Aleksandra Freus z wrocławskiej policji potwierdza w rozmowie z OKO.press: do ataku najprawdopodobniej doszło na tle narodowościowym. W sklepie spożywczym Nastia zwróciła mężczyznom uwagę, że wepchnęli się do kolejki. Mówi ze wschodnim akcentem – to rozsierdziło grupę Polaków i pobili młodych Ukraińców. Ci trafili na SOR z podejrzeniem wstrząśnienia mózgu.
„Dzisiaj moja córka Nastia i jej chłopak Maksym zostali brutalnie zaatakowani w sklepie we Wrocławiu. Powodem był ukraiński akcent” – napisała na Facebooku Karina, mama Nastii.
Jak potwierdziło OKO.press, w niedzielę, 26 lipca ok. 18:30 przy ul. Okulickiego we Wrocławiu trzech mężczyzn zaatakowało parę pochodzącą z Ukrainy. Z pierwszych ustaleń policji wynika, że wszyscy spotkali się w pobliskim sklepie, a napastnikom nie spodobał się wschodni akcent Nastii i Maksyma. Do pobicia (nagranego i opublikowanego w sieci) doszło na ulicy.
Na filmie widać, jak dwóch mężczyzn podchodzi do chłopaka, który próbuje ich od siebie odsunąć. Zaczynają go okładać pięściami. Kiedy dziewczyna chce odciągnąć agresorów, sama obrywa w twarz. Po chwili do grupy napastników dołącza trzeci mężczyzna. Razem kopią chłopaka, który próbuje zakryć głowę przed kolejnymi ciosami. Upada na ziemię i tam jest dalej bity i kopany. Sytuacji przyglądają się przynajmniej dwie kobiety, które nie reagują na nienawistny atak.
Karina, mama pobitej dziewczyny: „Moja córka została bardzo dotkliwie pobita i doznała poważnych obrażeń szyi. W tej chwili lekarze zakładają jej szwy. Zarówno u niej, jak i u jej chłopaka istnieje podejrzenie wstrząśnienia mózgu” – napisała w niedzielę po godzinie 21. „Jako matka nie potrafię opisać bólu i strachu, które teraz przeżywam” – dodała.
Brat Nastii, Paweł, który nagrał całe pobicie, opowiada, że dziewczyna zwróciła agresorom uwagę w sklepie.
Ci się bowiem wepchnęli do kolejki, chcieli zostać obsłużeni poza kolejnością. Dziewczyna najpierw została wulgarnie zwyzywana przez mężczyzn. Potem, po wyjściu ze sklepu, grupa zaatakowała jej chłopaka. Dotkliwie pobiła również dziewczynę.
Podkomisarz Aleksandra Freus z wrocławskiej policji potwierdziła, że funkcjonariusze w poniedziałkowe przedpołudnie przesłuchali zaatakowaną parę. Od rana trwają czynności mające na celu ustalenie tożsamości i zatrzymanie sprawców nienawistnego ataku.
Marcin Rybak, dziennikarz śledczy związany z wrocławską „Gazetą Wyborczą”, twierdzi, że jeden z agresorów jest zawodnikiem związanym z federacją organizującą walki na gołe pięści.
– Za udział w bójce lub pobicie narażającej człowieka na niebezpieczeństwo (art., 158 par. 1 kodeksu karnego) grozi kara pozbawienia wolności do lat pięciu – wyjaśnia podinspektor Aleksandra Freus z Komendy Miejskiej Policji we Wrocławiu.
Do pobicia odniósł się Konsulat Generalny Ukrainy we Wrocławiu, który wezwał polskie organy ścigania do zdecydowanej i natychmiastowej reakcji. „W ostatnim czasie przypadki przemocy i agresji, której ofiarami padają obywatele Ukrainy, zdarzają się w Polsce coraz częściej. Każdy taki przypadek wymaga dokładnego śledztwa” – czytamy w oświadczeniu.
Ukraiński Minister Spraw Zagranicznych, Andrij Sybiha, wystosował oficjalną prośbę o zbadanie sprawy. „Jeśli opisane okoliczności [ataku na tle narodowościowym – przyp. red.] potwierdzą się, oczekujemy, że polska strona przeprowadzi obiektywne i wnikliwe śledztwo pozwalające ustalić motywy działania sprawców oraz ukarze ich” – pisze Konsul Generalny.
„Chcę jasno powiedzieć: w naszym mieście nie ma i nie będzie przyzwolenia na przemoc motywowaną nienawiścią, ksenofobią czy uprzedzeniami narodowościowymi. Każdy człowiek, niezależnie od tego, jakim językiem mówi, skąd pochodzi i w co wierzy, ma prawo czuć się we Wrocławiu bezpiecznie” – ogłosił prezydent Wrocławia Jacek Sutryk nawiązując do ataku na parę z Ukrainy.
W oświadczeniu opublikowanym na portalach społecznościowych napisał: „Atak na konkretną osobę ze względu na jej pochodzenie jest zawsze atakiem na całą wspólnotę, którą razem tworzymy i tak też musimy go traktować. To już nie pojedynczy incydent, lecz niepokojący sygnał, na który wspólnota Wrocławia musi zareagować z pełną stanowczością”.
Sutryk wsparł poszkodowanych, zaapelował do mieszkańców miasta o odpowiedzialność i solidarność oraz skrytykował polityków i osoby publiczne, którzy podsycają nienawiść i „budują przekaz oparty na strachu, uprzedzeniach i podziałach”.
„Słowa mają znaczenie” – przypomniał Sutryk. „Publiczna narracja, która wskazuje ludzi jako »obcych« czy »gorszych«, może prowadzić do realnej przemocy. Odpowiedzialność za bezpieczeństwo i spójność wspólnoty zaczyna się także od odpowiedzialności za język debaty publicznej”.
Więcej w oko.press
STOWARZYSZENIE
OTWARTA RZECZPOSPOLITA
Biuro czynne dla interesantów:
poniedziałek-piątek: 10.00 - 14.00
Chcesz być na bieżąco?