Czy weryfikować lektury szkolne pod kątem treści antysemickich?

Książkowy antysemityzm


Gazeta Wyborcza 20-02-2008

Rozmawiał Roman Pawłowski


Roman Pawłowski: Wiceprezes łódzkiego ZNP Jadwiga Tomaszewska zaproponowała, aby zweryfikować listę lektur szkolnych pod kątem treści antysemickich. Chodzi o "Lalkę" Prusa, "Chłopów" Reymonta i "Nie-Boską" Krasińskiego, w których jej zdaniem pojawiają się całe wątki antysemickie. Co pan o tym sądzi? Czy możemy ocenać literaturę XIX-wieczną z punktu widzenia naszej wiedzy po Holokauście?

Leonard Neuger*: Jestem przeciwny usuwaniu jakichkolwiek dzieł z listy lektur. Za tym pomysłem leży koncepcja, że literatura, w tym arcydzieła, są idealne, bezbłędne i że wszystko, co najwybitniejsi pisarze napisali, jest słuszne i do zaakceptowania. Tak nie jest. Lektura zamiast kształtować krytyczny stosunek do świata, w tym do rzeczywistości przedstawionej w dziele, kształci postawę na kolanach. Lubimy czcić wielkich pisarzy, zamiast ich czytać. Wszystko, co Mickiewicz napisał, jest trafne, a jeżeli nie jest, to trzeba to usunąć albo ukryć. Np. fakt, że był w sekcie Towiańskiego, bo nie daj Boże młodzież pójdzie do jakichś sekt.

Jak jednak wytłumaczyć obecność w "Lalce", najwybitniejszej polskiej powieści realistycznej, typowych, antysemickich zwrotów podszytych przesądami i rasową nienawiścią: "Jak te kanalie, Żydy, cisną się", "Poszły parchy! Won!", "Żydzi zabijają chrześcijańskie dzieci na macę", "Zerwać z Żydami! Wstyd wydawać reszty, tak pieniądze zalatują cebulą". Według dzisiejszych standardów są nie do zaakceptowania. Część nauczycieli twierdzi, że pod szyldem arcydzieła do świadomości uczniów przedzierają się inwektywy i stereotypy. Co z tym zrobić?

- Trzeba oddzielić, na ile to możliwe, postawę i poglądy samego pisarza od dzieła literackiego, które jest wieloznaczne. "Lalka" to powieść mizantropijna, pesymistyczna, żadna z warstw społecznych nie jest tam pokazana jednoznacznie pozytywnie czy negatywnie.

Antysemickie hasła wygłaszają w powieści postaci, które narrator przedstawia w niezbyt korzystnym świetle, jak subiekci ze sklepu Wokulskiego. Inni bohaterowie mają do Żydów stosunek pozytywny, Rzecki na przykład protestuje przeciw pogardzie i szykanom, jakie ich spotykają. Broni ich także sam Wokulski, który powierza swoje interesy właśnie Żydom.

Ten sam Rzecki w pamiętniku pisze jednak: "Z tymi Żydami to może być kiedyś głupia awantura. Tak nas duszą, tak nas ze wszystkich miejsc wysadzają, tak nas wykupują, że trudno poradzić z nimi. Już my ich nie przeszachrujemy, to darmo, ale jak przyjdzie na gołe łby i pięści, zobaczymy, kto kogo przetrzyma".

- Tu jest inny problem: przemian w XIX-wiecznym polskim społeczeństwie związanych z rozwojem kapitalizmu. Nowi przedsiębiorcy, w tym także żydowscy, stają się zagrożeniem dla tradycyjnego kupiectwa, które reprezentuje Rzecki. Przemianę w stosunku do Żydów obrazuje w powieści wątek Schlangbaumów. Stary Schlangbaum uwielbia Wokulskiego, jego syn Henryk ma piękną kartę patriotyczną, razem z Wokulskim bił się w powstaniu styczniowym. Ten piękny wizerunek pod koniec powieści zmienia się: gdy Wokulski wycofuje się z działalności, Henryk Schlangbaum przejmuje od niego interes i działa z całą bezwzględnością.

