Monitoring

Sołtyska spod Opola musi bronić Ukraińców przed atakami nastolatków. „Grożą, że spalą im auta i domy”

2026/10/09

Do niepokojących zdarzeń we wsi Górki koło Opola (gmina Prószków) dochodzi od dłuższego czasu. W cichej dotąd miejscowości grupa kilkunastu nastolatków zaczęła terroryzować mieszkańców, a w szczególności rodziny i pracowników pochodzących z Ukrainy.

Jak mówi sołtyska wsi Justyna Szmechta, sprawcy ataków to nie tylko pociechy mieszkańców samych Górek. To także młodzież z okolicznych miejscowości.

– Wszyscy się znamy, swoich mieszkańców jestem w stanie rozpoznać nawet po głosie. Ale to jest skrzyknięta grupa z kilku wiosek – z Winowa, Złotnik, Chrząszczyc. Chodzą do jednej szkoły, spotykają się i umawiają na takie akcje – mówi sołtyska.

Justyna Szmechta podkreśla, że sama ma (już pełnoletnie) dzieci. Dobrze więc zna problemy, z jakimi rodzice borykają się w czasie ich dorastania.

– Zawsze staram się ich bronić, mówię, że mają prawo do swojej młodości. No, ale takich wybryków to już dawno nie było. Granica została przekroczona – zaznacza.

Kilka dni temu na profilu, który prowadzi, zamieściła nagranie z monitoringu. Widać na nim zaparkowany pod domem samochód, przed którym wybucha petarda, najprawdopodobniej hukowa. W rolnictwie czy sadownictwie są one stosowane do odstraszania dzikich zwierząt. Co ważne, mogą je kupować i używać tylko osoby pełnoletnie – sprzedaż niepełnoletnim jest przestępstwem.

„Biję na ALARM, czy naprawdę musi dojść do tragedii? Pozwalamy Wam dzieciaki na bardzo dużo, ale wszystko ma swoje granice!” – napisała sołtyska.

W rozmowie z „Wyborczą” mówi: – Ja tu staram się stać w obronie tych ludzi, którzy u nas mieszkają, a są z różnych rejonów świata, bo nas Polaków też jest wszędzie dużo. Uważam, że nie zawsze zachowujemy się idealnie, ale powinniśmy jednak promować dobre postawy, a nie złe. Tylko czy te moje wpisy mają wpływ na rodziców, bo to od nich w dużej mierze zależy, co te dzieci robią – zastanawia się Justyna Szmechta.

– W mojej rodzinie, szczególnie babcia zawsze wpajała mi szacunek dla innych osób, bez względu na to, czy są grube, chude, chore, czy innej narodowości. Sama pochodziła z Wołynia. Była świadkiem Rzezi wołyńskiej, podczas której zaszlachtowano mojego pradziadka. Potem, jeszcze w czasie wojny trafiła na roboty przymusowe do hitlerowskich Niemiec. Nigdy jednak nie miała w sobie nienawiści do drugiego człowieka, zawsze mówiła, że musimy budować mosty między ludźmi, a nie robić podziały. I ja z takim przesłaniem idę przez życie – zaznacza Justyna Szmechta.

Jak mówi sołtyska, agresja słowna młodych w Górkach i ich ataki na tle narodowościowym nasiliły się podczas ostatniego lokalnego festynu. Grupa chłopców w wieku od 12 do 14 lat przyszła pod dom zajmowany przez ukraińskich pracowników.

– Zastraszali panów z Ukrainy, że im auta wypalą, że im dom spalą, krzycząc, że mają się stąd wynosić – relacjonuje w rozmowie z „Wyborczą” sołtyska Górek. 

Jak dodaje, interweniowała na miejscu osobiście: – Musiałam chłopaków postraszyć policją, wtedy się rozeszli. Ale ci panowie byli w strachu, po prostu bali się spać. Przyjdzie do głowy dzieciakowi rzucić coś przez okno i co wtedy?

Ofiarami nagonki padają nie tylko pracownicy budowlani, ale też rodziny z małymi dziećmi mieszkające w wiosce od lat.

– To bardzo pracowici, spokojni ludzie. Znoszą nasze hałasy, festyny, żyją skromnie i nikomu nie wchodzą w drogę. A dzieciaki krzyczą „won do siebie” – mówi sołtyska. – Oni się boją. Nie wiedzieli, co mają robić. Uznali, że nie dadzą się sprowokować. Zachowali więcej klasy niż te dzieciaki.

Słowne utarczki szybko przerodziły się w niebezpieczne zachowania chuligańskie. Młodzież zaczęła rzucać petardami na teren prywatnych posesji oraz na drogi.

Nagranie z monitoringu, które sołtyska zamieściła w sieci, dotyczyło posesji należącej do polskiej rodziny, w sąsiedztwie której mieszka nauczyciel z lokalnej szkoły. Jedna z mieszkanek wsi pisze: „Wybuch był bardzo głośny i niepokojący, już od dawna chłopcy szaleją na osiedlu i wydaje im się, że są bezkarni, ale każdy przed domem ma kamerę i widać twarze, kaski, słychać rozmowy – potwierdzam, że ich zachowanie wymaga zarówno poniesienia konsekwencji, jak i uświadomienia zła, które czynią”.

– Prawdopodobnie to była próba zemsty na nauczycielu, tylko dzieciaki trafiły nie w to podwórko, co trzeba. Mamy więcej sygnałów, ale nie wszystko jest nagrane. Petardy rzucają pod auta, zaraz dojdzie do tragedii, ktoś straci zdrowie albo spali się samochód – ostrzega Justyna Szmechta.

Jak dodaje, to nie pierwszy raz, kiedy ta sama grupa dzieciaków daje się we znaki lokalnej społeczności. Kilka miesięcy temu w podobny sposób zniszczono nowo wybudowane toalety przy miejscowym kościele. Koszt naprawy musieli pokryć parafianie.

– Obecny wzrost nastrojów ksenofobicznych wśród dzieci i młodzieży wynika w dużej mierze z ich powszechnego dostępu do mediów społecznościowych, takich jak TikTok czy Instagram, gdzie algorytmy promują treści kontrowersyjne i nienawistne. Problem ten potęguje postawa klasy politycznej, wykorzystującej uprzedzenia do zbierania kapitału politycznego, a także brak wystarczającej kontroli rodzicielskiej nad tym, jak młodzież spędza czas i jakich treści słucha w domu – komentuje Damian Wutke, prezes Stowarzyszenia „Otwarta Rzeczpospolita”.

Wskazuje też na brak systemowych działań w szkolnictwie: – Jest recepta, o której organizacje pozarządowe mówią od 30 lat. W Polsce nie było i dalej nie ma edukacji antydyskryminacyjnej. Edukacja to rzecz najważniejsza: edukowanie najmłodszych o tym, że różnorodność jest wartością i że każdemu należy się szacunek – uważa prezes stowarzyszenia.

Jego zdaniem obok edukacji, kluczowa pozostaje też postawa wobec bieżących aktów dyskryminacji: – Przeciwdziałanie ksenofobii wymaga nie tylko działań systemowych, ale przede wszystkim indywidualnej odwagi cywilnej i aktywnej, sprzeciwiającej się postawy w codziennym życiu. Przykładem godnym najwyższego uznania jest postawa pani sołtys, która nie wahała się stanąć w obronie atakowanych Ukraińców, mimo że sprzeciwienie się agresji w mniejszych społecznościach wiąże się z ryzykiem powrotnej fali hejtu. Milczenie i brak reakcji na krzywdę są w rzeczywistości cichym przyzwoleniem na zło. Przywołam słowa Marka Edelmana: „Jak odwracasz głowę, kiedy widzisz zło, stajesz się za nie współodpowiedzialny”. Dlatego potrzeba stanowczej reakcji na wszelkie przejawy dyskryminacji w domu, pracy czy szkole.

Więcej w Gazecie Wyborczej

 

Chciał obniżki czynszu, dostał w twarz. „Straszyli, że będą codziennie nas nachodzić”

2026/10/07

Zaczęło się od sporu o wysokość czynszu najmu mieszkania w bloku na Woli. Potem były groźby, pobicie i odcięcie wody. – Policja stwierdziła, że nic nie da się zrobić – relacjonuje poszkodowany.

Stanisław Nawrocki, rocznik 1999, ma polskie obywatelstwo, ale pochodzi z Białorusi i mówi z charakterystycznym wschodnim akcentem. W Polsce mieszka od dziewięciu lat, w Warszawie od sześciu. Zawodowo zajmuje się nieruchomościami, ma własną firmę działającą na tym rynku.

Flaga Izraela wylądowała na podłodze. Incydent w Parlamencie Europejskim

2026/10/07

Francuska europosłanka Rima Hassan miała rzucić na ziemię flagę Izraela przy wystawie upamiętniającej ofiary ataku Hamasu z 7 października 2023 r. Przewodnicząca Parlamentu Europejskiego Roberta Metsola zapowiedziała podjęcie kroków w związku z tym incydentem.

Na sesji plenarnej PE w Strasburgu Metsola poinformowała, że w poniedziałek wieczorem jedna z eurodeputowanych została nagrana podczas incydentu przy wystawie poświęconej ofiarom ataku.

Osoba ta została nagrana, jak miała rzucić flagę Izraela na ziemię i upuścić maszt. Przewrócona została również flaga Unii Europejskiej. Obie te flagi pozostały potem na ziemi, kiedy ta osoba odeszła – relacjonowała przewodnicząca PE.

Metsola nie wymieniła nazwiska europosłanki, ale media donoszą, że chodzi o Rimę Hassan, francuską europosłankę palestyńskiego pochodzenia ze skrajnie lewicowej Grupy Lewicy w PE (GUE/NGL).

Traktujemy tę sprawę niezwykle poważnie i podejmowane są wszystkie odpowiednie kroki zgodnie z naszymi procedurami – powiedziała szefowa PE. Nie sprecyzowała, jakie konsekwencje może ponieść europosłanka, przyznała jednak, że będzie miała ona prawo do złożenia wyjaśnień.

Metsola dodała, że PE musi być miejscem, w którym każdy może czuć się bezpiecznie.

Nie możemy akceptować działań, które mogą sprawić, że ludzie będą bali się zabierać głos. Nie możemy akceptować niszczenia mienia ani prób zastraszania zamiast debaty – zaznaczyła.

Przewodnicząca PE zauważyła też, że do incydentu doszło w czasie, gdy na świecie nasilają się nastroje antysemickie.

Więcej w Radiu RMF FM

 

Ukraińcy w Polsce. „Niech oni wszyscy już się stąd wynoszą”. Powiedziała to głośno. I poczuła wstyd

2026/10/07

Kiedy Agnieszka słyszała od innych o „niewdzięczności Ukraińców”, protestowała. Najpierw ostro, potem coraz słabiej. Czego zabrakło w budowaniu relacji polsko-ukraińskich?

Agnieszka ma 52 lata, pracuje w dziale kadr i płac jednej z łódzkich firm. Kiedy Rosja napadła na Ukrainę, Łodzianka przyłączyła się do ogólnopolskiego zrywu pomocy. Nie miała warunków, żeby przyjąć kogoś pod swój dach, więc pomagała tak, jak mogła. Kiedy szła do Biedronki, do koszyka wrzucała kilka produktów dla Ukraińców. – Serki, pieczywo, coś słodkiego z myślą o dzieciach. Niby niewiele, ale robiłam tak właściwie przy każdych zakupach – wspomina. Później Ukrainki pojawiły się w jej pracy. Jednej, która słabo mówiła po polsku, pomagała dogadać się w sprawach pracowniczych. Kiedy inna źle znosiła wojnę, szukała jej psychologa. I niedrogich korepetycji dla dziecka. Kiedy słyszała od innych o „niewdzięczności Ukraińców”, protestowała. Najpierw ostro, potem coraz słabiej.

