Monitoring

Kard. Ryś nagrodzony. „Za otwieranie Kościoła na wyznawców judaizmu, migrantów i społeczność LGBT”

2026/05/07

Uroczystość wręczenia nagrody odbyła się w środę w Pałacu Arcybiskupów Krakowskich. Podczas konferencji prasowej po wydarzeniu metropolita krakowski kard. Grzegorz Ryś powiedział, że Karski jest „moralnym punktem odniesienia”. Przypomniał słowa patrona nagrody, że Zagłada jest „drugim grzechem pierworodnym” ludzkości.

– Grzech pierworodny to jest taki, z którego rodzą się potem wszystkie następne. Bez którego może nie byłoby żadnych innych. Intuicja taka była, że jeżeli jest możliwa Zagłada, to możliwe jest każde inne zło. To jest bardzo przenikliwe widzenie – podkreślił kardynał Ryś.

Dodał, że Karskiego tego rodzaju ostrości widzenia nauczyło chrześcijaństwo.

– Jest wzorcem dla wszystkich ludzi, ale dla chrześcijan powinien być wzorcem szczególnym. My mamy zobowiązanie szczególne, żeby chodzić śladami Jana Karskiego, jego myśli, wrażliwości, a potem też działania – zaznaczył hierarcha.

Sekretarz wykonawczy Towarzystwa Jana Karskiego Marek Wieczerzak powiedział PAP, że kapituła przyznała nagrodę za postawę kardynała. Hierarcha został doceniony m.in. za otwieranie Kościoła na wyznawców judaizmu, migrantów i społeczność LGBT.

– Za to, jaka była i jest jego linia nauczania kościelnego, linia porozumienia, linia współpracy, linia pomocy tym, którzy jej potrzebują – podkreślił. – Kościół poprzez niektórych swoich hierarchów tych ludzi odsuwa jako niegodnych członków Kościoła. A ci ludzie są bardzo potrzebujący i kard. Grzegorz Ryś ma odwagę o tym mówić wyraźnie – dodał Wieczerzak.

Kapituła Nagrody Specjalnej Orła Jana Karskiego wskazała, że wyróżnienie przyznano kardynałowi Rysiowi za „otwieranie umysłu, sumienia i ramion Kościoła na »innych« od nas z powodu wiary, miłości i losu”. W uzasadnieniu zwrócono uwagę na jego zasługi związane z migrantami oraz relacjami judeochrześcijańskimi. Wskazano również, że kardynał Ryś, idąc za papieżem Franciszkiem, jasno definiuje relacje, jakie Kościół powinien mieć ze stale rosnącą społecznością LGBT.

„To, że ci ludzie nie podążają za nauką Kościoła w kwestii swego osobistego życia, w żadnym razie nie może być dla Kościoła »alibi«, żeby się od nich odwrócił i nie oferował dróg wkomponowania się w społeczność wierzących” – wskazano w komunikacie.

Podkreślono również, że hierarcha jako jeden z nielicznych w Polsce ma bezkompromisowy stosunek do pedofilii w Kościele jako oczywistego zła moralnego i zjawiska kryminalnego, które powinno w każdym przypadku zostać ujawnione, ukarane, a ofiarom należy zadośćuczynić. Wyrazem tego jest powołana przez kardynała Niezależna Komisja Historyczna do spraw Zbadania Przypadków Nadużyć Seksualnych w Archidiecezji Łódzkiej w okresie od 1945 r. do czasów obecnych.

Została ustanowiona 5 maja 2000 r. przez Jana Karskiego, emisariusza Polskiego Państwa Podziemnego, świadka zagłady Żydów i profesora Uniwersytetu Georgetown. Karski określił ją jako wyróżnienie moralne przyznawane osobom, instytucjom i narodom, które „godnie nad Polską potrafią się zafrasować” lub – jeśli Polakami nie są – „Polsce dobrze życzą”. Nagroda nie ma charakteru finansowego. Jej istotą jest uhonorowanie odwagi, odpowiedzialności i działań na rzecz dobra wspólnego.

Po śmierci Karskiego kapitułę nagrody tworzą dotychczasowi laureaci oraz osoby powoływane przez Towarzystwo Jana Karskiego. Wśród uhonorowanych znaleźli się m.in. Elie Wiesel, Szymon Peres, Tadeusz Mazowiecki, Jacek Kuroń oraz liczne instytucje działające na rzecz praw człowieka, dialogu i pamięci.

Kard. Grzegorz Ryś urodził się 9 lutego 1964 r. w Krakowie. Święcenia kapłańskie otrzymał 22 maja 1988 r. W lipcu 2023 r. papież Franciszek mianował go kardynałem, a w październiku 2023 r. – członkiem Dykasterii ds. Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów. Od 2020 r. jest też członkiem Dykasterii ds. Biskupów, która m.in. bierze udział w procesie wyłaniania nowych biskupów.

Jest jedną z najbardziej wyrazistych postaci w Episkopacie. Zabierał głos w obronie migrantów i uchodźców. Przeprosił Żydów w Polsce za zachowanie Grzegorza Brauna. Jest inicjatorem wielu wydarzeń o charakterze ewangelizacyjnym.

14 listopada 2025 r. poinformował o powołaniu Niezależnej Komisji Historycznej ds. Zbadania Przypadków Nadużyć Seksualnych w Archidiecezji Łódzkiej. Jest to drugi w Polsce przypadek, kiedy biskup diecezjalny zdecydował się na powołanie diecezjalnej komisji, której celem jest zbadanie przestępstw seksualnych księży. Wcześniej komisję Wyjaśnienie i Naprawa Spraw Wrażliwych Diecezji Sosnowieckiej powołał bp Artur Ważny, obejmując diecezję po aferze seksualnej.

26 listopada Nuncjatura Apostolska w Polsce poinformowała, że papież Leon XIV mianował kard. Grzegorza Rysia nowym metropolitą krakowskim. Oznaczało to powrót hierarchy do Krakowa, gdzie w latach 2011-2017 był biskupem pomocniczym.

Źródło: Radio Kraków

Krakowscy Żydzi walczą o synagogę na podwórku kamienicy. „Gdyby to był klub nocny, byłoby łatwiej”

2026/05/04

Hitlerowcy urządzili w niej magazyn. Za komuny w środku działał warsztat z toaletami na środku sali modlitewnej. Dziś przez dziury w dachu do synagogi leje się deszcz, a budynek polubiło stado gołębi, które zostawia paskudne ślady. Unikatowa mała synagoga, stojąca między kamienicami na krakowskim Kazimierzu, przeżyła wojnę, Holocaust, komunizm i deweloperów, ale może nie przeżyć biurokracji.

Krakowski Kazimierz. Ulica Mostowa, tuż przy słynnej Kładce Bernatka. Okolica tętni życiem. Brama do kamienicy, której szukamy, jest otwarta. MPO właśnie wywozi śmieci z podwórka. Wiemy, że dziedzińce Kazimierza potrafią zaskoczyć, sporo na nich zabytkowej architektury i śladów po dawnych mieszkańcach. A jednak takiego „śladu”, tuż przed oknami, nie ma jednak nikt inny. – Synagoga na podwórku?! To unikatowy zabytek – zachwycam się. – No tak, ale my jesteśmy przyzwyczajeni – wzrusza ramionami przechodzący mieszkaniec jednej z kamienic.

Budynek jest w opłakanym stanie. Deszcz leje się do środka przez dziury w dachu, tuż obok stoją kontenery na śmieci, a w środku pełno odchodów gołębi. To jedyna synagoga podwórkowa w Krakowie, która przetrwała do naszych czasów. Przed wojną wszystkich domów modlitewnych i synagog było w Krakowie ok. 120.

– Prawie każde podwórko na Kazimierzu było kiedyś centrum lokalnej społeczności. Tę synagogę wybudowała rodzina Lednitzerów. Służyła mieszkańcom okolicznych domów. Większość z nich zginęła w Holocauście. Podczas wojny hitlerowcy zdewastowali wnętrze świątyni i urządzili tam sobie magazyn – opowiada Tanya Segal, rabinka reformowanej społeczności żydowskiej Beit Kraków. 

Za komuny do synagogi wprowadziły się Szklarskie Zakłady Przetwórcze Przełom. W sali modlitewnej urządzono warsztat. We wschodnią ścianę budynku wmurowano rury gazowe, zbudowano kominy, a w zabytkowym suficie i dachu wybito na wylot ogromne otwory wentylacyjne.

– W miejscu, gdzie niegdyś znajdowała się arka, zawierająca zwoje Tory, umieszczono tablicę „Tu wolno palić”. W centralnym miejscu sali modlitewnej zorganizowano toalety dla pracowników warsztatu – mówi rabinka Segal. Jak podkreśla, dla osób religijnych taki widok jest traumatyzujący.

Po komunie synagogę podzielono na lokale. Dziś budynek leży na dwóch działkach – granica przebiega przez sam środek sali modlitewnej. Połowa synagogi (ul. Mostowa 8) trafiła pod skrzydła Zarządu Budynków Komunalnych. Druga połowa należy do kamienicy przy ul. Trynitarskiej 18, którą zarządza wspólnota mieszkaniowa. Miasto odpowiada tam za część lokali. 

Fundacja Centrum Judaizmu Postępowego miała jeden cel: wynająć synagogę i ją wyremontować. Udało się to z częścią należącą do ZBK. W 2018 r. wynajęli ją „z przeznaczeniem na działalność kulturalno-religijną”. Organizacja zobowiązała się, że weźmie na siebie remont budynku, tak, by docelowo przywrócić dom modlitewny do użytku. W umowie zapisano szereg prac, m.in.: naprawę tynków, podłóg i posadzek, malowanie ścian, konserwację i remont stolarki okiennej czy wymianę instalacji elektrycznej. 

– W tradycji żydowskiej cyfra osiem oznacza cud – zdarzenie przekraczające prawa natury, dotknięcie do ponadczasowej duchowości, za którym tęsknimy. W grudniu 2018 roku Krakowska Reformowana Społeczność Żydowska zapaliła pierwszą z 8 świec chanukowych w oknie zapomnianej synagogi znajdującej się na jednym z dziedzińców krakowskiej dzielnicy żydowskiej, przy ul. Mostowej 8. Po raz pierwszy po wojnie w tej synagodze można było usłyszeć słowa chanukowych błogosławieństw o cudzie przetrwania – wspomina rabinka Segal.

Dopiero w 2020 r. fundacja wynajęła także pozostałą część synagogi, która znajduje się na drugiej działce. „Z przeznaczeniem na działalność statutową: edukacyjną, liturgiczno-naukową oraz prowadzenie biblioteki”.

Pierwszym dużym wyzwaniem był demontaż pozostałości po warsztacie przemysłowym. To wtedy członkowie fundacji odkryli liczne przeróbki budynku. Do środka weszli konserwatorzy, którzy szukali śladów oryginalnych malowideł i innych historycznych elementów. Jednocześnie członkowie fundacji grzebali w archiwach, by znaleźć pierwotne założenia Beniamina Torbe – architekta synagogi – i według nich odtworzyć jej wygląd. Tak powstał projekt, który w 2021 r. został zaakceptowany przez ZBK – pod warunkiem że fundacja otrzyma wszystkie niezbędne pozwolenia. I tu zaczęły się kłopoty.

Więcej w Gazecie Wyborczej

Koniec śledztwa w sprawie rasistowskiego incydentu w Ostrowi. Sprawca się nie przyznaje. Do sądu trafił akt oskarżenia

2026/05/03

Prokuratura Rejonowa w Ostrowi Mazowieckiej 28 kwietnia 2026 r. zakończyła śledztwo prowadzone przeciwko Konradowi K., który został oskarżony o popełnienie przestępstwa publicznego znieważenia i zastosowania przemocy wobec małoletniego z powodu jego przynależności rasowej, a zachowanie jego miało charakter chuligański. Akt oskarżenia został skierowany do Sądu Okręgowego w Ostrołęce.

– Podstawą oskarżenia był zgromadzony w sprawie materiał dowodowy, w szczególności zeznania świadków. Przesłuchana w charakterze świadka matka dziecka Marty A., zeznała, że jej jedenastoletni syn został wulgarnie potraktowany przez mężczyznę, który użył obraźliwych słów, a następnie dwukrotnie kopnął jej syna w okolice uda. Te słowa wyraźnie wynikały z koloru skóry dziecka i jego przynależności rasowej. Nadto został przesłuchany w charakterze świadka małoletni pokrzywdzony. Chłopiec został przesłuchany w „niebieskim pokoju” w obecności biegłego psychologa – informuje prok. Elżbieta Edyta Łukasiewicz, rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Ostrołęce.

