Krzysztof Tuduj, poseł Ruchu Narodowego i lider partii Konfederacja Wolność i Niepodległość był w piątek „w trasie z Warszawy na zachód” z dwoma kolegami. Około godz. 22.40 zjechali na MOP w Baranowie. Koledzy posła poszli po jedzenie, on został w aucie.

„Przeszedł mi przed maską pan nie kojarzący się obywatelem Polski. Za to całkowicie przypominający wyglądem inżyniera z czarnego lądu chcącego ubogacać” – opisuje Tuduj. Zdziwił się, że mężczyzna jest sam. Tuduj relacjonuje: „Rozglądał się, przystanął przy moim aucie, wymieniliśmy się spojrzeniami, trwało to dłużej niż krótko. Być może oceniał czy zaczepić, ale poszedł dalej”.

Poseł Ruchu Narodowego postanowił nagrać mężczyznę, który zatrzymał się przy ciężarówce i zapinał klamry na plandece. Nie do końca wiadomo, dlaczego. Ale to właśnie ten film opublikował na swoim profilu na Facebooku sugerując, że mężczyzna chciał okraść jedną z ciężarówek na parkingu.

„Zareagowaliśmy, zdecydowałem, że obudzimy kierowcę. Aby podjechać autem, musieliśmy objechać kawałek parkingu. Gdy dotarliśmy, to inżynier odszedł już od tego auta, był przy innym, ale przyspieszył kroku i zaczął się ulatniać” – pisze Tuduj. Na 112 jednak nie zadzwonił.

Komunikat w tej sprawie wydało biuro prasowe policji w Grodzisku Mazowieckim. Na komendzie obejrzeli nagranie i od razu wysłali na MOP Baranów policjantów z pionu kryminalnego. Ciężarówka z nagrania nadal stała na parkingu.

„W wyniku przeprowadzonych ustaleń funkcjonariusze potwierdzili, że nie doszło do żadnego przestępstwa, a w szczególności nikt nie usiłował włamać się do naczepy samochodu ciężarowego” – wyjaśniają policjanci. I dodają: „Policjanci skontaktowali się z kierowcą pojazdu. Okazało się, że był nim obywatel Hiszpanii – ten sam mężczyzna, który został pokazany na nagraniu dołączonym do wpisu jako osoba mogąca dopuszczać się przestępstwa i usiłująca włamać się do naczepy.”

Policjanci sprawdzili dokumenty kierowcy i pojazdu oraz papiery przewozowe. Nie stwierdzili żadnych nieprawidłowości.

Więcej w Gazecie Wyborczej