Premierka Giorgia Meloni milczy, włoski MSZ zapowiada reakcję. Sprawa sądzonej na Węgrzech Ilarii Salis wywołała oburzenie Włochów.

Obrazki z budapeszteńskiego sądu zmroziły nawet ministrów włoskiego rządu, bliskiego ideowo Orbanowi. 39-letnia Ilaria Salis, oskarżona o pobicie rok temu dwóch neonazistów, została wprowadzona na salę rozpraw w metalowych kajdankach na rękach i z zamkniętymi na kłódki klamrami nad stopami. Wokół talii założono jej pas, do którego przytwierdzono krótkim łańcuchem kajdanki na rękach. Drugi łańcuch miała przymocowany do pasa z tyłu – trzymała go niczym smycz strażniczka przez cały czas rozprawy: trzy i pół godziny.

„Trudno na to patrzeć”, mówi dziś włoski minister sprawiedliwości Carlo Nordio. Wicepremier i szef MSW Antonio Tajani: „Pogwałcone normy unijne. To traktowanie niezgodne z naszą cywilizacją prawną”.

Tyle że włoski rząd dobrze wiedział o nieludzkim traktowaniu więźniów budapeszteńskiego więzienia o zaostrzonym rygorze. Salis, 39-letnia nauczycielka z Mediolanu, antyfaszystka, trafiła tam 11 lutego zeszłego roku. Została oskarżona o udział w pobiciu dwóch neonazistów, którzy uczestniczyli w dorocznym Dniu Chwały, zjeździe pogrobowców Hitlera.

Salis odmawiano podstawowych artykułów higienicznych, ubrań, otrzymywała nieregularne posiłki. Przez siedem miesięcy nie pozwalano jej na kontakt z rodziną, do tej pory zresztą jest bardzo ograniczony. Na każde z przedprocesowych przesłuchań przyprowadzano ją w identycznym rynsztunku: ze skutymi kostkami i nadgarstkami i prowadzoną na smyczy. W tych audiencjach – przypomina we włoskich mediach Roberto Salis, ojciec Ilarii – uczestniczyli przedstawiciele włoskiej ambasady w Budapeszcie. Włoski rząd nigdy jednak nie zaprotestował – aż do wczoraj, kiedy ukazały się nagrania i zdjęcia z pierwszej rozprawy.

Włoskiemu rządowi nie wystarczyły wcześniejsze skargi rodziny i doniesienia prasowe. Dopiero naoczny dowód – zdjęcia pokazywane przez wszystkie media we Włoszech – skłonił polityków do reakcji. Choć nie wszystkich: premierka Giorgia Meloni do tej pory nie zająknęła się w sprawie rodaczki, podobnie jej szwagier i minister rolnictwa Francesco Lollobrigida.

Tajani we wtorek rano wezwał na dywanik węgierskiego ambasadora i oświadczył, że jeszcze tego samego dnia włoski ambasador na Węgrzech złoży notę protestacyjną w węgierskim ministerstwie sprawiedliwości. W wywiadzie dla Radio Anch’io wyraził nadzieję, że „adwokaci zdołają doprowadzić do zamiany więzienia na areszt domowy na Węgrzech, a potem na areszt domowy we Włoszech, gdzie odbyłaby też zasądzoną karę”.

Więcej w Wyborczej