Po raz pierwszy w historii liczba cudzoziemców przekroczyła w całym kraju 2 miliony. Tylko w Krakowie mieszka ich ok. 78 tysięcy. – Na pierwszym miejscu w stolicy Małopolski są Ukraińcy, zaraz za nimi Białorusini, a potem Hindusi – mówią naukowcy.

Już blisko co szósty pracownik w Krakowie to imigrant. Obcokrajowcy pracują najczęściej w branży budowlanej, jako magazynierzy i operatorzy wózków widłowych oraz kierowcy. Sporo jest też osób, które są zatrudnione w ochronie zdrowia, edukacji (np. jako lektorzy języków) i w korporacjach. Tych, którzy pobierają zasiłek dla bezrobotnych, jest miesięcznie zaledwie od 50 do 80 osób. 

Co ciekawe, na krakowskiej migracji odbijają się głośne ostatnio masowe zwolnienia w korporacjach. – Jedną z głównych grup, która wcześniej dynamicznie rosła, a teraz się zatrzymała, są Brazylijczycy. Wielu z nich pracowało w korporacjach, głównie w IT. Kiedy zostali zwolnieni, po prostu się wyprowadzili – mówi prof. Jan Brzozowski z Uniwersytetu Jagiellońskiego.

Dane pochodzą z najnowszego raportu dotyczącego migrantów w Krakowie. Oprócz prof. Brzozowskiego, badania prowadzili naukowcy z Uniwersytetu Ekonomicznego w Krakowie, prof. Konrad Pędziwiatr i prof. Marcin Stonawski.

Wniosek główny? Polska jest krajem imigracyjnym. Więcej osób wprowadza się do Polski, niż się z niej wyprowadza.

W minionym roku po raz pierwszy w historii liczba cudzoziemców z ważnymi dokumentami przekroczyła w całym kraju 2 miliony. W Krakowie mieszka ich ok. 78 tysięcy. To w większości osoby, które — jak pokazują dane — pracują i odprowadzają podatki w Polsce. 

Kto znajduje swój dom w stolicy Małopolski? Przede wszystkim Europejczycy spoza UE. Jeszcze 5 lat temu osoby z Ukrainy stanowiły 2/3 migrantów w mieście; dwa lata temu 56,5 procent, a w zeszłym roku ten odsetek spadł do ok. 51 procent.

– Ukraińców nie ubywa, po prostu przybywa ludzi z innych krajów, dlatego ten odsetek się zmniejsza. Można było się spodziewać, że będą się wyprowadzać z Polski, chociażby ze względu na rosnącą ksenofobię. Tymczasem nie tylko tak się nie stało, ale nawet jest ich u nas więcej – mówi prof. Brzozowski.

Choć uchodźcy zza naszej wschodniej granicy to największa grupa obcokrajowców w stolicy Małopolski, równolegle rosną inne grupy. Przybywa zwłaszcza osób z Filipin i Kolumbii.

Więcej w Gazecie Wyborczej