Polska wersja strony angielska wersja strony
   
Otwarta na Facebooku


Otrzymuj najnowsze informacje!
Zapisz sie do Newsletter

Po interwencji OR w sprawie bierności wrocławskiej policji

Wewnętrzna Komisja Komendy Wojewódzkiej we Wrocławiu uznała, że 21 marca 2007 roku podczas manifestacji zorganizowanej na wrocławskim rynku przez członków Narodowego Odrodzenia Polski i Nacjonalistyczne Stowarzyszenie Zadruga popełniono błąd, nie reagując na zabronione przez kodeks karny propagowanie rasizmu przez uczestników manifestacji.

 

Karolina Łagowska

Gazeta Wyborcza  2007-08-01


Ukarany wiceszef wrocławskiej policji


Będzie nagana dla wicekomendanta miejskiego policji Mariusza Żebrowskiego - tak zdecydowała wewnętrzna komisja Komendy Wojewódzkiej. Od marca jej członkowie debatowali, czy podczas rasistowskiej manifestacji Narodowego Odrodzenia Polski i Zadrugi policjanci dowodzeni byli prawidłowo


Zespół do pracy nad tą sprawą powołał były komendant wojewódzki policji gen. Andrzej Matejuk 22 marca - dzień po tym, jak na wrocławskim rynku członkowie Narodowego Odrodzenia Polski i Nacjonalistycznego Stowarzyszenia Zadruga skandowali na rynku rasistowskie i ksenofobiczne hasła. Narodowcy wygłosili pod pręgierzem przemowę o wyższości białej rasy, a później z transparentami "Europa dla Białych, Afryka dla HIV", kilka razy okrążyli ratusz. "Precz z faszyzmem" - w odpowiedzi krzyczeli kontrmanifestanci.


Policja zepchnęła ich na pl. Solny i oddzieliła kordonem, rasistowski wiec jednak trwał nadal. Do policjantów podchodzili zbulwersowani mieszkańcy, żądając reakcji. Policjanci tłumaczyli: - Manifestacja jest legalna, zgłoszona w Urzędzie Miasta, więc nic nie możemy zrobić.


Dzień później media skrytykowały ich postawę, a doniesienie o popełnieniu przestępstwa przez NOP i Zadrugę złożył do prokuratury wojewoda dolnośląski. Komendant Andrzej Matejuk powołał specjalną komisję, która miała wyjaśnić, czy policjanci rzeczywiście mogli w spokoju przyglądać się rasistowskiemu wiecowi.


Ostatecznie uznali, że błędy w dowodzeniu popełnił wicekomendant Żebrowski. W kwietniu Artur Falkiewicz z biura prasowego poinformował: - Po przejrzeniu taśm wideo z zapisem tych wydarzeń stwierdzono, że od chwili rozpoczęcia zgromadzenia do momentu, gdy obie grupy się starły, upłynęło wystarczająco dużo czasu, by wylegitymować i pouczyć osoby, które dopuściły się głoszenia i eksponowania zabronionych haseł.


W środę dodał: - Sprawa cały czas jest badana, zaś decyzja o naganie dla wicekomendanta jest nieprawomocna.


Mariusz Żebrowski: - Odwołałem się do komendanta głównego, bo nie zgadzam się z tą decyzją.