Bp Dec: diabeł zrzucił szaty czerwone i przebrał się w szaty tęczowe

2019/08/11

– Nękają nas trudy, rany, choroby życia publicznego, narodowego. Starsi mówią, że nawet za czasów komunistycznych nie było takich zachowań i takich działań antykościelnych, bluźnierczych jak dzisiaj, że diabeł zrzucił szaty czerwone i przebrał się w szaty tęczowe – mówił bp Ignacy Dec

– Wierni Kościoła katolickiego bywają dziś boleśnie doświadczani, nie przez więzienia czy zadawanie cierpień fizycznych, jak to było w minionych czasach i jak to bywa i dzisiaj w niektórych krajach azjatyckich czy afrykańskich, ale przez kamienowanie medialne za wypowiedzi w obronie wartości katolickich – dodał bp Dec.

W przeddzień przybycia XVI Pieszej Pielgrzymki Diecezji Świdnickiej na Jasną Górę biskup świdnicki wygłosił rozważanie apelowe w Kaplicy Cudownego Obrazu. – Maryjo, do grona pielgrzymów, którzy tulą się do Twojego matczynego serca, dołączają piesi pielgrzymi z diecezji świdnickiej, która w tym roku świętuje swoje piętnastolecie. Po dziewięciu dniach wędrówki przychodzimy do Ciebie, jako Twoje dzieci, których nęka życia trud i których winy czerni brud. Pytamy się pod Twoim wizerunkiem, jaki życia trud nas dziś nęka i jakie winy obciążają nasze serca, jakie winy czernią brudem nasze dusze?

Więcej na onet.pl

Atak na Ukraińców na warszawskiej Woli

2019/07/14

Na ścianach klatki schodowej: wulgarne napisy pod adresem ukraińskich lokatorów. W ich mieszkaniu: butelka z benzyną wrzucona przez okno. A w drzwi pozostałych lokali wciśnięty dramatyczny list o sytuacji pracowników z Ukrainy w Warszawie. Sprawę wydarzeń z ul. Wolskiej bada już policja i prokuratura.Policja dostała zawiadomienie w sobotę po południu. Zadzwonił znajomy jednej z mieszkanek bloku przy ul. Wolskiej 109. Zaalarmował, że na klatce straszą wulgarne napisy wymalowane sprayem. Wśród łagodniejszych określeń: „Won z Polski”, „Bydlaki”. Do tego obraźliwe słowa pod adresem Ukraińców. Napisy pojawiły się na ścianach w nocy z piątku na sobotę, tuż obok wejścia do lokalu, w którym mieszka kilku obywateli Ukrainy. Policję zawiadomił również właściciel tego mieszkania.

Lokatorzy bloku w drzwiach swoich mieszkań znaleźli w weekend listy podpisane imionami: Andrzej, Bogdan i Witalij. Autorzy napisali w nim, że przyjechali z Ukrainy, gdzie trwa wojna i kryzys gospodarczy, a wielu ludzi nie ma pracy i pieniędzy na utrzymanie swoich rodzin. „Polacy budują za granicą, a my wraz z Turkami budujemy dla Was stację metra na ul. Górczewskiej. Przyjechaliśmy tu za chlebem, ale nie chcemy go za darmo. Pracujemy bardzo ciężko 25 m pod ziemią, aby zasłużyć na zarobione pieniądze. Wzbogacamy Polskę nie tylko swoją pracą, ale także płacąc podatki, z których polskie państwo finansuje m.in. szkoły, szpitale oraz emerytury” – czytamy w liście.

Więcej w Wyborczej

PiS-owski działacz dał popis antysemityzmu

2019/07/10

Artur Wosztyl to od jesieni radny PiS na warszawskim Rembertowie. Wcześniej znany był przede wszystkim jako pilot Jaka-40, który lądował w Smoleńsku tuż przed prezydenckim Tupolewem. „Możecie spróbować jak najbardziej” – radził pilotom TU-154M na kilkanaście minut przed katastrofą, choć widział, jak bardzo pogorszyła się pogoda na lotnisku w Smoleńsku. Dziś bryluje w PiS, popisując się przy tym swoją historyczną „wiedzą” i uprzedzeniem do Żydów.

Na profilu Artura Wosztyla na Twitterze aż roi się od tematyki żydowskiej. Wśród licznych wpisów dowodzących na przykład, że rzekomo Żydzi współpracowali z Hitlerem i mordowali innych Żydów. Wśród nich znalazł się i taki – z linkiem do pseudohistorycznych wynurzeń. „Żydzi nie tylko mordowali się nawzajem w czasie okupacji niemieckiej w gettach, kolaborując z Gestapo. Wydawali również Żydów ukrywających się na ‚aryjskich papierach’ w ‚aryjskich’ częściach miast. Z kolaboracji z Gestapo przeszli do współpracy z bezpieką” – podzielił się „mądrością” radny Artur Wosztyl.

To wszystko opatrzone zostało rysunkiem Żyda z workiem pieniędzy i czaszkami ludzkimi u stóp, a obok… Widać, że panu radnemu sporo się pomieszało. Nie, to na pewno nie jest zdjęcie z II wojny światowej ani nic innego, co mogłoby potwierdzać słuszność tez głoszonych we wpisie Wosztyla. Jak się dobrze przyjrzeć rysom osób na zdjęciu, to widać, że są to… Azjaci. Fotografia prawdopodobnie pochodzi albo z rewolucji chińskiej, albo z chińskiej wojny domowej. Co tylko jest kolejnym dowodem, że zainteresowanie Artura Wosztyla historią nie idzie w parze z tym, co można znaleźć w podręcznikach historii.

