– Największą przeszkodą na drodze ruchu wolnościowego zdążającego do umocnienia narodu nie są oligarchowie, mafia, establishment czy wrogowie, ale zwykłe tchórzostwo, żydowska pasywność – mówił w kwietniu 2016 r. podczas mszy z okazji 82. rocznicy powstania Obozu Narodowo-Radykalnego w białostockiej katedrze jeszcze jako kapłan Jacek Międlar.

– Ciemiężyciele i pasywny żydowski motłoch będzie chciał was rzucić na kolana, przeczołgać, przemielić, przełknąć, przetrawić, a na koniec będzie chciał was wypluć, bo jesteście niewygodni – dodał już były katolicki ksiądz, usunięty ze stanu duchownego za głoszenie antysemickich i ksenofobicznych treści.

Później za te słowa przepraszała białostocka kuria. Po doniesieniach Stowarzyszenia „Otwarta Rzeczpospolita” oraz posłanki Joanny Scheuring-Wielgus sprawę zaczęła badać prokuratura. Śledztwo zostało jednak szybko umorzone, jednakże Prokuratura Okręgowa w Białymstoku na wniosek wrocławskich śledczych wznawia śledztwo w sprawie byłego księdza Jacka Międlara. Sprawdzi, czy nawoływał do nienawiści podczas kazania w tamtejszej katedrze.

Więcej na: wroclaw.wyborcza.pl