„Nienawistny atak”. Naukowcy solidarni z prof. Barbarą Engelking

2023/04/27

„To niedopuszczalna próba ograniczania swobody badań naukowych” – Rada Naukowa Instytutu Filozofii i Socjologii PAN broni prof. Barbary Engelking przed nagonką ze strony polityków rządu PiS.

„Rada wyraża swoje oburzenie z powodu słów premiera Morawieckiego i swoją całkowitą solidarność z prof. Engelking, która właśnie doświadcza nagonki. Niebezpieczna jest sytuacja, w której premier demokratycznego państwa, korzystając z autorytetu swojego urzędu, przypuszcza ideologicznie motywowaną napaść na niezależną uczoną. Wyrażamy także sprzeciw wobec wypowiedzi ministra Czarnka, z której jednoznacznie wynika, że planuje on za publiczne środki zamawiać badania mające potwierdzić przyjętą z góry tezę. Takie działanie byłoby nie do zaakceptowania z punktu widzenia etyki naukowej oraz prawa rządzącego działalnością naukową” – napisało w środę 50 badaczy wchodzących w skład Rady Naukowej IFiS.  

Podjęta przez nich uchwała to reakcja na nagonkę ze strony polityków partii rządzącej i mediów wspierających obecną władzę. Sprawę opisywaliśmy na łamach „Wyborczej”.

Od kilku dni przedstawiciele władzy publicznie piętnują prof. Engelking za jej wypowiedź na antenie TVN 24 podczas wywiadu z Moniką Olejnik.

Do nagonki przyłączyła się Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji (jej szef Maciej Świrski wszczął postępowanie przeciwko TVN).

Oburzeni politycy PiS zawiadamiają prokuraturę o „znieważeniu Narodu Polskiego”. Podobne zawiadomienie rozważają fundamentaliści z organizacji Ordo Iuris. Wspomniany w uchwale minister edukacji Przemysław Czarnek zapowiedział też weryfikację celowości finansowania IFiS, w ramach którego działa Centrum Badań nad Zagładą Żydów, kierowane przez Barbarę Engelking.  

Więcej w Wyborczej

TVP zwolniła dziennikarza, bo był gejem. Przełomowy wyrok

2023/04/26

Ten wyrok przywrócił nam godność i wiarę w sprawiedliwość w Polsce – mówi Jakub Kwieciński, dziennikarz i vloger wyrzucony w grudniu 2017 r. z TVP. Sąd w Warszawie po pięciu latach procesu orzekł, że zwolniono go z powodów homofobicznych.

W poniedziałek (24 kwietnia) Sąd Rejonowy Warszawa-Mokotów rozstrzygnął ciągnący się od pięciu lat proces, który wytoczył Telewizji Polskiej jej były pracownik, znany obecnie vloger Jakub Kwieciński. – Sąd stwierdził wprost:

to, że Jakub stracił pracę w TVP, stanowiło dyskryminację ze względu na orientację seksualną. Podkreślił też, że wymiar sprawiedliwości nie może tolerować takich sytuacji, zwłaszcza gdy podmiotem naruszającym zasadę równego traktowania jest telewizja publiczna, medium z wpisaną w ustawie misją społeczną.

Sprawa dotyczy zdarzeń z końca 2017 r. Para vlogerów, Jakub Kwieciński i jego mąż (wzięli ślub w Portugalii) Dawid Mycek, opublikowała wtedy w sieci teledysk świąteczny z udziałem siedmiu par LGBT. Na nagraniu pokazują, jak wspólnie przygotowują się do świąt, ubierają choinkę, wieszają skarpety na prezenty na kominku.

Miesiąc przed emisją teledysku Jakub miał otrzymać od nowej dyrekcji telewizji gwarancję dalszej współpracy. Przerwano ją jednak dwa dni po tym, jak jego klip obiegł internet, z dnia na dzień odwołując mu dyżury w TVP. – Na odchodne usłyszałem jeszcze o komentarzach, które miały paść: „I tak powinien się cieszyć, że tyle się tu uchował i dopiero po dwóch latach zorientowaliśmy się, że u nas pracuje” – opowiadał o tym, co usłyszał po zwolnieniu.

Więcej w Wyborczej

Czarnek grozi. Nie będzie finansował Instytutu Socjologii PAN „na większą skalę”. Przez Engelking

2023/04/25

Minister Czarnek zagroził, że ograniczy finansowanie Instytutowi Socjologii PAN, bo ten „utrzymuje tego rodzaju ludzi”, a konkretnie prof. Barbarę Engelking. Już wcześniej ministerstwo odrzuciło odwołanie instytutu i przyznało mu niską kategorię naukową, uniemożliwiając nadawanie doktoratów z filozofii.

„Ja, oczywiście, nie zamierzam wpływać w żaden sposób na politykę kadrową Instytutu Socjologii PAN – nie jest to moja rola.

Natomiast na pewno będę rewidował swoje decyzje finansowe, bo ja nie będę finansował na większą skalę instytutu, który utrzymuje tego rodzaju ludzi, którzy po prostu obrażają Polaków” – powiedział minister edukacji Przemysław Czarnek w TVP info 24 kwietnia.

„Ten rodzaj ludzi”, to oczywiście prof. Barbara Engelking, dyrektorka Centrum Badań nad Zagładą Żydów Instytutu Filozofii i Socjologii PAN, która 19 kwietnia w TVN 24 mówiła o rzeczywistej skali polskiej pomocy Żydom podczas II wojny światowej. A ta opowieść, poparta badaniami naukowymi, nie koresponduje z historyczną propagandą władzy (niżej w tekście dokładne cytaty z prof. Engelking).

„To jest skandal i bezczelność nieprawdopodobna tej pani, zresztą nie pierwszy raz. Ta pani nie rozumie tego, co się działo w czasie II wojny światowej w Polsce. Ta pani nie rozumie dramatu, chociażby rodziny Ulmów, a to jest tylko przykład. Ta pani bezczelnie obraża Polaków”, mówił Czarnek.

Zapowiedział też badania, których celem będzie udowodnienie tezy prawicy o tym, że Polacy masowo ratowali Żydów podczas wojny.

Jednak to ta pierwsza zapowiedź wywołała głośną reakcję przede wszystkim środowisk naukowych. Bo to zupełnie niezawoalowana groźba ręcznego sterowania instytutem oraz represji za prowadzenie badań.

Swoją groźbę Czarnek powtórzył w rozmowie w RMFFM 25 kwietnia. Mówił m.in. o podnoszeniu wynagrodzeń naukowcom i naukowczyniom. „Nie będę podejmował decyzji pozytywnych [podnoszenia pensji] w stosunku do naukowców, którzy obrażają Polaków”, mówił min. Czarnek. „Nie będę dawał pieniędzy na naukowców, którzy obrażają Polaków” – zagroził.

Więcej w oko.press

Antysemickie incydenty w roku 2022. Badanie doświadczenia społeczności żydowskiej

2023/04/25

Niniejszy raport, powstały z inicjatywy Żydowskiego Stowarzyszenia Czulent, i Gminy Wyznaniowej Żydowskiej w Warszawie, zawiera dane o przestępstwach z nienawiści, incydentach na tle antysemickim i mowie nienawiści motywowanej antysemityzmem, zgłoszene przez członków i członkinie społeczności żydowskiej, za pośrednictwem platformy zglosantysemityzm.pl. Raport poszerzony został o opisane trendy, które zaobserwowano dzięki zebranym danym w 2022 roku oraz metodologię badawczą, którą zastosowano podczas naszych działań. 

Publikacja powstała w ramach projektu „Zintegrowany system monitorowania antysemickich przestępstw i mowy nienawiści oraz pomocy i wsparcia dla członków społeczności żydowskiej”. Projekt realizowany przez Żydowskie Stowarzyszenie Czulent oraz Gminę Wyznaniową Żydowską w Warszawie. 

Projekt finansowany ze środków Unii Europejskiej w ramach programu Prawa, Równość i Obywatelstwo na lata 2014-2020 oraz Fundacji Pamięć, Odpowiedzialność i Przyszłość (EVZ).

Więcej na stronie Stowarzyszenia CZULENT

Katolicka Polska nie chce u siebie uchodźcy katolika, bo nie jest biały i przyszedł zza muru z drutem kolczastym

2023/04/24

Polska dwukrotnie odmówiła mu ochrony międzynarodowej, a gdy wyjechał do Belgii, nasz kraj upomniał się o niego i na mocy ustawy dublińskiej został stamtąd deportowany. O tym, co usłyszał od polskich pograniczników, nie chce mówić. Te słowa bolą bardziej niż kamienie.

Gdy pod koniec 2020 r. Dino przekraczał granicę polsko-białoruską, muru z drutem kolczastym jeszcze nie było. Mur stanął w połowie 2022 r. Dino jest dziennikarzem ze Sri Lanki, w ojczyźnie należał do mniejszości narodowej i religijnej, Tamilów i katolików. Mało kto wie, co w latach 1983-2009 działo się na wyspie na południowy wschód od Indii, oddalonej od Polski dziesiątki tysięcy kilometrów.

Przez 26 lat trwała tam wojna domowa – rządzący Sri Lanką nie chcieli uznać niepodległości Tamilów, wybili ich dziesiątki tysięcy. Bomba rozerwała wujka Dina, jego brat, który to widział, zabił się. 

W swojej ojczyźnie Dino pracował jako dziennikarz tamilskiej gazety. Pisał pod pseudonimem, ale służbom udało się ustalić jego imię i nazwisko. Przez pół roku ukrywał się w lesie, ale w końcu musiał zostawić wszystko i uciekać. Ze Sri Lanki przyleciał samolotem na Białoruś, a po trzech miesiącach przekroczył granicę z Polską, krajem, w którym katolicy według GUS stanowią 92 proc. populacji.

Biblia uczy, żeby nie krzywdzić, być dobrym człowiekiem, miłować bliźniego. A jak katolicka Polska potraktowała człowieka, który uciekł z kraju przed torturami i więzieniem? 

Urząd ds. Cudzoziemców dwukrotnie odmówił mu ochrony międzynarodowej, a gdy wyjechał do Belgii, Polska upomniała się o niego i na mocy ustawy dublińskiej został stamtąd deportowany. O tym, co usłyszał od polskich pograniczników, nie chce mówić. Te słowa bolą bardziej niż kamienie. 

To, co zrobiła mu Polska, jest dla niego ciosem w serce. Jako katolik dużo słyszał o naszym kraju. Na Sri Lance katolicy są w mniejszości, nie mogą się afiszować ze swoją wiarą. Inaczej już u nas.

Cały tekst Anny Dobiegały w Gazecie Wyborczej

Bilewicz: dzień, w którym z martwych Żydów zrobiono Polaków

2023/04/23

Mało kto mógł się spodziewać, że 80. rocznica powstania w getcie warszawskim stanie się dla władz okazją do kolejnej próby zawłaszczania żydowskiej pamięci Holokaustu. W wystąpieniach notabli, w publicystyce prorządowych mediów, w wypowiedziach parlamentarzystów partii rządzącej naprzemiennie przewijały się dwa wątki: przypominano o ratowaniu Żydów przez Polaków i domagano się odszkodowań za żydowskie ofiary — pisze Michał Bilewicz*.