O Schlangbaumie i jego zachłanności śpiewał Jacek Kaczmarski w piosence "Lalka, czyli polski pozytywizm", która jest ironicznym portretem polskiego idealizmu. "Rzeckiemu śni się Bonaparte, Wokulski kocha Izabelę", a "Schlangbaum szlacheckie weksle liczy". Idealiści marzą, tymczasem kapitaliści robią pieniądze.

- Prus jako klasyczny pozytywista tego nowego, zaborczego, nastawionego na zysk kapitalizmu nie znosił. Krytyka nie dotyczyła więc tylko Żydów, ale nowej klasy przedsiębiorców, dążących do zysku po trupach. Jak widać, nie wystarczy cytować, trzeba zapytać, kto to mówi, jak to się lokuje w całym kontekście.

Opisy Żydów w literaturze wyróżnia coś szczególnego - przesąd. Znajdziemy go nawet u Mickiewicza w "Panu Tadeuszu": "Widzę - rzekł Sędzia - że się na rozbój zanosi" / Jęknęli wszyscy; wszystkich zagłuszył wrzask Zosi, / Która krzyczała, Sędzię objąwszy rękami, / Jako dziecko od Żydów kłute igiełkami". Nie razi pana użycie antysemickiego przesądu o rytualnej zbrodni do obrazowania strachu bohaterki?

- Nie, poeta użył tu co prawda ryzykownej metafory, ale sens tej wypowiedzi jest żartobliwy, przesadnie zamierzony. Jeżeli przeczytać rozsądnie ten tekst, okaże się, że jest po prostu komiczny. "Pan Tadeusz" to przecież dzieło w dużej mierze humorystyczne. W końcu mamy też w poemacie piękny portret Żyda-patrioty - Jankiela.

A "Nie-Boska komedia" i scena z Przechrztami? Zygmunt Krasiński przedstawia Żydów jako morderców Chrystusa, którzy szukają rewanżu na katolicyzmie i chcą na jego gruzach zbudować potęgę Izraela. Wołają: "Przed wiekami wroga umęczyli ojcowie nasi - my go na nowo dziś umęczym i nie zmartwychwstanie więcej". W dodatku są dwulicowi, udają tylko nawrócenie na chrześcijaństwo, w głębi duszy pozostają wierni Talmudowi. Mamy tu więc jak w soczewce główne przesądy i stereotypy antysemickie: żydowski spisek mający na celu panowanie nadświatem, Talmud jako księga nienawiści do chrześcijan, Żydzi jako naród podstępny i fałszywy, który ukrzyżował Zbawiciela. Czy tu również ton i kontekst usprawiedliwiają antysemityzm?

- Z Krasińskim jest trudniej. Mamy do czynienia z jednym z największych intelektów Polski XIX wieku, jednym z najgłębszych, najmądrzejszych i najlepiej wykształconych pisarzy. "Nie-Boska komedia" to obok "Dziadów" najwybitniejszy polski dramat romantyczny.

A jednocześnie ten wielki intelektualista i wybitny pisarz niewątpliwie wyznawał poglądy, które dzisiaj nazwalibyśmy rasistowskimi. Uważał Żydów za zdrajców, twierdził, że ci z nich, którzy przeszli na katolicyzm, tylko udają nawrócenie, a w gruncie rzeczy chcą zniszczyć chrześcijańską cywilizację. Sporo pisał o tym w listach.

Mickiewicz nazwał scenę z Przechrztami zniesławiającą, mówił, że Krasiński, zniesławiając Izraelitów, dopuścił się antynarodowego występku. Skąd antysemityzm u Krasińskiego?

- Badacze łączą stosunek Krasińskiego do Żydów z poglądami jego ojca, generała Krasińskiego, zaciekłego antysemity, ale także z wpływem duchowieństwa. Ja jednak chciałbym bronić Krasińskiego wielkiego pisarza przed Krasińskim antysemitą. Warto pamiętać, że w "Nie-Boskiej" obie strony konfliktu są przedstawione w przeraźliwy sposób: i Okopy św. Trójcy, i rewolucja. Jedni i drudzy mają na sumieniu morderstwa, gwałty, grabieże. To jest wizja świata zmierzającego do finałowej katastrofy.

Ale Żydzi są przedstawieni szczególnie paskudnie. O ile wódz rewolucji Pankracy i obrońca Okopów św. Trójcy hrabia Henryk kierują się ideą, o tyle Żydom chodzi wyłącznie o władzę nadświatem.

