Otrzymuj najnowsze informacje!
Zapisz sie do Newsletter
Śledztwo w sprawie bierności wrocławskiej policji
Sprawę opisała wrocławska Gazeta Wyborcza.
Bierna policja w prokuraturze
Marcin Rybak
Gazeta Wyborcza 2007-05-31
Wrocławska prokuratura wszczęła śledztwo w sprawie biernej postawy policjantów wobec rasistowskiej manifestacji na wrocławskim Rynku. Zawiadomienie w tej sprawie złożyło warszawskie Stowarzyszenie Otwarta Rzeczpospolita.
Śledztwo prowadzone jest od 9 maja. Przesłuchiwani są policjanci, którzy uczestniczyli w zabezpieczaniu manifestacji Narodowego Odrodzenia Polski i Neopogańskiego Stowarzyszenia Zadruga.
Nacjonaliści zorganizowali w pierwszy dzień wiosny manifestację, w czasie której wznosili rasistowskie hasła i nawoływali do segregacji rasowej. Oficjalnie miała to być manifestacja w celu "promowania miłości do własnej rasy i w ramach Międzynarodowego Dnia Ochrony Czarnych".
Policjanci biernie przyglądali się manifestacji. Przepędzili z Rynku antyfaszystów, którzy chcieli zaprotestować. Policja początkowo tłumaczyła, że funkcjonariusze zachowali się prawidłowo, bo wszystko, co się działo, nagrali na wideo i nie dopuścili do bójki. Nie czuli się jednak uprawnieni do reagowania na rasistowskie hasła.
Później jednak specjalny zespół w Komendzie Wojewódzkiej uznał, że popełniono błąd, nie reagując na zabronione przez kodeks karny propagowanie rasizmu.
"Funkcjonariusze policji będący świadkami przestępstwa mają obowiązek podjęcia interwencji" - czytamy w liście stowarzyszenia Otwarta Rzeczpospolita do ministra spraw wewnętrznych Janusza Kaczmarka. Wysłano go 10 kwietnia. "Jesteśmy zaniepokojeni powtarzającymi się przypadkami bezradności i indolencji przedstawicieli policji wobec zachowań o podłożu rasistowskim".
To właśnie pismo trafiło do wrocławskiej Prokuratury Rejonowej Stare Miasto. Już od marca prowadzi ona śledztwo w sprawie zajść na Rynku 21 marca. Dwaj uczestnicy demonstracji są podejrzani o propagowanie faszyzmu i nawoływanie do nienawiści na tle rasowym. W najbliższych dniach mają być postawione kolejne zarzuty.
- Już wcześniej sprawdzaliśmy zachowanie policjantów - mówi prokurator badająca sprawę marcowej manifestacji. - Po otrzymaniu pisma Otwartej Rzeczpospolitej wszczęliśmy formalne śledztwo.
Na razie nie ma decyzji o ewentualnym postawieniu zarzutów dowódcom akcji na rynku. Kierował nią zastępca komendanta miejskiego Bogusław Żebrowski.
- Nic nie wiedziałam, że nasze pismo zostało potraktowane jak zawiadomienie o przestępstwie - mówi prezes Stowarzyszenia Paula Sawicka. - Po prostu prosiliśmy ministra, żeby zbadał sprawę.
Otwarta Rzeczpospolita interweniowała we wrocławskiej policji pod koniec ubiegłego roku, po tym jak na portalu gazeta.pl opisaliśmy zachowanie grupki narodowców podczas uroczystości 9 listopada, w rocznicę Nocy Kryształowej.
Kiedy pod pomnikiem przy ul. Łąkowej rozpoczęła się żydowska modlitwa za zmarłych, narodowcy zaczęli wznosić okrzyki "Precz z faszyzmem izraelskim". Mieli też transparent z napisem "Palestyna prawdziwym holocaustem".
Policja zareagowała dopiero, kiedy o interwencję osobiście poprosił prezydent Rafał Dutkiewicz. Odsunięto narodowców i wszystkich spisano.
W odpowiedzi na skargę Otwartej Rzeczpospolitej Komenda Wojewódzka Policji przyznała, że wprawdzie prezydent Dutkiewicz poprosił o interwencję, to dokładnie w tym samym czasie dowodzący policjantami zastępca komendanta komisariatu Stare Miasto wydał rozkaz odsunięcia nacjonalistów od uczestników modlitwy przy pomniku.