Gdy w debacie publicznej wróciła sprawa Wołynia, Agnieszka uznała, że po tym, jak Polska przyjęła tylu uchodźców, ze strony ukraińskiej powinny paść wyraźniejsze gesty. – Pomyślałam, że powinni naciskać na własny rząd, żeby coś z tą sprawą zrobił – wspomina. Momentem przełomowym okazał się 24 września, kiedy w Jarosławiu 31-letni obywatel Ukrainy zaatakował nożem pięć osób, a jeden z rannych księży zmarł. Dwa dni później inny z poszkodowanych duchownych apelował o to, by odpowiedzialności za czyn napastnika nie przenosić na cały naród ukraiński. Agnieszka usłyszała o sprawie w radiu, siedząc w biurze. I wtedy, przy innych pracownikach, wyrzuciła z siebie: – Niech oni już wszyscy stąd się wynoszą. Koleżanka siedząca obok od razu jej przytaknęła. A do Agnieszki dotarło nie tylko to, co powiedziała, ale również, że powiedziała to głośno. – Przyznam szczerze, że jest mi wstyd. Widzę, że się radykalizuję – mówi. – Widzę, że robię się coraz bardziej agresywna i nie potrafię tego zatrzymać. Nie umiem nawet do końca powiedzieć, dlaczego tak się dzieje.

W lipcu 2026 roku CBOS po raz pierwszy od początku swoich pomiarów odnotował, że przeciwników przyjmowania uchodźców z Ukrainy jest więcej niż zwolenników – 52 proc. wobec 42 proc. Ponad połowa badanych uznała też, że Polska pomaga Ukraińcom za bardzo. Kilka miesięcy wcześniej niechęć do samych Ukraińców deklarowało 43 proc. Polaków, sympatię – 29 proc. CBOS zwracał przy tym uwagę, że stosunek do Ukraińców pogarsza się trzeci rok z rzędu. W tym samym wątku inna użytkowniczka pisze, że początkowo popierała pomoc Ukrainie, ale z czasem – gdy zaczęła czytać coraz więcej wypowiedzi Ukraińców o historii polsko-ukraińskiej – podchodzi do nich „na chłodno i z dystansem”. Jeszcze inna kobieta przyznaje, że po kilku negatywnych doświadczeniach z Ukraińcami w pracy i życiu prywatnym, przy wyborze lekarza czy usługodawcy woli dziś Polaka. Na innym forum ktoś opisuje przypadek swojej babci. Na początku wojny kibicowała Ukrainie i wpłacała pieniądze na zbiórki. Jesienią 2026 roku mówi już wnukowi, że Ukraina „pluje nam w twarz”. Ale kiedy ten pyta, co konkretnie ma na myśli, nie potrafi wskazać konkretnej sytuacji.

Dr Dominika Bulska, psycholożka i politolożka z Uniwersytetu SWPS oraz wiceprezeska Stowarzyszenia Otwarta Rzeczpospolita, ostrożnie podchodzi do słowa „radykalizacja”. Jej zdaniem trafniej mówić o wyraźnym pogorszeniu postaw wobec Ukraińców. – W 2022 roku mieliśmy ogromny potencjał. Rzadko zdarza się sytuacja, w której społeczeństwo jest od początku tak pozytywnie nastawione do przedstawicieli innej grupy, do migrantów. Tego potencjału nie udało się jednak długofalowo zagospodarować – uważa. Pierwsze miesiące pomocy były przede wszystkim wielkim oddolnym zrywem. Ludzie przyjmowali Ukraińców do mieszkań, organizowali transport, zbiórki i noclegi. Zabrakło jednak – zdaniem ekspertki – przemyślanej polityki integracyjnej oraz jasnego tłumaczenia społeczeństwu, dlaczego państwo wprowadza konkretne rozwiązania dotyczące uchodźców. Tu – według interpretacji psycholożki – mógł pojawić się mechanizm tzw. relatywnej deprywacji. Nie chodzi nawet o to, czy Ukraińcy rzeczywiście otrzymują więcej, lecz o samo poczucie: „im się należy, a mnie nie”. – Zaczyna powstawać narracja: „oni tutaj przyjechali, coś dostali, mają łatwiej, a do tego są niewdzięczni”. To bardzo łatwo może budować poczucie niesprawiedliwości – tłumaczy. Na to nakłada się polityka.

Ekspertka zauważa, że narracja antyimigrancka od lat jest w Polsce wykorzystywana w walce o wyborców, a Ukraińcy znaleźli się w szczególnej sytuacji – są jednocześnie stroną trudnej polsko-ukraińskiej historii i największą grupą migracyjną w kraju. Kiedy więc w debacie publicznej pojawiają się wobec nich wypowiedzi pogardliwe czy odczłowieczające, przestają być jedynie pojedynczymi komentarzami. – Sama obecność takiego języka w przestrzeni publicznej buduje przyzwolenie na to, żeby własną niechęć wyrażać coraz bardziej otwarcie – mówi dr Bulska. Katerina ma 27 lat, pochodzi z okolic Odessy. Do Łodzi przyjechała po wybuchu wojny, wcześniej mieszkała tu już jej siostra. Katerina rozpoczęła studia i ułożyła sobie życie. – Część uwag pod adresem Ukraińców nie bierze się znikąd – uważa. Sama dostrzega zachowania, których nie pochwala: głośne rozmowy w komunikacji, puszczanie muzyki z telefonu, śmiecenie czy przekonanie, że pomoc po prostu się należy. – W niektórych środowiskach rzeczywiście dominuje narracja, propagowana przez część ugrupowań politycznych w Ukrainie, że „bronimy całej Europy”, a więc to inni powinni być nam wdzięczni – wyjaśnia. Sama uważa, że Ukraińcy zawdzięczają Polsce więcej niż jakiemukolwiek innemu państwu.

Przypomina, że ludzie przyjmowali obcych do mieszkań, przynosili jedzenie i ubrania, pomagali znaleźć pracę. – Dlatego, kiedy słyszę narzekanie, że ktoś dostał za mało albo że Polacy powinni zrobić jeszcze więcej, trudno mi to zrozumieć. Przecież nikt nie miał obowiązku zrobić nawet połowy tego – mówi. Podobnie patrzy na codzienne funkcjonowanie jej rodaków w Polsce. – Osoba, która przeprowadza się do innego kraju, powinna liczyć się z zasadami i obyczajami miejsca, w którym żyje – uważa. I dodaje: – Nie oznacza to jednak, że Ukrainiec ma przepraszać za swoją narodowość albo nieustannie udowadniać wdzięczność. – Problem polega na tym, że jeden człowiek zachowuje się źle, a zapamiętuje się „Ukraińca”. Kilka takich sytuacji potrafi później zbudować opinię o tysiącach normalnie żyjących ludzi – mówi Katerina.

Podkreśla, że krytyka zachowania części Ukraińców nie oznacza dla niej zgody na zbiorową odpowiedzialność: – Jeżeli Ukrainiec zachowuje się jak cham, to jest chamem. Jeżeli tak samo zachowuje się Polak, też jest chamem. Narodowość tutaj nie ma znaczenia. Według Kateriny Ukraińcy powinni częściej reagować na niewłaściwe zachowania swoich rodaków. – Nie po to, by „zasłużyć” na możliwość życia w Polsce, ale dlatego, że mieszkanie w jednym miejscu wymaga szacunku do ludzi wokół i własna wspólnota powinna ich upomnieć – tłumaczy. Dr Dominika Bulska zauważa, że problem polega również na tym, że Polacy i Ukraińcy żyją obok siebie, ale niekoniecznie razem. Spotykają się w sklepach, urzędach, przychodniach czy miejscach pracy. Często są to jednak krótkie, przypadkowe kontakty, które nie dają szansy, żeby poznać drugą osobę poza konkretną sytuacją. A sam kontakt nie wystarcza. Badania psychologiczne pokazują, że szczególnie dobrze na stosunek do innych grup wpływają relacje pogłębione: znajomości i przyjaźnie, w których ludzie spotykają się na równych zasadach. Tymczasem wielu Ukraińców w Polsce wykonuje prace postrzegane jako niżej sytuowane, a kontakt z nimi odbywa się albo przelotnie, albo właśnie w relacji nierównego statusu. – Jeżeli spotykamy kogoś przede wszystkim w kolejce do lekarza, urzędzie czy sklepie, do tego sami jesteśmy zestresowani, a jednocześnie mamy poczucie, że przedstawiciel obcej grupy został w jakiś sposób uprzywilejowany, taki kontakt wcale nie musi poprawiać naszych postaw – mówi ekspertka.

Więcej w Gazecie Wyborczej

„Polak w Polsce gospodarzem, a nie Ukrainiec czy Hindus”. Narodowcy zapowiadają Marsz Niepodległości

2026/10/05

Do 11 listopada został już tylko nieco ponad miesiąc. Tegoroczny marsz pójdzie pod hasłem „Polak w Polsce gospodarzem”.

Hasło jest związane z uzasadnieniem sędziego z Zamościa, który w lipcu tego roku skazał działaczkę Młodzieży Wszechpolskiej Oliwię Olejniczak za mowę nienawiści. Sąd stwierdził, że wypowiedziane przez nacjonalistkę hasło „Polak w Polsce gospodarzem” szerzy nienawiść.

– My się z tym nie zgadzamy. Dożyliśmy czasów, w których ogranicza się wolność słowa. W których to Niemiec, Białorusin, Francuz, a nie Polak jest gospodarzem. Nie zgadzamy się z tym, to my jesteśmy gospodarzem w tym kraju – stwierdził Bartosz Malewski, prezes Stowarzyszenia Marszu Niepodległości.

Konferencja nie obyła się bez ksenofobicznych deklaracji. Malewski otwarcie zaatakował migrantów, skupiając się w szczególności na Ukraińcach: – Nasze państwo jest coraz bardziej niebezpiecznie, powoduje to migracja. Mówię tu o obywatelach państw egzotycznych, ale również naszych sąsiadów. Mam tu na myśli Ukraińców – powiedział i zaczął recytować listę incydentów, w których brali udział cudzoziemcy, m.in. atak Ihora M. na klasztor w Jarosławiu.

– Polak w Polsce gospodarzem, a nie Ukrainiec czy Hindus – mówił z kolej szef straży marszu, Mateusz Marzoch. – Nie możemy pozwolić, żeby inne nacje dominowały naszą kulturę i społeczeństwo. To my mamy być tutaj gospodarzami, bo to jest nasz dom. Wszyscy inni przyjezdni to goście. I o ile jesteśmy gościnnym narodem, tak mamy też pewne granice cierpliwości, bo często nasi goście nie potrafią się zachować. Tak jak osoby, które są w Polsce, popełniają przestępstwa i próbują narzucać swoją ideologię.

Malewski: – Dopuszczamy życie w państwie bez Unii Europejskiej. Możemy rozmawiać z innymi narodami, możemy być gościnni, ale nie pozwolili innym ustalać koloru ścian w naszym domu.

Pytani o pojawiające się na marszu transparenty rasistowskie i ksenofobiczne, organizatorzy początkowo twierdzili, że takie się w ogóle nie pojawiają. Prezes Młodzieży Wszechpolskiej Marcin Osowski stwierdził, że marsz łączy kilka różnych środowisk. Pochwalił się też, że dwukrotnie spalił flagę Unii Europejskiej.

– Marsz to miejsce, w którym trzeba uwzględniać różne wrażliwości – powiedział.

Gdy zapytałem, jaką wrażliwość reprezentują osoby, które w zeszłym roku szły z transparentem z napisem „White Europe, or not Europe” (z ang. Europa biała, albo brak Europy) stwierdził, że nie widział takiego transparentu.

– Jeśli takie transparenty się pojawią, proszę o nich informować – powiedział.  

Więcej w Gazecie Wyborczej

Jeśli Ukraińcy znikną z Polski, zabiorą ze sobą 94 mld zł

2026/10/02

Wpływ ekonomiczny uchodźców z Ukrainy na polską gospodarkę w 2025 r. wyniósł 2,4 proc. PKB (94 mld zł) – powiedziała Juna Shirato, p.o. przedstawiciela Biura Wysokiego Komisarza Narodów Zjednoczonych ds. Uchodźców w Polsce. Dane pochodzą z opublikowanego w czwartek raportu UNHCR i Deloitte.

Niniejszy raport dostarcza jednoznacznych dowodów na to, że gdy uchodźcy mają dostęp do ochrony, edukacji i godnej pracy, wnoszą wkład w rozwój krajów, które ich przyjęły. W Polsce wkład ten szacuje się na 2,4 proc. PKB – stwierdziła Shirato,podczas prezentacji raportu „Analiza wpływu uchodźców z Ukrainy na gospodarkę Polski” w Centrum Prasowym PAP.

