Wszystko rozegrało się przed blokiem w centrum Warszawy, w którym mieszka 27-letnia kobieta. Kierowca samochodu przypominającego taksówkę miał ją obrażać i psiknąć w nią gazem. Policja prowadzi postępowanie w kierunku przestępstwa na tle narodowościowym.

Anastazja ma 27 lat, w Polsce mieszka od 2016 roku. Tutaj skończyła studia, pracuje w branży transportowej i płaci podatki. Teraz jest w piątym miesiącu ciąży. – To, co spotkało mnie 12 lutego, wywołało we mnie traumę. Pierwszy raz odkąd mieszkam w Polsce, ktoś zachował się wobec mnie w ten sposób – mówi „Wyborczej”.
Kobieta mieszka w centrum Warszawy, w okolicach ulicy Grzybowskiej. Tego dnia wracała z zakupów, parkowała auto przy jednokierunkowej, wewnętrznej uliczce pod blokiem. W tym samym czasie wyjeżdżał z niej swoim samochodem jej mąż, który jechał do pracy. – Minęliśmy się w uliczce, zaparkowałam i wyszłam z auta. Zobaczyłam, że mąż i kierowca bmw próbują wyjechać, ale blokuje ich srebrna taksówka Halo Taxi – opowiada Anastazja.

Obaj kierowcy postanowili przepuścić taksówkarza, który nalegał na ustąpienie mu pierwszeństwa, bmw wycofało i zrobiło mu miejsce. Wtedy taksówkarz zauważył, że auto męża Anastazji ma ukraińskie rejestracje. – Otworzył okno i krzyknął: „Wypier… na Ukraine, jeb… Ukraińcu”. Spytałam, kim jest, żeby tak mówić, na co on stwierdził: „jestem Polakiem, więc wszystko mi wolno.”

Taksówkarz cały czas obrażał Anastazję i jej męża. Kobietę zdziwiło, że zachowuje się w ten sposób, wioząc dwoje pasażerów. – Gdy krzyknął, że jestem prostytutką, mój mąż wysiadł z samochodu i szedł w jego stronę. A wtedy on wyjął gaz i kazał się nam odsunąć, ale nawet nie poczekał na naszą reakcję, tylko nas spryskał – opowiada.

Kobieta zaczęła krzyczeć, że jest w ciąży, a kierowca taksówki szybko odjechał. Całe zdarzenie widać na nagraniu wideo. – O mało nie staranował osób, które stały na ulicy – mówi Ukrainka. 

Więcej w Gazecie Wyborczej