Monitoring

Kolorowo i radośnie w Bielsku-Białej. Ulicami miasta przeszedł II Bielski Marsz Równości

2022/07/04

Tłum z tęczowymi flagami przemaszerował w niedzielę ulicami Bielska-Białej. To było drugie takie wydarzenie w historii miasta. Z placu Chrobrego w Bielsku-Białej wyruszył w niedzielne popołudnie II Bielski Marsz Równości. Uczestnicy zgromadzenia przeszli ulicami w centrum miasta: 3 Maja, Wałową, Mostową, Piłsudskiego, Lwowską, Stojałowskiego i wrócili na plac Chrobrego. Wydarzenie zakończyła Tęczowa Biba. W wydarzeniu uczestniczyli politycy, m.in. poseł Adrian Zandberg oraz wicemarszałek Senatu Gabriela Morawska-Stanecka. Organizatorzy szacują, że w marszu wzięło udział 3,5 tys. osób.

Więcej w Wyborczej

Poznański Marsz Równości szedł po równość i szacunek dla osób LGBT+. Organizatorzy: Największy z dotychczasowych

2022/07/03

Atmosfera była fantastyczna. Przyjechali goście z całej Polski, rodziny z dziećmi, starsze osoby. Święta społeczności LGBT+ nie udało się zepsuć grupce kiboli, którzy wznosili nienawistne okrzyki, próbowali spalić tęczową flagę, potem ją podarli. To był już 18. Marsz Równości w Poznaniu, ale pierwszy na takiej trasie.

Tuż przed poznańskim Marszem Równości prezes PiS Jarosław Kaczyński na partyjnej konwencji kpił z osób transpłciowych i mówił, że „on by to badał”. U jego zwolenników wzbudziło to śmiech. Kaczyński robi jednak na nienawiści do LGBT+ politykę, ale to żywe osoby, które cierpią. Szczególnie, jeśli są młode. 

Na poznańskim marszu do tej sytuacji odnoszono się wprost. Jeden z transparentów: „Protect my trans kids”. – Jesteśmy tu, żeby sprzeciwić się tym słowom Kaczyńskiego o osobach transpłciowych. To już siedem lat, więc to nie zaskakuje. Ale to nadal oburzające – mówiła nam posłanka KO Joanna Jaśkowiak, która wzięła udział w tegorocznym Marszu Równości.

Na plażę Wilda przyszedł prezydent Poznania Jacek Jaśkowiak. Miał na sobie koszulkę z wyrazami solidarności z osobami LGBT+. Jaśkowiak witał się z poznaniakami, robił sobie z nimi zdjęcia. Ale przemówień polityków nie było, więc i Jaśkowiak nie przemawiał. Po marszu napisał na Facebooku: „Miłość, wolność, radość. Wolne Miasto Poznań i szacunek ponad wszystko”.

Oprócz Jaśkowiaków, na marszu byli – europosłanka Zielonych Sylwia Spurek, szefowa SLD w Poznaniu Beata Urbańska, miejscy radni Nowoczesnej Bartłomiej Ignaszewski i Wojciech Chudy oraz Wspólnego Poznania – Dorota Bonk-Hammermeister i Paweł Sowa.

Więcej w Wyborczej

Kanada. Negowanie Holokaustu karalne. Antysemityzm jako przestępstwo. Nowy wpis w kodeksie karnym

2022/06/27

Publiczne negowanie Holokaustu i popieranie antysemityzmu stało się w Kanadzie przestępstwem. Właśnie weszła w życie zmiana kodeksu karnego, która wprowadza karę do dwóch lat więzienia za takie wypowiedzi.

„Każdy kto w rozmowie innej niż prywatna, przedstawia stanowisko świadomie popierające antysemityzm poprzez pochwalanie, zaprzeczanie lub umniejszanie znaczenia Holokaustu jest winny przestępstwa ściganego z oskarżenia publicznego i może być skazany na karę więzienia nie przekraczającą dwóch lat” – brzmi dopisany do kodeksu karnego artykuł.

Holokaust zdefiniowano w kodeksie karnym jako „zaplanowane i zamierzone przez państwo prześladowania i unicestwienie europejskich Żydów prowadzone przez nazistów i ich współpracowników w latach 1933–1945”.

Publiczne negowanie Holokaustu jest karalne w Izraelu i wielu krajach europejskich, w tym w Polsce.

Według raportu organizacji B’nai Brith, liczba aktów antysemityzmu wzrosła w Kanadzie w 2021 roku siedmiokrotnie w porównaniu z rokiem 2020. W związku z tym w budżecie państwa znalazło się 70 mln CAD na inicjatywy na rzecz społeczności żydowskiej w Kanadzie, w tym 20 mln na rozbudowę Muzeum Holokaustu w Montrealu.

Źródło: Polsat News

Jarosław Kaczyński o osobach LGBT+: ja bym to badał. Politycy komentują

2022/06/26

Jarosław Kaczyński na spotkaniu z wyborcami we Włocławku nawiązał do osób LGBT+. Jak mówił, ktoś być może „uważa, że każdy z nas może w pewnym momencie powiedzieć, że teraz, do tej pory, do godziny – jest w tej chwili koło wpół do szóstej – byłem mężczyzną, a teraz jestem kobietą”. – Można mieć takie poglądy, dziwne co prawda. Ja bym to badał, ale… – dodał prezes PiS. Poseł Cezary Tomczyk (PO) ocenił, że to „wypowiedź oparta czysto o stereotypy i nienawiść”. Poseł Andrzej Sośnierz (Polskie Sprawy) mówił, że „trudne problemy odmienności innych ludzi nie powinny być przedmiotem tak publicznych debat”.

Prezes Prawa i Sprawiedliwości Jarosław Kaczyński podczas sobotniej konferencji we Włocławku mówił między innymi, że „musimy (…) doprowadzić do tego, żeby jakieś reguły przyzwoitości, normalnego języka, reguły kultury po prostu, takiej elementarnej kultury powróciły”. – To jest nasz cel – przekonywał. Ocenił też, że „musimy także doprowadzić, chociaż to może najtrudniejsze, do tego, żeby powróciła prawda”.

– Oczywiście ktoś się może z nami nie zgadzać, ma lewicowe poglądy. Uważa, że każdy z nas może w pewnym momencie powiedzieć, że teraz, do tej pory, do godziny – jest w tej chwili koło wpół do szóstej – byłem mężczyzną, a teraz jestem kobietą – powiedział Kaczyński i krótko się zaśmiał.

– Bo przecież lewica uważa, że tak powinno być. I należy tego przestrzegać. Mój szef w pracy, dajmy na to, czy nawet moja koleżanka, czy mój kolega powinni się do mnie zwracać już tym razem w formie żeńskiej – kontynuował. – No, można mieć takie poglądy, dziwne co prawda. Ja bym to badał, ale… – dodał lider PiS i ponownie się zaśmiał.

Więcej w tvn24.pl

Antysemicki skandal na wystawie w Niemczech. „Granica została przekroczona”

2022/06/22

W niemieckim Kassel co pięć lat odbywa się wystawa „documenta”. W tym roku miejsca ma 15. edycja. Kuratorem ekspozycji jest kolektyw artystów kierowany przez dziewięcioosobową indonezyjską grupę Ruangrupa. Łącznie w wystawie bierze udział 1,5 tys. artystów.

Wydarzenie jednak wzbudziło wielkie emocje. I choć naprawdę głośno o niej zrobiło się dopiero po jej otwarciu, to gorąco zaczęło się robić na długo przed premierą.

Chodzi m.in. o pracę indonezyjskiego kolektywu artystycznego „Taring Padi”. Jest to ogromny obraz „zawieszony na rusztowaniu przed halą »documenta«. Pod spojrzeniem czaszki z przekrwionymi oczami widać apokaliptyczną scenę wojny domowej, wypełnioną demonstrantami, diabłami, aniołami i policjantami. W tym bogactwie ludzi dwie postacie kłują oczy: świnia, na której żołnierskim hełmie widnieje słowo »Mosad« (nazwa izraelskiego wywiadu zagranicznego — PAP), a na szyi ma czerwoną chustę z gwiazdą Dawida. I kolejna postać, która ukazuje ortodoksyjnego Żyda z kłami i runami SS na kapeluszu” — opisuje dziennik „Sueddeutsche Zeitung” (SZ).

„Powtarzam: godność ludzka, ochrona przed antysemityzmem, a także przed rasizmem i wszelkimi formami wrogości są podstawą naszego współistnienia, i tu także wolność artystyczna znajduje swoje granice” — powiedziała w rozmowie z „SZ” minister kultury Claudia Roth. Wraz z jej odpowiedniczką w landzie Hesja Angelą Dorn skrytykowały antysemicki — ich zdaniem — wydźwięk niektórych pokazywanych prac. „documenta” musi „natychmiast wyjaśnić to kuratorom i artystom oraz wyciągnąć odpowiednie konsekwencje”.

