Nauczyciele historii otrzymali już egzemplarze II tomu do HiT prof. Roszkowskiego. Na przedniej okładce roi się od wizerunków Jana Pawła II, na tylnej znajdziemy z kolei zdjęcie Donalda Tuska z Władimirem Putinem, zrobione tuż po katastrofie smoleńskiej.

Historia i teraźniejszość to przedmiot, który prawie wyrugował wiedzę o społeczeństwie ze szkół średnich. W wymiarze trzech godzin w tygodniu. Przed zmianami uczniowie uczyli się wosu dwa razy w tygodniu, ale od zeszłego roku przedmiot obowiązuje tylko tych uczniów, którzy wybrali rozszerzenie z tego przedmiotu na maturze. W skali kraju to garstka.

Ministerstwo edukacji zdecydowanie wyznaczyło kierunek nauczania tego przedmiotu. Nie tylko dlatego, że program układali m.in. Małgorzata Żaryn – historyczka, kierowniczka działu edukacyjnego Muzeum Historii Polski w Warszawie, żona senatora PiS Jana Żaryna, czy dr Paweł Milcarek – filozof i publicysta, redaktor naczelny kwartalnika „Christianitas”, dr Robert Derewenda – historyk z KUL, miejski radny z Lublina związany z klubem Prawa i Sprawiedliwości, i prof. Mieczysław Ryba wykładający na KUL i w toruńskiej szkole ojca Rydzyka, wiceprzewodniczący Sejmiku Województwa Lubelskiego.

Minister Przemysław Czarnek od początku faworyzował jeden konkretny podręcznik – prof. Wojciecha Roszkowskiego. Pierwszy tom był też pierwszym dopuszczonym do użytku szkolnego, a jeszcze zanim do tego doszło Ministerstwo Edukacji i Nauki dofinansowało spotkanie autorskie, na które zaproszono ok. 200 nauczycieli historii i wos z całego kraju. Jak ustaliły posłanki KO, resort dołożył do tej imprezy 75 tys. zł. Odbyła się 14 czerwca zeszłego roku w Muzeum Żołnierzy Wyklętych w Warszawie.

Konferencję otwierał minister edukacji Przemysław Czarnek, który autora podręcznika porównał do „żołnierzy niezłomnych”. Bo „tak jak oni płaci za prawdę”.

Drugi tom (obejmujący lata 1980-2015) prezentowany jest raczej po cichu. Nie ma spotkań z pompą. Nie ma nawet szczegółowych informacji o przebiegu dopuszczenia tego podręcznika do użytku szkolnego. Nie wiemy, kto go recenzował, jakie opinie wystawił, czy dopuszczono go od razu, czy były do niego uwagi. O to, dlaczego utajniono te informacje na ministerialnych stronach, zapytaliśmy resort w połowie lipca. Odpowiedzi nie otrzymaliśmy. Pojawiła się jednak informacja w wykazie podręczników, że II tom dopuszczono 19 lipca, czyli dokładnie tego samego dnia, co konkurencyjny podręcznik wydawnictwa WSiP.

– Nie mieliśmy szczególnych trudności z dopuszczeniem naszego podręcznika, jak to miało miejsce w zeszłym roku – potwierdza osoba z wydawnictwa. W zeszłym roku I tom dopuszczono dosłownie na ostatnią chwilę.

Więcej w Wyborczej