Źródło: natemat.pl

Atak na studenta z Indii w SKM-ce w niedzielę w biały dzień

2019/07/08

Niemal w samo południe w kolejce SKM w Gdańsku pijany mężczyzna miał bez powodu zaatakować studenta z Indii. Sprawę bada policja, która ustaliła już jednego ze świadków, a wiele wskazuje na to, że sprawcą kierowały motywy ksenofobiczne. O zdarzeniu, które – co potwierdza Waja Jabłonowska z gdańskiego Centrum Wsparcia Imigrantów i Imigrantek – zgłoszone zostało do CWII, jako pierwszy poinformował Ośrodek Monitorowania Zachowań Rasistowskich i Ksenofobicznych, apelując by jego świadkowie się zgłaszali.

Jak czytamy w relacji opublikowanej przez „Ośrodek”, zaatakowany mężczyzna pochodzi z Indii, kończy studia na Politechnice Gdańskiej i jednocześnie pracuje w pizzerii. W niedzielę 7 lipca o godz. 11.50 miał we Wrzeszczu wsiąść do kolejki SKM jadącej w kierunku Wejherowa. Kilka minut później – według ustaleń śledczych – prawdopodobnie, gdy pociąg przemieszczał się w okolicach odcinka Przymorze – Żabianka, miał do niego podejść będący pod wpływem alkoholu blondyn mierzący ok. 170 cm wzrostu. Student miał na uszach słuchawki i sądził, że mężczyźnie chodzi o udostępnienie siedzenia obok, więc zabrał z niego plecak.

„W tym momencie otrzymał uderzenie pięścią w okolice szyi” – czytamy w opublikowanej relacji, z której wynika, że napastnika odepchnął inny współpasażer. Wówczas agresor miał kopnąć obywatela Indii w klatkę piersiową, a po interwencji kolejnego podróżnego, wyjść z wagonu i prawdopodobnie opuścić kolejkę na kolejnym przystanku.

Źródło: gdansk.naszemiasto.pl

Mołdawska rodzina ofiarą ksenofobii na zawodach tenisowych w Szczecinie

2019/06/18

„Do niedopuszczalnej sytuacji doszło w trzecim secie tego meczu – podczas potwierdzenia piłki out’owej, wywołanej przez moją córkę, przez wyznaczonego sędziego nadzorującego ten mecz. W tym momencie, ojciec przeciwniczki, tzn. Pan Paweł R., po niekorzystnym dla Malwiny R. werdykcie, skierował w stronę sędziego falę wulgarnych oraz agresywnych uwag i epitetów (cytuję : ‚na ch** Pan tu stoi?’, ‚idź Pan w piz**’ itp.)” – czytamy w poście Natasy Bozovej.

Z relacji Bozovej wynika, że gorączkowa atmosfera udzieliła się także żonie R.. „Jej reakcja była po stokroć bardziej agresywna – przepełniona rasistowskimi, nawołującymi do mowy nienawiści oraz dyskryminacji narodowościowej hasłami oraz gestami typu – odgrażanie się pięścią czy pokazywanie środkowego palca w stronę mojej 14-letniej córki (cytując „Ja Ci kur** załatwię, że to będzie Twój ostatni mecz w Polsce”) – opisuje matka Anastasi Bozovej. W dalszej części wpisu kobieta opowiada o tym, jak w przypływie agresji, Rowiński wyładował swoje żale na ławce i furtce. „W trakcie całego incydentu ze strony ojca Malwiny padały wrzaski typu „Polska dla Polaków'” – wspomina Bozova.

Mołdawianka skarży się również na brak reakcji ze strony sędziów i organizatorów wydarzenia. Natasa Bozova wymienia m.in. punkty regulaminu Polskiego Związku Tenisowego, które zostały złamane przez R., a mimo to nie wyciągnięto wobec niego żadnych konsekwencji.

„Moim błędem było niepowiadomienie organów ścigania, co powinno było zostać natychmiastowo zrobione” – zamyka wpis Natasa Bozova.

Więcej w natemat.pl

Sokołowski szczuje kibol na Częstochowski Marsz Równości

2019/06/04

– Non possumus – grzmi na Facebooku Artur Sokołowski, wiceprezes państwowej spółki RFG i były radny PiS. Postanowił „zwrócić uwagę całej Polski na śmiertelnie poważne niebezpieczeństwo, do jakiego grupa organizatorów II Marszu Równości, lewackich prowokatorów spod znaku Tęczowej Częstochowy, za oficjalną zgodą lewackiego Prezydenta Miasta Częstochowy, Krzysztofa Matyjaszczyka, chce doprowadzić w niedzielę 16 czerwca, dosłownie i w przenośni u stóp Jasnej Góry”.

Wzywa więc na pomoc wojewodę i jego zastępcę, by użyli „narzędzi administracyjnych” do zablokowania marszu. Do prawicowych dziennikarzy apeluje, by nagłośnili „perfidnie zaplanowany niesłychany zamach na polski katolicyzm i Duchową Stolicę Polski”. Organizatorów kontrmanifestacji instruuje, by nie dopuścili „lewactwa ani o centymetr poza czerwoną linię”, którą wiceprezes państwowej firmy wymalował na zdjęciach dołączonych do swego wpisu. Linia pokazuje granicę między miejską al. Sienkiewicza a należącym już do klasztoru placem przed szczytem.

Sokołowski liczy na kibiców. Przypomina, że Jasna Góra zawsze chętnie udziela im gościny podczas dorocznych pielgrzymek. Nie pisze oczywiście o tym, że razem z kibicami do narodowego sanktuarium przyjeżdżają ich nacjonalistyczne transparenty. – Przyszedł czas spłacić część długu wdzięczności i stanąć w obronie Naszej Matki – apeluje manager państwowej firmy. – Wieczny Raków [stowarzyszenie kibiców – przyp. red.], chyba nie muszę więcej pisać…

Przed rokiem organizatorzy I Marszu Równości chcieli przejść z pl. Daszyńskiego do al. Sienkiewicza u podnóża Jasnej Góry – ale doszli tylko do III Alei, bo kontrmanifestanci uprzedzili ich w zgłoszeniu do urzędu miasta swych aż 30 pikiet. W tym roku konkurentom nie udał się ten manewr, ale kontrmanifestacje (zgłoszono siedem) też będą. Np. w celu „wyrażenia sprzeciwu przeciw upublicznianiu i promowaniu treści o charakterze pornograficznym, homoseksualnym i pedofilskim oraz związanych z innymi dewiacjami seksualnymi”.

