Europoseł Grzegorz Braun od kilku lat jest w czołówce osób, które w serwisach społecznościowych publikują najwięcej antyukraińskich wpisów. Takie postępowanie wpisuje się w rosyjskie działania propagandowe.
Najnowszy raport Demagoga i Instytutu Monitorowania Mediów obejmuje okres między kwietniem a lipcem 2025 roku. W tym czasie zidentyfikowano 94 tys. negatywnych wpisów uderzających w Ukraińców. Cechy charakterystyczne tych wpisów to bazowanie na fałszywych narracjach, strachu i stereotypach. W ciągu tych czterech miesięcy każdy, kto ukończył 15 lat, statystycznie choć raz czytał, oglądał wpisy z antyukraińskimi treściami. Szacowana liczba kontaktów z tymi publikacjami w badanych 4 miesiącach wyniosła 32,5 mln. Gdyby autorzy tych wpisów chcieli za pośrednictwem reklam dotrzeć do tej grupy odbiorców, musieliby zapłacić 12 mln zł.
W okresie od kwietnia do lipca najwięcej antyukraińskich treści (92,2 proc.) opublikowano na platformie X, 1,1 proc. wpisów ukazało się na Facebooku, a pozostałe 6,7 proc. postów – na innych platformach. Wśród najaktywniejszych kont w serwisie X znalazły się m.in. konto Martina Demirowa (zasięg 2,7 mln odbiorców), który przedstawiał się jako „mieszkający w Bańskiej Bystrzycy Słowak zainteresowany Polską”. W przeszłości był on już zablokowany z powodu naruszenia regulaminu serwisu. Od kilku lat Demirow w swoich wpisach konsekwentnie zrównuje Ukraińców z nazistami i banderowcami.
Kolejne miejsca zajęli Witold Gadowski (zasięg 2,5 mln) oraz Grzegorz Braun (zasięg 672 tys. odbiorców).
Grzegorz Braun zajmuje pierwsze miejsce wśród osób powielających antyukraińską propagandę. Na kolejnych miejscach znalazły się: oficjalny fanpage partii Konfederacja Korony Polskiej oraz konto o nazwie „Ukrainiec nie jest moim bratem”, które nie jest już dostępne.
– Antyukraińskie przekazy zaobserwowaliśmy także w materiałach wyborczych udostępnianych przez Grzegorza Brauna oraz osoby, które go wspierają. Co ważne, polityk publikował identyczne posty zarówno na Facebooku, jak i w serwisie X – zauważają autorzy raportu.
Kandydat na prezydenta posługiwał się w kampanii słowami: ukropol, banderland, eurokołchoz. 10 kwietnia Braun napisał do swoich zwolenników
Niektórzy wolą być eurokołchoźnikami, niektórzy wolą być ukropoliniakami. Nie wszyscy chcą być Polakami, niektórzy wolą, żeby to nie była Polska, tylko żeby to był land eurokołchozowy, żeby to był jakiś banderland, żeby to był stan czy bantustan amerykański, dominium zamorskie…
„Braun stworzył w ten sposób fałszywą alternatywę – zasugerował, że istnieje konieczność wyboru między sojuszem z Ukrainą a patriotyczną postawą wobec Polski. Jak zauważyła Katarzyna Chawryło z OSW, generowanie podziałów, stymulowanie postaw antyunijnych i antynatowskich, a także szerzenie strachu mieszczą się w arsenale kremlowskich działań propagandowych. Również te wątki możemy zauważyć we wpisach polityka” – czytamy w raporcie.
Grzegorz Braun umieścił na swoich profilach w serwisach społecznościowych relację z wydarzeń w Białej Podlaskiej, gdy ze swoimi zwolennikami zdejmował flagę Ukrainy z budynku urzędu miasta. W jego wypowiedzi do interweniujących policjantów padły słowa o banderowcach, Żydach, Judenracie i folksdojczach, którzy rządzą w Warszawie.
