Monitoring

Nadal nie mamy sensownych przepisów do zwalczania przestępstw z nienawiści wobec osób LGBTQIA+

2022/01/26

Czym są przestępstwa z nienawiści wobec osób LGBTQIA+ i na podstawie jakich przepisów prawnych można pociągnąć do odpowiedzialności ich sprawców? Jak często osoby pokrzywdzone zgłaszają się na policję i czy w ciągu ostatnich lat wiedza osób homoseksualnych i transpłciowych na temat własnych praw się zwiększyła? – Polskie prawo wprowadza swego rodzaju hierarchię grup pokrzywdzonych – mówi adwokat, Paweł Knut.

Według danych Williams Institute przy UCLA School of Law, osoby LGBT doświadczają przemocy cztery razy częściej niż reszta społeczeństwa. Z kolei z ankiety online, przeprowadzonej przez European Union Agency for Fundamental Rights (FRA) wśród społeczności LGBTQIA+ z krajów UE, Serbii i Północnej Macedonii wynika, że – jeśli chodzi o Polskę – dane również są niepokojące. 83 proc. osób, które odpowiedziały na pytania, obawia się chodzić za rękę ze swoim partnerem/swoją partnerką tej samej płci (średnia dla UE wynosi 61 proc.), 51 proc. osób nieheteronormatywnych unika odwiedzania miejsc, w których nie czuje się bezpiecznie z obawy przed ewentualnym atakiem (w UE średnia ta wynosi 33 proc.), natomiast 26 proc. osób LGBTQIA+ czuło się dyskryminowanych z powodu swojej orientacji seksualnej, bądź tożsamości płciowej w pracy (średnia UE to 21 proc.). Jednocześnie tylko 12 proc. osób zgłosiło na policję, że doświadczyło napaści seksualnej bądź fizycznej.

Rozmowa z Pawłem Knutem – adwokatem z kancelarii Knut Mazurczak Adwokaci, specjalizującej się w udzielaniu pomocy prawnej (także pro bono) osobom LGBTQIA+. Paweł Knut jest również członkiem Izby Adwokackiej w Warszawie, a także Sekcji Praw Człowieka przy Okręgowej Radzie Adwokackiej w Warszawie.

Całość na zycie.hellozdrowie.pl

Hejter wyzywał posłankę KO. “Na sali sądowej odwaga go opuściła”

2022/01/25

Sąd w Gdańsku skazał mężczyznę, który w internecie znieważał posłankę Koalicji Obywatelskiej Agnieszkę Pomaską. Hejter był tak pewny siebie, że napisał: “Czekam gn..o aż mnie pozwiesz”. – Mam wrażenie, że na sali sądowej odwaga go opuściła. Chyba nie spodziewał się, że złożę w tej sprawie zawiadomienie do prokuratury – komentuje w rozmowie z Onetem posłanka.

Mężczyzna usłyszał karę ośmiu miesięcy ograniczenia wolności z obowiązkiem wykonywania prac społecznych (po 20 godz. miesięcznie). Decyzją gdańskiego sądu musi też zapłacić 1000 zł nawiązki na PCK i pokryć koszty sądowe.

Sąd skazał go za słowa, które w mediach społecznościowych kierował do posłanki Agnieszki Pomaski. Mężczyzna obrażał i wyzywał polityk Koalicji Obywatelskiej. Hejter czuł się bardzo pewnie. “Czekam gn..o aż mnie pozwiesz” – napisał.

Po wyroku posłanka Pomaska napisała na Facebooku: “Prośba hejtera spełniona. Przekażcie dalej. Niech dotrze do Waszych hejterów, że nikt nie może czuć się anonimowy i bezkarny, a ręka temidy bywa bezwzględna”.

Więcej na onet.pl

Wydawali “wyroki” na osoby publiczne. Robert P. i Marzanna G. z zarzutami

2022/01/24

Prokuratura zajęła się podejrzanymi o groźby karalne na tle szczepień przeciw COVID-19 oraz obostrzeń związanych z koronawirusem. Osoby pełniące funkcje publiczne mogły w mediach społecznościowych zobaczyć “wyroki”, w których grożono im konfiskatą mienia, zakazem pełnienia funkcji, a nawet pozbawieniem życia. Zarzuty usłyszały dwie osoby.

Prokuratura Okręgowa w Łomży nadzoruje postępowanie w toku którego Robertowi P. zostały przedstawiane zarzuty gróźb karanych na szkodę sześciu ustalonych osób pokrzywdzonych. Wśród poszkodowanych najprawdopodobniej jest prezydent Białegostoku.

Przestępstwa te polegają na udostępnianiu na publicznych kontach portalu internetowego Facebook.com „wyroków” dotyczących osób pełniących funkcje publiczne, grożąc im konfiskatą mienia, zakazem pełnienia tych funkcji, zakazem pracy w urzędach państwowych i dożywotnim pozbawieniem praw publicznych, a niektóre z tych „wyroków”  dotyczyły również pozbawienia życia poprzez wykonanie kary śmierci,  przy czym groźby te wzbudziły u pokrzywdzonych uzasadnioną obawę, iż zostaną spełnione – poinformowała prokuratura.

Podejrzany nie przyznał się do popełnienia zarzucanych mu czynów. Wobec Roberta P. zastosowano środki zapobiegawcze o charakterze wolnościowym w postaci dozoru Policji z obowiązkiem stawiennictwa cztery razy w tygodniu w Komendzie Powiatowej Policji w Mońkach oraz zakaz kontaktowania się z pokrzywdzonymi, zakaz intencjonalnego zbliżania się do pokrzywdzonych oraz miejsc ich zamieszkania na odległość mniejszą niż 100 metrów.

Więcej na eostroleka.pl

Przedsiębiorca z Częstochowy skazany za znieważenie radnej. Musi zapłacić wysoką grzywnę i zadośćuczynienie

2022/01/23

Przedsiębiorca z Częstochowy, prowadzący od lat działalność gastronomiczną, został uznany winnym znieważenia wiceprzewodniczącej Rady Miasta, Jolanty Urbańskiej. Mężczyzna, który startował w ostatnich wyborach z listy Konfederacji, musi zapłacić 9 tysięcy zł grzywny, 3 tysiące zł zadośćuczynienia radnej. Poza tym prawomocny wyrok Sądu Okręgowego w Częstochowie ma zostać opublikowany na stronie częstochowskiej policji.

Proces dotyczy wydarzeń, które miały miejsce na przełomie 2016 i 2017 roku. Przy wejściu do pubu Cosmo (dzisiaj lokal nazywa się inaczej) właściciel powiesił tablice informującą, że „pub Cosmo nie dla lewaków” i nie obsługuje „bandytów z wymiaru niesprawiedliwości”, „wszelkich komunistów”, „multikulti, multisex, zielonych, genderowców” oraz „współpracowników i sympatyków legalnych grup przestępczych”, „SB, PZPR, europejski sojuz, trzyliterowe służby”.

– Pod koniec 2016 roku otrzymała informację o tej tablicy i chcą interweniować na początku 2017 roku zrobiłam zdjęcie tej tablicy – mówi Jolanta Urbańska, wiceprzewodnicząca Rady Miasta w Częstochowie.

Zainteresowanie radnej tablica nie uszło uwadze restauratorowi, który na tablicy dopisał imię i nazwisko radnej. Prokuratura nie zajęła się sprawą, bo jej zdaniem nie doszło w tym przypadku do znieważenia funkcjonariusza publicznego, dlatego sprawa toczyła się z oskarżenia prywatnego i zakończyła się wyrokiem.

Więcej na czestochowa.naszemiasto.pl

Radna pyta mieszkańców: “Gmina jako czarnuchy, dosłownie czarny lud. Czy to nie jest rasizm?”

2022/01/21

Mieszkańcy Bierkowa i innych miejscowości gminy Słupsk nie chcą przyłączenia wsi do miasta. Dali temu wyraz podczas spotkania z władzami gminy. Było to już piąte i ostatnie takie spotkanie konsultacyjne. Nie brakowało emocji, strachu i argumentów przeciw przyłączeniu sołectw do Słupska – poinformowała TV Słupsk na swojej stronie internetowej.