„W miarę wzrostu zatrudnienia wśród uchodźców szacowany wpływ na PKB zwiększył się do 2 proc. w 2023 r., 2,3 proc. w 2024 r. oraz 2,4 proc. w 2025 r. Wartość tego wpływu w 2025 r. odpowiada dodatkowemu PKB na poziomie 94 mld zł. Prognozuje się, że do 2035 r. wkład ten osiągnie poziom 2,8 proc. PKB” – czytamy w dokumencie.

Autorzy raportu podkreślili, że „jest to wartość, którą polska gospodarka straciłaby, gdyby uchodźcy nagle z niej zniknęli”. 

Jak podano również w raporcie, wydatki na opiekę zdrowotną uchodźców z Ukrainy w przeliczeniu na osobę są znacznie niższe niż w przypadku obywateli Polski. Według danych NFZ średni koszt leczenia uchodźcy z Ukrainy wyniósł 694 zł, podczas gdy na obywatela Polski przeznaczono 4 640 zł.

W opinii analityków sześciokrotnie niższe koszty i rosnące wpływy ze składek przełożyły się na nadwyżkę finansową NFZ z obsługi obywateli Ukrainy, która w 2025 r. sięgnęła 1,8 mld zł.

Ekspert w zespole ds. analiz ekonomicznych Deloitte dr Aleksander Łaszek zwrócił uwagę na rosnącą liczbę medyków z Ukrainy. Pod koniec 2025 r. stanowili oni 2,4 proc. lekarzy i 0,8 proc. pielęgniarek w Polsce.

Źródło: Puls HR

Burmistrz Nowego Jorku zapowiedział walkę z antysemityzmem w mieście

2026/10/01

We wtorek burmistrz Nowego Jorku Zohran Mamdani zaprezentował kompleksowy plan walki z antysemityzmem i przestępstwami z nienawiści wobec osób pochodzenia żydowskiego. Strategia zakłada m.in. przeznaczenie 6,4 mln dolarów na zapobieganie przestępstwom z nienawiści i wsparcie dla ofiar, a także 4,5 mln dolarów dla żydowskich instytucji kulturalnych, takich jak Miejsce Pamięci Holokaustu, oraz milion dolarów na zabezpieczenie synagog i szkół oraz rozszerzenie edukacji w zakresie historii Żydów, jak również eksponowanie żydowskich miejsc kultury oraz uruchomienie kampanii informacyjnych o prawach człowieka.

Mamdani uznał za nadrzędny cel „stawienie czoła pladze antysemityzmu”. Zauważył, że Żydzi – stanowiący 12 proc. ludności miasta – padają ofiarą około połowy przestępstw z nienawiści. – To niedopuszczalne. I wszyscy mamy obowiązek to zmienić – stwierdził. Mamdani przyrzekł „budować miasto, w którym nowojorscy Żydzi będą bezpieczni i doceniani”.

Sprawującemu urząd od listopada 2025 roku burmistrzowi zarzucano antysemityzm. Wskazywano m.in. na jego nieobecność na paradzie na cześć Izraela. Jak podkreśla Associated Press, Mamdani od dawna wspiera prawa Palestyńczyków i oskarża Izrael o ludobójstwo w Strefie Gazy. Podkreśla przy tym, że jego krytyka nie jest antysemityzmem. Jego przeciwnicy argumentują jednak, że ostra retoryka zagraża nowojorskim Żydom.

W minionym tygodniu premier Izraela Benjamin Netanjahu nazwał Mamdaniego na forum ONZ „antysemickim burmistrzem Nowego Jorku”. Wcześniej Mamdani wzywał do aresztowania Netanjahu na podstawie nakazu Międzynarodowego Trybunału Karnego w związku z zarzutami o zbrodnie wojenne w Strefie Gazy.

Źródło: TVN24

Ks. Adrian, ranny w Jarosławiu: Chcę was prosić, abyście nie winili narodu, z którego był oprawca

2026/09/27

Homilia księdza Adriana, jednego z rannych podczas ataku nożownika na klasztor w Jarosławiu.

„Drodzy bracia, drogie siostry. Nie będę ukrywał, że dla mnie to kazanie jest trudne. Nie będę ukrywał, że ten czas, który ostatnio przeżywamy w sposób szczególny dla mnie jest ciężki. Ale wiem jedno, że jestem uczniem Jezusa Chrystusa. Jestem uczniem mojego Mistrza, jestem uczniem mojego Pana. A Chrystus uczy mnie miłości. Miłości, która dała się ukrzyżować. Miłości, która oddała życie za swoich nieprzyjaciół. Taki jest mój Pan i Mistrz. A ja jestem Jego sługą. I dobrze wiecie, że w wielu sytuacjach zawsze my kapłani tutaj w opactwie staraliśmy się służyć ze wszystkich sił. Jak potrafiliśmy, aby tylko ci, którzy do nas przychodzą, mogli odejść stąd pocieszeni, mogli otrzymać pomoc, mogli otrzymać ludzką życzliwość, mogli otrzymać wsparcie.

I z tego miejsca jako uczeń Jezusa Chrystusa pragnę w swoim imieniu, w imieniu księdza Marka i w imieniu księdza Stanisława powiedzieć bardzo dobitnie, że wybaczamy! I prosimy o modlitwę za nas. Za modlitwę za księdza Stanisława, o spokój jego duszy, o zdrowie dla księdza Marka, który ciągle walczy o życie w szpitalu oraz za mnie, abym jak najszybciej wrócił do pełni swoich obowiązków i mógł tutaj dalej wam służyć.

Ale w sposób szczególny proszę was o modlitwę za naszego oprawcę i o łaskę nawrócenia dla niego. Te słowa, które wypowiadam, mówię z głębi swojego serca. Jemu ta modlitwa jest najbardziej potrzebna. Bo nieważne, co się wydarzyło. Zło, które się wydarzyło tutaj, w naszym opactwie, my musimy przezwyciężyć dobrem, miłością i przebaczeniem. Dlatego proszę was, abyście i wy przebaczyli, bo to również was wszystkich dotknęło. I z tego miejsca też chcę was prosić, abyście nie winili narodu, z którego był oprawca, bo zła dokonał konkretny człowiek, zła dokonała konkretna osoba, która ma swoje imię, swoje życie, która odpowiada za swoje czyny. Nie dokonali tego inni ludzie. To była jedna, jedyna osoba.

Dlatego proszę Was, abyście nie odpowiadali złem za zło, ale miłością, wsparciem, zrozumieniem i troską. Proszę Was o szacunek dla ludzi, którzy żyją w naszym opactwie, w naszym mieście, w naszym województwie i w naszym kraju. Proszę was, abyście się wzajemnie szanowali i wspierali jako dwa bratnie narody.

Kiedy wybuchła wojna na Ukrainie, to wy dobrze pamiętacie, co w naszym opactwie się działo. Że byliśmy otwarci na ludzi, którzy tutaj przychodzili. Ludzi, którzy potrzebowali pomocy, wsparcia, troski, miłości, czasami po prostu ludzkiej, zwykłej życzliwości. I dobrze wiecie, że tutaj nikt nie pozostał bez pomocy. Pracowaliśmy ze wszystkich sił, często nawet nocami, nie śpiąc po wiele godzin. Dlatego proszę was, aby ta nasza praca nasz wysiłek i nasz trud nie poszedł na marne. Bo myślę, że tego Was uczymy tutaj, aby być uczniem Jezusa Chrystusa. Uczniem, który kocha, który wspiera, który troszczy się o innych.

Więc bracia, drogie siostry i wszyscy Wy, którzy to słyszycie, bądźmy uczniami Chrystusa, uczniami, którzy miłością, troską, szacunkiem, pomocą, życzliwością, pomagają innym. Nie ważne kim są, z jakiego narodu pochodzą, jakiej są religii, koloru skóry, ale są ludźmi. Mają swoją godność i my nie pozbawiajmy nikogo godności. Dlatego proszę Was, módlmy się za siebie nawzajem. Troszczmy się o siebie i kochajmy wszystkich tych, których spotkamy na drodze naszego życia. A kiedy będziemy widzieli nieprawość, kiedy będziemy widzieli, że ktoś kogoś prześladuje, nie pozostańmy cicho, ale upomnijmy, bo każdy ma się u nas czuć jak w domu. Nie tylko w naszym opactwie, ale w całym naszym narodzie. Amen”.

Trzy lata po masakrze Hamasu i wojnie w Gazie: jak zmienia się obraz Izraela

2026/09/27

Trzy lata po masakrze Hamasu z 7 października, w której zginęło 1200 Izraelczyków, oraz izraelskiej operacji odwetowej, w Europie zmienił się obraz Izraela – wynika z badania ośrodka DAAD-Zentrum für Deutschlandstudien na Uniwersytecie Hebrajskim w Jerozolimie.

Po ataku terrorystycznym Hamasu na Izrael i izraelskiej operacji wojskowej w Gazie opinia publiczna na temat Izraela w Niemczech, Francji, Wielkiej Brytanii i Polsce uległa zmianie. Do takich wniosków dochodzi zakrojone na szeroką skalę badanie (źródło w Niemiecki) Centrum Studiów nad Niemcami DAAD (Niemieckiej Centrali Wymiany Akademickiej) na Uniwersytecie Hebrajskim w Jerozolimie. Projekt jest finansowany przez Ministerstwo Spraw Zagranicznych Republiki Federalnej Niemiec.

Większość ankietowanych twierdzi, że wojna w Gazie nie zmieniła ich opinii o Izraelu – w Niemczech deklaruje tak 46 proc. badanych. Wśród osób, których poglądy jednak się zmieniły, przesunięcie zdecydowanie częściej następowało w stronę stanowiska bardziej propalestyńskiego. Trend ten nasilił się między 2024 a 2026 rokiem, najbardziej w Polsce, gdzie odsetek osób przyjmujących coraz bardziej propalestyńską postawę podwoił się – z 14 do 30 proc.

Dane pochodzą z „HU/EF-Barometru” 2026, reprezentatywnego badania Instytutu Kantar, które od 2022 roku jest prowadzone co dwa lata. W każdym kraju przepytano co najmniej 1 000 osób.

Najważniejszy wniosek z badania jest taki: niespełna trzy lata po eskalacji konfliktu na Bliskim Wschodzie w październiku 2023 roku w Europie widać mierzalne, choć niewielkie przesunięcie opinii publicznej w stronę stanowiska propalestyńskiego. Równocześnie zmienia się też spojrzenie Izraelczyków na politykę Niemiec.

Poglądy największej grupy badanych, stanowiącej względną większość, pozostają bez zmian, ale pojawiają się niewielkie przesunięcia:

We wszystkich analizowanych krajach odsetek osób deklarujących, że stały się bardziej „proizraelskie”, spadł o 1 punkt proc. Ponieważ ta grupa i tak mieści się jedynie w przedziale od 4 do 10 proc., jest to zauważalna strata w ujęciu procentowym.

Za to rośnie liczba głosów propalestyńskich – ta grupa wyraźnie się powiększa.

W Niemczech odsetek tej grupy wzrósł z 14 proc. w 2024 roku do 19 proc. w 2026 roku. Najliczniejsza pozostaje jednak grupa Niemców, których opinia o Izraelu w ogóle nie zmieniła się pod wpływem wojny – to 46 proc., podczas gdy w 2024 roku było ich 54 proc.

Pojęcie „racji stanu” oznacza, że bezpieczeństwo i prawo Izraela do istnienia są nienaruszalną częścią interesu państwowego Niemiec i ich polityki zagranicznej, co wynika z historycznej odpowiedzialności za Holokaust. W tej kwestii opinie w Niemczech również zdają się nieco zmieniać.

37 proc. badanych w Niemczech uważa, że istnienie Izraela jest elementem niemieckiego interesu narodowego. Dwa lata wcześniej było to jeszcze 45 proc. Wyraźna mniejszość, 22 proc. respondentów, otwarcie odrzuca tak rozumianą rację stanu (w 2024 roku – 18 proc.).

