Organizacje żydowskie są oburzone wiecem Braci Kamratów w Krakowie. Chcą złożyć doniesienia do prokuratury i zarzucają bezczynność magistratowi, który nie rozwiązał zgromadzenia.

– Analizujemy treści, które pojawiły się na wiecu, pod kątem tego, czy spełniają przesłanki przestępstw z art. 256 i 257 Kodeksu karnego – mówi „Wyborczej” Piotr Kwapisiewicz, prezes zarządu Stowarzyszenia Żydowskiego „Czulent”. W art. 256 mowa o „propagowaniu faszyzmu lub innego ustroju totalitarnego”, a art. 257 w całości brzmi: „Kto publicznie znieważa grupę ludności albo poszczególną osobę z powodu jej przynależności narodowej, etnicznej, rasowej, wyznaniowej albo z powodu jej bezwyznaniowości lub z takich powodów narusza nietykalność cielesną innej osoby, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3″.

Skrajny narodowiec Rafał Mossakowski zaczął swe przemówienie od słów: – Spotykamy się po raz kolejny 11 listopada. Jest to tzw. Święto Niepodległości, chociaż Polska nie jest krajem niepodległym. W zeszłym roku zrzuciliśmy to jarzmo okupacji żydowskiej, paląc kopię Statutu kaliskiego w Kaliszu. Pamiętajmy, że ta okupacja trwa nadal, że nasz symboliczny akt niczego specjalnie nie zmienił, ale świadomość tej sprawy wzrosła bardzo mocno. Żeby przypomnieć Polakom o tym problemie, proponuję krzyknąć: precz z żydowską okupacją!

I tłum odpowiedział mu kilkakrotnie tym samym okrzykiem. Wcześniej na wspomnienia o wydarzeniach z zeszłego roku ludzie pod sceną reagowali słowem: „Dziękujemy!” i brawami.

Przypomnijmy: 11 listopada 2021 r. w Kaliszu kamraci, śpiewając hymn narodowy, spalili kopię Statutu kaliskiego. Statut kaliski to dokument ustanowiony w 1264 r. przez księcia wielkopolskiego Bolesława Pobożnego, który zrównał prawa Żydów i Polaków. Dla Wojciecha Olszańskiego, który teraz siedzi w więzieniu, a wtedy przewodził zgromadzeniu, statut „wprowadził hipnozę, że Żydzi w Polsce są panami, a my ich niewolnikami”. Piotr Rybak mówił o powrocie do 1968 r. i „pogonieniu” „polskojęzycznej hołoty” do Izraela, a tłum krzyczał: „Tu jest Polska, a nie Polin!”. Rok później w Krakowie krzyczał identycznie. Dodawał jeszcze: „Za Izrael żadnych wojen!”.

Więcej w Wyborczej