Bardzo emocjonalne wystąpienie miała Aldona Szostakiewicz, radna powiatu słupskiego i członkini ochotniczej straży pożarnej. Radna pokazała mieszkańcom grafikę, na której widać ramiona dwóch osób w uścisku. Jedno z nich jest podpisane “gmina”, a na drugim jest napisane “miasto”. Napis “Mocny Słupsk” widnieje na tle ściśniętych dłoni. Grafika ma służyć promocji inicjatywy włączenia Bierkowa do Słupska. Dla radnej ma ona jednak wydźwięk rasistowski. Mówiąc o tym, radna sama jednak użyła słów potocznie uważanych za rasistowskie.

Widać ręce splecione. Miasto silne, a zobaczcie, jak nas potraktowali? Gmina jako czarnuchy, dosłownie czarny lud. Czy to nie jest rasizm? – powiedziała radna i zapytała: – Oni chcą nas do siebie? Jak można nas tak porównywać? A w ogóle jak można tak porównywać na temat czarnuchów? Nie można tak. Nie można być rasistą.

Pod filmem na YouTubie pojawiło się wiele komentarzy. Większość autorów jest oburzona albo co najmniej zniesmaczona.

“I jeszcze ludzie jej klaszczą…” – skomentował gemmeix.

“Co to za pani i kto w ogóle jej pozwolił tam wystąpić? Przecież nie rozumie nawet głupiego obrazka z internetu, co dopiero rasizmu” – napisał Janusz.

“Po 30 latach demokracji w tym kraju, w XXI w., w rozkwicie cywilizacji cyfrowej, na posiedzeniu jakiejś rady samorządowej kobita nie wie, czym jest rasizm!” – podsumował robsonrnr.

Więcej w Wyborczej

UJ umarza sprawę doktorantki, która pisze o zakazie krzyżowania się ras

2022/01/20

Uniwersytet Jagielloński umorzył postępowanie w sprawie doktorantki Łucji Dzidek, oskarżanej o rasizm i homofobię. – Jej wypowiedzi to wręcz podręcznikowe przykłady mowy nienawiści – uważa prawnik z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka.

Twierdzi, że nie powinniśmy dopuszczać do “krzyżowania się z rasami, które nie wykształciły cywilizacji równie wysokiej co europejska”. Nawołuje osoby homoseksualne do celibatu, chce prawnego zakazu seksu pozamałżeńskiego. Sama przyznaje, że jest transfobką, “bo tak nazywa się dzisiaj sceptyków i racjonalistów”. 

Mowa o Łucji Dzidek – doktorantce astrofizyki na Uniwersytecie Jagiellońskim. O jej wpisach “Wyborcza” informowała w grudniu.

Sprawa jej wpisów trafiła do prof. Michała Ostrowskiego, dyrektora Szkoły Doktorskiej Nauk Ścisłych i Przyrodniczych z UJ, której Łucja Dzidek jest doktorantką. Prof. Ostrowski w rozmowie z “Wyborczą” wprost nazwał wypowiedzi pani Siwek obrzydliwymi, homofobicznymi i nieakceptowalnymi.

– W sytuacji, gdy wyrażane poglądy mają charakter prywatny, jestem przeciwny podejmowaniu w tej sprawie działań na drodze służbowej. Uważam, że tak długo, jak prywatne wypowiedzi nie podlegają ściganiu przez prawo, to ostracyzm środowiska jest właściwą metodą traktowania takich osób – twierdził wówczas.

Sprawa wylądowała u rzecznika dyscyplinarnego UJ, który na polecenie rektora prof. Jacka Popiela wszczął postępowanie wyjaśniające.

Jego finałem na Facebooku pochwaliła się właśnie sama Dzidek. Uczelnia umorzyła sprawę, uznając, że “może forma niektórych wypowiedzi jest niefortunna lub poglądy nie zawsze precyzyjnie wyrażone przez p. Łucję Dzidek, ale nie są to w żadnym zakresie wypowiedzi, które mają wymowę antysemicką, homofobiczną, propagującą ustrój faszystowski lub też postawę nienawiści do innych osób”.

Karnista dr Paweł Czarnecki, który prowadził postępowanie, uznał, że “niektóre wypowiedzi doktorantki powinny być zdecydowanie bardziej zrównoważone i przemyślane, aczkolwiek ich społeczna szkodliwość może być uznana za znikomą”. I dalej: “W toku swoich wyjaśnień Łucja Dzidek podkreśliła, że nie zamierzała nigdy nikogo obrazić, a co najwyżej użyć nieodpowiednich słów, tym bardziej, jak przyznała, ma zespół Aspergera i trudno jej rozpoznać niektóre sytuacje” – czytamy w uzasadnieniu.

Więcej w Wyborczej

Zarzuty dla dwóch osób za “wyroki śmierci” wobec prezydenta Białegostoku

2022/01/20

Dwóm osobom Prokuratura Okręgowa w Łomży postawiła zarzuty gróźb karalnych łącznie wobec sześciu osób publicznych. Chodzi o publikowane w internecie, ale też ogłaszane na manifestacjach organizowanych przez przeciwników szczepień “wyroki śmierci”. W minioną sobotę taki “wyrok” został ogłoszony wobec prezydenta Białegostoku.

W wydanym w środę komunikacie łomżyńska prokuratura poinformowała, że przestępstwa polegały na udostępnianiu na publicznych kontach na portalu społecznościowym “wyroków” dotyczących osób pełniących funkcje publiczne, grożąc im konfiskatą mienia, zakazem pełnienia tych funkcji, zakazem pracy w urzędach państwowych i dożywotnim pozbawieniem praw publicznych, a niektóre z owych “wyroków”  dotyczyły również pozbawienia życia poprzez wykonanie kary śmierci.

Jeden z tych przypadków – oprócz gróźb karalnych – dotyczy również publicznego nawoływania do popełnienia zbrodni; chodziło o udanie się do miejsca zamieszkania takiej osoby, by tam wykonać taki “wyrok” – podała prokuratura. Zaznaczyła, że groźby te wzbudziły u pokrzywdzonych uzasadnioną obawę, iż zostaną spełnione.

Zarzuty dotyczą dwóch osób (mężczyzna podejrzany jest o takie przestępstwo wobec sześciu osób, kobieta wobec jednej), które nie przyznają się. Prokuratura zastosowała wobec nich tzw. wolnościowe środki zapobiegawcze – dozór policji i zakaz kontaktowania się z pokrzywdzonymi, zakaz intencjonalnego zbliżania się do pokrzywdzonych oraz miejsc ich zamieszkania na odległość mniejszą niż 100 metrów.

Źródło: samorzad.pap.pl

Granica polsko-białoruska. Dziennikarze uniewinnieni od wykroczenia wjazdu do strefy. Sąd Najwyższy uwzględnił kasację RPO

2022/01/19

Sąd Najwyższy uchylił wyrok Sądu Rejonowego w Sokółce i uznał, że dziennikarze nie powinni zostać ukarani za naruszenie zakazu przebywania w strefie stanu wyjątkowego. Bo rozporządzenie Rady Ministrów dotyczące stanu wyjątkowego wykracza poza dopuszczalną delegację ustawową. “Doszło do nieproporcjonalnego wkroczenia w wolność przemieszczania się oraz wyboru pobytu” – w uzasadnieniu wyroku zwraca uwagę SN.

Sprawa trójki dziennikarzy – dwojga z francusko-niemieckiej telewizji ARTE i polskiej dziennikarki AFP – została rozstrzygnięta we wtorek (18 stycznia). Sąd Najwyższy rozpatrywał kasację wniesioną przez Rzecznika Praw Obywatelskich od wyroku sądu pierwszej instancji (ukarani dziennikarze się od niego nie odwoływali). RPO dowodził, że czyny reporterów, którzy przekroczyli linię strefy omyłkowo, nie wyczerpywały znamion wykroczenia i wniósł o uchylenie wyroku Sądu Rejonowego w Sokółce. Tak się stało, Sąd Najwyższy kasację uwzględnił i uniewinnił ukaranych karą nagany dziennikarzy.