Więcej w serwisie EuroNews

Atak w Jarosławiu. NASK ostrzega przed dezinformacją i antyukraińskimi narracjami

2026/09/26

Atak w Jarosławiu stał się pretekstem do rozpowszechniania fałszywych informacji o rzekomym uprzywilejowaniu obywateli Ukrainy przez polskie służby – ocenia ekspertka NASK Małgorzata Szumna. Analitycy ostrzegają przed nasileniem antyukraińskich narracji.

Jak przekazała PAP Małgorzata Szumna z Zespołu Analizy Trendów Narracyjnych i Fact-checkingu NASK, w mediach społecznościowych pojawiły się wpisy sugerujące, że zatrzymany obywatel Ukrainy nie został zakuty w kajdanki ze względu na narodowość.

Ekspertka podkreśliła, że o zastosowaniu środków przymusu bezpośredniego decydują m.in. zachowanie zatrzymanego, ryzyko ucieczki i zagrożenie dla otoczenia. Narodowość zatrzymanego nie ma w tym przypadku znaczenia.

Według NASK pojedyncze zdarzenie w Jarosławiu jest przedstawiane w internecie jako dowód na rzekomy wzrost przemocy ze strony obywateli Ukrainy. Pojawiły się też zarzuty, że polskie służby i media stosują wobec Ukraińców inne standardy.

– W tym kontekście formułowane są zarzuty o łagodniejsze traktowanie obywateli Ukrainy przez służby i wymiar sprawiedliwości oraz o celowe przemilczanie przez media informacji o przestępstwach z ich udziałem. W rezultacie niechęć wobec Ukraińców zostaje powiązana z podważaniem zaufania do państwa i przekonaniem, że nie zapewnia ono Polakom odpowiedniej ochrony – wyjaśniła Małgorzata Szumna.

Wpisy w mediach społecznościowych łączyły również wydarzenie z tragicznymi wydarzeniami historycznymi, m.in. zbrodnią wołyńską. NASK wskazuje, że atak przyczynił się do nasilenia antyukraińskich narracji i mowy nienawiści. – NASK obserwuje (obecnie) wyraźny wzrost natężenia mowy nienawiści wobec Ukraińców, które osiągnęło najwyższy poziom od pierwszej połowy lipca 2026 r. – dodała ekspertka.

Fałszywe treści dotyczące ataku w Jarosławiu publikowały m.in. anonimowe profile znane z szerzenia dezinformacji oraz sympatycy i politycy związani z Konfederacją oraz Konfederacją Korony Polskiej, którą kieruje Grzegorz Braun.

Małgorzata Szumna zapytana, jak reagować na pojawiające się niezweryfikowane informacje dotyczące ataku w Jarosławiu podkreśliła, że „najważniejsze jest zachowanie dystansu, zwłaszcza wobec treści, które natychmiast wywołują silne emocje i zachęcają do szybkiej reakcji”. – Warto zatrzymać się, sprawdzić źródło informacji i zobaczyć, czy potwierdzają ją również inne wiarygodne źródła. Jeśli mamy wątpliwości, możemy skorzystać z serwisów fact-checkingowych, które zawodowo zajmują się weryfikowaniem pojawiających się w przestrzeni informacyjnej twierdzeń – zaznaczyła.

Więcej w Radiu PIK

Koszalin mówi „nie” agresji i hejtowi. Stanowisko przyjęte, ale bez jednomyślności

2026/09/25

Rada Miejska w Koszalinie przyjęła stanowisko przeciw agresji, hejtowi i przemocy motywowanej uprzedzeniami, szczególnie na tle narodowościowym. Za uchwałą zagłosowało 17 radnych, przeciw było troje przedstawicieli PiS, a jeden radny wstrzymał się od głosu. Dyskusja dotyczyła nie tylko samego dokumentu, lecz także edukacji, obojętności, internetowej mowy nienawiści i historycznych doświadczeń Polski.

W głosowaniu uczestniczyło 21 z 23 radnych. Uchwałę poparło 17 osób. Przeciw zagłosowali Andrzej Jakubowski, Oliwia Skórka i Artur Wiśniewski. Miłosz Janczewski wstrzymał się od głosu. Monika Foremna-Pilarska i Agnieszka Połaniecka były nieobecne.

Przyjęte stanowisko jest sprzeciwem wobec agresji, mowy nienawiści, dyskryminacji, poniżania, zastraszania i przemocy wynikających z uprzedzeń.

Rada podkreśliła, że w Koszalinie nie powinno być przyzwolenia na krzywdzenie kogokolwiek z powodu pochodzenia, języka, akcentu, narodowości, koloru skóry, wyznania lub przekonań. Dokument potępia przemoc niezależnie od narodowości sprawcy oraz osoby pokrzywdzonej. Zaznaczono również, że spory historyczne, polityczne i światopoglądowe nie mogą usprawiedliwiać agresji.

Stanowisko zawiera apel do prezydenta Koszalina o wspieranie działań związanych z reagowaniem na przypadki przemocy i hejtu, prowadzeniem edukacji i profilaktyki oraz współpracą ze szkołami, organizacjami pozarządowymi, instytucjami kultury i placówkami społecznymi.

Radni zwrócili się także do przedsiębiorców, mediów, instytucji publicznych oraz samych mieszkańców o wspólne promowanie otwartości i wzajemnego szacunku.

Więcej w serwisie ekoszalin.pl

Ruszył proces „Nazara”. Antyukraiński patostreamer odpowiada za 14 przestępstw

2026/09/22

Ruszył proces Pawła N., znanego w internecie jako „Nazar”, który odpowiada za 14 przestępstw. Wśród zarzutów znalazły się między innymi publiczne nawoływanie do nienawiści na tle różnic narodowościowych oraz uszkodzenie zabytku. Oskarżony przyznał się do części z nich.

W poniedziałek, 21 września przed Sądem Okręgowym w Gdańsku rozpoczął się proces Pawła N., znanego w internecie jako „Nazar”. Pierwotny termin rozprawy został w lipcu odroczony po rezygnacji obrońcy.

Oskarżony został doprowadzony na salę rozpraw z aresztu śledczego. Odmówił składania wyjaśnień, ale zgodził się odpowiadać na pytania stron. Przyznał się do części z 14 zarzutów.

W trakcie rozprawy sąd odczytywał protokoły z wcześniejszych przesłuchań Pawła N., aby zweryfikować jego obecne stanowisko. Kolejny termin rozprawy wyznaczono na 12 października.

Zarzuty wobec „Nazara” dotyczą między innymi uszkodzenia zabytku (teatr w Krakowie). Za ten czyn grozi kara od sześciu miesięcy do ośmiu lat pozbawienia wolności.

Paweł N. jest także oskarżony o stosowanie przemocy i gróźb w celu zmuszenia innych osób do ściągania flag Ukrainy z obiektów prywatnych i urzędowych. Zarzucono mu również publiczne nawoływanie do nienawiści na tle różnic narodowościowych oraz publiczne znieważanie innych osób.

Wśród zarzutów znalazły się także zniszczenie flagi obcego państwa, wywieszonej na zarządzenie polskiego organu władzy, naruszenie miru domowego oraz naruszenie nietykalności cielesnej.

Sprawa trafiła do Sądu Okręgowego w Gdańsku ze względu na kwalifikację jednego z czynów z art. 119 Kodeksu karnego, dotyczącego stosowania przemocy lub groźby z powodu przynależności narodowej, etnicznej, rasowej, politycznej lub wyznaniowej albo bezwyznaniowości.

Więcej w TVN24.pl

Orędzie rzymskokatolickich biskupów Ukrainy do narodów: ukraińskiego i polskiego

2026/09/17

My, biskupi rzymskokatoliccy Ukrainy, zwracamy się do Was w czasie, gdy z bólem obserwujemy narastające napięcie w relacjach polsko-ukraińskich. Odżywają na nowo dawne rany, w przestrzeni publicznej padają ostre słowa, pojedyncze przypadki przemocy lub niegodnego zachowania są przenoszone na całe narody, a pamięć historyczna, która powinna uczyć mądrości, jest wykorzystywana jako narzędzie nowej wrogości.

Szczególnie bolesne jest patrzenie na to dzisiaj, gdy Ukraina nadal przeżywa okrutną wojnę, a naród polski w ciągu ostatnich lat dał nadzwyczajny przykład solidarności z milionami Ukraińców. Dlatego przypominamy słowa Apostoła Pawła: „Nie daj się zwyciężyć złu, ale zło dobrem zwyciężaj” (Rz 12, 21).

Nasza wspólna historia ma karty wielkiego dobra, współpracy i wzajemnej pomocy, ale ma także karty przemocy, niesprawiedliwości i niewinnie przelanej krwi. Nie wolno ich przemilczać ani upiększać. Ofiarom przysługuje prawo do pamięci i godnego pochówku, ich rodzinom – szacunek dla przeżywanego bólu, a prawdzie historycznej – uczciwe i rzetelne badanie.

Pochylamy głowę przed wszystkimi niewinnymi ofiarami. Ich pamięć wzywa nas, abyśmy zrobili wszystko, co możliwe, by podobne zło nigdy więcej się nie powtórzyło.

Chrystus mówi: „Poznacie prawdę, a prawda was wyzwoli” (J 8, 32). Ale prawda wyzwala tylko wtedy, gdy nie staje się bronią przeciwko drugiemu człowiekowi. Pismo Święte poucza nas, że miłość i prawda muszą iść w parze. Przypomnijmy słowa Psalmisty: „Łaskawość i prawda spotkają się z sobą, ucałują się sprawiedliwość i pokój” (por. Ps 85 (84), 11). Czym jest prawda bez miłości albo miłość bez prawdy? Odpowiedź na to pytanie daje św. Teresa Benedykta od Krzyża (Edyta Stein): „Nie przyjmujcie niczego za prawdę, co byłoby pozbawione miłości, ani nie przyjmujcie niczego za miłość, co byłoby pozbawione prawdy; jedno pozbawione drugiego staje się niszczącym kłamstwem”. Pojednanie chrześcijańskie nie oznacza zapomnienia. Oznacza pamięć, która służy sprawiedliwości, ale nie rodzi nowej nienawiści.

Wina moralna nie jest dziedziczona wraz z narodowością, językiem czy nazwiskiem. Ci, którzy popełniali zbrodnie w przeszłości i odeszli już z tego świata, stanęli przed Sprawiedliwym Sędzią, który zna całą prawdę o ludzkich czynach i sercach. Ale pewnego dnia przed Nim staniemy także my.

I Pan zapyta nas już nie o to, co zrobili nasi przodkowie, lecz o to, co my zrobiliśmy z historią, którą odziedziczyliśmy.

Czy stała się ona dla nas nauczycielką mądrości? Czy nauczyła współczuć z cudzym bólem? Czy przeciwnie – pozwalamy, aby dawne zło zrodziło nowe zło?

Dlatego jesteśmy odpowiedzialni za każde słowo i każdy czyn, abyśmy sami nie stali się przyczyną nowej krzywdy, nowej nienawiści, a w konsekwencji – także nowych zbrodni między naszymi narodami. Czy to może się powtórzyć? Z wielkim smutkiem wiemy, że tak, ale i na szczęście, bo możemy temu zapobiec.

Pan Jezus mówi: „Błogosławieni, którzy wprowadzają pokój, albowiem oni będą nazwani synami Bożymi” (Mt 5, 9). Sam Bóg uczy nas być twórcami pokoju – w słowach, komentarzach, publikacjach i czynach.

Dziś szczególnie potrzebujemy rozbrojenia języka, co bardzo dobrze współgra ze słowami św. Jana Pawła II o „oczyszczeniu pamięci”. Prawda może być silna, pozostając godną. Pamięć może być wierna, nie stając się zemstą. Miłość do własnego narodu nie wymaga pogardy dla innego, a prawdziwy patriotyzm nie buduje się na poniżaniu sąsiada.

Drodzy polscy Bracia i Siostry!

Ukraińcy pamiętają o wielkim dobrze, jakie naród polski okazał po rozpoczęciu pełnoskalowej agresji rosyjskiej. I my, jako pasterze Kościoła, z całą odpowiedzialnością chcemy zaświadczyć o tym ponownie. Otwieraliście swoje domy dla ukraińskich matek i dzieci. Polskie rodziny, parafie, klasztory, wolontariusze, lekarze, samorządy i miliony zwykłych ludzi wyciągnęli rękę do tych, którzy stracili dom i bezpieczeństwo.

