„Do Europy tak, ale razem z naszymi syjonistami. Przywracanie znaczeń”, taki tytuł nosił wykład, a właściwie, jak to nazwali organizatorzy, prelekcja janionowska prof. Piotra Foreckiego z Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza z Poznania wygłoszona 4.11.2025 w muzeum Polin.
Zainaugurowała ona działalność Fundacji Marii Janion. Na początku spotkania, którego częścią była rzeczona prelekcja, Kazimiera Szczuka przedstawiła trzyosobowy zarząd Fundacji i jej dwuosobową radę oraz przypomniała, że Fundacja istnieje już od kilku lat, gdyż powstała tuż po śmierci swojej Patronki w 2020 roku. Jednak to właśnie prelekcja Foreckiego otworzyła niejako jej publiczną obecność. Od razu powiem, że był to początek znaczący i właśnie w duchu Janionki, jak czule nazywają profesor Marię Janion jej uczennice, uczniowie i przyjaciele. Tzn. nie była to celebracja pamięci słynnej humanistyki, ale wychodząc od impulsów jej radykalnego myślenia, prelegent stawiał ważne pytania na temat toczącej się współcześnie debaty dotyczącej miejsca Żydów w naszej wyobraźni społecznej. Tytuł nawiązywał oczywiście do jednej z najbardziej znaczących w dorobku Marii Janion książki „Do Europy tak, ale z naszymi umarłymi”, w której – jak podkreślają różni wydawcy tej wielokrotnie wznawianej, a wydanej po raz pierwszy w 2000 roku książki – „tytułowi nasi umarli to przede wszystkim Żydzi. Książka Janion, jako dzieło historyka literatury, ma niezwykły klimat. Jest próbą zapoczątkowania pracy żałoby nad utraconą żydowską częścią kultury Polski”. Jak się wydaje, ten rodzaj myślenia jak dotąd nie znalazł kontynuatorów. Wprost przeciwnie, robi się wiele, by tę pamięć kompletnie wymazać.
W wykładzie Foreckiego ten nakaz pamiętania o obecności Żydów w kulturze polskiej przybrał nowy kształt. To radykalny i bezkompromisowy apel o zaprzestanie wykorzystywania starych antysemickich kalek do bieżących ideologicznych sporów (może trafniej należałoby powiedzieć rozgrywek), w których doszło do nieoczekiwanego zbliżenia dobrze znanego dyskursu radykalnej prawicy (z Grzegorzem Braunem na czele) z nowym antysemickim dyskursem lewicy (jak się zresztą okazało wcale on taki nowy nie jest, bo ma dość precyzyjną genealogię w sowieckiej propagandzie). Jest on obecny przede wszystkim na łamach portalu Krytyki Politycznej i w działaniach partii Razem oraz w coraz liczniejszych publikacjach gwiazd radykalnej lewicy jak Monika Bobako i Paweł Mościcki. Jak się okazuje to właśnie celebryci nowej lewicy, którzy z badaniami na temat historii Żydów czy Holocaustu dotąd nie mieli żadnego kontaktu nagle przepoczwarzyli się w ekspertów od „kwestii żydowskiej” wygłaszając i wypisując radykalne sądy proporcjonalne do posiadanej na ten temat wiedzy, a raczej jej kompletnego braku. Nie wspominając o znajomości języków hebrajskiego czy arabskiego, w których podstawowe teksty na temat istniejącego konfliktu na Bliskim Wschodzie są pisane.