Sąd Najwyższy rozpatrywał kasację w składzie sędziowskim: Tomasz Artymiuk (przewodniczący), Barbara Skoczkowska (sprawozdawca) i Włodzimierz Wróbel. W uzasadnieniu wyroku zwrócili uwagę, że: „Przypisanie odpowiedzialności za wykroczenie określone w art. 23 ust. 1 pkt 7 ustawy z dnia 21 czerwca 2002 r. o stanie wyjątkowym wymaga ustalenia, że doszło do realizacji wszystkich jego znamion. Typ wykroczenia przypisanego ukaranym penalizuje przebywanie lub nieopuszczanie w ustalonym czasie oznaczonego miejsca, obiektu lub obszaru wbrew nakazowi lub zakazowi określonemu w art. 18 ust. 2 pkt 1 u.s.w. w czasie stanu wyjątkowego. Wynika z tego, że znamiona typu znajdują się zarówno w treści samego przepisu, w którym opisane jest to wykroczenie (np. „w czasie stanu wyjątkowego”, „przebywa na oznaczonym obszarze”), jak również w regulacjach innych niż przepis art. 23 ust. 1 pkt 7 u.s.w. Ustawodawca zastosował bowiem znamię odsyłające do nakazu lub zakazu przebywania lub nieopuszczania w ustalonym czasie miejsca, obiektu lub obszaru, którego treść należy dopiero zrekonstruować na podstawie szeregu przepisów na poziomie konstytucyjnym, konwencyjnym, ustawowym oraz wykonawczym.

Więcej w Wyborczej

Założony w Częstochowie Obóz Narodowo-Radykalny nie będzie zdelegalizowany. “Nie nawołuje do nienawiści”

2022/01/19

Prokuratura Regionalna w Krakowie zdecydowała, że nie wystąpi z wnioskiem o delegalizację Obozu Narodowo-Regionalnego – stowarzyszenia, którego założyciele spotkali się i przyjęli statut we wrześniu 2012 r. w Częstochowie. Zebranie założycielskie stowarzyszenia Obóz Narodowo-Radykalny, podczas którego podjęto uchwałę o przyjęciu statutu, odbyło się we wrześniu 2012 r. w Częstochowie. W listopadzie 2012 r. stowarzyszenie zostało zarejestrowane przez Sąd Rejonowy w Częstochowie. Do wniosku o rejestrację załączono m.in. statut. I to właśnie jego zapisy stały się przedmiotem wieloletniego postępowania kilku prokuratur w Polsce.

We wrześniu 2016 r. do prezydenta Częstochowy zwróciła się ponad setka posłów Platformy Obywatelskiej z apelem, by wnioskował o delegalizację ONR. Stowarzyszenie było wówczas zarejestrowane w Częstochowie, więc jej prezydent – jako starosta grodzki – sprawował nad nim nadzór. – Ale tylko nad formalną działalnością tej organizacji – stwierdził urząd miasta i zażyczył sobie od władz ONR m.in. odpisu statutu zgłoszonego do Krajowego Rejestru Sądowego.

W styczniu 2017 r. ówczesna prokurator okręgowa w Częstochowie Elżbieta Funiok w piśmie do Klubu Parlamentarnego PO oznajmiła, że prokuratura „nie dysponuje wystarczającym materiałem dowodowym, pozwalającym na skierowanie do sądu wniosku o delegalizację ONR-u”. Prok. Funiok zaznaczyła, że przepisy postępowania karnego nie nakazują zbierania informacji o członkostwie oskarżonego w stowarzyszeniach, wiedzę taką prokuratura może uzyskać poprzez „spontaniczną deklarację oskarżonego złożoną podczas składania wyjaśnień”.

– Nie stwierdzono, by doszło do działań rażąco i uporczywie naruszających prawo i zapisy statutu stowarzyszenia – przekazała prokurator Katarzyna Duda, rzeczniczka Prokuratury Regionalnej w Krakowie.

„Przede wszystkim należy wskazać, że w żadnym z postępowań przygotowawczych prowadzonych przez prokuratury nie stwierdzono, aby czyny będące ich przedmiotem stanowiły publiczne propagowanie faszystowskiego lub innego totalitarnego ustroju państwa lub nawoływania do nienawiści na tle różnic narodowościowych przez członków Stowarzyszenia Obóz Narodowo-Radykalny”

– twierdzi w opublikowanym we wtorek, 18 stycznia komunikacie Prokuratura Regionalna w Krakowie. Jak informuje jej rzeczniczka, śledczy analizowali ok. 10 postępowań karnych prowadzonych przez prokuratury z całego kraju w sprawie propagowania mowy nienawiści przez działaczy ONR. – Żadne z nich nie zakończyło się wniesieniem aktu oskarżenia – przekonuje prokurator Duda.

Więcej w Wyborczej

IKEA na Targówku zatrudni uchodźców

2022/01/19

W ramach współpracy z Fundacją Ocalenie sklep IKEA na Targówku zatrudni na pełnopłatnym stażu osoby znające komunikatywnie język polski i mające “doświadczenie uchodźcze”. Staże będą trwały od marca do sierpnia 2022 roku.

“Razem z IKEA Polska rozpoczynamy projekt stażowy dla uchodźców i uchodźczyń” – ogłosiła we wtorek (18 stycznia) na Twitterze Fundacja Ocalenie. W ramach tego projektu sklep IKEA na Targówku zatrudni na pełnopłatnym stażu 10 osób znających komunikatywnie język polski i mających “doświadczenie uchodźcze”. Staże będą trwały 6 miesięcy, od marca do sierpnia 2022 roku.

Jak uzupełniła warszawa.wyborcza.pl przedstawicielka sieci Aneta Gil akcja to element globalnego projektu „Refugee Skills for Employment” („Zwiększanie kompetencji zawodowych uchodźców i uchodźczyń”), do którego IKEA dołączyła w 2022 roku, w ramach “strategii różnorodności i włączania”, obejmującej pięć wymiarów różnorodności: płeć, wiek, orientację seksualną, sprawność fizyczną i psychiczną oraz pochodzenie etniczne.

“To kolejna inicjatywa, którą IKEA w Polsce realizuje z Fundacją Ocalenie. W ramach wspólnego projektu >Razem w Trosce o Dom< każdego miesiąca 70 rodzin otrzymuje pomoc materialną (żywność, ubrania, produkty higieniczne), a od 12 do 15 rodzin miesięcznie korzysta z programu wsparcia mieszkaniowego. Program obejmuje też pomoc mentorów międzykulturowych, psychoterapeutów lub psychologów, a także kursy językowe czy prywatne lekcje dla dzieci” – informuje IKEA.

Więcej na wyborcza.pl

Ogłosili wyrok śmierci na prezydenta Białegostoku. Jest zawiadomienie do prokuratury

2022/01/18

W sobotę w Białymstoku antyszczepionkowcy zorganizowali protest przeciwko “segregacji i dyskryminacji”. W jej trakcie ogłosili wyrok śmierci na prezydenta miasta Tadeusza Truskolaskiego. Grozili też jego rodzinie i współpracownikom. Sprawą zajęła się policja. Prezydent miasta zawiadomił prokuraturę i wysłał listy do premiera oraz ministra sprawiedliwości.

Na manifestację przeciwników szczepień i obostrzeń epidemicznych pod hasłem “Białystok, powstań!!!” w sobotę na Rynek Kościuszki w Białymstoku przyszło, jak podała policja ok. 400 osób.

Mieli biało-czerwone flagi, na transparentach pod grafiką komórki koronawirusa widać było kawałek swastyki z napisem “Stop dyskryminacji sanitarnej”. Inne hasła to m.in. “Truskolaski sortuj śmieci, a nie ludzi”, “Politycy, to wy poddajecie się szprycy”, “Odszczep się”, “To ludzie mają segregować śmieci, nie śmiecie segregować ludzi”. Wśród uczestników manifestacji były też dzieci. Trzymały ręcznie wypisaną tablicę z napisem: “Wolna wola! Wola walki, Wolność!” oraz flagę z ikonami trzech małp: Phizer (nie mówi), rząd (nie słyszy), naród (nie widzi)”. W trakcie protestu było słychać: “Rząd na bruk, bruk na rząd”, “Tu jest Polska, a nie Polin”, “Szkoły otwarte”, “Precz z cenzurą”.

