Państwo Izrael przeżywa dziś najbardziej dramatyczną – i haniebną – kartę w swojej historii. Nie jest antysemitą ten, kto twierdzi, że Netanjahu i jego rząd są mordercami.
Ci, którzy chcąc bronić Izraela, usprawiedliwiają każde jego działanie i określają sprzeciw wobec niego jako „antysemityzm”, popełniają poważny błąd. Co gorsza, przemilczają lub minimalizują masakry i nadużycia, które mają miejsce. „Nie bądź obojętny” to imperatyw moralny, który po horrorze Holokaustu obowiązuje wszystkich.
Mówienie o „antysemityzmie” w celu przykrywania kwestii masakr dokonywanych na [palestyńskiej] ludności cywilnej i polityki, która maskuje zrozumiałą potrzebę obrony masową przemocą i nadużywaniem praw innych narodów, jest mylące, bo różne zjawiska są etykietowane w ten sam sposób.
Kim zatem są tysiące Izraelczyków i Żydów w diasporze, którzy od lat protestują przeciwko działaniom politycznym [w Izraelu] pozbawionym ideowej motywacji, opartym niemal wyłącznie na przemocy? Czy to wojskowi, którzy się sprzeciwiają; żydowskie kobiety i mężczyźni, którzy aktywnie działają na rzecz pokoju, dialogu i współistnienia z Arabami i Palestyńczykami?
Bez wątpienia nigdy wcześniej prawdziwy antysemityzm nie osiągnął tak niepokojącego poziomu jak w ostatnich latach. Jest to toksyczna rzeka, owoc nienawiści i paranoi; czeka ona tylko na okazję, by wytrysnąć. Antysemitom, którzy uważają wszystkich Żydów na całym świecie za „wspólników polityki Izraela”, należy się przeciwstawić i bronić przed nimi nie tylko Żydów (co oczywiste!), ale wszystkich obywateli, bo jest to forma barbarzyństwa, która podważa same podstawy cywilizowanego życia.
Dziś antysemityzm krzyżuje się z kwestią istnienia państwa Izrael, które przeżywa najbardziej dramatyczną i haniebną kartę w swojej historii. Ci, którzy utrzymują, że państwo Izrael nie ma prawa istnieć i musi zostać wymazane „od rzeki do morza”, są nie tylko wspólnikami wszystkich tych nikczemnych organizacji i państw, które mają w swoich programach i statutach wymazanie Żydów z Bliskiego Wschodu. Są antysemitami.
Nie jest jednak antysemitą ten, kto twierdzi, że Benjamin Netanjahu i obecny rząd Izraela są mordercami, nawet jeśli zostali wybrani demokratycznie, a ich działań i działań ich armii nie można usprawiedliwiać jako reakcji na przerażający pogrom z 7 października 2023, który coraz wyraźniej zdaje się być wykorzystywany (przy jednoczesnym cynicznym poświęcaniu izraelskich zakładników) jako pretekst do realizacji szalonego projektu geopolitycznego o kształtach, które wielu określa jako „ludobójcze”. (Niechętnie używam tego terminu, bo wielu wykorzystuje go, aby powiedzieć, że Żydzi robią dzisiaj to, co zrobił im Hitler).
Cały tekst Francesco M. Cataluccio w Gazecie Wyborczej
STOWARZYSZENIE
OTWARTA RZECZPOSPOLITA
Biuro czynne dla interesantów:
poniedziałek-piątek: 10.00 - 14.00
Chcesz być na bieżąco?