Konrad K. w trakcie śledztwa nie przyznał się do zarzucanego mu czynu i złożył wyjaśnienia odmienne od ustalonego stanu faktycznego. 

– Zachowanie oskarżonego zostało zakwalifikowane jako występek o charakterze chuligańskim. Występkiem o charakterze chuligańskim jest występek polegający na umyślnym zamachu na zdrowie, na wolność, na cześć lub nietykalność cielesną, na bezpieczeństwo powszechne, na działalność instytucji państwowych lub samorządu terytorialnego, na porządek publiczny, albo na umyślnym niszczeniu, uszkodzeniu lub czynieniu niezdatną do użytku cudzej rzeczy, jeżeli sprawca działa publicznie i bez powodu albo z oczywiście błahego powodu, okazując przez to rażące lekceważenie porządku prawnego – dodaje prok. Łukasiewcz.

Podejrzanemu grozi kara do 5 lat pozbawienia wolności. 

Przypomnijmy, do zdarzenia doszło 25 września 2025 roku. Na jednym z osiedli w Ostrowi Mazowieckiej dorosły mężczyzna dwukrotnie kopnął i znieważył 11-letniego chłopca z powodu koloru jego skóry. Sprawa zbulwersowała opinię publiczną. 

Źródło: ostrowmaz24.pl

Przełomowy wyrok sądu ws. małżeństwa kobiet z Lublina. „Przecież nikomu nie robimy krzywdy”

2026/04/29

W Polsce nie było to możliwe, więc dwie Lublinianki poleciały za granicę, by wziąć ślub. Kolejnym etapem była walka o transkrypcję zagranicznego aktu małżeństwa w naszym kraju. Urząd stanu cywilnego im odmówił, ale sprawa trafiła do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Lublinie. Wyrok zapadł we wtorek, 28 kwietnia. To przełomowe rozstrzygnięcie.

Trzy lata temu Alicja i Jolanta Sienkiewicz-Prochowicz, dwie kobiety z Lublina, sformalizowały swój związek i wzięły ślub w Portugalii. Zrobiły tak dlatego, że w naszym państwie nie było to możliwe.

Po powrocie do Polski Lublinianki chciały zarejestrować swoje małżeństwo w ojczyźnie. Tak rozpoczęła się ich walka o transkrypcję (wpisanie) zagranicznego aktu małżeństwa w Polsce. Lubelski Urząd Stanu Cywilnego w październiku 2023 roku rozpatrzył bowiem ich wniosek o transkrypcję negatywnie, a decyzję tę utrzymał w mocy wojewoda lubelski.

Po zaskarżeniu przez Alicję i Jolantę Sienkiewicz-Prochowicz, sprawa trafiła do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Lublinie.

Podobny przypadek, transkrypcję aktu małżeństwa dwóch mężczyzn zawartego w Berlinie, rozstrzygał Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej w Luksemburgu. I uznał, że państwo członkowskie ma obowiązek uznać małżeństwo dwóch obywateli Unii tej samej płci legalnie zawarte w innym państwie członkowskim.

Więcej w serwisie lublin24.pl

Jest decyzja PE ws. immunitetu Grzegorza Brauna

2026/04/28

Na sesji plenarnej w Strasburgu Parlament Europejski zdecydował o uchyleniu immunitetu europosłowi Grzegorzowi Braunowi. To konsekwencja czynów, których Grzegorz Braun dopuścił się 10 lipca 2025 roku podczas obchodów 84. rocznicy masakry ludności żydowskiej w Jedwabnem. Do pogromu polskich Żydów w tej miejscowości doszło 10 lipca 1941 roku. Sprawcami byli polscy mieszkańcy miasta Jedwabne, którzy działali z inspiracji niemieckich okupantów.

Podczas obchodów ubiegłorocznej, 84. rocznicy masakry Grzegorz Braun stanął z grupą osób na środku drogi publicznej w Jedwabnem i utrudniał ruch. Lider Konfederacji Korony Polskiej nie zastosował się do poleceń wydanych przez funkcjonariusza policji, który wzywał go do postępowania zgodnie z prawem i umożliwienia przejazdu pojazdów, przez co – jak podaje PE – Braun miał celowo i znacząco utrudniać wykonywanie obowiązków służbowych.

Jak podaje PE, te czyny stanowią wykroczenie określone w art. 90 § 1 ustawy z 20 maja 1971 r. Kodeksu wykroczeń oraz wykroczenie określone w art. 65a ustawy z 20 maja 1971 r. Kodeksu wykroczeń.

Więcej w RMF FM

Grzegorz Braun z zakazem wjazdu na Litwę? „Stanowi zagrożenie dla porządku publicznego”

2026/04/21

Według informacji „Wyborczej” litewski europoseł alarmuje, że wizyta polskiego polityka w Wilnie stoi w sprzeczności z bezpieczeństwem narodowym i porządkiem publicznym Litwy.

Z wnioskiem o wpisanie lidera Konfederacji Korony Polskiej na listę cudzoziemców bez prawa wjazdu na terytorium Republiki Litewskiej wystąpił europoseł Dainius Žalimas.

Žalimas to polityk z frakcji Renew Europe. Do europarlamentu dostał się z ramienia litewskiej Partii Wolności. 20 kwietnia na swoim profilu FB opublikował fragment oficjalnego wystąpienia do ministerstwa spraw zagranicznych Kęstutisa Budrysa. Domaga się w nim wydania zakazu wjazdu Grzegorza Brauna na teren Republiki Litewskiej.

Braun wraz z politycznym otoczeniem chce przyjechać do Wilna pierwszego maja. Pierwotnie miał wystąpić w centrum kulturalnym, należącym do franciszkanów, ale po licznych protestach zakonnicy wypowiedzieli organizatorom (nie znamy ich personaliów) umowę na wynajem sali. Nowe miejsce spotkania nie jest jeszcze znane, polityk deklarował też, że weźmie udział w tradycyjnym pochodzie Polaków litewskich, który przejdzie przez Wilno drugiego maja.

Jak dowiedziała się „Wyborcza”, Braun wystąpił również z oficjalnym wnioskiem do samorządu Wilna o możliwość zorganizowania wydarzenia publicznego przy pomniku Adama Mickiewicza. Samorząd zasięgnął opinii VSD (Valstybes Saugumo Departamentas – Departament Bezpieczeństwa Państwa) i swój werdykt wyda dopiero po jej otrzymaniu.

Pomnik Adama Mickiewicza autorstwa Gediminasa Jokūbonisa ma dla Litwinów podwójną symbolikę: właśnie przy nim 23 sierpnia 1987 r. odbyło się pierwsze publiczne zgromadzenie, na którym wysunięto żądanie niepodległości kraju od ZSRR i które dało początek ruchowi Sąjūdis.

W udostępnionym fragmencie pisma Žalimas podkreśla, że Braun reprezentuje poglądy „antysemickie, antyukraińskie, antylitewskie i eurosceptyczne”.

„W swojej działalności nieustannie publicznie zaprzecza Holocaustowi, podżega do nienawiści, wyraża prorosyjskie, antyukraińskie i antylitewskie poglądy, a także poprzez swoje działania aktywnie podżega do przemocy i sam stosuje przemoc”

– ostrzega litewski polityk. I dodaje: „Jego działalność charakteryzuje się systematycznym podważaniem wartości demokratycznych oraz agresywną retoryką i działaniami skierowanymi przeciwko różnym grupom społecznym i państwom”.

Całość pisma nie jest dostępna. Jak dowiedziała się w Parlamencie Europejskim „Wyborcza”, wniosek jest obszerny i zawiera 13 przypadków łamania prawa przez Brauna. Žalimas wymienia m.in. negowanie Holokaustu, niszczenie mienia, atak na lekarkę Gizelę Jagielską. Europoseł wskazuje również, że prokuratura polska złożyła do Parlamentu Europejskiego kolejne wnioski o uchylenie immunitetu Brauna w związku z potencjalnymi przestępstwami. Podkreśla również oszczerstwa wobec Litwy, którą nazwał w serwisie X „bismarckowską, antypolską, anglosaską i żydowskiej kreaturą”.

Więcej w Gazecie Wyborczej

Doniesienie do prokuratury na Berkowicza. „Wyjątkowo cyniczne i ohydne”

2026/04/15

Włodzimierz Czarzasty złożył zawiadomienie w prokuraturze o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez Konrada Berkowicza. Chodzi o zmienioną flagę Izraela, którą pokazał poseł. – Tego typu wybryki, które opierają się na nienawiści, niezależnie od tego czy jest to antysemityzm, czy nienawiść do innych nacji, czy wyznań religijnych zawsze się kończy tym, że ktoś kogoś pobije – powiedziała Anita Kucharska-Dziedzic.

Marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty skierował do prokuratury zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa przez Konrada Berkowicza. Polityk Konfederacji podczas wtorkowej wypowiedzi na temat działań Izraela na Bliskim Wschodzie zaprezentował flagę tego państwa, na której w miejscu Gwiazdy Dawida znajdowała się swastyka. Do tej sytuacji w radiowej Jedynce odniosła się posłanka Nowej Lewicy Anita Kucharska-Dziedzic.

– W Polsce promowanie symboli nazistowskich jest karalne. Pan poseł Berkowicz, niezależnie od tego, czy ma immunitet, czy nie ma, a zaraz może go nie mieć, nie powinien takich rzeczy robić, bo grozi mu odpowiedzialność karna – mówiła gościni Agaty Kondzińskiej.

– Myślę, że zrobił to z pełną świadomością, bo obie konfederacje: zarówno ta Mentzena, jak i ta Brauna, walczą o ten elektorat, który jest czuły na antysemickie wybryki. Pewnie w dużej mierze z takim antysemityzmem się zgadza, więc to jest brutalna wojna polityczna o elektorat. Jednocześnie z ich punktu widzenia jest skuteczna, ponieważ ciągle się okazuje, że na nienawiści można robić kampanię i jest ona skuteczna w tym wymiarze, jaki potrzebny jest konfederatom do zdobywania kolejnych słupków procentowych poparcia – podkreśliła.

Dodała, że takie zachowanie przynosi politykom rozgłos, ale nie ukrywała, że taka wojna polityczna jest niebezpieczna i może mieć odzwierciedlenie w rzeczywistości. – Ta wojna jest też skuteczna w wymiarze medialnym. Jeżeli pan Berkowicz staje na mównicy z gadżetem, to wiadomo, że wszystkie media będą informowały i pokazywały jego zdjęcia. Jest to wyjątkowo cyniczne i skuteczne zagranie polityczne, ale jednocześnie ohydne i mające swoje skutki w postaci zapewne cierpienia kolejnych ludzi. Tego typu wybryki, które opierają się na nienawiści, niezależnie od tego, czy jest to antysemityzm, czy nienawiść do innych nacji, czy wyznań religijnych, zawsze się kończą tym, że ktoś kogoś pobije – przekazała.

Więcej w serwisie Polskiego Radia

„To zbrodnia na Kościele i Polsce”. Ksiądz Oko rozpętuje burzę po liście Episkopatu w sprawie Żydów

2026/04/15

Gdy kard. Grzegorz Ryś odwiedza krakowską synagogę, ks. Dariusz Oko publikuje artykuł, w którym pyta, dlaczego Polaków oskarża się o antysemityzm, a Żydów przedstawia się jako „niepokalanych nad-ludzi”.

Ks. Dariusz Oko, krakowski duchowny i wykładowca Uniwersytetu Papieskiego Jana Pawła II, opublikował w prawicowych mediach (TV Republika i DoRzeczy) manifest, którym zaatakował list Episkopatu w sprawie Żydów. 

„Po 'Liście biskupów’ z 22 marca polscy katolicy są głęboko zranieni i upokorzeni. Czują się zdradzeni przez własnych pasterzy, niektórzy nawet nadal płaczą na samo wspomnienie tego tekstu” – głosi duchowny. Przytacza też dane (ale nie popiera ich żadnymi badaniami), że ponad 90 procent pracowników katolickich uczelni oraz księży potępia i odrzuca list. 

