Otrzymuj najnowsze informacje!
Zapisz sie do Newsletter
Konferencja "Mowa nienawiści vs. wolność słowa - aspekty prawne i społeczne"
25.02.2010
30 listopada 2009 w Poznaniu odbyła się konferencja "Mowa nienawiści vs. wolność słowa - aspekty prawne i społeczne". Otwartą Rzeczpospolitą reprezentowali dr Andrzej Malanowski oraz Adam Kwiecień. Organizatorem było Poznańskie Centrum Praw Człowieka INP PAN.
Na konferencję składały się 3 panele, każdy z nich kończył się dyskusją. Pierwszy panel prowadził prof. Roman Wieruszewski, drugi prof. Mirosław Wyrzykowski.
Ostatni panel prowadzony był przez prof. Wieruszewskiego, a jednym z prelegentów był dr Andrzej Malanowski, który wygłosił referat na temat badania akt sądowych spraw z art. 119, 256 i 257 kodeksu karnego. Ponadto wystąpili mgr Aleksandra Gliszczyńska - Grabias z Poznańskiego Centrum Praw Człowieka INP PAN, dr Adam Bodnar z Zakładu Praw Człowieka UW oraz Mec. Filip Wejman z Centrum Prawa Amerykańskiego UJ.
Prezentujemy referat dr Andrzeja Malanowskiego pt. Orzecznictwo sądów polskich w sprawach mowy nienawiści w świetle badań „Otwartej Rzeczypospolitej”:
I.Raport został przygotowany na podstawie badań ankietowych akt sądowych dotyczących spraw z art. 119 oraz 256 i 257 kodeksu karnego w latach 2003-2009, do których udało się dotrzeć ankieterom Otwartej Rzeczypospolitej. Badania te żadną miarą nie mogą być uznane za reprezentatywne, co nie oznacza, że są one bezwartościowe. Dotarcie do akt sądowych stwarzało zupełnie nieoczekiwane problemy. Zwrócić trzeba bowiem uwagę, że część sądów okręgowych, do których skierowano pytania w sprawie określonej kategorii spraw nie odpowiedziała w ogóle, część odpowiedziała, że udzielenie informacji jest niemożliwe z uwagi na brak statystyk i sugerowała zwracanie się bezpośrednio do sądów rejonowych, zaś Sąd Okręgowy w Tarnobrzegu odmowę dostępu do akt i ich sygnatur uzasadnił ochroną danych osobowych.
II. Powstaje tu pytanie, jak sąd w Tarnobrzegu godzi swoją tezę z zasadą jawności rozprawy oraz konstytucyjną zasadą dostępu do informacji publicznej rozwiniętą w ustawie z 6 września 2001 r.? Istota wniosku o udostępnienie akt sądowych sprowadza się przecież do odpowiedzi na pytanie, jak organ władzy sądowej , a więc szczególny organ władzy publicznej, rozstrzygnął sprawę, w której inny organ, prokuratura, dopatrzył się czynu karalnego. Pozwolę sobie postawić tezę, że od momentu wejścia w życie konstytucji z 2 kwietnia 1997 r z jej jednoznacznym przepisem art.61 oraz ustawą z września 2001 r. przepisy kpk o udostępnianiu akt sądowych muszą być odczytywane w zgodzie z tymi przepisami, jako element dostępu do informacji publicznej, zaś kontrola nad orzecznictwem sądowym nie może i nie powinna sprowadzać się wyłącznie do kontroli instancyjnej.
III. Występowały też i takie przypadki, jak odmowa dostępu do akt bez podania przyczyny (Sąd Rejonowy w Suwałkach, VII K 30/07) , czy też odmowa dostępu do akt ze względu na brak prawomocnego rozstrzygnięcia i pozostawiony bez odpowiedzi kolejny list OR po kilku miesiącach (Sąd w Myślenicach). Rodzi się tu natychmiast pytanie, czy brak odpowiedzi lub odmowa dostępu do akt nie są, przynajmniej w części, sposobem ukrycia rzeczywistego stanu orzecznictwa? A bez wątpienia mamy tu dowód obrażającego prawo stosunku tych sądów do ważnych wartości i norm konstytucyjnych oraz ustawy o dostępie do informacji publicznej, z której egzekucją wiązano tak duże nadzieje.
