25 06 2005

Oświadczenie w sprawie programu “Warto rozmawiać” 

W nadanej po godz. 0.00 w nocy z 20 na 21 czerwca br. w Programie II telewizji publicznej drugiej części talk-show „Warto rozmawiać” Jan Pospieszalski poruszył m.in. temat odbytej 11 czerwca w Warszawie nielegalnej Parady Równości, której to oficjalnej nazwy zresztą nie używał, konsekwentnie (i nieprzypadkowo) wielokrotnie nazywając ją „paradą homoseksualistów”. Z pewną pomocą zaproszonych uczestników panelu podzielających jego poglądy, tym razem nawet nie udając, że gotów jest wysłuchać przedstawicieli innych opcji, dokonał zabiegu ostatnio wielokrotnie powtarzającego się w takich dyskusjach: uczynił z warszawskiej demonstracji wydarzenie bliźniacze w stosunku do wtargnięcia demonstrujących gejów do paryskiej katedry Notre-Dame, a ukryte cele polskich demonstrantów odnalazł aż w Hiszpanii, w prowadzonych tam dyskusjach na temat małżeństw homoseksualnych i kontrowersyjnych projektach umożliwienia im adopcji dzieci. W ten sposób kontekstem wyjaśniającym to, co miało miejsce w Warszawie przed dziesięcioma dniami, okazały się wydarzenia zachodzące tysiące kilometrów od Polski, w innych społeczeństwach i kulturach. Równocześnie pan Pospieszalski nie dopuścił do rozmowy o Paradzie Normalności, zorganizowanej przez Młodzież Wszechpolską, która przeszła tymi samymi co Parada Równości warszawskimi ulicami równo tydzień później – choć właśnie przebieg tej drugiej parady i wypowiedzi jej uczestników mogłyby dać do myślenia na temat przyczyn, dla których demonstrowanie poparcia dla idei równości wszystkich polskich obywateli (także tych o odmiennej orientacji seksualnej) jest w naszym kraju potrzebne.

Talk-shows pana Pospieszalskiego od dawna znane są z tego, że prowadzący nie próbuje być bezstronnym moderatorem, lecz energicznie bierze stronę bliskich mu ideowo czy politycznie dyskutantów. Wielokrotnie też zwracano uwagę, że tytuł audycji, pozornie sugerujący korzyści z wymiany poglądów, często brzmi w związku z tym jak niezamierzona ironia. Tym razem jednak przekroczono pewne granice, dokonując wyjątkowo obrzydliwej manipulacji i pośrednio atakując dwie osoby będące niekwestionowanymi moralnymi autorytetami. Odwołują się one w swych wystąpieniach w sposób rzeczywisty, a nie deklaratywny, do wartości ewangelicznych i w praktyce realizują tytułowy postulat, zgodnie z którym warto i należy rozmawiać nawet o sprawach budzących kontrowersje. Osoby te to niezależna katolicka publicystka pani Halina Bortnowska oraz redaktor naczelny „Tygodnika Powszechnego” ks. Adam Boniecki. Migawka filmowa z wypowiedzią Haliny Bortnowskiej, w której po prostu broniła ona zagwarantowanego przez demokratyczną Konstytucję RP prawa wszystkich obywateli do pokojowego manifestowania własnych poglądów, została umieszczona w bezpośrednim kontekście krytykującej ideowe założenia Parady Równości wypowiedzi ks. biskupa Stanisława Michalika. W ten sposób zasugerowano, że postawa katolickiej publicystki jest sprzeczna z oficjalnym stanowiskiem Kościoła. Wypowiedź ks. Bonieckiego z niedawno przeprowadzonej w telewizji jego dyskusji z młodzieżowymi reprezentacjami partii politycznych, w której ksiądz redaktor mówił m.in. o potrzebie dyskusji o problemach wynikających z przemian we współczesnym modelu rodziny, pan Pospieszalski przedstawił jako opowiedzenie się za zalegalizowaniem małżeństw homoseksualistów – i dopiero po interwencji jednej z uczestniczek panelu częściowo się z tego wycofał. Trudno oprzeć się wrażeniu, że w obu wypadkach celem tych manipulacji było oczernienie wymienionych osób w oczach opinii publicznej, a zwłaszcza w oczach przedstawicieli najbliższych im środowisk i instytucji. Trzeba przy tym podkreślić, że pani Bortnowskiej i ks. Bonieckiego nie było w studiu, toteż nie mieli oni żadnej możliwości sprostowania fałszów ani polemiki z dającym fałszywe świadectwo.

Zarząd Stowarzyszenia Otwarta Rzeczpospolita stanowczo protestuje przeciwko manipulacjom Jana Pospieszalskiego. Jesteśmy dumni z tego, że pani Halina Bortnowska zasiada w Radzie Programowej naszego Stowarzyszenia i uczestniczy w prowadzonych przez nas działaniach. Niezmiernie też cenimy ks. Adama Bonieckiego i redagowane przez niego pismo. Jednakże w tym wypadku chodzi o coś więcej niż tylko o solidarność z ludźmi, których postawa otwartości wobec innych i ich poglądów jest bardzo bliska programowym wartościom i celom Stowarzyszenia. Jesteśmy bowiem świadomi, że w dzielących nasze społeczeństwo sporach właśnie takie osoby jak pani Halina Bortnowska, ks. Adam Boniecki i nieliczni im podobni dają szansę na prowadzenie trudnego wprawdzie, ale odwołującego się do argumentów dialogu. Jeśli pozwolimy, żeby autorytety moralne zostały zniszczone, pozostanie jedynie wzajemne opluwanie się, pięści i kamienie.

Warszawa, dn. 21.06.2005

Zarząd Otwartej Rzeczypospolitej — Stowarzyszenia przeciw Antysemityzmowi i Ksenofobii

Do wiadomości: Rada Etyki Mediów, Redakcja „Gazety Wyborczej”, Redakcja „Rzeczypospolitej”, Redakcja „Tygodnika Powszechnego”