Radni PiS nie chcą remontować zabytku za pieniądze z Unii Europejskiej. Radny Dziubek: – Do naszych kościołów nie było jak dołożyć, a ja cały czas widzę tam byłą synagogę.
W dawnym budynku synagogi w Czarnym Dunajcu miał powstać Dom Pamięci Ziemi Czarnodunajeckiej. We wrześniu radni zgodzili się, by kupić zrujnowany obiekt i – po remoncie – utworzyć w nim muzeum. W budynku miała też znaleźć się sala wielofunkcyjna z kinem, pokoje do zajęć i miejsce na ekspozycje prac artystów.
Miejscowa gmina dostała na ten cel 8 mln zł unijnej dotacji w ramach polsko-słowackiego projektu, w którym bierze też udział Trstena. Jeśli radni z Czarnego Dunajca nie zaakceptują projektu, Słowacy też stracą swoją dotację.
Dlatego w ostatni piątek do Czarnego Dunajca przyjechała Magdaléna Zmarzláková, primatorka, czyli szefowa samorządu Trsteny.
Wizytę zrelacjonował serwis Podhale24.pl. Magdaléna Zmarzláková przypomniała radnym o dotychczasowej współpracy na pograniczu i podkreśliła, że jeśli odrzucą projekt – drugiej szansy na partnerstwo w unijnych projektach nie dostaną.
Radny PiS Paweł Dziubek zgłosił jednak wniosek o usunięcie punktu dotyczącego dotacji z porządku obrad: – Dokładamy 2,1 mln zł, a podejrzewam, że lepszy budynek byśmy wybudowali za tę kwotę. Do naszych kościołów nie było jak dołożyć, a ja cały czas widzę tam byłą synagogę – stwierdził.
Niektórzy radni protestowali przeciw wnioskowi PiS o usunięcie punktu z obrad. Historyczka Lucyna Hosaniak – radna z ugrupowania burmistrza Czarnego Dunajca Marcina Ratułowskiego, związanego z Polską 2050 – apelowała, by „zabezpieczyć budynek, ale i pamięć o miejscowej tradycji dla przyszłych pokoleń.”
– Nie ma w podręcznikach historii nic o naszych bohaterach, jeśli my jej nie zabezpieczymy. Żadne pieniądze nie są w stanie tego zrekompensować. Nie zmarnujmy takiej szansy – zwróciła się do radnych Hosaniak.
Radny Daniel Domagała zauważył, że wcześniej gmina wydała 600 tys. zł na dawny budynek synagogi. Jego zdaniem mógłby przyciągać turystów.
– Domyślam się, że boicie się, że wrócą Żydzi i będą chcieli synagogę przejąć… Ale nie wierzę, znając waszą skrupulatność, że ktoś palec choćby tam włoży i wy tego nie zauważycie. To budynek nasz i nikt tam nie będzie propagować innej religii czy jakichś dziwnych rzeczy – mówił Domagała.
Władze miasta w rozmowie z „Wyborczą” twierdzą, że jeszcze nie wszystko stracone. Pod koniec tygodnia na wniosek burmistrza ma zostać zwołana kolejna, nadzwyczajna sesja rady Czarnego Dunajca. To w jej trakcie radni ostatecznie zadecydują o losie Domu Pamięci Ziemi Czarnodunajeckiej.
Co jeżeli radni definitywnie oddadzą unijne pieniądze i wyrzucą projekt przebudowy dawnej synagogi do kosza? Burmistrz miasta twierdzi, że przepisy dotyczące funkcjonowania samorządów nie określają, co w takich sytuacjach urzędnicy mogą zrobić. Z tego też powodu nie będą mieli oni możliwości zaskarżenia decyzji radnych.
Całej sprawie przygląda się Fundacja Rodziny Popielów Centrum. Jej członkowie, w ramach projektu „Ludzie, nie liczby”, w ostatnich latach odnowili szereg żydowskich cmentarzy w Małopolsce, m.in. w Czarnym Dunajcu. I dziś przekonują, że zaangażują własnych prawników, byle tylko ratować projekt utworzenia muzeum.
– Sytuacja jest absurdalna. Rzadko zdarza się, by samorząd z własnej woli rezygnował z unijnych pieniędzy, nie dlatego, że zostały źle wydane czy rozliczone – komentuje Dariusz Popiela, olimpijczyk i mistrz Europy w kajakarstwie górskim, inicjator fundacji.
Więcej w Gazecie Wyborczej
STOWARZYSZENIE
OTWARTA RZECZPOSPOLITA
Biuro czynne dla interesantów:
poniedziałek-piątek: 10.00 - 14.00
Chcesz być na bieżąco?