Pijany mężczyzna zaatakował w tramwaju obywatelkę Ukrainy, bo rozmawiała w swoim ojczystym języku przez telefon. Tego samego dnia w stolicy odbyła się manifestacja przeciwko imigrantom.

W sobotę 19 lipca, około godz. 16 tramwaj linii 33 musiał na 20 minut zatrzymać się przy przystanku Kino Femina w Alei Jana Pawła II. Przerwa w ruchu była spowodowana agresywnym zachowaniem jednego z pasażerów.

Jak wynika z relacji świadków przekazanych naszemu reporterowi Dariuszowi Borowiczowi, jeden z pasażerów zaatakował kobietę jeszcze przed wejściem do pojazdu, a następnie w środku. Kobieta jest Ukrainką. Początkowo sprzeczka miała być jedynie słowna, ale świadkowie mówią również o prawdopodobnym ataku fizycznym, gdyż poszkodowana w pewnym momencie uchyliła się, co wyglądało, jakby została uderzona w klatkę piersiową.

Na awanturę w tramwaju jako pierwszy zareagował motorniczy, który obezwładnił agresora. Pomogło mu też dwóch innych mężczyzn podróżujących pojazdem. Zarzewiem konfliktu miała być rozmowa telefoniczna zaatakowanej kobiety, a dokładniej to, że prowadziła ją w języku ukraińskim.

Taki przebieg zdarzeń w rozmowie z Wyborczą potwierdza rzecznik Tramwajów Warszawskich Witold Urbanowicz.

– Według naszego rozpoznania przyczyną napaści była rozmowa przez poszkodowaną przez telefon komórkowy w języku ukraińskim. Interweniował motorniczy oraz współpasażerowie, którzy zatrzymali agresora do przyjazdu policji. Na miejsce wezwani zostali też przez motorniczego nasi instruktorzy z nadzoru ruchu. Zdarzenie spowodowało 20-minutową przerwę w ruchu – mówi nam Witold Urbanowicz.

Więcej w Gazecie Wyborczej