956) bydgoscy kamraci mają wyhaftowane na kieszeni mundurowych koszul – czyli na sercach.

Mimo takich sekretów i zagrożeń będę próbował w to środowisko wniknąć. Na początek wypełniam „formularz kontaktowy e-mail Polskiej Narodowej Rady Kamratów”, wpisuję dane i prośbę o kontakt z panem Michałem.

Więcej w Dużym Formacie

Babka od histy: uczmy do przyszłości i życia, a nie do śmierci [Hawranek pyta, jak ratować szkołę]

2022/10/18

Edukacja historyczna w ujęciu martyrologiczno-nacjonalistycznym jest do śmierci – wyłuskujemy postaci absolutnie tragiczne i gloryfikujemy ich różne śmierci. A ja bym chciała do życia, do demokracji, do rozwoju, do myślenia ich kształcić. Wkuwanie przeszłości nie ma sensu – mówi w rozmowie z OKO.press Agnieszka Jankowiak-Maik znano jako Babka od histy.

– Dobija mnie, że nauka jest tym, co pcha nas do przodu, jako społeczeństwo, jako ludzkość, a uczymy się wojen, czyli destrukcji.
– Jeżeli młodzi ludzie czytają tylko o wielkich nazwiskach, to myślą, że tylko wielkie działania mają wartość, tylko takie sprawiają, że jesteś szczęśliwym człowiekiem. A to przecież ważne, byśmy do dorosłości szli z adekwatnymi wyobrażeniami szczęścia.
– Postaci, które wychodzą na pierwszy plan, nie zrobiłby tego bez współpracowników, współpracowniczek i rodzin. Uczymy się pojedynczych nazwisk, a nie wspólnotowości.
– Bycie nastolatką czy nastolatkiem samo w sobie jest trudne. Ale znam młodych po naprawdę traumatycznych przejściach, po molestowaniu, po załamaniu nerwowym, w depresji, osieroconych… Dorośli sobie nie radzą, a co dopiero dzieciaki czy nastolatkowie. Jak ktoś mi mówi, żeby młodzi nie histeryzowali, bo jak dorosną, to dopiero zobaczą, co to są problemy, to chce mi się ryczeć. Im czasami wali się świat – mówi w wywiadzie dla OKO.press „Babka od histy”, czyli Agnieszka Jankowiak-Maik.

Cała rozmowa w oko.press

Groził i znieważył wulgarnie prezydentkę Świdnicy. Po wyroku uważa się za więźnia politycznego

2022/10/17

Jacek W., który groził prezydent Świdnicy, został skazany na bezwzględne więzienie. Wyrok uważa za niesprawiedliwy. A jego obrońca mówi o więźniach politycznych.

Przed Sądem Rejonowym w Świdnicy zapadł wyrok w sprawie Jacka W., który wulgarnie groził i znieważał prezydentkę Świdnicy, Beatę Moskal-Słaniewską. Prokurator chciał dla niego dwóch lat więzienia. Sędzia Marek Żurawski skazał mężczyznę na 1 rok i 4 miesiące pozbawienia wolności.

– Mógł pan stanowić zły przykład dla innych obywateli – mówił sędzia, uzasadniając wyrok, co cytuje portal Świdnica24.pl. 

Nietrudno odnieść wrażenie, że nawiązał w ten sposób do sprawy zabójstwa prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza, przy którym olbrzymią rolę odegrało właśnie podsycanie nienawiści.

Beata Moskal-Słaniewska odebrała pogróżki rok temu. 10 października 2021 roku w Świdnicy, tak jak w wielu miastach w Polsce, odbywały się wiece poparcia dla pozostania Polski w Unii Europejskiej. Spontaniczna akcja była reakcją na wyrok Trybunału Konstytucyjnego, który uznawał wyższość prawa polskiego nad unijnym.

Zapowiedzi zgromadzenia na świdnickim Rynku pod hasłem „My zostajemy w Europie” bardzo wzburzyły świdniczanina Jacka W. Postanowił się tam udać, wcześniej jednak zrobił tzw. live na Facebooku, podczas którego prezentował swoje poglądy.

– Nie wolno tym ku*wom pozwolić na to, żeby manipulowali, ku*wa, ludzkimi umysłami – mówił Jacek W. – Dlatego po prostu idę. Nie wiem, co się stanie. Nie odpowiadam za swoje czyny. Niech się wreszcie ludzie obudzą. (…) Koniec z tym zniewoleniem. Będziemy ich napie*dalać. (…) Te ku*wy trzeba od najmniejszego zła niszczyć. Lokalnie. Trzeba zapisywać nazwiska. Kiedyś przyjdzie rozliczenie, trzeba o tym pamiętać.

Więcej w Wyborczej

Zybertowicz przegrał z opozycjonistami. Musi przeprosić za „agentów przy Okrągłym Stole”

2022/10/15

Sąd Okręgowy w Warszawie kazał prof. Andrzejowi Zybertowiczowi przeprosić grupę opozycjonistów i opozycjonistek z PRL za obraźliwe słowa o tym, że „podczas Okrągłego Stołu władza podzieliła się władzą ze swoimi własnymi agentami”. Opozycjoniści: „prawda zwyciężyła”.

„Ustami sędziego wypowiedziało się państwo polskie” — komentował mec. Jacek Taylor, prawnik. „To się po prostu nie mieści w głowie, co powiedział prof. Zybertowicz”.

Nastrój wśród opozycjonistów i opozycjonistek — których kilkunastoosobowa grupa zebrała się w jednym z warszawskich hoteli w oczekiwaniu na ogłoszenie wyroku — był doskonały.

Niestety, zawiodła technika i nie mogli wysłuchać ogłoszenia wyroku. Na żywo sprawozdawali go inni uczestnicy rozprawy przez telefon.

„Czy mamy powiedzieć, co myślimy o panu Zybertowiczu? Lepiej nie, bo będzie następna rozprawa, tylko w drugą stronę” — mówił po wyroku inny z uczestników.

13 października 2020 roku Sąd Okręgowy w Warszawie nakazał przeproszenie grupy 38 opozycjonistów i opozycjonistek obrażonych przez prof. Andrzeja Zybertowicza, doradcę prezydenta Dudy. Zgodnie z wyrokiem sądu prof. Zybertowicz będzie musiał opublikować w „Gazecie Wyborczej” w dziale „Polska” ogłoszenie, w którym przeprosi za obraźliwe słowa:

„Do dzisiaj wielu obserwatorów i komentatorów Okrągłego Stołu nie uświadamia sobie, jak głęboka prawda była w komentarzu Andrzeja Gwiazdy, gdy powiedział – podczas Okrągłego Stołu władza podzieliła się władzą ze swoimi własnymi agentami”.

Zybertowicz powiedział tak 5 lutego 2019 roku, podczas debaty licealistów o Okrągłym Stole. Doradca prezydenta był jednym z jurorów.

Przed sądem bronił się twierdząc, że była to „interpretacja historyczna”. Sąd w wyroku zobowiązuje Zybertowicza do tego, żeby przeprosił i uzasadniając, że co prawda przy Okrągłym Stole byli także agenci, ale nie wszyscy byli agentami i w związku z tym przeprosiny się należą.

„Historia nie wybaczy kłamstwa, oszustwa, łgarstwa. Zwłaszcza wobec ludzi tak zasłużonych, jak ci, którzy siedzieli przy Okrągłym Stole” — mówiła Anna Trzeciakowska, wdowa po Witoldzie Trzeciakowskim, jednym z uczestników Okrągłego Stołu.

Więcej w oko.press

Zybertowicz przegrał z opozycjonistami. Musi przeprosić za „agentów przy Okrągłym Stole”

2022/10/14

Sąd Okręgowy w Warszawie nakazał prof. Andrzejowi Zybertowiczowi przeprosić grupę opozycjonistów i opozycjonistek z PRL za obraźliwe słowa o tym, że „podczas Okrągłego Stołu władza podzieliła się władzą ze swoimi własnymi agentami”. Opozycjoniści: „prawda zwyciężyła”.

„Ustami sędziego wypowiedziało się państwo polskie” — komentował mec. Jacek Taylor, prawnik. „To się po prostu nie mieści w głowie, co powiedział prof. Zybertowicz”.

Nastrój wśród opozycjonistów i opozycjonistek — których kilkunastoosobowa grupa zebrała się w jednym z warszawskich hoteli w oczekiwaniu na ogłoszenie wyroku — był doskonały.

Niestety, zawiodła technika i nie mogli wysłuchać ogłoszenia wyroku. Na żywo sprawozdawali go inni uczestnicy rozprawy przez telefon.

„Czy mamy powiedzieć, co myślimy o panu Zybertowiczu? Lepiej nie, bo będzie następna rozprawa, tylko w drugą stronę” — mówił po wyroku inny z uczestników.

13 października 2022 roku Sąd Okręgowy w Warszawie nakazał przeproszenie grupy 38 opozycjonistów i opozycjonistek obrażonych przez prof. Andrzeja Zybertowicza, doradcę prezydenta Dudy. Zgodnie z wyrokiem sądu prof. Zybertowicz będzie musiał opublikować w „Gazecie Wyborczej” w dziale „Polska” ogłoszenie, w którym przeprosi za obraźliwe słowa:

„Do dzisiaj wielu obserwatorów i komentatorów Okrągłego Stołu nie uświadamia sobie, jak głęboka prawda była w komentarzu Andrzeja Gwiazdy, gdy powiedział – podczas Okrągłego Stołu władza podzieliła się władzą ze swoimi własnymi agentami”.

Zybertowicz powiedział tak 5 lutego 2019 roku, podczas debaty licealistów o Okrągłym Stole. Doradca prezydenta był jednym z jurorów.

Przed sądem bronił się twierdząc, że była to „interpretacja historyczna”. Sąd w wyroku zobowiązuje Zybertowicza do tego, żeby przeprosił i uzasadniając, że co prawda przy Okrągłym Stole byli także agenci, ale nie wszyscy byli agentami i w związku z tym przeprosiny się należą.

„Historia nie wybaczy kłamstwa, oszustwa, łgarstwa. Zwłaszcza wobec ludzi tak zasłużonych, jak ci, którzy siedzieli przy Okrągłym Stole” — mówiła Anna Trzeciakowska, wdowa po Witoldzie Trzeciakowskim, jednym z uczestników Okrągłego Stołu.