Antyszczepionkowcy okrzyknęli “hańbą” i “łajdactwem” poparcie przez Truskolaskiego stanowiska Polskiego Towarzystwa Epidemiologów i Lekarzy Chorób Zakaźnych z 28 listopada 2021 r., gdzie w czterech punktach medycy, w tym ówcześni członkowie Rady Medycznej przy premierze, napisali o pilnych działaniach potrzebnych w przeciwdziałaniu pandemii koronawirusa. Truskolaski przesłał ten apel do prezydentów innych miast, jako prezes Unii Metropolii Polskich. Wszystkich 12 prezydentów poparło ten apel.

Za to właśnie działanie, antyszczepionkowcy wydali wyrok śmierci na prezydenta Białegostoku. Dodatkowo zapisano w nim konfiskatę mienia, zakaz pełnienia funkcji publicznych, pracy w urzędach państwowych. Podpisało się pod nim pięć osób.

Więcej w serwisie onet.pl

Nieśli trumny i hasło o Auschwitz. Antyszczepionkowcy zorganizowali w Poznaniu marsz żałobny

2022/01/16

Około tysiąca osób zebrało się w południe na placu Bernardyńskim w Poznaniu. Na ulicach centrum miasta – Garbary i Solnej – wstrzymano ruch, żeby marsz mógł przejść. Dziesiątki policjantów stały na trasie, ochraniając manifestację.

– Dzisiaj mamy sto miast! – krzyczała z entuzjazmem Justyna Socha. Bo manifestacje przeciwników szczepień odbywały się też w sobotę w innych miastach. – Proszę dajcie mi znać, czy przy każdej trumnie są już cztery osoby, jeśli nie ma, to pomachajcie! – wołała, formując pochód.

Na czele niesiono dziesięć trumien z napisami “Ofiara szczepień”. Obok transparenty ze zdjęciami i nazwiskami osób “nagle zmarłych”. 

I największy transparent: “Auschwitz nie spadło z nieba”. Przypomnijmy: jest to zdanie, które Marian Turski, były więzień Auschwitz, wypowiedział w czasie uroczystości 75. rocznicy wyzwolenia obozu Auschwitz-Birkenau.

Jego przejmujące słowa antyszczepionkowcy wykorzystują dla swoich celów nie pierwszy raz. Przed kilkoma tygodniami Marian Turski odniósł się do ich nadużywania i zwrócił uwagę, że szczepiąc się, chronimy tych, którzy są w społeczeństwie najsłabsi. “To oni są narażeni najbardziej przez nas, jeśli nie jesteśmy zaszczepieni. My im zagrażamy. A więc nie jest to pozbawianie praw, a raczej uznawanie praw słabych ludzi, praw ludzkich. Nie jest to żadna dyskryminacja. Jest to tylko naturalna, ludzka potrzeba samoobrony przed zarazą. Weźcie to pod uwagę” – zwrócił się wtedy do przeciwników szczepień.

Więcej w Wyborczej

Matka Boska w tęczowej aureoli nie obraża, aktywistki niewinne. Jest prawomocny wyrok sądu

2022/01/13

Elżbieta Podleśna, Anna Prus i Joanna Gzyra-Iskandar są niewinne obrazy uczuć religijnych. Wizerunek Matki Boskiej w tęczowej aureoli naklejony w Płocku nie obraża. Wyrok Sądu Okręgowego jest prawomocny. Homofobia, nietolerancja i wykluczenie nie są uczuciami religijnymi.

Sąd odwoławczy w środę 12 stycznia 2022 utrzymał uniewinniający wyrok sądu rejonowego w Płocku: tęcza w aureoli Matki Boskiej Częstochowskiej nie obraża. Apelacje prokuratury, Kai Godek i ks. Tadeusza Łebkowskiego są całkowicie niezasadne. Kosztami postępowania sędzia Jan Swaczyna obciążył oskarżycieli posiłkowych: Godek i Łebkowskiego.

Wyrok Sądu Okregowego jest prawomocny i zmienić go można tylko w drodze kasacji do Sądu Najwyższego. Ale to ścieżka wyjątkowa – nie dla takich, w których wyrok się po prostu nie podoba.

Zapis rozprawy apelacyjnej w oko.press

Zastępczyni RPO: Odpowiedzialni za śmierć uchodźców w lesie powinni ponieść konsekwencje

2022/01/12

Dorota Roman: 100 tys. zgonów z powodu COVID-19, Pegasus, antyszczepionkowiec Djoković, “Polski ład”. Zapomnieliśmy, że na granicy polsko-białoruskiej trwa dramat ludzi?

Dr Hanna Machińska, zastępczyni RPO: Zapominamy, bo żyjemy w pewnym komforcie. Kryzys humanitarny wydaje nam się bardzo odległy. Tymczasem w lasach ciągle są ludzie. Będąc na granicy oraz odwiedzając ośrodki strzeżone, ciągle widzimy ich straszliwe upokorzenie, biedę i strach. Ten obraz cały czas nam towarzyszy. Staramy się pokazać wszystkim w Polsce, ale i w Europie, jak ta sytuacja wygląda w rzeczywistości. Zadajemy sobie pytanie, czy w XXI wieku w państwie Unii Europejskiej taka sytuacja może mieć w ogóle miejsce. Czy naprawdę nie stać nas na to, żeby godnie traktować tych ludzi? Żeby poddać ich procedurom, które im się po prostu należą?

W Polsce przeżywają powtórne dramaty. Ciągle mam przed oczami obraz 13-letniej dziewczynki, która opowiadała, jak z powodu wojny uciekała z rodziną z Iraku. Byłam wstrząśnięta, słuchając, czego doznała ona i jej rodzeństwo po stronie białoruskiej. Szczucie psami, głód, strach i ból. Doświadczyła straszliwego upokorzenia i upodlenia. Powiedziała, że nie potrafi już zliczyć, ile razy była wyrzucana z Polski na Białoruś. Funkcjonariusze mówią o odprowadzaniu migrantów do linii granicznej. Pragnę bardzo mocno po raz kolejny podkreślić, że tzw. odprowadzanie do linii granicznej oznacza w rzeczywistości wyrzucenie z terytorium Polski.

Odprowadzanie do linii granicznej – brzmi przyjaźnie, uspokaja. A to po prostu wyrzucanie, często siłowe i brutalne.

– Ci, którzy przekraczają naszą granicę i żądają objęcia ochroną międzynarodową, mają prawo pozostać w Polsce aż do wyjaśnienia ich dalszej sytuacji prawnej. Nie powinni być wyrzucani na Białoruś, i to wielokrotnie, jak słyszymy. Metoda stosowania pushbacków jest niedopuszczalna.

W Polsce w zimie nie przeprowadza się nawet eksmisji, a tu mówimy o wyprowadzaniu ludzi do białoruskich lasów i narażaniu ich zdrowia i życia na wielkie niebezpieczeństwo.

Jaki jest ciąg dalszy historii z 13-latką?

– Razem z rodzicami i rodzeństwem znaleźli się w ośrodku strzeżonym. To przerażające, ale ciągle jej towarzyszyło uczucie, że jest w więzieniu. Widziała kraty, umundurowanych funkcjonariuszy, miała ograniczone prawa. Jeśli ktoś powie, że ośrodek strzeżony jest lepszym miejscem niż to, co ona i jej najbliżsi przeżyli w lesie, to niewątpliwie tak. Ale pamiętajmy, to przecież ciągle jest dziecko. W tych ośrodkach jest bardzo wiele dzieci. Nie powinny tego przeżywać, zwłaszcza u nas, w kraju w centrum Europy. Dzieci nie powinny być zamykane w takich miejscach. Nie mamy prawa tak ich traktować, o czym mówi Europejski Trybunał Praw Człowieka.

Cały wywiad z dr Hanną Machińską w Gazecie Wyborczej

Skarga na radnego PiS z Bydgoszczy. “Kobiety nazywa nazistkami, osoby LGBT – dewiantami. To mowa nienawiści”

2022/01/12

Mieszkanka Bydgoszczy złożyła oficjalną skargę do rady miasta na radnego Krystiana Frelichowskiego (PiS). – Nie możemy bagatelizować nienawistnej mowy. Od niej do ataków fizycznych krótka droga – mówi Ilona Michalak, napadnięta w czasie jednego z ostatnich protestów.