Centralna Rada Żydów w Niemczech „w równym stopniu ubolewa nad antysemityzmem artystów i brakiem odpowiedzialności organizatorów wystawy, który tu wychodzi na jaw”: „Kierownictwo »documenta« w oczywisty sposób zawiodło w sprawie antysemityzmu„. Dyrekcja „documenta” zapewniła, że „na wystawie nie będzie antysemityzmu” — czytamy w oświadczeniu opublikowanym na stronie Rady. Nie ma znaczenia, skąd pochodzą artyści, którzy szerzą antysemityzm — podkreślił przewodniczący Rady Josef Schuster. „Wolność artystyczna kończy się tam, gdzie zaczyna się wrogość wobec ludzi” — dodał.

Więcej na onet.pl

Wyrok sądu ws. kontrowersyjnego filmu „Inwazja LGBT”. TVP musi zapłacić i przeprosić w „Wiadomościach”

2022/06/21

Trzy dni przed wyborami parlamentarnymi w październiku 2019 roku Telewizja Polska wyemitowała krótki film pod tytułem „Inwazja LGBT”. Miał on dowodzić, że organizacje społeczne działające na rzecz osób LGBT zwożą ludzi na marsze równości, atakują Kościół katolicki, chcą „indoktrynować” dzieci, a nawet, że domagają się legalizacji pedofilii. Film spotkał się z ogromną krytyką w środowisku LGBT. 

Kampania Przeciwko Homofobii wytoczyła pozew przeciwko TVP w sprawie filmu. W czerwcu 2020 roku Sąd Okręgowy w Warszawie wydał wyrok, w którym nakazał usunąć z serwisu YouTube kontrowersyjną produkcję oraz zakazał TVP rozpowszechniania filmu w całości lub jego fragmentów w jakiejkolwiek formie.

Osoby, które pokazano w filmie, postanowiły walczyć przed sądem o usunięcie „produkcji” i zadośćuczynienie. Jak informuje OKO.Press we wtorek Sąd Okręgowy w Warszawie orzekł, że publikując materiał, TVP naruszyło ich dobra osobiste. 

Telewizja Polska musi przekazać ponad 35 tys. zł odszkodowania na rzecz organizacji społecznych działających na rzecz osób LGBT w Polsce. Dodatkowo w głównym wydaniu „Wiadomości” w przeciągu siedmiu dni od uprawomocnienia się wyroku muszą zostać opublikowane przeprosiny. Czas emisji oświadczenia nie może być krótszy niż 30 dni. Sąd zarządził również zakaz rozpowszechniania filmu.

Więcej na gazeta.pl

MEiN zmienia program szkolny. Strzelanie zastąpi lekcje o zdrowiu, także psychicznym

2022/06/19

Od września uczniowie ostatniej klasy szkoły podstawowej oraz szkół średnich będą uczyć się strzelania i szukania schronienia. Ale liczba godzin nie wzrośnie: z programu wykreślone zostały godziny poświęcone nauce o zachowaniach sprzyjających zdrowiu.

O tym, że w nowym roku rozpocznie się w szkołach nauka strzelania, minister edukacji Przemysław Czarnek mówił jeszcze w maju. Teraz pojawiły się projekty rozporządzeń dotyczących zmian w podstawie programowej dla VIII klasy szkoły podstawowej oraz w szkołach ponadpodstawowych. Uwzględniona w niej została, po pierwsze, zmniejszona liczba godzin nauki języka niemieckiego dla uczniów należących do mniejszości niemieckiej (z trzech do jednej godziny w tygodniu). 

Druga zmiana obejmie wszystkich uczniów, a będzie polegała na zmianie programu przedmiotu edukacja dla bezpieczeństwa (EdB). Moduł poświęcony dotąd edukacji zdrowotnej zostanie zastąpiony modułem poświęconym edukacji obronnej.

– Pomysł pojawił się w związku z wojną w Ukrainie. W programie edukacji dla bezpieczeństwa brakowało komponentu dotyczącego zagrożeń wojennych. Stąd chcąc utrzymać ten sam wymiar godzin, trzeba było znaleźć jakieś treści, które przynajmniej częściowo są nauczane na innych przedmiotach – mówi „Wyborczej” wiceminister edukacji Dariusz Piontkowski, odpowiedzialny za przygotowanie projektu obydwu rozporządzeń.

„Oczekiwanym efektem zmiany powinno być przygotowanie uczniów do właściwego reagowania w sytuacji zagrożenia działaniami wojennymi” – czytamy w ocenie skutków regulacji załączonej do obydwu projektów.

Podręczniki do edukacji dla bezpieczeństwa mają zostać zaktualizowane. Nadal będzie nauczanie pierwszej pomocy, ale „szczególny nacisk” ma być położony na „kształcenie umiejętności praktycznych, powtarzanych możliwie często, szczególnie przy nauce pierwszej pomocy, terenoznawstwa oraz strzelectwa”.

Edukacja obronna ma polegać na poznaniu ograniczeń organizmu ludzkiego związanych z brakiem snu, wody i pożywienia, wpływu czynników atmosferycznych na możliwości przetrwania, sposobów przeciwdziałania panice. Ma być też survival, czyli nauka tego, jak zwiększyć swoje szanse na przetrwanie w trudnych warunkach, zdobyć wodę i pożywienie w środowisku naturalnym: uczniowie mają poznać zasady cyberbezpieczeństwa.

Więcej w Wyborczej

Zagraniczni dyplomaci upominają się o prawa mniejszości w Polsce

2022/06/15

Konieczność obrony społeczności wymagających ochrony przed słownymi i fizycznymi atakami oraz mową nienawiści to główny przekaz listu otwartego podpisanego przez 46 ambasadorów i dyplomatów akredytowanych w Polsce. Wskazują szczególnie na konieczność działań w obszarach takich jak edukacja, zdrowie, kwestie społeczne, obywatelstwo, administracja publiczna oraz uzyskiwanie oficjalnych dokumentów.

Swoje wystąpienie dyplomaci przygotowali z okazji świętowanego w czerwcu przez społeczność LGBTQI+ Miesiąca Dumy. List przekazał do publicznej wiadomości ambasador USA w Warszawie Mark Brzezinski, a podpisali się po nim m.in ambasadorowie większości państw Unii Europejskiej, a także Ukrainy, Wielkiej Brytanii, Norwegii, Kanady, Australii, Nowej Zelandii, Izraela, RPA, Meksyku, Argentyny, Chile.

Autorzy wskazują również na znaczenie treści Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka i rolę przyrodzonej i niezbywalnej godności każdej jednostki. – Szacunek dla tych fundamentalnych praw, zawartych również w zobowiązaniach OBWE oraz obowiązkach i standardach Rady Europy i Unii Europejskiej, jako wspólnot praw i wartości, zobowiązuje rządy do ochrony wszystkich swoich obywateli przed przemocą i dyskryminacją oraz do zapewnienia im równych szans – piszą ambasadorowie.

Więcej na prawo.pl

Pastor, który jest gejem. „Nauczam ludzi, że Bóg kocha wszystkich, udzielam ślubów parom LGBT”

2022/06/14

W Polsce gejami i lesbijkami można pomiatać. Wyjątkowo obrzydliwie potrafią zachowywać się także Kościoły. Ale każdy duchowny, który ma prawdziwe powołanie, wie, że nie da się od tego uciec – mówi dr hab. Kazimierz Bem, pastor ewangelicko-reformowany.

Kilka lat temu wrzuciłem na Twittera dwa zdjęcia: jedno w pastorskiej todze i jedno w koloratce oraz tekst: „#jestem LGBT. Jestem pastorem ewangelickim (kalwińskim), nauczam ludzi o tym, że Bóg kocha wszystkich, udzielam ślubów parom LGBT”. Nie widziałem w tym nic kontrowersyjnego. Myliłem się.

To było w czasie kampanii prezydenckiej w Polsce – jednej z najbardziej obrzydliwych kampanii wyborczych od 1968 roku – gdy ze społeczności LGBT zrobiono jakąś ideologię. Poproszono wtedy osoby, które identyfikują się z jedną z tych literek – a ja akurat jestem „G” – żeby za pomocą zdjęcia w mediach społecznościowych powiedziały: Jestem LGBT. Jako że jestem prawdopodobnie jedynym znanym pastorem, który oficjalnie jestem gejem, postanowiłem dodać te zdjęcia, by wspomóc kampanię.