Więcej na oko.press

Ks. Alfred Wierzbicki: Odchodzę z KUL

2022/10/12

Jakub Halcewicz-Pleskaczewski: Odchodzi ksiądz z Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego. Dlaczego?

Ks. Alfred Wierzbicki: Dojrzewałem do tej decyzji, gdy na uczelni toczyło się wobec mnie postępowanie dyscyplinarne. Sam jego przebieg to była jedna wielka sugestia, żeby odejść. Dręczono mnie i poniżano. Zacząłem myśleć, że nie chcę mieć do czynienia z tym środowiskiem. Nie było to łatwe, bo ten uniwersytet mnie uformował, sam również coś wniosłem w jego rozwój.

Były też inne powody?

– Te były emocjonalne, ale są też naukowe: brak swobody wypowiedzi. Na KUL pracowałem 30 lat, od 1992 roku. Na koniec mój uniwersytet, zamiast tworzyć warunki debaty, wytoczył mi postępowanie.

Zaczęło się od wypowiedzi dla Onetu, w której komentowałem stanowisko Konferencji Episkopatu Polski w kwestii LGBT+. Oceniłem, że dokument wyglądał, jakby był pisany na księżycu, a nie w Polsce, w której dochodzi do wielu homofobicznych ataków, a tekst biskupów może do nich dodatkowo inspirować. Nie mówiłem tego w próżni: rok wcześniej katoliccy fanatycy i kibole, pobili uczestników Marszu Równości w Białymstoku, bo usłyszeli odezwę do wiernych ówczesnego metropolity białostockiego Tadeusza Wojdy, który mówił przeciwko marszowi pretensjonalnie „non possumus”. 

Atmosfera w Białymstoku urągała chrześcijaństwu. Biciu ludzi towarzyszyło publiczne odmawianie różańca. Arcybiskup tłumaczył, że nie zachęcał do przemocy, ale tak go zrozumiano.

Stanowisko episkopatu w kwestii LGBT+ wzbudzało księdza obawy, że historia się powtórzy?

– Tak. A przynajmniej, moim zdaniem, można było o tym dyskutować. Okazało się jednak, że był to punkt wyjścia dla wszczęcia przeciwko mnie postępowania.

Cały wywiad Jakuba Halcewicza-Pleskaczewskiego z ks. prof. Alfredem Wierzbickim w Więzi

Koszalińskie organizacje pozarządowe walczą o równe traktowanie wszystkich ludzi. Teraz ze wsparciem marszałka

2022/10/12

Dwie koszalińskie organizacje pozarządowe walczące o równe traktowanie dostały dofinansowane na swoją działalność z Urzędu Marszałkowskiego Województwa Zachodniopomorskiego. Środki przeznaczane są m.in. na: organizację bezpłatnego poradnictwa prawnego i psychologicznego, cykle debat i kawiarenek oraz na rzetelną edukację seksualną dla młodzieży.

Wśród sześciu beneficjentów marszałkowskiego konkursu na Pomorzu Zachodnim są dwie koszalińskie organizacje pozarządowe: Fundacja Edukacja – Równość-Aktywność-Dialog Era Dialogu oraz Koszalińskie Stowarzyszenie Aktywności Lokalnej Era Kobiet.

– Cieszę się, że organizacje pozarządowe na konkurs związany z szeroko pojętym równym traktowaniem, w tym walką z dyskryminacją, odpowiedziały ciekawymi ofertami – mówi marszałek województwa zachodniopomorskiego Olgierd Geblewicz. – Razem budujemy otwartą i tolerancyjną społeczność Pomorza Zachodniego.

– Era Kobiet otrzymała 50 tys. zł. Dzięki temu możemy nadal prowadzić nasze biuro, które jest także miejscem spotkań, warsztatów i trudnych rozmów osób potrzebujących wsparcia – wyjaśnia Dorota Chałat, koordynatorka obu koszalińskich projektów. – Oczywiście, koszt utrzymania tego miejsca jest większy, ale dokładamy naszą pracę wolontariacką i czasem własne środki. Będziemy też pisać do zachodniopomorskiego programu Społecznik w edycji 2022-24. Nie mamy finansowania z koszalińskiego magistratu, nigdy go nie było.

Koszalińskie Stowarzyszenie Aktywności Lokalnej Era Kobiet w ramach realizowanego projektu „Mam prawo wiedzieć i pytać” zaprasza do korzystania z Koszalińskiego Centrum Praw Kobiet. Dostępne są tam działania z zakresu nieodpłatnego poradnictwa prawnego, psychologiczno-terapeutycznego i obywatelskiego. Nowe formy to warsztaty specjalistyczne z zakresu praw kobiet, przeciwdziałania dyskryminacji ze względu np. na płeć czy pochodzenie. Zostanie wydany „Poradnik po prawach człowieka/prawach kobiet”, będzie kontynuacja Kawiarni Obywatelskich.

-To już nasza druga marszałkowska dotacja na działania z zakresu równego traktowania i praw kobiet – mówi Dorota Chałat. – Możemy dzięki temu kontynuować nasze cele. Projekt Kawiarni Obywatelskich realizowaliśmy w sześciu powiatach województwa, a teraz pozyskaliśmy jeszcze trzy: gryficki, choszczeński i łobeski. Tam prace prowadzą lokalne aktywistki. Zależy nam na terenie, żeby wszędzie kobiety wiedziały, gdzie się zwrócić o pomoc i żeby się wspierały wzajemnie.

Więcej w Wyborczej

 

2022 Rokiem Gabriela Narutowicza. W programie warsztaty, wystawy i premiera książki

2022/10/12

Dom Spotkań z Historią wraz ze stołecznym ratuszem zorganizują szereg wydarzeń pod wspólnym hasłem „Niezgoda na nienawiść”. Jest to forma upamiętnienia zamordowanego 100 lat temu prezydenta Gabriela Narutowicza.

Jak przypomina w komunikacie stołeczny ratusz, 16 grudnia minie 100 lat od zabójstwa pierwszego prezydenta Rzeczypospolitej Gabriela Narutowicza. Rada Warszawy ogłosiła 2022 rokiem jego imienia. Z tej okazji przy współudziale Domu Spotkań z Historią przygotowany został program wydarzeń, w którym wiodącymi tematami będą wykluczenie, tolerancja, manipulacja, transparentność treści i w końcu – nienawiść. Cykliczne wydarzenia rozpoczną się już w październiku, a ich kumulacja i finał nastąpią w dniach 16-18 grudnia właśnie w DSH. Wydany także będzie specjalny numer „Dwutygodnika”. Zaplanowano otwarcie dwóch wystaw i rocznicowy weekend z koncertem zespołu Hańba.

W ramach obchodu Roku Narutowicza, reżyserka i scenarzystka Joanna Kos-Krauze poprowadzi masterklasy „Obcy przy moim stole”. „Podczas spotkań z grupą uczestników i uczestniczek będą analizowane filmy polskie i światowe pod kątem języka opowieści o obcym, innym oraz o źródłach nietolerancji, nienawiści, rasizmu. Cykl warsztatów to 6 spotkań po 3,5 godziny. Odbywać się będą w DSH od 16 do 19.30 – 15 i 16 października, 5 i 6 listopada oraz 3 i 4 grudnia” – zapowiada ratusz.

Z kolei dokumentaliści Dyba i Adam Lach zapraszają na „masterklasy fotograficzne i pogłębione dyskusje na temat tworzenia fake newsów a także romantycznych, ilustracyjnych obrazów w świecie, gdzie fotografia dokumentalna musi być oparta na bezpośrednim kontakcie, zaufaniu oraz rzetelnej i pogłębionej obserwacji i analizie tematu”. To seria czterech pięciogodzinnych warsztatów – 22 października, 5 i 19 listopada oraz 3 grudnia.

Więcej na tvn24.pl

Rasizm czy zwykłe pobicie? Wietnamski piłkarz zaatakowany w Warszawie

2022/10/11

Pochodzący z Wietnamu piłkarz został pobity przez nieznanych sprawców. Nieprzytomnego, ze zmasakrowaną twarzą, znaleziono go w Ogrodzie Saskim. Według władz klubu było to pobicie na tle rasistowskim. Policja zaprzecza, wskazując, że poszkodowany nic nie pamięta.

Klub piłkarski AKS Zły gra dopiero w 7. klasie rozgrywkowej. Ma jednak w Warszawie spore grono fanów. Wśród innych klubów wyróżnia się bowiem swoim otwarcie antyfaszystowskim i lewicowym profilem, co przyciąga ludzi zniechęconych do współczesnego futbolu.

Najwięcej spotkań w męskiej drużynie „Złego” – 130 – rozegrał Minh Pham Duc, Polak wietnamskiego pochodzenia, który w klubie gra od jego założenia w 2016 roku, często zakładając opaskę kapitana. Udzielał się społecznie, m.in. prowadząc zajęcia z piłki dla dzieci uchodźczych. Środowiskiem klubowym wstrząsnęła wiadomość, że w nocy z 3 na 4 września Duc został ciężko pobity.

Znaleziono go nad ranem w Ogrodzie Saskim nieprzytomnego, ze zmasakrowaną twarzą. Mężczyzna ocknął się dopiero w szpitalu. Diagnoza – złamane kości twarzoczaszki i szereg pomniejszych obrażeń. Władze klubu poinformowały o pobiciu dopiero teraz. Jak tłumaczy koordynator sekcji piłkarskiej, Piotr Nowak, chodziło o dobrostan piłkarza, który do 6-tygodniowej rehabilitacji potrzebował spokoju. A było wiadomo, że sprawa szybko przyciągnie media.

Powodem jest podejrzenie, że atak miał podłoże rasistowskie. To jednak na razie tylko przypuszczenie, bo Duc samego ataku nie pamięta. – Ostatnie, co sobie przypomina, to jak wychodził z baru przy ul. Mazowieckiej, ale wątpię, by po prostu aż tak się upił. Nigdy nie widziałem go pijanego, prowadził zdrowy tryb życia, a na dodatek trwa sezon piłkarski. Amnezja musi być wynikiem uderzeń w głowę – mówi Nowak. Jego zdaniem za takim motywem przemawia również to, że nie skradziono mu telefonu ani portfela: – Trudno mi uwierzyć też, że sam się wdał w awanturę, to jest bardzo łagodny człowiek, który nigdy nie odpowiada na zaczepki.