Aleksandra Lewińska: “LGBT to nowy totalitaryzm”, “feministki domagają się prawa do bezkarnego zabijania dziewczynek i chłopców”, “lewacka dzicz poniewiera wszystko, co polskie”, a “nazistki krzyczą: prawo do zabijania ludzi – prawem człowieka”. W oficjalnej skardze złożonej właśnie na radnego PiS kataloguje pani całą serię jego wypowiedzi.

Ilona Michalak: – Padły publicznie, w mediach społecznościowych. Naruszą godność wielu grup społecznych. Prześladują, stygmatyzują, poniżają, obrażają, obrzydzają i wzbudzają wrogość wobec np. kobiet, feministek czy osób LGBT. A to wyczerpuje definicję mowy nienawiści, prawda?

Jeb… PiS taką mową nie jest?

– To upust emocji, gniewu czy bezsilności. Ale taki, który nikogo nie wyklucza ze względu na jego tożsamość, płeć, orientację seksualną. To niezgoda na politykę partii rządzącej, na torturowanie kobiet, choć przyznaję, wyrażona w sposób emocjonalny. Ale nie ma tu personalnie wycelowanej nienawiści. W nazywaniu mnie – i tysięcy bydgoskich kobiet walczących o swoje zdrowie i życie – nazistką czy zabójczynią dzieci – jest wyraźnym atakiem. Nagonką i szczuciem, których dopuszcza się pan Frelichowski. Od wielu miesięcy.

Cały wywiad w Gazecie Wyborczej

Urząd Wojewódzki w Opolu. Ochroniarz publicznie zrugał kobietę z Nigerii: “Jak czegoś się chce, to trzeba po polsku mówić”

2022/01/11

W tej sprawie zainterweniowała jedna z opolanek, która była świadkiem całego zajścia. “Obowiązkiem pracownika Urzędu Wojewódzkiego jest służba i pomoc każdemu, kto o nią prosi” – argumentuje oburzona.

Świadkiem zajścia z udziałem ochroniarza urzędu była opolanka – pani Beata (imię zmienione na prośbę czytelniczki).

– Jako mieszkanka województwa opolskiego nie mogę pozostać obojętna na skandaliczne zachowanie jednego z pracowników ochrony Urzędu Wojewódzkiego – pisze kobieta.

Jak informuje, 28 grudnia 2021 roku była świadkiem sytuacji, w której wspomniany ochroniarz „wykrzykiwał na korytarzu do obywatelki Nigerii, że ma obowiązek znać język polski skoro jest w naszym kraju”.

– Zapytałam panią w czym jest problem. Odpowiedziała, że szuka wydziału ds. cudzoziemców. Ochroniarz nawet nie wstał, aby wyjaśnić kobiecie, jak ma tam trafić, tylko dalej wykrzykiwał i perorował, że tu jest Polska oraz „jak czegoś się chce, to trzeba po polsku mówić”. Jestem głęboko poruszona całą sytuacją. Pani przyjechała do naszego kraju na miesięczny pobyt i nie ma obowiązku posługiwania się naszym językiem, natomiast obowiązkiem pracownika Urzędu Wojewódzkiego jest służba i pomoc każdemu, kto o nią prosi – komentuje pani Beata.

W tej sprawie napisała też skargę do wojewody opolskiego, by „wyciągnął konsekwencje wobec rzeczonego pracownika” oraz poprosiła o informację, „jakie kroki zostały podjęte w ramach organizacji pracy urzędu, aby do podobnych sytuacji nie dochodziło już nigdy w przyszłości”

Więcej w Wyborczej

Marta Lempart wygrała w sądzie z Piotrem Rybakiem. Nie będzie przeprosin za neofaszystę i bandytę

2022/01/11

Zapadł wyrok w sprawie cywilnej wytoczonej Marcie Lempart przez Piotra Rybaka, antysemitę i podpalacza kukły Żyda. Chciał od działaczki Strajku Kobiet przeprosin i około 10 tys. zł. Teraz sam musi niemal tyle zapłacić za koszty procesowe.

Sąd Okręgowy we Wrocławiu oddalił powództwo Piotra Rybaka, który poczuł się urażony, gdy Marta Lempart nazwała go (m.in. w poście w portalu społecznościowym) bandytą, neofaszystą i neonazistą.

Piotr Rybak, znany we Wrocławiu ze swoich antysemickich wystąpień, takich np. spalenie kukły Żyda na wrocławskim Rynku, domagał się od działaczki Strajku Kobiet przeprosin i około 10 tys. zł zadośćuczynienia. 

– Mój klient poczuł się urażony, bo absolutnie z takimi poglądami się nie identyfikuje – informował na jednej z pierwszych rozpraw reprezentujący Rybaka w sądzie mecenas Rafał Bałkowski.

Wyrok w sprawie cywilnej zapadł we wtorek, 11 stycznia. Sąd, oprócz tego, że oddalił powództwo Rybaka, nakazał mu jeszcze zapłacenie na rzecz Marty Lempart 4 320 zł tytułem zwrotu kosztów, jakie poniosła w postępowaniu oraz uiszczenie 5 235,45 zł kosztów sądowych m.in. na wynagrodzenie biegłego, które poszły ze skarbu państwa.

Sąd w krótkim ustnym uzasadnieniu wyroku podzielił argumenty obrony. Odnosząc się do nazwania Piotra Rybaka bandytą wskazał, że Marta Lempart użyła tego określenia po wyroku skazującym Rybaka za spalenie kukły Żyda na wrocławskim Rynku.

– Sąd uznał, że słowo bandyta odnosi się jako synonim do słowa przestępca albo skazany, więc pani Marta Lempart mogła takiego sformułowania użyć – przytacza uzasadnienie sądu mecenas dr Aleksander Sikorski.

Więcej w Wyborczej

Marcin Wiącek wskazuje rządowi, co trzeba uczynić na rzecz równego traktowania

2022/01/11

RPO z przykrością odnotowuje nieprzekazanie mu informacji o konsultacjach projektu Krajowego Programu Działań na Rzecz Równego Traktowania na lata 2022-2030. Znaczenie zasady równości w prawie krajowym, unijnym i międzynarodowym oraz troska o prawidłową realizację obowiązków ciążących na Polsce zdają się czynić niezbędną współpracę właściwych organów. RPO za nieodzowne uznaje współdziałanie obu urzędów.

Aktualny projekt Programu zdaje się jednak nie uwzględniać w pełni ani zgromadzonej wiedzy na temat dyskryminacji w Polsce, ani zaleceń RPO z ostatnich lat. Nie przewidziano w nim współpracy pełnomocnika ds. równego traktowania i RPO  – choć podkreśla się  znaczenie  kooperacji wielu podmiotów, w tym spoza systemu administracji rządowej.

Przy poszanowaniu niezależnej pozycji instytucjonalnej RPO taka współpraca byłaby efektywna. Ważne jest też  prowadzenie przez władze działań z wykorzystaniem rezultatów uzyskanych już dzięki zaangażowaniu środków publicznych, np. w odniesieniu do obszarów objętych badaniami antydyskryminacyjnymi RPO. 

Pomimo tych ogólnych zastrzeżeń należy zauważyć, że w wielu miejscach zaktualizowanej wersji projektu Programu jego założenia są zbieżne z uwagami RPO  poprzedniej kadencji. Warto wymienić np. mocniejsze zaakcentowanie równości płci w sferze życia publicznego przez zwiększenie liczby zadań z zakresu promowania udziału kobiet w gremiach decyzyjnych, czy usunięcie sformułowań krzywdzących dla migrantów i Romów, w tym tezy, jakoby to zachodzące współcześnie w Polsce zjawiska migracyjne,  w szczególności te o charakterze międzykulturowym, powodowały w społeczeństwie eskalację nastrojów radykalnych i ekstremistycznych. 

Wzgląd na pełną realizację konstytucyjnej zasady równego traktowania wszystkich osób skłania RPO do przekazania pełnomocnik uwag do projektowanego Programu na lata 2022-2030 – w trosce o efektywność zasady równości oraz skuteczność planowanych działań. Chodzi o dwa główne wątki zagadnień – finansowy i legislacyjny. 

