Profesor Bartoszewski pojechał do Angeli Merkel, żądając, by pozbyła się Eriki S. Kto przyjedzie do premiera Tuska z żądaniem, by pozbył się Piotra F.? – pyta Agnieszka Holland. Twórcy i autorytety życia publicznego protestują przeciwko obecności ludzi o skrajnych poglądach nacjonalistycznych w TVP.

Profesor Bartoszewski pojechał do Angeli Merkel, żądając, by pozbyła się Eriki S. Kto przyjedzie do premiera Tuska z żądaniem, by pozbył się Piotra F.? – pyta Agnieszka Holland. Twórcy i autorytety życia publicznego protestują przeciwko obecności ludzi o skrajnych poglądach nacjonalistycznych w TVP.

 

Przeczytaj także: List w sprawie odwołania Piotra Farfała

 

Marek Edelman, lekarz kardiolog, ostatni żyjący przywódca powstania w getcie warszawskim
Szanowny Panie Premierze, czy nie wstyd Panu, że neofaszysta kieruje publiczną telewizją? W demokratycznym państwie nie wolno pozwalać, żeby funkcje publiczne pełnili ludzie, którzy publicznie głosili rasizm i antysemityzm, którzy pochwalali faszyzm i nigdy tych poglądów nie potępili. Jest hańbą dla Pana, że Pan na to pozwala. Proszę pamiętać, że zło może urosnąć!

Andrzej Wajda, reżyser
Bezradność polityków w sprawie natychmiastowego odwołania obecnego prezesa TVP Piotra Farfała spowodowała protesty, do których pragnę przyłączyć mój głos. Głos przeciwko tej haniebnej, spowodowanej obłąkaną polityką Jarosława Kaczyńskiego sytuacji, kiedy na czele Telewizji Publicznej w naszym kraju – znanym ze swoich wolnościowych i demokratycznych tradycji – stoi były faszysta, jawny przeciwnik naszych solidarnościowych ideałów. Wycofanie się francusko-niemieckiej telewizji ARTE ze współpracy z TVP kierowanej przez Farfała powinno zmobilizować do działania tych wszystkich polityków, którzy wydają się obojętnie czekać na dalszy ciąg wydarzeń. LPR i Młodzież Wszechpolska jest w Polsce niczym więcej jak politycznym folklorem, ale groźnym – gdy uzurpuje sobie prawo głoszenia swoich poglądów poprzez najpotężniejszy środek informacji, jakim jest Polska Telewizja Publiczna i Polskie Radio.

Agnieszka Holland, reżyserka
To, co dzieje się z TVP na przestrzeni ostatnich lat, jest skandalem i – można powiedzieć – rodzajem zbrodni na kulturze narodowej. Ważne, jeśli nie najważniejsze narzędzie edukacji i upowszechniania kultury dostawało się kolejno w ręce cinkciarzy i różnych barw politruków. A teraz sytuacja osiągnęła szczyt: na czele największych mediów publicznych w wolnej, demokratycznej Polsce staje facet, który nigdy naprawdę nie odciął się od swej neofaszystowskiej młodości i zaludnia kolejne kierownicze stanowiska ludźmi o podobnej proweniencji, za to całkowicie wypranymi z jakichkolwiek – poza umiejętnością specyficznego zamawiania piwa – kompetencji. Skończy się to zapewne za jakiś czas i liczący się z tym kolesie (nauczeni zachowaniem poprzedników od Wildsteina począwszy) nachapią się teraz szybko publicznej kasy, poprzyznają sobie wielotysięczne gaże i odprawy, wydając publiczne miliony, wyprodukują kolejną liczbę gniotów, zgwałcą do reszty już i tak ciężko doświadczonych pracowników tej instytucji, jednych zmuszą do uległości (takich, niestety, jest większość – jak widać i nie słychać), resztę sczyszczą. Wszystko to przy milczeniu polityków (Gdzie są partie? Parlament? Rząd? Premier? Minister skarbu? Kultury? Spraw zagranicznych? Przecież ten wstyd już rozlał się na świat!), związków twórczych, pracowników radia i telewizji, artystów, dziennikarzy, autorytetów, nauczycieli. Politycznie odpowiedzialni są za to Kaczyńscy, którzy otworzyli tę puszkę Pandory. Ale teraz moralnie jesteśmy za to odpowiedzialni wszyscy. Ostatnio rozległo się kilka pojedynczych głosów, ale to przecież (w każdym normalnym kraju by tak było) powinny być protesty, demonstracje, listy, bojkoty, pikiety, strajki… Czy naprawdę straciliśmy poczucie sensu i obowiązku wobec własnej wolności? Poczucie przyzwoitości? Gdzie polska odwaga? Społeczeństwo obywatelskie? Dajemy się wszyscy poniżać grupie samozwańczych harcowników, którzy bezkarnie, w świetle prawa, dokonali napadu na media publiczne i najspokojniej je po swojemu pacyfikują przy pasywnym przyzwoleniu rządzących i milczeniu nas wszystkich. Wstyd mi. Profesor Bartoszewski pojechał do Angeli Merkel, żądając, by pozbyła się Eriki S. Kto przyjedzie do premiera Tuska z żądaniem, by pozbył się Piotra F.? Namawiałabym do czynu, Profesorze! Wydaje mi się, że jesteśmy odpowiedzialni za własne podwórko przede wszystkim i za jakość naszej własnej demokracji!