Za to dobro nieustannie wyrażamy naszą głęboką wdzięczność i ogarniamy naszą modlitwą.

Uświadamiamy sobie również, że zachowanie niektórych Ukraińców w Polsce może słusznie budzić rozczarowanie czy oburzenie. Niewdzięczność, brak szacunku dla praw i zwyczajów kraju pobytu czy brak odpowiedzialności wymagają uczciwej oceny moralnej, sprawiedliwej kary, a w niektórych przypadkach również deportacji. Prosimy zarazem pamiętać, że czyn konkretnego człowieka jest jego osobistą odpowiedzialnością i nie może stawać się cechą charakterystyczną całego narodu.

Drodzy Ukraińcy!

Szczególnie zwracamy się dziś do Was. Kiedy docierają do nas smutne doniesienia o przejawach nienawiści wobec Ukraińców, o zniewagach, poniżeniu czy niesprawiedliwym traktowaniu, naturalną rzeczą jest odczuwanie bólu i oburzenia. Jednak to właśnie wtedy poddana próbie zostaje nasza chrześcijańska dojrzałość.

Nie odpowiadajmy agresją na agresję ani nienawiścią na nienawiść.

Pamiętajmy, że jeden wrogi komentarz czy niegodny czyn nie jest głosem całego narodu polskiego. Obok bolesnych doniesień zachowajmy w sercu pamięć o Polakach, którzy otwierali przed nami swoje domy, przyjmowali nasze dzieci, pomagali uchodźcom, leczyli rannych, zbierali pomoc, modlili się za Ukrainę i – co najważniejsze – nadal czynią nam dobro.

Niech zło jednego człowieka nie przesłoni nam dobra tysięcy innych.

Ukraińcy żyjący w Polsce są wezwani do wyrażania wdzięczności także swoim stylem życia: poprzez szacunek dla praw kraju, który ich przyjął, jego kultury i tradycji, uczciwość w pracy, odpowiedzialność za słowa oraz życzliwość w relacjach z ludźmi. Pamiętajcie, że wasze ewentualne wykroczenia zostaną surowo ocenione nie tylko przez życzliwych Gospodarzy tej ziemi, ale i przez waszych współobywateli – zarówno w Polsce, jak i w Ukrainie.

W ostatnich dekadach tysiące Polaków i Ukraińców budowało nową historię relacji naszych narodów. Tworzyli ją duchowni i świeccy, historycy i nauczyciele, działacze społeczni, przedsiębiorcy i politycy, wolontariusze, rodziny oraz młodzież. Nie zmarnujmy tego wielkiego dorobku duchowego i ludzkiego. Dołóżmy własną cegiełkę do budowania sprawiedliwych, uczciwych i dobrosąsiedzkich relacji między naszymi narodami. Historia uczy nas także, że jest to w pełni możliwe.

Szczególnie zwracamy się do rodziców, nauczycieli, kapłanów, katechetów i wychowawców. Przekazujmy dzieciom prawdę i pamięć, ale nie dziedziczoną nienawiść. Uczmy je odróżniać pamięć od zemsty, patriotyzm od pogardy, a odpowiedzialność osobistą – od oskarżenia zbiorowego.

Niech młode pokolenie dziedziczy po nas nie obowiązek kontynuowania dawnych konfliktów, lecz mądrość niezbędną do tego, by je zakończyć.

Zwracamy się również do polityków, dziennikarzy i przedstawicieli życia publicznego. Ból historyczny nie powinien stawać się narzędziem walki politycznej, a uczucia narodowe – środkiem mobilizacji przeciwko innemu, a w konsekwencji – także własnemu narodowi.

Niech duchowni wraz z wiernymi błagają Pana o światło do budowania pokoju między nami i szukają odpowiedzi na trudne pytania u Boga, który jest źródłem miłości; niech historycy badają przeszłość, abyśmy my i nasi potomkowie nie musieli powtarzać błędów poprzednich pokoleń; politycy zaś niech sprzyjają temu procesowi, nie szukając własnej korzyści w gorzkich nieporozumieniach między naszymi narodami.

Święty Jan Paweł II usilnie wzywał Polaków i Ukraińców do oczyszczenia pamięci historycznej i wzajemnego przebaczenia. Tą drogą szli także pasterze naszych Kościołów, powtarzając wielkie słowa chrześcijańskiego pojednania: „Przebaczamy i prosimy o przebaczenie”.

Nie oznacza to zapomnienia. Oznacza to: pamiętajmy tak, aby pamięć już więcej nie zabijała. Słowa te odnoszą się nie tylko do bolesnej historii; powinny one stać się naszą dewizą na co dzień.

Przebaczenie nie znosi sprawiedliwości – oczyszcza ją z zemsty. Pojednanie nie zamazuje historii – nie pozwala historii po raz kolejny stać się przyczyną przyszłego rozlewu krwi. A temu, czego ludzie nie będą w stanie dokonać sami, dopomoże Bóg Wszechmogący, jeśli tylko będziemy kroczyć Jego drogami.

Dlatego wzywamy nasze parafie i wspólnoty kościelne do modlitwy za wszystkie niewinne ofiary, do wspierania spotkań Ukraińców i Polaków, młodzieży i rodzin, do sprzyjania uczciwemu dialogowi historycznemu oraz do niesienia pomocy tym, którzy stają się ofiarami wrogości ze względu na swoje pochodzenie. Niech każda wspólnota i każdy z nas uczyni choćby jeden konkretny krok, który buduje szacunek i służy zaufaniu.

Przeszłość już się dokonała. Ale przyszłość nie została jeszcze napisana. To my jesteśmy za nią odpowiedzialni.

Dlatego zapytajmy siebie przed Bogiem nie tylko:
„Co oni nam kiedyś zrobili?”

Zapytajmy także:

„Co ja dzisiaj robię, aby zło się nie powtórzyło?” Bo właśnie z tego będziemy zdawać sprawę.

Niech nasze słowa leczą, a nie ranią. Niech nasza pamięć służy prawdzie, a nie nienawiści. Niech sprawiedliwość prowadzi do pojednania, a miłość do własnej Ojczyzny uczy szacunku do Ojczyzny drugiego człowieka.

Niech Najświętsza Maryja Panna, którą z synowską miłością czczą nasze narody, wyprosi dla Ukrainy i Polski prawdziwą dobrosąsiedzką przyjaźń, wzajemny szacunek i mądrość.

Przed Bogiem, Sędzią żywych i umarłych, przed pamięcią zmarłych i przed pokoleniami, które przyjdą po nas, bądźmy odpowiedzialni za pokój i zaufanie między naszymi narodami.

Źródło: Gość Niedzielny

Parlament Europejski zdecydował w sprawie immunitetu Grzegorza Brauna

2026/09/15

Parlament Europejski zdecydował w głosowaniu w Strasburgu o uchyleniu immunitetu europosła Grzegorza Brauna. Sprawa dotyczy negowania przez niego Holokaustu.

W ubiegłym tygodniu komisja prawna Parlamentu Europejskiego opowiedziała się na utajnionym posiedzeniu za uchyleniem politykowi immunitetu.

Wtorkowe głosowanie w Parlamencie Europejskim nie oznacza uznania europosła za winnego, umożliwia krajowym organom sądowym prowadzenie dochodzenia lub procesu sądowego.

Jak relacjonował korespondent TVN24 w Brukseli Maciej Sokołowki, po raz szósty europosełowie zagłosowali za uchyleniem immunitetu Brauna. Wcześniej PE uchylił mu immunitet między innymi w śledztwie w sprawie zgaszenia przez niego gaśnicą świec chanukowych w Sejmie.

Źródło: TVN24.pl

Antyukraiński incydent w Świebodzicach. „Banderowcy jesteście, Ukraińcu zaj….ny” – wołał chuligan

2026/09/15

W sieci pojawił się film pokazujący chuligańską napaść na obywatela Ukrainy. Mężczyzna otwiera bagażnik jego samochodu, wyrywa tablicę rejestracyjną, otwiera drzwi. Straszy: „jak ci p…nę to też karetka przyjedzie”?

Do incydentu doszło w Świebodzicach i to tamtejszy komisariat policji wyjaśnia sprawę. W przekazanej nam informacji aspirant Magdalena Ząbek – rzeczniczka świdnickiej komendy powiatowej, której podlega komisariat w Świebodzicach – zaznacza, że nagranie pokazuje tylko fragment zdarzenia.

Nagranie ma minutę i 25 sekund. Wszystko dzieje się na parkingu przed sklepem Dino, przy ulicy Mieszka I w Świebodzicach. Widać dobrze zbudowanego mężczyznę, w koszulce i spodniach za kolana. Krąży po parkingu. Widać, że jest wzburzony. Widać też – to na co zwraca uwagę policja – że incydent już trwa.  

Ktoś zza kadru zadaje pytanie: „Kim jesteś, że ja mam ci odpowiadać”?  

Mężczyzna w koszulce podchodzi, robi zamach prawą ręką. Najprawdopodobniej lekko uderza lub odpycha nagrywającego. Odchodzi krok w tył i oznajmia: „Polak jestem”.  

– Oj, to się igrasz – mówi głos zza kadru.  

Mężczyzna w koszulce podchodzi do bagażnika samochodu obywatela Ukrainy i otwiera go. Potem idzie z lewej strony auta i otwiera drzwi z przodu, po stronie pasażera. „Otwiera się to czy nie” – słychać.  

W 24 sekundzie nagrywający pyta: „Co masz do Ukraińców, bo nie rozumiem”. „Banderowcy jesteście” – oznajmia mężczyzna. Zaraz potem słychać, jak mówi: „a to nie macie tam wojny”?  

Nagrywający w pewnym momencie stwierdza: „przyjedzie policja po ciebie”. Mężczyzna robi zamach ręką, jakby chciał uderzyć i odpowiada: „a jak ci w łeb pi…lnę, to pogotowie też przyjedzie”? Za moment agresor podchodzi do bagażnika – który jest już zamknięty – i wyrywa rejestrację. Odchodzi z nią i mówi: „a może po policję zadzwoń, Ukraińcu zaj … ny”!  

Rzeczniczka świdnickiej policji mówi „Wyborczej”, że nagranie przedstawia zdarzenie sprzed kilku tygodni. A dopiero w niedzielę 13 września po południu obywatel Ukrainy złożył w tej sprawie zawiadomienie. Dodaje, że policja będzie ustalać wszelkie okoliczności zajścia.  

– Policjanci już ustalili osobę, która ma związek z tym zdarzeniem – mówi aspirant Magdalena Ząbek. Dodając, że „dalsze czynności z udziałem mężczyzny, będą kontynuowane, jak to tylko będzie możliwe”.  

Widać, że nagranie nie dość, że nie pokazuje całego zajścia, to jeszcze jest poskładane z kilku różnych fragmentów zdarzenia. Autor udostępnił je na swoim profilu na portalu Facebook. W komentarzu napisał do swoich rodaków apel: „bądźcie mądrzejsi (…) nie podżegajcie do nienawiści w komentarzach, pamiętajcie, że orki wydają miliardy dolarów, aby nas skłócić, i nie tylko orki, ale także niektórzy polscy politycy są w to zaangażowani. Oni chcą nas zniszczyć nie tylko na Ukrainie, ale także poza jej granicami”. Autor dodaje, że myśli „o założeniu organizacji, która będzie walczyć przeciwko propagandzie i nienawiści wobec Ukrainy, nie tylko w Polsce”.

Zwrócił się też do Polaków: „Możemy mieć różne zdania o Ukrainie, historii, polityce czy pomocy Ukraińcom. Możemy się o to spierać. Ale nie pomylmy przy tym, kto dzisiaj prowadzi wojnę. (…) A tym, którzy piszą mi tutaj, że »Rosja to nasz brat«, polecam czasem posłuchać, co rosyjska propaganda mówi o samej Polsce. W rosyjskiej telewizji państwowej regularnie padają groźby wobec Polski i Europy — również groźby użycia broni nuklearnej”.

Po czym prosi, żeby pamiętać, komu najbardziej zależy, żeby nas skłócić. 