Całość stanowiska na stronie Biura RPO

34 franciszkanki z Lublina przyjmą do klasztoru uchodźców. Że muzułmanie? To nie ma dla nas znaczenia

2022/01/10

Krzysztof Charchuła z Izabelina stanął po mszy przed kościołem i zbierał pieniądze do puszki.

Ks. Mieczysław Puzewicz z Lublina zorganizował miejsce dla 50 uchodźców w lubelskich klasztorach.

Maria i Wojciech Radwańscy z warszawskiego Klubu Inteligencji Katolickiej pojechali na granicę, by szukać w lasach głodnych i zziębniętych, bo tak – według nich – zachowują się chrześcijanie.

Marta, wolontariuszka z KIK-u: – W ciemnym lesie czołgałam się do kryjówek uchodźców, by dać im ciepłą herbatę, suche ubranie. To byłam ja – Kościół.

Maria i Wojciech Radwańscy przy granicy stanu wyjątkowego koordynują punkt interwencji kryzysowej dla uchodźców zorganizowany przez warszawski KIK.

– Prezes klubu zwołał w październiku spotkanie w Warszawie. Padło pytanie, kto mógłby zająć się prowadzeniem punktu. Obydwoje normalnie pracujemy i mamy trójkę dzieci, ale zdecydowaliśmy się zgłosić, bo nie mogliśmy znieść tego, co się dzieje na granicy – mówi Wojciech, fotograf.

Domu, w którym działa punkt, użyczyła osoba prywatna, niezwiązana z KIK-iem. Prowadzenie punktu polega na koordynowaniu pobytów wolontariuszy. Przyjeżdżają ekonomiści, graficy, kulturoznawcy, historycy, informatycy, artyści, studenci. Najmłodszy miał 18 lat, najstarszy 63. Większość jest z Warszawy, należeli, bądź nadal należą, do KIK-u. W domu cały czas są dwie grupy, każda złożona z czterech osób, ich dyżur trwa od czterech do siedmiu dni. Tyle, bo to dni na pełnych obrotach.

Wojciech: – Dostajemy sygnał, że ktoś potrzebuje pomocy, i jedziemy w las. Pisał do nas nawet Kubańczyk z Hawany, że jego siostra jest w lesie. Jedno wyjście trwa około pięciu godzin. Spakowanie rzeczy, podgrzanie zupy i herbaty, dojazd, odszukanie, przekazanie rzeczy, opatrzenie ran, skontaktowanie się z lekarzem, poinformowanie o prawach, powrót do domu.

Wojciech: – Spotkałem sporo rodzin. Pamiętam trzypokoleniową rodzinę z Kurdystanu. Z pięciomiesięcznym dzieckiem, dziadkiem i babcią, którą musieliśmy wnieść do karetki, bo ledwo chodziła.

Maria: – Jedna z naszych grup spotkała dziewięć kobiet z Afryki, które szły w klapkach.

Wojciech: – Szedł inżynier od czystych energii, korespondent „The Washington Post”, prawnik, sędzia. Owszem, były też grupy młodych mężczyzn, demonizowane przez prawicę.

Cały reportaż w Gazecie Wyborczej

Raport z granicy polsko-białoruskiej. Po raz pierwszy bez incydentów, ale będzie pierwszy proces w sprawie push-backu

2022/01/09

W sobotę (8 stycznia) rano na Twitterze Straż Graniczna przekazała komunikat, w którym bodaj po raz pierwszy od czasu kryzysu na polsko-białoruskiej granicy (od sierpnia) nie podano informacji o incydentach na niej. SG przekazała: „W dniu 07.01 granicę polsko-białoruską próbowało nielegalnie przekroczyć 36 osób. W tym miesiącu odnotowano 180 prób nielegalnego przekroczenia granicy”.

Rzeczniczka Komendy Głównej SG ppor. Anna Michalska w rozmowie z „Wyborczą” powiedziała: – Odnotowaliśmy tylko pojedyncze próby nielegalnego przekroczenia granicy. Sami nasi funkcjonariusze byli zdziwieni, że nie było ani prób siłowego przekroczenia granicy, ani żadnych prowokacji. Trudno na razie powiedzieć, że taka sytuacja będzie się utrzymywała.

Tymczasem troje Irakijczyków, których zatrzymano po nielegalnym przekroczeniu polsko-białoruskiej granicy, zaskarżyło decyzję Straży Granicznej o zawróceniu ich na linię granicy. Na początku lutego sprawą zajmie się Wojewódzki Sąd Administracyjny w Białymstoku.

Sprawa dotyczy wydarzeń z września ubiegłego roku. Troje Irakijczyków po nielegalnym przekroczeniu granicy w okolicy Siemianówki zatrzymał patrol Straży Granicznej. Zostali zawróceni do linii granicy z Białorusią. Skarżący podnoszą, że ich pobyt w Polsce nie był nielegalny, bo przed otrzymaniem decyzji o push-backu, poinformowali funkcjonariuszy, że chcą ubiegać się o udzielenie im ochrony międzynarodowej, a więc powinni byli otrzymać możliwość pozostania w Polsce do czasu rozpoznania ich wniosku. Trójkę Irakijczyków reprezentują prawnicy z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka.

Źródło: wyborcza.pl

Po likwidacji profilu Konfederacji Ziobro chce “sankcji za zamach na wolność słowa”

2022/01/08

Po zamknięciu profilu Konfederacji w serwisie Meta Ministerstwo Sprawiedliwości lobbuje za swoim projektem “ochrony wolności słowa”. Zakłada on nawet 50-milionowe kary nakładane na serwisy społecznościowe.

Ostatnie wydarzenia pokazują zasadność wprowadzenia specjalnej regulacji, która wprowadzałaby realne sankcje za zamach na wolność słowa. Taka ustawa powstała w Ministerstwie Sprawiedliwości i jest najlepszy czas, aby skierować ją do Sejmu – mówił w piątek na konferencji prasowej minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro.

Minister nawiązał do usunięcia przez serwis Meta (Facebook) profilu Konfederacji, która miała ponad 600 tys. obserwujących – najwięcej ze wszystkich partii w Polsce. Fanpage zniknął w środę. Jak poinformowała administracja Mety, powodem były treści zawierające mowę nienawiści oraz dezinformujące na temat COVID-19. Chodziło m.in. o fałszywe twierdzenia mówiące, że maseczki nie ograniczają rozprzestrzeniania się koronawirusa, a szczepionki nie zapewniają odporności. 

“To próba ingerencji w demokrację. Konieczne jest wreszcie uchwalenie ustawy chroniącej wolność słowa w internecie, przedstawionego wiele miesięcy temu przez ministra Sebastiana Kaletę!” – napisał na Twitterze jeden z liderów Konfederacji poseł Krzysztof Bosak.

To za tym projektem lobbował w piątek Ziobro. – Trzeba ograniczyć praktyki blokowania dostępu Polaków do poglądów, z którymi chcieliby się zapoznać – mówił minister. – Jest rzeczą niebywałą i nieakceptowalną, że ktoś ingeruje w debatę publiczną i w ten sposób może wpływać na przyszły wynik wyborów – dodał o likwidacji profilu. – Decyzjami wielkich korporacji wartości znajdujące się w centrum demokracji są zagrożone i naruszane – komentował. 

Więcej w Wyborczej

W Kamieniu Pomorskim uczą jak strzelać z łuku… do zdjęcia Adolfa Hitlera na tle tęczowej flagi

2022/01/08

Miejski Ośrodek Sportu i Rekreacji w Kamieniu Pomorskim włączył do swoich zajęć tarczę ze zdjęciem Hitlera na tęczowym tle. Organizacje zajmujące się prawami osób LGBTQ+ nie kryją oburzenia. Jak poinformowała organizacja osób LGBTQ+ “Fundusz dla odmiany” w Miejskim Ośrodku Sportu i Rekreacji w Kamieniu Pomorskim miało dojść do szokującego zdarzenia. Osoby odpowiedzialne za organizację zajęć ze strzelania z łuku umieściły na tarczach, obok wizerunków Hitlera i Stalina również tęczową flagę.

Na szczęście na to doświadczenie nie były narażone dzieci, dla których przeznaczone są osobne zajęcia (na tarczach dla dzieci zawieszono zdjęcie dzika, oraz bajkowego Gargamela). Na zajęcia, na których pojawiły się wizerunki dyktatorów, mogła przyjść młodzież i osoby dorosłe. 