Manifest ks. Oko wpisuje się w falę reakcji, jakie wywołał list Episkopatu w sprawie 40. rocznicy przełomowej wizyty Jana Pawła II w synagodze rzymskiej. Doszło do niej 13 kwietnia 1986 roku. 

– Papież stworzył pewien paradygmat spotkania judaizmu i chrześcijaństwa. Ten paradygmat był zrozumiały dla każdego przeciętnego człowieka. Nie trzeba wielkiego wykształcenia teologicznego, filozoficznego, żeby zrozumieć taki gest, kiedy papież i rabin Rzymu obejmują się z przyjaźnią, deklarując braterstwo – mówił kard. Ryś w krakowskiej synagodze w rocznicę.

Towarzyszył mu kard. Stanisław Dziwisz, który jako papieski sekretarz był świadkiem tamtych wydarzeń.   

Metropolita krakowski, pytany o negatywne reakcje katolików na list biskupów, odpowiedział, że to problem formacyjny polskiego Kościoła. Jego zdaniem niezrozumienie i krytyka nie wynikają z samej treści dokumentu, lecz z faktu, że nauczanie o relacji z judaizmem, rozwijane konsekwentnie od czasów Soboru Watykańskiego II, wciąż nie dotarło do wiernych.

Kardynał wskazuje, że list Episkopatu nie wprowadza niczego nowego, przypomina jedynie elementarne tezy, takie jak wewnętrzny charakter więzi chrześcijaństwa z judaizmem czy odrzucenie antysemityzmu. Dodał, że kontrowersje obnażają deficyt katechezy i brak pogłębionej recepcji soborowego nauczania wśród części katolików.

Hierarcha przypomniał, że papież na kilka lat przed śmiercią, gdy pisał w testamencie o tym, co było dla niego w życiu najważniejsze, nie zapomniał o tamtej wizycie. – Nie mierzymy się więc tylko z czterdziestą rocznicą tamtych odwiedzin. Mierzymy się z gestem, który dla niego pozostał istotny do końca jego życia i posługi – mówił kard. Ryś na Uniwersytecie Papieskim Jana Pawła II, podczas międzynarodowego sympozjum, poświęconego rocznicy i dialogowi z judaizmem. 

Choć list autoryzował Episkopat (za jego odczytaniem w kościołach zagłosowała większość biskupów), to do zawartej w nim zachęty, by w dniu rocznicy odwiedzić synagogę, zastosowali się tylko nieliczni hierarchowie, m.in. kard. Ryś, abp Adrian Galbas (metropolita warszawski) i bp Mieczysław Cisło (biskup pomocniczy w archidiecezji lubelskiej).

I choć oficjalnie Episkopat zaleca dialog, to niektórzy szeregowi duchowni uważają, że biskupi, podpisując list, ulegli manipulacji. 

Ks. Dariusz Oko w swoim manifeście pisze: „Księża czasem nawet w pierwszym momencie myśleli, że to jest jakiś fake news powstały np. w redakcji 'Gazety Wyborczej’ albo w ambasadzie Izraela. Podobnie jest ze zdecydowaną większością katolików świeckich, sióstr zakonnych i zakonników, którzy z przerażeniem stwierdzają, że 'dzisiaj nawet biskupom nie można wierzyć’, 'nawet biskupi poddają się najgorszym, antychrześcijańskim ideologiom świata’, że 'to jest zbrodnia na Kościele i zbrodnia na Polsce, to jest duszpasterzowanie młotem’. 

Duchowny uważa, że w liście jest „wyjątkowo dużo manipulacji i nieuczciwości”, a teologia w nim zawarta jest „marna i nieporadna”: „My wszyscy, także po przyjęciu Chrztu, błądzimy, mylimy się i grzeszymy, czyli pozostajemy grzesznikami. Zatem wszyscy permanentnie jesteśmy dużo poniżej Żydów, których list przedstawia jako jakichś niepokalanych nad-ludzi”.

Więcej w Gazecie Wyborczej

Berkowicz z flagą ze swastyką na mównicy w Sejmie. Ambasada Izraela reaguje

2026/04/14

„Z całą stanowczością potępiamy dzisiejszy antysemicki skandal, do którego doszło w polskim Sejmie za sprawą posła Berkowicza” – napisała we wtorek izraelska ambasada w Polsce w odniesieniu do wtorkowego incydentu w Sejmie.

„W oficjalnym izraelskim Dniu Pamięci o Holokauście polski poseł zbezcześcił flagę Izraela i porównał symbol żydowski oraz państwo żydowskie do nazistów, zamiast okazać solidarność z ofiarami Holokaustu” – wskazała placówka dyplomatyczna.

„W dniu, w którym ocaleni z Holokaustu maszerują dziś w Auschwitz, ten podły akt antysemicki jest szczególnie oburzający. Poparcie dla niego ze strony innych polityków tylko pogłębia wstyd” – podkreślono we wpisie w serwisie X.

Chodzi o to, że we wtorkowe popołudnie kilka tysięcy osób wzięło udział w Marszu Żywych, przechodząc z terenu byłego niemieckiego obozu Auschwitz I do Auschwitz II-Birkenau, aby oddać hołd ofiarom Holokaustu i wyrazić sprzeciw wobec antysemityzmu.

„Władze polskie muszą podjąć natychmiastowe działania, aby zająć się tą hańbą i usunąć tę plamę na moralności” – wskazano w oświadczeniu ambasady.

W sprawie głos zabrał już m.in. marszałek Sejmu. „Marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty stanowczo potępia skandaliczne zachowanie posła Konrada Berkowicza, który w trakcie wystąpienia na sali plenarnej zaprezentował symbolikę odwołującą się do nazizmu” – czytamy w tym oświadczeniu.

Zachowanie to jest szczególnie oburzające w dniu Jom Ha-Szoa (Dzień Pamięci Holokaustu), który przypomina o tragedii milionów żydowskich ofiar niemieckiego nazizmu i zobowiązuje do zachowania najwyższych standardów odpowiedzialności w życiu publicznym. Instrumentalne używanie symboliki nazistowskiej w debacie publicznej stanowi rażące przekroczenie granic dopuszczalnej wypowiedzi” – wskazano w komunikacie opublikowanym w serwisie X.

Jak także przekazano, „marszałek Sejmu podjął decyzję o przygotowaniu wniosku do Prezydium Sejmu o ukaranie posła na podstawie art 23 ust. 1 pkt 2 w zw. z art. 175 ust. 2a Regulaminu Sejmu, przewidującego sankcje finansowe za naruszenie powagi Sejmu swoim zachowaniem”.

Więcej w Wirtualnej Polsce

Rasistowski atak na stadionie w Opolu. Jest wyrok sądu

2026/04/14

Rok pozbawienia wolności i grzywny oraz nawiązki na rzecz pokrzywdzonych, a także zakaz stadionowy – taki wyrok usłyszał mężczyzna, który dopuścił się rasistowskiego ataku podczas meczu piłkarskiego na Itaka Arenie w Opolu. Sprawa dotyczy wydarzeń z 13 kwietnia 2025 roku. Prokuratura Rejonowa w Opolu oskarżyła dziewiętnastoletniego mieszkańca powiatu głubczyckiego o stosowanie przemocy fizycznej i werbalnej wobec trzech kibiców.

– Powodem agresji była przynależność rasowa pokrzywdzonych. W stawianych zarzutach przyjęto również, że czyny miały charakter chuligański, ponieważ zostały popełnione publicznie bez powodu, a podejrzany okazał przez to rażące lekceważenie porządku prawnego. Sąd Okręgowy w Opolu wymierzył oskarżonemu karę łączną jednego roku pozbawienia wolności oraz grzywnę w wymiarze 200 stawek dziennych po 10 zł. Wobec młodego wieku oskarżonego oraz jego wcześniejszej niekaralności sąd pierwszej instancji orzekł o warunkowym zawieszeniu wykonania kary pozbawienia wolności na okres próby wynoszący trzy lata. Ponadto oskarżony został oddany pod dozór kuratora sądowego i zobowiązany do zapłaty 8 tysięcy złotych na rzecz każdego z pokrzywdzonych. Przychylając się do wniosku prokuratora, sąd orzekł także wobec Fabiana O. zakaz wstępu na imprezy masowe przez okres trzech lat – mówi Stanisław Bar, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Opolu.

Obrońca oskarżonego złożył apelację. Sprawą zajmie się teraz sąd apelacyjny we Wrocławiu.

Źródło: doxa.fm

„Grosza już nie dam na tę uczelnię”. Hejt katolików na KUL, bo jego władze wsparły kardynała Rysia

2026/04/02

Nienawistne komentarze pojawiły się po oświadczeniu władz Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, które wyraziły solidarność z kardynałem Grzegorzem Rysiem. Wcześniej to on stał się celem ataków przez list Episkopatu o Żydach. – W tych reakcjach ujawnia się wielka ignorancja katolików oraz zaniedbania Kościoła w nauczaniu soborowym i papieskim – ocenia ks. Alfred Wierzbicki.

„Podziękujemy przy zbiórce na tace na KUL”, „Złotówki nie dostaniecie”, „Zagłodzić obrzezanych darmozjadów”, „Nie idźcie drogą Judasza”, „Na KUL palą świece chanukowe, więc nie ma się co dziwić. Grosza już nie dam na tę uczelnię”, „W taki sposób szabesgoje niszczą kościół od środka” – to niektóre komentarze internatów, które pojawiły się w mediach społecznościowych uniwersytetu.

A wszystko po tym, jak metropolita lubelski Stanisław Budzik, jednocześnie wielki kanclerz Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego i prof. Mirosław Kalinowski, rektor tej uczelni, wstawili się za kardynałem Grzegorzem Rysiem, na którego wylała się fala nienawistnych komentarzy przez list Konferencji Episkopatu Polski o relacjach chrześcijańsko-żydowskich.

List miał być rocznicowym przypomnieniem tego, co w Kościele nie jest żadną nowością: że antysemityzm jest grzechem, a więź chrześcijaństwa z judaizmem ma korzenie głębsze niż wszystkie teologiczne spory ostatnich dekad. Tymczasem tuż po jego publikacji i odczytaniu w kościołach wybuchła hejterska burza, której symbolem stał się atak wymierzony w kardynała Grzegorza Rysia, metropolitę krakowskiego i przewodniczącego, działającego przy Episkopacie Komitetu ds. Dialogu z Judaizmem.

„Wyrażamy stanowcze wsparcie dla kard. Grzegorza Rysia, Metropolity Krakowskiego, w obliczu niesprawiedliwych ataków kierowanych pod jego adresem. Działania kardynała na rzecz dialogu chrześcijańsko-żydowskiego są zgodne z nauczaniem Kościoła i soborowym duchem deklaracji ‘Nostra aetate’” – napisali we wspólnym oświadczeniu metropolita lubelski Stanisław Budzik i rektor KUL prof. Mirosław Kalinowski.

I dodali: „Z ubolewaniem zauważamy, że formułowana wobec kard. Grzegorza Rysia krytyka opiera się na nieuzasadnionych zarzutach, które godzą nie tylko w osobę Metropolity Krakowskiego, lecz także w wysiłki Kościoła na rzecz budowania wzajemnego szacunku. Wyrażamy solidarność z kard. Rysiem i dziękujemy mu za jego konsekwentną, ewangeliczną służbę na rzecz dialogu i pojednania”.

Wspomniany dokument „Nostra aetate” jest jedną z deklaracji Soboru Watykańskiego II, przyjętą 28 października 1965 r. Ukazuje stosunek Kościoła do religii niechrześcijańskich, podkreślając wspólne dążenia ludzi do prawdy, dobra i Boga. Zachęca do dialogu, wzajemnego szacunku oraz odrzucenia dyskryminacji, wskazując, że wszyscy ludzie mają wspólne pochodzenie i cel.

Dokument podkreśla duchową więź łączącą chrześcijan z narodem żydowskim, z którego wywodzą się patriarchowie, prorocy, apostołowie i sam Jezus. Kościół uznaje trwałość Bożego wybrania Izraela i odrzuca przypisywanie Żydom zbiorowej winy za śmierć Chrystusa.

To oświadczenie spotkało się jednak z kolejną falą hejtu, który tym razem wylał się na lubelską uczelnię.