Ze strony polskiej są komentarze potępiające podobne incydenty: „Jako Polak i patriota potępiam wszystkie nieuzasadnione ataki agresji ze strony niewykształconych patologicznych 'polaków’ na obywatelach Ukrainy. Prawdziwym patriotyzmem jest miłość do ojczyzny i bronienie jej interesów. A nie robienie z siebie clowna i atakowanie ludzi pod Biedronką”.

Źródło: Gazeta Wyborcza

Ukrainki ofiarą dyskryminacji w Polsce. Odmówiono im obsługi ze względu na narodowość

2026/09/12

Ukraińskie piłkarki ręczne miały być ofiarami dyskryminacji w Polsce. Jak twierdzą zawodniczki klubu Rivne-OSHVSM odmówiono im obsługi na stacji benzynowej w Kaliszu ze względu na ich narodowość.

O całej sprawie informują ukraińskie media. Szczegóły incydentu w rozmowie z „Kanał24” ujawnił prezes klubu Jurij Lipski. Do zdarzenia doszło podczas przedsezonowego zgrupowania.

Według relacji Lipskiego po przyjeździe do hotelu w Kaliszu szczypiornistki poszły na stację benzynową. Dziewczyny chciały napić się kawy. Pracowała tam kobieta, która odmówiła im obsługi. Powodem była narodowość. Nie sprzedała nam niczego – poskarżył się szef ukraińskiego klubu.

Lipski zaznaczył, że była to jednorazowa sytuacja, która spotkała zawodniczki jego klubu, ale przyznał, że rozmawiał ze swoimi polskimi kolegami, którzy dostrzegają zmianę nastawienia Polaków do Ukraińców.

Więcej w Dzienniku

Pobicie Ukraińców we Wrocławiu. Przeszukania u osób związanych z Gromda Fight Club. „Dzieje się!”

2026/09/09

„Dzieje się!” – napisał Waldemar Żurek. Minister sprawiedliwości i prokurator skomentował prowadzone w całym kraju przeszukania u osób związanych z federacją Gromda Fight Club.

– Śledczy podjęli intensywne czynności procesowe wobec przedstawicieli polskiej federacji promującej walki na gołe pięści – informuje rzeczniczka mazowieckiej policji Katarzyna Kucharska. Przeszukania są efektem wszczętego pod koniec lipca postępowania dotyczącego materiałów publikowanych przez organizację w mediach społecznościowych.

Stołeczna prokuratura zainteresowała się działalnością Gromda Fight Club po szczegółowej analizie treści zamieszczanych przez osoby powiązane z organizacją. Z ustaleń śledczych wynika, że publikowane materiały cechuje skrajny radykalizm.

Budzący kontrowersje „Huzar” ma zostać patronem batalionu w Podlaskiem. „To wbrew etosowi wojska”

2026/09/09

Kpt. Kazimierz Kamieński „Huzar”, który uczestniczył w mordzie Żydów, ma zostać patronem jednego z formowanych batalionów Wojsk Obrony Pogranicza. Batalion stacjonuje na terenie, gdzie doszło do mordów.

Informację o planach dotyczących uznania kpt. Kazimierza Kamieńskiego „Huzara” za patrona 15 batalionu lekkiej piechoty w Dąbrowie-Moczydłach (podlaski powiat wysokomazowiecki), potwierdził zespół prasowy dowództwa Wojsk Obrony Terytorialnej. 

Oddział „Huzara” – jak to określił zespół prasowy dowództwa WOT (pod pismem nikt się nie podpisał) – jest obecny w tradycjach 1 Podlaskiej Brygady Obrony Terytorialnej od 2017 r. Brygada ta (przeformowywana teraz w 1 Podlaską Brygadę Obrony Pogranicza) „decyzją ministrów obrony narodowej dziedziczy tradycje oddziałów bojowych Armii Krajowej, Armii Krajowej Obywatelskiej oraz Zrzeszenia „Wolność i Niezawisłość” okręgu białostockiego”. Patroni poszczególnych batalionów, zgodnie z decyzją MON, powinni być związani z terenami, na których te bataliony funkcjonują. W przypadku 15 batalionu z Sokołami i Czyżewem w powiecie wysokomazowieckim – są to tereny położone w byłym województwie łomżyńskim, w którym wciąż żywe są m.in. tradycje endeckie.  

Poznańscy radni potępili przemoc wobec Ukraińców. Politycy PiS przekonywali, że ich też dotyka hejt

2026/09/09

Przemysław Alexandrowicz, radny PiS: – Byłbym wdzięczny, gdybyśmy mowy nienawiści nie używali wobec wszystkich. Wobec cudzoziemców, ale także wobec lokalnych Indian, czyli pisowców. Nie zgadzamy się z oskarżaniem Polaków o nienawiść wobec Ukraińców.

Pierwsza sesja poznańskiej rady miasta po wakacjach zaczęła się burzliwą dyskusją. Radni klubu Lewica-Centrum zaproponowali podjęcie stanowiska potępiającego mowę nienawiści i akty przemocy wobec Ukraińców w Poznaniu. Prezentująca projekt Dorota Bonk-Hammermeister powiedziała, że jest uzgodniony ze wszystkimi klubami. Radni Prawa i Sprawiedliwości zaprzeczyli. Chcieli, żeby wykreślić ze stanowiska, że chodzi w nim wyłącznie o przemoc wobec Ukraińców. Przekonywali, że pisanie o masowych nastrojach antyukraińskich jest na wyrost. – Jeżeli 9 lipca trzech Ukraińców zamordowało Polaka po bójce, to przecież nie mówimy, że grozi nam tutaj rzeź wołyńska, że Ukraińcy będą mordować Polaków – mówił Przemysław Alexandrowicz, radny PiS.

Przygnębiający obraz Polski z raportu o atakach na dzieci Ukraińców. Szkoła z Olsztyna z jego treścią się nie zgadza

2026/09/07

Bandyci napadli w Olsztynie braci z Ukrainy. Najpierw ich bili, potem zmusili do uklęknięcia i pocałowania butów, krzycząc przy okazji: „ukraińska k..wo” i „ukraiński ch..u”. A na koniec grozili, że „ich zabiją i wywiozą w bagażniku na Ukrainę”.

Olsztyn, początek tegorocznej majówki. W jednym z miejskich parków dwie dziewczyny obrzucają wyzwiskami 12-latka z Ukrainy. Na wyzwiskach się nie kończy, napastniczki zaczynają popychać młodszego od siebie chłopca. W jego obronie staje starszy o dwa lata brat. Jemu też się obrywa, dostaje pięścią w twarz. Chłopcy uciekają, ale parku nie opuszczają.

Dziewczyny dzwonią po „posiłki” – pełnoletnich znajomych, którzy po przybyciu zaczynają przeczesywać park w poszukiwaniu ukraińskich braci. Namierzają ich i napadają na starszego. Biją go i upokarzają. Zmuszają do uklęknięcia i pocałowania butów jednej z dziewczyn, krzyczą do niego: „ukraińska k..wo” i „ukraiński ch..u”. Grożą, że jeżeli go jeszcze raz znajdą, „to go zabiją i wywiozą w bagażniku na Ukrainę”.

Chłopak po napaści spędza dwa dni w szpitalu. Policja przyjmuje zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa, śledczy odnajdują świadków i zabezpieczają nagrania.

Ta sytuacja została opisana w raporcie pt. „To jest polska ławka” opublikowanym w dniu rozpoczęcia nowego roku szkolnego przez Stowarzyszenie „Nigdy Więcej”, znana organizacja antyrasistowska, która stara się przeciwdziałać dyskryminacji, ksenofobii, antysemityzmowi oraz  neofaszyzmowi. Dokument mówi o przejawach ksenofobicznej wrogości wobec dzieci i młodzieży. Tytuł raportu to zdanie, które we wrześniu 2022 r. usłyszeli nastoletni Ukraińcy, grający na warszawskim boisku w piłkę z Polakami i Białorusinami. Napastnicy krzyczeli: „To jest, k…a, polska ławka, nie wolno ci siadać!” i dalej: „Jesteście w Polsce, k…a, macie robić to, co my, k…a, chcemy! Nie odwrotnie! Się naucz, k…a tego!”.

Na 50 stronach raportu jego autorzy udokumentowali ponad sto ataków z lat 2022-2026 na dzieci z rodzin uchodźców wojennych, zwłaszcza z Ukrainy, ale także na dzieci z rodzin migranckich, dzieci wyróżniające się ciemnym kolorem skóry czy dzieci z niepełnosprawnościami. Aż do 38 z tych zdarzeń doszło w tym roku, co pokazuje, że nienawiść motywowana ksenofobią – napędzana propagandą sterowaną z Kremla – narasta w dramatyczny sposób. Dwa z nich odnotowano w Olsztynie, w tym opisaną napaść w parku.

„Jako prawnik będę dążył do tego, żeby ta sprawa została potraktowana z pełną powagą, nie tylko jako pobicie dziecka, ale również jako możliwe przestępstwo popełnione z nienawiści na tle narodowościowym. Nie ma zgody na to, żeby w Polsce dzieci były bite, poniżane i zastraszane tylko dlatego, że są z Ukrainy” – napisał na Facebooku kilka dni po pobiciu 14-latka prawnik Dawid Dehnert, informując przy tym, że chce udzielić poszkodowanemu bezpłatnej pomocy prawnej. Ostatecznie sprawę nadzorem prawnym objął Konsulat Generalny Ukrainy w Gdańsku.

Więcej w Gazecie Wyborczej

Nowe dane Eurostatu. Liczba ukraińskich uchodźców w Polsce spada

2026/09/06

Liczba ukraińskich uchodźców wojennych w Polsce regularnie spada. W ujęciu miesięcznym w lipcu było ich o osiem tysięcy mniej, a w rocznym o ok. 40 tysięcy mniej – wynika z danych Eurostatu.

Eurostat regularnie publikuje dane dotyczące obywateli Ukrainy ze statusem ochrony czasowej UE w Polsce. W lipcu jest ich 953,1 tys. W porównaniu z czerwcem liczba ta spadła o 8,11 tys.

W styczniu 2026 roku takich osób w Polsce było prawie 966 tysięcy. Natomiast w lipcu 2025 roku liczba uchodźców wynosiła 993,6 tys. Oznacza to, że w ciągu roku liczba Ukraińców ze statusem tymczasowej ochrony w Polsce spadła o 40 tysięcy.

Eurostat publikuje też dane z innych krajów Wspólnoty. W ujęciu całej Unii Europejskiej uchodźcy ukraińscy w Polsce stanowią około 21-22 proc. wszystkich uchodźców z Ukrainy na terenie Unii. Polska stale utrzymuje drugie miejsce pod względem liczby takich osób.

Pierwsze miejsce należy do Niemiec. W czerwcu było ich tam 1,29 mln Ukraińców o ochroną czasową. Dla porównania, w Czechach liczba ta sięgała 381 tys. osób.

W Hiszpanii jest około 270 tys. ukraińskich uchodźców, w Rumunii 219 tys., a na Słowacji 149 tys. Dane Eurostatu pochodzą ze specjalnej bazy danych, która funkcjonuje w Unii Europejskiej od wybuchu pełnoskalowej agresji Rosji na Ukrainę w lutym 2022 roku.

Źródło: Polsat News

Trener Radomiaka domaga się surowych kar za rasizm. „Stadion nie jest miejscem bezprawia”

2026/09/05

Podczas ostatniego meczu Korony II Kielce z Radomiakiem w 1. rundzie STS Pucharu Polski doszło do skandalicznych sytuacji, które nigdy nie powinny mieć miejsca na stadionie. Piłkarze przyjezdnych byli obrażani na tle rasistowskim oraz ksenofobicznym przez grupę fanatyków kieleckiego zespołu. – Musimy z tym walczyć – apeluje trener Tomasz Kaczmarek na łamach serwisu weszlo.com.

Podczas ostatniego meczu piłkarze Radomiaka Radom zostali dotknięci wulgarnym i skrajnie obrzydliwym zachowaniem na tle rasistowskim przez kibiców Korony, której rezerwy podejmowały odwiecznego rywala w 1. rundzie STS Pucharu Polski.