Nawet w trakcie głównej ceremonii pod pomnikiem bohaterów getta z ust prezydenta padły słowa o Polakach ratujących Żydów, choć przecież żadne miejsce na świecie nie jest chyba tak dojmującym symbolem żydowskiego osamotnienia, jak warszawski Muranów w kwietniu 1943 r. Mamy mnóstwo zapisów tej samotności – z obu stron murów getta. Dobrze znane świadectwa literackie i dokumenty państwa podziemnego, z wierszem Czesława Miłosza „Campo di Fiori” i raportem Jana Karskiego na czele. O gawiedzi szyderczo pokrzykującej na widok płonącego getta, że „żydki się smażą” przeczytamy u polskiego pisarza Andrzeja Szczypiorskiego i w relacjach żydowskiej łączniczki Żegoty, Heleny Merenholc.

Od lat obecne polskie władze próbują mnożyć dowody rzekomo masowej pomocy udzielanej Żydom przez Polaków. Liczba 7 tys. „sprawiedliwych wśród narodów świata”, którą dumnie podał w rocznicę powstania premier Morawiecki, przez niego samego jest kwestionowana, jako zaniżona. Stąd strumienie pieniędzy na dokumentowanie „nieuznanych sprawiedliwych”. Suto wspierany przez rząd projekt Instytutu Pileckiego, oczko w głowie byłej wiceminister rządu PiS Magdaleny Gawin, ma upamiętniać historie Polaków, którzy oddali życie za ratowanie Żydów.

Kolejne zwłoki przy granicy z Białorusią. Zwiększa się liczba ofiar kryzysu humanitarnego

2023/04/23

Wszystko wskazuje, że liczba ofiar kryzysu migracyjnego na granicy polsko-białoruskiej wzrosła w sobotę (22 kwietnia) do 42. O kolejnych zwłokach poinformowała podlaska policja.

W sobotę po godz. 17 Elżbieta Zaborowska z zespołu prasowego podlaskiej policji poinformowała: – W lesie w okolicach miejscowości Istok [w otulinie południowej części Puszczy Białowieskiej – red.] znaleziono zwłoki nieznanego mężczyzny. Policjanci pod nadzorem prokuratora prowadzą czynności procesowe, w tym identyfikacyjne. Zgłoszenie otrzymaliśmy po godz. 14.

Ostatnie ciało na pograniczu polsko-białoruskim odnaleziono w miniony wtorek (18 kwietnia). Była to 41. śmiertelna ofiara kryzysu migracyjnego, a za tym humanitarnego na polsko-białoruskiej granicy, który trwa od lata 2021 r.

Aktywiści i aktywistki niosący pomoc uchodźcom, którzy mimo stalowego płotu przekroczyli tę granicę i błąkają się po podlaskich lasach, zwracali wówczas uwagę: – To kolejna śmierć, której zdecydowanie można było uniknąć. Rządzący i podległe im służby wciąż kryminalizują osoby uchodźcze. W związku z tym, przy braku zmiany kursu politycznego, na pograniczu polsko-białoruskim będą ginąć kolejni ludzie. Podobnie jak w poprzednich przypadkach żądamy poniesienia konsekwencji przez osoby odpowiedzialne za kolejne ofiary śmiertelne na terenach przygranicznych.

Jak ustaliliśmy, o zwłokach znalezionych w okolicy Istoku policję poinformowała przechodząca tamtędy przypadkowa osoba. Sprawą zajmuje się prokuratura w Hajnówce.

W piątek (21 kwietnia) wolontariuszki z jednej z grup pomocowych relacjonowały: – Kilka dni temu nasza ekipa otrzymała wezwanie do grupy trzech osób: dwóch mężczyzn i jednej kobiety, pochodzących z Konga i Kamerunu. Przekazali oni, że od sześciu dni koczują w lesie, byli bardzo zagubieni, potrzebowali jedzenia i picia. Gdy dotarłyśmy na miejsce, zastałyśmy tylko puste obozowisko ze zdjęć. Pozostaje nam tylko nadzieja, że osoby te mają się dobrze, a ich życiu nic nie zagraża. Niestety, zamiast pewności mamy tylko nadzieję.

Wskazywały: – W podlaskich lasach znajduje się obecnie bardzo wiele osób. W ukryciu przed strażą graniczną i służbami koczują w grupach po kilka–kilkanaście osób. Bardzo wiele z nich to kobiety z dziećmi. Niestety, wśród osób, do których docieramy z pomocą, jest wiele osób z urazami po próbie przejścia przez mur. Stłuczenia, złamania, rany i wewnętrzne urazy – są to dodatkowe przeciwności, z którymi osoby w drodze muszą sobie radzić, czekając na pomoc i lepsze jutro.

Więcej w Wyborczej

Kukiełka Żyda w krakowskich jasełkach. Organizacje żydowskie apelują do władz miasta

2023/04/22

Organizacje żydowskie wystosowały o powołanie zespołu ekspertów, którzy będą wspierać miasto i urzędników w zakresie antydyskryminacji. Powodem jest dyskusja wokół tradycyjnego przedstawienia jasełkowego w Muzeum Historii Krakowa, w którym postać Żyda ukazywana jest sposób upokarzający.

Jest to kolejna — po „Żydzie na szczęście” — głośna debata o niezauważanych do tej pory w mieście praktykach powielających krzywdzące stereotypy — dowiadujemy się.

Jako organizacje żydowskie z niepokojem obserwujemy wzrost antysemityzmu oraz mowy nienawiści w debacie publicznej. Dyskurs nienawiści polaryzuje społeczeństwo i stanowi poważne zagrożenie dla demokratycznych wartości — czytamy w liście do prezydenta Krakowa Jacka Majchrowskiego.

Niestety, nadal obserwujemy wydarzenia i działania krakowskich instytucji kultury, takich jak Muzeum Krakowa, stwarzające przestrzeń dla prezentowania »Żydów w stereotypowy, negatywny sposób, a także przedstawia i uzasadnia przemoc wobec Żydów«. Mamy tu na myśli Jasełka rodziny Malików, które były częścią wystawy pokonkursowej 80. Jubileuszowego Konkursu Szopek Krakowskich. Wywołują one tym większy sprzeciw, że skierowane były do najmłodszych mieszkańców i mieszkanek Krakowa. Zamiast pomagać w budowaniu otwartego społeczeństwa, zaprzeczają one polityce Krakowa, której celem jest budowanie otwartej, europejskiej metropolii.

Szczegóły przedstawienia zostały również opisane w międzynarodowym dzienniku „Times of Israel”. „Na filmie, który według założyciela FestivALT obejrzało tysiące osób, aktorzy śpiewają o Żydach co najmniej 30 razy. Niektóre z tych wzmianek są w brutalnym lub negatywnym kontekście. Przedstawienie koncentruje się wokół teatru lalek, w którym jedna z postaci wydaje się ortodoksyjnym Żydem z bokobrodami. Inna, trzymająca kij, ubrana jest w tradycyjny polski strój” — pisze Caanan Lidor.

Podczas gdy lalkarz animuje postacie, aktorzy z zespołu rodziny Malików śpiewają duet dwóch lalek. Głos postaci trzymającej kij śpiewa: »Żydzi! Żydzi! Ja was nauczę, ja was nauczę. Jak ja was będę młócił od tyłu, jak ja was będę młócił z przodu tym kijem«

Apel podpisali:
Rabin Michael Schudrich
Rabin Eliezer Gurary
AJC Central Europe
Fundacja Kultury Zbliżenia
Fundacja Urban Memory — The Urban Memory Foundation
Fundacja Zapomniane
Gmina Żydowska w Łodzi — Kehila Kedosza Łódź
JCC Krakow
JCC Warszawa
Stowarzyszenie FestivALT
Stowarzyszenie HaKoach
Żydowskie Stowarzyszenie Czulent
Żydowskie Towarzystwo Gimnastyczno-Sportowe Makabi Warszawa
Fundacja Żyd Niemalowany Muzeum Wieczny Tułacz

Źródło: onet.pl

Na Marszu Równości w Częstochowie niosły obraz „tęczowej” Matki Boskiej. Sąd bez procesu wydał wyrok skazujący

2023/04/22

Sąd Rejonowy w Częstochowie wyrokiem nakazowym skazał dwie aktywistki stowarzyszenia Demokratyczna RP za obrazę uczuć religijnych przez znieważenie przedmiotu kultu religijnego na III Marszu Równości w 2021 r. Niosły kopię obrazu Matki Boskiej Częstochowskiej w tęczowej aureoli.

Wyrokiem nakazowym na niejawnym posiedzeniu sąd skazał Kamilę  Ł.-B. na  pięć miesięcy ograniczenia wolności i wykonywanie w tym czasie prac społecznych w wymiarze 20 godzin miesięcznie. Druga z uczestniczek częstochowskiego marszu równości Magdalena W.-D. została ukarana 2-tysięczną grzywną.

Przypomnijmy: 21 sierpnia 2021 r. w Częstochowie odbył się III Marsz Równości. Wzięło w nim udział ok. 300 osób. Demonstrację nadzorowała policja. W trakcie marszu i tuż po jego zakończeniu do częstochowskiej policji i prokuratury zaczęły napływać zawiadomienia o ranieniu uczuć religijnych za pomocą eksponowanej przez dwie młode kobiety kopii obrazu Matki Bożej w kolorowej aureoli.

Prokuratura powołała biegłego, który uznał, że niesiony na marszu równości w 2021 r. wizerunek Matki Boskiej Częstochowskiej nie rani uczuć religijnych. Prokuratura sięgnęła jednak po innego biegłego. Nie ujawniono jego tożsamości, ale – jak  podkreślano – „także naukowca, lingwistę”.

Biegły na 70-stronicowej opinii wywiódł, że aureola na obrazie niesionym w 2021 r. to nie biblijna, siedmiokolorowa tęcza symbolizująca nadzieję i bliskość Boga, lecz sześciokolorowy symbol środowisk gejów, lesbijek i osób transpłciowych. Według biegłego przedmiot kultu został więc znieważony.

Tuż przed końcem 2022 r. akt oskarżenia został przesłany do Sądu Rejonowego w Częstochowie.

Więcej w Wyborczej

Oświadczenie członków Centrum Badań nad Zagładą Żydów IFiS PAN 

2023/04/21

Po raz kolejny z dużym niepokojem obserwujemy sytuację, gdy przedstawiciele rządu oraz inni funkcjonariusze publiczni wypowiadają się na temat ustaleń naukowych, będących wynikiem wieloletnich badań i analiz. Tym razem dotyczy to komentarzy dotyczących wywiadu prof. Barbary Engelking, udzielonego 19 kwietnia 2023 r. Monice Olejnik w programie „Kropka nad i”. Tematem wywiadu były losy żydowskich cywilów w czasie powstania w getcie i później, prezentowane na wystawie „Wokół nas morze ognia” w Muzeum Historii Żydów Polskich POLIN, której autorką koncepcji jest prof. Engelking. Wystawa pokazuje tragizm tych losów, a zarazem heroizm cichego oporu Żydówek i Żydów, którzy w kryjówkach oraz bunkrach zapisywali swoje doświadczenia; te słowa to bardzo często jedyny ślad, który po nich pozostał. W zachowanych dziennikach, relacjach, wspomnieniach można odnaleźć całe spektrum tego, z czym musieli mierzyć się Żydzi próbujący przeżyć w ukryciu w okupowanej Warszawie: są tam zarówno strach, jak i nadzieja, poczucie osamotnienia, jak i tworzenie wspierających się grup, bierność oraz sprawczość. Jest w nich także mowa o niechęci, braku pomocy, szmalcownictwie, zdradzie, śmierci z rąk Niemców – oraz pomocy, przyjaźni, ratunku udzielanym przez innych Żydów i Polaków. Właśnie o tych wszystkich aspektach żydowskich losów w czasie II wojny światowej, od lat analizowanych przez badaczki i badaczy Zagłady, mówiła w wywiadzie prof. Engelking.

