Polska wersja strony angielska wersja strony
   
Otwarta na Facebooku


Otrzymuj najnowsze informacje!
Zapisz sie do Newsletter

Prokuratura: Kogo wolno obrażać

25.05.2010

Ściganie za mowę nienawiści wobec gejów i lesbijek nie leży w interesie społecznym - uznała warszawska prokuratura.

Poseł PiS Stanisław Pięta w listopadzie zeszłego roku wystąpił do ministra kultury z interpelacją w sprawie zapowiedzi wystawy "Ars Homo Erotica" w Muzeum Narodowym. Nazwał ją "wystawą przedmiotów nawiązujących do homoseksualizmu", "promocją zboczeń seksualnych" wpisaną "w planowane przez środowiska zboczeńców seksualnych marsze i wiece". Pytał, dlaczego "dyrektor Muzeum Narodowego (...) chce dyskryminować twórczość nekrofilów, pedofilów i zoofilów? Homoseksualizm jest dewiacją podobną do każdej z powyższych". Stwierdził, że "dyrektor ze świątyni sztuki chce uczynić wychodek".

Takiej treści interpelacja zawisła na stronie internetowej Sejmu. Stowarzyszenie na rzecz Lesbijek, Gejów, Osób Biseksualnych, Osób Transpłciowych oraz Osób Queer "Pracownia różnorodności" uznało, że poseł Pięta popełnił przestępstwo "pomówienia grupy (...) o takie postępowanie lub właściwości, które mogą poniżyć ją w opinii publicznej (...) za pomocą środków masowego komunikowania" (art. 212 par. 2 kk). To przestępstwo ściganie z oskarżenia prywatnego. Ale prokuratura jest zobowiązana wszcząć także takie postępowanie z urzędu, jeśli "przemawia za tym interes społeczny". - Złożyliśmy doniesienie o przestępstwie do prokuratury Warszawa-Śródmieście, argumentując, dlaczego w tej sprawie istnieje interes społeczny - mówi Przemek Szczepłocki z zarządu Stowarzyszenia. Powołali się m.in. na artykuł Mieczysława Czekaja w "Prokuraturze i prawie", w którym napisał, że jeśli przestępstwo "godzi bezpośrednio nie tylko w chronione prawem interesy pokrzywdzonego, ale także w dobra ogólne", prokurator nie ma prawa odmówić ścigania. - Tu mamy do czynienia z interesem grupy społecznej - podkreśla Szczepłocki.

Prokuratura właśnie odmówiła ścigania Pięty. W uzasadnieniu stwierdziła tylko, że charakter czynu nie przemawia za istnieniem interesu społecznego. Dlaczego - nie napisała. Próbowaliśmy się tego dowiedzieć od podpisanego pod odmową prok. Andrzeja Tylendy. Odesłał nas do swojego szefa, a ten nie miał czasu rozmawiać.

Z uzasadnienia można się dowiedzieć, że prokurator uznał osoby, które napisały doniesienie, za "wykształcone, pełnoletnie, odnoszące się w zawiadomieniu tak do doktryny, jak do orzecznictwa Sądu Najwyższego, co wskazuje na dobrą znajomość prawa". A więc dadzą sobie radę same. - Prokuratura powinna wszcząć tę sprawę z urzędu także dlatego, że dotyczy posła i będzie wymagała wystąpienia do Sejmu o uchylenie mu immunitetu. Tu z pewnością prokurator będzie miał lepszą pozycję niż organizacja pozarządowa. Dlatego nie odpuścimy i będziemy się odwoływać. Jeśli tu nie ma interesu społecznego, to gdzie jest? - pyta Szczepłocki.

Źródło: Gazeta Wyborcza