Więcej w Wyborczej

Targi Wydawców Katolickich, nie antysemickich

2022/10/08

Dlaczego na targach wśród publikacji katolickich znalazły się książki wprost antysemickie, z karykaturalnymi, jawnie antyżydowskimi okładkami, promowane antysemickimi wlepkami?

Na Targach Wydawców Katolickich można spodziewać się różnej jakości dewocjonaliów, gadżetów, muzyki czy filmów, a przede wszystkim oczywiście książek. Zakres tematyczny też wydaje się całkiem szeroki – teologia, duchowość, historia, kultura, poradniki itd. To rzeczywiście kilkudniowe święto książki – bogate w ciekawe wydarzenia towarzyszące, panele dyskusyjne, projekcję filmów, spotkania z autorami.

Targi, podobnie jak wydawcy, odpowiadają na potrzeby i zainteresowanie czytelników. Nie dziwi więc, że przeważająca część prezentowanych książek nie jest np. poważną teologią, chociaż na szczęście cennych teologicznych publikacji nie brakuje. Znaleźć można również dużo przeróżnych poradników, prostych, popularyzacyjnych publikacji, książek i materiałów dla dzieci.

Obserwuję to wydarzenie od lat i uważam, że ma ono również potencjał prowokowania do refleksji i promowania kwestii dla polskich katolików wręcz obojętnych, a przez Kościół uznawanych za ważne. Mam na myśli przede wszystkim ekumenizm. Jak pokazały aktualne prace synodalne, w Polsce nie cieszy się on praktycznie żadnym zainteresowaniem ani wśród duchowieństwa, ani wśród świeckich. Na tegorocznych targach akcentu ekumenicznego niestety zabrakło.

Są jednak rzeczy, których między katolickimi książkami bym się nie spodziewał, które mogą budzić zażenowanie, a czasem nawet zgorszenie. Należą do nich np. pozycje o tematyce ezoterycznej. Tych, całe szczęście, już od kilku lat na targach nie widziałem, ale były czasy, gdy dało się tam znaleźć tego typu literaturę, a nawet gadżety (amulety, kamienie itp.).

W tym roku (Warszawa, 29 września – 2 października) dużym zaskoczeniem były dla mnie książki wprost krytykujące papieża Franciszka. Podważano w nich czasem nie tylko ważność wyboru, ale i samą katolicką wiarę aktualnego biskupa Rzymu. W jednej z publikacji ostrej krytyce poddany został abp Grzegorz Ryś, uśmiechający się akurat z okładki swojej książki na stoisku obok. Ba, można wręcz było w tej książce przeczytać sugestię, że metropolita łódzki jest masonem…

Cały tekst Dawida Gospodarka w Więzi

Ksiądz w Radiu Maryja: „Jestem homofobem”. KRRiT: To nie homofobia

2022/10/07

KRRiT uważa, że nazywanie tęczowej flagi gównem i zrywanie jej z budynków oraz stwierdzenie: „Jestem nie tylko homofobem, ale też transfobem”, nie jest homofobiczne. – Jestem oburzony – mówi aktywista Bart Staszewski i zapowiada skargę do sądu.

Jarosław Jakimowicz zerwał z budynku tęczową flagę, nazwał ją gównem i wyrzucił w krzaki. Pokazał to w programie „Jedziemy” na antenie TVP Info i tłumaczył, że tęczowa flaga nie powinna wisieć obok flagi państwowej. Zgodzili się z nim goście programu i prowadzący Michał Rachoń. To było 4 maja tego roku.

W czerwcu Fundacja Basta, która zajmuje się m.in. monitorowaniem polskich mediów audiowizualnych pod kątem mowy nienawiści i dyskryminacji ze względu na orientację seksualną, zawiadomiła Krajową Radę Radiofonii i Telewizji. Złożyła wniosek o wszczęcie postępowania w sprawie programu, który nawołuje do nienawiści i dyskryminuje ze względu na orientację seksualną. Właśnie dostała odpowiedź.

KRRiT poinformowała Fundację Basta o zasadach prezentacji flagi RP. Rada przekazała też, że analiza audycji nie wykazała zniszczenia ani uszkodzenia tęczowej flagi. Zacytowała stanowisko TVP, z którego wynika, że fundacja z góry założyła homofobiczny charakter audycji, podczas gdy materiał miał na celu jedynie wykazanie, że część obywateli nie akceptuje wywieszania tęczowej flagi obok flagi polskiej. I oświadczyła, że KRRiT nie będzie podejmować żadnych działań w tej sprawie.

Fundacja Basta złożyła też drugie zawiadomienie do KRRiT. Chodzi o audycję „Aktualności dnia” na antenie Radia Maryja z 31 maja. Prowadzący, zapowiadając swojego gościa, bioetyka ks. prof. Pawła Bortkiewicza, mówił: „Czerwiec to miesiąc dumy LGBTQ+. Rozpoczynają się różnego rodzaju akcje, przedsięwzięcia. Ksiądz profesor z reguły dostarcza nam ciekawych faktów, spostrzeżeń ze świata, który nas zadziwia, o którym często możemy powiedzieć: przecież to jest po prostu obrzydliwe”.

Ks. Bortkiewicz podkreślił, że w przypadku LGBTQ+ „mamy do czynienia z zaprzeczeniem piękna, dobra i miłości”. Odniósł się też do zamalowania plakatów z okładką „Vogue’a”, na której przedstawiono całujące się pary tej samej płci. – Jeszcze nie ulegliśmy procesowi zatracenia orientacji w sferze wartości, w sferze tego, co jest normą, a co patologią, co jest dobre, a co złe – stwierdził Bortkiewicz. I dodał, że jest nie tylko homofobem, ale też transfobem. – Staram się, żeby ktoś mi wyjaśnił w sposób precyzyjny, na czym polega transgenderyzm czy transseksualizm – mówił. – I tak, i taką homofobię, jaka jest tutaj prezentowana, także, nie ukrywam, że przyznaję, że uznaję – znaczy, że przypisuję sobie – dodał.

Więcej w Wyborczej

Robert Bąkiewicz planuje uruchomienie telewizji. Pierwszy rok działania pochłonie zawrotną sumę

2022/10/06

Robert Bąkiewicz, działacz związany z kręgami prawicowymi oraz organizator warszawskiego Marszu Niepodległości, planuje uruchomić stację telewizyjną. Będzie się nazywała tak samo, jak uruchomiony już przez Bąkiewicza kanał internetowy — Media Narodowe. Stacja ma być przeznaczona dla odbiorców „na prawo od PiS” — podaje portal Wirtualnemedia.pl.

Kanał Roberta Bąkiewicza miałby ruszyć 11 listopada, gdy odbywa się Marsz Niepodległości. Początkowo byłby dostępny tylko w sieciach kablowych. „Telewizja Media Narodowe to nowy kanał publicystyczny, gdzie gros programu zajmą wywiady, ale znajdą się w nim także dotąd niepublikowane dokumenty, programy, czy transmisja tradycyjnej Mszy Świętej” — mówi portalowi Wirtualnemedia.pl Piotr Barełkowski, który odpowiada za sformatowanie stacji i jej dystrybucję. Barełkowski ma telewizyjne doświadczenie — to współtwórca m.in. kierowanej przez Tomasza Sakiewicza Telewizji Republika oraz kanału wPolsce.pl, związanego z braćmi Karnowskimi.

Telewizja Bąkiewicza ma powstać na podstawie infrastruktury jego kanału internetowego, Media Narodowe, dostępnego na YouTube od 2007 r. Zespół ma liczyć 25 osób, czyli do aktualnego zespołu MN dołączy kilkanaście nowych osób. Barełkowski twierdzi, że telewizja będzie się starała wejść także na platformy satelitarne. Realizacja takich planów kosztuje — pierwszy rok emisji Mediów Narodowych ma kosztować aż milion zł. Barełkowski przekonuje, że środkami wesprą projekt sympatycy Marszu Niepodległości. „Zamierzamy starać się o różne dotacje, w tym publiczne” — mówi portalowi Wirtualnemedia.pl.

Na co Media Narodowe przeznaczyłyby publiczne dotacje? Barełkowski zapowiada wprowadzenie oferty programowej, jakiej w Polsce jeszcze nie było. Przyznaje, że te programy prawicowe, które już działają w Polsce… „powielają komunikat telewizji publicznej”. I dodaje: „Zamierzamy otworzyć się na środowiska prawicowe i konserwatywne w publicystycznym dialogu z innymi opiniami, obecnymi w polskiej przestrzeni medialnej. Mamy w zanadrzu kilka asów programowych, które mocno uderzą w przewidywalny pejzaż telewizyjny naszego kraju”.

Więcej na onet.pl

Prawnik homofob walczy o uniewinnienie. Powołuje się na Boga i wojnę w Ukrainie

2022/10/04

Państwo powinno mnie chronić, a nie ścigać – przekonuje radca prawny, który jeździł po Poznaniu, głosząc, że geje są pedofilami. Poznaliśmy argumenty, którymi chce obalić sądowy wyrok.

„Nie można zostać ukaranym za głoszenie prawdy. I to w tak szczytnym celu, jak obrona dzieci przed demoralizacją, seksualizacją i pedofilią” – uważa Karol Gandecki, radca prawny z Wielkopolski. I zarzuca sądowi uleganie „lewackiej ideologii”.

W marcu 2022 roku sąd w Poznaniu nałożył na niego 1,5 tys. zł grzywny. Wyrok był ważny dla społeczności LGBT, bo stwierdzał, że rozpowszechnianie homofobicznych treści jest wykroczeniem. Sąd skorzystał z przepisu, który przewiduje karę za wybryk wywołujący zgorszenie oraz zakłócający spokój i porządek publiczny.

Radca prawny kierował furgonetką, którą w sierpniu 2020 roku wysłała na ulice Poznania fundacja Pro – Prawo do Życia. Na plandece była przekreślona tęcza z dopiskiem „Stop pedofilii”, co zrównywało osoby LGBT z pedofilami.

Z głośników prawnik odtwarzał z kolei nagranie: „Środowiska homoseksualne przygotowują społeczeństwo do akceptacji pedofilii. Adoptują dzieci w celu ich gwałcenia. Ideologia LGBT nie ma żadnych moralnych granic”.