Rozpętała się burza. Internauci pytali, czy czytałem Biblię. – Otóż nie – odpowiadałem – pomimo że jestem pastorem od 9 lat i skończyłem studia na Yale Divinity School, ani razu nie wziąłem Biblii jej do ręki, Piłkarz FC Liverpool Kamil Grabara zapytał, dlaczego nie wezmę ślubu z innym pastorem. Odpowiedziałem zgodnie z prawdą, że żaden mi się nie oświadczył. Dostawałem wtedy maile od prawdziwych, biblijnych chrześcijan, że będę się smażył w piekle.

Cały wywiad z Kazimierzem Bemem w Newsweek Polska

Warszawa. Kontrola w ośrodku, uchodźcy z Ukrainy zostaną przeniesieni. „Poważne wątpliwości” wojewody

2022/06/12

Jak przekazał w piątek wojewoda mazowiecki Konstanty Radziwiłł, podczas kontroli warszawskiego ośrodka dla uchodźców przy ul. Modlińskiej (Global Expo) wykryto nieprawidłowości. – Najprawdopodobniej trzeba będzie zastanowić się nad kwestią przedłużania umowy z tym partnerem – mówił Radziwiłł. Uchodźcy zostaną przeniesieni do ośrodka Ptak Expo w Nadarzynie.

– Na hali na Modlińskiej przebywa obecnie tysiąc osób, może tysiąc dwieście – przekazał, dodając, że „mamy tu do czynienia ze sprawą do wyjaśnienia”.

Operator podaje liczby znacznie większe. Będzie to wymagało korekt

– wyjaśnił i dodał: – Jest sporne, czy partner, z którym mamy umowę, ma prawo dysponowania obiektem.

– Najprawdopodobniej trzeba będzie zastanowić się nad kwestią przedłużania umowy z tym partnerem. To jest tak, że, ponieważ nie znamy dobrze przyszłego scenariusza, umowy na zakwaterowanie i wyżywienie w tych dwóch wielkich halach są podpisywane co miesiąc na miesiąc i również z końcem czerwca umowa dla hali Global Expo się kończy. W związku z tym, że są poważne wątpliwości co do dalszej możliwości funkcjonowania tego ośrodka w tym miejscu – tłumaczył Radziwiłł.

Więcej na gazeta.pl

14. Marsz Równości we Wrocławiu. „Idziemy po równość i prawa człowieka!”

2022/06/11

„Duma bez uprzedzeń” – takie hasło towarzyszy uczestnikom 14. Marszu Równości we Wrocławiu. Na pl. Wolności zgromadziły się tłumy, które domagają się równych praw w Polsce. Tęczowa parada wyruszyła w miasto.

Uczestnicy pierwszy raz spotykali się na wrocławskim pochodzie w czerwcu, w środku trwającego Miesiąca Dumy. Maszerowali pod hasłem „Duma bez uprzedzeń”, bo właśnie dumną postawą stawiają opór uprzedzeniom. Tłum we Wrocławiu solidaryzował się również z ogarniętą wojną Ukrainą i uchodźcami z innych krajów.

Marsz Równości to nie tylko festiwal dumy, ale także protest przeciwko dyskryminacji osób LGBT+ w Polsce. Organizatorzy wygłosili na pl. Wolności siedem postulatów. 

– Żądamy natychmiastowego zaprzestania propagandy nienawiści w przestrzeni publicznej, płynącej z rządowych mediów, mównicy sejmowej, ambon kościelnych, busów i bilbordów! Żądamy nowelizacji art. 119 Kodeksu karnego i dopisania homofobii, transfobii i mowy nienawiści względem osób LGBT+ jako przesłanek dyskryminacji! – wyliczali prowadzący ze sceny.

Tłum skandował: „Żądamy, żądamy, żądamy!”. 

Więcej w Wyborczej

Kolejny zastrzyk gotówki dla Roberta Bąkiewicza i jego organizacji. Dostanie 850 tysięcy publicznych pieniędzy

2022/06/10

Około 850 tysięcy złotych z dotacji trafi do organizacji prowadzonych przez Roberta Bąkiewicza. – Publiczne pieniądze trafią do Straży Narodowej i Stowarzyszenia Marsz Niepodległości, między innymi na remont siedziby, która została kupiona dzięki środkom przyznanym im od państwa – tłumaczy Artur Warcholiński, reporter „Czarno na Białym”, który od dawna przygląda się szczodremu wsparciu, które Bąkiewicz otrzymuje od państwa.

Lista podmiotów, które otrzymały środki w ramach programu „Wolność po polsku – edycja 2022” została opublikowana na stronie Funduszu Patriotycznego. Dokument jest datowany na 6 czerwca. Na liście znajdują się dwie organizacje zarządzane przez Roberta Bąkiewicza: Straż Narodowa oraz Stowarzyszenie Marsz Niepodległości. Mają one otrzymać 850 tysięcy złotych.

Na rzecz Straży Narodowej ma zostać przelane 450 tysięcy złotych. Środki mają być przeznaczone na wsparcie uchodźców oraz remont ośrodka.

– O jaki chodzi ośrodek? O „Soplicowo Bąkiewicza”, czyli posesję położoną kilkadziesiąt kilometrów od Warszawy, którą Straż Narodowa zakupiła, żeby urządzić tam swoją siedzibę – opowiada Artur Warcholiński reporter „Czarno na Białym”, który na początku roku informował o kulisach przekazania 1,5 mln złotych na zakup siedziby dla organizacji. 

Jeżeli chodzi o wspieranie uchodźców to – jak podkreśla nasz reporter – na terenie „Soplicowa” znajduje się ich kilkudziesięciu. 

Druga z dotacji – na rzecz Stowarzyszenia Marsz Niepodległości – jest na kwotę 400 tysięcy złotych.

– Środki te, jak czytamy w opublikowanych przez Fundusz Patriotyczny dokumentach, mają być przeznaczone na „rozwój, bezpieczeństwo i możliwości organizacyjne Stowarzyszenia Marsz Niepodległości” – wyjaśnia Warcholiński.

Skontaktowaliśmy się z Robertem Bąkiewiczem, żeby zapytać go o dotacje i o to, jak środki mają być wykorzystane. Interesowało nas między innymi, jaka jest skala pomocy, którą Straż Narodowa niesie uchodźcom. Bąkiewicz po kilku minutach namysłu stwierdził, że nie będzie z nami rozmawiał. Zamiast komentarza, zaproponował udzielenie autoryzowanego wywiadu, w którym „odniesie się do wszystkich uwag i zgłaszanych wątpliwości”.

Więcej na tvn24.pl

Rośnie poparcie dla związków partnerskich i równości małżeńskiej. Władza tego nie zatrzyma

2022/06/09

Badania pokazują, że tym, co najmocniej wpływa na postawy osób, którym nie po drodze z prawami osób LGBT, jest progresywna legislacja. Tak było w Stanach Zjednoczonych, gdzie zaledwie dwa lata po wprowadzeniu równości małżeńskiej słupki poparcia dla tęczowych małżeństw przebiły próg 60 proc., a liczba niechętnych zmalała o 1/3.

Z najnowszych badań Gallupa, który sprawdza stosunek Amerykanów do społeczności LGBT od 1996 roku, wynika, że dziś prawie trzech na czterech badanych jest za równością małżeńską. Za ten rekordowy wynik odpowiadają przede wszystkim grupy, które do tej pory były najbardziej oporne: osoby po 65 roku życia, protestanci i wyborcy Republikanów. Jedynymi hamulcowymi, grupą, w której wciąż można znaleźć więcej przeciwników niż zwolenników, są osoby, które deklarują, że co tydzień chodzą do Kościoła (40 proc. za, do 50 proc. przeciwko).

Ameryka oswoiła się z osobami LGBT, ale oswaja się też Polska. Mimo że równość małżeńska i związki partnerskie to wciąż political fiction, społeczna akceptacja dla postulatu równouprawnienia stale rośnie i utrzymuje się na poziomie, który popchnął wielu konserwatywnych polityków na całym świecie do dostosowania prawa do zmieniającej się rzeczywistości.

W najnowszym sondażu Ipsos dla OKO.press po razy kolejny sprawdziliśmy, co by się stało, gdyby Polacy zagłosowali nad postulatami równości małżeńskiej i związków partnerskich w krajowym referendum. Nasze pytanie odnosiło się więc do kształtu normy prawnej, a nie stosunku do osób LGBT. I brzmiało: „Obecnie para kobiet lub para mężczyzn, która żyje ze sobą w związku jednopłciowym, nie ma prawa w Polsce do zawarcia ani związku partnerskiego, ani małżeństwa. Jaki jest Pana/Pani pogląd? Czy parom jednopłciowym należałoby…

  • dać prawo zawierania związków partnerskich,
  • dać prawo do zawierania małżeństw,
  • niczego nie zmieniać w prawie,
  • nie wiem, trudno powiedzieć.

