„Piekło zamarzło” – ogłosił marszałek Włodzimierz Czarzasty. Sejm przyjął dziś rządowy projekt ustawy o statusie osoby najbliższej. To historyczny moment, bowiem pierwszy raz politycy uchwalają przepisy, które choć w minimalnym stopniu zabezpieczają pary jednopłciowe. Tyle że te spełzną na niczym, bo prezydent już ogłosił zamiar zawetowania przepisów.

„Sejm uchwalił ustawę o statusie osoby najbliższej i umowie o wspólnym pożyciu” – ogłosił krótko po godzinie 10:00 marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty. Na sali plenarnej polskiego parlamentu rozległy się brawa.

To dla społeczności LGBT ważny moment. Doniosły i urągający zarazem, gdyż z jednej strony po raz pierwszy w historii w Sejmie uchwalono zapisy dostrzegające i (w minimalnym stopniu) zabezpieczające pary jednopłciowe.

Z drugiej strony jednak wiadomo, że głosowanie to ma znaczenie wyłącznie symboliczne. Jeszcze zanim ustawę uchwalił Sejm, Kancelaria Prezydenta w środę 27 maja ogłosiła, że Karol Nawrocki projektu nie podpisze, bo dla niego „rządowa ustawa o statusie osoby najbliższej w tym kształcie jest nie do zaakceptowania”. Nawrocki prawdopodobnie zaprezentuje własną propozycję ustawy, którą Anton Ambroziak na łamach OKO.press nazwał „policzkiem dla społeczności LGBT+”. Będzie to bowiem propozycja zawarcia prostej umowy cywilnoprawnej między dowolnymi osobami, np. sąsiadami czy młodym człowiekiem a kombatantem, którym się opiekuje.

Ustawa o statusie osoby najbliższej i umowie o wspólnym pożyciu – bo tak brzmi pełna nazwa zapisów – to sztandarowy projekt gabinetu Katarzyny Kotuli (Lewica), nad którym pracuje niemal od początku tej kadencji. Kotula chciała wprowadzić najpierw związki partnerskie, ale przy mocnym oporze ludowców, Lewica zrobiła krok w tył i usiadła do stołu z PSL-em.

W efekcie Kotula razem z Urszulą Pasławską wypracowały projekt ustawy, która tworzy kategorię osoby najbliższej. Na podstawie umowy zawieranej u notariusza (a nie, jak w przypadku małżeństw, w urzędzie stanu cywilnego) pary mogą określić:

– czy chcą wspólnoty czy odrębności majątkowej,

– czy chcą się wspólnie rozliczać po pełnym roku podatkowym,

– czy chcą ustanowić obowiązek alimentacyjny w przypadku, w którym rozwiążą umowę o osobie najbliższej,

– czy chcą mieć prawo do korzystania ze wspólnego mieszkania,

– czy chcą, by druga osoba miała wgląd w dokumentację medyczną, była informowana o stanie zdrowia np. po wypadku, i działała jak pełnomocnik w sprawach codziennego życia.

Projekt pozwoli do umowy dołączyć testament każdej z osób, co, pozwoli na kompleksowe zabezpieczenie wzajemnych interesów stron również na wypadek śmierci jednej z nich. Umowa pozwoli też zwolnić osobę najbliższą z podatku od spadków i darowizn, plasując ją w tzw. grupie zerowej, jak małżonków.

Co ważne, projekt Lewicy i PSL-u 30 grudnia zyskał status rządowego. W trybie błyskawicznym przeszedł procedurę legislacyjną. 12 lutego, w oparach homofobicznego ścieku z ust polityków prawicy, przeszedł przez pierwsze czytanie w Sejmie i trafił do Komisji Nadzwyczajnej. Tam, w toku regularnych spotkań międzypartyjnych wypracowano jego ostateczną wersję i 27 maja (pośród okrzyków prawicy o „końcu cywilizacji”) skierowano do trzeciego czytania, a 29 maja – projekt przyjęto.

Więcej w oko.press