Mieszkańcy Poznania wchodzili na przejścia dla pieszych i blokowali przejazd furgonetki eskortowanej przez policyjne radiowozy. Kierowca czuł się bezkarny, bo homofobiczna mowa nienawiści nie jest w Polsce przestępstwem. Pozostał Kodeks wykroczeń. W pierwszym procesie prawnika uniewinniono, w drugim – skazano, ale wyrok nie jest jeszcze prawomocny.

Więcej w Wyborczej

Autor homofobicznych wypowiedzi ze Srebrnym Krzyżem Zasługi. „Policzek dla innych odznaczonych”

2022/10/01

Znany z homofobicznych wypowiedzi Roman Wawrzyniak, dziennikarz Radia Poznań, został odznaczony przez Prezydenta RP Srebrnym Krzyżem Zasługi. – Tego typu działania w oczywisty sposób deprecjonują samo odznaczenie – mówi dr Tomasz Słupik, politolog z Uniwersytetu Śląskiego.

– Przyznawanie państwowych odznaczeń osobom, które posługują się mową nienawiści, to nie tylko policzek dla innych odznaczonych. To również dowód deklaracji politycznej i światopoglądowej wręczającego, w tym przypadku prezydenta – uważa Tomasz Słupik.

Wawrzyniak otrzymał odznaczenie w czwartek z rąk wojewody wielkopolskiego Michała Zielińskiego „za osiągnięcia dziennikarskie”, o czym informuje „Gazeta Wyborcza”. Przypomniała też wypowiedzi Wawrzyniaka o „tęczowej zarazie” i „barbarzyńcach pod tęczowym sztandarem”.

Sprawę zgłosił w sierpniu 2020 r. do Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji Ośrodek Monitorowania Zachowań Rasistowskich i Ksenofobicznych – o czym pisał „Presserwis”. KRRiT uznała wtedy, że dziennikarz nie przekroczył ram wolności wypowiedzi. Inny był werdykt Rady Etyki Mediów, która stwierdziła, że „naruszył zasady tolerancji i szacunku”.

W lutym 2021 r. członkowie rady programowej Radia Poznań wyliczyli, że od lipca do października 2020 r. Roman Wawrzyniak aż 36 razy rozmawiał na antenie w sposób, który obrażał społeczność LGBT. Według „GW” miał używać sformułowań: „genderyzm jest gorszy od faszyzmu”, „lobby LGBT chce uczyć dzieci masturbacji” czy „tęczowi bandyci”.

Więcej na onet.pl

Rzecznik Praw Obywatelskich pyta policję, dlaczego skuła 17-latkę za pisanie kredą pod kościołem

2022/09/29

Rzecznik Praw Obywatelskich prosi Komendanta Miejskiego Policji w Toruniu o wyjaśnienia, dlaczego funkcjonariusze skuli kajdankami nastolatkę, która napisała antypedofilskie hasła pod kościołem akademickim na Rynku Staromiejskim.

Rzecznik Praw Obywatelskich podjął z własnej inicjatywy sprawę dotyczącą interwencji przeprowadzonej 17 września 2022 r. przez funkcjonariuszy policji wobec 17-letniej Malwiny Chmary. – Ze szczególnym zaniepokojeniem rzecznik przyjął informacje o zastosowaniu wobec małoletniej osoby środków przymusu bezpośredniego, zwłaszcza w sytuacji, gdy z przekazu medialnego nie wynika, aby nie stosowała się ona do poleceń wydawanych funkcjonariuszy policji – pisze Piotr Sobota z Biura Rzecznika Praw Obywatelskich.

RPO domaga się wyjaśnień dotyczących zdarzenia, a także informacji, jakie „były podstawy faktyczne i prawne użycia środków przymusu bezpośredniego”. – Ponadto proszę o przedstawienie informacji o biegu czynności wyjaśniających i ewentualnie postępowań dyscyplinarnych, wszczętych wobec funkcjonariuszy wykonujących czynności – czytamy w dokumencie przesłanym do Małgorzaty Jorki, komendanta miejskiego policji w Toruniu.

Sprawę skomentowała Malwina Chmara. – Cieszę się, że Rzecznik Praw Obywatelskich z własnej inicjatywy zwrócił się do toruńskiej policji z prośbą o wyjaśnienia – opowiada. – Sama złożyłam już zażalenie na zatrzymanie, swoją drogą według toruńskiej policji niebędące zatrzymaniem, i czekam na reakcję. Nie zamierzam zostawić tej sprawy, ale też nie chcę poprzestać na samym wyjaśnianiu interwencji policji.

Więcej w Wyborczej

Arnold Schwarzenegger w Muzeum Auschwitz-Birkenau: Mamy przed sobą misję pamiętania

2022/09/29

Amerykański aktor i polityk w czasie wizyty w Polsce odwiedził m.in. Muzeum Auschwitz-Birkenau, spotkał się także z jedną z ocalonych więźniarek. – Nikt nie zasługuje na to, żeby być ofiarą dyskryminacji i nienawiści. Nienawiść należy eksterminować – mówił Arnold Schwarzenegger.

Schwarzenegger odwiedził muzeum na zaproszenie Auschwitz Jewish Center Foundation, jego wizyta była związana z przyznaną mu w czerwcu „nagrodą za zwalczanie nienawiści”.

– Wtedy, w czerwcu, nie mogłem się pojawić, kręciłem serial w Kanadzie, byłem otoczony „bańką covidową”, ale przysiągłem, że przyjadę, i dlatego właśnie jestem – oznajmił Schwarzenegger i w swoim stylu dodał: – Zapowiadam, że to nie jest ostatni raz. I’ll be back.

— Jestem świadkiem zniszczenia wywołanego przez nazizm. Na własne oczy widziałem, jak nienawiść wymknęła się spod kontroli i dlatego dzielę się tymi bolesnymi wspomnieniami ze światem w nadziei, że w przyszłości uda się zapobiec wielkim tragediom – mówił Schwarzenegger przed środową wizytą w Auschwitz. – Wspieram Centrum Żydowskie w Oświęcimiu i ich misję, aby Holokaust nigdy więcej się nie powtórzył.

Więcej w Wyborczej

Komisja etyki ukarała naganą prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego za słowa o osobach transpłciowych

2022/09/28

Sejmowa komisja etyki ukarała w środę naganą prezesa Prawa i Sprawiedliwości Jarosława Kaczyńskiego za słowa o osobach transpłciowych, które wygłosił 25 czerwca na wiecu we Włocławku.

Prezes Prawa i Sprawiedliwości Jarosław Kaczyński 25 czerwca na konferencji we Włocławku mówił między innymi, że „musimy (…) doprowadzić do tego, żeby jakieś reguły przyzwoitości, normalnego języka, reguły kultury po prostu, takiej elementarnej kultury powróciły”. – To jest nasz cel – przekonywał. Ocenił też, że „musimy także doprowadzić, chociaż to może najtrudniejsze, do tego, żeby powróciła prawda”.

– Oczywiście ktoś się może z nami nie zgadzać, ma lewicowe poglądy. Uważa, że każdy z nas może w pewnym momencie powiedzieć, że teraz, do tej pory, do godziny – jest w tej chwili koło wpół do szóstej – byłem mężczyzną, a teraz jestem kobietą – powiedział Kaczyński i krótko się zaśmiał.

Wnioski o ukaranie Kaczyńskiego złożyły posłanki Lewicy Katarzyna Kotula i Anita Kucharska-Dziedzic.

W środę przewodnicząca komisji Monika Falej przekazała, że „poseł Jarosław Kaczyński został ukarany przez Komisję Etyki Poselskiej karą nagany za haniebne naśmiewanie się z osób transpłciowych”. Dodała, że „naruszył takim zachowaniem dobre imię Sejmu i odpowiedzialności”. Jak podkreśliła, „to hańba, by prezes partii rządzącej zachowywał się skandalicznie i szydził z Polek i Polaków”.

Źródło: tvn24.pl

 

Chłopiec z Ukrainy zaszczuty we wrocławskim przedszkolu. „Wymiotował ze stresu przed wejściem”

2022/09/27

Synek pochodzącej z Ukrainy pani Anny z pogodnego dziecka stał się lękliwy. – W przedszkolu usłyszał, że niepotrzebnie się urodził. Wracał do domu posiniaczony. Agresji, jakiej doświadczył w wieku 6 lat, nic mu nie zrekompensuje – opowiada matka.

– Dziecko samo zaczęło mówić, że nie chce chodzić do przedszkola. Że je obrażają. Na początku myślałam, że wymyśla, że nie chce wstawać rano. A potem mój synek zaczął wymiotować ze stresu – opowiada Anna Rembacz, która posłała chłopca do przedszkola nr 147 przy ul. Jackowskiego we Wrocławiu. 

Rodzina pochodzi z Ukrainy. Okazało się, że rówieśnicy nie tolerują dzieci innego pochodzenia, a personel, zgodnie z relacją rodziców, nie reaguje na przemoc. 

– Dzieci mówiły do niego, że niepotrzebnie się urodził. Że robi wszystkim problemy. Zapytał mnie, czy w ogóle go kocham. Dowiedziałam się wtedy, że polskie dzieci nie integrują się z dziećmi z Ukrainy i Białorusi. Mój syn potrafił wrócić z przedszkola posiniaczony i podrapany – relacjonuje matka chłopca. 

Gdy zgłosiła się do dyrekcji, miała usłyszeć, że personel o wszystkim wiedział. 

– Jak przedszkole mogło nie poinformować mnie albo męża o sytuacjach, w których nasze dziecko jest poniżane? Dyrektorka mówiła też, że agresywny chłopczyk z grupy chodzi już na terapię. Teraz to mój syn potrzebuje terapii – denerwuje się pani Anna. – Nie usłyszałam nawet słowa przepraszam. 

Więcej w Wyborczej

Żeby rasizm mógł zniknąć, musimy przestać udawać, że go nie m

2022/09/27

Zdecydowanie mamy w Polsce rasizm, ale nie jest on tak oczywisty jak w Stanach Zjednoczonych. To właśnie tam zwykle go lokujemy. Jednak w Polsce również istnieje — i to na dwóch poziomach. Z jednej strony jako część globalnej układanki, która ma wspólny z rasizmem amerykańskim korzeń w postaci handlu niewolnikami, pogardy i dehumanizacji osób o innym niż biały kolorze skóry. Z drugiej strony, mamy też swój rasizm – jest wymierzony w nasze lokalne mniejszości. Przede wszystkim Romów — mówią Agnieszka Kościańska i Michał Petryk, autorzy książki „Odejdź. Rzecz o polskim rasizmie”.

