est nagranie potwierdzające, że nastolatki z Ukrainy zostały uderzone na placu zabaw w Legnicy – wynika z ustaleń Wyborczej. Policjanci wiedzą już, kim jest kobieta uczestnicząca w zdarzeniu. Na razie nie została zatrzymana.
W sobotę 18 lipca wieczorem na placu zabaw przy ulicy Polarnej w Legnicy, dwie dziewczynki z Ukrainy miały zostać uderzone, jedna pięścią w szyję, druga pięścią w twarz. Kobieta wyglądająca na trzydziestolatkę, spytana przez dzieci, dlaczego to zrobiła, miała odpowiedzieć: „bo jesteście z Ukrainy”.
Incydent opisała na Facebooku mama dwóch trzynastolatek z Ukrainy. Ona zawiadomiła też policję. – Funkcjonariusze ustalili kobietę, która uczestniczyła w zdarzeniu – mówi „Wyborczej” rzeczniczka legnickiej policji nadkomisarz Jagoda Ekiert. – Materiały trafiły już do prokuratury, która zdecyduje o dalszych krokach w sprawie.
Jak się dowiadujemy, prokuratura wysłała już do legnickiego sądu wniosek o przesłuchanie ukraińskich dziewczynek. Sąd ma dwa tygodnie na decyzję, czy do przesłuchania dojdzie i na jego przeprowadzenie. Prokuratura chce ustalić motywację kobiety. Bo to ma znaczenie dla prawnej oceny tego, co się stało.
– To, że doszło do użycia przemocy, to w zasadzie sporne nie jest – mówi osoba, znająca szczegóły sprawy. Dopytywana, czy jest nagranie, nie zaprzecza. My wiemy, że policja zabezpiecza wszystkie możliwe nagrania, pokazujące miejsce zdarzenia. Plac zabaw – przynajmniej jego fragment – widać m.in. na kamerach zamontowanych na pobliskim basenie Delfinek, należącym do legnickiego Ośrodka Sportu i Rekreacji.
Pytanie, na które śledczy muszą znaleźć odpowiedź dotyczy tego, czy zdarzenie miało podtekst rasistowski, na co wskazywać mają rzekome słowa „bo jesteście z Ukrainy”. To ważne, bo sam fakt, że dziewczynki zostały uderzone można by uznać za „naruszenie nietykalności cielesnej”. A to przestępstwo zagrożone karą do roku więzienia. Ewentualnie za lekki uszczerbek na zdrowiu – zagrożenie do dwóch lat.
Ale gdyby pojawiły się dowody, że do użycia przemocy doszło „z powodu przynależności narodowej” nastolatek, to zagrożenie rośnie do pięciu lat więzienia. Pani Alina – mama jednej z poszkodowanych dziewczynek – zna tę historię wyłącznie z relacji dzieci. Stąd konieczność ich przesłuchania. Dodajmy że policja szuka też ewentualnych innych świadków zajścia.
Więcej w Gazecie Wyborczej
STOWARZYSZENIE
OTWARTA RZECZPOSPOLITA
Biuro czynne dla interesantów:
poniedziałek-piątek: 10.00 - 14.00
Chcesz być na bieżąco?