IV. Wskazane wyżej okoliczności dodatkowo stawiają pod znakiem zapytania rzetelność badanego orzecznictwa. Wypada jednak zauważyć, że poprzednie badanie prowadzone przez „Otwartą Rzeczpospolitą” w ramach tego samego projektu „Prawo przeciw nienawiści” (Przestępstwa nie stwierdzono. Prokuratorzy wobec doniesień o publikacjach antysemickich. Stowarzyszenie „Otwarta Rzeczpospolita” Warszawa 2006 r.), chociaż również trudno je było uznać za formalnie reprezentatywne, to bez wątpienia pokazało w sposób rzetelny pewien wycinek społeczno prawnej rzeczywistości. Tak więc kolejny krok, tym razem badanie reakcji sądów na zjawisko mowy nienawiści, dostarcza sporo ciekawego materiału.
W sumie to orzecznictwo, które mogłem przeanalizować, rodzi uczucia mieszane, pod pewnymi względami przedstawia się lepiej, niż mogłem przypuszczać, pod innymi odnotować trzeba niemal szkolne błędy ., a może nawet stany faktyczne rodzące problem deliktu dyscyplinarnego. W każdym bądź razie istnienie zjawiska „mowy nienawiści” zostało kolejny raz potwierdzone. Badanie to nie wykazało natomiast, bo z natury rzeczy nie mogło, w ilu przypadkach policja i prokuratura nie podjęły próby ścigania ewidentnych przypadków „mowy nienawiści”. Ten problem wymaga odmiennej techniki, nie może ograniczyć się do badań aktowych, w których oceniamy, czy właściwie zastosowano przepisy prawno materialne i procesowe do określonego stanu faktycznego,
co było przedmiotem omawianego raportu.
V. Zebrany materiał, chociaż stosunkowo skromny, pozwala na pewne uogólnienia. Zdecydowana większość to wyroki skazujące, a wśród nich przeważają wyroki, gdzie oskarżeni dobrowolnie poddali się karze uzgodnionej z prokuratorem (art. 335 par. 1 Kpk), a także gdy składali wnioski o wydanie wyroku skazującego bez przeprowadzania postępowania dowodowego (art.387 par.1 Kpk). To zjawisko ocenić należy zdecydowanie pozytywnie i można mieć nadzieję, że będzie się utrwalało.
Większość kar pozbawienia wolności w zakresie „mowy nienawiści” orzeczono w zawieszeniu co dowodzi, że sądy nie szafują nadmiernie karą bezwzględnego pozbawienia wolności. Odnotować też trzeba wyrok skazujący trzy osoby na kary pozbawienia wolności bez warunkowego zawieszenia kary (wyrok Sądu Okręgowego w Białymstoku z dnia 30 stycznia 2009 r III K 38/08.), który wymaga szerszej analizy. Apelacje w tej sprawie wnieśli zarówno obrońcy skazanych, jak i prokurator i w ich wyniku ostatecznie zapadł wyrok z warunkowym zawieszeniem kary.
VI. Sygnalizowany wyrok białostocki ukazał zjawisko, które trudno uznać za odosobnione, zwłaszcza na tamtym terenie i terenach pobliskich. Dotyczył zorganizowanej grupy, która w okolicach internatu zbierała się systematycznie (niemalże co tydzień), a łączyło ich wspólne zainteresowanie subkulturą skinheadów i ideologią faszystowską. Przyjęli nazwę „Czwarta Edycja”. W pierwszej połowie sierpnia 2008 r. postanowili wspólnie „uczcić” rocznicę powstania w getcie, która przypada na 16 sierpnia. Ustalili, że najlepszym sposobem na to będzie pomalowanie znaków i napisów o treści faszystowskiej i antysemickiej na znajdującym się przy ul. Żabiej obelisku upamiętniającym powstanie w getcie oraz na pomnikach i grobach na cmentarzu żydowskim przy ul. Wschodniej, a także na tablicy upamiętniającej Ludwika Zamenhoffa. Te napisy to, „arbeit macht frei” „Jude raus” oraz symbole swastyki, SS, 88 oraz gwiazda Dawida zawieszona na szubienicy.
