– To było morderstwo na tle rasistowskim – twierdzą przyjaciele Maxa Itoy, który w maju 2010 został zastrzelony przez policjanta. Funkcjonariusz bronił się mówiąc, że Nigeryjczyk próbował odebrać mu broń. Prokuratura umorzyła śledztwo, gdyż relacje świadków i opinie biegłych były zbyt różne od siebie.
Po blisko 2 latach śledztwa, prokuratura nie potrafiła odpowiedź na pytanie: jak doszło do zabójstwa Maxa Itoy? Świadkowie wydarzeń z maja 2010, kiedy to nieumundurowani policjanci przeprowadzili obławę na nielegalnych handlarzy Stadionu 10-lecia, twierdzili, że zaatakowano funkcjonariuszy dopiero po strzale, a wcześniej doszło jedynie do żywej wymiany zdań. Policja twierdzi natomiast, że konieczna była interwencja, gdyż Nigeryjczyk próbował odebrać broń jednemu z nich i był agresywny.
Prokuratura przesłuchała kilkudziesięciu świadków, powołała biegłych, sprawdziła materiały dowodowe, w tym filmy nagrane telefonem komórkowym. Pomimo licznych zabiegów nie udało się odtworzyć tamtego zajścia. Nie dowiemy się więc czy konieczna i czy w ogóle była to obrona własna, jeśli wdowa po Itoy nie złoży odwołania. Tylko czy wówczas prokuratura znajdzie dowody i będzie w stanie wyjaśnić tę sprawę? Protestujący w ubiegłą niedzielę zwolennicy wersji, która mówi o zabójstwie na tle rasowym, nadal domagają się ukarania winnego tej tragedii. Czekamy więc na ciąg dalszy.
STOWARZYSZENIE
OTWARTA RZECZPOSPOLITA
Biuro czynne dla interesantów:
poniedziałek-piątek: 10.00 - 14.00
Chcesz być na bieżąco?