Polska wersja strony angielska wersja strony
   
Otwarta na Facebooku


Otrzymuj najnowsze informacje!
Zapisz sie do Newsletter

Kto jest Polakiem? Przed Spisem Powszechnym o obywatelstwie i narodowości

30.07.2010

Są dwie jak zwykle strony tego samego medalu, medalu zwanego narodową tożsamością. Na awersie jest duma z pochodzenia, na rewersie przykre jego konsekwencje. Ostatnio w Polsce, gdzie mniejszości narodowe, choć nie tak liczne jak w II RP, wciąż istnieją, toczy się debata na temat uwzględniania w statystykach tzw. podwójnej tożsamości. Dla przykładu, można czuć się i Polakiem i Żydem, i Polakiem i Ukraińcem, albo i Polakiem i Niemcem jednocześnie i to bez względu na to, jakiego państwa jest się obywatelem. Poczucie tożsamości, także narodowej, jest subiektywne i w przeciwieństwie do obywatelstwa, narodowości nie można nadać, ani zadekretować. Tyle jednak ma wspólnego narodowość z obywatelstwem, że może być podwójna.

W jednej z publikacji czytamy o apelu do osób pochodzenia żydowskiego: „Organizacja Shavei Israel (Izrael Powraca), która od lat zajmuje się wyszukiwaniem ludzi żydowskiego pochodzenia i służy pomocą w konwersji na judaizm, zaapelowała do Polaków o żydowskich korzeniach do ujawnienia się. Jak doniósł „Dziennik Gazeta Prawna”, rabini są zdania, że w Polsce jest kilkakrotnie więcej polskich Żydów niż to wynika ze statystyk.”


http://www.euractiv.pl/eurowybory/analizy/apel-do-polakow-pochodzenia-ydowskiego-001860

http://wiadomosci.dziennik.pl/wydarzenia/artykuly/118930,polscy-zydzi-ujawniajcie-sie.html

Odmienny wydźwięk, choć dotyczący tej samej sprawy, ma inne doniesienie na temat inicjatywy małopolskiej: „Przeciekawie zabrzmiał apel wojewody Stanisława Kracika i Krzysztofa Jakubika, szefa tutejszego urzędu statystycznego, by w przyszłorocznym spisie powszechnym ludzie "przyznawali się" do swej narodowości.”

 

http://krakow.gazeta.pl/krakow/1,35814,8164001,Co_ja_widze__Przyznaj_sie__Zydzie.html

Jak widać, oba przedsięwzięcia różnią się w akcentach: z jednej strony sygnalizowana jest potrzeba konsolidowania środowiska charakteryzującego się konkretną narodowością, choćby w celach samopomocowych, ale też szerzej – dla budowania w świadomości ogólnospołecznej znaczenia mniejszości narodowej (-ych). Dokonania bowiem kulturotwórcze mniejszości tkwiącej w ukryciu pozostają niezauważalne. Z drugiej strony urzędnik państwowy budzi demony fatalnie dobranym słownictwem, gdy do takiego coming out’u zachęca. Świadczyć to może nie tylko o braku taktu, ale i o niedostatku kompetencji. Przyznawać się można do winy, podczas gdy pochodzenie żadną winą nie jest.

By nie tworzyć iluzji, iż mamy do czynienia tylko z dylematami osób narodowości żydowskiej, posłużmy się przykładem ze Śląska:

 

http://www.nto.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20100509/KRAJSWIAT/139976138

Z tej ostatniej publikacji niech za motto posłuży zdanie Władysława Łagodzińskiego, rzecznika GUS, odpowiedzialnego za przyszłoroczny Spis Powszechny: „- Jesteśmy od spisywania przekonań Polaków a nie rozstrzygania, czy jakaś narodowość, grupa etniczna lub regionalna istnieje, czy nie”.

Dane dotyczące pochodzenia są danymi wrażliwymi, co wynika z polskiej historii najnowszej. W ujęciu statystycznym mogłyby być pożyteczne dla wszystkich, wskazując właśnie na nasze przekonania. Szkoda, że wypowiedzi takie, jak wcześniej cytowana wojewody małopolskiego, mogą zniweczyć pożyteczne wysiłki i przeinaczyć ich sens.

Przemysław Wiszniewski