Orzekający w sprawie w pierwszej instancji Sąd Okręgowy Białymstoku wykazał rzadką wrażliwość i w uzasadnieniu podkreślił m.in. że: „popełnionych przez oskarżonych czynów żadną miarą nie należy bagatelizować. Jest bardzo cienka granica pomiędzy czynami oskarżonych polegającymi na publicznym propagowaniu nienawiści do ludzi o innej narodowości czy wyznaniu, a biciem ludzi tylko z tego powodu, że mają odmienny kolor skóry”. Sąd podkreślił także, „że w Białymstoku wcale nie rzadko dochodzi do zaczepek, a nawet pobić na tle rasistowskim. Wszyscy trzej skazani byli już karani sądownie, nie okazali żadnej skruchy i skoro dalej są wyznawcami najbardziej zbrodniczej ideologii w historii ludzkości, to jedynie bezwzględne kary pozbawienia wolności mogą ich czegoś nauczyć.” Sąd Apelacyjny, wbrew żądaniu apelacji prokuratora, nie przyjął istnienia w sprawie zorganizowanej grupy przestępczej i uznał, że niecelowe jest zastosowanie w sprawie kary bezwzględnego pozbawienia wolności. Osobiście sądzę, że to jednak wyrok Sądu Okręgowego w pełni odpowiadał dokonanym w sprawie ustaleniom i zostanie zweryfikowany w praktyce.
VII. W orzecznictwie, do którego miałem dostęp w ramach przeprowadzonej analizy, znalazłem też casus, który najdelikatniej można określić jako „niezwykle poważny wypadek przy pracy.” Otóż Sąd Rejonowy w Opolu (sygn. akt 1247/07) warunkowo umorzył postępowanie w sprawie z art. 256 i 257 kk z uzasadnieniem, że „ Niezastosowanie warunkowego umorzenia postępowania byłoby niewspółmierną dolegliwością dla oskarżonego, wiążącą się z pozbawieniem go statusu osoby niekaralnej, co pozbawiłoby go możliwości uzyskania zatrudnienia w zawodzie prawniczym”. W sprawie tej sąd wyraźnie wykroczył poza granice swej kompetencji. Nie kwestionując dość oczywistego stanu faktycznego wystąpił w istocie w roli adwokata oskarżonego, i to kiepskiego adwokata.
Stan faktyczny tej kuriozalnej sprawy przedstawiał się następująco: Oskarżony, absolwent prawa, występował jako zleceniodawca i pośrednik w sprzedaży nielegalnych materiałów z USA propagujących faszystowski ustrój państwa. W paczce adresowanej do oskarżonego podczas rutynowej kontroli celników Izby Celnej we Wrocławiu znaleziono płyty z utworami muzycznymi po angielsku i niemiecku. Wśród tekstów piosenek były m.in. takie:
„Jesteśmy obcy w naszym kraju”, „nigdy nie pozwolimy, aby obcy nami rządził”, „Adolf Hitler w walce za nasz kraj, jego dzieło niedocenione. Wszystko dla Niemiec…, samotny wojownik za naród i rasę, maszerował w Monachium by uwolnić kraj od zła”, „Murzyni precz, Żydzi precz”, „stara żydowska świnia, Murzyni, pedały, komuniści są na naszej liście”, „Niemcy muszą być dla Niemców”, „Gdańsk, Wrocław, Szczecin są niemieckimi miastami…”.
W wyniku przeszukania w mieszkaniu oskarżonego znaleziono liczne materiały o treści faszystowskiej i rasistowskiej, m.in. wizerunki wygłodzonych więźniów obozów koncentracyjnych z napisem „extreme hatred” i „have a nice day”, „Cyklon B – over 6 milion satisfied customers”. Postawiony oskarżonemu zarzut obejmował propagowanie
faszystowskiego ustroju państwa w okresie od maja 2005 r. do października 2006 r. w ten sposób, że przyjął 6 przesyłek nadanych w USA, zawierających łącznie 299 sztuk CD, w tym m.in. z wizerunkami żołnierzy SS, swastykami, a także książeczkami i okładkami, które w swoich treściach propagowały ustrój faszystowski i nawoływały do nienawiści oraz znieważały osoby pochodzenia żydowskiego i rasy negroidalnej, a następnie zawartość połączył w jedną przesyłkę i nadał do Niemiec.
W komputerze, który oskarżony ukrył w mieszkaniu sąsiadów, znaleziono m.in. materiały przedstawiające Żyda z komentarzem: „szanownego pana zapraszamy do gazy”, a także teksty piosenek: „W Palestynie jest kraj, który nazywa się Izrael, znany jest z mordów i kradzieży. Spala się tam małe dzieci. Jeśli rozpoznaliście prawdziwego wroga bierzcie broń do ręki. Najlepsze rozwiązanie jest nazwane: zniszczcie ten kraj, wyzwólcie cały świat od tego narodu. Niech święty będzie ten rozkaz dla wszystkich narodów. Rakiety atomowe na Izrael. Zabicie każdego zasranego Żyda to dla nas radość. Wszyscy Żydzi muszą zginąć. Od Nowej Zelandii po Węgry. Wszyscy Żydzi muszą spłonąć. Jak chwasty w ogniu, tak twoim losem jest umrzeć żydowski chłopaku. Dobry Żyd to martwy Żyd
W opisanym stanie faktycznym, zdaniem sądu rejonowego w Opolu, należało skorzystać z dobrodziejstwa warunkowego umorzenia postępowania.