Więcej w częstochowskiej Wyborczej

Rasistowski atak w gdańskim autobusie

2019/05/28

4 lutego w godzinach wieczornych dwóch obywateli Indii podróżowało autobusem linii 168, który kursuje pomiędzy Wrzeszczem PKP a Kiełpinkiem. Pomiędzy przystankami „Park Naukowo-Technologiczny” i „Damroki” do autobusu wsiadło trzech mężczyzn. Widząc siedzących w tylnej części pojazdu Hindusów zaczęli wykrzykiwać rasistowskie hasła. „Czarnuchy siedzą, a biali muszą stać” – krzyczał jeden z nich. Agresorzy wyzywali i znieważali Hindusów przez kilka minut. Mężczyźni nie reagowali na inwektywy. Kiedy wysiadali na swoim przystanku, jeden z nich został uderzony w plecy. Niedługo po zajściu zgłosili sprawę w komisariacie policji.

Funkcjonariusze zabezpieczyli zdjęcia z monitoringu znajdującego się w autobusie. Jednak do tej pory nie udało się ustalić sprawców rasistowskiego ataku.

– Osoby, które rozpoznają mężczyzn, proszone są o kontakt z policjantami z Wydziału Dochodzeniowo-Śledczego Komendy Miejskiej Policji w Gdańsku pod numerem telefonu 58 321 60 16 lub drogą mailową na adres: [email protected] Zapewniamy anonimowość – apeluje asp. Karina Kamińska z Komendy Miejskiej Policji w Gdańsku.

Źródło: trójmiasto.wyborcza.pl

Obwoźna homofobia znowu na ulicach Gdańska

2019/05/23

Na ulicach Gdańska znowu pojawiła się furgonetka z poniżającymi hasłami wobec osób LGBT, porównującymi ich do pedofilów i atakującymi edukację seksualną. Auto ponownie pojawiło się na ulicach w trakcie kampanii wyborczej i na kilka dni przed Trójmiejskim Marszem Równości. Póki co policja i prokuratura są bezradne wobec tej „obwoźnej homofobii”. Pierwszy raz furgonetka pojawiła się w Gdańsku w lutym tego roku, kiedy w mieście trwała kampania wyborcza po śmierci prezydenta Pawła Adamowicza. Organizatorzy akcji z prawicowo-religijnej Fundacji „Pro prawo do życia” nie kryli, że furgonetka jest częścią kampanii wyborczej.

– Poprzedni prezydent Gdańska intensywnie realizował agendę promocji homoseksualizmu. Okres przedwyborczy to dobry moment na pokazanie zagrożeń, które z tego wynikają – mówił wtedy „Wyborczej” Mariusz Dzierżawski z Fundacji Pro.

Dwaj kandydaci znani ze swych skrajnie prawicowych poglądów – Grzegorz Braun i Marek Skiba, dużą część swojej kampanii poświęcali wtedy na głoszenie podobnych haseł, wymierzonych w osoby LGBT, a także Gdański Model na rzecz Równego Traktowania. Zaprzeczali jednak, że mają coś wspólnego z furgonetką.

Stowarzyszenie Tolerado na rzecz osób LGBT złożyło wówczas zawiadomienie do prokuratury. W zawiadomieniu wskazano popełnienie czynu z art. 212 dotyczącego zniesławienia. Mówi on, że: „Kto pomawia inną osobę, grupę osób, instytucję, osobę prawną lub jednostkę organizacyjną niemającą osobowości prawnej o takie postępowanie lub właściwości, które mogą poniżyć ją w opinii publicznej lub narazić na utratę zaufania potrzebnego dla danego stanowiska, zawodu lub rodzaju działalności, podlega grzywnie albo karze ograniczenia wolności”.

Więcej w Wyborczej

Nienawistna kampania Konfederacji

2019/05/02

„Trzeba mówić ludziom, że Żydzi dostaną naszą polską ziemię, założą Polakom chomąto i będą uprawiać nimi pole. To chwyci. Jak Braun opowiada o batożeniu homoseksualistów, to nam poparcie rośnie!”. Czy to zapiski z tajnego spotkania aktywu propagandowego? Nie, to wykład Sławomira Mentzena, „jedynki” Konfederacji do PE na Pomorzu. Sławomir Mentzen, „jedynka” Konfederacji Korwin Liroy Braun Narodowcy do Parlamentu Europejskiego w województwie pomorskim, wygłosił 25 marca 2019 w Krakowie wykład. Rzecz dotyczyła wyborczej strategii:

„My robimy te badania, te grupy fokusowe, śledzimy, jaki przekaz trafia do wyborców. Wiemy, co mówić, żeby wyborcy nas słuchali. Korzystamy z danych, to jest podejście naukowe. I w sposób naukowy wyszło nam pięć postulatów. Nazwałem je „piątką Konfederacji” i ogłaszam ją światu po raz pierwszy. Nie chcemy Żydów, homoseksualistów, aborcji, podatków i Unii Europejskiej. To najlepiej trafia do naszych wyborców, dlatego nasi wyborcy chcą nas słuchać i z tego powodu wyborcy chcą na nas głosować.

My świadomie podbieramy wyborców PiS-owi i PiS to zauważył”.Mentzen wyjaśnił następnie, co kryje się pod niektórymi hasłami „piątki Konfederacji”.

„Zacznijmy od tematu pierwszego, czyli Żydów” – zapowiedział, a po sali rozszedł się śmiech. Opowiadał, że Żydzi pluli na Polaków w kampanii wyborczej i sugerował, że Polacy zatem powinni robić to samo, ze względu na „rację stanu”.