Wyniki mówią same za siebie. 64 proc. Polaków opowiada się co najmniej za wprowadzeniem w naszym kraju związków partnerskich dla osób tej samej płci (w tym 28 proc. opowiada się równością małżeńską). 33 proc. badanych uważa zaś, że prawo nie powinno się zmieniać, a więc osoby nieheteronormatywne nie powinny mieć prawa ani do związków małżeńskich, ani do małżeństw.

Więcej w oko.press

Kontrowersyjna psycholożka z nagrodą Rzecznika Praw Dziecka. Walczy z edukacją seksualną, promuje „leczenie” LGBT

2022/06/08

W poniedziałek i wtorek w Warszawie odbył się organizowany przez rzecznika praw dziecka Mikołaja Pawlaka kongres „Wychowanie trwa wiecznie – Rodzina źródłem dobra”. Współorganizowały go Ministerstwo Edukacji i Nauki oraz Ministerstwo Rodziny i Polityki Społecznej, a patronatem objął prezydent Andrzej Duda.

– To, jaki świat stworzą nasze dzieci, zależy od tego, jak je wychowamy. Dlatego tak ważne jest to, co w naszych rodzinach przekazujemy potomkom, w jakie wartości ich wyposażamy i jakie fundamenty im budujemy. Bo w ten sposób sami tworzymy przyszłość – mówił rzecznik praw dziecka Mikołaj Pawlak.

Pawlak wręczył na kongresie Odznaki Honorowe za Zasługi dla Ochrony Praw Dziecka. Jedną z takich nagród otrzymała prezeska Fundacji Edukacji Zdrowotnej i Psychoterapii Bogna Białecka z Poznania. Białecka nagrodę przyjęła, a wkrótce potem o jej sukcesie poinformowało rządowe Radio Poznań. – Przyjęłam [tę nagrodę] z niedowierzaniem, ale z dużą wdzięcznością – mówiła w audycji homofoba Romana Wawrzyniaka Białecka.

W poznańskiej TVP Białecka mówiła, że „jest robiona bardzo duża krzywda dzieciom, jeżeli mówi się im: to od ciebie zależy, jakiej płci się czujesz”. W 2016 roku w „Rzeczpospolitej” Białecka powoływała się na nienaukowe teorie Lisy Diamond, która „wykazuje, że orientacja seksualna jest zmienna”, a „koncepcja, że orientacja jest wrodzona i niezmienna może być przydatna w celu uzyskania pewnych przywilejów, takich jak prawo do małżeństw jednopłciowych czy adopcji”. 

Na portalu „Christianitas” Bogna Białecka pisała, że „tożsamość seksualna to dobrowolnie przyjmowana etykieta, np. gej, lesbijka, bywa niezależna od pociągu seksualnego”. Dowodziła, że „nie wszystkie osoby odczuwające pociąg seksualny wobec własnej płci przyjmują etykietę geja/lesbijki/biseksualisty, nie uznając tej części swego doświadczenia życiowego za definiujące ich tożsamość”.

Białecka jest też zafascynowana „badaniami” Josepha Nicolosiego, amerykańskiego twórcy tzw. terapii reparatywnej, który zajmuje się „psychoterapią niechcianego pociągu do tej samej płci”, czyli po prostu „zmianą orientacji z homoseksualnej na inną”. Terapię reparatywną za nienaukową i zwyczajnie niebezpieczną uznają wszystkie stowarzyszenia psychologów. Ponad dekadę temu Białecka organizowała w Poznaniu konferencję z udziałem Nicolosiego, na której terapeuta z USA miał opowiadać o „leczeniu” homoseksualizmu.

Protestowały przeciwko temu środowiska LGBT+. Białecka jednak terapii reparatywnej broniła: „Dotyczy wyłącznie osób z homoseksualizmem, który jest niezgodny z ich ego. Innymi słowy osób, które cierpią z tego powodu i dlatego zależy im na wyeliminowaniu takich skłonności. Jest wiele metod terapeutycznych, które znajdują oparcie nie w pracach naukowych, ale w doświadczeniach klinicznych”.

Więcej w Wyborczej

Antysemityzm w Niemczech przybiera na sile. „Największe zagrożenie pochodzi od prawicowych ekstremistów”

2022/06/08

W 2021 roku niemiecki Urząd Ochrony Konstytucji (BfV) zarejestrował ok. 33,5 tys. przestępstw o podłożu politycznym, popełnionych przez ekstremistów; ponad 500 więcej niż w roku poprzednim. O ponad 12 proc. w porównaniu z rokiem 2020 wzrosła liczba przestępstw prawicowo-ekstremistycznych o podłożu antysemickim.

Takie dane zawiera roczne sprawozdanie BfV, które zostało przedstawione we wtorek w Berlinie przez minister spraw wewnętrznych RFN Nancy Faeser i szefa BfV Thomasa Haldenwanga – informuje telewizja ARD.

Według raportu, w ubiegłym roku zarejestrowano łącznie 33 476 przestępstw o podłożu politycznym, w których występowały elementy ekstremistyczne, w porównaniu z 32 924 w 2020 roku. 2994 z nich stanowiły przestępstwa z użyciem przemocy, w porównaniu z 2707 rok wcześniej.

Największym zagrożeniem ekstremistycznym dla naszej demokracji pozostaje ekstremizm prawicowy – powiedziała Faeser. Chociaż liczba przestępstw kryminalnych i przestępstw z użyciem przemocy popełnionych przez prawicowych ekstremistów spadła w ubiegłym roku po raz pierwszy od 2018 roku o 9,6 proc. do około 20 200, to potencjał prawicowych ekstremistów nastawionych na przemoc pozostał „na niezmienionym wysokim poziomie w 2021 roku”, wynosząc 13 500. Według raportu, w ciągu roku ich liczba wzrosła o 200 osób.

Musimy powstrzymać radykalizację, zlikwidować sieci prawicowych ekstremistów i konsekwentnie odbierać broń ekstremistom – stwierdziła szefowa MSW.

Źródło: dziennik.pl

Homofobia i transfobia w Radiu Maryja. Ksiądz profesor mówi o Miesiącu Dumy

2022/06/08

Paweł Witold Bortkiewicz – rocznik 1958 – jest profesorem nauk teologicznych, który specjalizuje się w zakresie teologii moralnej. Był dziekanem Wydziału Teologicznego Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza. W październiku 2015 został członkiem Narodowej Rady Rozwoju, powołanej przez prezydenta Andrzeja Dudę. Jest też duszpasterzem Akademickiego Klubu Obywatelskiego im. Prezydenta Lecha Kaczyńskiego w Poznaniu. Od lat stale współpracuje z Radiem Maryja i Telewizją Trwam, a także wykłada w Akademii Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu.

31 maja w „Aktualnościach dnia” w Radiu Maryja

mówił, że maj to w Kościele miesiąc maryjny, a czerwiec poświęca się Najświętszemu Sercu Pana Jezusa. Zauważył, że społeczność LGBT na całym świecie obchodzi Miesiąc Dumy. – To był bodajże 1969 rok, pewien bar, właściwie melina prowadzona przez Włochów w Stanach Zjednoczonych. Melina, która była regularnie nawiedzana przez policję – opowiadał prof. Bortkiewicz. – W tej melinie gromadzili się ludzie homoseksualni: gromadzili się geje i gromadziły się lesbijki. Pod koniec czerwca trwali w traumie, w żałobie po śmierci Judy Garland, słynnej piosenkarki, zresztą niezwiązanej zupełnie z ruchem homoseksualnym, wykonawczynią piosenki „Over the Rainbow”, piosenki o tęczy. A właśnie tęcza, w sposób do dzisiaj nie bardzo zrozumiały, stała się symbolem ruchu gejowskiego. I wtedy, w czasie interwencji policji amerykańskiej, która weszła do tego baru nie z powodu uprzedzeń seksualnych, tylko po prostu weszła z kontrolą, wywiązała się bójka. Któraś z lesbijek rzuciła butelką w lustro, krzyknęła „gay power!” i właśnie wtedy ta „moc gejów” została objawiona. Na pamiątkę tego dnia świat świętuje to przebudzenie, tę dumę.

Zdaniem duchownego we współczesnym świecie zatarły się granice „między normą a patologią, między prawdą a kłamstwem, między dobrem a złem”. – W tym świecie to, co mierne, to, co słabe, to, co jest brzydotą, zyskuje swoje prawo i przywilej obecności. To jest rzecz, która trochę urąga rozumowi, urąga też na pewno estetyce, urąga również zdrowemu rozsądkowi i wrażliwości na dobro – mówił.