Dla tego sądu publiczne propagowanie faszystowskiego ustroju państwa oraz nawoływanie do nienawiści na tle różnic narodowościowych, etnicznych, rasowych oraz publiczne znieważanie z powodu przynależności narodowej, etnicznej, rasowej przez osobę z wykształceniem prawniczym jest okolicznością łagodzącą. A prokuratura popisała się w tej sprawie „przypadkowym” spóźnieniem wniesienia apelacji, co uniemożliwiło kontrolę instancyjną. I zapewne zupełnym przypadkiem jest w tej sprawie taka okoliczność, że matka oskarżonego jest czynnym prokuratorem Prokuratury Okręgowej w Opolu, zaś ojciec adwokatem, emerytowanym prokuratorem wojskowym.
VIII. Bardzo ciekawym uzupełnieniem obrazu orzecznictwa, tym razem wyjątkowo pozytywnym, są dwa prawomocne wyroki skazujące Sądu Rejonowego w Strzelcach Opolskich (VI K 378/08 i II K 621/09) za publiczne manifestowanie faszystowskich gestów podczas manifestacji na Górze Sw. Anny w 2006 i 2007 r. przez 3 członków brzeskiego ONR. Otóż po uprawomocnieniu się wym. wyroków Prokuratura Okręgowa w Opolu skierowała do sądu wniosek o delegalizację stowarzyszenia i taki wyrok Sądu Okręgowego zapadł 12 października 2009 r. Miejmy nadzieję, że takich wyroków będzie zapadało więcej.
IX. Optymizm autora znacznie wystudziły wydarzenia w Warszawie 11 listopada 2009 r. Otóż Święto Niepodległości postanowiły uczcić we właściwy im sposób bojówki ONR, zaś natychmiastowa reakcja Policji skierowana została przeciwko grupom antyfaszystów. Protestujący przeciwko szerzeniu treści faszystowskich byli natychmiast zatrzymywani, często pod zarzutem czynnej napaści na funkcjonariuszy, natomiast postępowanie przeciwko ONR-owcom wszczynano dopiero po doniesieniach prasowych. Trudno się tu uchronić od refleksji, że organy ścigania i przedstawiciele władz administracyjnych z wyraźną opieszałością i niechęcią podchodzą do ścigania publicznego manifestowania „mowy nienawiści” podczas publicznych manifestacji. Nie podejmują na przykład zupełnie rutynowego środka jakim jest możliwość rozwiązania zgromadzenia. Zdumiewające jest także negowanie istnienia antysemityzmu i „mowy nienawiści” przez urzędującego Rzecznika Praw Obywatelskich
X. Odnotowane w badaniach „Otwartej Rzeczypospolitej” akty bezpośredniej przemocy wobec czarnoskórych dowodzą, że od haseł do czynów jest bardzo niedaleko. Tę uwagę skierować trzeba do tych wszystkich, którzy bagatelizują głoszenie mowy nienawiści i opowiadają się za jej depenalizacją. Za „mową nienawiści” podążają np. pobicia czarnoskórych studentów z powodu ich przynależności rasowej ( SO w Katowicach, V K 251/05) .czy też pobicie chłopców narodowości romskiej w wieku 14-16 lat i grożenie im życia (SR w Nowym Targu , II K 107/05).
XI. Zaskakujące jest także, czego brak w analizowanym orzecznictwie. Nie odnotowano mianowicie spraw ścigania rzeczywistych propagatorów „mowy nienawiści” .Ścigani są drobni zwolennicy tej obłędnej ideologii, brak natomiast spraw autorów i wydawców, co świadczy o oczywistej bezczynności organów ścigania.
Reasumując pragnę stwierdzić, że mimo usterek i trudności, oraz stosunkowo skromnego pola analizy, badanie „mowy nienawiści” w orzecznictwie sądowym dostarczyło ciekawego materiału i powinno być kontynuowane, przynajmniej w zakresie tych spraw, w których nie doczekaliśmy się jeszcze orzeczeń prawomocnych.