Najmocniej odczuli je po zdobytej bramce Ronaldo Lumungo, a także Zie Outtara, gdy wrzucał piłkę z autu w pobliżu trybuny z fanatycznymi kibicami. – Wszyscy nasi goście, przyjaciele, powinni czuć się tutaj bezpiecznie. Siłę społeczeństwa pokazuje się tym, jak traktuje się naszych gości, ludzi słabszych, mniejszości. Niezależnie od tego, gdzie się to odbywa, oczekuję dwóch rzeczy: jeśli dotrze to do sędziego, mecz jest przerwany.

I bardzo ostrej reakcji PZPN. Wymiernych kar, konsekwencji – mówił trener Tomasz Kaczmarek (cytowany przez portal weszlo.com) o incydencie rasistowskim podczas meczu z rezerwami Korony Kielce w 1. rundzie STS Pucharu Polski.

– Nie udajemy, że nic się nie wydarzyło, nie bagatelizujemy tego tematu. Rasizm, dyskryminacja to bardzo niebezpieczne rzeczy, które musimy całkowicie skasować z naszej świadomości – dodał opiekun Radomiaka Radom.

Musimy z tym aktywnie walczyć. Jeżeli nie ma na to reakcji, to znaczy, że to akceptujemy, jesteśmy współuczestnikami. Oczekuję reakcji klubu, konsekwencji dla ludzi, którzy tak się zachowali. Stadion nie jest miejscem bezprawia, ludzie muszą wiedzieć, że takim zachowaniem prowokują niebezpieczne konsekwencje. Dla mnie to bardzo poważny temat – zakończył.

Możliwe kary? Przypomnijmy, że sprawę bada już policja, która po meczu zatrzymała dwie osoby. Niewykluczone, że przyjrzy się jej także PZPN, który na początku roku surowo ukarał Radomiaka Radom za incydenty na jego stadionie podczas ligowego meczu z Koroną Kielce, kiedy kibice byli agresywni wobec piłkarzy oraz działaczy kieleckiego klubu.

Więcej w serwisie gol24.pl

„Jesteście dziećmi morderców”. 50-latek w Częstochowie publicznie obrażał młodą Ukrainkę. Będzie miał proces

2026/09/05

Ukrainy nigdy nie było i nie będzie. Większość Częstochowian jest za Rosją – usłyszała 21-letnia Daryna w kawiarni w centrum Częstochowy.

Kiedy 21-latka z Ukrainy opublikowała w mediach społecznościowych nagranie z rozmowy z 50-letnim mężczyzną, sprawą zajęła się policja.

Zdarzenie miało miejsce pod koniec sierpnia w Cafe Belg, popularnej kawiarni w centrum Częstochowy. Mężczyzna dosiadł się do stolika 21-letniej Daryny. – Ukrainy nigdy nie było i nie będzie – mówił. – Większość Częstochowian jest za Rosją. Jesteście tutaj tylko z grzeczności. Jesteście tutaj dziećmi morderców.
Kobieta początkowo polemizowała z mężczyzną, pytała „co panu zrobili Ukraińcy”. Potem próbowała zakończyć rozmowę, prosiła, by ją zostawił. Mężczyzna kontynuował: – Zabiorą was Węgry, Rumunia i Polska – wyliczał. Twierdził, że Odessa to rosyjskie miasto, a Lwów polskie.
Kobieta nagrała rozmowę telefonem komórkowym. – Po tym, jak pan mnie zostawił w spokoju, wyłączyłam kamerę. Za parę minut wrócił z wulgaryzmami w moją stronę, krzyczał, wyzywał nie tylko mnie, a i panią, która stała w mojej obronie – twierdzi Daryna, która zdecydowała się zawiadomić policję.
– Nagrany materiał został zabezpieczony. Po jego analizie policjanci przystąpili do działania, aby wyjaśnić to zdarzenie – informuje podkomisarz Barbara Poznańska, rzeczniczka prasowa Komendy Miejskiej Policji w Częstochowie.

Film pojawił się też w internecie, wtedy mężczyzna sam zgłosił się na policję. Został zatrzymany i doprowadzony do Prokuratury Rejonowej Częstochowa-Północ. Usłyszał dwa zarzuty: pochwalania wojny, jaką Rosja prowadzi na terenie Ukrainy oraz znieważenia kobiety ze względu na jej przynależność narodową. Mężczyzna nie przyznał się do zarzucanych mu czynów i odmówił składania wyjaśnień. Dostał dozór policji, ma zakaz kontaktowania się z pokrzywdzoną i zakaz przebywania w lokalu, w którym doszło do zdarzenia. Co dalej – zadecyduje sąd. Mężczyźnie grozi nawet 5 lat więzienia.

Więcej w Gazecie Wyborczej

Antysemickie książki na wystawie łódzkiej księgarni. Społecznik zawiadamia prokuraturę

2026/09/02

Kontrowersje wokół księgarni działającej w centrum Łodzi pod nazwą Klub Książki Patriotycznej. Na jej wystawie znajdują się publikacje zawierające antysemickie treści, w tym „Protokoły Mędrców Syjonu”. Łódzki społecznik złożył w tej sprawie zawiadomienie do prokuratury.

Antysemickie treści w centrum Łodzi – społecznik zawiadamia prokuraturę. W Śródmieściu działa księgarnia nazywające się Klubem Książki Patriotycznej – na wystawie można znaleźć takie tytuły jak „Garbate nosy – kulisy judaizacji”, „Polska czy Ukropolin, czyli Polska Palestyną Europy” oraz „Protokoły Mędrców Syjonu” – ta ostatnia publikacja powstała pod koniec XIX wieku na zlecenie rosyjskich służb i miała podsycić antysemickie nastroje. O sprawie alarmuje łódzki społecznik Stanisław Roszczyk.

W tej sprawie nie mają znaczenia sympatie polityczne. Na antysemityzm i ksenofobię po prostu nie może być miejsca w przestrzeni publicznej, zwłaszcza w Łodzi, w mieście, w którym w czasie Holokaustu zginęła jedna trzecia mieszkańców. Wolność słowa kończy się tam, gdzie zaczyna się szczucie na drugiego człowieka.

Można znaleźć u nas publikacje niewygodne, których próżno szukać w popularnych sieciach. Czytelnik nie musi się z nimi zgadzać, ale powinien mieć możliwość samodzielnego czytania, myślenia czy wyrobienia sobie opinii –  odpowiada prowadzący tę księgarnię Kornel Kapuściński.

Sprawa została skierowana do Prokuratury Rejonowej Łódź-Górna.

Źródło: Radio Łódź

Rzeszów znów stał się kolorowy. Marsz Równości po raz siódmy przeszedł przez centrum naszego miasta

2026/08/31

Po raz siódmy ulicami Rzeszowa przeszedł Marsz Równości. Uczestnicy wydarzenia domagali się tolerancji, praw dla mniejszości oraz równego traktowania w życiu społecznym i zawodowym.

Barwny tłum, powiewające tęczowe flagi i głośny głos w sprawie tolerancji. Marsz Równości po raz siódmy przeszedł ulicami Rzeszowa, stając się jednym z najbardziej wyrazistych i komentowanych wydarzeń w przestrzeni miejskiej.

O to, o co walczą, jakie wartości za tym stoją i dlaczego te postulaty wciąż są tak istotne w przestrzeni publicznej, rozmawiamy z Pawłem Prenetą, współorganizatorem rzeszowskiego Marszu Równości.

Zbieramy się tutaj siódmy raz. Cały czas mamy podobne postulaty. Domagamy się tych samych spraw, które od lat w Polsce nie są załatwiane. Jest to równość małżeńska, ułatwienie w dostępie do tranzycji, zakaz terapii konwersywnych, walka z mową nienawiści, penalizacją mowy nienawiści. To są postulaty, które podnosimy już naprawdę od wielu, wielu lat. Idziemy po raz kolejny przez Rzeszów. Pokazujemy, że Rzeszów jest różnorodny – mówi w rozmowie z nami Paweł Preneta.

Jak zauważa nasz rozmówca, Paweł Preneta, mentalność w regionie powoli ewoluuje. Choć on sam, będąc osobą heteroseksualną, nie zmaga się z problemem nietolerancji na co dzień, to doskonale rozumie położenie innych. Osoby zrzeszone w ich kolektywie – geje, lesbijki czy osoby transpłciowe – wciąż mocno odczuwają konserwatywny charakter Podkarpacia oraz niedobór bezpiecznych, otwartych przestrzeni. Jak jednak podkreśla współorganizator, postęp jest zauważalny: Rzeszów gości marsz równości już po raz siódmy, a podobne inicjatywy odbyły się wcześniej także w Sanoku i Krośnie.

Jakby ktoś 10 lat temu zapytał pana, czy w ogóle jest szansa na marsz równości w Rzeszowie, no to uzyskałby pan odpowiedź, że chyba pan sobie żartuje. A o Krośnie czy Sanoku już nigdy nie wspomniał. Więc to się zmienia, lecz to wymaga czasu. I te marsze też temu służą, bo jest taka prawidłowość, że osoba, która zna osobiście jakiegoś geja, lesbijkę, osobę transpciową, ma większą akceptację dla  tych osób i dla tych postulatów.

Jak zauważa nasz rozmówca, marsz stanowi znacznie szerszy głos w obronie praw człowieka i ma na celu zaznaczenie obecności mniejszości w Rzeszowie. Choć środowiska krytyczne często spłaszczają ten przekaz wyłącznie do kwestii orientacji seksualnej, wydarzenie porusza kluczowe problemy społeczne, takie jak nierówności płacowe czy szeroko pojęta równość płci na rynku pracy.

Paweł Preneta zwraca szczególną uwagę na niewidzialne, lecz realne bariery, z jakimi osoby nieheteronormatywne mierzą się w życiu zawodowym. Często doświadczają one ukrytej dyskryminacji, która utrudnia im znalezienie zatrudnienia. Jeszcze trudniejsza jest sytuacja osób transpłciowych, dla których rozbieżności między wyglądem a danymi w dokumentach stają się ogromną, często nie do przebycia ścianą. Jak podkreśla współorganizator, walka dotyczy codziennego życia oraz usuwania twardych przeszkód, a nie wyłącznie abstrakcyjnych postulatów prawnych.

Więcej w serwisie rzeszow24.info

 

Apel Rady Stałej Biskupów w sprawie pojednania polsko-ukraińskego

2026/08/28

Odnosząc się do przypadków narastającej agresji, do której dochodzi między Ukraińcami i Polakami, biskupi podkreślają, że wszystkie te zdarzenia, niezależnie od tego czy mają podłoże narodowościowe, chuligańskie czy kryminalne, są godne potępienia.

Biskupi zaznaczają, że od momentu wybuchu pełnoskalowej wojny na terytorium Ukrainy, „przez cały czas stoimy, jako Kościół, zawsze po stronie najbardziej poszkodowanych, rodzin ofiar wojny, tych, którzy cierpią i często nie mają już dokąd wracać”.

Członkowie Rady Stałej wskazują, że Konferencja Episkopatu Polski wielokrotnie apelowała o solidarność z potrzebującymi w Ukrainie i o pojednanie między naszymi narodami, dotkniętymi bolesnymi ranami historii. „Gorąco wierzymy, że rany te mogą się zabliźnić, a ponad nimi staną wzajemny szacunek i pojednanie” – przyznają.

„Apelujemy do wierzących i niewierzących, do ludzi dobrej woli w Polsce, o szukanie w relacjach polsko-ukraińskich przede wszystkim ducha pojednania i chrześcijańskiej miłości” – piszą biskupi. „Apelujemy o uczciwy dialog historyczny, by ciemne plamy naszej wspólnej historii zostały w pełni wyjaśnione. Apelujemy również, aby nie podsycać argumentów narodowościowych wrogich komukolwiek” – wzywają hierarchowie. Na końcu apelują do władz państwowych „o skuteczniejsze zapobieganie incydentom o charakterze narodowościowym, przy równoczesnym zapewnieniu przestrzegania prawa przez wszystkich, którzy znajdują się na terenie naszego kraju”.

Publikujemy pełną treść apelu:

Apel Rady Stałej Biskupów w sprawie pojednania polsko-ukraińskiego

W ostatnim czasie media opisują przypadki narastającej agresji, do której dochodzi między Ukraińcami i Polakami. Wszystkie te zdarzenia, niezależnie od tego czy mają podłoże narodowościowe, chuligańskie czy kryminalne, są godne potępienia.