Natomiast w publicznych wypowiedziach przedstawicieli władz – w tym premiera Mateusza Morawieckiego i ministra Przemysława Czarnka – prof. Engelking została zaatakowana za przedstawianie „nieuprawnionych opinii” oraz „pseudohistorycznych wypowiedzi”, które nie mają pokrycia w faktach. Dotyczyć to ma zwłaszcza kwestii skali polskiej pomocy udzielanej Żydom, jak również skali takich zjawisk, jak antysemityzm, szmalcownictwo czy delatorstwo. Fakty naukowe przedstawiane przez prof. Engelking zostały określone jako „zamazywanie prawdy”, „kłamstwo”, „antypolska narracja” oraz „obrażanie Polaków”. Profesor Engelking zarzucono też, że we wcześniejszych jej wypowiedziach pojawiały się uwagi, które miały „charakter rasistowski”. W ślad za tymi komentarzami prof. Engelking została także zaatakowana przez media prorządowe, w tym publiczne, gdzie określono ją jako „polakożercę”, a wywiad jako „szczucie na Polaków”. 

Stanowczo potępiamy polityczne oraz ideologiczne próby kwestionowania ustaleń naukowych. Twierdzenie, że ratowanie Żydów było powszechną postawą Polaków, to właśnie zamazywanie prawdy przez przedstawicieli władz; opinia, a nie fakt zgodny z wiedzą historyczną, będącą wynikiem wieloletnich interdyscyplinarnych projektów badawczych (także tych prowadzonych przez Instytut Pamięci Narodowej). Jest to również umniejszenie heroizmu Sprawiedliwych pomagających Żydom – zwłaszcza tych, którzy stracili za to życie z rąk Niemców. Przypominamy też, że upolitycznienie historii, a co za tym idzie, próby jej zafałszowania, dodatkowo połączone z inspirowaniem fali nienawiści, są właśnie tymi niebezpieczeństwami, przed którymi w przemówieniu wygłoszonym podczas obchodów 80. rocznicy powstania w getcie warszawskim słusznie przestrzegał Marian Turski. 

Zespół Centrum Badań nad Zagładą Żydów IFiS PAN:
Agnieszka Haska
Marta Janczewska
Jacek Leociak
Dariusz Libionka
Justyna Majewska
Małgorzata Melchior (prof. em.)
Karolina Panz
Jakub Petelewicz
Alina Skibińska
Dagmara Swałtek-Niewińska
Andrzej Żbikowski (współpracownik)

Niesmak po ćwiczeniach policji i FBI. Lekarze z Poznania oburzeni „terrorystką” w hidżabie

2023/04/20

Poznański ortopeda Kraiz Sulaiman grzmi do słuchawki: – Polska policja ponosi od dziś prawną i moralną odpowiedzialność za każdy akt przemocy wobec muzułmanów.

We wtorek, 18 kwietnia, policja zamknęła na kilka godzin park i kilka ulic centrum Poznania. Pod okiem agentów amerykańskiego FBI prowadzono największe w historii polskiej policji ćwiczenia antyterrorystyczne Wolf-Ram-23. Dzień później wzniosły cel tej symulacji zszedł na drugi plan, bo policja opublikowała zdjęcia z ćwiczeń – była na nich ubrana w hidżab, tradycyjny strój muzułmanek, pozorantka. Odgrywała rolę terrorystki, w ręce ściskając imitację detonatora.

Nasr Sewehli, lekarz ortopeda, muzułmanin z Libii, od 34 lat poznaniak, zobaczył zdjęcia w internecie. Zadzwonił do „Wyborczej”. – Przekaz jest jasny: muzułmanka w chuście to potencjalna terrorystka. To islamofobia. Za coś takiego w cywilizowanym kraju poleciałyby w policji głowy – oburza się Sewehli. – Jestem zszokowany, brak mi słów. To się dzieje w moim mieście. Jesteśmy częścią tego społeczeństwa. Żądam reakcji, wyciągnięcia konsekwencji.

– Nie tylko ja jestem oburzony. Wielu muzułmanów odebrało to tak samo – dodaje Kraiz Sulaiman, poznański ortopeda, w Polsce od 33 lat. Sulaiman też skontaktował się z „Wyborczą”.

Scenariusz ćwiczeń przygotowali we współpracy z polską policją agenci FBI. W Poznaniu rozgrywał się jeden z epizodów tej symulacji. Scenariusz zakładał, że po zamachach terrorystycznych w Warszawie do Poznania dotarli członkowie „zagranicznych grup ekstremistycznych”. Jeden z nich siedział w samochodzie i groził zdetonowaniem bomby. W tym czasie w parku Chopina kilka osób wykazywało objawy zatrucia, jedna z nich miała przedmiot przypominający ładunek wybuchowy.

Ze względu na ryzyko użycia broni chemicznej, biologicznej lub radioaktywnej okolicę parku zamknięto. Na miejsce zjechały karetki pogotowia i wozy straży pożarnej.

Więcej w Wyborczej

Przeprasza, bo musi: Międlar przeprasza społeczność LGBTQ za „obraźliwe stwierdzenia”

2023/04/19

Stało się – Jacek Międlar, czyli niesławny „ksiądz-narodowiec”, został sądownie zmuszony do przeproszenia organizatora wrocławskiego Marszu Równości. Publicznie okazał skruchę, choć nie zrobił tego z własnej woli.

Były ksiądz-nacjonalista i naczelny homofob w listopadzie minionego roku został postawiony przez Sądem Okręgowym we Wrocławiu. Otrzymał karę czterech miesięcy ograniczenia wolności oraz prac społecznych. Najgorszym ciosem okazał się jednak nakaz oficjalnych przeprosin, na jakie zdobyć musiał się Międlar.

Jacek Międlar znieważył uczestników wrocławskiej parady, a także samego organizatora – Wojciecha Szajnę, który reprezentuje stowarzyszenie non-profil Kultura Równości.

Źródło: queer.pl

Postawa polskich Sprawiedliwych nie kasuje postaw polskich antysemitów

2023/04/17

Słyszałem słowa prezydenta Andrzeja Dudy, że w Polsce nie ma miejsca na antysemityzm. A jednak, nawet przy tym „braku miejsca” jakoś potrafił się on wcisnąć i dać o sobie znać.

Zbliża się 80. rocznica powstania w getcie warszawskim. Kiedy wybuchło, miałem cztery lata i pozostawałem nieświadomy grozy chwili. Nie zdawałem sobie nawet sprawy ze swojego pochodzenia, żyjąc, można powiedzieć, „bezpiecznie i spokojnie” po stronie aryjskiej w podwarszawskich Włochach, nie wiedząc, że nazwisko, jakie nosiłem, nie jest naprawdę moje. Nie musiałem uciekać ani się ukrywać, nie zaznałem strachu łownej zwierzyny. O wszystkim i o swoim żydowskim pochodzeniu dowiedziałem się już po wojnie.

Tak, miałem łatwe życie w porównaniu z dziećmi w getcie. I mam moralny obowiązek pamiętać o nich, o ich gehennie i o zrywie tych, którzy powstali, by zginąć godnie, kiedy już nie było najmniejszej szansy na ratunek skądkolwiek.

Wiele dowiedziałem się o codziennym życiu w getcie z historycznych dziś listów Halinki Szwambaum, pisanych bez patosu i przemycanych zza muru, adresowanych do mojej Matki, jej ukochanej nauczycielki z przedwojennego Liceum Gaczeńskiej i Kacprowskiej, opublikowanych w kwartalniku „Karta” (nr 63/2010). Podobno swoje młode życie zakończyła w bunkrze, gdzie do końca mieścił się sztab Żydowskiej Organizacji Bojowej.

Duże emocje wywołuje u mnie wiersz Władysława Broniewskiego „Żydom polskim”, zwłaszcza, jak się okazało, utopijne przesłanie ostatniej zwrotki:

Wspólne zaświeci nam niebo ponad zburzoną Warszawą,
Gdy zakończyły zwycięstwem krwawy nasz trud wieloletni.
Każdy otrzyma wolność, kęs chleba i prawo
I jedna powstanie rasa, najwyższa, ludzie szlachetni.

Słyszałem słowa prezydenta Andrzeja Dudy, że w Polsce nie ma miejsca na antysemityzm. A jednak, nawet przy tym „braku miejsca”, jakoś potrafił się on wcisnąć i dać o sobie znać. Znany dziennikarz pozwala sobie na używanie słów takich, jak „parchy”. Na dorocznym „Marszu Niepodległości” osiłki skandują rasistowskie hasła i niosą antysemickie transparenty, a organizator tych marszów otrzymuje milionowe dotacje od rządu. W Kaliszu urządza się antyżydowskie widowisko uliczne, symbolicznie „anulując” statuty kaliskie, które niegdyś dały Żydom w Polsce możliwość życia w spokoju. Wreszcie, przywódca Konfederacji Sławomir Mentzen kusi młodych ludzi zniesieniem podatków, ale w pakiecie ze swoją „piątką”, czyli Polską wolną od Żydów, LGBT, Unii, aborcji i wspominanych podatków.

Nie powstała więc, jak pragnął Broniewski, „jedna rasa”, a hekatomba Żydów na polskiej ziemi nie zmieniła tych, którzy antysemityzm mylą z patriotyzmem. Przez pewną grupę ludzi jest on nadal pielęgnowany.

Cały tekst Witolda Lilientala (Kanadyjski działacz polonijny. Odznaczony m.in. Krzyżem Kawalerskim Orderu Zasługi Rzeczypospolitej, medalem „Pro Memoria”, odznaką „Zasłużony dla Kultury Polskiej. Autor książki „Polska jest dla wszystkich, dla mnie też”) w Gazecie Wyborczej

Kryzys na granicy polsko-białoruskiej. Skandaliczne wezwanie Ziemkiewicza do „spuszczania wp*****lu nachodźcom”

2023/04/16

W skandalicznym wpisie na Twitterze prawicowy publicysta Rafał A. Ziemkiewicz wzywa: „Każdemu nachodźcy przed wypchnięciem z powrotem do Łukaszenki powinno się spuszczać taki wpie*dol żeby mu się odechciało nawet myśleć o kolejnej próbie” [pisownia oryginalna]. Niosący pomoc uchodźcom na tej granicy, wstrząśnięci, komentują: – Dalej już tylko stodoła i pochodnie.

W sobotę SG przekazała, że poprzedniego dnia granicę polsko-białoruską próbowało przekroczyć najwięcej cudzoziemców w ostatnich tygodniach – 159, w tym 43 osoby na widok patroli polskich wróciły w głąb Białorusi, 10 obywateli Syrii przeprawiło się przez rzekę Świsłocz, a 5 obywateli Indii przez rzekę Narew.

W odniesieniu do tych danych Ziemkiewicz na Twitterze oznajmił (pisownia oryginalna): „Zaczynam się obawiać, że same puszbaki to za mało. Każdemu nachodźcy przed wypchnięciem z powrotem do Łukaszenki powinno się spuszczać taki wpie*dol żeby mu się odechciało nawet myśleć o kolejnej próbie”.