Jak piszą osoby z “Funduszu dla odmiany”:

Jesteśmy wstrząśnięte, że w miejskiej instytucji publicznej ktoś wpadł na tak drastyczny pomysł zrównania nazizmu z symbolem walki o równouprawnienie osób LGBT+.

Jeszcze bardziej przeraża nas fakt, że ktoś użył swojej pozycji do zarażania młodych umysłów uprzedzeniami. Czy organizatorom zajęć z łucznictwa przyszło do głowy, że w sekcji mogą trenować osoby ze społeczności LGBT+? Czy mogą czuć się bezpiecznie? Czy czują się u siebie?

Źródło: queer.pl

Lekarze Bez Granic wycofują się z działań na granicy. „Sytuacja jest nieludzka”

2022/01/08

„Nasz zespół ma liczne doniesienia z pierwszej ręki o aktach przemocy, począwszy od kradzieży i niszczenia mienia, poprzez zastraszanie po przemoc i napaść fizyczną po obu stronach granicy” – piszą Lekarze Bez Granic i wycofują się z działań po polskiej stronie granicy.

Międzynarodowa organizacja pozarządowa Lekarze Bez Granic (Médecins Sans Frontières, MSF) po trzech miesiącach pracy na polskiej granicy kończy projekt. Powód? Uniemożliwienie im niesienia pomocy przez służby i władze.

Zespoły lekarzy z MSF pracowały na Białorusi, Litwie i w Polsce, ale pomimo próśb kierowanych do polskich władz nie udało im się uzyskać zgody na wjazd na tereny przygraniczne. Lekarze Bez Granic nadal jednak prowadzą działania wspierające migrantów i uchodźczynie na Litwie i Białorusi.

„Od października wielokrotnie wnioskowaliśmy o dostęp do obszaru zamkniętego i posterunków straży granicznej w Polsce, ale bez powodzenia” – mówi Frauke Ossig, koordynatorka ds. sytuacji kryzysowych MSF w Polsce i na Litwie. Dodaje:

„Wiemy, że ludzie wciąż przekraczają granicę i ukrywają się w lasach, potrzebują wsparcia, ale chociaż jesteśmy zaangażowani w pomoc migrantom i migrantkom, gdziekolwiek by nie byli, nie byliśmy w stanie dotrzeć do nich w Polsce”.

W oświadczeniu wydanym w czwartek 6 stycznia 2022 roku Lekarze Bez Granic piszą, że sytuacja na granicy jest “nieakceptowalna i nieludzka” i przypominają, że ludzie mają prawo do szukania bezpieczeństwa i azylu i nie powinni być poddawani wywózkom na Białoruś. Dodają, że od czerwca 2021 roku tysiące ludzi próbowało dostać się do Unii Europejskiej, przekraczając granicę z Białorusi do Polski, Litwy i Łotwy.

Lekarze zwracają uwagę, że w odpowiedzi na tę sytuację Polska zbudowała ogrodzenia graniczne, wprowadziła wojsko i ogłosiła stan wyjątkowy wzdłuż swojej strefy przygranicznej. Obszar ten stał się ściśle kontrolowany, a dostęp do niego jest ograniczony również dla organizacji pomocowych, grup wolontariuszy i mediów.

Więcej na oko.press

Sędzia Marek Safjan pozywa “Gazetę Polską”

2022/01/05

W lipcu 2021 r. “Gazeta Polska” na okładce umieściła fotografię sędziego Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej, profesora Marka Safjana w urzędowej todze z napisem: „Wydał wyrok na Polskę”. Obok podano, że jest to „Syn hitlerowskiego funkcjonariusza Grenzschutzu i współpracownika sowieckiej Informacji Wojskowej, autora „Stawki większej niż życie”, który „uzasadnił absurdalny wyrok TSUE wymierzony w Polskę”.

Okładka spowodowała protesty środowiska sędziowskiego. Oświadczenia w tej sprawie opublikowali sędziowie Trybunału Konstytucyjnego w stanie spoczynku, pierwszy rzecznik generalny TSUE oraz dwie polskie sędzie Sądu Unii Europejskiej, a także uczniowie prof. Marka Safjana.

– Łączenie historii mojego ojca z moim życiorysem jest chwytem niedopuszczalnym. Mój życiorys był życiorysem odrębnym, mieliśmy odrębne poglądy i odrębną drogę życiową, tym bardziej że od trzeciego roku życia nie mieszkałem z ojcem. Nigdy nie należałem do żadnej organizacji komunistycznej czy to młodzieżowej, czy studenckiej, ani do partii, byłem współzałożycielem “Solidarności” na Wydziale Prawa UW i zakładałem w czasie stanu wojennego czasopismo “Niepodległość” — mówił nam sędzia Safjan. – A wciąż przypisuje mi się aktywność i poglądy, z którymi się nigdy nie utożsamiałem. Temu też służyć ma używany wobec mnie stereotyp “Żyda komucha” – mówił wtedy prof. Safjan.

We wtorek do sądu wpłynął pozew prof. Safjana przeciwko wydawcy “Gazety Polskiej” oraz jej redaktorowi naczelnemu Tomaszowi Sakiewiczowi i Piotrowi Lisiewiczowi z tego tygodnika. Artykuł w “Gazecie Polskiej” stanowił, zdaniem sędziego, niedopuszczalną ingerencję w sferę jego życia prywatnego i rodzinnego.

– Ten tekst był wyjątkowo agresywny i napastliwy, sprzeczny z jakimikolwiek standardami dziennikarskimi – mówi Onetowi prof. Safjan, sędzia unijnego Trybunału Sprawiedliwości, były prezes Trybunału Konstytucyjnego.

– Ten artykuł to był punkt wyjścia do atakowania całego europejskiego wymiaru sprawiedliwości, a w konsekwencji uzasadniania, dlaczego można nie wykonywać wyroków TSUE, co dzisiaj konstatujemy z najwyższym niepokojem. Mechanizm tego rozumowania jest banalnie prosty: skoro w TSUE zasiadają tacy ludzie jak taki “komuch, Żyd i Niemiec w jednym” czyli ja – to cała ta instytucja musi być ciężko podejrzana. Taki był wydźwięk tego tekstu – podkreśla prof. Safjan.

Sędzia zapowiada, że będzie domagał się od pozwanych przeprosin, usunięcia artykułu i zaniechania dalszych publikacji tego tekstu. – Chcę także usunięcia wrogich i agresywnych komentarzy, także tych zawierających groźby wobec mnie – mówi prof. Safjan.

W pozwie domagać będzie się również od pozwanych wpłaty po 10 tys. zł na rzecz Stowarzyszenia Otwarta Rzeczpospolita, działającego na rzecz obrony przed ksenofobią i antysemityzmem.

Źródło: rp.pl

Poznański hejter skazany za rasizm

2022/01/05

Pisał o spaleniu Żydów, a tureckich sportowców nazwał „brudasami”. Za publikowane w internecie treści ksenofobiczne zapłaci grzywnę.

Na komentarze 53-latka natrafili w listopadzie 2020 policjanci od cyberprzestępczości z Radomia. Pięć miesięcy później skierowano przeciwko Krzysztofowi G. akt oskarżenia.

“Zarzut dotyczył znieważenia grupy ludności z powodu przynależności wyznaniowej oraz narodowej” – tłumaczy Prokurator Rejonowy Poznań-Grunwald, Radosław Gorczyński.

Działając publicznie, w sieci internet, umieścił pod zdjęciami zawierającymi wizerunki osób wyznających judaizm oraz wizerunek sportowców narodowości tureckiej komentarze o treści: „Trzeba było spalić to ścierwo w całości, nie rozpleniliby się na taką skalę” oraz wpis: „Tak czy inaczej brudasy do piachu” – mówi  Radosław Gorczyński.

Sąd rejonowy warunkowo umorzył postępowanie na okres 3 lat. Prokuratura złożyła apelację i w listopadzie sąd drugiej instancji uznał mężczyznę winnym przestępstwa z artykułu 257 kodeksu karnego.

Krzysztof G. musi zapłacić grzywnę w wysokości 4 tysięcy złotych oraz opłacić koszty sądowe. Sąd Okręgowy w Poznaniu zdecydował także o opublikowaniu wyroku ku przestrodze.