Czy rasizm jest częścią polskości? Agnieszka Kościańska i Michał Petryk w swoim historyczno-antropologicznym śledztwie badają systemowe wymiary rasizmu przeciwko czarnym migrantom i Romom w Polsce. Sięgają po przedwojenne związki Polski z kolonializmem, opisują PRL-owską politykę wobec przybyszy z zaprzyjaźnionych afrykańskich krajów, wreszcie przedstawiają jak rasizm i kolonializm wpłynęły na sytuację nie-białych Polaków i przybyszy w III RP.

Więcej na onet.pl

 

Nie wiedziały, że się nagrywa. Rasistowski skandal w przedszkolu w Warszawie

2022/09/24

Pracownice przedszkola na Starych Bielanach w Warszawie wyśmiewały afrykańskie nazwisko jednego z dzieci, drwiły też z kraju pochodzenia jego ojca. Miały pecha, bo ich rasistowskie komentarze nagrały się na poczcie głosowej mamy chłopca.

Przedszkole na Starych Bielanach cieszyło się dotychczas niezłą opinią. Szeroki wachlarz zajęć dla dzieci, dobre jedzenie i opieka pań sprawiały, że polecali je sobie rodzice warszawskich kilkulatków.

Na fali tych opinii z końcem wakacji do placówki postanowiła zapisać swojego syna także pani Dominika. I gdy mały Staś został już prawie przyjęty, a jego rodzice zabierali się za przygotowywanie wyprawki, zdarzył się ten przykry incydent.

Jak relacjonuje „Gazeta Wyborcza”, pracownice przedszkola próbowały kontaktować się z mamą Stasia, by ostatecznie domknąć formalności związane z przyjęciem dziecka do placówki. Pani Dominika nie odebrała, ale fragment rozmowy w gabinecie bez jej udziału nagrała jej komórka.

To, co odsłuchała później, sprawdzając swoją pocztę, wprawiło ją w osłupienie. Kobiety, które słychać na nagraniu, w rasistowski sposób komentowały pochodzenie ojca. – A może, ku***, nie mówi po polsku – mówi jedna z nich. – Spokojnie, mieszka w Polsce, to niech się nauczy! Kur***, we Francji musiał od razu mówić po francusku – odpowiada druga.

Więcej na o2.pl

Kurator Nowak pisze, że równe traktowanie to lewacka utopia. „Zamienia potencjalną ofiarę w sprawcę”

2022/09/23

Małopolska kurator oświaty Barbara Nowak napisała, że „równe traktowanie wszystkich to lewacka utopia”, a w szkole jej emanacją jest edukacja włączająca. Paweł Kubicki z SGH, zajmujący się polityką publiczną wobec osób z niepełnosprawnościami, stwierdził, że ta wypowiedź „zamienia potencjalną ofiarę w sprawcę”. Dodał, że kurator „powinna stracić stanowisko i nie dotykać się do edukacji, jeśli nie rozumie podstawowych pojęć”. To nie pierwsza wypowiedź małopolskiej kurator, która wzbudza kontrowersje.

„Równe traktowanie wszystkich to lewacka utopia. W szkole jej emanacją jest ed. włączająca. Tylko część dzieci ze specjalnymi potrzebami radzi sobie w szkole masowej. Forsowanie inkluzji przez Eu. Agencję ds. Specjalnych Potrzeb i Edukacji Włączającej, szkodzi wszystkim dzieciom!” – napisała na Twitterze małopolska kurator oświaty.

Do tych słów odniósł się w rozmowie z tvn24.pl Paweł Kubicki ze Szkoły Głównej Handlowej, socjolog i ekonomista zajmujący się polityką publiczną wobec osób z niepełnosprawnościami i seniorów.

Przypomina, że „równe traktowanie mamy w konstytucji, mamy we wszystkich konwencjach”, a prawa człowieka stanowią fundament prawa. – A jeżeli mówimy o niepełnosprawności, to jest (to określone) przede wszystkim w Konwencji o prawach osób niepełnosprawnych, a jeżeli mówimy o edukacji osób z niepełnosprawnościami, to w artykule 24 tejże konwencji, mówiącym właśnie o prawie do edukacji na równych prawach. Mamy też naszą ustawę Prawo oświatowe, która mówi dokładnie to samo – wyliczał.

Więcej na tvn24.pl

Rynek Łazarski. Agresywni nastolatkowie dotkliwie pobili dziewięcioletniego Zachara

2022/09/21

Zrzucili go z roweru. Kopali i bili. Następne dusili. Zachar miał siniaki na nogach, twarzy, wstrząs mózgu, skarżył się na ból brzucha. Trzy dni spędził w szpitalu – opowiada Nadia, mama chłopca. Sprawców pobicia szuka policja.

Zachar Puchach z rodziną do Poznania przyjechał w marcu z Charkowa, po tym jak Rosja zaatakowała ponownie Ukrainę. Dzięki wsparciu, które otrzymali w Polsce, zamieszkali na Łazarzu. Po jakimś czasie do Nadii, Zachara i jego 18-letniego brata – Bazara przyjechała też babcia, a potem ciotka z kuzynem. Dach nad głową rodzinie zapewnił bezkosztowo Rafał Gorączniak, właściciel firmy deweloperskiej. To on też nagłośnił sprawę pobicia dziewięcioletniego Ukraińca. 

– Jest mi wstyd, że przydarzyło się to Zacharowi w Polsce. Nie jestem w stanie zrozumieć, dlaczego obcy nastolatkowie tak dotkliwie go pobili. Dla mnie ta sprawa wymaga interwencji, dlatego poprosiłem znajomego, by na jednym z moich branżowych portali – poprawny.pl – opisał ją. Może to pomoże policji ująć sprawców – opowiada.

Do zdarzenia doszło 13 września, przed godziną 17 w okolicach fontanny przy rynku Łazarskim. To stała trasa Zachara, który po szkole lubi na rowerze jeździć wokół fontanny. Z jego relacji wynika, że tego dnia starszy chłopak zaczął zagadywać do niego w języku polskim. – Nie rozumiałem, co do mnie mówi. Był ode mnie dużo starszy, napastliwy – mówił później dziewięciolatek. 

Przebieg zdarzenia zna dokładnie Rafał, który był z rodziną złożyć zeznanie na policji. – Zaczęło się od pyskówki. Dołączyła dziewczynka, która, Zachar nie wie dlaczego, uderzyła go w twarz. Chłopiec ją odepchnął – opowiada.

Więcej w Wyborczej

5.000.000.000 zł – tyle tracimy na homofobii!

2022/09/20

Negatywny wpływ dyskryminacji na gospodarkę przyciągnął uwagę ekspertów podczas Forum Ekonomicznego w Karpaczu. Rozmiar strat da się wyliczyć: jak szacuje Open For Business, koalicja globalnych firm działających wspólnie na rzecz społeczności LGBTQ+, tylko ze względu na dyskryminację osób LGBTQ+ każdego roku Polska traci od 4,6 do 9,5 mld złotych.To tyle, ile przez rok wydajemy na prowadzenie edukacji średniego poziomu w całym kraju

„Polskie Davos” stanowi doskonałą okazję do poruszenia kluczowych tematów z dziedziny gospodarki, polityki i samorządności. Oprócz powszechnie znanych kwestii, zaproszeni eksperci poruszają też tematy teoretycznie niszowe, a przecież, jak wynika z liczb, niezwykle istotne dla całej polskiej gospodarki.

Takie jak inkluzywność (otwartość) kraju i biznesu na osoby LGBTQ+. O tym, że różnorodność w biznesie przynosi korzyści, a także o tym, jak umiejętnie wdrażać najlepsze praktyki, rozmawiali w Karpaczu przedstawiciele firm. Nad tematem pochylili się: Łukasz Antkiewicz, reprezentujący Open For Business,prezes agencji PR Higher Media, Anna Berczyńska, Wiceprezes Rady Strategicznej w ABSL, Barbara Stępień, Dyrektor Komunikacji Korporacyjnej Director w L’Oréal Polska oraz Marcin Tomaszewski, ekonomista z Europejskiego Banku Odbudowy i Rozwoju.

Więcej na portalu queer.pl

Drugi kaliski Marsz Równości. Kilkaset osób z całej Polski na święcie społeczności LGBT+

2022/09/19

Parada zaczęła się w strugach deszczu, ale im dłużej trwała, tym ładniejsza była pogoda. Przez całą drogę można było usłyszeć słowa wsparcia dla tych, którzy boją się swojej orientacji i poglądów. Marsz przebiegał bez zakłóceń, chociaż na trasie pojawili się też jego przeciwnicy.

Tegoroczną trasę Marszu Równości w Kaliszu organizatorzy z Banku Równości wytyczyli tak, by była przyjazna dla osób z niepełnosprawnościami i dla przyjezdnych. Uczestnicy parady wyruszyli sprzed sąsiadujących ze sobą dworców PKP i PKS. Z powodu deszczu dystans trochę skrócono, ale już na mecie świeciło słońce tym, którzy przechodzili pod tęczą ustawioną na pl. Bogusławskiego przy teatrze. O dobrą atmosferę i zabawę na trasie dbały artystki drag queen z Haunted House Of Utopia – Temida69 i Aira.

Marsz wrócił do Kalisza po dwuletniej, pandemicznej przerwie. Odbył się pod hasłem „Dumnie przez życie”. Związana z Bankiem Równości Maria Dąbek mówi, że marsze i parady przyspieszają przemiany społeczne i budują pozytywne nastawienie Polaków do osób LGBT+. Dlatego są potrzebne.

Przez cały marsz padały ważne słowa o równości, wolności poglądów, tolerancji, szacunku i zrozumieniu. Słowa wsparcia dla tych, którzy ciągle boją się swojej „inności”, która odbiega od ustalonych norm. – Jesteśmy tutaj dla wszystkich mniejszości. Nie tylko seksualnych, ale także uchodźców, osób z niepełnosprawnościami, tymi, którzy czują się wykluczeni – dodała Natalia Dolak, współorganizatorka kaliskiego Marszu Równości.