Komentował także sprawę zamalowania plakatów reklamujących nowy numer miesięcznika „Vogue”. Materiały przedstawiały całujące się pary mężczyzn i kobiet. – Taką homofobię, jaka jest tutaj prezentowana, przypisuję sobie. Nie jestem tylko homofobem, ale też transfobem. Dlatego że staram się, żeby ktoś mi wyjaśnił w sposób precyzyjny, na czym polega transgenderyzm i transsekseksualizm – mówił.

I dodał: – Bądźmy ludźmi rozumu i nie dajmy się zastraszyć, nie dajmy się zaszczuć jakimiś etykietami homofobów, moherów, transfobów, ksenofobów, ludzi nietolerancyjnych, dyskryminujących. Nie, my po prostu bronimy rozumu, bronimy zdrowego rozsądku.

Wypowiedział się także na temat korekty płci. – Jeżeli ja, będąc mężczyzną, mógłbym się czuć kobietą i na tej podstawie domagać się zmiany płci i jest to w wielu systemach prawodawczych dopuszczalne, to dlaczego, przy stanie świadomości, w którym stwierdzam, że jestem o połowę młodszy albo z kolei o 10-20 lat starszy, ktoś miałby mi zabraniać takiego stanu rzeczy? Przecież to jest dyskryminacja ze względu na wiek. To jedna z dyskryminacji, które są przecież ujęte w różnych projektach antydyskryminacyjnych. To byłaby dyskryminacja ze względu na wiek – skoro moje roszczenie jest wyrażone w sposób jasny, skoro mam takie poczucie stanu rzeczy, to po prostu powinienem tego dokonać – opowiadał.

Więcej w Wyborczej

Profesor homofob bez tytułu Zasłużonego dla Miasta Poznania. Koalicja Obywatelska się zreflektowała, choć nie cała

2022/06/07

Tydzień trwały rozmowy i negocjacje w sprawie kontrowersyjnej kandydatury, którą przewodniczący rady miasta z KO zgłosił po rozmowach z PiS. Ostatecznie Klub Koalicji Obywatelskiej podzielił się podczas głosowania. To wystarczyło, żeby kandydaturę odrzucić.

Tuż po rozpoczęciu wtorkowej sesji rady miasta przewodniczący rady Grzegorz Ganowicz (KO-Platforma Obywatelska) powtórzył, że kandydatury do tytułów Zasłużonego dla Miasta Poznania wybrane zostały po uzgodnieniach między wszystkimi klubami w radzie miasta.

– Pan prof. Kowalski jest poetą, pieśniarzem, miłośnikiem i badaczem kultury staropolskiej, autorem kilkudziesięciu książek poświęconych sztuce, kulturze i literaturze, wykonawcą kilkudziesięciu obszernych nagrań – zachwalał tę kandydaturę Ganowicz.

W uzasadnieniu uchwały, pod którą podpisał się przewodniczący rady miasta Grzegorz Ganowicz, nie było słowa o kontrowersyjnych wypowiedziach Kowalskiego, członka Akademickiego Klubu Obywatelskiego im. Lecha Kaczyńskiego, akademickiej przybudówki PiS.

Tymczasem prof. Jacek Kowalski na swoim blogu pisał, że „homoseksualizm jest dewiacją” i „przypadłością”, a „w świetle nauki chrześcijańskiej akt homoseksualny jest grzechem”. Przekonywał też, że „grupa ludzi hałaśliwych została opętana ideą uczynienia z dewiacji swojego sztandaru”. Marsz Równości nazwał „marszem deprawacyjnym”.

Przewodniczący Ganowicz bronił się, że w sprawie przyznania Kowalskiemu tego prestiżowego tytułu dogadał się konwent w radzie miasta, czyli przewodniczący rady i szefowie klubów. Choć jego kandydaturę zgłosił PiS. – Taki zestaw udało się ustalić. Starałem się doprowadzić do porozumienia w radzie, jeśli chodzi o zestaw kandydatów, wiedząc, że jest w tym pewne ryzyko – mówił nam Ganowicz, ale zastrzegł jednocześnie, że nie znał kontrowersyjnych wypowiedzi Kowalskiego. Ganowicz zapowiedział też, że – skoro brał udział w spotkaniach z PiS w tej sprawie – zagłosuje za przyznaniem Kowalskiemu tytułu. 

Więcej w Wyborczej

Jest już pierwszy podręcznik do HiT. A w nim „intelektualne zboczenia europejskie”

2022/06/07

„Ideologia gender”, „intelektualne zboczenia europejskie” i dwa rozdziały o Janie Pawle II – takie zagadnienia znajdziemy w nowym podręczniku do nowego przedmiotu historia i teraźniejszość, który od września w szkołach średnich zastąpi WOS.

– Postaci takie jak „Inka”, „Łupaszka”, Pilecki, Fieldorf „Nil” powinny pozostawać w pamięci jako symbole oporu. Komuniści byli jak walec, oczywiście zniszczyli ten opór. Ale ludzie, którzy stawiali ten opór, zasługują niewątpliwie na naszą wdzięczną pamięć – tak prof. Wojciech Roszkowski promuje swoją książkę „Historia i teraźniejszość. Podręcznik dla liceów i techników. Klasa 1. 1945-1979” .

Książkę opublikuje krakowskie wydawnictwo Biały Kruk, które specjalizuje się w „albumach o tematyce katolickiej i kulturalnej (…), a ostatnio także w książkach historycznych”. Wśród autorów są m.in. Jan Paweł II, abp Marek Jędraszewski, ks. Dariusz Oko. Krystyna Pawłowicz, Małgorzata Wassermann oraz Antoni Macierewicz.

Podręcznik do HiT-u, czyli nowego przedmiotu, który od września w szkołach średnich ma zastąpić wiedzę o społeczeństwie (WOS pozostanie jako oddzielny przedmiot jedynie dla ok. 4 proc. uczniów zdających rozszerzoną maturę z tego przedmiotu), już z samych zapowiedzi wydaje się kontrowersyjny.

Według Sławomira Drelicha, politologa i etyka z UMK w Toruniu, nauczyciela i autora podręczników do WOS-u, początki integracji europejskiej zostały przedstawione niczym „zewnętrzna opresja, przesycona eurosceptycznym dyskursem, który nijak się ma do realiów tworzenia się pierwszych organizacji europejskich w latach 50. XX wieku”.

Prof. Roszkowski używa też zwrotów typu: „intelektualne zboczenia europejskie”. Według dra Drelicha to język publicystki politycznej, a nie podręczników do historii. – Nie takiego języka powinna uczyć szkoła – komentuje. I podaje kolejny przykład: – Filozof Oswald Spengler zostaje określony jako „rzecznik niemieckiej pychy”. Pomijając już fakt, że autor nie wyjaśnia, co rozumie pod tym pojęciem, bije z niego również germanofobia – podkreśla politolog.

I zauważa: – Autor pisze o federacji i autonomii, kompletnie mieszając terminologię politologiczną: uczeń nie dowiaduje się, czym jest federacja. Nie wyjaśniono uczniowi pojęć „suwerenność” czy „autonomia”, którymi autor się posługuje dość swobodnie. Zagadnienia te były dotychczas w sposób rzetelny i merytoryczny realizowane w ramach lekcji WOS-u na poziomie podstawowym. Teraz pozostają po nich kompletnie niemerytoryczne, oderwane od politologicznej wiedzy, publicystyczne szczątki – komentuje Drelich.

Więcej w Wyborczej

Ordo Iuris ostrzega ambasadorów w Polsce. Powodem ich wsparcie dla osób LGBT

2022/06/05

Znana z katolickiej ortodoksji, ale też z wpływu na polskie prawo, organizacja zaapelowała do ambasadorów, by w czerwcu powstrzymali się od gestów nawiązujących do tzw. Pride Month, czyli po polsku „Miesiąca Dumy”. To czas, kiedy na całym świecie organizowane są wydarzenia pod szyldem tęczowej flagi, w tym marsze i parady równości. Według Ordo Iuris ambasady, które organizują te wydarzenia, czy chociaż wywieszają na swoim terenie tęczowe flagi, łamią Konwencję wiedeńską z 1961 r. W liście nie obyło się też bez ostrzeżeń o zagrożeniach, jakie rzekomo społeczność LGBT+ ma sprowadzać na społeczeństwo. 

Według tegorocznego raportu ILGA-Europe, który co roku mierzy poziom równouprawnienia osób LGBT+ w Europie, Polska po raz trzeci z rzędu zajęła ostatnie miejsce wśród krajów Unii Europejskiej, a punkty w tym rankingu traci niezmiennie od sześciu lat. Jest w ogonie tego zestawienia nie tylko wśród krajów UE, ale także wszystkich w nim uwzględnionych. A to znaczy, że homofobia w Polsce ma się bardzo dobrze. Nie bez znaczenia dla tego miejsca w rankingu są działania Ordo Iuris.