Źródło: Radio Poznań

Anna Błaszczak-Banasiak nową dyrektorką Amnesty International w Polsce

2022/01/03

Wraz z początkiem roku 2022 nową dyrektorką Amnesty International w Polsce została Anna Błaszczak- Banasiak.

Anna Błaszczak-Banasiak jest zaangażowana w działania na rzecz praw człowieka od ponad 15 lat. Jest prawniczką, adwokatką, aktywistką, specjalistką w zakresie prawa antydyskryminacyjnego. Pracowała w Parlamencie Europejskim, a wcześniej przez 14 lat w Biurze Rzecznika Praw Obywatelskich, w którym pełniła m.in. funkcję dyrektorki Zespołu do spraw Równego Traktowania.

Źródło: amnesty.org.pl

W Niemczech rośnie liczba przestępstw o antysemickim charakterze

2021/12/30

“W 2021 w Niemczech odnotowano 1850 przestępstw o charakterze antysemickim” – wynika z danych Federalnego Urzędu Kryminalnego (BKA) przedstawionych przez “Die Welt”. Dziennik podkreśla, że dane są niepełne, a zdaniem komentatorów całkowita liczba tych przestępstw może być większa niż w 2020 r. – gdy stwierdzono ich 2351 – i zarazem najwyższa w historii.

“W tym roku odnotowano już więcej przestępstw antysemickich niż miało to miejsce w każdym roku od 2001 do 2018. W 2019 roku stwierdzono 2032 przestępstwa. W roku ubiegłym, w czasie pandemii, kryzysu i blokad, było to rekordowe 2351 przestępstw” – informował w listopadzie “Die Welt” opierając się na danych BKA przedstawionych na wniosek frakcji parlamentarnej Lewicy w Bundestagu. “Każdego dnia 2021 r. w całych Niemczech dochodziło więc średnio do sześciu przestępstw o antysemickim podłożu” – wyliczał dziennik.

Statystyki BKA za 2021 r. nie zostały jeszcze zakończone, mogą też ulec zmianie m.in. ze względu na postawione w późniejszym czasie zarzuty karne lub nowe ustalenia w śledztwach. Wśród ujętych już przestępstw odnotowano 35 fizycznych ataków o podłożu antysemickim, w których rannych zostało 17 osób. Nie stwierdzono przypadków ciężkich obrażeń ani śmierci w wyniku tych ataków.

“Przedstawione dane pokazują tylko część zjawiska, nie każdy akt antysemicki jest ujawniany i uwzględniany w statystykach” – zaznacza dziennik. “Eksperci szacują, że zgłaszany jest tylko jeden na pięć aktów przemocy. Nienawiść pochodzi z kilku kierunków” – dodaje.

Więcej w Dzienniku

Stowarzyszenie Memoriał zlikwidowane. Bo “każe się kajać za radziecką przeszłość”

2021/12/29

Rosyjski sąd najwyższy nakazał likwidację stowarzyszenia Memoriał. Znana i powszechnie szanowana organizacja obywatelska jest karana za mężną walkę o prawdę o zbrodniach bolszewickich, sprzeczną z putinowską wizją “świetlanej przeszłości”.

Jako „wroga” ministerstwo sprawiedliwości napiętnowało Memoriał sześć lat temu. Od tego czasu działająca od 1989 r. organizacja była regularnie karana za rzekome łamanie rygorów narzucanych „agentom”.

Władzom chodziło przede wszystkim o to, że stowarzyszenie nie opatrywało w należyty sposób wszystkich swych publikacji komunikatem ostrzegającym odbiorcę, że mają do czynienia z wytworem „agenta”.

W akcie oskarżenia, który prokuratura generalna jesienią skierowała do sądu najwyższego, stwierdzono, że oznaczenie wszystkich witryn internetowych Memoriału jako „agenturalnych” nie wystarczy. Prokuratorzy uznali, że – choć ustawy tego nie nakazują – sążnistą formułą ostrzegającą, iż czytelnik czy słuchacz styka się z „wrogą” robotą, musi być opatrzona nawet najmniejsza wzmianka na tych witrynach. Przestępstwem okazało się też to, że Memoriał na targach książki sprzedawał swoje publikacje sprzed 2012 r., na których ostrzeżenia o „agenturalności” wydawcy nie było. To, że sprzedawcy przystawiali w książkach odpowiednią pieczątkę, zdaniem prokuratorów winy nie zmniejszało.

W czasie procesu, a szczególnie wtorkowej rozprawy, kiedy przed sądem występowały strony, stało się jasne, że te zarzuty to dla władz tylko pretekst, a powód likwidacji Memoriału, który nie znalazł się w akcie oskarżenia, jest zupełnie inny.

Więcej w Wyborczej

Rada Wydziału Filologicznego poparła oświadczenie PEN Clubu

2021/12/29

Rada Wydziału Filologicznego Uniwersytetu Gdańskiego w głosowaniu przeprowadzonym 28 grudnia 2021 roku poparła większością głosów Oświadczenie PEN Clubu z dnia 16 grudnia 2021 roku:

„Rada Wydziału Filologicznego Uniwersytetu Gdańskiego popiera stanowisko Polskiego PEN Clubu zawarte w Oświadczeniu z dnia 16 grudnia 2021 roku.

Podzielamy bolesną diagnozę stwierdzającą postępujący proces wyprowadzania Polski ze wspólnoty europejskiej oraz bardziej podstawowej – wspólnoty praw człowieka. Trudno nam też nie zauważyć, że uchwalenie przez Sejm Rzeczypospolitej Polskiej w dniu 17 grudnia 2021 roku ustawy wymierzonej w telewizję TVN potwierdza rozpoznanie sformułowane przez Polski PEN Club we wcześniejszym Oświadczeniu z 22 lutego 2021roku, mówiącym o systematycznie prowadzonym, wielokierunkowym ataku na wolność słowa i myśli – wolność mediów, sztuki, nauki i oświaty. Jako przedstawiciele środowiska akademickiego i humanistyki, pragniemy wyrazić solidarność z głosem Polskiego PEN Clubu oraz głęboki sprzeciw wobec kierunku, w którym zmierza Polska pod obecnymi rządami”.

Nagroda Literacka im. Juliana Tuwima dla Ewy Kuryluk. 50 tys. zł przekazała na pomoc uchodźcom

2021/12/20

Pisarka i poetka, ale też historyczka sztuki, malarka i autorka instalacji – Ewa Kuryluk, artystka totalna, to dziewiąta laureatka łódzkiej Nagrody Literackiej im. Juliana Tuwima. Z powodu pandemii Ewa Kuryluk nie przyjechała do Łodzi. Organizatorzy festiwalu Puls Literatury nagrali jej wypowiedź – pisarka nadawała z paryskiej pracowni. Rozpoczęła od wspomnienia z dzieciństwa. – „Ewusia umie na pamięć całego Słonia Trąbalskiego”, tak mnie przedstawił ojciec Julianowi Tuwimowi w jadalni zakopiańskiego pensjonatu „Halama”. Parę dni potem szliśmy w dół Krupówek w kondukcie żałobnym. Był siarczysty mróz, śnieg skrzypiał pod nogami. Nagła śmierć Tuwima nie mieściła mi się w głowie. Czy to nie jakaś pomyłka? Czy nie jest mu zimno w tym czarnym pudle? – opowiadała.

Pisarka postanowiła przekazać 50 tys. zł na konto Fundacji Ocalenie.

– Pomagającej uchodźcom, czyli ofiarom przemocy, głodu i dwóch bezsensownych wojen: wojny w Iraku i wojny w Afganistanie, prowadzonych przez USA i NATO przy współudziale Polski – doprecyzowała.

– Pomoc drugiemu w potrzebie należy do obowiązków człowieka, lecz w tym wypadku chodzi także o odpowiedzialność, polityczną i obywatelską, jaką za te wojny ponosimy.

Ewa Kuryluk nie po raz pierwszy angażuje się w działalność charytatywną. W 2016 roku oddała Polskiej Akcji Humanitarnej sto wykonanych przez siebie litografii, żeby pomóc poszkodowanym w konflikcie na wschodzie Ukrainy.

Więcej w Wyborczej