Na niemal dwa tysiące komentarzy, tylko garstka popiera stanowisko wyrażone w oświadczeniu. Jak ten: „[Biskupi] tylko stwierdzili zgodność listu pasterskiego z teologią katolicką i nauczaniem Kościoła Katolickiego”.

Ale jest też odpowiedź: „Stwierdzili zgodność, bo siedzą pod butem pejsatych, wierni chrześcijanie nigdy na tę herezję się nie zgodzą”.  

„Bo KUL już dawno został przejęty, wiadomo przez kogo…” – stwierdził kolejny komentujący. „To nie jest uczelnia katolicka” – napisał następny. 

W komentarzach internauci, którzy przyznają, że są katolikami, krytykują Kościół i kardynała Rysia: „Watykan jest masoński modernistyczny i protestancki, nie ma nic wspólnego z nauczaniem Jezusa Chrystusa. Sobór Watykański II został zainicjowany i wprowadzony przez żyda i masona, który zniszczył od środka Watykan i KK a teraz zbieramy tego żniwa.

Więcej w Gazecie Wyborczej

Skandaliczna publikacja w czasopiśmie promowanym przez Czarnka. Kard. Ryś z doklejonymi pejsami

2026/03/31

„Pedagogika katolicka” publikuje zdjęcie kard. Grzegorza Rysia z doklejonymi pejsami i gwiazdą Dawida. „Nie ma miejsca na tak skandaliczne zachowania w nauce” – mówi wiceministra nauki.

„Pedagogika katolicka” zrobiła zawrotną karierę za czasów PiS. Były minister Przemysław Czarnek wywindował ją do pierwszej ligi czasopism naukowych. 

27 marca redakcja ze Stalowej Woli włączyła się w krytykę listu Konferencji Episkopatu Polski z okazji 40. rocznicy wizyty Jana Pawła II w rzymskiej Synagodze Większej.

Biskupi przyznają w nim, że w dziejach chrześcijaństwa pojawiały się postawy i interpretacje, które mogły sprzyjać wrogości wobec Żydów. Apelują o odrzucenie uprzedzeń i reagowanie na przejawy antysemityzmu. Podkreślają, że jest to nie tylko kwestia społeczna, ale przede wszystkim moralny obowiązek wynikający z wiary chrześcijańskiej. Zachęcają, by 13 kwietnia, podążając śladem Jana Pawła II, odwiedzać synagogi. List przygotował działający przy Episkopacie Komitet ds. Dialogu z Judaizmem, którym kieruje kard. Grzegorz Ryś. 

„Pedagogika Katolicka” pisze, że została zasypana listami, komentarzami i zdjęciami w tej sprawie. Zaznacza, że niektóre są zbyt mocne do publikowania. Jednocześnie relacjonuje, że komentujący nazywają kard. Rysia „sprzedawczykiem żydowskim” i „prowokatorem, gorszycielem”.

Redakcja nie chce „wchodzić w głębię tych listów”. Oddaje więc łamy ks. Beniaminowi Sęktasowi z diecezji drohiczyńskiej. Bo to – jak czytamy – jedna z osób, które „mają odwagę uderzyć ręką w stół, a tchórzy, oszustów i głosicieli fałszu, dla opamiętania trzepnąć w potylicę”.

Autor zastanawia się, „komu służy mętny list biskupów z obrazoburczą tezą o antysemityzmie”. Bo – jak pisze – „mamy przecież różnych Żydów”. A wśród nich także „miliarderów-filantropów, którzy za pomocą ogromnych nakładów finansują fundacje, instytuty i komitety, aby oddziaływać na globalne procesy polityczne, promując kosmopolityzm i liberalną demokrację”. Nie ma też wątpliwości, że kard. Ryś to „wyraziciel interesów środowisk żydowskich”. A Polakom radzi, by zamiast do synagog wybrali się na mszę, uprzątnęli krzyże i kapliczki, wywiesili polską flagę lub odwiedzili pomniki i groby bohaterów. 

Redakcja ilustruje tekst przerobionym zdjęciem kardynała, na którym dodano mu pejsy i łańcuch z gwiazdą Dawida. 

– Czasopisma naukowe powinny zajmować się szerzeniem nauki, a nie nienawiści i antysemityzmu. Nie ma miejsca na tak skandaliczne zachowania w polskiej nauce – mówi „Wyborczej” wiceministra nauki Karolina Zioło-Pużuk.

Chce, by sprawie przyjrzała się Komisja ds. Etyki Nauki Polskiej Akademii Nauki, która opiniuje przypadki naruszeń dobrych praktyk w nauce (nie tylko w Akademii). Zapewnia, że resort ma już gotowe zmiany w przepisach, które pozwolą na interwencję w takich przypadkach. 

Minister nauki będzie mógł, bo zasięgnięciu opinii Komisji Ewaluacji Nauki, usunąć z listy nieetyczne czasopismo. A to oznacza, że to czasopismo nie będzie funkcjonowało, jako miejsce wymiany myśli naukowej. 

Więcej w Gazecie Wyborczej

Bojkot Episkopatu: część duchownych nie odczytała listu o Żydach. „Nauka Jana Pawła II się nie przyjęła”

2026/03/24

„Haniebny, gorszący list”, „juedobiskupi zdradzają Kościół”, „skandaliczna herezja” – tak nacjonalistyczni katolicy komentują list Episkopatu w sprawie Żydów. Prof. Obirek: – Te reakcje pokazują, jak rozległe są antysemickie nastroje wśród części katolików i jak wielkie są zaniedbania duszpasterskie.

List Konferencji Episkopatu Polski z okazji 40. rocznicy wizyty Jana Pawła II w rzymskiej Synagodze Większej miał być odczytany w niedzielę 22 marca we wszystkich kościołach w Polsce. Nie wszyscy duchowni zastosowali się do nakazu biskupów. Wśród części katolików nacjonalistów pojawiły się głosy, że list jest gorszący i haniebny. – Ten list zawiera całą masę różnych dwuznaczności, błędów, przeinaczeń i staje się miażdżącym ciosem zadanym w samo serce polskiego katolicyzmu – ogłosił Paweł Lisicki, redaktor naczelny „Do Rzeczy”.  

List Konferencji Episkopatu Polski koncentruje się na przypomnieniu więzi łączącej chrześcijan i Żydów. Biskupi podkreślają, że relacja ta wyrasta ze wspólnego dziedzictwa biblijnego i historii zbawienia, a judaizm jest ważnym punktem odniesienia dla chrześcijaństwa. Wskazują, że właściwe rozumienie tej więzi powinno prowadzić do szacunku i dialogu, a nie do uprzedzeń.

W dokumencie wybrzmiewa jednoznaczna ocena antysemityzmu jako postawy sprzecznej z wiarą chrześcijańską. Mówiąc o ewangelicznym nauczaniu, biskupi komentują: „Słowo nie mówi tu jedynie o nienawiści. Mówi o 'braku miłości’, a więc także o obojętności, bierności, braku zainteresowania, znieczulicy. Jednym z takich śmiertelnych deficytów miłości, był (i niestety ciągle jeszcze pozostaje) ANTYSEMITYZM”.

Istotnym elementem listu jest odniesienie do historii. Biskupi przyznają, że w dziejach chrześcijaństwa pojawiały się postawy i interpretacje, które mogły sprzyjać wrogości wobec Żydów. Ten fragment ma charakter rachunku sumienia i wpisuje się w szerszy nurt refleksji Kościoła nad własną odpowiedzialnością za klimat, w którym antysemityzm mógł się rozwijać.

Jednocześnie dokument podkreśla, że współczesne nauczanie Kościoła odrzuca antysemickie postawy i wzywa do budowania relacji opartych na wzajemnym zrozumieniu. Biskupi akcentują znaczenie dialogu chrześcijańsko-żydowskiego oraz potrzebę pogłębiania świadomości wspólnych korzeni religijnych.

Episkopat apeluje o odrzucenie uprzedzeń, pielęgnowanie postawy szacunku wobec Żydów i reagowanie na przejawy antysemityzmu. Podkreśla, że jest to nie tylko kwestia społeczna, ale przede wszystkim moralny obowiązek wynikający z wiary chrześcijańskiej.

Biskupi wzywają również w liście do odwiedzenia synagog: „W wielu miejscowościach – nieraz tuż obok nas, czasem nieco dalej – znajdują się ocalałe z wojennej zawieruchy synagogi. W większości z nich nie rozbrzmiewa już dziś głos radosnej szabatowej modlitwy. Są jednak i takie, które tętnią religijnym życiem. Podążając śladem św. Jana Pawła II, odwiedźmy 13 kwietnia synagogę. Wspomnijmy mężczyzn i kobiety, których modlitwami przez wieki nasiąkały mury bożnic. A tam, gdzie jest to możliwe, spotkajmy się z żydowskimi siostrami i braćmi”.

Więcej w Gazecie Wyborczej

Naukowcy: Jesteśmy krajem imigracyjnym. Więcej osób wprowadza się do Polski, niż wyprowadza

2026/03/23

Po raz pierwszy w historii liczba cudzoziemców przekroczyła w całym kraju 2 miliony. Tylko w Krakowie mieszka ich ok. 78 tysięcy. – Na pierwszym miejscu w stolicy Małopolski są Ukraińcy, zaraz za nimi Białorusini, a potem Hindusi – mówią naukowcy.

Już blisko co szósty pracownik w Krakowie to imigrant. Obcokrajowcy pracują najczęściej w branży budowlanej, jako magazynierzy i operatorzy wózków widłowych oraz kierowcy. Sporo jest też osób, które są zatrudnione w ochronie zdrowia, edukacji (np. jako lektorzy języków) i w korporacjach. Tych, którzy pobierają zasiłek dla bezrobotnych, jest miesięcznie zaledwie od 50 do 80 osób. 

Co ciekawe, na krakowskiej migracji odbijają się głośne ostatnio masowe zwolnienia w korporacjach. – Jedną z głównych grup, która wcześniej dynamicznie rosła, a teraz się zatrzymała, są Brazylijczycy. Wielu z nich pracowało w korporacjach, głównie w IT. Kiedy zostali zwolnieni, po prostu się wyprowadzili – mówi prof. Jan Brzozowski z Uniwersytetu Jagiellońskiego.

Dane pochodzą z najnowszego raportu dotyczącego migrantów w Krakowie. Oprócz prof. Brzozowskiego, badania prowadzili naukowcy z Uniwersytetu Ekonomicznego w Krakowie, prof. Konrad Pędziwiatr i prof. Marcin Stonawski.

Wniosek główny? Polska jest krajem imigracyjnym. Więcej osób wprowadza się do Polski, niż się z niej wyprowadza.

W minionym roku po raz pierwszy w historii liczba cudzoziemców z ważnymi dokumentami przekroczyła w całym kraju 2 miliony. W Krakowie mieszka ich ok. 78 tysięcy. To w większości osoby, które — jak pokazują dane — pracują i odprowadzają podatki w Polsce. 

Kto znajduje swój dom w stolicy Małopolski? Przede wszystkim Europejczycy spoza UE. Jeszcze 5 lat temu osoby z Ukrainy stanowiły 2/3 migrantów w mieście; dwa lata temu 56,5 procent, a w zeszłym roku ten odsetek spadł do ok. 51 procent.

– Ukraińców nie ubywa, po prostu przybywa ludzi z innych krajów, dlatego ten odsetek się zmniejsza. Można było się spodziewać, że będą się wyprowadzać z Polski, chociażby ze względu na rosnącą ksenofobię. Tymczasem nie tylko tak się nie stało, ale nawet jest ich u nas więcej – mówi prof. Brzozowski.

Choć uchodźcy zza naszej wschodniej granicy to największa grupa obcokrajowców w stolicy Małopolski, równolegle rosną inne grupy. Przybywa zwłaszcza osób z Filipin i Kolumbii.

Więcej w Gazecie Wyborczej

„Magiczny moment”. Adwokat o wyroku w sprawie pary jednopłciowej

2026/03/21

Po raz kolejny to sądy, wymiar sprawiedliwości, który przecież jest targany różnymi kryzysami, był w stanie wprowadzić ważną zmianę – ocenił w TVN24 adwokat Paweł Knut, który skomentował wyrok Naczelnego Sądu Administracyjnego nakazujący transkrypcję aktu małżeństwa pary jednopłciowej. Zaznaczył, że ta decyzja może wpłynąć na zmianę praktyk urzędów stanu cywilnego.

