Koniec roku nie jest łaskawy dla kasy Lechii Gdańsk. Klub może za to podziękować swoim kibicom, którzy najpierw na kwadrans przerwali ligowy mecz z Górnikiem, za co nałożono na gdańszczan 100 tys. zł kary, a teraz doszło kolejne 35 tys. zł. Tym razem za rasistowskie okrzyki w meczu Pucharu Polski – również z rywalem z Zabrza.
Do zdarzenia doszło 2 grudnia podczas pucharowego meczu w Gdańsku pomiędzy Lechią a Górnikiem. Goście wygrali 3:1. Ousmane Saw dwukrotnie trafił do siatki gdańszczan i po drugim trafieniu z trybun zaczęto wykrzykiwać rasistowskie hasła.
Sprawę do organów dyscyplinarnych PZPN zgłosił klub z Zabrza. Wskazywano, że kibice gospodarzy krzyczeli m.in.: „J***ć Murzyna, Lechia to biała drużyna”. Nie zabrkało komentarzy, że rasistowskie hasła nie tylko uderzają w piłkarza Górnika, ale też… jednego z ulubieńców fanów biało-zielonych, Camilo Menę, który również jest ciemnoskóry.
Sprawę skomentował także Lukas Podolski, jeden z właściciel i jednocześnie zawodnik zabrzan, który powiedział, że „nie ma miejsca na rasizm w naszym społeczeństwie, sporcie i życiu”. Mistrz świata, który większość swojej kariery spędził w Niemczech i grał z przedstawicielami wielu narodowości doskonale wie, że tak na boisku, jak i poza nim kolor skóry nie ma najmniejszego znaczenia.
Szybko po incydencie do sprawy odniosła się też Lechia. Rzeczniczka klubu, Karolina Kawula, przekazała, że „jako Lechia nie akceptujemy żadnych zachowań sprzecznych z normami społecznymi, z którymi identyfikuje się klub. Każdy incydent, który jest niezgodny z tymi wartościami, traktujemy poważnie. (…) Wystosowaliśmy też przeprosiny”.
Więcej w serwisie zawszepomorze.pl
STOWARZYSZENIE
OTWARTA RZECZPOSPOLITA
Biuro czynne dla interesantów:
poniedziałek-piątek: 10.00 - 14.00
Chcesz być na bieżąco?