Wśród komentarzy pojawił się odnoszący się do Grupy Granica, której aktywiści i aktywistki od początku kryzysu migracyjnego (a za tym humanitarnego) na granicy polsko-białoruskiej, czyli od lata 2021 r., niosą pomoc tym, którzy po przedostaniu się przez nią błąkają się po przygranicznych lasach:

„To już lepiej zrobić porządek z Grupą Granica”. Na co Ziemkiewicz odpowiedział: „Im też, oczywiście”, a ktoś inny ripostował „Najpierw im”.

Bez reakcji Ziemkiewicza pozostały komentarze pod jego wpisem takie jak te: „Zdaje Pan sobie sprawę, że takie jawne nawoływanie, wręcz podżeganie do agresji, przemocy i pobicia jest karalne?”. Czy dotyczące osób, które przekraczają tę granicę: „Jaki wpierdol spuściłby pan kobietom? Ciężarnym? Lub małoletnim?”. Ale i nie zareagował też na te odnoszące się w taki sposób do przekraczających granicę: „Przydałoby się pałą po nerach, albo gumowymi nabojami”, „Pole minowe mogłoby również pomóc”.

Więcej w Wyborczej

Spalili Statut Kaliski, wznosili antysemickie hasła. Akt oskarżenia w sprawie marszu narodowców

2023/04/13

Pięciu mężczyzn w wieku od 48 do 63 lat odpowie przed kaliskim sądem za zorganizowanie antysemickich marszów i nawoływanie do nienawiści z powodu przynależności narodowej. Najwięcej, bo aż sześć zarzutów postawiono Wojciechowi O. działającemu pod pseudonimem Aleksander J. lub „Jaszczur”. Mężczyznom grozi nawet 8 lat więzienia.

O Wojciechu O. było głośno już wiele razy. W 2021 roku 62-latek razem z Piotrem R. (skazanym za spalenie kukły Żyda we Wrocławiu) i Marcinem O. zorganizowali marsz z okazji 11 listopada. Wydarzenie odbyło się w Kaliszu. W jego trakcie wznosili antysemickie hasła i spalili tekst Statutu Kaliskiego – przywileju tolerancyjnego dla Żydów, wydanego przez księcia kaliskiego Bolesława Pobożnego w 1264 r. Gwarantował on Żydom istnienie sądów żydowskich i osobnych sądów dla spraw, w których brali udział zarówno Żydzi, jak i chrześcijanie. Dodatkowo zapewniał on wolność osobistą i bezpieczeństwo Żydom, włączając w to swobodę wyznania, podróżowania i handlu.

Księgę spalono wśród okrzyków: „Tu jest Polska, a nie Polin” i „Śmierć wrogom ojczyzny”, a następnie uczestnicy odśpiewali Rotę. Zgromadzenia nie rozwiązano, by nie doprowadzić do zamieszek.

Akt oskarżenia trafił już do Sądu Okręgowego w Kaliszu. – Zarzutami objęto pięciu mężczyzn w wieku od 48 do 63 lat, którym zarzucono popełnienie czynów kwalifikowanych jako zachowania zmierzające do nawoływania do dyskryminacji osób z powodu przynależności narodowej oraz znieważania tych osób z tego powodu – przekazuje prokurator Maciej Meler z Prokuratury Okręgowej w Ostrowie Wielkopolskim.

Mężczyźni nie przyznali się do winy. Grozi im do 8 lat więzienia. W czasie śledztwa prowadzonego przez Prokuraturę Rejonową w Kaliszu w związku z kaliskim marszem z 2021 r. do sprawy włączyły się prokuratury z tych miast, gdzie doszło do podobnych zdarzeń. Głównemu oskarżonemu Wojciechowi O. zarzucono popełnienie sześć podobnych czynów w Bydgoszczy, Warszawie, Siemianowicach Śląskich i podczas wystąpień publikowanych w Internecie.

Źródło: tvn24.pl

„Jak sen negacjonisty Holokaustu”. Wyciekły szczegóły porozumienia między Polską a Izraelem

2023/04/12

W marcu oba kraje podpisały porozumienie, że izraelska młodzież znów będzie przyjeżdżać do Polski. Podpisali je ministrowie spraw zagranicznych Izraela i Polski Eli Cohen i Zbigniew Rau. Obecnie umowa czeka na ratyfikację przez Kneset i polski parlament.

„Umowa porządkuje i poprawia dotychczas rozproszone zasady przyjazdów młodych Izraelczyków do Polski, które trwają od trzech dekad. Otwiera także możliwości organizacji podobnych wizyt studyjnych polskich uczniów do Izraela. Polska zadbała więc o wzajemność i równowagę” – podało wówczas polskie MSZ w komunikacie.

Izraelskie media donoszą jednak, że podpisana umowa budzi wiele kontrowersji w Jerozolimie. Chodzi o to, że izraelscy uczniowie, którzy zwykle zwiedzają obozy zagłady i inne miejsca związane z Holokaustem narodu żydowskiego, mieliby teraz też odwiedzać miejsca związane z „innymi zbrodniami II wojny światowej”.

„Dotyczy to muzeów i miejsc pamięci, które dokumentują zbrodnie popełnione przez Niemców na nieżydowskich Polakach, a nawet miejsc upamiętniających Polaków, którzy brali udział w mordowaniu Żydów” – informuje dziennik „Haaretz”.

Na liście, która przygotowała polska strona, są m.in. Muzeum Żołnierzy Wyklętych w Ostrołęce i Muzeum Polaków Ratujących Żydów podczas II wojny światowej im. Rodziny Ulmów w Markowej. Lista ma aż 33 pozycje.

Izraelski dziennik dowiedział się, że z tego aneksu izraelskie wycieczki studenckie muszą wybrać przynajmniej jedno do odwiedzenia. Ministerstwo Edukacji Izraela odpowiedziało jednak, że „nie ma obowiązku odwiedzania miejsc dokumentujących zbrodnie popełnione przez Niemców na Polakach”.

Więcej w serwisie natemat.pl

„Kiedy czytam, że Romowie tylko kradną, podnosi mi się ciśnienie”

2023/04/11

– Wielokulturowość została wykorzystana do debaty politycznej, zaczęto ją demonizować, zestawiać opozycyjnie z postawami patriotycznymi, jakby nie mogły być równoważne — mówi dr Joanna Talewicz, antropolożka, prezeska Fundacji W Stronę Dialogu, której celem jest promowanie wielokulturowości oraz wiedzy o społeczności romskiej. Opowiada o tożsamości, niechęci do Romów i zmianie systemowej, która powinna zostać wprowadzona jak najszybciej.— Jestem kobietą pochodzenia romskiego, a nie posiadam żadnej z cech, które czasami Romkom są przypisywane. Nie jestem wróżką i nigdy nią nie byłam. Nie mam żadnych zdolności magicznych, a szkoda, może zmieniłabym wtedy trochę świat — opowiada dr Joanna Talewicz

– Jestem Romką i jestem Polką. Jedna tożsamość nie wyklucza drugiej. Mogą razem współistnieć, a ja nie muszę podejmować decyzji, która z tych tożsamości jest dla mnie ważniejsza — dodaje

– Wielokulturowość została wykorzystana do debaty politycznej, zaczęto ją demonizować, zestawiać opozycyjnie z postawami patriotycznymi, jakby nie mogły być równoważne — uzupełnia

Cała rozmowa z dr. Joanną Talewicz w serwisie noizz.pl

Mężczyzna z Syrii walczy o życie w białostockim szpitalu. Spadł z granicznego muru, ma rozległe obrażenia

2023/04/11

Gdy w Polsce świętowano Wielkanoc, w białostockim szpitalu klinicznym trwała walka o życie uchodźcy z Syrii. 58-letni mężczyzna spadł z pięcioipółmetrowego płotu na granicy z Białorusią. Ma poważne obrażenia, złamania, jest nieprzytomny. Jego stan wciąż jest bardzo ciężki.

Informację o rannym Syryjczyku, który doznał urazu wskutek upadku z zapory na granicy, aktywiści otrzymali od jego przyjaciela. Z naszych informacji wynika, że do wypadku doszło w nocy (po godz. 2) z 3 na 4 kwietnia na wysokości Masiewa w Puszczy Białowieskiej.

Aktywiści natychmiast odnaleźli rodzinę 58-letniego Syryjczyka. Skontaktowali się z jego córką, która mieszka w Niemczech. Wraz z mężem przyjechała do Białegostoku. Stan jej taty niestety się pogarsza.

W Poniedziałek Wielkanocny (10 kwietnia) kolektyw No Borders Team informuje, że leżący w szpitalu Syryjczyk jest zaintubowany, ma liczne obrażenia wewnętrzne, złamane obie nogi, przebitą tętnicę.

Dodaje, że początkowo lekarz nie chciał udzielić córce pacjenta żadnych informacji. „Na miejscu byli obecni funkcjonariusze straży granicznej. Dopiero po interwencji zastępcy rzecznika praw obywatelskich pozwolono kobiecie wejść do umierającego ojca” – przekazuje No Borders Team.

Stało się to dopiero po „dobiciu się” do gen. Andrzeja Jakubaszka, komendanta Podlaskiego Oddziału Straży Granicznej. Zespół ds. Równego Traktowania z Biura RPO wystosował oczywiście standardowe pisma, ale w tym przypadku liczyły się minuty. W piątek do komendanta POSG dodzwonił się Maciej Grześkowiak z Biura Rzecznika Praw Obywatelskich. Dzięki tej rozmowie córce pozwolono zobaczyć tatę.  

Więcej w Gazecie Wyborczej

Agnieszka Holland kręci film o kryzysie na granicy z Białorusią. „W Polsce rasizm jest odarty z maski, kostiumu”

2023/04/11

Najnowszy film Agnieszki Holland „Zielona granica” opowiada historię uchodźców w lesie na polsko-białoruskiej granicy. Reżyserka mówiła w TOK FM, pozwalając im umierać z głodu i zimna „żyjemy w społecznej, moralnej schizofrenii”. – Nie wierzę w solidarność chrześcijan, niestety. Jest z nią bardzo trudno, szczególnie, jak patrzę na taki ostentacyjnie chrześcijański polski rząd, to nie widzę tego typu solidarności – stwierdziła gorzko reżyserka.

Reżyserka przypomniała też, że historia uchodźców, którzy próbują dostać się do Polski, to dramaty konkretnych ludzi, którzy cierpią i potrzebują naszej pomocy. A my – jako chrześcijański kraj – im odmawiamy im pomocy. – Nie wierzę w solidarność chrześcijan, niestety. Jest z nią bardzo trudno, szczególnie, jak patrzę na taki ostentacyjnie chrześcijański polski rząd, to nie widzę tam tego typu solidarności – stwierdziła gorzko. 

I dodała, że „żyjemy w pewnej społecznej, moralnej schizofrenii”.

„Moja strona boi się tłumu uchodźców”. „A moja tłumu Polaków”. Katolik Łuczewski i liberał Bilewicz próbują się dogadać

2023/04/07

Michał Bilewicz – psycholog społeczny, kierownik Centrum Badań nad Uprzedzeniami na Wydziale Psychologii UW.

Michał Łuczewski – socjolog, metodolog, psycholog, redaktor magazynu „44/Czterdzieści i Cztery”, absolwent Leadership Academy for Poland

Z Michałem Bilewiczem i Michałem Łuczewskim rozmawia Grzegorz Wysocki

Grzegorz Wysocki: Dlaczego boicie się uchodźców?

Michał Łuczewski: My?

Tak. Nie dlaczego boi się ich tak wielu Polaków, tylko dlaczego wy się boicie?