W związku z raportem ILGA-Europe, opublikowanym w połowie maja, niektóre ambasady w Polsce w swoich mediach społecznościowych wprost nawiązują do solidarności ze społecznością LGBT+. Ambasada Malty w Warszawie chwaliła się, że zajęła pierwsze miejsce w raporcie, ambasady Norwegii i Kanady zapraszały na obchody Międzynarodowego Dnia Przeciw Homofobii, Transfobii i Bifobii, ambasada Wielkiej Brytanii pokazała zdjęcia z krakowskiego Marszu Równości, ambasada Szwajcarii zaś przypomniała, że wspiera działalność Telefonicznego Dyżuru Prawnego Kampanii Przeciw Homofobii.

Ordo Iuris zdecydowała się jednak zwrócić ambasadom uwagę na ich wsparcie dla społeczności LGBT+. Wystosowała pod koniec maja listy do ambasadorów, z którego można wysnuć wniosek, że każdy taki gest solidarności, to… „ingerencja w wewnętrzne sprawy Polski”.

OI powołuje się na zapis w Konwencji wiedeńskiej o stosunkach dyplomatycznych, która mówi właśnie o „nieingerencji w sprawy wewnętrzne państw”. Weronika Przebierała, dyrektorka Centrum Prawa Międzynarodowego Ordo Iuris przekonuje: „Szacunek dla polskiego porządku prawnego, w tym norm konstytucyjnych nie pozwala na jednoczesne wyrażanie poparcia dla realizacji postulatów środowisk LGBT, które nie tylko godzą w podstawy naszego systemu, ale stanowią przedmiot ożywionej debaty publicznej, będącej sprawą wewnętrzną kraju. Postanowienia konwencyjne nakazują zatem członkom misji dyplomatycznej zachować wymaganą neutralność”.

Więcej w Gazecie Wyborczej

Wyśmiewali koleżankę w internecie. Sąd rodzinny zajmie się trojgiem uczniów

2022/06/04

Mieli wulgarnie wyzywać na zamkniętej grupie w mediach społecznościowych, poniżać, przerabiać jej zdjęcia. Nastoletnia dziewczyna z Bielska-Białej (woj. śląskie) czuła się zaszczuta i opowiedziała o wszystkim matce. Ta zawiadomiła policję, która postawiła przed sądem rodzinnym dwóch 15-latków i 14-latkę. – Hejt to prawdziwa przemoc, może doprowadzić do tragedii. Moralnie winni są także ci, którzy „lajkują” obraźliwe wpisy – podkreślają bielscy policjanci.

Mieszkanka Bielska-Białej zawiadomiła policjantów zajmujących się zwalczaniem przestępczości nieletnich, że jej nastoletnia córka od dłuższego czasu jest wyśmiewana przez koleżankę i dwóch kolegów.

– Wszystko rozgrywało się w cyberprzestrzeni od końca 2021 roku do końca stycznia 2022 roku, kiedy interwencja policji to zahamowała – mówi Roman Szybiak, rzecznik bielskiej policji.

Rówieśnicy mieli obrażać dziewczynkę wulgarnymi wyzwiskami i wyśmiewać, przerabiając jej zdjęcia tak, by ją poniżyć. „Zniewagi i hejt wylewały się na forum zamkniętej grupy na komunikatorze jednej z popularnych aplikacji społecznościowych. Dziewczynka czuła się zaszczuta, żyła w stresie i poczuciu zagrożenia” – opisują bielscy policjanci.

„Mowa nienawiści – hejt – to bardzo niebezpieczne zjawisko, bez względu na to, czy ofiara jest atakowana w świecie realnym, czy w cyberprzestrzeni, na zamkniętych grupach i forach lub w mediach społecznościowych. Policjanci ścigają jej sprawców, którzy muszą liczyć się z surowymi konsekwencjami. Mowa nienawiści – hejt, to prawdziwa przemoc, tak samo niebezpieczna, jak fizyczne zadawanie ciosów, bicie, kopanie, czy opluwanie. Co równie ważnie, przemoc fizyczna i psychiczna jest tak samo ścigana i karana” – ostrzegają bielscy policjanci.

Dodają, że moralnie współwinni są także ci, którzy „lajkują” obraźliwe wpisy. – To jest tak, jakby trzech uderzyło kogoś z pięści, a reszta delikatnie dołożyła delikatnie w to samo bolące miejsce. Gdy to się stanie raz, to jeszcze nie jest takie straszne. Ale jeśli to się powtarza codziennie, kilkanaście razy dziennie, przez miesiąc, staje sę groźne – mówi Szybiak.

Więcej na tvn24.pl

Poseł Kowalski atakuje marsz równości. „Niewyobrażalny skandal, groźna ideologia gender i LGBT”

2022/06/03

V Marsz Równości przejdzie przez Zieloną Górę w sobotę, 4 czerwca. Przyjazd potwierdziła  Helena Dalli, komisarz Unii Europejskiej ds. równości, zaproszona przez Instytut Równości, organizatora marszu. Patronatem marsz objęli marszałek woj. lubuskiego i prezydent Zielonej Góry. Przed Urzędem Marszałkowskim wymalowano na tęczowo główny chodnik.

– I to jest niewyobrażalny skandal – grzmiał w czwartek przed urzędem Janusz Kowalski, lider Solidarnej Polski. Partia „ziobrystów” jest sojusznikiem PiS i radykalnym antyunijnym skrzydłem w Zjednoczonej Prawicy. Kowalski posłuje z Opolszczyzny, w Zielonej Górze otworzył biuro. Z wicewojewodą Olimpią Tomczyk-Iwko buduje struktury partii.

Kowalski atakował Polak „za patronat i tęczowy trotuar”, a unijna komisarz „za odbieranie polskim gminom miliardów” za wspieranie rodzin [tak naprawdę chodzi o homofobiczne uchwały anty-LGBT podejmowane w 2020 r. przez niektóre samorządy – red.]. – To minister Ziobro dał gminie Tuchów 250 tys. zł, rekompensując straty wywołane przez komisarz Dalli – mówił Kowalski. – Jej zaproszenie to naruszanie godności państwa polskiego. To szantażystka, autorka absurdalnych pomysłów likwidacji Bożego Narodzenia, która próbuje narzucić nam tęczową agendę. A Polska musi być biało-czerwona, a nie tęczowa.

Więcej w Wyborczej

Jest wyrok ws. „urodzin Hitlera”. Zaskakująca decyzja sądu

2022/06/01

Zapadł wyrok w słynnej sprawie, którą nagłośniono pięć lat temu za pośrednictwem reportażu „Superwizjera” TVN. Chodzi o celebrację „urodzin Hitlera”, której uczestnicy – ubrani w mundury Wermachtu i SS – przed ołtarzykiem z podobizną dyktatora składali mu hołd, wznosili za niego toast i jedli tort w kolorach Trzeciej Rzeszy. Pomimo tego, iż prokuratura spodziewała się surowej kary, oskarżeni nie pójdą do więzienia.

We wtorek 31 maja br. w Sądzie Rejonowym w Wodzisławiu Śląskim zapadł wyrok w tej sprawie. W stan oskarżenia postawiono łącznie sześć osób. Prokuratura domagała się orzeczenia kar bezwzględnego pozbawienia wolności od ośmiu miesięcy do roku i czterech miesięcy. Obrońcy oskarżonych z kolei wnosili o uniewinnienie.

Sąd uznał wszystkich oskarżonych za winnych propagowania nazistowskiego ustroju państwa. Nie orzekł wobec nich bezwzględnej kary więzienia, a jedynie wyroki pozbawienia wolności w zawieszeniu.

Głównym oskarżonym w sprawie był Mateusz S. Usłyszał on wyrok roku pozbawienia wolności w zawieszeniu na trzy lata. Z kolei Adrian K. i Tomasz R. otrzymali karę po sześć miesięcy więzienia w zawieszeniu na dwa lata, Dorota R. – trzy miesiące w zawieszeniu na dwa lata, Dawid K. – osiem miesięcy w zawieszeniu na dwa lata, Krystian Z. – 10 miesięcy więzienia w zawieszeniu na trzy lata.

Wyrok na razie nie jest prawomocny.

