Działaczka społeczna Kira Sukhoboichenko została nominowana w tegorocznym plebiscycie na „Warszawiankę Roku”. Komentujący post ratusza bardziej niż na jej aktywność, zwrócili uwagę na pochodzenie. – To pokazuje bardzo dynamiczny trend zmiany postaw społecznych w stosunku do osób pochodzących z Ukrainy – wskazuje ekspertka.

Kapituła plebiscytu „Warszawianka Roku” po raz kolejny wyróżniła kobiety, które mają szczególny wpływ na funkcjonowanie stolicy i kraju. Nominowała w tym roku 9 kandydatek, w tym m.in. działaczkę na rzecz praw kobiet i społeczności LGBT Karolinę Skowron-Bakę, prezeskę fundacji Instytut Cyfrowego Obywatelstwa Magdalenę Bigaj, a także Kirę Sukhoboichenko. 

To urodzona na Krymie 19-latka, która od ósmego roku życia mieszka w Polsce i – jak podlicza – od dziewięciu lat działa społecznie. Wtedy – wieku 10 lat – wygrała w konkursie „Dzieciaki Startupy” z pomysłem „Latającego Plecaka”, czyli wypełnienia szkolnego plecaka helem, by zrobić go lżejszym. W nagrodę dostała karnet do Centrum Nauki Kopernik. W ciągu roku zorganizowała bezpłatne oprowadzanie po CNK dla ponad 150 osób, a później 11 konferencji w całej Warszawie, poświęconych edukacji i młodzieży. 

Z pomysłu „Latającego Plecaka” zrodziła się fundacja Międzynarodowy Ruch Latających Plecaczków, wspierająca młodzież z całego świata, a także uczniowskie święto – Międzynarodowy Dzień Plecaka. Kira działa też na rzecz integracji polskiej i ukraińskiej młodzieży. Jest koordynatorką Centrum Integracyjno – Adaptacyjnego dla osób z Ukrainy i Polski w Warszawie.

Jej kandydaturę w wyścigu o miano „Warszawianki Roku” oficjalny profil ratusza przedstawił na Facebooku 6 października. Post zebrał ponad 5 tysięcy komentarzy i 12 tys. reakcji, w tym połowa to ikony „haha”. 

Większość komentarzy ociera się o ksenofobię, zwraca uwagę na pochodzenie Kiry i podważa jej warszawskość. „Na Warszawiankę? Gdybym była Warszawianką, poczułabym się urażona” – pisze w komentarzu internautka Sylwia. Inni kpią, że kandydatura wynika z poprawności politycznej, wytykają pochodzenie Kiry. Hejtujących komentarzy jest mnóstwo. 

Z interpelacją w tej sprawie wystąpiła do prezydenta Trzaskowskiego radna Zofia Smełka-Leszczyńska. Wnioskuje w niej o moderacje obraźliwych komentarzy, które pojawiły się pod postem. 

Reakcja ratusza? Na wszystkie tego typu komentarze fejsbukowy profil miasta odpowiada w ten sam sposób: „Plebiscyt Warszawianka Roku wyróżnia kobiety, które swoją pracą zawodową lub społeczną działają na rzecz społeczności lokalnej i promocji naszego miasta”. 

Kira w rozmowie z polsko-ukraińskim magazynem „Sestry” stwierdziła, że nie czyta negatywnych komentarzy: „Jest wiele dobrych słów i ludzi, którzy mnie wspierają.

Nigdy nie byłam osobą, która szerzy nienawiść. Od dzieciństwa uczono mnie empatii. I chyba dlatego nie rozumiem, po co ludzie to robią. Nie będę odpowiadać złością na złość.

Tak, hejt jest nieprzyjemny, ale skupię się na ważniejszych sprawach — również z wdzięczności dla Polski, bo to właśnie ona dała mi możliwość rozwoju. Robię coś dobrego dla Polski — dlaczego miałoby to być problemem?”

Wsparcie dla Kiry wyraziła posłanka, a niegdyś radna Warszawy Dorota Łoboda. Jej pierwsza reakcja, gdy weszła w komentarze pod postem ratusza? – Po pierwsze wstyd. Pomyślałam o krzywdzonej młodej dziewczynie i o osobach komentujących, wśród których nie wszyscy to trolle, które bez żadnego powodu, tylko dlatego, że jest Ukrainką, hejtują Kirę. Mam nadzieję, że większość z nich to nie są warszawiacy. Ja urodziłam się w Warszawie, ale nie uważam, żeby to był szczególny przywilej. Moja duma z Warszawy wynika z tego, że każdy może tu czuć się dobrze. 

Więcej w Gazecie Wyborczej