Grzegorz Braun przed obozem zagłady w Oświęcimiu głosił dziś antysemickie hasła. Pretekstem były plany polskiego rządu, który chce przyjąć uchwałę o przeciwdziałaniu antysemityzmowi. — Braun przekroczył granicę, jawnie głosił hasła faszystowskie. To działanie idealnie wpisuje się w rosyjską propagandę — mówi Onetowi prof. Anna Siewierska, politolożka.

— Polska dla Polaków, inne nacje mają swoje państwa, mają je Żydzi. Czerpią przyjemność z poniewierania nas, Polaków — tak dziś przed obozem zagłady w Oświęcimiu mówił Grzegorz Braun, lider rosnącej w sondażach Konfederacji Korony Polskiej. Zapowiedział, że jeśli jego partia zyska wpływ na rządzenie, to „na cztery wiatry rozpędzi międzynarodową Radę Oświęcimską”.

— Oni, Żydzi, chcą być w Polsce nadludźmi, przed którymi kopytami trzaska polska policja — mówił Braun, apelując, by polski rząd nie przyjmował uchwały o przeciwdziałaniu antysemityzmowi. Skandalicznych słów padło z jego ust jeszcze więcej.

— O tym nie można milczeć, bo wydaje nam się paskudne. O nie, bo to, co robi Braun absolutnie wpisuje się w logikę propagandy rosyjskiej. On jest pożytecznym idiotą Rosji i to nie jest przypadkowe. To celowe włączanie się w plan działania Rosji — mówi Onetowi prof. Anna Siewierska, politolożka.

— Przecież rosyjskie trolle i boty od dawna już tworzą rolki w mediach społecznościowych, że wojna w Ukrainie służy Izraelowi, który chce tam stworzyć swoje drugie państwo. Braun głosi niemal tożsame treści. I nieprzypadkowo on ze swoją obrzydliwą, antysemicką retoryką pojawia się w momencie, gdy za sprawą Trumpa szykuje nam się w Ukrainie Jałta 2.0 — wskazuje ekspertka.

— Brauna najłatwiej byłoby ośmieszyć, ale to już nie jest ten moment. My nie mówimy o pryszczatym nastolatku, który dał się zmanipulować. Mówimy o dorosłym, inteligentnym facecie, który wykorzystuje najgorsze instynkty każdego narodu, bo w każdym tkwią wrogie wobec innych iskry — mówi prof. Siewierska.

— Mówiłam niedawno, że zbliżamy się do granicy faszyzmu w polityce, byłam wtedy krytykowana, że przesadzam. Ale przecież dziś Braun tę granicę przekroczył i zrobił to nie po raz pierwszy — podkreśla.

— Jeśli to nie spotka się z natychmiastową reakcją wszystkich polityków, to znaczy, że go popierają. Ja będę się bardzo uważnie przyglądać każdemu, kto się uchyli od ocenienia słów, które dziś w Oświęcimiu padły. To jest miejsce święte przez potworność, która się tam w czasie II wojny dokonała. A on głosił tam dziś hasła jawnie faszystowskie. To jest przerażające — zaznacza politolożka.

Więcej w Onecie