Kazimierz Kutz, reżyser
Sytuacja w telewizji to – mówiąc metaforycznie – obraz ludożerstwa kulturowo-cywilizacyjnego. Któż mógłby przypuszczać, że po 20 latach wolnej Polski na skutek prymitywnego upolityczniania Telewizja Polska znajdzie się w rękach marginesu, który ma tak niewesołe konotacje z przeszłości. Trzeba powiedzieć dobitnie, że to arcydzieło Jarosława Kaczyńskiego. Niespełna trzy lata temu w ciągu jednej nocy PiS zmieniło ustawę i dopuściło do TVP swoich koalicjantów, w tym LPR. Teraz te kukułcze jaja obudziły się z letargu i działają. Jednak bojkot telewizji nie ma sensu. Nic z tego nie wyniknie, a demonstrowanie wydaje mi się dosyć staroświeckie. Droga prawna jest najskuteczniejsza. Platforma z SLD chcą wprowadzić nową ustawę medialną, więc jest nadzieja, że za parę miesięcy rządy LPR w Telewizji zostaną przerwane. Ale zanim do tego dojdzie, trzeba głośno mówić, że nie ma społecznej zgody na obecność tych ludzi w TVP.

Julia Hartwig, poetka
Jestem głęboko zaniepokojona sytuacją w telewizji publicznej. Skrajny nacjonalizm to coś najbardziej mi obcego, a z prasy dowiaduję się, że cała obsada Telewizji Polskiej – włącznie z administracyjną – idzie w tym duchu. To przybiera jakieś monstrualne formy. Uważam, że to zatrważające. Nie wiem, jakie są procedury, które mogłyby zmienić ten stan rzeczy, dziwię się, że w ogóle do tego doszło. Przyłączam się do potępienia społecznego z całą gotowością.

Joanna Szczepkowska, aktorka
Już odmówiłam udziału w wielkim koncercie 4 czerwca zorganizowanym przez telewizję publiczną. Trzeba zrobić wszystko, poruszyć wszelkie siły, żeby ratować to medium właśnie teraz, kiedy może stać się wielką, społeczną siłą i służyć otwartości na świat. Bojkot – to oczywiste. Jeśli nie bojkot, to tylko taka forma wypowiedzi, na jaką zdecydował się Seweryn. Jeśli iść do publicznej, to tylko po to, żeby dać wyraz sprzeciwu wobec władzy sił neofaszystowskich nad mediami. Mamy kolejne rozdarcie, kolejne trudne moralne decyzje szczególnie młodych ludzi, którym media są potrzebne. I tak będzie, dopóki telewizja nie przestanie być narzędziem jakiejkolwiek ideologii. W tym wypadku ideologii morderczej. Dopóki Farfał nie zostanie odwołany, nie oglądajmy telewizji publicznej. Na szczęście jest wiele innych sposobów operowania obrazem i przekazywania informacji.

