Otrzymuj najnowsze informacje!
Zapisz sie do Newsletter
Zdelegalizowany faszyzm. Koniec brzeskiego ONR-u
13.10.2009
Za heilowanie, propagowanie nazizmu i szerzenie nienawiści rasowej sąd rozwiązał wczoraj Obóz Narodowo-Radykalny z Brzegu. - Trzeba chronić młodzież przed demagogią - mówi Jerzy Stępień, były prezes Trybunału Konstytucyjnego.
Zobacz, co wcześniej pisaliśmy o sprawie
W maju sąd prawomocnie skazał trzech członków brzeskiego ONR na pół roku więzienia w zawieszeniu oraz zakaz publicznego wykonywania gestu uniesionej prawej ręki. Sąd uznał ich za winnych publicznego propagowania ustroju nazistowskiego w 2006 i 2007 r., gdy heilowali podczas uroczystości państwowych pod pomnikiem powstańców śląskich na Górze św. Anny.
Prokuratura Okręgowa w Opolu złożyła wówczas do sądu wniosek o rozwiązanie stowarzyszenia, powołując się na artykuły 13 i 58 Konstytucji RP. Dają one wolność zrzeszania się, ale zakazują istnienia partii odwołujących się do totalitarnych metod i praktyk działania nazizmu, faszyzmu i komunizmu oraz takich, których program lub działalność zakłada lub dopuszcza nienawiść rasową i narodowościową.
Sąd po krótkiej naradzie zdecydował się wczoraj przychylić do wniosku prokuratury i stowarzyszenie rozwiązał.
Przypomnijmy, że brzeski ONR miał w 2003 r. kłopoty z rejestracją. Starosta brzeski wystąpił do sądu o jej uniemożliwienie, gdyż w statucie ONR widniało zdanie: "ONR nawiązuje do tradycji organizacji o tej samej nazwie powstałej w 1934 r.". Sąd się do wniosku starosty przychylił i ONR-owcy zdanie to ze statutu usunęli.
Na wczorajszej rozprawie tak jak i na żadnej z dotychczasowych dotyczących delegalizacji nie pojawił się nikt z ONR.
Dr Dariusz Libionka z Państwowego Muzeum na Majdanku, występujący w procesie członków ONR jako biegły historyk, oświadczył, że gest uniesionej prawej ręki jednoznacznie kojarzy się z ruchem faszystowskim i nazistowskim i że dla społeczeństwa polskiego ma wydźwięk jednoznacznie negatywny. - Delegalizacja tego stowarzyszenia to wspaniała wiadomość - podkreślił. Dodał jednak, że nie można popadać w przesadny optymizm, bo ONR nie ma struktury scentralizowanej, więc rozwiązanie brzeskiego stowarzyszenia nie wpływa na istnienie innych tego typu stowarzyszeń - np. takich jak małopolski ONR, który w 2008 r. zorganizował w Myślenicach manifestację w 72. rocznicę "najazdu na Myślenice" Adama Doboszyńskiego, największych przedwojennych zamieszek antyżydowskich w Polsce. W 1936 r. zniszczono w Myślenicach mienie żydowskie, próbowano podpalić synagogę. - Adamowi Doboszyńskiemu sława! - krzyczał na myślenickim rynku lider ONR w Małopolsce Wojciech Mazurkiewicz. A kilkudziesięciu ONR-owców wzniosło ręce w faszystowskim pozdrowieniu.
Marcin Kornak, założyciel i prezes antyfaszystowskiego stowarzyszenia Nigdy Więcej, komentuje: - Wreszcie zaczęto respektować polskie prawo. Pierwszy raz w naszym kraju zdelegalizowano organizację neofaszystowską. Grupa taka jak ONR nigdy nie powinna zostać zarejestrowana. Miejmy nadzieję, że wyrok opolskiego sądu stanie się prawomocny i zapoczątkuje konsekwentne ściganie przestępczości neofaszystowskiej przez polski wymiar sprawiedliwości.
Decyzji sądu broni też dr Adam Bodnar z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka. - Można się tylko cieszyć, że sąd poważnie traktuje konstytucję. Demokracja musi bronić się przed organizacjami, które dążą do jej unicestwienia - powiedział "Gazecie".
Były prezes Trybunału Konstytucyjnego Jerzy Stępień: - Sąd nie popełnił błędu. Norma konstytucyjna jest w tym wypadku wyjątkowo jasna. Europa przeszła doświadczenia totalitarne, trzeba chronić młodzież przed demagogią tych, którzy sami nie znają atmosfery tamtych lat. Ten wyrok to precedens, na który po przejściu wyroku przez kolejne odwołania czy kasację będą mogły powoływać się inne sądy.
Źródło: Gazeta Wyborcza, 13.10.2009
Komentarze
Nelia2011-11-01 23:38 |
Grazi for mkaing it nice and EZ. |
|---|---|
January2011-05-20 21:14 |
That's rlealy thinking out of the box. Thanks! |