- Zgoda, tam jeszcze gorsze rzeczy padają. Hrabia Henryk wytyka arystokracji jej grzechy, m.in. jednej z kobiet zarzuca, że zamiast wychować dzieci na rycerzy, kochała się w Żydach adwokatach. Związek z Żydem to najgorsze oskarżenie, jakie paść może wśród szlachty. Ale nie zapominajmy, że żydowski spisek jest u Krasińskiego wpisany w katastrofę całego świata. "Nie-Boska" jest arcydziełem i musi pozostać w kanonie.

Czy jednak antysemityzm nie obniża rangi tego utworu? Maria Janion pisze, że "Nie-Boska" to arcydzieło skażone.

- Odpowiem pytaniem: czy z kanonu powinniśmy wyrzucić Szekspira za "Kupca weneckiego" i sposób, w jaki przedstawił w tej sztuce Żyda? Przecież Shylock to także wcielenie antysemickich uprzedzeń: lichwiarz, który domaga się chrześcijańskiej krwi. Mamy podobne problemy z wieloma pisarzami, którzy ulegali takim czy innym stereotypom. Zgadzam się, że u Krasińskiego jest to postawione na ostrzu noża. Ale zarówno Szekspira, jak i Krasińskiego nie można czytać na kolanach, tylko krytycznie. Bez takich utworów nie będziemy mogli przecież rozmawiać o antysemityzmie, jego źródłach i konsekwencjach. Dotyczy to zresztą także innych uprzedzeń i stereotypów zawartych w dawnych dziełach literackich, choćby wobec kobiet czy ludzi o innym kolorze skóry. Trzeba pamiętać, że pisarze nie są z Marsa, należą do społeczeństwa i często powielają funkcjonujące w nim stereotypy.

Takim przykładem powielania stereotypów jest obraz kobiety w literaturze, bohaterki są z reguły mniej inteligentne od mężczyzn, nie panują nad emocjami, łatwo wpadają w histerię. Nikt jednak nie wyprowadza z tego wniosku, że powiedzmy lektura "Pani Bovary" wywoła u dzisiejszego czytelnika pogardę do kobiet.

Podobnie jest z dyskusją wokół "Jądra ciemności" Josepha Conrada. Pisarz zapisał w tej powieści podświadomy lęk przed czarnym, owo jądro ciemności w Kongu jest czarne. Wywołało to szeroką polemikę. Nie znaczy to jednak, że Conrad był rasistą. Nie mamy się czcić, mamy dyskutować.

Problem w tym, że dyskusja wokół antysemityzmu w polskiej literaturze właściwie nie istniała dotąd poza środowiskiem literaturoznawców, w przeciwieństwie do dyskusji feministycznej czy postkolonialnej.

- Niestety, ma pan rację. Powinniśmy być wdzięczni tej pani nauczycielce, która postawiła sprawę na ostrzu noża. Jej propozycja, choć radykalna, może rzeczywiście przerwać milczenie wokół problemu.

Bo problem jest. Jak mówi przysłowie chińskie, słowo wychodzi człowiekiem, a wraca kamieniem. Obraźliwe sformułowania, powtarzane w XIX-wiecznej literaturze, często machinalne, żartem, w nieprzemyślany sposób, nagle wróciły potwornością w XX w. Musimy sobie to uzmysławiać, czytając klasyków. Tak widzę rolę szkoły. Nie możemy zapominać, że między tekstem literackim a uczniem jest nauczyciel, podobnie jak między tekstem dramatycznym i widzem jest reżyser. Obaj powinni pomagać w krytycznej lekturze.

Literatura to rodzaj spadku, który otrzymaliśmy od poprzednich pokoleń. A jak wiadomo, spadek to nie jest coś, co mamy przyjąć w całości i bez szemrania. Coś bierzemy, coś odrzucamy. Warto to uświadamiać.

* Leonard Neuger - historyk literatury i tłumacz, w stanie wojennym internowany i więziony, wyemigrował do Szwecji w 1983 roku, od 1995 roku profesor języka i literatury polskiej na Uniwersytecie Sztokholmskim. Autor publikacji o współczesnej literaturze polskiej, esejów i prac z teorii przekładu. Przełożył na polski m.in. poezje największego współczesnego poety szwedzkiego Tomasa Tranströmera