Naczelny Sąd Administracyjny w piątek orzekł, że urzędnicy mają dokonać transkrypcji do rejestru stanu cywilnego aktu małżeństwa dwóch Polaków, którzy pobrali się w Berlinie. NSA ocenił, że konstytucyjna ochrona małżeństwa jako związku kobiety i mężczyzny nie stanowi bezwzględnej przeszkody w uznaniu małżeństwa osób tej samej płci, zawartego w innym państwie Unii Europejskiej.

Sprawę komentował w sobotę w TVN24 adwokat Paweł Knut, reprezentujący parę małżonków, której dotyczył wyrok.

– Od samego początku była atmosfera oczekiwania na to, że coś dobrego się wydarzy – powiedział, pytany o emocje na sali sądowej przy ogłoszeniu decyzji. Jak mówił, rozstrzygnięcie rzeczywiście okazało się dla jego klientów bardzo dobre. Chwalił również ustne uzasadnienie sądu, zauważając, że tłumaczyło ono krok po kroku dlaczego „w zasadzie to było jedyne możliwe rozstrzygnięcie”. Dodał, że gdy sędziowie opuszczali salę ludzie bili brawo.

– To był rzeczywiście bardzo magiczny moment. Dla mnie jako pełnomocnika było to też niesamowite doświadczenie – przyznał.

– Bardzo lubię momenty, kiedy działanie moich klientów, dwóch skarżących, zwykłych obywateli, doprowadza do olbrzymiej zmiany, która wywołuje wielki kryzys i od wczoraj różni politycy głowią się, co z tym wyrokiem zrobić. To magiczny moment, bo zmiana się dokonuje – dodał.

Więcej w TVN24

„Zamknij się”. Skandal z udziałem Brauna w Parlamencie Europejskim

2026/03/18

Skandal z Grzegorzem Braunem na posiedzeniu komisji spraw zagranicznych w Parlamencie Europejskim. Przewodniczący Konfederacji Korony Polskiej wygłosił ostre, antysemickie wypowiedzi. Odnosząc się do sytuacji na Bliskim Wschodzie, zwrócił się do szefowej unijnej dyplomacji, mówiąc, że jest ona „jedynie tłumikiem na końcu lufy”, a „Żydzi trzymają broń”. Europosłowie zareagowali stanowczo, podkreślając, że na takie słowa nie ma miejsca w Parlamencie Europejskim.

– Nie wykluczone, że dziś przewodniczący tej komisji będzie dziś wnioskował o kary dla polskiego eurodeputowanego, który podczas posiedzenia, w którym uczestniczyła szefowa unijnej dyplomacji Kaja Kallas, uznał jej urząd za bezużyteczny i niepotrzebny – poinformowała Dorota Bawołek, korespondentka TVP w Brukseli.

Grzegorz Braun nawiązywał w ten sposób do zbyt słabej – jego zdaniem – reakcji Unii Europejskiej na konflikt na Bliskim Wschodzie, za który – kontynuował – odpowiedzialne są Stany Zjednoczone (bo dostarczają uzbrojenie), ale przede wszystkim Izrael i społeczność żydowska, która jest „głównym napastnikiem” w tym konflikcie.

– Kto trzyma broń? Kto jest sprawcą? Agresorem? To Żydzi. Izrael oraz żydowska diaspora na całym świecie – stwierdził Braun.

A pani, jest jedynie tłumikiem. Tłumikiem na końcu lufy broni – powiedział, zwracając się do unijnej szefowej dyplomacji. – I to jest wszystko, co pani tu robi: uciszać, powstrzymywać mnie teraz, aby na całym świecie, w całej Europie, prawda nie została wypowiedziana. 

Więcej w TVP Info

„Nie wytrzymała jako człowiek”. Hanna Zdanowska pokazuje bluzgi swoich hejterów

2026/03/18

Mamy do czynienia z agresją, hejtem, a momentami wręcz z dającą się fizycznie wyczuć nienawiścią – mówi „Wyborczej” prezydent Łodzi. I daje mocne cytaty. Wszystkie o niej.

8 marca Daniel czaruje na swoim Facebooku: „Wszystkiego najlepszego z okazji Dnia Kobiet dla wszystkich pań”. Kilka dni później ciśnie w komentarzu prezydent Hannie Zdanowskiej: „Śmieszna jesteś pijaczko”.

Forum się rozkręca. „Nie posikaj się larwo na szwabskim jurgielcie”. „Zacznij od swojego rozkudlonego łba”. „Do roboty nygusie”. „Wypad z miasta alkoholiczko bo ten etanol Ci mózg zżera”.

15 marca Hanna Zdanowska nie wytrzymuje. Pisze: „To już nie jest dyskusja. To lincz, hejt i nienawiść”. I pokazuje garść cytatów. „Lizbija szkopska szmata niemiecka won do burdelu”. „Spier… suko”. „Pierwsze kur…sko Łodzi”. „Zakłamana peowska szmata”. „Waliłbym cię w walentynki jak kowal w podkowę”.

Tego typu teksty to nie nowość. Choć Hanna Zdanowska wygrywa w cuglach kolejne wybory (obecną, czwartą kadencję, wywalczyła już w I turze z wynikiem blisko 60 procent), od dłuższego czasu ma problem z komentariatem w sieci, który neguje posunięcia władzy w różnych obszarach, czasem na masową skalę. 

Eksperci zgodnie jednak podkreślają: czym innym jest krytyka, nawet bolesna, a czym innym zwykły hejt. 

Dr Mirosław Oczkoś, doradca wizerunkowy: – Z czasów przedinternetowych wywodzi się stereotyp, że polityk powinien mieć grubszą skórę i nie reagować. Ale ten stereotyp jest już nieaktualny. Nagromadzenie bitów w jednostce czasu, jak powiedzieliby informatycy, jest tak duże, że nie ma takiej wyporności, która byłaby w stanie to unieść. Ktoś musiałby nie mieć oczu, uszu, sumienia. Myślę, że reakcja prezydent Zdanowskiej bierze się z tego, że nie wytrzymała jako człowiek. 

– Wyzwiska pod postem walentynkowym przelały czarę goryczy – mówi „Wyborczej” Hanna Zdanowska, wspominając wpis, w którym wyznała miłość do Łodzi i życzyła wszystkim dobrego świętowania. 

– Uznałam, że trzeba to pokazać, bo to nie jest już tylko mój problem. To zjawisko, które coraz mocniej dotyka wszystkich korzystających z mediów społecznościowych. Mamy dziś do czynienia z narastającą brutalizacją języka, agresją, hejtem, a momentami wręcz z dającą się fizycznie wyczuć nienawiścią – dodaje, podkreślając: – Co więcej, dyskusje w social mediach są coraz częściej dominowane przez użytkowników o skrajnych poglądach, przez fake newsy i świadome manipulacje. W wielu tematach komentarze zalewają booty, a za niektórymi stoją, współtworzone przez sztuczną inteligencję, konta. Rozumiem krytykę. Rozumiem emocje. Ale doszliśmy do momentu, w którym coraz trudniej przebić się z rzetelną informacją i pozytywnymi wiadomościami.

Wcześniej, w swoim wpisie na FB, prezydent Łodzi podkreśliła, że lata spędzone w polityce uodporniły ją i jej najbliższych. Ale – jak zaznaczyła – nikt nie chciałby o sobie czytać takich rzeczy. Żadna kobieta nie chciałaby być w ten sposób oceniana.

Więcej w Gazecie Wyborczej

Skandaliczne nagranie licealisty z Łodzi krąży po świecie. „Tego nas uczą w szkole”

2026/03/17

Nagranie obejrzały setki tysięcy osób. „Oto Polska właśnie” – komentują. Łódzka szkoła: „Odcinamy się od takich zachowań”.

– Moim celem nie było robienie burzy w szklance wody, ale słowa, które padają w nagraniu, nie mają prawa paść nigdy. To wzbudziło mój sprzeciw i niepokój. Chciałam otrzymać stanowisko, że polska edukacja poważnie podchodzi do takich incydentów. Ale tego nie usłyszałam – mówi Gaja Niemkiewicz.

Profil jednego z izraelskich twórców, którego na Instagramie śledzi 160 tysięcy osób. Nagranie pod tytułem „Czy polskie szkoły uczą nienawiści do Żydów?” jest jednym z częściej oglądanych na profilu, publikują je również inni. Od 19 stycznia, kiedy się ukazało, pojawiło się pod nim dziesiątki tysięcy oburzonych reakcji i setki komentarzy po angielsku i hebrajsku. W przeważającej większości o wymowie: „Oto Polska właśnie”.

Nagranie to rozmowa między właścicielem profilu a polskim nastolatkiem, toczona po angielsku. W tle słychać inne polskie głosy. Nastolatek hajluje na przywitanie, pytając mężczyznę: „Jesteś Żydem?”. I dodaje: „Myślisz, że to było 6 milionów, czy dwa tysiące?”.

Zapytany, czy jego zachowanie to żart, czy jest antysemitą, odpowiada: „Nie, jak widzisz, jestem śmiertelnie poważny”. 

Dalej mówi, że gdyby spotkał Żyda na ulicy, a byłaby to osoba od niego mniejsza, brutalnie by ją pobił i zgwałcił. Autor nagrania nie dowierza, dopytuje, czy naprawdę chodzi o słowo „gwałt”. Nastolatek przytakuje, szeroko się uśmiechając.

Ujawnia, że jest uczniem liceum. Na pytanie: „Czy tego uczy was polska szkoła?”, odpowiada: „Tak, ku**wsko nienawidzimy Żydów. Tego nas uczą”.

„Po tych wszystkich latach?” – pyta autor nagrania. Nastolatek odpowiada: „Tak, jestem totalnym antysemitą, nazistą, podziwiam Adolfa Hiltera. Chciałbym jego powrotu”.

„Twoi nauczyciele i rodzice są z ciebie dumni?”

„Rodzice mnie niezwykle wspierają. Wychowali mnie w ten sposób.”

Autor nagrania ujawnia, że jego działalność w sieci polega na tropieniu treści antysemickich i nazistowskich. Chłopak najpierw jest zaskoczony. Ale po chwili wybucha śmiechem: „Złapałeś mnie, ziomuś”.

Twórca komentuje: „Czy tego uczą polskie szkoły? Jeśli uczeń mówi, że kocha Adolfa Hitlera i wzywa do przemocy przeciwko Żydom, problem wykracza poza jedną osobę. Nienawiści bardzo łatwo się nauczyć. A ktoś powinien wyjaśnić, skąd wzięła się ta konkretna”.

Zachęca widzów do oznaczenia polskiego Ministerstwa Edukacji Narodowej, a wielu z nich to robi. Wielu pisze również o szkole, do której chodzi nastolatek. Tę łatwo znaleźć. Na nagraniu chłopak podaje jej nazwę. To Liceum Ogólnokształcące Stowarzyszenia Oświatowego im. Jolanty i Jana Misiaków. Jeśli wierzyć informacji podawanej na ich stronie – najstarsze liceum prywatne w Łodzi. 

Próba interwencji: szkoła, magistrat, kuratorium

Na nagranie trafiła Gaja Niemkiewicz. Kiedy weszła w komentarze pod nagraniem, zobaczyła setki wpisów: „Polacy to antysemici”, „Tak wygląda wasza edukacja”, „Ktoś powinien coś z tym zrobić”.

Napisała maile do szkoły i stowarzyszenia, które nią zarządza. – Miałam nadzieję, że szybko odpiszą: albo że znają sprawę albo że dopiero ją sprawdzą. Cokolwiek. Chciałam skopiować tę odpowiedź i wkleić w komentarzu pod filmem: „Spokojnie, oni już się tym zajmują”.

Jak mówi, wystarczyłby krótki komunikat. – Dwa zdania po angielsku: że szkoła stanowczo odcina się od takich wypowiedzi i wyciąga konsekwencje. To by ucięło temat.

Więcej w Gazecie Wyborczej

Prokuratura cofnęła apelację, aktywiści prawomocnie uniewinnieni

2026/03/16

Uniewinnienie pięciorga aktywistów zaangażowanych w pomoc migrantom na granicy z Białorusią jest już prawomocne. Byli oni oskarżeni o ułatwianie niezgodnego z prawem pobytu w Polsce. Prokuratura cofnęła apelację. Polecił to zrobić Prokurator Generalny Waldemar Żurek.