Więcej na wp.pl

Polka zaatakowała ekspedientkę z Ukrainy. Wulgarne i ksenofobiczne wyzwiska

2022/05/31

W jednej z warszawskich piekarni w weekend doszło do skandalicznego incydentu. Starsza kobieta zaczęła kłócić się ze sprzedawczynią z Ukrainy. Gdy ta próbowała udobruchać kupującą, Polka stawała się coraz bardziej agresywna. Wreszcie nazwała Ukrainkę „prostytutką”. Sytuację nagrał jeden z klientów piekarni.

W mediach społecznościowych w weekend pojawiło się szokujące wideo, nagrane w jednej z warszawskich piekarni. Zarejestrowano na nim atak na pracującą tam ukraińską sklepową. Agresorką była starsza kobieta, która początkowo kłóciła się ze sprzedawczynią o chleb.

„Nagrał to mój przyjaciel w piekarni na Młynowie. Kobieta zwyzywała Ukrainkę od najgorszych tylko dlatego, że nie dogadały się, co do chleba. A pani Ukrainka ma wyższe wykształcenie i pracowała w urzędzie w swoim kraju… – napisał Dawid Polak obok udostępnionego w sieci nagrania.

45-sekundowy film zaczyna się od wymiany zdań między kobietami na temat chleba. Ukrainka próbuje wyjaśnić kobiecie, że chleb, który jej podała faktycznie jest razowy, tak jak prosiła klientka. Ta jest przekonana o swojej racji, coraz bardziej niegrzeczna i zdenerwowana.

Wreszcie podnosi na Ukrainkę głos, krzycząc: „Jedźcie do swojego kraju, bo robicie takie zamieszanie w tym naszym (…), że to się w głowie nie mieści!”. Przestraszona Ukrainka odpowiada: „Ja? Ja robię zamieszanie?”

Więcej w natemat.pl

Zamazał plakaty z całującymi się parami LGBT+. Przyjdzie więcej całujących się par

2022/05/30

W niedzielę na ulicy Mokotowskiej starszy mężczyzna został złapany podczas zamazywania plakatów z okładkami czerwcowego wydania polskiej edycji magazynu „Vogue”, które przedstawiały całujące się pary LGBT+. Przypadkowo przechodząca tamtędy osoba nagrała zachowanie mężczyzny i opublikowała je w social mediach. Homofobiczne zachowanie mężczyzny ma szansę przerodzić się w piękną akcję wsparcia społeczności LGBT+ w Polsce.

— To było rano na Mokotowskiej na odcinku przy placu Trzech Krzyży. Szłam z psem na spacer, rozmawiałam przez telefon i kiedy zobaczyłam tę sytuację, powiedziałam do znajomego, żeby poczekał, bo jakiś homofob zamazuje plakaty. Zwróciłam się do tego mężczyzny z pytaniem: dlaczego pan to robi? A on się nie odezwał, więc rozłączyłam się, zaczęłam go nagrywać i po raz kolejny zadałam pytanie: czemu pan to zamazuje? Mężczyzna był niewzruszony, w ogóle nie reagował, udawał, że nie widzi i nie słyszy mnie, robił dalej swoje. Bałam się podejść do niego trochę bliżej, bo ulica była pusta i nie wiedziałam, co może zrobić, czy zaraz mnie nie potraktuje tym sprayem.

W odpowiedzi na homofobiczne zachowanie starszego mężczyzny powstało już wydarzenie „A ty całuj mnie — kiss in protest„, które odbędzie się 30 maja o 19.00 przy ul. Mokotowskiej 73, gdzie znajdują się zamazane plakaty. „Przyjdźcie z kimś, kto będzie chciał się całować lub znajdźcie kogoś na miejscu (po zapytaniu o zgodę)” — pisze organizator Miko Czerwiński.

Przed mur z zamazanymi plakatami zaczęły przychodzić pary jednopłciowe, aby w ramach walki z homofobią zrobić sobie zdjęcie, całując ukochaną osobę. Starszy pan, który zamazywał plakaty, na pewno nie spodziewał się takiego obrotu spraw.

Więcej na noizz.pl

VII Trójmiejski Marsz Równości przeszedł przez Gdańsk. Tysiące osób w kolorowym pochodzie

2022/05/29

Pod hasłem „Mam tę moc” ulicami centrum Gdańska przeszedł w sobotę VII Trójmiejski Marsz Równości. Przebiegał w radosnej, roztańczonej atmosferze. Nie zakłóciły tego pojedyncze osoby związane ze znów jeżdżącym po Gdańsku „homofobusem”.

Kolumna VII Trójmiejskiego Marszu Równości uformowała się przy Gdańskim Teatrze Szekspirowskim. Kolorowy tłum przywitali reprezentanci organizatorów, m.in. ze Stowarzyszenia Tolerado, oraz władz Gdańska i Sopotu.

– W tych trudnych dla nas ostatnich latach, obarczonych najpierw pandemią, potem nagonką polityczno-medialną na naszą społeczność LGBTQ+, a teraz także bestialską inwazją Rosji na Ukrainę, bardziej niż kiedykolwiek potrzebujemy zjednoczenia, potrzebujemy siebie nawzajem. Bardziej niż kiedykolwiek potrzebujemy też Marszu Równości, dlatego cieszę się, że tak licznie się pojawiliście. Razem mamy tę moc! – mówiła Karolina Kozakiewicz z Tolerado.

Dziękuję że przyszliście, jest mi szczególnie miło, dlatego że spotykamy na tydzień przed 33 rocznicą częściowo wolnych wyborów w Polsce 4 czerwca 1989 – dodawała prezydent Gdańska Aleksandra Dulkiewicz. – To wtedy obywatele pokazali swoją moc. Ale trzeba być cierpliwym do zmiany. Zobaczcie, minęły 33 lata, nasza demokracja się ukorzenia, chociaż mamy jeszcze wszyscy wiele, wiele do zrobienia. Trzeba być cierpliwym, ale też trzeba mieć nadzieję, bo wtedy – 4 czerwca 1989 roku – mimo że demokracja zwyciężyła, to w Polsce nadal stacjonowały wojska radzieckie i potrzebowaliśmy czasu, żeby zmienić i nadal zmieniać naszą ojczyznę. I dlatego ja głęboko wierzę w to, że zmiana jest możliwa. Tylko że zmiana nie odbędzie się pojedynczymi gestami. Dopiero suma pojedynczych gestów, suma nas wszystkich doprowadzi do lepszego świata. Bo ja wierzę, że lepszy Gdańsk, Pomorze, Polska i świat są możliwe, dzięki wam – aktywne obywatelki i obywatele. Już dziś bardzo serdecznie zapraszam was za tydzień, w okolice ECS, gdzie z okazji 4 czerwca – Święta Wolności i Praw Obywatelskich – tak je w tym roku nazwaliśmy, stanie strefa społeczna pod hasłem: „Gdańsk – miastem równości”.

Więcej w Wyborczej

Stowarzyszenie z Poznania zebrało 500 historii szkolnej dyskryminacji. Sytuacja młodzieży LGBT+ w Polsce jest koszmarna

2022/05/27

„Chłopaki z klasy uwzięli się na mnie, znęcali się nade mną psychicznie. Wyzywali mnie każdego dnia przez całe dwa lata. Nikt z klasy ze mną nie rozmawiał. Miałem myśli samobójcze”. To tylko jedna z wielu historii szkolnej dyskryminacji zebranych przez Grupę Stonewall. Jej działacze alarmują: – Sytuacja młodzieży LGBT+ w Polsce jest krytycznie zła.

G., 14 lat: „Na WDŻ uczono nas, że osoby homoseksualne, w szczególności geje, nie mieli kontaktu z ojcem, mieli za silną matkę albo zostali zgwałceni. Wielokrotnie powtarzano, że bycie odmiennej orientacji seksualnej to schorzenie psychiczne, które można wyleczyć bądź wymodlić. Nauczycielka pokazywała nam filmy z lat 90. o homoseksualnym »lobby«. Z tego, co się potem dowiedziałem, jedna z osób w klasie miała próbę samobójczą”.

B., 16 lat: „Po prostu lubiłem piercing, przez co zawsze byłem brany za geja. Zaczęło się od zwykłych gróźb. Po pewnym czasie groźby były coraz gorsze, dostawałem wiadomości, że zostanę pobity jeśli przyjdę do szkoły i tak też się stało. Jednego dnia zostałem kilka razy kopnięty w brzuch i okładany pięściami w szatni przed lekcją wf. Obiecali, że jeśli komuś o tym powiem, to zrobią to samo, tyle że gorzej”.

D., 15 lat: „Nie wiem jak, ale wyszła plotka o tym, że jestem gejem. Chłopaki z klasy uwzięli się na mnie i znęcali się nade mną psychicznie. Wyzywali mnie każdego dnia przez okrągłe dwa lata. Nikt z mojej klasy ze mną nie rozmawiał. Każdy mnie unikał. Miałem myśli samobójcze. Nikt nawet nie starał się mi pomóc ani mnie wesprzeć. Było mi strasznie ciężko”.

