Po nielegalnej, antymigranckiej pikiecie w Wałbrzychu, policja szykuje wniosek do sądu o ukaranie Roberta Bąkiewicza.

W sobotę 26 lipca w Wałbrzychu odbyła się pikieta, której przewodniczył Robert Bąkiewicz. Organizatorem był Ruch Obrony Granic, którego były prezes Stowarzyszenia Marsz Niepodległości i polityk związany z kręgami prawicowymi jest liderem. 

Kilkadziesiąt osób wznosiło antyimigranckie hasła, a Bąkiewicz mówił o „zbrodni wobec ludzkości”. Z informacji przekazanych „Wyborczej” przez policję wynika, że zgromadzenie nie zostało zgłoszone do magistratu w Wałbrzychu. Uznano je więc za nielegalne. Po jego zakończeniu uczestnicy zostali otoczeni policyjnym kordonem i byli legitymowani. Wcześniej policjanci wzywali do opuszczenia miejsca zgromadzenia. 

Żaden z uczestników nie został zatrzymany. To nie oznacza jednak, że nie poniosą konsekwencji za organizację nielegalnego zgromadzenia. W tej chwili policja prowadzi czynności wobec trzech osób.

– Chodzi o organizatora i przewodniczących tego zgromadzenia – mówi Agnieszka Głowacka-Kijek z wałbrzyskiej policji.

Mogą odpowiedzieć za naruszenie przepisu Kodeksu wykroczeń, a dokładnie art. 52. Mówi on, że kto organizuje zgromadzenie bez wcześniejszego zgłoszenia, przewodniczy takiemu zgromadzeniu lub zgromadzeniu, które zostało zakazane, może zostać ukarany grzywną albo ograniczeniem wolności.

Do wydarzeń w Wałbrzychu odniósł się szef MSWiA Marcin Kierwiński. „Dziś w Wałbrzychu policja działała wobec ekipy Bąkiewicza zgodnie z prawem i procedurami” – napisał minister na portalu X. –”Nikt nie będzie dezorganizował polskiego państwa. Nikt nie będzie tworzył alternatywnej rzeczywistości prawnej. Kroku wstecz nie będzie.”

Więcej w Wyborczej