Nie będę nawet próbował streszczać wywodu Foreckiego licząc na jego rychłą publikację. Moim bowiem zdaniem powinien się on stać punktem wyjścia do dalszych rozmów na ten temat. Natomiast chciałbym skreślić kilka uwag na marginesie wykładu i komentarzy wypowiedzianych po jego wygłoszeniu przez słuchaczy. Na początek słów kilka o wykładowcy, który jest osoba rozpoznawalną w środowisku badaczy Holocaustu, a każda z jego dotąd opublikowanych książek stanowiła istotny głos w ciągle niezamkniętej debacie na temat miejsca Zagłady Żydów w polskim dyskursie publicznym i akademickim. Pierwsza z nich z 2010 roku zatytułowana „Od Shoah do Strachu. Spory o polsko-żydowską przeszłość i pamięć w debatach publicznych”, która kreśliła mapę ideologiczną głównych uczestników tytułowego sporu i została trzy lata później udostępniona w wersji angielskiej jako „Reconstructing Memory. The Holocaust in Polish Public Debates”. Jednak to tłumaczenie było czymś więcej niż tylko przełożeniem na język angielski bo wpisywało polski dyskurs w obieg międzynarodowy, gdzie głosy polskich antysemitów nie są znane. I trzecia książka z 2018 roku, zatytułowana „Po Jedwabnem. Anatomia pamięci funkcjonalnej”, stanowiła sejsmograficzny zapis prawdziwej erupcji emocji związanych z historycznie udokumentowanym współudziałem ludności polskiej w Zagładzie żydowskich sąsiadów. Nie tylko w Jedwabnem przecież. Do tych książek należałoby dodać wiele artykułów i publicznych wystąpień, które odznaczają się rzeczowością i dbałością o rzetelną dokumentację formułowanych tez.
Najistotniejsze odwołania wyznaczające główne trajektorie wywodu Piotra Foreckiego to książka Michała Głowińskiego „Marcowe gadanie”, która na gorąco chwytała syjonistyczną nagonkę na polskich Żydów w roku 1968, oraz liczne opracowania tamtego okresu z książką Piotra Osęki z 1999 roku Syjoniści, inspiratorzy, wichrzyciele. Obraz wroga w propagandzie Marca 1968, czy niedawno wydanej, a przeze mnie omówionej na tych łamach książki Pawła Machcewicza o dziedzictwie Mieczysława Moczara (https://studioopinii.pl/archiwa/247013). Jednak równie ciekawe były przywołane wydarzenia z ostatnich lat, które nie przestają określać nie tylko debatę akademicką, ale przede wszystkim kształtują opinię publiczną i rosnącą sympatię do polityków z coraz większą śmiałością odwołujących się do haseł antysemickich.
W głosach stanowiących bardziej komentarze niż pytania do prelegenta wybrzmiało szczególnie zaskoczenie tak mocną obecnością języka antysemickiego w dyskursie polskiej lewicy. Jeszcze większym zaskoczeniem (przynajmniej dla mnie) było wyjaśnienie Foreckiego, że tej dyskurs wcale nie jest nowy, ale doskonale zadomowiony i w gruncie rzeczy niczym nie różniący się od dyskursu radykalnej prawicy. Podobnym zaskoczeniem było stwierdzenie, że w przypadku moralnego wzmożenia dotyczącego powszechnego oburzenia zarówno na lewicy jak i na prawicy konfliktem w Gazie (dla pełności obrazu dodajmy, że nikt o zdrowych zmysłach nie kwestionuje tragedii Palestyńczyków!) i domaganie się praktycznie likwidacji państwa Izrael (słynne hasło zwolenników Hamasu, „od rzeki do morza”) przy jednoczesnej łagodności w podejściu do imperialistycznej polityki Putina i jego pełnoskalowej wojny na Ukrainie czy innych dyktatur na świecie.
Krótko mówiąc spotkanie w Polin wyznaczyło nowe standardy debaty na temat Żydów i ich obecności w polskim dyskursie publicznym (i to zarówno akademickim jak i publicystycznym), w którym miejsce inwektywy i jałowych i rytualnych oburzeń weszły rzeczowe argumenty i szacunek do zdania oponenta. Trudno o lepszy początek przywracania dziedzictwa intelektualnego Marii Janion, polskiej debacie publicznej, co jest głównym celem Fundacji jej imienia.
Źródło: Studio Opinii
STOWARZYSZENIE
OTWARTA RZECZPOSPOLITA
Biuro czynne dla interesantów:
poniedziałek-piątek: 10.00 - 14.00
Chcesz być na bieżąco?