Więcej w Wyborczej

Elżbieta Podleśna skazana za obrazę policjanta podczas ratowania tonących w bagnach uchodźców

2022/09/18

Za znieważenie policjanta sąd we Włodawie skazał aktywistkę Elżbietę Podleśną na tysiąc złotych grzywny oraz obciążył ją kosztami postępowania – donosi OKO.press. Sędzia Andrzej Bronisz uznał, że okoliczności, w jakich doszło do incydentu, nie usprawiedliwiają zachowania Podleśnej. Tymczasem były one wyjątkowe.  

Rok temu w nocy Grupa Granica, zajmująca się pomocą uchodźcom koczującym w polskich lasach niedaleko granicy z Białorusią, prowadziła akcję ratunkową, bo w bagnach topiła się trójka Syryjczyków. Podleśna, przebywająca w tym rejonie na wakacjach, dostała od aktywistów „pinezkę” wskazującą, gdzie są, i pomogła na miejsce dotrzeć strażakom, którzy mieli problem ze znalezieniem miejsca. Uchodźców udało się uratować w ostatnim momencie. Przebieg akcji Podleśna filmowała z oddali telefonem. Na miejscu pojawiło się trzech mężczyzn: dwóch w policyjnych mundurach i jeden po cywilnemu.

Według relacji Podleśnej przytaczanej przez OKO.press miał ją odpychać, chwytając za obojczyk. Według serwisu funkcjonariusze prawdopodobnie nie chcieli, by aktywistka uzyskała od Syryjczyków ustne oświadczenie, że chcą otrzymać w Polsce azyl, bo jego wyrażenie z automatu oznacza, że uchodźcy nie wolno wyrzucić poza granice kraju, a tego właśnie polskie służby dopuszczały się całymi miesiącami wobec ludzi błąkających się po lasach.  

 Z relacji Podleśnej wynika, że umundurowani policjanci zachowywali się normalnie, agresywny był tylko występujący w cywilu aspirant sztabowy Marek Jaworski, zastępca naczelnika włodawskiego wydziału kryminalnego. Wskutek spięcia Podleśna nazwała go zamordystą, łazęgą i chamem. Na piątkowej rozprawie sąd uznał, że ani skrajnie trudne okoliczności zdarzenia, ani fakt, że mężczyzna się nie wylegitymował, nie mogą być brane pod uwagę.

Więcej w Wysokich Obcasach

W sieci pisał o ciemnoskórym doktorze „p…y brudas”. Teraz chowa się przed prokuratorem

2022/09/18

Prokuratura szuka mężczyzny, który wyzywał lekarza od „p…ch brudasów”. Tylko za to, że kazał pacjentowi założyć maseczkę. Mówił też, że powinno się ich „pozabijać razem z Żydami”.

Wstrząsające wpisy zamieszczono w sieci 22 lutego tego roku.

„Jeden z naszych pacjentów po intensywnej wymianie zdań na temat konieczności noszenia maseczki w naszej przychodni – przypominamy, że konieczność ta obowiązuje na terenie wszystkich przychodni, w całym kraju – w Internecie umieścił film z naszym szefem, pod którym posypały się obrzydliwe i rasistowskie komentarze” – pisali pracownicy przychodni Prima-Med Dopiewo.

Filmik krążył po internecie i był okraszany wyzwiskami przez tzw. środowiska antyszczepionkowe. Udostępnił go też na swoim profilu Marek I. z Nowej Rudy. Mężczyzna opatrzył go nawołującym do zabójstwa wpisem.

Właścicielem przychodni jest Ahmad Faza, który mieszka w Polsce od 40 lat. Jest Jordańczykiem, co powoduje, że jego skóra ma kolor inny niż skóra przeciętnego Polaka.

„Na miano Polaka pracował bardzo ciężko, biorąc udział w wielu akcjach charytatywnych, organizując pomoc dla osób próbujących odnaleźć się w Polsce, po studiach udzielając pomocy ludziom nieubezpieczonym, których nie stać było na wizyty prywatne” – piszą jego pracownicy.

Podkreślają: „Swoim życiem dał świadectwo tego, że obcokrajowcy bardzo szybko mogą się zadomowić i zasymilować z naszym krajem. Doktor czuje się Jordańczykiem, tak samo jak czuje się Polakiem. Kocha Polskę i często mówi o tym, że jest wdzięczny za to, że może nazywać siebie jej obywatelem”.

Więcej w Wyborczej

„Nie jest możliwe, by przemarsz można było uznać za bezpieczny”. Odwołali Marsz Równości

2022/09/16

IV Marsz Równości, który w najbliższą sobotę (17 września) miał przejść ulicami Torunia (województwo kujawsko-pomorskie), nie odbędzie się. „Nie jest to możliwe, a przynajmniej nie w takim stopniu, aby przemarsz można było uznać za bezpieczny i w pełni zorganizowany” – wyjaśniają organizatorzy.

W sobotę ulicami Torunia miał przejść IV Marsz Równości. Miał, bo organizatorzy na kilka dni przed wydarzeniem postanowili je odwołać.

„Po wielu miesiącach pracy nad naszym tęczowym świętem podjęliśmy trudną decyzję o odwołaniu tegorocznego Marszu Równości w Toruniu” – podają w komunikacie organizatorzy IV Marszu Równości w Toruniu.

Jak argumentują swoją decyzję? Przede wszystkim chodzi o względy bezpieczeństwa. Rozczarowanie jest duże, bo ostatni marsz odbył się jeszcze przed pandemią koronawirusa w 2019 roku.

„To było nasze marzenie, żeby po dwóch latach przerwy wrócić z nową energią na toruńskie ulice. Dziś jesteśmy jednak przekonani, że nie jest to możliwe, a przynajmniej nie w takim stopniu, aby przemarsz można było uznać za bezpieczny i w pełni zorganizowany” – czytamy w komunikacie opublikowanym w mediach społecznościowych.

Jak zaznaczają organizatorzy „na decyzję wpłynęło wiele czynników, o których części nie chcemy informować publicznie”. Dodają jednocześnie, że ta decyzja była „poprzedzona dziesiątkami rozmów i w obliczu obecnej sytuacji stała się jedynym słusznym wyjściem”.

Więcej na tvn24.pl

Sąd: Kurdyjska rodzina wypchnięta na Białoruś wbrew polskiemu i międzynarodowemu prawu

2022/09/15

Decyzja komendanta placówki Straży Granicznej w Michałowie o zawróceniu grupy Kurdów z Iraku do linii granicy z Białorusią była złamaniem polskiego prawa i umów międzynarodowych – orzekł Wojewódzki Sąd Administracyjny w Białymstoku. Suchej nitki nie zostawił na rozporządzeniu ministra spraw wewnętrznych, które zezwoliło na ten pushback.

Wojewódzki Sąd Administracyjny w Białymstoku w czwartek (15 września) rozpatrywał sprawę kurdyjskiej rodziny z Iraku, która została wypchnięta we wrześniu ub.r. przez Straż Graniczną na terytorium Białorusi (w sumie były rozpatrywane trzy sprawy).

Postępowanie zostało wszczęte po skardze kurdyjskiej rodziny na działania strażników granicznych, którzy złapali ich we wrześniu ub.r. w okolicy podlaskiego Michałowa i wywieźli na granicę z Białorusią. Przed sądem rodzinę reprezentowała Helsińska Fundacja Praw Człowieka. Do sprawy przyłączył się też Rzecznik Praw Obywatelskich (występujący w interesie Kurdów) oraz Prokuratura Regionalna w Białymstoku.

Sprawa dotyczyła trojga dorosłych i czwórki dzieci. Do ich zawrócenia do granicy z Białorusią doszło pomimo tego, że rodzina ta deklarowała chęć złożenia wniosku o udzielenie ochrony międzynarodowej. Straż Graniczna przed wypchnięciem rodziny na białoruską stronę nie zbadała, czy nie padnie ona ofiarą przemocy ze strony tamtejszych funkcjonariuszy (do czego potem doszło). W marcu 2022 r. Wojewódzki Sąd Administracyjny w Białymstoku umorzył postępowanie, uznając, że skarżący cofnęli skargę. Postanowienie to zostało uchylone przez Naczelny Sąd Administracyjny, który stwierdził, że nie można uznać za skuteczne cofnięcie skargi, w przypadku gdy pismo w tej sprawie zostało dostarczone do sądu przez Straż Graniczną.

Więcej w Wyborczej

W Łodzi szkoły nie będą korzystać z podręcznika Roszkowskiego do HiT

2022/09/15

W każdej klasie zaczynało się od pytania, czy będziemy korzystać z podręcznika Roszkowskiego. Musiałem rozwiewać obawy uczniów – mówi nauczyciel HiT z XI LO w Łodzi.

– Żadna ze szkół ponadpodstawowych w Łodzi nie będzie używała podręcznika profesora Roszkowskiego do HiT – podkreśla wiceprezydent Małgorzata Moskwa-Wodnicka. Mowa o 46 placówkach edukacyjnych – liceach, technikach i szkołach branżowych, ale także 5 placówkach specjalnych, zarządzanych przez samorząd. Kontrowersyjna książka do nauki HiT, jak dotychczas, znalazła się na liście w jednej z łódzkich niepublicznych szkół – katolickim Bernardyńskim Liceum Ogólnokształcącym.

Podręcznik profesora Roszkowskiego wzbudził bardzo wiele kontrowersji poprzez zapisy, które się w nim znalazły. Mówimy o zapisach związanych z in vitro, a także o tym, że profesor manipuluje różnymi informacjami historycznymi. Myślę, że jeżeli minister Czarnek będzie dalej próbował wkraczać, poprzez zmianę podstaw programowych czy obowiązkowych przedmiotów, żeby kształtować swoich wyborców, to ta próba się nie uda – mówi Moskwa-Wodnicka, zaznaczając, że dla szefa resortu edukacji to duża przegrana. Przypomina również, że podręcznik ten znalazł się w 3,5 tys. placówek Poczty Polskiej, na co mógł wpłynąć fakt, że nauczyciele woleli autonomicznie podjąć decyzję na temat tego, jak będą uczyć przedmiotu.

W XI LO w Łodzi jest czterech nauczycieli HiT. Trzech z nich posiada tytuł doktora historii. Po przeprowadzeniu dokładnej analizy podręcznika Roszkowskiego podjęli decyzję, że z książki korzystać nie będą.

– W mojej szkole jest pełna wolność. Obojętnie, czy chodzi o ten przedmiot czy inny. Każdy nauczyciel miał wybór. Postanowili korzystać z własnych materiałów, choć wciąż trwają rozmowy, czy nie wprowadzić podręcznika WSiP, odkąd został zatwierdzony – przyznaje Bogusław Olejniczak, dyrektor liceum.