– Mogę to wziąć na klatę pierwszy. Tak, jest we mnie lęk. Że mi tu przyjdą i zmienią tę Polskę, która jest taka bezpieczna, i już, zaraz, wszystko będzie zupełnie inaczej. To coś, do czego jestem nieprzygotowany i do czego nie jest przygotowane nasze państwo. Ja oczywiście umiem sobie ten lęk na różne sposoby zracjonalizować. Mogę ci nawet podać odpowiednią teorię socjologiczną. Ale czy to coś zmienia?

Bardzo mnie ciekawi, czy ten lęk istnieje też po tej stronie, która pomaga, ale we mnie on jest na pewno. Nie chcę go od razu racjonalizować i nie chcę mu zaprzeczać.

Czy nie ma tu konfliktu z twoją wiarą, z byciem chrześcijaninem?

– Jest. Po jednej stronie mamy religię prawa – że po prostu trzeba chronić granicę, a każde naruszenie granicy powoduje jakiś niepokój. Ale moją religią jest religia miłości, więc chciałbym umieć docenić i to, jak ważne są granice, i to, jak ważne jest przyjmowanie uchodźców. Więc oprócz lęku jest we mnie bezradność.

No dobrze, ale od kiedy jesteśmy w Unii, nasze granice na zachodzie czy na południu są dość mocno umowne. Jedziesz, nikt cię nie zatrzymuje…

– W sierpniu zatrzymali nas Litwini. Polska wydawała się wtedy chroniona. A my byliśmy na Łotwie i tam już się coraz głośniej mówiło, że codziennie przechodzą przez granicę uchodźcy. Jak podjeżdżałem do granicy, już z daleka czułem, że coś jest nie tak. Było coś w ich spojrzeniu, lornetki, porozumiewawcze, nerwowe gesty, kiedy nas zobaczyli. Wtedy jeszcze nie umiałem tych faktów połączyć. Że sprawdzają nas jako uchodźców. Zrozumiałem, że wyglądamy trochę jak taka rodzina śniadych, jeździmy starym samochodem, który jest napakowany po sam dach, z tyłu czwórka dzieci… No i halt! Spociłem się. Dobrze, że mieliśmy dowody dla dzieci. Odebraliśmy je dzień przed wyjazdem.

Teoretycznie już w minionym roku Litwa i Łotwa miały zamknięte granice, ale wtedy przejechaliśmy w obie strony bez najmniejszego problemu. Więc nawet COVID tych granic nie pozamykał, dopiero teraz naprawdę się zamykają. I we mnie też jest coś takiego, że kiedy już do Polski wjechałem, myślę sobie – kurczę, a może byłoby lepiej, gdybyśmy się tak pozamykali z każdej strony?

Cała rozmowa w Gazecie Wyborczej

III Marsz Równości zaplanowano w Bielsku-Białej na 2 lipca

2023/04/06

Organizatorzy ogłosili datę III Marszu Równości, który przejdzie ulicami Bielska-Białej – będzie to dzień 2 lipca.

Na razie nie wyznaczono jeszcze trasy kolorowego przemarszu. – Powiemy Wam w wielkim sekrecie, że w tym roku czeka Was jeszcze więcej atrakcji! – poinformowali organizatorzy wydarzenia.

Marsze Równości w Polsce to coroczne wydarzenia organizowane przez społeczność LGBTQ+ i osoby, które ją wspierają, w celu wzmocnienia walki o równość i akceptację dla osób nieheteronormatywnych. Marsze odbywają się zwykle w kilku większych miastach w Polsce, Poprzednie tego typu wydarzenia gościły w Bielsku-Białej 19 września 2021 i 3 lipca 2022. 

Źródło: bielskirynek.pl

ETPCz oceni, czy polskie przepisy podatkowe dyskryminują osoby LGBT+

2023/04/05

Europejski Trybunał Praw Człowieka (ETPCz) rozpozna sprawę dyskryminacji ze względu na orientację seksualną w obszarze prawa podatkowego. Chodzi o sprawę Rafała Kowalskiego, którego polskie prawo zmusiło do podpisania z partnerem umowy pożyczki i zapłacenia wysokiego podatku. Polskie sądy oddaliły skargę – sprawa trafiła do ETPCz dając tym samym nadzieję na zmianę sytuacji par osób tej samej płci z Polski.

Rafał Kowalski i jego partner żyją w związku od 25 lat – mieszkają razem, prowadzą wspólne gospodarstwo domowe, tworzą rodzinę. Jak wiele innych par tej samej płci nie mogą zawrzeć ani związku partnerskiego ani małżeństwa. Brak ustawy o równości małżeńskiej i możliwości skorzystania ze wspólnoty majątkowej zmusiły ich do uregulowania wspólnej inwestycji w formie umowy pożyczki. W związku z pożyczką Kowalski zapłacił konieczny podatek od czynności cywilnoprawnych, a następnie wniósł do Naczelnika Urzędu Skarbowego o uznanie go za nadpłatę.

Powołał się na fakt, że spełnia wszystkie przesłanki zwolnienia podatkowego przewidzianego w art. 9 pkt 10 lit. b ustawy z dnia 9 września 2000 r. o podatku od czynności cywilnoprawnych. Zgodnie z tym przepisem zwalnia się od podatku, pod określonymi warunkami, pożyczki udzielane przez małżonka, zstępnych, wstępnych, pasierba, rodzeństwo, ojczyma i macochę. Postępowanie na szczeblu krajowym toczyło się przez 2 lata przed organami podatkowymi, a następnie przed sądami administracyjnymi. Powołując się na zawartą w Konstytucji RP zasadę niedyskryminacji, Kowalski podnosił, że chociaż nie należy wprost do kategorii osób wskazanych w przepisie o zwolnieniu z podatku od umowy pożyczki, to sytuacja życiowa jego i pożyczkodawcy, który jest jego partnerem, jest de facto identyczna z sytuacją małżonków. Z uwagi na brak ustawy o równości małżeńskiej dostęp do małżeństwa jest dla nich jednak zamknięty. W takiej sytuacji organy podatkowe powinny były zastosować równościową, a nie literalną interpretację przepisu o zwolnieniu podatkowym i stwierdzić, że mogą z niego skorzystać także partnerzy tej samej płci, jako osoby najbliższe i członkowie rodziny. 2 marca 2022 roku Naczelny Sąd Administracyjny (NSA) oddalił skargę kasacyjną Kowalskiego. W uzasadnieniu wyroku wskazano, że przy interpretacji przepisów prawa podatkowego pierwszeństwo ma wykładnia literalna, zwłaszcza dokonana w oparciu o określenia odnoszące się do utrwalonych językowo i prawnie powiązań rodzinnych (jak małżeństwo), a nie subiektywnego postrzegania roli w jakiej pozostaje jedna osoba wobec drugiej.

Więcej na prawo.pl



Julia z Bierówki i Tomasz z Jasła popularyzują historię zagłady Żydów. Chcą zostać posłami Sejmu Dzieci i Młodzieży

2023/04/04

Julia Jucha i Tomasz Wnęk, uczniowie II Liceum Ogólnokształcącego im. ppłk. Józefa Modrzejewskiego w Jaśle realizują wspólnie projekt, dzięki któremu mogą uzyskać mandat młodego posła i uczestniczyć w 29. sesji Sejmu Dzieci i Młodzieży. Temat tej edycji akcji, od 1994 roku propagującej parlamentaryzm wśród młodych Polaków brzmi: „Zginąć, ale z honorem (Krystyna Budnicka). Bohaterska walka zbrojna żydowskich organizacji bojowych z Niemcami z perspektywy 80 lat – o ludzki, społeczny i narodowy honor oraz godność, na przykładzie powstania w getcie warszawskim.”

W ramach podjętego wyzwania licealiści przygotowali stronę internetową poświęconą powstaniu w getcie warszawskim, ale również jasielskiej społeczności żydowskiej. Z efektami ich pracy można zapoznać się TUTAJ, do czego zachęcamy.

Julia Jucha jest pasjonatką historii. Interesuje się również tańcem.

– Zdecydowałam się na realizację tego projektu, dlatego, że bardzo ciekawi mnie II wojna światowa, tamtejsze czasy i wydarzenia. Cieszę się, że mogłam podzielić się w tym projekcie także swoją nabytą wiedzą z moimi rówieśnikami, którzy – mam nadzieję – zainteresują się także historią Żydów

– napisała uczennica II LO na stronie, którą stworzyła z kolegą.

Więcej na jaslo.naszemiasto.pl

Cyberprzemoc krzywdzi naprawdę. Prawie co piąta młoda dziewczyna doświadczyła cyberprzemocy

2023/03/31

Amnesty International – w celu lepszego poznania i zrozumienia zjawiska cyberprzemocy w Polsce – zleciła wykonanie badania opinii publicznej. Przeprowadzono je na początku lutego br. przez agencję SW Research na reprezentatywnej grupie osób (1088), które zapytano o doświadczenie i skutki cyberprzemocy oraz o opinię na temat tego, jak odpowiednie instytucje powinny jej przeciwdziałać. Wyniki jednoznacznie pokazują zaniedbanie problemu przez instytucje państwowe i administratorów portali internetowych oraz fakt, że osoby, które doświadczają cyberprzemocy są często pozostawione same sobie.

W Polsce jedna na dziesięć osób (9,5%) doświadczyła osobiście cyberprzemocy, a młode dziewczyny w wieku 18-24 lat doświadczają jej aż prawie dwukrotnie częściej (17,8%). Podobna zależność występuje wśród osób, które były świadkami przemocy online. Zaledwie 18% ogólnej populacji mówi, że zauważyło przemoc online, podczas gdy aż 38,2% młodych dziewczyn twierdzi, że zetknęło się z cyberprzemocą w swoim otoczeniu. Bardzo niepokojące są odpowiedzi dotyczące częstotliwości przemocy online. Dziewięć na dziesięć osób (87% wśród ogółu i 91,1% wśród młodych) spotkało się z nią wielokrotnie. Co ważne, 26,7% młodych osób spotyka się z nią regularnie – przynajmniej dwa razy w miesiącu.

Więcej na stronie Amnesty International

Ukraińcy pobici w Łodzi. Rzuciła się na nich cała banda. Krzyczeli: Nie chcemy was tu!

2023/03/29
Ofiarami pobicia na tle ksenofobicznym są dwaj bracia z Ukrainy. W Łodzi mieszkają i pracują od pięciu lat.

Dwaj Ukraińcy pobici w Łodzi, w okolicy parku Reymonta w nocy z 25 na 26 marca. Napadła ich grupa licząca ok. 12 osób, a napaść miała podłoże ksenofobiczne. O zdarzeniu jako pierwszy napisał Wprost.pl.

Ofiarami pobicia są dwaj bracia. W Łodzi mieszkają i pracują od pięciu lat. W sobotni wieczór bawili się w klubie przy Piotrkowskiej. Młodszy, Pawło, z którym rozmawialiśmy, nie ukrywa, że byli nieco podpici, ale – jak zapewnia – to nie oni sprowokowali zajście. – Chcieliśmy tylko jak najszybciej wrócić do domu – mówi.

Mieszkają przy ul. Stockiej. Jak zwykle szli przez park Reymonta, żeby skrócić sobie drogę, byli już bardzo blisko domu. I tam zostali zaatakowani. 

Po krótkiej wymianie zdań napastnicy – grupa raczej młodych osób – zaczęli bić i kopać. Powalili braci na ziemię – i dalej kopali, powtarzając antyukraińskie i ksenofobiczne hasła. – Dali do zrozumienia, że nie podoba im się obecność Ukraińców w Polsce – mówi Pawło. 

