Europejski Trybunał Praw Człowieka orzekł: kara więzienia w zawieszeniu dla greckiego prawosławnego hierarchy, wymierzona przez krajowe sądy za głoszenie nienawiści wobec mniejszości seksualnych, jest słuszna i sprawiedliwa.

Skazany przez sądy krajowe na pięć miesięcy więzienia w zawieszeniu za nawoływanie do eksterminacji mniejszości seksualnych grecki biskup prawosławny Amvrosios Athanassios Lenis, metropolita Kalawrity, ostatecznie przegrał przed Europejskim Trybunałem Praw Człowieka. Wyrok trybunału w jego sprawie został opublikowany 31 sierpnia.

Sprawa greckiego hierarchy to precedens w skali Europy. Sprawa ciągnęła się od lat. Punktem wyjścia był elaborat, który bp Lenis opublikował na swoim blogu w 2015 roku.

Zaczął od nazwania osób homoseksualnych oraz trans „szumowinami społeczeństwa”. Stwierdził, że ta grupa jest wyjęta spod prawa, a wierni mają obowiązek ją prześladować. Biskup nie gryzł się w język. Nazwał homoseksualistów zwyrodnialcami, którzy dopuszczają się nie tyle grzechu, co przestępstwa. A ci, którzy to tolerują, według biskupa „nie są normalnymi ludźmi”. Ale to nie wszystko. Wezwał wiernych do czynów: „Powinniście pluć na tych nieszczęśników! Gardzić nimi! Napiętnujcie ich! Oni nie są ludźmi! Są obrzydliwościami natury!”.

Skazanie za tego typu wypowiedź tak wysokiego przedstawiciela hierarchii kościelnej to ewenement w skali nie tylko Grecji. Jednak uchwalone za czasów demokratycznego premiera Grecji Andonisa Samarasa (2012-15) prawo penalizujące rasistowską retorykę nie pozostawiło sądowi wyboru – mimo że prokuratura w trakcie procesu w drugiej instancji wycofała się z oskarżenia i chciała już uniewinnienia hierarchy, 15 marca 2018 r. sąd w Aigio uznał jednak jego winę, zmieniając wyrok uniewinniający z pierwszej instancji na osiem miesięcy więzienia w zawieszeniu.

Sam Amvrosios z pewnością przyczynił się do tej decyzji. Robił z siebie męczennika, porównując swój proces niemal do drogi krzyżowej, co miało go czynić naśladowcą Chrystusa. To oczywiście przysporzyło mu popularności na prawicy. Warto dodać, że biskup jest też uważany za nieformalnego kapelana faszystowskiego Złotego Świtu. Uchodźcy i imigranci to dla niego najeźdźcy, których trzeba trzymać z daleka od granic, bo mogą „zarazić kraj”. W proteście przeciw legalizacji w Grecji związków homoseksualnych zorganizował w podległej mu diecezji akcję bicia dzwonów.

W czasie procesu biskup demonstracyjnie okazywał nienawiść wobec mniejszości. Zwrócił się wręcz do sędziego z deklaracją, że gdyby prawo dawało mu taką możliwość, chciałby strzelać do homoseksualistów. Ostatecznie został skazany za podżeganie do przemocy i nienawiści i za nadużycie urzędu kościelnego. Tylko z uwagi na wcześniejszą niekaralność sąd apelacyjny złagodził mu nieco karę z ośmiu do pięciu miesięcy pozbawienia wolności w zawieszeniu.

Więcej w Wyborczej