Robert Bąkiewicz miał przedstawić na posiedzeniu sejmowego zespołu „Ruch Obrony Granic” „raport z polsko-niemieckiej granicy”. Nie podał jednak żadnych danych. Zamiast tego wychwalał samozwańcze patrole, straszył migrantami i dezinformował, za co został nagrodzony owacjami. Posłowie PiS dopuścili też do głosu jego ludzi.

„Parlamentarny zespół Ruch Obrony Granic” powołali posłowie Prawa i Sprawiedliwości. W środę odbyło się jego pierwsze posiedzenie, które prowadził poseł Janusz Kowalski. Nazwał je „historycznym”.

Roberta Bąkiewicza, założyciela samozwańczego Ruchu Obrony Granic, powitał jak bohatera – owacjami i oklaskami. Zagrzewał zebranych do skandowania: „Robert! Robert!”.

Bąkiewicz i jego ludzie od kilkunastu dni – bez żadnych zezwoleń – zatrzymują i przeszukują samochody przekraczające granicę polsko-niemiecką w poszukiwaniu „podrzucanych do Polski przez Niemców nielegalnych migrantów”. Teraz – na zaproszenie polityków PiS – przyszli do Sejmu, by opowiedzieć o swoich „bohaterskich działaniach” i szykanach, jakie mają ich spotykać ze strony rządzących. 

Kowalski wyjaśnił, że spotkanie zwołano po to, by oddać głos „patriotom, którzy w przepięknym geście bronią Polski na polsko-niemieckiej granicy”. Najpierw jednak zaprosił na mównicę szefa klubu PiS Mariusza Błaszczaka, którego przedstawił (wraz Jarosławem Kaczyńskim) – jako „obrońcę Polski przed nielegalnymi migrantami podrzucanymi przez Putina i Łukaszenkę”.

W tym miejscu nie wspomniał o raporcie Najwyższej Izby Kontroli, który ujawnił, że to w czasie rządów PiS wydano 366 tys. niesprawdzonych wiz obywatelom państw z Afryki i Bliskiego Wschodu. Nie pokusił się też o przywołanie danych podawanych przez rząd. We wtorek w Sejmie wicepremier i szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz mówił o 12 tys. migrantów „ze śladem białoruskim” cofniętych z Niemiec do Polski w 2023 r., a więc w czasie, kiedy na jego miejscu był Błaszczak. Kosiniak-Kamysz podawał, że w 2024 r. – kiedy władzę sprawowała już koalicja 15 października – ta liczba spadła do 5 tys. Od początku tego roku z niemieckiej granicy miało zostać zawróconych już tylko 800 osób. 

Błaszczak rozpoczął swoją przemowę od podziękowań dla „obywatelskich patroli” za ich „służbę i zaangażowanie”. Zapewnił, że mogą liczyć na wsparcie PiS, także prawne. To reakcja na zapowiedź szefa MSWiA Tomasza Siemoniaka, który ogłosił „twarde działania” wobec osób podszywających się pod funkcjonariuszy i zakłócających pracę służb. Komendant Straży Granicznej gen. Robert Bagan na  konferencji w czwartek przypominał, że „jedyną właściwą i ustawowo powołaną do kontroli na granicach służbą jest Straż Graniczna”.

Szef klubu PiS zagrzewał jednak samozwańczych obrońców granic, by „się nie poddawali”. Przekonywał, że tylko dzięki nim „społeczeństwo ma szansę się dowiedzieć o zagrożeniu”, bo „Donald Tusk wprowadza cenzurę”. Twierdził, że „Straż Graniczna pod rządami Donalda Tuska nie jest w dobrej formie”, wspomniał o wakatach. – Z czym do ludzi? – pytał.

Więcej w Gazecie Wyborczej