Nie pamięta szczegółów zajścia. – Było ciemno i wszystko działo się bardzo szybko – tłumaczy.

Nie mieli szans w walce. Napastnicy zostawili ich dopiero, kiedy bicie im się znudziło. Nikt nie reagował.

 

Publiczne przeprosiny i 30 tys. zł dla KPH. Sąd w Katowicach skazał radną PiS

2023/03/28

W katowickim Sądzie Okręgowym zapadł dziś (28.03) wyrok w sprawie o ochronę dóbr osobistych Ewy Szoty, przewodniczącej Rady Miasta Sosnowca (KO) przeciw Grażynie Welon, radnej PiS. Radna ta miała w listopadzie zwrócić się do przewodniczącej słowami „mnie nie interesuje, co pani robi w sypialni ze swoją partnerką”. Twierdziła, że osoby LGBT to „najbardziej nienawistne osoby”.

Podczas kolejnej sesji RM zadała Szocie pytanie: „Czy jest pani dumna z zakłócenia mszy świętych? Nawet komuniści i hitlerowcy nie ośmielili się tak postępować”.

Ewa Szota uznała, że Grażyna Welon naruszyła jej prawo do ochrony prawnej życia prywatnego, rodzinnego, czci i dobrego imienia oraz do decydowania o swoim życiu osobistym. Szota nie informowała bowiem publicznie o swojej orientacji seksualnej. Ujawnienie tych informacji, wraz z twierdzeniami dotyczącymi osób LGBT, Szota odebrała jako krzywdzące i poniżające: „Powołane w wypowiedzi pozwanej twierdzenia wprost wskazują, iż (…) bezprawnie ujawnioną przez pozwaną strefę intymności powódki pozwana ocenia jako gorszą niż w przypadku osób o orientacji heteroseksualnej, co dodatkowo zwiększa zakres dokonanego przez pozwaną naruszenia” – czytamy w pozwie.

W sądzie nie pojawiła się pozwana Grażyna Welon ani jej pełnomocnik.

Sąd nakazuje pozwanej Grażynie Welon, aby na pierwszej po uprawomocnieniu się niniejszego wyroku sesji Rady Miasta Sosnowca (…) złożyła oświadczenie następującej treści:

„W związku z moimi wypowiedziami podczas sesji RM w Sosnowcu w dniach 26 listopada i 7 grudnia 2020 roku dotyczących życia prywatnego przewodniczącej RM w Sosnowcu pani Ewy Szoty oraz wypowiedziami dotyczącymi jej działalności politycznej i społecznej, jako radna RM w Sosnowcu kadencji 2018-2023 wyrażam ubolewanie i przepraszam panią Ewę Szotę za wypowiedzi, który naruszyły jej prywatność oraz dobre imię narażając ją na utratę zaufania publicznego niezbędnego do pełnienia funkcji przewodniczącej RM w Sosnowcu. Grażyna Welon”.

Sąd nakazał również publikację tego oświadczenia w Biuletynie Informacji Publicznej urzędu miasta Sosnowca, na podstronie Grażyny Welon, a także zamieszczenie jego treści w “Dzienniku Zachodnim” i lokalnej “Gazecie Wyborczej”.

Oprócz przeprosin sędzia Młynarczyk-Śmieja zasądziła od pozwanej kwotę 30 tys. zł. na rzecz stowarzyszenia Kampania Przeciw Homofobii w Warszawie oraz zwrócenie powódce kosztów procesu w kwocie 6 tys. 537 zł.

Więcej w oko.press

Przełomowy wyrok karny ws. homofobusów. Twórca kampanii nienawiści wobec osób LGBT przegrywa

2023/03/23

Gdańskie Stowarzyszenie Tolerado wygrało przed sądem proces przeciwko Mariuszowi Dzierżawskiemu, autorowi kampanii „Stop pedofilli”. Sąd uznał, że celem homofobusów, które krążyły po ulicach polskich miast, było poniżenie i wzbudzenie nieufności wobec osób LGBT

Od czterech lat przed polskimi sądami toczą się postępowania przeciwko tzw. homofobusom. Chodzi o furgonetki z plandekami, na których widniały hasła pomawiające osoby nieheteroseksualne o odpowiedzialność za czyny pedofilne, a także wezwania do ochrony dzieci. 22 marca 2023 w sądzie rejonowym Gdańsk-Południe zapadł przełomowy wyrok. Do tej pory wyroki skazujące dotyczyły spraw, w których oskarżonymi byli kierowcy prowadzący busy. Tym razem, sąd uznał pełną odpowiedzialność Fundacji pro Prawo do życia, która w 2019 roku rozpoczęła homofobiczną akcję.

Proces z kontrowersyjnego art. 212 kodeksu karnego – zniesławienie – wytoczyły cztery osoby prywatne oraz Stowarzyszenie Tolerado, które na co dzień zajmuje się wspieraniem społecz

Dodatkowo zasądził wypłacenie nawiązki w wysokości 15 tys. zł na Polską Akcję Humanitarną. Zobowiązał też Fundację pro Prawo do życia do publikacji przeprosin na stronie internetowej organizacji oraz podanie wyroku do publicznej wiadomości. Rozstrzygnięcie obejmuje nie tylko przejazdy homofobusów, ale także akcje organizowane przez „pro” na ulicach miasta.

Wyrok jest nieprawomocny.

Więcej na oko.press

ności LGBT w Trójmieście.

Sąd autorowi kampanii „Stop pedofilii”, prezesowi zarządu fundacji Mariuszowi Dzierżawskiemu wymierzył karę roku ograniczenia wolności, 20 godzin prac społecznych w miesiącu.

Zwłoki mężczyzny w puszczy pod granicą. Dramat migrantów i uchodźców nie ma końca

2023/03/22

Kolejne ciało odnaleziono we wtorek (21.03) wieczorem niedaleko polsko-białoruskiej granicy. To mężczyzna. Jego zwłoki aktywiści znaleźli w gminie Narewka, w rezerwacie ścisłym Białowieskiego Parku Narodowego. Może być 39. potwierdzoną ofiarą wciąż trwającego na polsko-białoruskim pograniczu kryzysu humanitarnego.

– Policjanci pod nadzorem prokuratora prowadzą czynności procesowe i identyfikacyjne w związku z odnalezieniem zwłok mężczyzny w rejonie miejscowości Zamosze w gminie Narewka – we wtorek (21.03) wieczorem podali podlascy policjanci.

O odnalezieniu ciała poinformowali funkcjonariuszy aktywistka i aktywista Podlaskiego Ochotniczego Pogotowia Humanitarnego. Prawdopodobnie zmarłym jest Afgańczyk, który zaginął w tym rejonie.

– Zgłoszenie o znalezieniu zwłok mężczyzny w rezerwacie ścisłym Białowieskiego Parku Narodowego w rejonie miejscowości Zamosze otrzymaliśmy około godz. 17.20. Policjanci dotarli przez bagna do zwłok około godziny 20 – dodaje Elżbieta Zaborowska z zespołu prasowego podlaskiej policji.

Prokurator Jan Andrejczuk, szef Prokuratury Rejonowej w Hajnówce mówi, że zgłoszenie było o godz. 17.20 a ekipa śledczych wróciła z lasu po północy. Zapadając się w bagno po pas. Zasięgu telefonicznego nie było wcale.

Odnaleziony mężczyzna nie leżał w wodzie, tylko na suchej kępie – wyspie pośród rozlewisk. Na niej prokurator mógł dokonać oględzin ciała, ale potem trzeba je było przenieść na stały grunt. Przy zwłokach był afgański paszport, którego posiadacz urodził się w 1996 roku. 

– Znaleziono przy nim też telefon komórkowy i 5 rubli białoruskich. Musiał więc przejść granicę, przedzierać się przez ten bagienny teren i na nim umrzeć – wnioskuje prokurator Andrejczuk.

Przyczynę śmierci ma ustalić wszczynane dziś śledztwo w kierunku nieumyślnego spowodowania śmierci. Zostaną powołani biegli, ciało dziś już zostało przetransportowane do zakładu medycyny sądowej, a prawdopodobnie jutro przeprowadzona będzie sekcja zwłok. 

Postępowanie najpewniej zostanie przekazane do Prokuratury Okręgowej w Suwałkach, do której od początku kryzysu humanitarnego trafiają wszystkie sprawy śmierci migrantów w okolicy granicy. Jest ich blisko 20, a śledztw – trzy. Pierwszym śledztwem (wszczętym najwcześniej) objętych jest 12 ciał, które odnaleziono od jesieni 2021 (gdy ten teren objęty był stanem wyjątkowym) do końca 2022 r.

Więcej w Wyborczej

Na portalu „Do Rzeczy” wywiad o „żydowskiej telewizji TVN”. „To klasyka antysemityzmu”

2023/03/20

Portal tygodnika „Do Rzeczy” (Orle Pióro) rozmowę z publicystą Stanisławem Michalkiewiczem promował jego stwierdzeniami o „judenracie Gazety Wyborczej” i „TVN, czyli żydowskiej telewizji dla Polaków”. Po wielu krytycznych komentarzach usunięto te stwierdzenia z wywiadu.

W rozmowie z DoRzeczy.pl (nie podano, który dziennikarz ją przeprowadził), skrytykował szeroko komentowany reportaż Marcina Gutowskiego w TVN24 o zaniechaniach Jana Pawła II w okresie, w którym był metropolitą krakowskim, wobec trójki księży pedofili. Na profilach społecznościowych tygodnika wywiad zapowiedziano cytatem z publicysty: „To jest kampania, którą rozpętały w Polsce dwa ośrodki. Pierwszym jest judenrat ‘Gazety Wyborczej’, a drugim ośrodkiem jest TVN, czyli żydowska telewizja dla Polaków”.

– Szalom @PiotrSemka, nie wiedziałem, że w redakcji reaktywowaliście „Der Stürmer-a”. Przekaż kolegom, że Judenrat pisze się przez „t”, a nie „d” na końcu – skomentował na Twitterze Bartosz Wieliński, wicenaczelny „Gazety Wyborczej”. – To jednak jest niewiarygodnie obrzydliwe. W 1986 Jan Paweł II jako pierwszy w historii papież odwiedził synagogę. W 2023 osoby uznające się za katolików do obrony papieża Polaka ściągają zagorzałego antysemitę – dodał.

– Nie sądziłam, że Paweł Lisicki upadnie tak nisko. I co na to @PiotrSemka? I @lkwarzecha? Na reakcję reszty, po tym jak ludzie tego pisma używali słowa „parchy”, nie liczę. Swego czasu Andrzej Horubała zachował się tak jak wymaga tego przyzwoitość – stwierdziła dziennikarka „GW” Dominika Wielowieyska (Andrzej Horubała rozstał się z „Do Rzeczy” pięć lat temu, po tym jak naczelny Paweł Lisicki zablokował jego tekst krytykujący to, że publicysta tego tygodnika Rafał Ziemkiewicz przedstawicieli Izraela nazwał „chciwymi parchami”).

Więcej na wirtualnemedia.pl

Demonstracja przeciwko rasizmowi przeszła przez Warszawę. Przypomniała, że na granicy z Białorusią giną ludzie

2023/03/19

Manifestanci przypomnieli o niehumanitarnym traktowaniu uchodźców przez polskie służby i przedstawicieli polskich władz. Marsz przeszedł w sobotę spod siedziby Straży Granicznej pod kancelarię premiera.