Powrócił temat ustawy o IPN oraz straszenie, że PiS spłaci roszczenia związane z ustawą 447. Wiceprezes partii Wolność zaczął narzekać, że przekaz o 200 miliardach, które Żydzi zamierzają Polsce odebrać, jest niezrozumiały. Dlatego, jak stwierdził wprost: „trzeba mówić ludziom, że Żydzi dostaną naszą polską ziemię. To bardziej chwyci. I co więcej, myślą państwo, że jak dostaną tę naszą polską ziemię, to będą ją sami uprawiać? Oni zatrudnią Polaków. Założą Polakom chomąto i będą uprawiać nimi pole. Bardziej przerażająca wizja, prawda? W ten sposób trzeba mówić, to trafia do człowieka”.

Więcej w oko.press

Powiesił kukłę Żyda pod siedzibą policji w Łodzi

2019/05/01

Szubienica, a na niej kukła przedstawiająca Jakuba Bermana, polityka, komunistę o żydowskim pochodzeniu, stanęła pod Komendą Policji Wojewódzkiej w Łodzi. „Powiesiłem Żyda. Zrobiłem to!” – krzyczał autor instalacji. Mundurowi robili zdjęcia, ale akcji nie przerwali. Szubienicę ustawił w poniedziałek 30 kwietnia przed gmachem Komendy Wojewódzkiej Policji Sławomir Dul, aktywista, który sam siebie nazywa „liderem opozycji wobec działań oprawców zmowy okrągłostołowej” i walczy – znowu jego słowa – „o wyzwolenie Polski spod okupacji amerykańskiej żydomasonerii”.

Niedługo potem otoczyli go policjanci. Nie kazali mu jednak usunąć instalacji. Robili to za to przechodnie, którzy zwracali uwagę, że kontrowersyjna manifestacja odbywa się na terenie dawnego getta.

Informację o pojawieniu się instalacji potwierdza asp. sztab. Radosław Gwis. – Mężczyzna został wylegitymowany. Mundurowi udokumentowali jego wystąpienie oraz instalację – mówi. Dodaje, że żyjemy w państwie demokratycznym i policja nie mogła zabronić mu manifestowania poglądów. – Sprawą zajmie się wydział dochodzeniowo-śledczy, który sprawdzi, czy naruszył prawo, np. czy nawoływał do czynu zabronionego albo posługiwał się mową nienawiści. Jeśli tak było, sprawiedliwości stanie się zadość – tłumaczy asp. sztab. Gwis.

Justyna Tomaszewska z Centrum Dialogu im. Marka Edelmana mówi, że jest zdruzgotana nie tylko zachowaniem aktywisty, ale także policji. – Jesteśmy oburzeni biernością policji, która nie przerwała antysemickiego wystąpienia. Wszystko ma swoje granice, także wolność słowa.

Więcej w Wyborczej

ONR: Z demokracją nam generalnie nie po drodze.

2019/04/30

– Ty kurwo. Obyś zawisła na szubienicy – przeczytała o sobie Bogusława. I że jest odrażająca, robi dzieciom wodę z mózgu, promuje wynaturzenia, przejebuje dzieciaki na pedałów i powinna wylecieć na pysk. Wszystko przez sześć plakatów. W Piątkowisku pod Pabianicami uczy WOS-u od 18 lat. Dzieciaków ma trochę ze wsi, przyjezdnych, bo rodzice pobudowali się pod miastem. – Tu nie ma domu kultury, świetlicy. Autobus jeździ raz na godzinę. Pomyślałam, że fajnie by było zrobić z nimi coś ekstra.

Zabrała uczniów do łódzkiej siedziby Amnesty International. Spodobało się, rozkręcili w szkole Maraton Pisania Listów w obronie praw człowieka. Szkolne koło Amnesty działa od dziesięciu lat. Dzięki unijnym programom pojechali do Hiszpanii, Włoch, Turcji, na Łotwę, Cypr, Słowację. Dopiero co wrócili z Finlandii.

W 2015 roku przygotowała debatę z rabinem, pastorem, księdzem, muzułmanką i ateistką. A działacze Fabryki Równości poprowadzili warsztaty z tolerancji. Przyszło 50 uczniów. W ruch poszły kleje, nożyczki i kolorowe pisma. Powstały plakaty: „Równa szkoła. Stop dyskryminacji”. Dwóch panów z dzieckiem, kobiety trzymające się za ręce, Robert Biedroń, mężczyzna bez koszulki. Plakaty zawisły w szkole przed końcem roku. Nikomu nie przeszkadzały.

Bogusława: – To była akcja jak wiele innych u nas. Nikt nie zwróciłby na nią uwagi. Afera wybuchła przez dwóch chłopaków, którzy weszli do szkoły i robili zdjęcia. Wieczorem do Bogusławy zadzwoniła była uczennica: – Wiesz, co się dzieje w internecie?

Pabianicki oddział ONR-u na Facebooku chwalił się sukcesem. Dzięki nim skandaliczna wystawa zniknie ze szkoły. W komentarzach Bogusława przeczytała, że jest kurwą i próbuje przejebać dzieci. I wiele więcej. Pisała żona kolegi z pracy czy nauczyciel historii z liceum. Profile podpisane imieniem i nazwiskiem.

Cały reportaż w Dużym Formacie

W Opolu radykalna prawica grozi społecznikom

2019/04/16

Jeszcze w ubiegłym roku społecznicy prowadzili swoją działalność w budynku na zapleczu ul. Krakowskiej. Z lokalu musieli się jednak wyprowadzić, ponieważ budynek został zburzony w ramach rewitalizacji głównej ulicy miasta. Ratusz udostępnił im jednak lokale przy ul. Luboszyckiej, które fundacja wyremontowała własnymi siłami. Od końca stycznia z nowej przestrzeni mogą już korzystać opolanie i organizacje pozarządowe.

– Prowadzimy tu tylko akcje społeczne i kulturalne, nie podejmujemy żadnych innych działań, na przykład politycznych – mówi Maksym Krawczyk z fundacji KrakOFFska36.