W poniedziałek sprawą zajął się Sąd Okręgowy w Białymstoku, który wobec cofnięcia apelacji przez Prokuraturę Rejonową w Hajnówce – pozostawił ją bez rozpoznania.

Oznacza to, że wyrok uniewinniający sądu pierwszej instancji jest prawomocny.

Apelacje zostały cofnięte na polecenie Prokuratora Generalnego. Przed sądem pierwszej instancji prokuratura chciała kar roku i czterech miesięcy więzienia dla każdej z osób oskarżonych.

– To polecenie (o cofnięciu apelacji – red.) było poprzedzone gruntowną analizą, przeprowadzoną przez Departament Postępowania Sądowego Prokuratury Krajowej, zapadłego orzeczenia pierwszej instancji, a także środka odwoławczego złożonego przez prokuratora – powiedziała rzeczniczka Prokuratora Generalnego prokurator Anna Adamiak.

Dodała, że ta analiza została przez Prokuratora Generalnego Waldemara Żurka zaaprobowana. – Prokurator Generalny uznał, że to orzeczenie sądu pierwszej instancji jest słuszne co do istoty, w zakresie oceny materiału dowodowego, oceny prawno-karnej i to swoje stanowisko sąd w sposób rzetelny, przekonujący uzasadnił. A w związku z tym apelacja – w ocenie Prokuratora Generalnego – nie miałaby żadnych szans powodzenia – dodała prokurator Adamiak.

Więcej w TVN24

Szefa Nowej Nadziei Sławomira Mentzena w Częstochowie oskarżono o propagowanie antysemityzm i nazizmu

2026/03/14

Tomasza S., lidera Nowej Nadziei w Częstochowie oskarżono o rozpowszechnianie literatury o treściach antysemickich. Na ławie oskarżonych zasiądzie też Przemysław H. z Mysłowic, prezes wydawnictwa Magna Polonia.

Tomasz S., to 42-letni skrajnie prawicowy polityk. Od niedawna jest  szefem częstochowskich struktur Nowej Nadziei Sławomira Mentzena.

W 2016 roku uruchomił sklep internetowy 3DOM, a z czasem przekształcił go w fundację i  wydawnictwo. Jak wyjaśniał w jednym z wywiadów, chciał „stworzyć markę, z którą utożsamiać się będą osoby ceniące wolność, tradycję i religię katolicką”.

Chełpił się, że wydał pisma Corneliu Codreanu, przywódcy Żelaznej Gwardii, ugrupowania faszystowskiego, które działało w Rumunii w latach 1927-1941 i zapisało się w historii szczególnie brutalnymi pogromami antyżydowskimi. Tomasz S.  reklamował te publikacje: „To nasza niespodzianka dla naszych faszystowskich klientów”. Podkreślał również swój podziw dla Codreanu: „Osoba religijna, a jednocześnie działająca politycznie i bezkompromisowo, warta jest na pewno przypomnienia, a jego rozważania duchowe są miodem na ten zgniły świat, który nas otacza”.

Tomasz S. nie kryje także podziwu dla Janusza Walusia, skazanego na dożywocie w RPA za zabójstwo w 1993 r. komunistycznego działacza Chrisa Haniego. Kiedy Waluś warunkowo opuścił więzienie, S. zbierał dla niego pieniądze. A kiedy Grzegorz Braun zgasił świece chanukowe w Sejmie, S. był jednym z pierwszych, którzy ogłosili zbiórkę pieniędzy na rzecz posła i oferował t-shirty z symbolami czerwonej gaśnicy i chanukowego świecznika.

Przed wyborami samorządowymi w 2024 roku Tomasz S. założył komitet wyborczy „Alternatywa dla Częstochowy” i jako bezpartyjny kandydat na prezydenta Częstochowy głosił hasła: obrony Jasnej Góry przed „paradami zboczeńców”, wsparcia dla tych, których dzieci nie dostały się do wybranych szkół, bo pierwszeństwo miały dzieci ukraińskie, przeciwstawiania się „szaleństwom pseudoekologicznym i klimatycznym, dotyczącym ogrzewania mieszkań, które mogą być wprowadzane w Częstochowie wzorem innych, rządzonych przez lewicę”. Wśród sześciorga kandydatów odpadł w I turze zyskując 6,81 proc. popracia. 

21 lutego 2024 r. do siedziby wydawnictwa 3DOM  na polecenie prokuratora Oddziałowej Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu IPN w Katowicach wkroczyli funkcjonariusze Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego i zarekwirowali kilka  publikacji. 

Prezesa Fundacji 3DOM oskarżono o propagowanie „kłamstwa oświęcimskiego”, bo sprzedawała  publikacje Dariusza Ratajczaka, byłego naukowca Uniwersytetu Opolskiego. Ratajczak negował zabijanie Żydów cyklonem B w komorach gazowych w Auschwitz. We wrześniu 2025 roku sąd  prawomocnie uznał, że propagowanie „kłamstwa oświęcimskiego” przez Tomasza S. ma znikomą szkodliwość społeczną i umorzył postępowanie karne. Orzekł jednocześnie przepadek na rzecz Skarbu Państwa zarekwirowanych podczas przeszukania 11 egzemplarzy książek „Tematy niebezpieczne” Ratajczaka.

Więcej w Gazecie Wyborczej

Prokuratura umorzyła śledztwo w sprawie mowy nienawiści. Czarne kukły „inżynierów” na dożynkach uznała za ludową tradycję

2026/03/10

Prokurator w Lublińcu uznał, że kukły dożynkowe o prześmiewczej symbolice to nie mowa nienawiści.

Podczas zeszłorocznych dożynek w Wierzbiu powiało duchem czasów: pan Dawid przecierał oczy ze zdumienia, gdy zobaczył trzy czarne jak heban postaci podpisane jako „inżyniery”. Jedna figura stojąca z tekturką po wizę, dwie inne, w pontonie z podpisem: „Inżyniery płyną po wizy”.

Przypomnijmy, był to czas gorącej politycznej dyskusji o wywołanej przez rządy PiS „aferze wizowej”. Łącznie do urzędów trafiło ponad 12 tysięcy wniosków i oświadczeń zawierających nieprawdziwe informacje – wynikało z prokuratorskiego śledztwa prokuratura. Nieoficjalnie wiadomo, że pośrednicy pobierali od 15 do 30 tys. zł za jedną wizę.

Pan Dawid zawiadomił policję w Lublińcu, ci przyjechali, dożynkową instalację zarekwirowali, a postępowanie nadzorowała lubliniecka prokuratura. Po kilku miesiącach sprawdzania, czy doszło do propagowania nienawiści na tle rasowym i narodowościowym, sprawę zamknięto. 

– Śledztwo prawomocnie umorzono. Przesłuchano cztery osoby, które przygotowały dożynkową instalacje. Nie udowodniono im, że kierowały się uprzedzeniami rasowymi czy narodowościowymi – informuje prokurator Tomasz Ozimek, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Częstochowie.

Jak ustaliliśmy, prokurator w Lublińcu przyjął za dobrą monetę wyjaśnienia przesłuchiwanych, że kukły dożynkowe o prześmiewczej symbolice są wieloletnią ludową tradycją, także w sołectwie Wierzbie. A dożynkowe kukły wróciły do ich twórców.

Pod koniec zeszłego roku resort sprawiedliwości poinformował, że wzrosła liczba przestępstw motywowanych uprzedzeniami wobec osób innych narodowości. Resort zauważył, że sprawcy tych przestępstw czują się bezkarni. Przede wszystkim z powodu niskiej skuteczności ścigania sprawców oraz częstej rezygnacji wielu ofiar ze zgłaszania tych przestępstw.

W związku z tym, Prokurator Generalny 11 lutego 2026 roku wydał zarządzenie, że przestępstwa motywowane uprzedzeniami będą prowadzić wyznaczeni prokuratorzy.

Sprawy z tej kategorii nie będą już trafiały do prokuratorów z wszystkich prokuratur rejonowych, lecz do wyspecjalizowanej grupy około 100 wyznaczonych prokuratorów działających w 49 prokuraturach rejonowych. W okręgu częstochowskim to Prokuratura Rejonowa Częstochowa-Północ.

Więcej w Gazecie Wyborczej

Eksplozja w belgijskim mieście. „Brutalny akt antysemityzmu”

2026/03/10

Synagoga w belgijskim mieście Liège została uszkodzona w wyniku eksplozji – podały belgijskie stacje telewizyjne VRT i RTBF, powołując się na lokalną policję.

Do eksplozji doszło w poniedziałek około godziny 4 rano. Nie zgłoszono żadnych osób rannych.

Wybuch wybił okna synagogi, a także okna budynku po przeciwnej stronie ulicy – poinformował publiczny nadawca RTBF.

Burmistrz Liège Willy Demeyer potępił „ten niezwykle brutalny akt antysemityzmu”. – Nie może być mowy o importowaniu konfliktów zewnętrznych do naszego miasta – dodał.

Europa stoi przed potencjalnym zagrożeniem falą ataków terrorystycznych. Reżim w Teheranie ostrzega, że zaatakuje miasta w każdym europejskim kraju, który przyłączy się do operacji wojskowej Donalda Trumpa, rządy wzmacniają więc środki bezpieczeństwa. Komisja Europejska aktywnie monitoruje sytuację w związku z zagrożeniem terrorystycznym. Wzmocniono między innymi kontrole na granicach UE.

Poziom zagrożenia terrorystycznego w każdej chwili może zostać podniesiony – zauważa korespondentka TVP w Brukseli Dorota Bawołek.  

– Ten scenariusz przypomina sytuację sprzed dekady. W 2014 roku najpierw Belgia zaangażowała się w wojnę domową w Iraku i dosłownie kilka tygodni później najpierw doszło do ataków w Muzeum Żydowskim, w którym zginęły 4 osoby, następnie dżihadyści, którzy mieli siedziby właśnie w Brukseli, organizowali zamachy terrorystyczne w pociągu szybkich prędkości z Brukseli do Paryża, a następnie cały szereg zamachów we francuskiej stolicy był organizowany właśnie z Brukseli – przypomina Dorota Bawołek.  

Policja odgrodziła ulicę, podczas gdy wyspecjalizowany zespół antyterrorystyczny badał okolicę, gdzie doszło do eksplozji. 

Źródło: TVP Info

Przemoc motywowana antysemityzmem rośnie na całym świecie. Dlaczego?

2026/03/09

Atak terrorystyczny na społeczność żydowską w Bondi Beach w Sydney i śmierć 15 osób przypomniał, że antysemityzm to nie tylko paskudna retoryka, ale też bezpośrednie zagrożenie. Jaką rolę w pogarszającym się bezpieczeństwie Żydów odgrywa polityka izraelskiego rządu w Gazie?

Niepokojący jest fakt, że we wszystkich państwach, w których rejestrowane są antysemickie przestępstwa, obserwuje się ich znaczny wzrost. Co motywuje sprawców? Jaką rolę w pogarszającym się bezpieczeństwie Żydów odgrywa polityka izraelskiego rządu w Gazie? I jakiego wsparcia oczekują społeczności żydowskie na całym świecie?

Anti-Defamation League (ADL), kultowa, choć nie pozbawiona kontrowersji, amerykańska organizacja przeciwdziałająca antysemityzmowi, opisała w 2023 roku 8 873 antysemickie incydenty nękania, wandalizmu i napaści w Stanach Zjednoczonych. To wzrost o aż 140 proc. w porównaniu z 2022 rokiem.

W 2024 tendencja wzrostowa spadła i wyniosła tylko 5 proc. co przełożyło się na 9 354 antysemickich incydentów; większy udział w ogólnej liczbie miały natomiast napaście. To najwyższy wskaźnik, od kiedy ADL rozpoczęła badania pół wieku temu.

Co istotne, duża część antysemickich przestępstw opisanych przez ADL dotyczyła w jakiś sposób poparcia Izraela przez część społeczności żydowskiej lub miała jednocześnie wymiar antysemicki i antysyjonistyczny (np. dewastowanie synagog antysyjonistycznym graffiti). Jeśli nawet odejmiemy część ataków o najbardziej antysyjonistycznym charakterze, to i tak wzrost ogólnej liczby ataków jest znaczący.

Kwestia granicy między antysyjonistyczną, a czysto antysemicką retoryką jest także poruszona w dalszej części tekstu.