I dodaje: – I z tym przedmiotem sobie polska szkoła poradzi. Jestem przekonany, bo pracuję w szkole przeszło 40 lat. Nie z takim hitem czy kitem mierzyli się już nauczyciele. Wierzę, że wykażą się mądrością i będą uczyć tego, czego powinni uczyć. 

Więcej w Wyborczej

Samozwańczy prezydent Polski skazany za nienawistne wypowiedzi

2022/09/15

Grzywna w wymiarze 540 stawek dziennych po 70 zł każda, czyli w sumie 37,8 tys. zł – na taką karę skazał w piątek Sąd Okręgowy w Warszawie Jana Zbigniewa Potockiego. Taka liczba stawek jest największą, na jaką pozwala kodeks karny. Stawka dzienna 70 zł zaś to jedna z najwyższych, jakie w praktyce orzeka się w sprawach innych niż gospodarcze. Ponadto zasądzono wobec Potockiego 7,9 tys. zł tytułem zwrotu kosztów sądowych. Powód skazania? Nienawistne wypowiedzi o Ukraińcach i Żydach, na które pozwalał sobie mężczyzna znany z twierdzeń, że jest prawowitym prezydentem Polski.

Rzekomy prezydent równocześnie stara się zaistnieć w konwencjonalnej polityce. Założył partię II Rzeczpospolita Polska, w 2018 roku kandydował na prezydenta Warszawy, a dwa lata później zamierzał wystartować w zakończonych bez głosowania wyborach prezydenckich. Wyborców zyskuje, głosząc zaskakujące teorie. Twierdził np., że Żydzi chcą zasiedlić Polskę, bo będzie dla nich bezpiecznym schronieniem podczas przemagnesowania Ziemi, a ostatnio hitem w mediach społecznościowych jest jego wypowiedź, że „pod Krakowem jest instytut, forteca nie do zdobycia, gdzie są dzieci, które urodziły się z głową kota”.

W wypowiedziach Potockiego przewijają się często wątki ksenofobiczne, które były przyczyną jego piątkowego skazania. Chodzi m.in. o publiczne nawoływania, by członków izraelskiego Knesetu „lać po łbach”, nazwanie prezydenta i premiera Izraela „zwykłą kreaturą żydowską”, albo dywagacje, czy na polskich lotniskach nie powinno się napisać „Żydom i psom wstęp jest wzbroniony do Polski”. Prokuratura zakwalifikowała takie wypowiedzi jako naruszające artykuły 136, 216 oraz 255–257 kodeksu karnego, które mówią o znieważeniu przedstawicieli obcego państwa, znieważeniu innej osoby za pomocą środków masowego komunikowania, nawoływaniu do przestępstwa czy nawoływaniu do nienawiści na tle różnic narodowościowych.

W rozmowie z „Rzeczpospolitą” Potocki przekonuje, że jest niewinny. – Moje wypowiedzi zostały wyrwane z kontekstu – mówi. Dodaje, że nigdy nie nawoływał do nienawiści na tle różnic narodowościowych. – Zawsze twierdziłem, że istnieją też dobrzy Żydzi czy też dobrzy Ukraińcy – tłumaczy.

Wyrok jest nieprawomocny, a Potocki będzie się od niego odwoływał. – Chcę być całkowicie uniewinniony – zapowiada.

Źródło: Rzeczpospolita

Na lotnisku Chopina Kurdyjka z dwójką dzieci nie pozwoliła deportować się do Iraku. „Stawiła opór”

2022/09/14

We wtorek (13 września) Staż Graniczna usiłowała deportować Kurdyjkę z dwójką małych dzieci samolotem linii Turkish Airlines. – Stawiła opór, nie dała się wprowadzić do samolotu. Zostanie teraz przewieziona do ośrodka w Kętrzynie – relacjonuje aktywistka, która pomagała jej w staraniach o azyl.

„Dwójka dzieci i ich matka, 30-letnia Kurdyjka, zostaną dzisiaj wieczorem, o godz. 19, deportowani z Warszawy liniami Turkish Airlines do Iraku” – zapowiedzieli we wtorek (13 września) aktywiści działający na rzecz uchodźców.

Anna Alboth, dziennikarka i aktywistka, podkreśliła, że dobrze zna historię tej rodziny, i zaapelowała o wsparcie. „9 dzieci, trudna historia, mnóstwo płaczu i przytulania w listopadowym lesie na Podlasiu. Za godzinę mają być deportowani” – pisała po godz. 18. I podkreślała: „Te dzieciaki były w emocjonalnych kawałeczkach 10 miesięcy temu. Nie chcę nawet myśleć, jak się mają dziś”.

Po godz. 19.30 pełnomocniczka Kurdyjki (chce zostać anonimowa) przekazała „Stołecznej”, że kobiecie z dziećmi udało się zostać w Polsce. – Próbowano ją wprowadzić na pokład, zanim jeszcze znaleźli się na nim inni pasażerowie. Ale stawiła opór, nie dała się wprowadzić do samolotu. Zostanie teraz przewieziona do ośrodka w Kętrzynie – relacjonuje.

We wtorek po południu w rozmowie ze „Stołeczną” jedna z aktywistek zaangażowanych w sprawę, Joanna Sarnecka, zapowiadała, że aktywiści będą negocjować na lotnisku z przedstawicielami linii lotniczych, i rozmawiać ze współpasażerami Kurdyjki.

– Linie Turkish Airlines wiedzą o deportacji, ale chcą pozostać neutralne. Chcemy ich przekonać, że to wpłynie na ich wizerunek. Na lotnisku będziemy też namawiać współpasażerów z tego lotu, by sygnalizowali załodze, że nie zgadzają się na lot z przymusowo deportowanymi. W takich sytuacjach, na prośbę pasażerów, pilot może odmówić wzięcia tych osób na pokład – tłumaczyła.

Podkreśliła przy tym, że osoby uciekające z Iraku i Kurdystanu, niezależnie od tego, jak bardzo są zagrożone w swoim kraju pochodzenia, zazwyczaj nie otrzymują w Polsce azylu. – Ich wnioski są odrzucane jakby z założenia. Miesiąc temu mieliśmy przypadek Irakijczyka, w przypadku którego dwukrotnie została podjęta próba deportacji, dzień po dniu – uzupełniła.

Jak dodała aktywistka, Straż Graniczna obciąża kosztami biletu osoby szykowane do deportacji. 30-latce przedstawiono już pismo z wyliczeniem kosztów jej pobytu i kosztów deportacji, które będzie musiała ponieść.

Więcej w Wyborczej

III Marsz Równości w Rzeszowie. A obok transparenty o gejach i lesbijkach maltretujących dzieci

2022/09/11

III Marsz Równości w Rzeszowie odbył się pod hasłem „Idziemy po równość i pokój”. Poza kontrowersyjnymi transparentami o gejach i lesbijkach maltretujących dzieci, wydarzenie odbyło się w pokojowej atmosferze.

Marsz Równości powrócił do Rzeszowa po dwuletniej przerwie, spowodowanej pandemią. – Chcemy okazać wsparcie i uwolnić więź ze społecznością – mówiła przed rozpoczęciem wydarzenia dziewczyna, która przyjechała z województwa kujawsko-pomorskiego. 

Jedna z dziewczyn idąc na marsz, doświadczyła nieprzyjemnej sytuacji. – Jakiś pan nas opluł jak tutaj szliśmy. Powiedział, że nie chce nas w Rzeszowie – opowiada Karmel w tęczowym makijażu. 

Organizatorzy liczyli na udział nawet do tysiąca osób, ale marsz liczył około połowy z tej liczby. Być może z powodu niesprzyjającej pogody – cały czas padał deszcz. Najwięcej na marszu było młodych osób, nastolatków. Były także osoby z Ukrainy. 

W tym roku nie zgłoszono ani jednej kontrmanifestacji, ale na początku i na końcu marszu, przy jego trasie, ustawili się przedstawiciele Fundacji „Życie i Rodzina” z transparentami, na których były informacje o gejach i lesbijkach, którzy maltretowali dzieci, np.: „Proaborcyjne lesbijki Espósito Valiente i Abigail Páez maltretowały i zamordowały 5-letniego synka jednej z nich”. Najpierw przeciwnicy marszu stanęli na pieszym przejściu na moście, ale po rozmowie z policją zmienili miejsce i rozłożyli się z transparentami na skrzyżowaniu ul. Podwisłocze i Warzywnej. Gdy mijał ich tłum, jedna z kobiet zaczęła się modlić, trzymając różaniec w dłoniach. Te same transparenty czekały też na uczestników marszu na jego mecie, pod ratuszem.

Więcej w Wyborczej

Zdemaskowano mężczyznę, który zerwał tęczową flagę przed klubem w Legnicy: prawdopodobnie to żołnierz WOT

2022/09/10

Kilka dni temu jeden z klubów w Legnicy zamieścił nagranie z monitoringu, na którym widać mężczyznę zrywającego flagę LGBTQ+ wiszącą przed klubem. Prosili o pomoc w znalezieniu jego tożsamości. Czy doniesienia o tym, że sprawca może być żołnierzem Wojsk Obrony Terytorialnej, okażą się prawdziwe?

Lokal La Musica jest popularnym miejscem wielu imprez w Legnicy. Ostatnio na swoich mediach społecznościowych poprosili internautów o pomoc w znalezieniu mężczyzny, który zerwał tęczową flagę wiszącą przed klubem. Internauci szybko dotarli do jego profilu na Facebooku. 

Mieliśmy tyle telefonów, że praktycznie mamy już pewność, kto to jest. Dla formalności czekamy jeszcze tylko na potwierdzenie z policji. – komentowała dla TuLegnica.pl Anna Skupień, menadżerka La Musica Club. 
 
Złożono oficjalne zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa, a policjanci zabezpieczyli nagranie z monitoringu, i jak informuje mł. asp. Anna Tersa z Komendy Miejskiej Policji w Legnicy, przeprowadzono oględziny miejsca zdarzenia. 

Na nagraniu z monitoringu wyraźnie widać twarz sprawcy. Interauci znaleźli profil sprawcy na Facebooku. Według nich to 42-letni mężczyzna mieszkający w Legnicy. Okazało się, że na jednym ze zdjęć jest ubrany w mundur oraz beret Wojsk Obrony Terytorialnej. 