– Niedawno znów obklejono nam lokal nalepkami z groźbami. Poprzednie, które propagowały organizacje nacjonalistyczne, bagatelizowaliśmy. Ale teraz ich treść, przekaz się zaostrza – mówi Krawczyk.

Na naklejkach dominuje krzyż celtycki i napis „Zaj… was, k…wy”. – Na razie to tylko naklejki, ale obawiamy się, że za dwa tygodnie polecą nam szyby lub podziurawią nam opony w samochodzie. Spodziewamy się różnych złych akcji ze strony narodowców – mówi Krawczyk.

O tym, że takich działań nie można lekceważyć, mówi Damian Wutke z organizacji Otwarta Rzeczpospolita – Stowarzyszenie Przeciw Antysemityzmowi i Ksenofobii: – Lekceważenie doprowadziło do tego, że dziś ludziom, którzy przyklejają takie rzeczy, wydaje się, że są bezkarni, bo nikt na to nie reagował. Krzyż celtycki jest symbolem, który się kojarzy jednoznacznie, symbolem wykorzystywanym przez grupy radykalne. Grupy, które swoim programem czynią nienawiść do wszelkich mniejszości, do ludzi, zgromadzeń i grup, które wydają się dla nich inne, gorsze, takie, które według nich nie mają prawa tutaj być. Lekceważenie tego tylko pogarsza sytuacje. Niereagowanie na mowę nienawiści prowadzi do tego, że sytuacja będzie jeszcze gorsza.

Więcej w opolskiej Wyborczej

Antysemickie komentarze na stronie Muzeum Powstania Warszawskiego

2019/04/14

Wydawać by się mogło, że w mieście tak doświadczonym przez historię nie powinno być miejsca na antysemityzm. Nic bardziej mylnego. Nawet na stronie Muzeum Powstania Warszawskiego aż roi się od antysemickich komentarzy. A zaczęło się od opublikowania na Facebooku MPW zdjęcia z żonkilem. „My im żonkile, oni nam ‚wdzięczni’ i solidarni roszczenia…. ale co tam… płaszczyć się na kolanach lubimy”; „Muzeum Powstania Warszawskiego powinno się zajmować Powstaniem Warszawskim. Na to dostaje pieniądze”; „Przecież to nie dotyczy Polaków, a propagowanie to nic innego jak zdrada narodowa! To Polska nie Polin!” – to tylko niektóre z komentarzy.

Pojawiły się też wpisy utrzymane w ostrzejszym tonie. Jeden z komentatorów napisał wprost, że „trzeba wkoncu zrobić wypad z tymi żydami bo to co oni robią już się w głowie nie mieści” (pisownia oryginalna -red.). Przytoczony post nie jest niestety żadnym wyjątkiem.

Więcej w natemat.pl

Senator PiS Grzegorz Bierecki zapowiedział „oczyszczenie Polski”

2019/04/11

Nie ustaniemy, aż nie doprowadzimy do pełnego oczyszczenia Polski z ludzi, którzy nie są godni należeć do naszej wspólnoty narodowej – powiedział w środę w Białej Podlaskiej senator PiS Grzegorz Bierecki z okazji 9 rocznicy katastrofy lotniczej w Smoleńsku. Opozycja jest oburzona, emocji nie kryją także internauci. „To język nazistów” – piszą.

Posłanka Joanna Kluzik-Rostkowska z PO zadała pytanie, kogo miał na myśli senator Bierecki, gdy mówił o tych, którzy oczyszczają Polskę. „Jak rozumieć ‚nie ustaniemy’? Czy np. Joachim Brudziński nie ustanie? Jarosław Gowin? Beata Szydło?” – zastanawiała się polityczka, kierując tweeta do prominentnych członków partii rządzącej. Odpowiedział jej Joachim Brudziński. Szef MSWiA stwierdził, że wypowiedź Biereckiego była „głupia” i powinien za nią przeprosić. Dodał także, że słowa te dają paliwo opozycji.

Więcej w natemat.pl

Pobicie geja w Warszawie

2019/03/23

Od roku Tomasza prześladuje sąsiad. Wyzywa go od „pedałów” i każe „wyp… z osiedla”. Tydzień temu pobiegł za nim, złapał w sklepie i uderzył w twarz. Od tamtej pory mężczyzna nie wychodzi z domu sam. Policja wciąż szuka napastnika. – Nie afiszuję się ze swoją orientacją, ale nie ukrywam jej. Znajomi i sąsiedzi wiedzą. Pewnie wiedział też on – mówi 41-letni Tomasz. Mieszka na Gocławiu, pracuje jako tłumacz.

14 marca wieczorem wracał do domu. Po godz. 20 wysiadł z autobusu na pętli Gocław i szedł ul. Jugosłowiańską w stronę bloku, w którym mieszka. Przed sklepem na wysokości ul. Tatarkiewicza stało dwóch mężczyzn, pili piwo. – Kiedy przechodziłem obok, jeden z nich krzyknął w moją stronę: „Ty pedale, ty kurw…!”. – Przyspieszyłem kroku, obejrzałem się za siebie i dostrzegłem, że mnie goni. W międzyczasie wyciągnąłem telefon i zadzwoniłem pod 112. Powiedziałem, gdzie jestem i co się dzieje. Kilka sekund później wbiegłem do przypadkowego sklepu. Tam napastnik mnie złapał i uderzył z pięści w twarz. Pomogła mi ekspedientka, wpuściła mnie na zaplecze i tam zamknęła – relacjonuje Tomasz.

Policja przyjechała po kilkunastu minutach, ale napastnik uciekł. Poszkodowany dokładnie opisał agresora i poszedł do domu. – Myślałem, że obejdzie się bez pomocy medycznej, ale następnego ranka obudziłem się z potwornym bólem twarzy. Oko było sine i spuchnięte – opowiada.

