— Polacy mają w sobie głęboko zakorzenioną chrześcijańską wrażliwość i zdolność do solidarności, co pokazała pomoc udzielona uchodźcom z Ukrainy — podkreśla bp Krzysztof Zadarko, przewodniczący Rady KEP ds. Migrantów i Uchodźców. Dodaje jednak, że głośne środowiska polityczne i ideologiczne, posługując się strachem i lękiem, próbują zmienić nastawienie społeczeństwa wobec migrantów.” Zapowiada dokument duszpasterski Rady dotyczący migrantów.

Marcin Przeciszewski, KAI: Księże Biskupie, spotykamy się na Zjeździe Gnieźnieńskim obradującym nt. „Odwaga pokoju. Chrześcijanie razem dla przyszłości Europy”. Migranci to jeden z tematów zjazdu. Jak Ksiądz Biskup widzi związek problematyki dotyczącej migracji z kwestią budowania pokoju?

Bp Krzysztof Zadarko: Migracja to zjawisko ściśle powiązane z kwestią pokoju. Wystarczy spojrzeć na przyczyny, które zmuszają ludzi do opuszczenia ojczyzny: wyzysk ekonomiczny, niesprawiedliwość społeczną, wojny, prześladowania, głód, a dziś coraz częściej także zmiany klimatyczne. Wszystkie te czynniki mają charakter konfliktogenny — albo są następstwem konfliktów, albo je generują. Migranci i uchodźcy są ich bezpośrednimi ofiarami.

Dlatego, kiedy mówimy o poszukiwaniu pokoju, musimy sięgać do samych przyczyn braku pokoju. Papieże — Jan Paweł II, Benedykt XVI i Franciszek — w kolejnych orędziach na Światowy Dzień Pokoju podkreślali, że niesprawiedliwość zawsze rodzi wojnę, nienawiść i pogardę.

— Papież Franciszek w jednym z orędzi użył określenia „przemoc w kawałkach”.

— Tak, to orędzie z 2017 r. szczególnie utkwiło mi w pamięci. Ojciec Święty mówił wtedy o „przemocy w kawałkach”, wymieniając całą litanię „miejsc zapalnych”: wojny, terroryzm, handel ludźmi, nadużycia w ochronie środowiska, czyli grzechy przeciwko Stwórcy i stworzeniu. Wszystko to rodzi poczucie krzywdy i nienawiść. To z kolei prowadzi do migracji. Dlatego nie można mówić o pokoju, nie wskazując na te głębokie przyczyny, które stoją za przymusową migracją.

— Pamięta Ksiądz Biskup zamknięte spotkanie polskich biskupów z papieżem Franciszkiem na Wawelu w 2016 r. Jak wtedy Ojciec Święty odniósł się do kryzysu migracyjnego?

— To było spotkanie niezwykle ważne i dla mnie osobiście pamiętne. Zadałem wtedy papieżowi pytanie: jak przyjmować imigrantów, którzy przybywają z innych kultur i religii, w ogromnej liczbie? Odpowiedź Franciszka zaskoczyła nas wszystkich. Papież nie mówił o technikach czy sposobach przyjmowania, ale wskazał na przyczyny. Powiedział: „Dopóki mamy ideologie, dopóty będziemy się zmagać z tym problemem”. Na pierwszym miejscu wymienił ideologię wyzysku — nie tylko ekonomicznego, ale w każdej dziedzinie życia. Dodał też inne ideologie, m.in. gender. Jego diagnoza była jasna: najgroźniejsza jest ideologia wyzysku człowieka przez człowieka.

Papież Franciszek podkreślił jednak, że odpowiedzią chrześcijan musi być gościnność. Odwołał się przy tym do własnego doświadczenia jako migranta — pochodzi przecież z rodziny włoskich migrantów do Argentyny — i wskazywał, że choć przyjmowanie dużych grup ludzi jest na początku trudne, w perspektywie czasu okazuje się ubogacające. Społeczności lokalne zyskują nową energię, rozwiązują częściowo problemy demograficzne i niedobór rąk do pracy, a migranci odkrywają nowy świat i nowe możliwości. Kluczowe jest, by ten wspólny świat budować na zasadach pokoju, unikając źródeł napięć i nowych krzywd.

Cała rozmowa w Onecie