Kiedy w lutym 2022 roku wybuchła pełnoskalowa wojna na terytorium Ukrainy i gdy setki tysięcy uchodźców z tego kraju przekraczały granicę Polski, postawa naszych Rodaków budziła podziw i szacunek na całym świecie. Wielkodusznie otwarliśmy wtedy dla nich nasze domy i mieszkania, a dziesiątki organizacji pomocowych i tysiące ludzi dobrej woli w całym kraju z wielką hojnością pomagało uciekinierom w tranzycie do innych krajów bądź też w czasowym osiedleniu się w Polsce. Organizowano dla uchodźców wyżywienie i pomoc medyczną, finansową, prawną, duszpasterską, psychologiczną czy edukacyjną. W tych działaniach, od samego początku wojny, na pierwszej linii stały Kościoły chrześcijańskie, ich duchowni, konsekrowani i świeccy, Caritas Polska, Caritas diecezjalne i setki innych organizacji pomocowych, parafii, ruchów i stowarzyszeń katolickich. Tej służby braciom w Ukrainie, a także uchodźcom z tego kraju do Polski, nigdy nie zaprzestaliśmy i nie ograniczyliśmy, wpierając w tym władze państwowe i samorządowe. Przez cały czas stoimy, jako Kościół, zawsze po stronie najbardziej poszkodowanych, rodzin ofiar wojny, tych, którzy cierpią i często nie mają już dokąd wracać.

Wspomniane wcześniej incydenty zdecydowanie kontrastują z podejmowanymi przez Kościół od ponad czterech lat działaniami. Konferencja Episkopatu Polski wielokrotnie apelowała o solidarność z potrzebującymi w Ukrainie i o pojednanie między naszymi narodami, dotkniętymi przecież bolesnymi ranami historii. Gorąco wierzymy, że rany te mogą się zabliźnić, a ponad nimi staną wzajemny szacunek i pojednanie.

Apelujemy do wierzących i niewierzących, do ludzi dobrej woli w Polsce, o szukanie w relacjach polsko-ukraińskich przede wszystkim ducha pojednania i chrześcijańskiej miłości. Apelujemy o uczciwy dialog historyczny, by ciemne plamy naszej wspólnej historii zostały w pełni wyjaśnione. Apelujemy również, aby nie podsycać argumentów narodowościowych wrogich komukolwiek. Apelujemy także do władz państwowych o skuteczniejsze zapobieganie incydentom o charakterze narodowościowym, przy równoczesnym zapewnieniu przestrzegania prawa przez wszystkich, którzy znajdują się na terenie naszego kraju.

Częstochowa, 26 sierpnia 2026 r.

Źródło: Konferencja Episkopatu Polski

„Jaszczur” znów przed sądem. Ruszył proces apelacyjny

2026/08/28

Sąd Apelacyjny w Gdańsku wrócił do sprawy Wojciecha Olszańskiego, lidera Rodaków Kamratów, znanego pod pseudonimem Jaszczur. Chodzi o zarzuty nawoływania do nienawiści na tle różnic narodowościowych i etnicznych oraz napaść z powodu uprzedzeń rasowych. Obrońca Olszańskiego przekonuje, że jego klient jest ścigany z przyczyn politycznych. Wyrok sądu zostanie ogłoszony w przyszłą środę.

W czwartek w Gdańsku odbył się proces apelacyjny lidera Rodaków Kamratów Wojciecha Olszańskiego. „Jaszczur” w maju 2025 roku został skazany przez Sąd Okręgowy w Toruniu na dwa lat ograniczenia wolności, polegające na obowiązku nieodpłatnej pracy w celach społecznych w wymiarze 20 godzin miesięcznie.

Oskarżenie dotyczyło publicznego wystąpienia w Grudziądzu w 2022 r., kiedy to ulicami miasta przeszedł marsz radykalnych narodowców.

Podczas czwartkowego procesu obrońca Olszańskiego adw. Sławomir Rycielski poparł apelację i wskazywał, że wystąpienie lidera Rodaków Kamratów miało charakter oceny i było emocjonalne. Jego zdaniem Olszański miał prawo wyrazić negatywny stosunek do osób, które z Polski urządziły sobie źródło dochodu i że każdy może mieć nastawienie krytyczne, bądź nawet nienawistne. Według adwokata Olszański jest ścigany z przyczyn politycznych.

Prok. Dariusz Kujawa z Prokuratury Regionalnej w Gdańsku nie zgodził się tezami apelacji i wniósł o jej oddalenie, uznając wyrok toruńskiego sądu za słuszny. Sam Olszański w ostatnim słowie poparł apelację swojego obrońcy i stwierdził, że nie może się zgodzić z ludźmi, którzy niszczą państwo polskie. Sąd zamknął przewód sądowy i podał, że wyrok w tej sprawie ogłosi w środę 2 września.

66-letni Wojciech Olszański, ps. Jaszczur, to lider skrajnej organizacji Rodacy Kamraci, kojarzonej z nacjonalizmem i neofaszystami, wobec którego w wielu miejscach kraju prokuratury i sądy prowadziły już postępowania. Chodzi zwykle o tzw. przestępstwa z nienawiści na tle narodowościowym i innym, ale także za znieważanie i groźby karalne.

Źródło: Polsat News

Wypowiedź Grzegorza Brauna pod lupą prokuratury. Wszczęto śledztwo

2026/08/27

Prokurator Oddziałowej Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu w Krakowie przedstawił we wtorek liderowi Konfederacji Korony Polskiej zarzuty publicznego i niezgodnego z faktami zaprzeczania zbrodniom ludobójstwa, które popełnili funkcjonariusze III Rzeszy w KL Auschwitz-Birkenau w Oświęcimiu.

Chodziło o kwestionowanie istnienia komór gazowych, a także wykorzystywania ich do masowego zabijania więźniów. Po wyjściu z IPN w Krakowie podczas publicznego przemówienia Grzegorz Braun ponownie stwierdził, że kwestionuje ustalenia dotyczące komór gazowych.

W czwartek rzecznik prasowy Głównej Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu prok. Robert Janicki poinformował, że po wypowiedzi Brauna wszczęte zostało kolejne śledztwo.

Ono również dotyczy publicznego i wbrew faktom zaprzeczania zbrodniom ludobójstwa w niemieckim nazistowskim obozie koncentracyjnym i obozie zagłady KL Auschwitz-Birkenau. Wskazał, że chodzi o stwierdzenie: „Państwa się szantażuje tym, że są to fakty powszechnie znane i niekwestionowane. Otóż ja je kwestionuję. Kwestionuję je tylko i aż w tym newralgicznym, jak się okazuje, punkcie, jakim są owe mityczne komory gazowe w Auschwitz„.

O zarzutach przedstawionych Grzegorzowi Braunowi przez IPN mówił też w czwartek minister sprawiedliwości Waldemar Żurek. Przekazał, że podczas wtorkowych czynności związanych z postawieniem Braunowi zarzutów dotyczących jego wypowiedzi negujących zbrodnie nazistowskie europoseł „kolejny raz naruszył prawo, kolejny raz złamał ustawę”.

– Już dzisiaj jest wszczęte kolejne postępowanie karne, które ma na celu wyjaśnić, czy (Grzegorz Braun – red.) popełnia kolejne przestępstwa – powiedział. Zapewnił przy tym, że prokuratura oraz prokuratorzy w oddziałach IPN „będą teraz działać o wiele sprawniej niż do tej pory”. – Będziemy reagować z całą stanowczością na wszystkie tego typu działania – dodał.

Więcej w Polsat News

Rada Miejska Wrocławia: We Wrocławiu nie ma miejsca na nienawiść

2026/08/27

W odpowiedzi na narastającą falę agresji, hejtu i przemocy na tle narodowościowym Rada Miejska Wrocławia przyjęła rezolucję, w której przypomina, że Wrocław to Miasto Równości, a każdy, kto wybrał nasze miasto jako swój dom i swoje miejsce do życia, jest tu mile widziany. Rezolucję przyjęto w tygodniu, w którym przypada Dzień Niepodległości Ukrainy – z okazji tego święta we Wrocławiu zainicjowano powstanie Skweru Przyjaźni Polsko-Ukraińskiej.

Rada Miejska Wrocławia przyjęła rezolucję w sprawie stanowczego sprzeciwu Wrocławia wobec nienawiści i przemосy. Radni podkreślają, że we Wrocławiu nie ma i nie będzie przyzwolenia na atakowanie, poniżanie ani zastraszanie kogokolwiek z powodu jego pochodzenia, języka, akcentu czy narodowości, a miasto dołoży wszelkich starań i wykorzysta wszystkie dostępne siły i środki, by tępić przejawy agresji, nienawiści i nietolerancji.

W tekście rezolucji czytamy m.in.: „Ostatnie wydarzenia we Wrocławiu – zarówno brutalny atak na obywateli Ukrainy, jak i późniejszy atak nożem, którego sprawcą był obywatel Ukrainy – pokazują, że przemoc może mieć różne źródła i różnych sprawców, ale zawsze wymaga stanowczej, jednoznacznej reakcji. Nie może pozostawać bez odpowiedzi.”

Radni przypominają, że czyny i słowa mają swoje konsekwencje, a odczłowieczanie całych grup, przedstawianie ich jako zbiorowego wroga i podsycanie wobec nich niechęci, strachu i agresji buduje przyzwolenie na nienawiść, która łatwo przeradza się w przemoc.

W rezolucji podkreślono także, że każdy, kto wybrał Wrocław jako swój dom i miejsce do życia, jest tu mile widziany, niezależnie od narodowości, a ataki motywowane nienawiścią są atakami nie tylko na bezpośrednie ofiary, ale także na nas wszystkich i na wartości, które łączą wrocławską wspólnotę.

W lipcu – po głośnych atakach na osoby pochodzenie ukraińskiego – apele o przeciwstawianie się aktom nienawiści na tle narodowościowym wystosowali Prezydent Wrocławia Jacek Sutryk oraz Pełnomocniczka Prezydenta Wrocławia ds. Równego Traktowania Alina Szeptycka. We Wrocławiu żyje ponad 100 tys. Ukrainek i Ukrainek, którzy właśnie tu znaleźli swój nowy dom.

Więcej w serwisie wroclaw.pl

Elon Musk przegrywa w sądzie. X musi ujawniać, jak walczy z nienawiścią

2026/08/27

Sąd w Nowym Jorku odrzucił pozew platformy X należącej do Elona Muska. Uznał, że obowiązek ujawniania sposobów walki z mową nienawiści, ekstremizmem i dezinformacją nie narusza konstytucyjnej wolności słowa.

Sędzia John Cronan uznał, że obowiązek publikowania informacji o tym, jak firmy zwalczają mowę nienawiści, ekstremizm, nękanie, ingerencje polityczne i dezinformację, nie narusza konstytucyjnej wolności słowa.

Sędzia odrzucił argumentację X, zgodnie z którą ustawa „Stop Hiding Hate Act” naraża platformę na pozwy i wysokie kary za nieujawnianie „wysoce wrażliwych i kontrowersyjnych treści”. Uznał, że wymóg przekazywania „informacji czysto faktycznych i bezspornych” służy interesowi stanu, który chce umożliwić użytkownikom świadome korzystanie z platform społecznościowych.

– Przedsiębiorstwa zawsze kierują się własnym uznaniem, osądem i opiniami, decydując, jakie towary lub usługi oferować. Burger King zazwyczaj oferuje produkty bardziej kaloryczne niż na przykład Sweetgreen, jednak ujawnianie informacji o kaloryczności pozostaje kwestią czysto faktyczną. Podobnie jest w tym przypadku – uzasadnił Cronan.

Decyzja o oddaleniu pozwu jest ostateczna, a X nie może zmienić treści skargi.

Platforma, wcześniej znana jako Twitter, należy do Elona Muska. Jak zauważył Reuters, po przejęciu firmy w 2022 roku Musk zrezygnował z dotychczasowej polityki moderacji treści, określając siebie mianem zwolennika absolutnej wolności słowa.

Biuro prokurator generalnej stanu Nowy Jork Letitii James broniło ustawy, argumentując, że pomaga ona konsumentom zrozumieć, czego mogą oczekiwać od platform, nie ograniczając jednocześnie ich prawa do wyrażania opinii ani stosowania własnych zasad moderacji.

Więcej w Rzeczpospolitej