Niedawno zadzwoniła do nas pani, oznajmiając, że we wrześniu przyjadą do Polski czarne Ahmedy i zaczną zabijać. Koleżanka, która odebrała, całkiem przytomnie i ze szczerą obawą zapytała: Ale wszystkich?

Zacznijmy od fake newsów na temat działalności centrów integracji cudzoziemców. Pierwszy: centra budują ośrodki, a nawet całe osiedla dla nielegalnych migrantów. Taki post opatrzony zdjęciem przypadkowego budynku w trakcie remontu i wpisem prawdziwego centrum integracji cudzoziemców trafia do sieci, na grupy sąsiedzkie z alarmującym podpisem. I zaczyna żyć swoim życiem.

Drugi fake news: centra zamierzają ściągnąć do Polski cudzoziemców z najdalszych zakątków świata i oferują miejsca całodobowego pobytu. Po co i dlaczego? Nie wiadomo. Tymczasem centra pomagają tylko migrantom, tym legalnie przebywającym w Polsce.

Trzecie kłamstwo: centra rozdają pieniądze polskich podatników uchodźcom. Fakty? Centra żadnych pieniędzy nie mają i ich rozdają. Ich zadaniem jest integracja, a nie zakwaterowanie, czy rozdawnictwo.

Od miesięcy pracownicy centrum walczą z obezwładniającą dezinformacją i hejtem. Sami padają jej ofiarą.

– Ludzie dzwonią, piszą, rzucają wulgaryzmami, wyzywają nas od naiwnych, głupich, pożytecznych idiotów. Niektórzy pytają, gdzie te ośrodki mają powstać, bo mają ziemię na sprzedaż i boją się, że straci na wartości – opowiada Zuzanna Grundwald, zastępczyni kierownika działu polityki migracyjnej Centrum Integracji Cudzoziemców w Poznaniu.

Jednych da się uspokoić, wytłumaczyć, jak naprawdę sytuacja wygląda. Inni dzwonią tylko po to, by wylać swoje frustracje. Ale pojawiają się i takie stwierdzenia, na które trudno znaleźć odpowiedź.

Jedna z pracowniczek poznańskiego centrum wspomina: – Dość niedawno zadzwoniła do nas pani, właściwie oznajmiając, że we wrześniu przyjadą do Polski czarne Ahmedy i zaczną zabijać. Koleżanka, która odebrała, całkiem przytomnie i ze szczerą obawą zapytała: Ale wszystkich? To trochę zbiło z pantałyku rozmówczynię. Dzięki temu dalej dało się normalnie porozmawiać i wyjaśnić, że nikt nie będzie przyjeżdżał, nikogo nie sprowadzamy.

Niektórzy wyszukują na portalach społecznościowych prywatne profile pracowników centrów. I tam także wysyłają wiadomości, albo zostawiają wulgarne i obraźliwe komentarze. – A w sieci dialogu już nie ma – przyznają pracownicy.

Teraz fakty. Pierwsze centra integracji uchodźców powstały trzy i pół roku, jeszcze za czasów rządów Zjednoczonej Prawicy. Wielkopolska przodowała w pilotażowym projekcie, który był finansowany ze środków unijnych i ze środków Funduszu Azylu, Migracji i Integracji.

Centra otwarto nie tylko w stolicy województwa, ale także w innych wielkopolskich miastach, gdzie napływ migrantów – przede wszystkim zarobkowych – jest duży. Powstały w Pile, Kaliszu, Koninie i Lesznie, czyli byłych miastach wojewódzkich. Bo to właśnie dla migrantów, którzy do Wielkopolski przyjechali w poszukiwaniu lepszej pracy i lepszego życia, centra były otwierane.

Zasady działania były proste: centra mają służyć osobom cudzoziemskim w lepszym dostosowaniu do życia w Polsce, integracji z Polakami. Cudzoziemcy za pośrednictwem centrum mogą więc skorzystać z porad prawnych, wsparcia psychologicznego, kursów językowych i adaptacyjnych, czy licznych zajęć integracyjnych. Tu zdobędą także wszystkie potrzebne informacje o zasadach i procedurach legalizacji pobytu, statusie wniosków o legalizację pobytu oraz wsparcie w złożeniu wniosku i jego uzupełnień.

Więcej w Wyborczej