Małgorzata Szumowska, reżyserka
Sytuacja w TVP jest chora. Osoby o skrajnych poglądach politycznych nie powinny zajmować stanowisk, od których zależna jest kultura tego kraju. Myślę, że pewien rodzaj bojkotu telewizji publicznej już się odbywa, niektórzy twórcy nie chodzą tam ze swoimi projektami. Ja już wcześniej, na etapie filmu „33 sceny z życia”, podjęłam świadomą decyzję nieproszenia TVP o pieniądze. Dla mnie to przerażający moloch, w którym ekipy zbyt szybko się zmieniają. Jedna może powiedzieć, że jest zainteresowana filmem, a następna, że film nie jest właściwy np. z powodów ideologicznych. Nie mówiąc już o tym, jak upokarzające jest „proszenie się” w tej instytucji o pieniądze. Już dwa lata temu na kolaudacji można było usłyszeć, jak nie wolno przedstawiać obrazu Polaka lub księdza, to co dopiero będzie dziać się w obecnej sytuacji, gdy do władzy w TVP doszli ludzie o jeszcze bardziej konserwatywnych, prawicowych poglądach? To grozi indoktrynacją pomysłów. Dlatego niedawno projekt nowatorskiego serialu, który mam ochotę zrobić, zaproponowałam innej stacji. Myślę, że najciekawsze artystycznie pomysły zaczną TVP omijać. Obecny szef Agencji Filmowej jest ostatnią osobą, do której poszłabym z projektem. Ale mnie jest łatwiej tak mówić, bo mam szansę dostać środki z zagranicy, a przecież w Polsce bez udziału TVP praktycznie w ogóle nie da się zrobić filmu. Dlatego dla ludzi kina obecna sytuacja jest dramatyczna.

Jan Nowicki, aktor
Obecną sytuację w TVP trzeba zmienić, żeby ta telewizja wreszcie przestała nam zawracać głowę. Przecież mamy jeszcze parę innych problemów w tym kraju. Bojkot? Bez przesady. Nie w takie dzwony należy bić od razu. Bojkot to robiliśmy w poważniejszym okresie, a nie kiedy jakiś pan Farfał rządzi telewizją. Z drugiej strony ja tego kompletnie nie rozumiem, że TVP jest państwem w państwie, że decyduje sama o sobie – jakby była jakąś prywatną fabryką, gdzie ktoś mówi: my mamy zarząd, jesteśmy najważniejsi i będziemy sobie wypłacać półroczne odszkodowania. To absurdalne. A ludzie o nacjonalistycznych poglądach nie powinni kierować ani polską kulturą, ani Kościołem, przemysłem, niczym – bo skrajny nacjonalista jest człowiekiem dotkniętym brakiem mądrości.

Wojciech Waglewski, muzyk
Uważam, że jest rzeczą kuriozalną obsadzać na jakichkolwiek eksponowanych stanowiskach ludzi o poglądach nacjonalistycznych. Takie organizacje jak Młodzież Wszechpolska – jeśli to, co o nich wiem z mediów, jest prawdą – powinny być dawno zdelegalizowane. Jeśli ludzie z tego otoczenia wkraczają w nasze życie publiczne i przejmują TVP, to jestem pierwszy na liście, żeby przeciwko temu się podpisać. Wiem, że ARTE już zerwało kontakty z Telewizją Polską i bojkotują ją niektórzy artyści. Ale nie zacznę jej teraz bojkotować, bo robię to już od paru lat. Ona mnie nie interesuje z powodów estetycznych (zresztą z wzajemnością). Niedawno zapraszano mnie do „Pegaza”, który – co trzeba docenić – przywrócono, ale odmówiłem udziału w programie m.in. z powodu niepokoju związanego z zarządem TVP. Wszystkimi rękami i nogami podpisuję się pod apelem, by wyrugować wszelkie nacjonalizmy z jakichkolwiek ośrodków sterujących umysłami ludzi. Myślę, że wystarczy już idiotyzmów w naszej „przestrzeni publicznej”.

