Otrzymuj najnowsze informacje!
Zapisz sie do Newsletter
List do Pawła Lisickiego, redaktora naczelnego "Rzeczpospolitej"
czwartek, 02 08 2007
We wczorajszym artykule pani redaktor Moniki Kuc (Systematyczne ludobójstwo widziane oczami Niemców, "Rzeczpospolita", 31 lipca 2007, s. 13) z największym zdumieniem przeczytaliśmy informację:
Rok 1942 to apogeum zagłady polskich Żydów. W ciągu dwóch letnich miesięcy, czyli tak zwanej Wielkiej Akcji (22 lipca – 21 września 1942) "z Umschlagplatzu wywieziono do Treblinki ok. 280 tys. Żydów, 10 300 zmarło lub zostało zabitych na terenie getta, a 11 580 deportowano do obozu przejściowego (Dulag)", skąd droga prowadziła także na śmierć (R. Szuchta, P. Trojański, Holokaust - zrozumieć dlaczego, Oficyna Wydawnicza "Mówią wieki", Dom Wydawniczy Bellona, Warszawa 2003, s. 173 - książka pomocnicza do nauczania historii w szkołach ponadpodstawowych).
A przecież w 1942 roku Żydów zwożono do komór gazowych Treblinki nie tylko latem i nie tylko z Warszawy.
Rzeź Woli nie miała charakteru długofalowego, zaplanowanego, inżynieryjnego, systematycznego ludobójstwa. Była realizacją rozkazu Hitlera i Himmlera, wynikającego z ich wściekłości na wieść o wybuchu powstania. Rozkaz ten nakazywał całkowite zburzenie Warszawy i wymordowanie jej mieszkańców. Realizację tego rozkazu rozpoczął na Woli Heinz Reinefarth dowodzący oddziałami policyjnymi i batalionu SS Dirlewangera złożonego z niemieckich kryminalistów. Częściowo ograniczył go później przybyły, nowomianowany dowódca wojsk niemieckich, von dem Bach-Zelewski. Powstańczy los tej warszawskiej dzielnicy jest tragedią do głębi przejmującą. Tragedią, która nie wymaga porównań - tym bardziej porównań fałszywych - ani też, opartych na fałszu, licytacji.
Błąd rzeczowy jest ewidentny. I nie byłoby o co kruszyć kopii, gdyby nie fakt, że tego typu "informacje" – tyle że podane z pełną premedytacją i złą wolą – są charakterystyczne dla pokątnej literatury o inklinacjach negacjonistycznych. Z tego też powodu nie mogą mieć miejsca w poważnym, opiniotwórczym dzienniku, jakim jest "Rzeczpospolita".
Z nadzieją na jak najrychlejsze sprostowanie niefortunnego błędu i z wyrazami poważania
w imieniu członkiń i członków Stowarzyszenia "Otwarta Rzeczpospolita"
Elżbieta Janicka

