Europoseł Grzegorz Braun jest podejrzany o popełnienie siedmiu przestępstw, m.in. o rasistowski wybryk w Sejmie z gaśnicą.
Doszło do niego 12 grudnia 2023 roku. W Sejmie – poza zgaszeniem świec Chanuka – Braun zaatakował uczestniczkę obrzędu, doktor Magdalenę Gudzińską-Adamczyk, która próbowała mu przeszkodzić. Braun rozpylał jej w twarz proszek z gaśnicy. Kobieta trafiła do szpitala.c
Śledztwo wszczęła warszawska prokuratura. Dołączono do niego inne wybryki posła – a później europosła – Grzegorza Brauna. Wśród nich napad na Instytut Kardiologii i szarpaninę z Łukaszem Szumowskim, ministrem zdrowia w rządzie Mateusza Morawieckiego, a także znieważenie go. Do zdarzeń doszło w 2022 roku.
Z kolei w styczniu 2023 roku Braun wyniósł z gmachu sądu w Krakowie choinkę i wyrzucił ją na śmietnik. Nie spodobały mu się bombki z flagami Ukrainy. To kolejny zarzut w tej sprawie. Następny zarzut dotyczy chuligańskiego ataku na Niemiecki Instytut Historyczny w maju 2023 roku.
Przypomnijmy, że w styczniu 2024 roku Sejm – na wniosek warszawskiej Prokuratury Okręgowej – uchylił immunitet Brauna, ówczesnego posła wybranego z list Konfederacji. Polityk został przesłuchany i postawiono mu zarzuty. Wkrótce potem wystartował jednak w wyborach do Parlamentu Europejskiego i został deputowanym.
W ten sposób Braun uzyskał kolejny immunitet, który uchylany był przez Parlament Europejski aż do maja 2025 roku. Gdy dokumenty wróciły do Polski, Braun kolejny raz został przesłuchany. Na ostatnim przesłuchaniu – dowiedziała się „Wyborcza” – oświadczył, że rezygnuje z końcowego zapoznania się z materiałami śledztwa.
Przed zamknięciem śledztwa i przesłaniem aktu oskarżenia do sądu prokuratura ma obowiązek pokazać akta całej sprawy podejrzanemu, a on może jeszcze złożyć wnioski dowodowe. Choćby o przesłuchanie dodatkowych świadków czy wykonanie kolejnych ekspertyz. Jeśli prokuratura je uwzględni, to opóźnia przesłanie oskarżenia do sądu.
Braun akt czytać nie chciał, jednak wnioski dowodowe złożył. Według naszych informacji, nie zrobił tego podczas przesłuchania. Prokuratorowi miał oznajmić, że właśnie wysłał je pocztą. Nasz rozmówca z prokuratury nie ma wątpliwości, że chodziło tylko o opóźnienie zakończenia śledztwa.
Pismo od polityka trafiło do prokuratury pod koniec ubiegłego tygodnia. Co teraz? Prokurator czyta je i podejmie decyzję. Jeśli oceni, że dokumenty nie mają żadnego znaczenia i są obliczone wyłącznie na przeciąganie sprawy, zamknie śledztwo i wyśle do sądu akt oskarżenia.
W takiej sytuacji akt jeszcze w lipcu mógłby trafić do sądu.
Więcej w Wyborczej
STOWARZYSZENIE
OTWARTA RZECZPOSPOLITA
Biuro czynne dla interesantów:
poniedziałek-piątek: 10.00 - 14.00
Chcesz być na bieżąco?