Na murach jednego z budynków mieszkalnych przy ul. Joannitów we Wrocławiu ktoś zamieścił wielkie hasło „Stop LGBT”. Na skrzynce pojawił się krzyż celtycki, a tuż pod nim napis „wiemy”. – Od czasu zeszłorocznych protestów zagęszcza się od tego typu komunikatów w mieście. Zapewne wynika to z przyzwolenia elity rządzącej – komentuje wrocławianin, który spostrzegł w sobotę rano nienawistne treści. Sprawę ma zamiar zgłosić administracji budynku.

„Faszyści znakują domy… gdzie my żyjemy”, „Nie wiem, czy się śmiać czy płakać” – komentują pod umieszczonym na Facebooku filmikiem wrocławianie.

Podobne spostrzeżenia miał Krzysztof Nadolski, który niespełna miesiąc wcześniej natknął się na groźby na przystanku Krakowska (Centrum Handlowe). Wandal zamieścił na rozkładzie jazdy dwa hasła: „Kara śmierci dla donosicieli na Polskę Biedroń, Lempart, Skurek [w domyśle Spurek – red.], PO-KO, Lewicy” oraz „Biedroń do gazu”.

– Obawiam się, że przy nagonce obecnej władzy na niektóre grupy społeczne będzie coraz gorzej i niewiele mogę z tym zrobić. Jestem bezsilny – przyznał Nadolski w rozmowie z „Wyborczą”. – Do niedawna było to dla mnie nie do pomyślenia, żeby coś takiego się pojawiło we Wrocławiu: mieście otwartym na drugiego człowieka. Niestety w mediach słyszy się coraz częściej o podobnych przypadkach.

Więcej w Wyborczej