Krytycznie wygląda też sytuacja w Nowym Jorku, mieście o największej żydowskiej populacji poza Izraelem. W 2024 roku Żydzi padali ofiarą 54 proc. wszystkich zgłoszonych przestępstw motywowanych nienawiścią w amerykańskiej metropolii, choć stanowią 12 proc. populacji miasta. Za ten wynik może też odpowiadać fakt, że Żydzi są bardziej skłonni niż inne grupy wrażliwe zgłaszać przestępstwa władzom, lecz brak jednoznacznych przesłanek w tej kwestii.

Według francuskiej policji antysemicka przemoc rośnie też nad Sekwaną. W 2022 roku zarejestrowano 436 incydentów, ale rok później, w 2023 roku, było ich już 1 676. Nawet przed atakiem Hamasu na Izrael 7 października 2023 roku i będącej jego następstwem inwazji Izraela na Gazę, w 2017 roku aż 78 proc. francuskich Żydów zgłaszało doświadczenie dyskryminacji, co było najwyższym wskaźnikiem obok czarnych Francuzów.

Ogromny wzrost zanotowano także w Australii; między 2023 a 2024 rokiem wyniósł 316 proc., co przełożyło się na 2 062 incydenty na koniec zeszłego roku. Niepocieszająco wyglądają także dane z Niemiec, Wielkiej Brytanii i Włoch. Zgłoszenia aktów antysemityzmu w latach 2022-2024 wzrosły tam kolejno o 248 proc., 112 proc. i 264 proc. Poza Europą w tym samym czasie znaczne wzrosty opisano także w Brazylii (311 proc.) oraz Argentynie (59 proc.).

Należy przy tym pamiętać, że metodologia badań incydentów jest dosyć szeroka – w Niemczech i Wielkiej Brytanii np. oprócz fizycznych napaści czy nękania, standardowo w grupie przestępstw motywowanych antysemityzmem zalicza się również te, które miały miejsce w przestrzeni internetowej.

Anti-Defamation League wraz z Ipsosem regularnie publikuje tzw. Indeks Antysemityzmu, czyli największe na świecie badanie antysemickich przekonań i teorii spiskowych. W 2024 roku oparł się na ponad 58 tys. kwestionariuszy i na wywiadach przeprowadzonych w 103 państwach i terytoriach, były one reprezentatywne pod względem płci oraz wieku. Wnioski są niezwykle pesymistyczne – według badaczy, 46 proc. światowej populacji deklaruje poglądy o charakterze antysemickim. Ta liczba podwoiła się od 2014 roku, kiedy przeprowadzono pierwsze badanie Indeksu.

Respondenci odpowiadali na 11 pytań i co ważne, żadne z nich nie dotyczyło izraelskiej polityki lub Izraela jako takiego. Poziom antysemityzmu w poglądach uczestników badania oceniono m.in. na podstawie pytań dotyczących władzy Żydów nad światowym biznesem, kontrolowania przezeń krajowych rządów i mediów oraz powodowania wojen.

Odpowiedź twierdząca na sześć lub więcej z nich oznaczała zaklasyfikowanie poglądów jako antysemickich. Metodologia badania została skrytykowana przez niektórych ekspertów, ale badanie ADL i Ipsosu pozostaje najważniejszą próbą opisania antysemityzmu w globalnej skali.

Wskaźnik antysemityzmu wzrasta im młodszy respondent. Aż 50 proc. osób poniżej 35 roku życia deklaruje poglądy definiowane w badaniu jako antysemickie. 52 proc. respondentów Indeksu kwestionuje także prawdziwość Holokaustu lub twierdzi, że liczba jego ofiar została znacznie zawyżona.

Co ciekawe, aż 59 proc. osób twierdzi jednak, że antysemityzm jest poważnym problemem na świecie.

Najwyższe wskaźniki antysemityzmu zanotowano na Bliskim Wschodzie i Afryce Północnej (76 proc.), w reszcie Azji (51 proc.) oraz Europie Wschodniej (49 proc.; tu wykorzystano także dane z Polski). Najniższe – w Europie Zachodniej (17 proc.), Australii i Oceanii (20 proc.) oraz Ameryce Północnej i Południowej (24 proc.).

Więcej w oko.press

Nagroda im. ks. Stanisława Musiała wręczona

2026/03/09

Nagroda im. ks. Stanisława Musiała w tym roku została wręczona dwóm wielkim i zasłużonym dla dialogu polsko-żydowskiego postaciom. Wyróżnienie odebrali prof. Monika Adamczyk-Garbowska, wybitna badaczka literatury żydowskiej oraz o. Paweł Mazanka, redemptorysta i filozof zaangażowany w przywracanie pamięci o dawnych żydowskich mieszkańcach Szydłowa.

Nagroda im. ks. Stanisława Musiała została ustanowiona przez Klub Chrześcijan i Żydów „Przymierze”. Przyznawana jest w dwóch kategoriach: za twórczość wspierającą ducha dialogu oraz za inicjatywy społeczne służące pojednaniu. Laureatów wybiera Kapituła, której przewodniczy Rektor Uniwersytetu Jagiellońskiego, a w gronie fundatorów znajdują się m.in. władze Krakowa, Gmina Wyznaniowa Żydowska w Krakowie oraz Jewish Community Centre w Krakowie.

– Nieprzypadkowo Nagroda im. Ks. Stanisława Musiała przyznawana jest w Krakowie – mieście wielowiekowej koegzystencji dwóch narodów, polskiego – chrześcijańskiego i żydowskiego. Od jej ustanowienia w 2008 r. Kapituła Konkursowa wyróżnia osoby i podmioty zbiorowe zaangażowane w prace na rzecz dialogu i współpracy chrześcijańsko-żydowskiej – mówił podczas uroczystości zastępca prezydenta Stanisław Kracik.

Prof. Monika Adamczyk-Garbowska należy do grona najważniejszych badaczek literatury żydowskiej. Zajmuje się twórczością powstającą w różnych językach, ze szczególnym uwzględnieniem literatury jidysz. Jej dorobek naukowy obejmuje liczne publikacje poświęcone tożsamości żydowskiej, wielojęzyczności oraz związkom kultury żydowskiej z Polską. Równolegle prowadzi działalność translatorską, dzięki której polscy czytelnicy zyskali dostęp do dzieł klasyków literatury jidysz, takich jak Isaac Bashevis Singer, Szalom Asz czy Mordechaj Canin.

Była inicjatorką i współredaktorką projektów naukowych analizujących świat utracony w czasie Zagłady i powojenne losy ocalałych oraz konsekwencje Holokaustu w Polsce. – Nie będzie ryzyka przesady w stwierdzeniu, że ujawniając w polskiej historii obecność niepokojąco licznych i rozległych „białych plam”, które swoimi interwencjami od lat stara się wypełniać, prof. Adamczyk-Grabowska znacząco poszerzyła pole naszej narodowej tożsamości – podkreślił w laudacji prorektor UJ prof. Maciej Małecki.

Drugim laureatem został o. Paweł Mazanka, redemptorysta, filozof i kierownik Katedry Metafizyki Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie, który od lat podejmuje działania na rzecz upamiętnienia żydowskiej społeczności Szydłowa i okolic. Jego inicjatywy obejmują badania archiwalne i dokumentowanie losów dawnych mieszkańców oraz współpracę z lokalnym samorządem i instytucjami kultury.

– Działalność Profesora nie ogranicza się tylko do badań archiwalnych. Począwszy od 2006 r., ojciec Paweł Mazanka nawiązywał kontakty z osobami pochodzenia żydowskiego, związanymi z okolicami Powiatu Staszowskiego. Dzięki niemu udało się zorganizować m.in. wizytę 150 uczniów z Izraela w Staszowie oraz spotkanie z polską rodziną we wsi Czajków, której przodkowie uratowali w czasie wojny 14-letniego Gawriela Singera podkreślił zastępca prezydenta Stanisław Kracik. – Inicjatywy ojca Mazanki spotkały się także z zainteresowaniem Ambasady Izraela w Warszawie, które zaowocowało dwukrotną wizytą zastępcy ambasadora Nadava Eshcara w Staszowie – w 2011 r. oraz w 2012 r., w związku z obchodami 70. rocznicy zagłady społeczności żydowskiej Staszowa – dodał Stanisław Kracik.

Szczególne znaczenie ma zaangażowanie o. Mazanki w odnowę cmentarza żydowskiego w Szydłowie, należącego do najstarszych w Polsce. Prace porządkowe i dokumentacyjne przyczyniły się do przywrócenia pamięci o osobach tam pochowanych. W projekty włączona była młodzież oraz studenci, którzy uczestniczyli w kwerendach archiwalnych i zbieraniu relacji świadków historii. Efektem tych działań stały się publikacje oraz film dokumentalny poświęcony historii lokalnej społeczności żydowskiej. Kapituła doceniła także jego wysiłki na rzecz budowania relacji z ocalałymi z Zagłady i ich rodzinami oraz organizowania spotkań sprzyjających wzajemnemu poznaniu.

Źródło: krakow.pl

„Nie mów, że w Kielcach są Żydzi”. Prokuratura nie godzi się z wyrokiem dla lidera kamratów

2026/03/08

Kara ograniczenia wolności dla Wojciecha O. „Jaszczura” to zdecydowanie za mało – uważa kielecka prokuratura, która domaga się surowszej kary dla lidera kamratów.

We wrześniu 2025 roku Sąd Rejonowy w Kielcach skazał lidera ruchu kamrackiego, Wojciecha O. „Jaszczura”, na rok ograniczenia wolności. Kara polegać ma na wykonywaniu nieodpłatnej, kontrolowanej pracy na cele społeczne w wymiarze 32 godzin miesięcznie. Kielecka prokuratura uważa, że to za mało. 

Do Sądu Okręgowego w Kielcach złożyła apelację, w której domaga się wyższej kary. 

– Zarzuca rażącą niewspółmierność i łagodność kary – informuje sędzia Jan Klocek, rzecznik Sądu Okręgowego w Kielcach. Prokuratura Rejonowa Kielce-Wschód w apelacji wywodzi, że sąd rejonowy „nadał zbyt duże znaczenie takim okolicznościom, jak stała praca, ustabilizowany tryb życia”. Zwłaszcza w sytuacji dotychczasowej karalności Wojciecha O. i użytych przez niego sformułowań, które godzą w istotne dobra chronione. Wskazuje też na kształtowanie świadomości społeczeństwa i poczucie sprawiedliwości. 

– Prokuratura domaga się kary siedmiu miesięcy pozbawienia wolności – relacjonuje rzecznik sądu.

Wnosi też o uzupełnienie opisu czynu. Podnosi, że do znieważenia obywateli Ukrainy i osób narodowości żydowskiej doszło konkretnie z powodu ich przynależności narodowej.

Od wyroku odwołał się też obrońca Wojciecha O., a także współoskarżonej z nim Ewy Sz. Ta ostatnia została skazana przez sąd rejonowy na 4 tysiące złotych grzywny. – Obrońca wnosi o uniewinnienie. Podnosi, że sąd popełnił błędy w ustaleniach faktycznych – relacjonuje sędzia Klocek. Adwokat zarzuca m.in. naruszenie przepisów Karty Praw Podstawowych, a nawet Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka. – Z ostrożności zarzuca rażącą niewspółmierność i surowość zasądzonych kar. Wnosi o ich złagodzenie lub nawet o odstąpienie od wymierzenia kar w stosunku do obojga oskarżonych – przytacza rzecznik sądu.

Wojciech O. jest z wykształcenia aktorem, a w ostatnich latach liderem ruchu kamrackiego, który głosi pełne nienawiści i antysemityzmu treści. Na manifestacji antyszczepionkowców w Bydgoszczy nawoływał do zabicia polskich posłów. Na polach Grunwaldu, podczas zlotu nacjonalistycznych, faszyzujących ekstremistów, obrażał ukraińską flagę, nazywając ją „ścierwem banderowskim”.

Kielecki proces tyczył się wydarzeń z 7 czerwca 2022 roku. Wieczorem, podczas transmisji na żywo, do Wojciecha O. i współlidera ruchu Marcina O. „Ludwiczka” zadzwoniła „Ewa z Kielc”. Żaliła się na Ukraińców w Kielcach. „(…) Mam styczność z tymi, z tą zarazą ukraińską. Ja w ogóle mam alergię na nich. I to okropną, naprawdę. Uwierzcie mi” – opowiadała.