Jeśli doniesienia o tym, że przestępstwa dopuścił się jeden z żołnierzy WOTu okażą się prawdziwe, mężczyzna zostanie wydalony ze służby. Jednak póki, co są to jedynie domniemania. 

Więcej na queer.pl

Notoryczny amerykański antysemita aresztowany w Polsce za obraźliwe transparenty w Auschwitz

2022/09/08

Jon Minadeo, notoryczny antysemita z rejonu Zatoki San Francisco, został aresztowany w Polsce w zeszłym miesiącu za pozowanie z antysemickimi transparentami w obozie koncentracyjnym Auschwitz-Birkenau.

39-letni Minadeo opublikował swoje zdjęcie w mediach społecznościowych trzymając transparent z napisem „Greenblatt ssie 6 milionów fiutów”, co jest ukłonem w stronę Jonathana Greenblatta, dyrektora generalnego Ligi Przeciwko Zniesławieniu. Greenblatt jest częstym celem Minadeo w mediach społecznościowych.

Obok Minadeo na zdjęciu był inny mężczyzna, zidentyfikowany jako Robert Wilson, trzymający transparent z napisem „Shoah the ADL”, używając hebrajskiego słowa oznaczającego Holokaust.

Rzecznik Miejsca Pamięci Auschwitz powiedział, że dwóch podejrzanych „nielegalnie wdarło się na miejsce” 27 sierpnia i „uciekło natychmiast po wydobyciu ukrytych wiadomości i zrobieniu zdjęć”, według Jewish News of California zgłaszane we wtorek.

„Ten obrzydliwy i prymitywny incydent został natychmiast zgłoszony władzom, które rozpoczęły śledztwo” – powiedział w e-mailu Paweł Sawicki.

Więcej na humanmag.pl

Czarnkowi nie spodobał się protest uczniów. Mówił o „tęczowej” i „normalnej” młodzieży

2022/09/07

Minister edukacji i nauki Przemysław Czarnek razem z szefem resortu zdrowia Adamem Niedzielskim wizytowali we wtorek szkołę podstawową w Mysłakowicach (Dolnośląskie). Mówili tam o założeniach projektu edukacji zdrowotnej najmłodszych uczniów. Na Czarnka przed szkołą czekali protestujący uczniowie. – Próbujemy pokazać, że jesteśmy przeciwko temu, co od 2015 roku robi PiS wobec osób LGBT. Jak je szykanuje, demonizuje i próbuje wmówić im chorobę psychiczną – mówili protestujący telewizji TVN24. Uczniowie mieli ze sobą transparenty między innymi z napisami:  „HiT to sh*t”, „Edukacja, nie manipulacja” czy „Czarnek, zgłoś nieprzygotowanie”. Uczniowie machali też tęczowymi flagami.

Szef resortu edukacji miał uczniom za złe taką formę protestu. – Gdybyście mogli nagrać, jak zachowuje się tęczowa młodzież, a jak zachowuje się normalna młodzież, to bylibyśmy wdzięczni – powiedział Czarnek do kamery TVN24. Po czym wskazał na protestujących, a następnie na uczniów zgromadzonych tuż obok szkoły. 

Więcej w TOK FM

Szanowny Panie Profesorze Roszkowski, Roman Dmowski należał do najbardziej zoologicznych antysemitów w Polsce

2022/09/05

Artykuł przeznaczony jest dla osób, które chciałyby poznać poglądy autora książki „Historia i teraźniejszość 1945-1979”, ale nie chcą na to tracić ani czasu, ani pieniędzy – co uważam za słuszne i nad wyraz rozsądne – szczególnie jeśli te środki przeznaczą na inne przyjemności. Lektura ta bowiem ani przyjemna, ani wzbogacająca intelekt na pewno nie jest.

Zacznijmy od tych fragmentów, które teoretycznie miały pełnić rolę wiedzy o społeczeństwie. Tak więc na stronie 177 zaczyna się rozdział zatytułowany: „Państwo i polityka”, i – jak słusznie zauważa prof. Wojciech Roszkowski, bo on jest autorem książki – „punktem odniesienia [polityki państwa] powinno być dobro wspólne, a nie dobro poszczególnej partii lub jakiejś grupy społecznej”. Po tym zachęcającym wstępie następuje przykład polityki przeczącej idealnemu wzorowi postępowania – oczywiście chodzi o partykularne korzyści jednej z partii.

Tak więc przykładem tym jest billboard z kampanii wyborów samorządowych 2010 r., na którym umieszczono hasło: „Nie róbmy polityki. Budujmy mosty”. Dla autora jest to przykład antywspólnotowej polityki partyjnej i choć nie ujawnia dlaczego i o jakie ugrupowanie chodzi, wystarczy zerknąć do internetu i już wiadomo – o „billboardy z Tuskiem”. Tajemnicą prof. Roszkowskiego pozostanie, jak mosty – dosłownie i w przenośni – dzielą ludzi, tym bardziej, że nieco dalej, jako przykład odprężenia w relacjach dwustronnych między USA i ZSRR, zacytował prezydenta Lyndona Johnsona, który mówił właśnie o „budowaniu mostów”.

Podczas WOS-u uczniowie i uczennice powinni zapoznać się z podstawowymi pojęciami dotyczącymi ideologii. W normalnym podręczniku jest temu poświęcony osobny dział, w niniejszej pozycji trzeba je wyłuskiwać z ogólnej narracji historycznej, najczęściej na początku rozdziałów dotyczących dziejów powszechnych. Moją uwagę zwróciło opracowanie pojęcia nacjonalizmu, bo odbiega ono od przyjętych do tej pory definicji zamieszczanych w pracach z zakresu doktryn polityczno-prawnych. Nacjonalizm, według prof. Roszkowskiego, narodził się wraz z nowożytną reformacją religijną, czego najlepszym dowodem jest powstanie Kościoła Anglikańskiego, czyli, jak tłumaczy: „Kościoła narodowego” (nazwa mówi sama za siebie). Dalej dowiadujemy się, że istnieją dwa rodzaje nacjonalizmu: dobry i zły. Dobry to polski z okresu powstań narodowych, a zły to niemiecki, z okresu zaborów i hitleryzmu. Poza tym nasz nacjonalizm to tak naprawdę patriotyzm, a przynajmniej „z nim tożsamy”.

Dalsza część rozważań wzbudziła moje szczere zażenowanie, myślałem, że uczciwość badawcza obowiązuje ponad wszystko, a osoba mająca tytuł naukowy nie może kłamać z premedytacją. A jednak dalej czytamy: „ […] jednym z ojców polskiej niepodległości był Roman Dmowski, przywódca narodowej demokracji w II RP, który głosił nacjonalizm z pobudek politycznych, a nie religijnych czy rasowych i daleki był od radykalnego szowinizmu narodowego typu hitlerowskiego, który godny jest tylko potępienia” (s. 202).

Szanowny Panie Profesorze, nie wiem dlaczego Pan to robi, ale Roman Dmowski, o czym Pan powinien wiedzieć, należał do najbardziej zoologicznych antysemitów w Polsce. Jako przyrodnik z wykształcenia wierzył w darwinizm społeczny, w ewolucję gatunków i selekcję organizmów żywych według doboru naturalnego i ostatecznie w walkę o byt – a nie w jakiegoś Boga i zbawienie. Kościół wykorzystywał instrumentalnie, jako narzędzie w walce z Żydami. Ci z kolei byli dla niego rasą zdegenerowaną, pasożytami, których należy całkowicie wytępić… I mówił to, gdy w Niemczech na fotelu kanclerza zasiadał już Adolf Hitler, austriacki katolik.

Cały tekst Arkadiusza Kierysa w Wyborczej

Liczba antysemickich przestępstw w Niemczech wzrosła o prawie 29 proc.

2022/09/05

W 2021 r. w Niemczech odnotowano 3027 przestępstw o podłożu antysemickim, ich liczba wzrosła o 28,75 proc. w stosunku do 2020 r. i była najwyższa w historii prowadzonych statystyk – wynika z najnowszych danych Federalnego Urzędu Kryminalnego (BKA).

„To absolutny szczyt. Jest wstydem dla naszego kraju, jak wciąż szerzy się wiele antysemickiej mowy nienawiści i pogardy dla ludzi” – komentowała podane w maju statystyki niemiecka minister spraw wewnętrznych Nancy Faeser. „Ogromny wzrost” przestępstw antysemickich uznała za najbardziej niepokojącą tendencję całego raportu BKA, w którym skatalogowano ogółem ponad 55 tys. przestępstw motywowanych politycznie do których doszło w 2021 r. (ich łączna liczba wzrosła o 23,17 proc. w porównaniu z 2020 r.).

Według BKA 84,31 proc. przestępstw o charakterze antysemickim było powiązanych z prawicowym radykalizmem (wzrost o 14,75 proc. w stosunku do 2021 r.). Liczba antysemickich przestępstw wiązanych z „obcą ideologią” wzrosła jednak przez rok o 217,5 proc., a tych łączonych z „ideologią o podłożu religijnym” o 83,9 proc.

To „haniebne, w jaki sposób ludobójstwo europejskich Żydów zostało zbagatelizowane przez niektórych przeciwników pandemii, którzy przypinali sobie żółtą gwiazdę” – mówiła Faeser. Niemiecka minister spraw wewnętrznych zaznaczyła też problem „coraz bardziej widocznych i głośnych przejawów antysemityzmu pod wpływem islamistów, którzy otwarcie propagują w Niemczech nienawiść do Żydów i Izraela”.

Wzrost przestępstw antysemickich jest przerażający; pozytywną tendencją jest jednak wzrastająca chęć ofiar i świadków do zgłaszania takich czynów, co wynika z lepszych procedur prawnych dotyczących karania incydentów antysemickich – komentował na łamach „Die Welt” komisarz rządu federalnego do spraw antysemityzmu Felix Klein.

Centrum Badań i Informacji o Antysemityzmie (RIAS) odnotowało w 2021 r. w Niemczech 2738 incydentów antysemickich, rok wcześniej było ich 1909 – wynika z przedstawionego pod koniec czerwca raportu rocznego organizacji. Wśród opisanych w 2021 r. zdarzeń były 63 ataki i sześć przypadków skrajnej przemocy.

Więcej na forsal.pl