Sąd łagodny dla skinów propagujących nazizm
22.10.2009
Białostocki sąd apelacyjny nie zgodził się, by oskarżeni o propagowanie nazizmu skini trafili do więzienia. Bezwzględne wyroki zamienił na łagodniejsze kary w zawieszeniu. Część winy przerzucił też na media, które informowały o tym, jak faszyści niszczyli np. żydowskie cmentarze. - Nie o to chodzi, by młodych zdeprawowanych ludzi gnoić w więzieniu, lecz o to, by sprawcy i ich koledzy pojęli, że wszelka recydywa faszyzmu hańbi ich i ich kraj - komentuje przewodniczący Rady Programowej OR, prof. Jerzy Jedlicki.
Przeczytaj, co wcześniej pisaliśmy o sprawie
W połowie 2007 roku przez Białystok przetoczyła się fala nienawiści. Nazistowskie swastyki, symbole "SS" i "88", gwiazdy Dawida na szubienicy i hasła nawiązujące do dokonań Hitlera pojawiały się po wielokroć na przypadkowych murach w mieście, ale też w miejscach szczególnej pamięci o Żydach (nekropolii i pomnikach), czy też na pamiątkowej tablicy Ludwika Zamenhofa.
Policji dość szybko udało się zatrzymać blisko 20 wyrostków, w większości w wieku 14-17 lat. Zorganizowani byli w grupie "IV Edycja", którą należy określić jako młodzieżówkę dorosłych skinów. Jej członkowie umawiali się na wspólne malowanie faszystowskich symboli czy pobicia osób, które miały inne niż oni poglądy.
Przed okręgowy sąd karny trafiło sześć najstarszych osób, resztą zajęły się sądy dla nieletnich. Na bezwzględne więzienie - wyroki do dwóch lat - sąd pierwszej instancji skazał trzy osoby (dwie uniewinnił, sprawa jednej została wyłączona).
Zarówno prokuratura, jak i obrońcy oskarżonych odwołali się od wyroku. Pierwsi chcieli uznania, że skazani działali w zorganizowanej grupie przestępczej, a więc surowszych kar; drudzy sugerowali, iż sąd uległ presji mediów i dlatego wydał srogi wyrok. Wczoraj apelacje rozpatrzył Sąd Apelacyjny w Białymstoku.
Przeczytaj więcej o sytuacji w Białymstoku
Choć sąd tylko kosmetycznie zmienił zarzuty dla jednego z oskarżonych, to dla wszystkich zawiesił wykonanie kary na pięć lat oraz ustanowił nad nimi dozór kuratorski. Złagodził karę, bo zdaniem sędziego Jacka Dunikowskiego ta była zbyt surowa, a osadzenie w więzieniu nie może być remedium na problemy wychowawcze z nastolatkami.
- Nie można oprzeć się wrażeniu, że ci młodzi ludzie zostali ukarani za wszystkie ekscesy na tle narodowym i rasowym, jakie miały miejsce w Białymstoku - tłumaczył w uzasadnieniu sędzia. I dodał: - Za poglądy nie ma odpowiedzialności karnej, a można mieć wrażenie, że sąd okręgowy wymierzył tę karę za myśli i poglądy.
Sąd nie zgodził się też z poglądem prokuratury, że oskarżeni działali w zorganizowanej grupie przestępczej.
- Jeżeli subkultura młodzieżowa ma być oceniana z punktu widzenia prawa karnego jako zorganizowana grupa przestępcza, dlaczego organy ścigania nie prowadzą postępowania przeciwko dorosłym skinheadom? Dlaczego brak jest organów ścigania na stadionach piłkarskich, gdzie takie grupy można łatwo zidentyfikować, a kieruje się reakcję, represję karną wobec małoletnich, wobec tych najmłodszych, których udało się złapać? - pytał sędzia Dunikowski.
W sądowym uzasadnieniu oberwało się też mediom, które zdaniem sędziego nie powinny pisać o rasistowskich i nazistowskich ekscesach, bo tylko zachęcają następców do dalszego działania.
- Jestem zszokowany tym wyrokiem - mówi Jacek Purski, odpowiedzialny za kampanię "Wykopmy rasizm ze stadionów". - W Polsce dotkniętej w przeszłości piętnem nazizmu powinniśmy być szczególnie wyczuleni na takie zachowanie. Powinniśmy reagować na nie, a nie je tolerować. Przecież to były osoby, które posługiwały się skrajnie rasistowską retoryką. Sąd mógł ukrócić takie zachowania w przyszłości, a tak - zniweczył pracę wielu ludzi i organizacji, które przeciwstawiają się nazizmowi. Brak mi słów.
Swojego oburzenia nie kryje Marcin Kornak, redaktor naczelny antyfaszystowskiego magazynu "Nigdy Więcej": - Jakie ma być oddziaływanie wychowawcze tej kary? Żadne. Bo teraz taki przestępca pomyśli, że nawet jeśli noga się mu powinie, to przecież patrząc na ten wyrok, będzie miał przekonanie, że nic się mu nie stanie - mówi.
Jak przypomina, w ostatnio opublikowanej "Brunatnej księdze", będącej 20-letnim rejestrem rasistowskich i neofaszystowskich incydentów w naszym kraju, Podlasie, a szczególnie Białystok, zajmuje poczesne miejsce. I liczba zdarzeń narasta, osiągając skalę podobną do połowy lat 90.
- A stwierdzenie, żeby media nie pisały o takich sprawach, zakrawa na groteskę. Przecież jak nie będą informować o piratach drogowych, korupcji, czy o aferach, to nie znaczy, że takich zjawisk nie będzie - dodaje.
Warto zaznaczyć, że dla skazanej trójki ten wyrok - już prawomocny - nie jest pierwszym w życiu. Krzysztof D. ma na koncie karę za profanowanie polskiej flagi, Piotr G. - za udział w bójce skinów przed meczem Jagiellonii, a Patryk O. - ośmioletni wyrok za śmiertelne pobicie kolegi.
Profesor Jerzy Jedlicki, przewodniczący Rady Programowej OR:
- Organizacje antyfaszystowskie od lat starają się, aby opinia publiczna i wychowawcy w Polsce rozumieli, że wszelkie oznaki odradzania się rasizmu i antysemityzmu są groźne dla moralnego zdrowia społeczności lokalnych i powinny spotykać się ze zdecydowanym przeciwdziałaniem. Konstytucja RP i ustawy są też w tych sprawach jednoznaczne, natomiast prokuratury i sądy dają sygnały niekonsekwentne i sprzeczne. Nie o to chodzi, żeby młodych zdeprawowanych ludzi gnoić w więzieniu, lecz o to, by sprawcy i ich koledzy pojęli, że wszelka recydywa faszyzmu hańbi ich i ich kraj. Zrzucanie odpowiedzialności na gazety, które o tym donoszą, jest żałosne: wedle takiej logiki można by uznać, że w ogóle wykroczenia przeciwko prawu spowodowane są przez wiadomości o przestępstwach.