Więcej w Gazecie Wyborczej

„Jaszczur” i „Ludwiczek” z kolejnym aktem oskarżenia. Za nienawiść wobec Żydów

2026/03/04

Prokuratura Rejonowa w Krośnie skierowała do tamtejszego sądu okręgowego akt oskarżenia przeciwko Wojciechowi O. i Marcinowi O. Mężczyźni są podejrzani o publiczne znieważanie ludności żydowskiej oraz nawoływanie do nienawiści na tle narodowościowym.

Jak ustaliła prokuratura, do pierwszego z incydentów miało dojść 9 stycznia 2024 roku w okolicach Leska na Podkarpaciu. Według śledczych, oskarżeni znieważyli ludność narodowości żydowskiej z powodu jej przynależności narodowej oraz nawoływali do nienawiści na tym tle.

Kolejny czyn miał mieć miejsce dwa dni później – 11 stycznia 2024 roku. Wówczas, jak wynika z ustaleń śledztwa, Wojciech O. i Marcin O. przy użyciu środków komunikacji masowej – za pośrednictwem Internetu – mieli publicznie znieważyć ludność żydowską, wypowiadając obraźliwe słowa w nagranym i opublikowanym filmie. Prokuratura zarzuca im również pochwalanie i nawoływanie do użycia przemocy wobec osób pochodzenia żydowskiego.

Akt oskarżenia obejmuje czyny kwalifikowane jako przestępstwa z artykułów 256 par. 1 i 2 Kodeksu karnego, 257, 119 i 126a Kodeksu karnego. Śledczy wskazują, że za tego rodzaju przestępstwa grozi kara do pięciu lat pozbawienia wolności.

Wojciech O., znany również jako „Jaszczur”, oraz Marcin O., posługujący się pseudonimem Ludwiczek, to liderzy ruchu Rodacy Kamraci. To skrajnie prawicowa i nacjonalistyczna grupa. Jej działalność wielokrotnie była przedmiotem postępowań prowadzonych przez polskie organy ścigania – w związku z publicznymi wypowiedziami oraz aktywnością internetową jej liderów.

Źródło: TVN24
 

Żołnierz przy granicy bił kolbą karabinu Afgańczyka. Może mu grozić do 5 lat więzienia

2026/02/27

Żołnierz przy granicy polsko-białoruskiej, który użył przemocy wobec Afgańczyka, miał bić go kolbą karabinu umyślnie. Tak wynika z informacji Gazety Wyborczej.

W piątek (27 lutego) rzecznik Prokuratury Okręgowej w Olsztynie Daniel Brodowski w nawiązaniu do tej sprawy poinformował enigmatycznie:

– Prokurator prowadzący tę sprawę zgromadził już kompletny materiał dowodowy i podjął dalsze decyzje procesowe, ale na razie nimi jeszcze nimi nie chce się podzielić, bo muszą je usłyszeć właściwe osoby.

Ujawnił:

– Z ekspertyzy medycznej jaką otrzymał prokurator wynika, że Afgańczyk doznał obrażeń powyżej dni siedmiu [w wyniku uderzeń dokonywanych kolbą karabinu przez żołnierza – red.], które nie spowodowały ciężkiego uszczerbku na jego zdrowiu.

Z artykułu Kodeksu karnego, jaki dotyczy tej sytuacji, a więc przestępstwa spowodowania umyślnego tzw. średniego uszczerbku na zdrowiu, który powoduje naruszenie czynności narządu ciała lub rozstrój zdrowia na czas dłuższy niż 7 dni, sprawca podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5. 

Na razie jednak wciąż postępowanie prowadzone jest „w sprawie”. Czy żołnierzowi zostanie przedstawiony zarzut przekroczenia uprawnień, okaże się niebawem. 

Chodzi o szeroko przez nas opisywane zdarzenie, do jakiego doszło 10 lipca ubiegłego roku około godziny 21 w rejonie działania Straży Granicznej w podlaskim Michałowie, przy granicy polsko-białoruskiej. Przypomnijmy: Dziewięciu cudzoziemców (Afgańczyków) próbowało przejść przez jedną z rzek na granicy polsko-białoruskiej, gdzie stan wód jest bardzo niski. Po tym zdarzeniu ppłk Andrzej Juźwiak, rzecznik Straży Granicznej, poinformował w rozmowie z „Wyborczą”:

– W interwencji udział brali żołnierze Wojska Polskiego ze Zgrupowania Zadaniowego Podlasie. Interweniujący żołnierz został zabrany do szpitala. Pytania dotyczące jego stanu należy kierować do wojska.

Jak mówił wówczas mjr Błażej Łukaszewski, rzecznik drugiej zmiany Wojskowego Zgromadzenia Zadaniowego Podlasie, żołnierz dostał cios łokciem w oko, był w szpitalu, ale szybko został wypisany.

– Do tej sytuacji doszło z uwagi na agresywne zachowanie migrantów, którzy nielegalnie przekroczyli granicę [mieli rzucać w mundurowych kamieniami – red.] – podkreślał Łukaszewski.

Więcej w Gazecie Wyborczej

Bezkarny skandal w centrum Poznania. Sąd: A może ten pan przechodził z głośnikiem?

2026/02/26

Na piosenkę o „żydowskiej hienie” najpierw nie zareagowali policjanci. Teraz asesorka sądowa Maria Dzieżyc uniewinniła organizatorkę zgromadzenia. Za możliwy uznała scenariusz, który prokurator nazywa czysto abstrakcyjnym.

To było niedzielne popołudnie, środek wakacji. Turyści przechadzali się po Starym Rynku w Poznaniu, goście w ogródkach restauracyjnych jedli obiad, pili piwo. Przed ratuszem stały ogrodowy namiot z banerami i radiowóz.

Senną atmosferę przerwała muzyka. Z przenośnego głośnika popłynęło ciężkie metalowe brzmienie – piosenka o „śmierdzącym spisku żydokomuny” i „żydowskiej hienie”. Mimo że radiowóz stał blisko głośnika, policjanci nawet nie wysiedli.

Antysemicka piosenka to „Sanhedryn” neonazistowskiego zespołu Honor. Towarzyszyła zgromadzeniu, które w sierpniu 2024 roku zorganizowała Marzena D., działaczka Narodowego Odrodzenia Polski.

Na namiocie, który rozstawiła, był krzyż celtycki – symbol dominacji białej rasy. Po drugiej stronie – grafika z rysunkiem hulajnogi i homofobicznym hasłem „Polska bez pedałów”. Był też baner z odezwą: „Śmierć wrogom ojczyzny”.

Uwagę zwróciła na to jedna z mieszkanek Poznania, ale policjant zabezpieczający zgromadzenie zbył ją: – Wyrażają swoje poglądy. My tego nie oceniamy.

Ocenił prokurator Michał Strzelecki – gdy nagłośniliśmy antysemicki skandal, oskarżył Marzenę D. o znieważenie i nawoływanie do nienawiści na tle narodowościowym. Skupił się na antysemickiej piosence.

W grudniu 2025 roku sąd w Poznaniu uniewinnił jednak organizatorkę zgromadzenia.

Przeczytaliśmy uzasadnienie, które napisała asesorka sądowa Maria Dzieżyc. Ma 31 lat, orzeka od półtora roku. Wspominamy o tym, bo skąpe życiowe i zawodowe doświadczenie może mieć w tej sprawie znaczenie.

Dzieżyc potwierdziła, że publiczne odtwarzanie piosenki o „żydowskiej hienie” wyczerpuje znamiona przestępstwa, a Marzena D. była organizatorką i przewodniczącą zgromadzenia. Tyle że nie przyznała się do winy, a zdaniem asesorki nie ma dowodów, że to ona „spowodowała odtworzenie spornego utworu”.

„Wręcz przeciwnie – z materiału dowodowego wynika, że muzyka była odtwarzana przez nieustalonego mężczyznę” – pisze Dzieżyc.

Powołuje się na zeznania policjantów, którzy zapamiętali, że muzykę odtwarzał właśnie mężczyzna z głośnikiem. Nie wiadomo, kim był, bo policjanci go nie wylegitymowali.

Marzena D. zgłosiła zgromadzenie w urzędzie miasta. Napisała, że jego elementem będzie nagłośnienie, ale dla asesorki sądowej to żaden dowód, bo mężczyzna z głośnikiem stał kilka metrów dalej.

Dzieżyc pisze: „Nie można wykluczyć, że muzyka była emitowana przez osobę zupełnie niezwiązaną ze zgromadzeniem. Wobec braku wylegitymowania mężczyzny przy głośniku nie można nawet spróbować ustalić, czy sporny głośnik przynależał do zgromadzenia”.

W tej sytuacji – jak tłumaczy asesorka – Marzena D. nie może odpowiadać za odtworzenie antysemickiej piosenki, za zlecenie odtworzenia, ani za pomocnictwo (poprzez udostępnienie głośnika).

Więcej w Gazecie Wyborczej

W Legnicy też nie chcą spotkania z Bąkiewiczem. „Nie dla faszyzmu, rasizmu i skrajnego nacjonalizmu”

2026/02/23

W Legnicy narasta sprzeciw wobec zaplanowanego na przyszły tydzień spotkania z Robertem Bąkiewiczem, liderem Ruchu Obrony Granic. Wydarzenie ma się odbyć w sali należącej do radnej PiS Joanny Śliwińskiej-Łokaj, wiceprzewodniczącej Rady Miejskiej.

18 lutego radna Katarzyna Odrowska opublikowała w mediach społecznościowych apel skierowany do Śliwińskiej-Łokaj o odwołanie spotkania. Argumentowała, że Bąkiewicz to „człowiek o poglądach skrajnie prawicowych, umoczony w wiele skandalicznych działań”.

Atak na ciężarną Ukrainkę w Warszawie. „Krzyczał: Jestem Polakiem i wszystko mi wolno!”

2026/02/20

Wszystko rozegrało się przed blokiem w centrum Warszawy, w którym mieszka 27-letnia kobieta. Kierowca samochodu przypominającego taksówkę miał ją obrażać i psiknąć w nią gazem. Policja prowadzi postępowanie w kierunku przestępstwa na tle narodowościowym.

Anastazja ma 27 lat, w Polsce mieszka od 2016 roku. Tutaj skończyła studia, pracuje w branży transportowej i płaci podatki. Teraz jest w piątym miesiącu ciąży. – To, co spotkało mnie 12 lutego, wywołało we mnie traumę. Pierwszy raz odkąd mieszkam w Polsce, ktoś zachował się wobec mnie w ten sposób – mówi „Wyborczej”.
Kobieta mieszka w centrum Warszawy, w okolicach ulicy Grzybowskiej. Tego dnia wracała z zakupów, parkowała auto przy jednokierunkowej, wewnętrznej uliczce pod blokiem. W tym samym czasie wyjeżdżał z niej swoim samochodem jej mąż, który jechał do pracy. – Minęliśmy się w uliczce, zaparkowałam i wyszłam z auta. Zobaczyłam, że mąż i kierowca bmw próbują wyjechać, ale blokuje ich srebrna taksówka Halo Taxi – opowiada Anastazja.

Obaj kierowcy postanowili przepuścić taksówkarza, który nalegał na ustąpienie mu pierwszeństwa, bmw wycofało i zrobiło mu miejsce. Wtedy taksówkarz zauważył, że auto męża Anastazji ma ukraińskie rejestracje. – Otworzył okno i krzyknął: „Wypier… na Ukraine, jeb… Ukraińcu”. Spytałam, kim jest, żeby tak mówić, na co on stwierdził: „jestem Polakiem, więc wszystko mi wolno.”

Taksówkarz cały czas obrażał Anastazję i jej męża. Kobietę zdziwiło, że zachowuje się w ten sposób, wioząc dwoje pasażerów. – Gdy krzyknął, że jestem prostytutką, mój mąż wysiadł z samochodu i szedł w jego stronę. A wtedy on wyjął gaz i kazał się nam odsunąć, ale nawet nie poczekał na naszą reakcję, tylko nas spryskał – opowiada.

Kobieta zaczęła krzyczeć, że jest w ciąży, a kierowca taksówki szybko odjechał. Całe zdarzenie widać na nagraniu wideo. – O mało nie staranował osób, które stały na ulicy – mówi Ukrainka. 

Więcej w Gazecie Wyborczej