Prokurator generalny Adam Bodnar uchylił wstrzymanie wykonania wyroku roku ograniczenia wolności dla Roberta Bąkiewicza. Proces ułaskawieniowy w jego sprawie wszczął jeszcze poprzedni prokurator generalny.

Robert Bąkiewicz został prawomocnie skazany za naruszenie nietykalności Babci Kasi w listopadzie 2023 roku. Karą był rok ograniczenia wolności w postaci wykonywania nieodpłatnie prac społecznych w liczbie 30 godzin miesięcznie oraz nawiązka 10 tys. zł na rzecz pokrzywdzonej. Bąkiewicz wnioskował do prezydenta o ułaskawienie. Poprzedni prokurator generalny Zbigniew Ziobro z urzędu wszczął postępowanie ułaskawieniowe. Wykonanie orzeczonej Bąkiewiczowi kary wstrzymano do czasu podjęcia przez prezydenta decyzji.

Jednak 10 lipca z powodu bezczynności prezydenta w tej sprawie prokurator generalny Adam Bodnar zadecydował o uchyleniu wstrzymania wykonania kary wobec Roberta Bąkiewicza.

– Postanowienie o wstrzymaniu wykonania kary w postępowaniu ułaskawieniowym może być w każdym czasie uchylone przez organ, który je wydał, jeżeli doszło do zmiany okoliczności stanowiących podstawę jego wydania przed rozstrzygnięciem sprawy – argumentuje prok. Anna Adamiak, rzeczniczka prasowa Prokuratora Generalnego. – Adam Bodnar, dokonując ponownej oceny wniosku Roberta Bąkiewicza, uznał, że nie zachodzą obecnie warunki uzasadniające dalsze wstrzymanie wykonania kary – dodaje. 

Rzeczniczka prokuratury tłumaczy, że za decyzją Bodnara o uchyleniu wstrzymania wykonania kary przemawia półtoraroczny okres niewykonywania prawomocnego wyroku skazującego z uwagi na brak decyzji w zakresie ułaskawienia. – Sytuacja ta pozostaje w sprzeczności z podstawowymi zasadami prawa karnego wykonawczego, które wymagają, aby orzeczona prawomocnie kara była wprowadzana w życie nieuchronnie i bez zbędnej zwłoki. Istotne znaczenie dla decyzji o ułaskawieniu ma również zachowanie się skazanego po wydaniu wyroku – informuje Anna Adamiak.

Robert Bąkiewicz został prawomocnie skazany 3 listopada 2023 roku. Chodzi o jego zachowanie związane jeszcze z protestami strajku kobiet. W kulminacyjnym momencie protestów, 25 października 2020 r., Katarzyna Augustynek, antyrządowa aktywistka nazywana popularnie Babcią Kasią, została zrzucona z kościelnych schodów w Warszawie. Niektóre kobiety wtedy buntowały się przeciwko wpływom Kościoła na prawo aborcyjne w Polsce. Niektóry wchodziły do kościołów z plakatami domagającymi się zmian w drakońskim prawie aborcyjnym. Środowiska narodowe i prawicowe mobilizowały się wtedy w obronie kościołów przed protestującymi.

Więcej w Wyborczej