– Nasz kraj i naród jest odpowiedzialny za śmierć niewinnych ludzi. Na granicy polsko-białoruskiej zginęło 38 osób, a kilkaset jest zaginionych. Sądy mówią, że wywózki [uchodźców i wypychanie ich z powrotem na terytorium Białorusi] są nielegalne, ale mimo to Straż Graniczna i policja wciąż ich dokonują – mówiła pod gmachem Straży Granicznej jedna z organizatorek protestu „Świat przeciwko rasizmowi”, który w sobotę, 18 marca, przeszedł przez Warszawę.

Jak co roku, w ustanowionym przez ONZ Międzynarodowym Dniu Walki z Dyskryminacją Rasową, w stolicy odbyła się manifestacja antyrasistowska. O godz. 13 demonstranci spotkali się przed Komendą Główną Straży Granicznej przy al. Niepodległości. „Uchodźcy mile widziani”, „Nikt nie jest nielegalny” – między innymi takie transparenty trzymali zgromadzeni. Nie było ich wielu – w szczytowym momencie w proteście uczestniczyło ok. 150-200 osób.

Na mównicę wchodzili kolejni przemawiający. Z jednej strony byli to przedstawiciele środowisk anarchistycznych, z drugiej – Kościołów i padło zaproszenie na nabożeństwo za uchodźców do kościoła luterańskiego przy pl. Małachowskiego.

Mówiono o tym, jak skrajnie odmienne jest traktowanie przez polskie władze uchodźców z Ukrainy o białym kolorze skóry i tych, którzy przybywają do Europy z Bliskiego Wschodu. – W zamkniętych ośrodkach w okolicach Białowieży nie dzieje się dobrze. Nasze posłanki próbują temu przeciwdziałać, jednak jest to im utrudniane. Musimy zorganizować okrągły stół z przedstawicielami wszystkich środowisk politycznych, by zakończyć tę sytuację – mówiła Aleksandra Kołeczek z Partii Zieloni.

Więcej w Wyborczej

Zapadł wyrok za zabójstwo prezydenta Pawła Adamowicza. Stefan Wilmont skazany na dożywocie

2023/03/16

Po ponad czterech latach od zamachu na życie Pawła Adamowicza sąd w Gdańsku wydał nieprawomocny wyrok. Zabójca prezydenta Stefan Wilmont skazany został na dożywocie.

Trzy lata śledztwa, trwający rok proces i nieprawomocny wyrok. Stefan Wilmont słuchał wyroku zza pancernej szyby w największej i najbardziej reprezentacyjnej sali gdańskiego sądu okręgowego. Na wstępie sąd zezwolił na publikację wizerunku i nazwiska oskarżonego.

Przewodnicząca składu sędziowskiego, sędzia Aleksandra Kaczmarek ogłosiła, że Stefan Wilmont jest winny zabójstwa prezydenta Pawła Adamowicza. Zamachowiec skazany został na karę dożywotniego pozbawienia wolności. Kara ma zostać wykonana w systemie terapeutycznym, na oddziale dla osób z niepsychotycznymi zaburzeniami psychicznymi. O zwolnienie warunkowe Wilmont może starać się po odbyciu 40 lat kary. 

Druga część wyroku odnosi się do gróźb, jakie Stefan Wilmont skierował do konferansjera Andrzeja Sawickiego przed zabraniem mu mikrofonu na scenie. Za ten czyn skazany został na dwa lata więzienia. Na rzecz Stawickiego sąd zasądził odszkodowanie 10 tys. zł. 

Wyrok został wymierzony w warunkach recydywy. 

Stefan Wilmont wyroku wysłuchał w milczeniu, ale z uśmiechem na twarzy.

Tym samym sąd podzielił wniosek prokuratury, która domagała się dożywocia. Obrona Wilmonta podczas mów końcowych wnosiła o uznanie sprawcy za niepoczytalnego, co wiązałoby się z umorzeniem sprawy.

Więcej w Wyborczej

Poszukiwany mężczyzna szerzący nienawiść na tle narodowościowym

2023/03/16

7. lutego na parkingu przy ul. Klenowskiej w Poznaniu doszło do znieważenia na tle narodowościowym. Funkcjonariusze z Komisariatu Policji Poznań – Nowe Miasto prowadzą śledztwo w sprawie.

Kamery monitoringu zarejestrowały wizerunek mężczyzny, który może mieć związek z tym przestępstwem. Policja zwraca się z apelem do tych, którzy być może zdołają pomóc w identyfikacji tej osoby:

„Wszystkich, którzy rozpoznają osobę ze zdjęć, bądź mają jakiekolwiek informacje na temat tego zdarzenia, prosimy o kontakt z policjantami z Komisariatu Policji Poznań – Nowe Miasto pod numerem telefonu 47 77 143 53 – z osobą prowadzącą sprawę lub pod czynnym całą dobę nr 47 77 123 11” – czytamy na stronie poznan.policja.gov.pl.

Źródło: wpoznaniu.pl

Kierowca „homofobusa” skazany za szkalowanie LGBT. „30 godzin prac społecznych miesięcznie”

2023/03/15

Bus oklejony był banerami anty-LGBT, z głośników oskarżał homoseksualistów o pedofilię. Sąd skazał kierowcę na osiem miesięcy prac społecznych i 2 tys. zł na PCK. Pomogła nieustępliwość aktywisty Kacpra Kubiaka.

Kacper Kubiak, społecznik, aktywista, prezes Instytutu Równości i organizator Marszów Równości w Zielonej Górze, nie dał za wygraną. Gdy sąd umorzył postępowanie wobec kierowcy „homofobusa”, złożył prywatny akt oskarżenia.  

Na furgonetkę z homofobicznymi hasłami natknął się przed jednym z zielonogórskich marketów. Był czerwiec 2020 r., kilka dni przed kolejnym Marszem Równości. Oplakatowany bus jeździł po mieście w ramach kampanii „Stop pedofilii” prowadzonej przez prawicową Fundację Pro – Prawo do Życia.  Z głośników leciały oskarżenia homoseksualistów o skłonności pedofilskie.

Kubiak blokował wyjazd furgonetce, a potem poszedł do sądu. – Bo to był przestępstwo. Ludzie byli wkurzeni, ci heteronormatywni też. Martwili się o dzieci, którym można wszystko wmówić. A wiem, że propaganda szkodzi wszystkim – ocenia dziś.

Pierwsze zawiadomienie o przestępstwie, jak podkreśla, złożył w imieniu całej społeczności.  Kubiak nie odpuścił i odpowiedział prywatnym pozwem. Sprawę przekazano do sądu rejonowego.

– Od kwietnia 2022 r. odbyły się cztery rozprawy. Oskarżona strona linię obrony oparła na wpisach z Wikipedii, książki Beaty Wieczorek, czyli nieznanej osoby ukrywającej się pod tym pseudonimem oraz pseudonaukowych opracowaniach niemających z aktualną wiedzą nic wspólnego – komentuje Sylwia Lisowska z Kancelarii Adwokackiej Magdaleny Pająk, która reprezentowała Kubiaka. – Powoływali się na działania kampanii „Stop pedofilii” i obrony każdej osoby ludzkiej przed osobami LGBTQ+, które miały działać wbrew społeczeństwu.

Wyrok zapadł we wtorek, 14 marca. Jest nieprawomocny.  Sąd skazał kierowcę „homofobusa” na osiem miesięcy ograniczenia wolności, w tym czasie 30 godzin prac społecznych miesięcznie i wpłatę 2 tys. zł na PCK. Ma również przeprosić i zapłacić koszty procesu.

Więcej w Wyborczej

Angielski kibic otrzymał trzyletni zakaz stadionowy za rasizm. „Przełomowe orzeczenie”

2023/03/15

Angielski kibic otrzymał 3-letni zakaz stadionowy za wysyłanie rasistowskich pogróżek w mediach społecznościowych pod adresem piłkarza Brentford, Ivana Toneya. Wyrok sądu w Newcastle jest pierwszym wydanym na mocy ustawy rządowej z roku 2022.

Antonio Neill napisał rasistowską wiadomość do Ivana Toneya na swoim koncie na Instagramie po tym, jak napastnik strzelił dwa gole przeciwko Brighton w meczu ekstraklasy angielskiej 14 października ubiegłego roku.

Brytyjska policja wyrok określiła jako „przełomowe orzeczenie”.

Organy ścigania wyśledziły, że autorem postu jest 24-letni Neill, z Blyth, miasta w północnej Anglii. Oskarżony pojawił się 25 stycznia w sądzie magistrackim w Newcastle i przyznał się do wysłania obraźliwej wiadomości.

W poniedziałek otrzymał czteromiesięczny wyrok w zawieszeniu na dwa lata, a także trzyletni zakaz stadionowy, pierwszy wydany na mocy ustawy rządowej, która weszła w życie w 2022 roku. Nowe prawo rozszerzyło wachlarz wyroków wydawanych za przestępstwa z nienawiści w internecie, a kierowanych pod adresem osób związanych ze sportem.

Więcej na Polsat Sport

Niemieccy biskupi katoliccy poparli błogosławieństwa dla par tej samej płci

2023/03/15

Zgromadzenie synodalne – które koncentruje się na reformie Kościoła – przyjęło w piątek we Frankfurcie dokument zezwalający parom tej samej płci na błogosławieństwo ich związków przez niemiecki Kościół katolicki od 2026 r.

Spośród 202 członków zgromadzenia synodalnego 176 głosowało za przyjęciem dokumentu, 14 było przeciw, a 12 wstrzymało się od głosu.

Według niemieckiej katolickiej agencji prasowej KNA błogosławieństwa będą również dozwolone dla osób żyjących w nowych związkach cywilnych i dla rozwiedzionych. 

Trzy lata potrzebne do momentu wejścia w życie zmiany mają być wykorzystane na wypracowanie formatu liturgicznego uroczystości z udziałem biskupów.

Więcej na wyborcza.pl

Roma Ligocka: Od nienawiści do Auschwitz był tylko jeden krok

2023/03/13

„Chrońmy się przed nienawiścią, bo od nienawiści do Auschwitz był tylko jeden krok” – powiedziała malarka, pisarka, ocalała z krakowskiego getta Roma Ligocka. 80 lat temu Niemcy zlikwidowali krakowskie getto.

Podczas rozmowy na antenie TVN 24 Roma Ligocka pokazała kilka pierścionków. Te kilka pierścionków to była wówczas cena mojego życia”. Gdyby moi rodzice tych pierścionków nie mieli, to nie rozmawialibyśmy dzisiaj – dodała.

Ligocka podkreśliła, że „na początku wszystkiego jest zawsze hejt”. W związku z moimi książkami zajmowałam się latami trzydziestymi. Ten hejt sączył się, chociaż nie było internetu. I to nie prawda, że internet to jest hejt i od tego się zaczęło. Hejt wobec Żydów sączył się do umysłów ludzi. To nie jest tak, że nieszczęście zaczęło się wtedy, kiedy było getto i kiedy było.

Nieszczęście zaczęło się wtedy, kiedy było przyzwolenie w umysłach ludzi na nienawidzenie innych ludzi – powiedziała pisarka.

Zaznaczyła, że „w naszych czasach hejt zbiera tak straszne żniwo”. Hejt od słowa prowadzi do tego, co zdarzyło się z nami – do likwidacji całego narodu, całej kultury i tych ludzi, którzy zginęli dlatego, że na początku tej nienawiści był hejt – wskazała. Roma Ligocka zwróciła uwagę, że „w Ukrainie jest to samo, co wtedy działo się z nami”.