To tylko kilka historii szkolnej dyskryminacji z ponad 500 zebranych przez poznańskie stowarzyszenie LGBT+ Grupa Stonewall.

– Dyskryminacja osób LGBT+ szkodzi przede wszystkim młodzieży. Alarmujące dane o kondycji psychicznej młodych osób nie spotykają się z adekwatną reakcją Ministerstwa Edukacji i Nauki – podkreśla Mateusz Sulwiński ze stowarzyszenia Grupa Stonewall.

Według raportu Kampanii Przeciw Homofobii i Lambdy „Sytuacja społeczna osób LGBTA w Polsce” z 2021 roku, trzy czwarte młodzieży szkolnej LGBT+ deklaruje, że miewa myśli samobójcze, a 65 proc. doświadczyło przemocy werbalnej. W szkole nie mogą znaleźć pomocy, bo aż 80 proc. nastolatków LGBT+ nie ujawnia swojej orientacji i/lub tożsamości płciowej przed nauczycielami.

Więcej w Wyborczej

Koneczny, antysemita i ideolog prawicy. Wydaje go fundacja kwartalnika „Wyklęci”, wstęp pisze Czarnek

2022/05/27

Fundacja Kwartalnika „Wyklęci” wydaje dzieła zebrane Feliksa Konecznego, historiozofa uwielbianego przez prawicę i notorycznego antysemity. Fundacja dostaje pieniądze publiczne, a wstęp napisał minister Czarnek. OKO.press cytuje, co Koneczny pisał o Żydach.

„Ta monumentalna i starannie wydana seria ma na celu przywrócenie pamięci o Feliksie Konecznym, popularyzację jego prac, a także urzeczywistnienie wartości cywilizacji łacińskiej w polskim społeczeństwie” — pisze na stronie „Feliks Koneczny. Dzieła zebrane” wydająca je Fundacja Kwartalnika „Wyklęci”. (Więcej o fundacji oraz o jej założycielu w drugiej części artykułu.)

Pierwsze cztery tomy dzieł Konecznego można kupić na stronie Wydawnictwa Miles („Miles” po łacinie oznacza „żołnierz”, a w logo jest sylwetka żołnierza w rogatywce). Ukazują się od 2021 r., na razie wyszło pięć tomów — obejmujących pisma wydane od 1887 do 1905 r. Jeśli się kupi komplet, można liczyć na duży rabat — 270 zł (zamiast 487 zł, tyle kosztowałyby kupowane osobno).
Wstęp do 1. tomu napisał minister edukacji i nauki Przemysław Czarnek. Cytujemy za stroną wydawnictwa:

„Głębia myśli Feliksa Konecznego, niepospolita i wszechstronna erudycja, a przede wszystkim miłość prawdy i zdolność jej prezentacji i obrony, sprawiają, że jest On szczególnie potrzebny dziś, w czasach, w których do mediów, edukacji i wychowania przenika relatywizm i agnostycyzm zabijający duchowe życie tak samych osób jak i społeczeństw” — chwalił autora minister.

Więcej w oko.press

Maszt z tęczową flagą na „początku Polski”. Za akcją stoi małżeństwo znanych youtuberów

2022/05/26

Jakub i Dawid, twórcy internetowi i aktywiści (ich kanał na YouTube ma 23 tys. subskrybentów), w ostatni weekend na cyplu w Helu postawili maszt z tęczową flagą. W ten sposób chcieli uczcić Miesiąc Dumy społeczności LGBT, który przypada w czerwcu.

– Skoro na końcu Polski, na Giewoncie, stoi krzyż, chcieliśmy, by dla równowagi na początku Polski, na cyplu helskim, powiewała tęczowa flaga – mówią w nagraniu, które wrzucili na swój kanał w mediach społecznościowych. I dodają: – Niech wolność, równość i tolerancja promienieją stąd na całą Polskę.

Jakub i Dawid są małżeństwem. Dwa lata temu przeprowadzili się do Helu z Warszawy. Polskie i zagraniczne media zaczęły się o nich rozpisywać, gdy pięć lat temu zaśpiewali piosenkę Roxette „Some Other Summer” i nagrali do niej teledysk na plaży w Helu. Piosenka bardzo się spodobała szwedzkiemu duetowi.

Po wciągnięciu tęczowej flagi na maszt postanowili zapytać spacerowiczów, czy im się to podoba. Większość zareagowała pozytywnie, ale znalazły się też i takie głosy: „Jest zupełnie niepotrzebna i prowokuje ludzi. To jest takie nachalne. Niech sobie stoi, co chce, tylko po co?”. 

Więcej w Wyborczej

Pierwszy Marsz Równości przeszedł przez 10-tysięczny Milicz. „Rozpoczyna się tęczowy pochód przez miasta powiatowe”

2022/05/23

– Tutaj dzieje się historia, więc zapamiętajcie ten dzień – mówiła na rynku w Miliczu posłanka Agnieszka Dziemianowicz-Bąk. W niedzielę przez tę liczącą 10 tys. osób miejscowość przeszedł pierwszy Marsz Równości. To najmniejsze miasto w Polsce, w którym odbył się tęczowy pochód.

– Zmiana nie wydarzy się na rynkach największych miast w Polsce – przypominała posłanka Lewicy. – Warszawę, Kraków czy Wrocław już mamy, tam Marsze Równości są od lat. Ale tu, w Miliczu, rozpoczyna się wielki tęczowy pochód przez miasta powiatowe. To jest prawdziwa zmiana i ewolucja na rzecz równości, miłości i akceptacji.

Organizatorzy i organizatorki zakładali, w pierwszym Marszu Równości w Miliczu weźmie udział maksymalnie 100 osób. Było dwa, a może nawet trzy razy więcej.

W ten sposób do udziału w historycznym pochodzie zapraszało stowarzyszenie „Myślmy”, które zorganizowało marsz. Jako, że było to pierwsze takie wydarzenie w miejscowości, pomogły im wrocławska Kultura Równości oraz koalicja „Miasta maszerujące”. 

Marsz w Miliczu zatytułowano „Myślę, czuję, akceptuję”. Współorganizujący go Daniel Misiek wyjaśniał „Wyborczej”, że przesłanie hasła jest proste: aby spowodować zmianę społeczną, najpierw musimy postawić się w roli osoby, która należy do mniejszości.

Więcej w Wyborczej

Marsz Równości 2022 w Krakowie. „Wolność, równość, tolerancja są nieodłącznym prawem człowieka

2022/05/22

Nawet 9 tysięcy osób wzięło udział w 18. Marszu Równości w Krakowie. Demonstracja po raz drugi z rzędu przeszła pod patronatem prezydenta Jacka Majchrowskiego. Uczestnicy spotkali się z kilkoma niegroźnymi kontrmanifestacjami.

Uczestnicy zgromadzili się na placu przed głównym gmachem Muzeum Narodowego w Krakowie. Przy alei 3 Maja powiewały dziesiątki tęczowych flag. Samą demonstrację rozpoczęto z niemal godzinnym opóźnieniem.

Wolność, równość, tolerancja są nieodłącznym prawem człowieka. To nie są wartości, na które możemy w Polsce w nieskończoność czekać – mówiła jeszcze przed Marszem Równości posłanka Lewicy Daria Gosek-Popiołek, która uczestniczy w paradzie razem z córką. Urząd Miasta reprezentuje Nina Gabryś, pełnomocniczka prezydenta Krakowa ds. równego traktowania. W tłumie dostrzec też można było np. Michała Rusinka.

„Jesteśmy u siebie”, „Tylko miłość” – wykrzykiwali uczestnicy zgromadzenia, wchodząc w ulicę Piłsudskiego. Stąd skierowali się na Rynek Główny.

Wśród protestujących są Pola, Damian i ich mała córeczka Agata. – Nasza obecność tutaj jest symbolem solidarności z osobami LGBT i niezgody na dyskryminację jakiejkolwiek mniejszości. Chcemy, by nasi przyjaciele mieli takie sama prawa, jak my. Nie byli wykluczani tylko dlatego, że kochają inaczej – mówią nam.

– To nasz dzień, nasze święto. Będziemy tańczyć i śpiewać, i protestować, aż sobie tę równość wychodzimy – mówi Agnieszka, która w Marszu idzie ze swoją dziewczyną, Patrycją.

Wielotysięcznemu tłumowi przyglądało się wielu turystów. Wielu biło brawa, robiło zdjęcia. Marsz Równości po szybkim okrążeniu Rynku skierował się w stronę Wawelu, ulicą Grodzką.

Więcej w Wyborczej