Głazy z tablicami, których treść m.in. kwestionuje udział Polaków w mordzie żydowskich sąsiadów, pojawiły się obok pomnika zbrodni w Jedwabnem.
Głazów z tablicami jest siedem. Na dwa dni przed obchodami 84. rocznicy jedwabieńskiej zbrodni (10 lipca) trafił na nie Kamil Mrozowicz – aktywista, animator kultury, koordynator grupy podlaskiej „Liderów Dialogu” i jeden z nielicznych miejscowych, który stoi na straży pamięci o tutejszych Żydach.
Mrozowicz dba o teren w pobliżu pomnika, który upamiętnia ofiary jedwabieńskiej zbrodni. Głazy z tablicami zauważył na prywatnym polu, około 30-50 merów dalej. Obok już od dwóch lat stoi kilkunastometrowy maszt z biało-czerwoną flagą.
Na tablicach, po polsku i po angielsku, można przeczytać m.in.:
– „Dowody i relacje świadków zadają kłam twierdzeniom o polskim sprawstwie mordu na Żydach w Jedwabnem 10 lipca 1941 r. W rzeczywistości zbrodni tej dokonał niemiecki oddział pacyfikacyjny pod dowództwem Hermanna Schapera.”
– „W wyniku rozbiorów Polska w 1795 r. na 123 lata znika znika z mapy Europy. To, co dla Polaków jest niewyobrażalną tragedią, dla wielu Żydów okazuje się źródłem zadowolenia.”
– „Na terenach polskich okupowanych przez Niemców Żydzi cieszyli się z uzyskanej – jak uwierzyli – autonomii. I żyli z Niemcami w symbiozie”.
– „W tym czasie [w okresie międzywojennym – red.] wielu Żydów jawnie sympatyzowało z komunizmem utożsamianym z wrogimi Polsce Sowietami. To też Polakom i Żydom nie pomogło w zbliżeniu”.
O holocauście nie ma ani słowa.
Wojciech Sumliński – współautor trylogii „Powrót do Jedwabnego”, w której kwestionuje udział Polaków w jedwabieńskiej zbrodni – mówił o tablicach już w 2023 roku. Na polu obok pomnika zorganizował spotkanie pod hasłami „Ziemia nie kłamie” i „Odkłamujemy historię zbrodni w Jedwabnem”. Patronował mu Ruch Obrony Polaków (jego rzecznikiem jest skrajnie prawicowy dziennikarz Piotr Zwiefka), prezydent Siemianowic Śląskich Rafał Piech i prawicowy publicysta Witold Gadowski.
Rok temu Sumliński mówił już nie o tablicy, ale o pomniku. Miał stanąć na polu, kiedy ROP uda się wykupić je na własność.
Kamil Mrozowicz zwraca uwagę na fakt, że głazy stanęły w miejscu pamięci z dnia na dzień, tuż przed 84. rocznicą pogromu.
– To totalna samowolka mająca na celu uaktywnić narodowców i środowiska, którym bliskie są teorie spiskowe, a te trzymają się mocno prawej strony sceny politycznej – mówi Mrozowicz. – To zlepek cytatów, pomieszanych faktów i teorii spiskowych. Tablice przywołują słowa rabinów czy żydowskiego historyka, które mają za zadanie ich ośmieszyć. Ale słowa Ringelbluma czy Czerniakowa są wyrwane z kontekstu. Nie brakuje też fantazmatów typu „Żydzi sam stworzyli sobie getta”, bo naziści powiedzieli im, że chcą zabić tylko Polaków-katolików, a getta mają służyć do spokojnego przeżycia wojny.
Mrozowicz przyznaje, że zapowiedzi Sumlińskiego większość osób nie traktowała poważnie. W Jedwabnem przyłączyło się do niego zaledwie parę osób, reszta to narodowcy i członkowie pseudonaukowego Stowarzyszenia Wizna 1939.
– W demokratycznym państwie prawa nikt nie może sobie ot tak stawiać pomników w pobliżu innych ważnych dla społeczeństwa miejsc – a szczególnie związanych z kaźnią setek niewinnych ofiar, które zostały bestialsko zgładzone za to, że nie były katolikami. To skandal na skalę międzynarodową – mówi Mrozowicz.
Więcej w Wyborczej
STOWARZYSZENIE
OTWARTA RZECZPOSPOLITA
Biuro czynne dla interesantów:
poniedziałek-piątek: 10.00 - 14.00
Chcesz być na bieżąco?