Więcej w Wyborczej

Grozili śmiercią grupie Romów. Ruszył proces mieszkańców Prudnika

2019/03/13

Do zdarzenia doszło w maju ub. roku w Prudniku, gdy Grzegorz K. wracał z grilla u kolegi. Mężczyzna przyznaje, że pił wtedy sporo alkoholu, bo był w trakcie rozwodu i miał z tego powodu stresy. – W drodze do domu poszedłem się załatwić koło śmietników, a wtedy ktoś zaczął mnie wyzywać – mówił w trakcie śledztwa Grzegorz K. – Byłem pod wpływem alkoholu, dlatego nie pamiętam, co do nich mówiłem. Zauważyłem, że te osoby są narodowości romskiej, ale nie był to dla mnie problem. Nie pamiętam, dlaczego wyzywałem ich od Cyganów. Widocznie musieli mi coś powiedzieć.

Zarzuty, oprócz Grzegorza K., usłyszał też jego kolega Mirosław K. Oskarżeni nie stawili się jednak na pierwszej rozprawie, dlatego sąd odczytał wyjaśnienia, jakie składali w postępowaniu przygotowawczym.

– Tego dnia przyszedł mnie Grzegorz i powiedział, że zaczepiają go obcy ludzie. Poprosił mnie o to, żeby zobaczyć, co tam się dzieje – wyjaśniał śledczym Mirosław K. – Poszliśmy na ulicę Traugutta. Była tam romska rodzina. Grzegorz zaczął do nich krzyczeć, wyzywał ich od brudasów i wywiązała się szarpanina. Wtedy został skaleczony w rękę.

Jeden z pokrzywdzonych poinformował dziś sąd, że mężczyźni wyjaśnili sobie to zajście, a sprawca przeprosił. O losie oskarżonych zdecyduje Sąd Okręgowy w Opolu, przed którym dziś (12.03) ruszył proces.

Źródło: opole.maszemiasto.pl

Obraźliwy transparent kibiców Lechii Gdańsk „Pedofile z LGBT – łapy precz od naszych dzieci”

2019/03/12

W Gdańsku w poniedziałek wieczorem Lechia Gdańsk grała mecz z Wisłą Płock. W pierwszej połowie spotkania na stadionie Energa Gdańsk, przed sektorem, na którym miejsca zajmują najbardziej zagorzali kibice Lechii, wywieszono transparent „Sodomici, pedały i pedofile z LGBT – łapy precz od naszych dzieci!”. Po około pół godzinie napis zniknął. Kibice Lechii Gdańsk nie po raz pierwszy umieszczają na trybunach kontrowersyjne hasła, między innymi o treści politycznej. Wcześniej podczas meczów wywieszali m.in transparenty z hasłami: „Łączy nas nienawiść do komuny i ojczyzny zdrajców”, „K..wy i śmiecie, czemu dzieci bijecie” czy skierowany przeciwko uchodźcom napis „Witajcie w piekle, zbłąkane owieczki”.

Wieczorem incydent skomentowała na Facebooku prezydentka Gdańska Aleksandra Dulkiewicz: „To miało być piękne, sportowe święto, które niestety zostało zakłócone przez chuligański wybryk. Kibicuję całym sercem Lechia Gdańsk, ale nie ma zgody na propagowanie mowy nienawiści w przestrzeni publicznej. Na naszych stadionach nie ma miejsca na wywieszanie transparentów nienawiści. Niedawno każdy z nas boleśnie przekonał się do czego prowadzi podsycanie do agresji. Nie pozwólmy na hejt w naszym otoczeniu!” – napisała Aleksandra Dulkiewicz.

Więcej w Wyborczej

Pracownik ministerstwa Ziobry po godzinach „wieszał” europosłów

2019/03/09

W listopadzie 2017 r., podczas pikiety na placu Sejmu Śląskiego w Katowicach, przy pomniku Wojciecha Korfantego, narodowcy powiesili na symbolicznych szubienicach zdjęcia europosłów, którzy zagłosowali za rezolucją Parlamentu Europejskiego ws. praworządności w Polsce. Jeden z mężczyzn, młody blondyn – ten, który trzymał symboliczną szubienicę ze zdjęciem Michała Boniego – próbował niezdarnie zasłonić twarz szalikiem. Z ustaleń „Wyborczej” wynika, że to Jakub Kalus, prawnik pracujący wówczas w Ministerstwie Sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry.

Kalus to działacz Ruchu Narodowego pełniący funkcję pełnomocnika z województwa śląskiego. Jako najmłodszy kandydat (ma 33 lata) startował w ostatnich wyborach na prezydenta Katowic. Przedstawił się jako „wychowawca kolonijny, aktywista lokalny i inicjator wydarzeń społecznych i kulturalnych”. Przegrał walkę o fotel prezydenta, dostał 1,5 proc. (1763 głosy).

Zapytaliśmy Ruch Narodowy, czy to Kalus trzymał szubienicę ze zdjęciem Michała Boniego i czy pracował lub współpracował wówczas z Ministerstwem Sprawiedliwości.

– Jakub Kalus jest związany tajemnicą zawodową ws. pełnionych przez niego obowiązków zawodowych. Jego działalność społeczna nie ma przełożenia na działalność zawodową ani odwrotnie – odpowiedział Tomasz Cynkier z biura prasowego Ruchu Narodowego. Potwierdził, że Kalus był na pikiecie z szubienicami: „W swoim czasie wolnym, korzystając z przysługujących mu praw obywatelskich, wziął udział w happeningu w Katowicach. Został poproszony o przemówienie o braku odpowiedzialności europosłów m.in. przed Trybunałem Stanu”.

Zdaniem Cynkiera „próba wywoływania reperkusji z tego tytułu nosi znamiona dyskryminacji z uwagi na poglądy polityczne”.