Całe moje życie poświęciłam na opowiadanie o tym, jak straszna, niepotrzebna i okrutna jest wojna. Było to właściwie na darmo, bo dzisiaj dzieje się to samo. Jednocześnie świadomość całego świata jest dzisiaj zupełnie inna. W tym jest nasza nadzieja – podkreśliła

Więcej na dziennik.pl

Weszli z hasłami Strajku Kobiet i przerwali mszę w katedrze. Wyrok sądu

2023/03/13

Weszli do poznańskiej katedry i przerwali mszę, teraz sąd wydał decyzję w sprawie 32 uczestników Strajku Kobiet, którzy jesienią 2020 roku protestowali przeciwko orzeczeniu Trybunału Konstytucyjnego w sprawie aborcji. Wszyscy oskarżeni zostali uniewinnieni. Wyrok nie jest prawomocny.

Poznański sąd rejonowy zdecydował w sprawie 32 oskarżonych o zakłócenie mszy w Bazylice Archidiecezjalnej w Poznaniu. W poniedziałek uniewinnił wszystkich oskarżonych. Rozstrzygnięcie nie jest prawomocne.

Sędzia Joanna Knobel przypomniała w uzasadnieniu wyroku, że po wyroku TK fala protestów „rozlała się po całym kraju”. Wskazała, że postępowanie dowodowe nie wykazało „złośliwości” protestujących, którzy chcieli wyrazić swoje niezadowolenie z wyroku TK. Dodała, że oskarżeni protestowali, jednak zachowując „powagę i szacunek” do miejsca, w którym przebywali, a ponadto na czas protestu wybrali moment kazania. Wskazała też, hasła na transparentach, jakie przynieśli ze sobą protestujący „nie podżegały do nienawiści ani nie atakowały religii w sposób obelżywy”

Akt oskarżenia w tej sprawie trafił do Sądu Rejonowego w Poznaniu jesienią 2021 roku. – Aktem oskarżenia objęto 32 osoby, zarzuca się im złośliwe przeszkadzanie publicznemu wykonaniu aktu religijnego, czyli zakłócaniu mszy, która odbyła się 25 października 2020 roku w Bazylice Archidiecezjalnej w Poznaniu – informował Łukasz Wawrzyniak, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Poznaniu.

Jak tłumaczył, zakłócanie miało polegać m.in. na zajmowaniu miejsca przeznaczonego na udzielanie komunii i skandowaniu haseł zakłócając mszę.

Od 22 października 2020 roku w całej Polsce trwały protesty przeciw zaostrzeniu prawa aborcyjnego. W Poznaniu 25 października grupa osób weszła do katedry i przerwała mszę świętą.

To, jak przebiegało zdarzenie, zarejestrował Piotr Żytnicki z „Gazety Wyborczej”. Na nagraniu widać, że część osób zajęła miejsca w ławkach, inni usiedli pomiędzy nawą główną a prezbiterium. Protestujący mieli też ze sobą transparenty z hasłami dotyczącymi niezgody z orzeczeniem Trybunału Konstytucyjnego, takie jak: „Chronię moje siostry”, „Katoliczki też potrzebują aborcji” czy „wstyd”.

Więcej na tvn24.pl

Zakonnik z Tyńca szczuł podczas kazania na ukraińskie kobiety. Prokuratura: To tylko „moralna przestroga”

2023/03/13

„Polskie kobiety powinny uważać na Ukrainki, bo te zaraz zaczną uwodzić i odbijać im mężów, a wojnę wywołali Amerykanie” – tak głosił podczas kazania na mszy o. Jacek, zakonnik z Tyńca. Ale według prokuratury to tylko „moralne przestrogi”.

Sprawa dotyczy kazania, jakie rok temu podczas rekolekcji w parafii w Stanisławiu Dolnym wygłosił o. Jacek z Tyńca. Według relacji parafian głoszący rekolekcje benedyktyn miał obrażać uchodźców z Ukrainy. Oświadczył wiernym, że „polskie kobiety powinny uważać na Ukrainki, które przyjechały do Polski, bo te zaraz zaczną uwodzić i odbijać im mężów”. Głosił, że Jezus kocha tylko ludzi głęboko wierzących, innych „wypluwa”, a wojnę w Ukrainie „wywołali Amerykanie, a teraz chcą zwalić na Rosjan”. Wedle relacji część parafian miała wyjść z mszy. 

Opactwo Benedyktynów w Tyńcu wydało po burzy w mediach oświadczenie, w którym „dystansowało się od tego typu poglądów” i przepraszało za słowa, które padły. Na o. Jacka nałożono zakaz wygłaszania homilii, kazań oraz publicznych nauk. On sam w wydanym po całym zdarzeniu oświadczeniu przekonywał, że „odcina się od słów przypisywanych mu w doniesieniach medialnych”.  

Co na to prokuratura? Stwierdziła, że choć wypowiedzi zakonnika z Tyńca zawierają kontrowersyjne czy wręcz nieakceptowalne tezy o groźbie rozbijania rodzin przez atrakcyjne Ukrainki, „to trudno doszukiwać się w tych słowach nawoływaniu do nienawiści”. Dlaczego? Bo zdaniem krakowskiej prokuratury zakonnik nie namawiał, ani nie podburzał do określonych zachowań wobec narodu ukraińskiego. Według śledczych nie można również mówić o znieważeniu, bo słowa musiałby dawać wyraz silnej niechęci czy wyższości nad pokrzywdzonym. Tymczasem prokuratura za dobrą monetę przyjęła twierdzenia zakonnika, że były  „moralną przestrogą”. Co prawda śledczy sami odkryli, że sformułowanie o wywołaniu wojny w Ukrainie przez Amerykanów o. Jacek wygłosił, jeszcze zanim papież Franciszek cokolwiek powiedział w tej sprawie, ale prokuratura uznała, że choć nieakceptowalne, to nie jest ono karalne. I postępowanie umorzono. 

Więcej w Wyborczej

Były ksiądz Jacek M. musi przeprosić za nazwanie nieżyjącego premiera Mazowieckiego „komunistycznym parchem”

2023/03/10

Były ksiądz Jacek M. w 2018 r. spalił portret Tadeusza Mazowieckiego i nazwał go „komunistycznym parchem”. Teraz wrocławski sąd uznał, że Jacek M. jest winny znieważenia Wojciecha Mazowieckiego, syna byłego premiera.

Jacek M. spalił portret byłego premiera Tadeusza Mazowieckiego 13 grudnia 2018 r. podczas manifestacji z okazji rocznicy stanu wojennego pod pomnikiem Ofiar Stalinizmu we Wrocławiu. Krzyczał przy tym m.in., że Mazowiecki to „komunistyczny parch”. Tymi słowami poczuł się urażony Wojciech Mazowiecki, syn byłego premiera [w sprawie został oskarżycielem posiłkowym] i złożył doniesienie do prokuratury. 

Prokuratura chciała, by Jacek M. odpowiadał przed sądem z art. 216 Kodeksu karnego, który mówi: „Znieważyć można kogoś w jego obecności albo publicznie pod jego nieobecność z zamiarem, by zniewaga do osoby tej dotarła, albo za pomocą środków masowego przekazu”. 

Prokuratura uznała, że obelgi, których treść ma obrażać pamięć o osobie zmarłej, mogą pośrednio dotknąć także rodzinę zmarłego, w tym przypadku syna premiera.

Ale w listopadzie 2020 r. Sąd Rejonowy dla Wrocławia-Śródmieścia z taką argumentacją się nie zgodził i umorzył sprawę. Przyznał, że wypowiedzi byłego księdza były publiczne, miały charakter jednoznacznie pejoratywny, były nacechowane negatywnie, a ich wydźwięk był antysemicki, ale wskazał złą podstawę aktu oskarżenia. Zdaniem sądu Jacek M. powinien zostać oskarżony, ale nie o znieważenie, o które oskarżyła go prokuratura, tylko m.in. o nawoływanie do nienawiści. Sąd uznał bowiem wtedy, że znieważona może być tylko osoba żyjąca.  

Prokuratura zaskarżyła to umorzenie. Wskazała m.in., że jest ono bezzasadne, a sąd błędnie uznał, że nie było znieważenia. Podkreśliła też, że sąd zdecydował o tym na posiedzeniu, a „kompleksowa analiza i ocena wypowiedzi oskarżonego oraz zgromadzonego w sprawie materiału dowodowego, a także rozważenie innej kwalifikacji prawnej powinno zostać dokonane po przeprowadzeniu rozprawy”.  

Jacek M. na pierwszej rozprawie słowa „parch” sobie nie przypominał. Twierdził, że w żadnym wypadku nie miało ono mieć antysemickiej wymowy. Przekonywał, że w jego przemówieniu nie było nienawiści, tylko krytyka tego, co Tadeusz Mazowiecki robił i mówił w przestrzeni publicznej, i że krytykował go jako polityka. Przekonywał też, że w jego wypowiedzi nie było antysemityzmu, bo Mazowiecki to „Polak, katolik”.

Sąd jednak zdecydował inaczej. 8 marca zapadł wyrok w tej sprawie. Sąd uznał, że Jacek M. przez użycie obelżywego i antysemickiego sformułowania wobec zmarłego Tadeusza Mazowieckiego jest winny znieważenia jego syna Wojciecha, a także osób narodowości żydowskiej, i skazał go za to na karę czterech miesięcy pozbawienia wolności w zawieszeniu na trzy lata. Prowadząca sprawę sędzia Anna Kegel zobowiązała Jacka M. do przeproszenia Wojciecha Mazowieckiego. Ma to zrobić listem poleconym.

Wyrok nie jest prawomocny.

Więcej w Wyborczej

Prowadził furgonetkę z homofobicznymi hasłami. Został prawomocnie skazany

2023/03/10

Chodzi o samochód, który pojawiał się na wielkopolskich ulicach w sierpniu 2020 roku.

Hasła umieszczone na kontrowersyjnym aucie informowały m.in. o związku edukacji seksualnej z pedofilią oraz o tym, że „lobby LGBT” chce uczyć kilkuletnie dzieci masturbacji i zgody na seks. Z kolei przez głośnik przekonywano, że homoseksualiści przygotowują społeczeństwo do akceptacji pedofilii, a niektóre dzieci są adoptowane przez gejów w celu zgwałcenia.

Gdy furgonetka pojawiła się w Poznaniu, doszło do obywatelskiego zatrzymania kierowcy. Mężczyzna, który zatrzymał kierowcę stanął później przed sądem, ale został uniewinniony, bo zatrzymał kierowcę zakłócającego spokój nadawaniem głośnych komunikatów.

Teraz prawomocnie skazano kierowcę furgonetki. Jak podaje Radio Poznań, Karola G. skazano na 1500 złotych grzywny za 17 wykroczeń – konkretnie „wybryków godzących w porządek publiczny”. Chodzi o rozpowszechnianie treści homofobicznych. Sąd Okręgowy w Poznaniu oddalił w środę apelację Karola G., w której powoływał się na cytaty z Biblii i utrzymał w mocy wyrok Sądu Rejonowego. Tym samym wyrok jest prawomocny.

W lipcu 2022 roku Gazeta Wyborcza ujawniła, że G. to radca prawny z Wielkopolski. W rozmowie z GW zapewniał, że wierzy, że robił dobrze. Prosił też, by napisać, że Jezus Chrystus jest zbawcą świata.

Źródło: epoznan.pl