Jan Klata, reżyser teatralny
Sytuację w gmachach na Woronicza widzę tak: wysadzić to wszystko w cholerę i zrobić tam ogródek warzywny. Polska dla Polaków – ziemia dla ziemniaków! Warzywa są zdrowe, a przysłowiowa marchewka robi na oczy dużo lepiej niż TVP. Jest jeszcze druga ewentualność: szefem telewizji zostaje Krzysztof Skowroński. Udało mu się w „Trójce” – niech zrewitalizuje publiczną (spokojnie, później i tak się go wyrzuci). Na brunatniejącym horyzoncie łatwiej zrealizować wariant pierwszy.

Andrzej Saramonowicz, reżyser, scenarzysta, dramaturg
„Burdel” w Telewizji Polskiej trwa, odkąd pamiętam, czyli dobrych kilkanaście lat. Ta instytucja gnije, co jest w interesie wielu ludzi w niej pracujących lub czerpiących korzyści ze współpracy. Co gorsza, każdy nowy prezes traktuje TVP jak Azja Tuhajbejowicz Ewkę Nowowiejską, czyli oddaje ją w łapy swoich pohańców, którzy gwałcą i gwałcą bez opamiętania.
Dzisiejsze histeryczne reakcje na osobę obecnego prezesa mają dla mnie zatem wymiar raczej estetyczny niż merytoryczny – uznano, że jest on bardziej obrzydliwy niż poprzednicy. Być może tak jest, trzeba jednak mieć świadomość, że po usunięciu Farfała i jego kolesi jakościowo nie zmieni się nic, a kolejny prezes – tak jak i prezesi przed Farfałem – przyciągnie swoich własnych kolesi, równie pazernych i niekompetentnych. Nie widzę więc dla Telewizji Polskiej żadnego ratunku. Zbyt wielu niezdolnych ludzi ma tu do zarobienia zbyt wiele pieniędzy, by pozwolili na uzdrowienie tej instytucji. Muchy nigdy nie będą zainteresowane zreformowaniem gówna.

List Krzysztofa Krauzego do widzów telewizji publicznej
W telewizji publicznej miał miejsce brunatny przewrót. Telewizja została zawłaszczona przez byłych neonazistów i wszechpolaków. Dziś jej społeczną misję realizują ludzie, których zapewne nie wpuścilibyście do domu. Ale mimo to są w Waszych domach. Każdego dnia przez kilka godzin, od momentu, kiedy włączacie telewizor. Selekcjonują dla Was informacje, wpuszczają na antenę ludzi, za których Polska musi się wstydzić. Układają „zdrowy moralnie” program. Tak czynią i będą tak czynić, dopóki nie powiemy im: Stop!
Wszystko, co się stało w telewizji publicznej, stało się w majestacie prawa, przez drzwi kancelarii prawniczych. Mam nadzieję, że taki jest powód milczenia czołowych, cieszących się największym społecznym zaufaniem polityków. Jestem przekonany, że jest to tylko chwilowa konsternacja. Bo nie wierzę, że w tym milczeniu jest zgoda na antysemityzm, ksenofobię, homofobię. Prawda, Lechu? Prawda, Donaldzie? Prawda, Radku?

 

Przeczytaj więcej:

List w sprawie odwołania Piotra Farfała

Michał Zadara i Roman Pawłowski bojkotują TVP

Andrzej Seweryn poparł nasz list w sprawie odwołania Piotra Farfała

Paula Sawicka o Piotrze Farfale

 

Żródło: Gazeta Wyborcza, 6 kwietnia 2009 r.