Więcej w Wyborczej

Nienawistny transparent na meczu Legii

2019/03/03

Zofia Klepacka, brązowa medalistka olimpijska w windsurfingu, skrytykowała podpisaną przez prezydenta Warszawy Deklarację LGBT+. Kibice Legii postanowili stanąć za nią murem i podczas ostatniego meczu wywiesili na trybunach homofobiczny transparent. Klepacka zamieściła post, w którym wyraziła ostry sprzeciw „przeciwko promocji środowisk LGBT”, podkreślając, że „nie o taką Warszawę walczył w jej powstaniu dziadek”. Post został usunięty przez moderatorów portalu społecznościowego, ale to tylko rozgrzało emocje.

Klepacka na swoim profilu co kilka dni informuje, że swojego zdania o karcie LGBT+ nie zmieni. Skarży się także, że padła ofiarą internetowego hejtu.

„Do dziwnych zdarzeń dochodzi w moim mieście. Środowisko LGBT domaga się tolerancji, a nie tak dawno mnie shejtowali i powyzywali za okładkę z Naszym Janem Pawłem II, Księdzem Popiełuszko, Kardynałem Wyszyńskim [chodzi o okładkę „Gazety Polskiej” – przy. red.] To im wolno, a nam nie. Kategorycznie mówię >nie< na LGBT!” – czytamy w jednym z jej postów.

Wsparcia postanowili jej udzielić kibice Legii, którzy podczas piątkowego meczu z Miedzią Legnica przygotowali okolicznościowe transparenty: „Zośka jesteśmy z Tobą” oraz skandaliczny: „Warszawa wolna od pedalstwa”. Wywiesili je na „Żylecie”.

Więcej w Wyborczej

Dominik Furman wyzywa Tarasa Romanczuka w czasie meczu

2019/02/17

Dominik Furman – piłkarz Wisły Płock wyzywał reprezentanta Polski i kapitana Jagiellonii Białystok Tarasa Romanczuka (z pochodzenia Ukraińca). Nazwał go „banderowcem i farbowanym lisem”. Stało się to podczas meczu obu drużyn w Białymstoku. Do zdarzenia doszło w drugiej połowie meczu Jagiellonia Białystok – Wisła Płock, który rozegrano w sobotę (16 lutego) na stadionie w Białymstoku. Po meczu piłkarz Jagiellonii Taras Romanczuk oświadczył: – Gramy przeciwko rasizmowi, a on wyzywa mnie od bandery. Trudno zachować emocje. Moja rodzina była również zamordowana przez Banderę. Ostatni raz podałem rękę Furmanowi.

Błyskawicznie zareagował zastępca prezydenta Białegostoku Rafał Rudnicki, który skomentował zdarzenie na Facebooku: „To się nie mieści w głowie… Mowa nienawiści na piłkarskim boisku??? Podczas meczu Jagiellonia Białystok – Wisła Płock Dominik Furman wyzywał Tarasa Romanczuka od „banderowców”. Tarasa, którego rodzinę mordowali banderowcy… To niebywały skandal i potrzebna jest szybka reakcja PZPN i prezesa Zbigniewa Bońka. To afera większa od „słynnego”, brutalnego faulu Peszki na Novikovasie. Wszak mowa nienawiści doprowadziła już do niejednej tragedii”.

Więcej w Wyborczej

Ataki na tle rasistowskim w woj. lubelskim

2019/01/30

49-latek z Białej Podlaskiej odpowie za napaść na obywatela Bangladeszu. Zwyzywał go i dotkliwie pobił za kolor skóry – ustalili śledczy. Mężczyzna zaatakował również Polaka, który stanął w obronie obcokrajowca. 49-letni mechanik z Białej Podlaskiej odpowie przede wszystkim za pobicie z powodu przynależności narodowej i rasowej. Z ustaleń prokuratury wynika, że agresję u mężczyzny wzbudził ciemniejszy kolor skóry obcokrajowca. Akt oskarżenia przeciwko Witoldowi P. trafił właśnie do Sądu Okręgowego w Lublinie.

Do awantury doszło w połowie września ubiegłego roku w jednym z klubów w Białej Podlaskiej. Kilka dni później do tamtejszej komendy policji zgłosił się Mohammad R. z Bangladeszu i zawiadomił o pobiciu. Z jego relacji wynika, że kiedy bawił się w klubie, został zaatakowany przez obcego mu mężczyznę. Napastnik wymierzył mu przynajmniej kilka ciosów w twarz. Później kopał go po całym ciele. Wyzywał go przy tym od „czarnuchów” i „brudasów”.

Tak całe zdarzenie opisał nie tylko pokrzywdzony, ale również postronni świadkowie. O agresji ze strony Witolda P. mówiła m.in. para, która feralnej nocy bawiła się w klubie. Oboje zabrali pobitego mężczyznę do łazienki, by opatrzyć mu rany. Witold P. miał wtedy pójść za nimi i ponownie zaatakować Muhammada R. Złamał mu przy tym nos. Śledczy ustalili, że 49-latek zaatakował również Polaka, który próbował bronić obcokrajowca. Dostał za to pięścią w twarz.

Napastnik został szybko zatrzymany przez policjantów. Podczas późniejszego przysłuchania przyznał, że kilka razy uderzył czarnoskórego mężczyznę. Obcokrajowiec miał bowiem otrzeć się o niego, kiedy przechodził przez parkiet.

– Miałem wrażenie, że zrobił to celowo i się zdenerwowałem – wyjaśniał śledczym Witold P. Przyznał również, że mógł znieważyć obcokrajowca. Wyjaśnił jednak, że nie pamięta szczegółów, bo był pijany.

Więcej w Dzienniku Wschodnim

Antysemicka animacja TVP Info o zbiórce WOŚP

2019/01/12

Podczas programu „Minęła 20” wyemitowano krótką animację, na której Hanna Gronkiewicz Waltz powołuje do życia kukiełkę Jerzego Owsiaka. Założyciel WOŚP organizuje zbiórkę pieniędzy, które następnie w całości do worów pakuje była prezydent Warszawy. Na banknocie o nominale 200 złotych widać symbol gwiazdy Dawida. Redakcja OKO.press zauważyła coś jeszcze… W programie Michała Rachonia „Minęła 20” (TVP Info) w wyemitowanym w 10 stycznia 2019 pokazano nowy odcinek animacji „plastusie”. Krótkie skecze wyśmiewające polityków (opozycji) pojawiają się tam regularnie. Tym razem TVP Info w swoim stylu przypomina, że zbliża się Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy.