Nagranie miało tytuł „Stop ukrainizacji Polski”. Europoseł przekonywał, że Wojsko Polskie jest przygotowywane do wysyłki na Ukrainę. Do żołnierzy zwracał się by bronili polskiego narodu, a nie Ukraińców. Jego doniesienia były nieprawdziwe.
Antyukraińska propaganda w serwisach społecznościowych
Stowarzyszenie Demagog i Instytutu Monitorowania Mediów (IMM) od trzech lat analizują skalę antyukraińskiej propagandy w polskim internecie. Ostatni raport jest ósmym z kolei. Wynika z niego, że zasięg i liczba wpisów zbieżnych z przekazem Kremla rosły przy okazji różnych wydarzeń. Były to m.in. wybory prezydenckie, rocznica „krwawej niedzieli” na Wołyniu oraz podpisanie przez ukraińskiego prezydenta ustawy ograniczającej niezależność służb antykorupcyjnych.
Jaki jest przekaz z najpopularniejszych kont? Rosja walczy z „nazistowskim” lub „banderowskim” reżimem, a uchodźcy z Ukrainy stanowią zagrożenie dla Polaków. W tych propagandowych przekazach wykorzystywane są nieprawdziwe, ich celem jest podsycanie lęk przed wojną oraz sugerowanie, że wspieranie Ukrainy szkodzi Polsce.
Antyukraińska propaganda sprzyja narastaniu napięć społecznych. Z badań CBOS opublikowanych w lutym br. wynika, że sympatię wobec Ukraińców deklaruje jedynie 30 proc. Polaków – o 10 punktów proc. mniej niż rok wcześniej. Równocześnie rośnie odsetek osób odczuwających niechęć do Ukraińców, który sięgnął już 38 proc. (wzrost o 8 punktów proc. – czytamy w raporcie
Monika Ezman, dyrektorka Centrum Zarządzania Jakością i Działu Analiz w Instytucie Monitorowania Mediów analizuje: – W dyskusjach o Ukrainie w serwisach społecznościowych można zauważyć pewne schematy, które mocno wpływają na emocje odbiorców. Autorzy antyukraińskich treści często odwołują się do historii – zwłaszcza do banderyzmu – który staje się filtrem do interpretowania bieżących wydarzeń. Takie zestawienie przeszłości z teraźniejszością napędza negatywne emocje internautów.
Kolejnym wątkiem jest podważanie wiarygodności mediów głównego nurtu. Pojawiają się oskarżenia o cenzurę, manipulację i „ukrywanie prawdy” na temat Ukrainy – tłumaczy.
Ezman zaznacza, że w ten sposób autorzy próbują przekonać odbiorców, że tylko „alternatywne” kanały informacyjne pokazują rzeczywistość taką, jaka jest. Krytykują także polski oraz ukraiński rząd, przedstawiając ich działania jako szkodliwe dla obywateli. Partią, która otwarcie podtrzymuje krytyczne stanowisko wobec Ukrainy, pozostaje Konfederacja. Jej obecność w tego typu przekazach nadaje im dodatkowy kontekst polityczny i wzmacnia poczucie legitymizacji antyukraińskich przekazów.
W antyukraińskich postach zupełnie pomijany jest wątek napaści Rosji na Ukrainę i związanej z tym osobistej tragedii milionów emigrantów zmuszonych do ucieczki przez wojnę.
Red. Artur Brzozowski Zaproś znajomych do dyskusji Odblokuj dostęp do tekstu swoim znajomym Wpisz adres wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu Nie przechowujemy adresu e-mail, ani nie używamy go do celów marketingowych.
Więcej w Wyborczej
STOWARZYSZENIE
OTWARTA RZECZPOSPOLITA
Biuro czynne dla interesantów:
poniedziałek-piątek: 10.00 - 14.00
Chcesz być na bieżąco?