Dwie wrocławskie prokuratorki naraziły się, stawiając zarzuty mowy nienawiści byłemu księdzu, antysemicie Jackowi Międlarowi. Jednej wytoczono sprawę karną i dyscyplinarną, druga została właśnie bezorobotną, gdy pracę w adwokaturze zablokował jej minister Zbigniew Ziobro.
Prokuratorka Małgorzata Kalecińska od 2016 do 2020 roku była szefową Prokuratury Rejonowej Wrocław Stare Miasto. Potem ją z funkcji odwołano. I zaczeły się szykany.
Niedawno postanowiła odejść. – Czułam się poniżana i mobbingowana. Nie chciałam dłużej w tym uczestniczyć – mówi „Wyborczej” Małgorzata Kalecińska.
Przełożeni Małgorzaty Kalecińskiej zaprzeczają, by był mobbing. Zaznaczają, że w Prokuraturze Okręgowej we Wrocławiu i podległych jej prokuraturach rejonowych obowiązują procedury antymobbingowe i każdy może się poskarżyć. A Kalecińska skarg nie składała.
Zaś z funkcji szefowej Prokuratury Stare Miasto została odwołana w 2020 roku, bo ta jednostka miała złe wyniki. A teraz? – Teraz jest jedną z najlepszych w Polsce – twierdzi rzeczniczka prokuratury okręgowej Anna Placzek-Grzelak.
– Kalecińska, jak była szefową na Starym Mieście, dbała przede wszystkim o jakość prowadzonych spraw, a nie o to, by jak najwięcej ich kończyć – słyszymy od jednego z prokuratorów.
Za co więc naprawdę ją karano? Otóż Małgorzata Kalecińska wbrew woli przełożonych prowadziła śledztwo i chciała stawiać zarzuty przestępstw Jackowi Międlarowi, słynnemu byłemu katolickiemu księdzu, znanemu z mowy nienawiści głównie wobec Żydów i Ukraińców.
Został oskarżony za antyukraińskie i antysemickie przemówienie na wrocławskim marszu narodowców 11 listopada 2016 roku. Zastępca ministra Ziobry Krzysztof Sierak wydał polecenie by oskarżenie wycofać i uzupełnić śledztwo. Kalecińska potraktowała polecenie poważnie. Nie umorzyła sprawy, tylko dołączyła do niej inne postępowania dotyczące mowy nienawiści byłego duchownego. W tym sprawę jego słynnego kazania w kościele w Białymstoku. Powołała biegłych, którzy stwierdzili, że należy mu postawić więcej niż jeden zarzut.
Gdy szykowała się, by to zrobić, przełożeni odebrali jej sprawę i przenieśli ją do Białegostoku, gdzie została umorzona. Później prywatny akt oskarżenia w tej samej sprawie wniosły dwie organizacje pozarządowe i Międlar został prawomocnie skazany.
Szefom prokuratury naraził się też mąż Małgorzaty Kalecińskiej. Prokurator Piotr Kaleciński z Prokuratury Regionalnej we Wrocławiu nie chciał stawiać zarzutów mecenasowi Romanowi Giertychowi. Mimo ostrych nacisków. Jego też spotkały represje. Zdegradowano go z prokuratury regionalnej do okręgowej, zarzucono go dużą liczbą śledztw do prowadzenia. Wreszcie odszedł i dziś już jest adwokatem.
Więcej w Wyborczej
STOWARZYSZENIE
OTWARTA RZECZPOSPOLITA
Biuro czynne dla interesantów:
poniedziałek-piątek: 10.00 - 14.00
Chcesz być na bieżąco?