W pierwszej scenie animacji widzimy kukiełkę przypominającą Hannę Gronkiewicz-Waltz, która zagląda do pustych skrzyń i waliz. Nie ma pieniędzy. Postanawia zatem uszyć sobie kolejną kukiełkę – Jerzego Owsiaka. Lalka, nakręcana kluczem, ożywa i zaczyna mówić: „cześć siema”. Następnie organizuje zbiórkę i przywozi Hannie Gronkiewicz-Waltz kupę pieniędzy.

Dwustuzłotówka leżąca na stosie banknotów ma narysowany symbol – gwiazdę Dawida. Dokładnie w miejscu, w którym na prawdziwych dwustuzłotówkach znajduje się symbol trójkąta.

Stowarzyszenie Otwarta Rzeczpospolita wystąpiło do Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji z prośbą o przyjrzenie się animacji wyemitowanej w TVP.

Więcej w oko.press

Napadli 16-latka bo miał za długie włosy i za wąskie spodnie

2019/01/09

Dwaj młodzi mężczyźni napadli 16-latka w miejskim autobusie. Grozili mu nożem, kopali, a wcześniej odcięli drogę do kierowcy. Na koniec wyrwali drzwi i uciekli. – Ludzie patrzyli przez okno i myśleli tylko o sobie – komentuje chłopak. Janek, 16-letni uczeń pierwszej klasy liceum na Targówku, około godz. 15.30 w ostatni czwartek jechał autobusem linii 145 w kierunku ronda Wiatraczna. Zajął miejsce na końcu przegubowca. Na przystanku przy ul. Szwoleżerów w Ząbkach dosiadło się do niego dwóch mężczyzn. – Zaczęli mnie wyzywać od „pedałów”, „debili”, „ciot”. Na początku nie zwracałem uwagi i miałem to gdzieś. Myślałem, że się przed sobą popisują. Nagle jeden z nich wyciągnął nóż, a drugi poszedł do przodu autobusu, żeby zablokować mi drogę ucieczki do kierowcy – opowiada licealista. Według jego relacji napastnicy mieli jakieś 18-19 lat. Byli ubrani w dresy, jeden z nich nosił czapkę z daszkiem z napisem „Praga” i znaczkiem Legii Warszawa.

Janek nie wiedział, co zrobić. Milczał, nie odpowiadał na wulgarne zaczepki. Nagle jeden z mężczyzn mocno kopnął go w nogę, a drugi groził mu m.in. słowami: „Zaraz ci wy…, pedale j…”, „Oddawaj telefon, bo ci zap…lę”. Uważa, że padł ich ofiarą, bo nie podobała im się jego fryzura i ubranie. – Mam dość długie włosy, chodzę w obcisłych spodniach. Stąd wyzwiska – twierdzi.

Policjanci na przystanek Rafii przed skrzyżowaniem ul. Chełmżyńskiej i Marsa blisko Gocławka przyjechali kilka minut później. Zabrali ucznia do radiowozu, przez chwilę szukali sprawców po okolicy, po czym odwieźli Janka do domu. Tego samego dnia pojechał z tatą do komisariatu, żeby złożyć zeznania.

Janek podkreśla, że autobusem jechało ponad 15 osób. – Ludzie popatrzyli sekundę i odwracali wzrok. Trochę przykre, bo gapili się przez okno i myśleli tylko o sobie. Tylko na koniec podeszła do mnie jedna starsza pani, chciała jakoś pomóc, uspokoić mnie. Myślała, że jesteśmy kolegami i wybuchła między nami sprzeczka – dodaje uczeń liceum.

Więcej w Wyborczej

Jest prawomocny wyrok w sprawie wpisu: „Trzeba to coś złapać i ogolić na łyso”

2018/12/29

Sąd Apelacyjny w Gdańsku uznał Annę Kołakowską winną znieważenia posłanki Agnieszki Pomaski i nakazał jej zapłatę tysiąca złotych grzywny. Dodatkowo sąd II instancji obciążył skazaną kwotą 100 złotych kosztów postępowania apelacyjnego. Wyrok jest prawomocny.

Wpis: „Trzeba to coś złapać i ogolić na łyso” autorstwa Kołakowskiej pojawił się w maju 2016 r. na jednym z portali społecznościowych jako komentarz do zdjęcia przedstawiającego posłankę PO drącą kartkę z treścią projektu uchwały przygotowanej przez PiS. Pomaska stwierdziła, że tekst jest kompromitujący i Sejm nie może przyjąć takiej uchwały. – Mam nadzieję, że ta uchwała skończy w ten sposób – powiedziała podczas debaty.

Kołakowska nawiązała w tym wpisie do losu, jaki spotkał w trakcie II wojny światowej wiele kobiet, które utrzymywały intymne stosunki z Niemcami. Szykanowano je właśnie między innymi goląc je na łyso. – Według tego wpisu należy Agnieszkę Pomaskę potraktować jak prostytutkę, jak kogoś, kto kolaboruje w sferze intymnej z wrogiem. To już jest ciężka zniewaga – komentował w trakcie odczytywania wyroku sędzia Krzysztof Noskowicz. Sędzia odniósł się także do braku woli ze strony oskarżonej do przyznania do błędu i przeproszenia. – Nie można wyrażać chęci pogodzenia się w ten sposób, że to ktoś inny najpierw powinien mnie przeprosić skoro ja wyraziłem komuś krzywdę – podnosił sędzia. Odniósł się także do patriotyzmu, na który powoływała się Kołakowska. – Jest smutne, że ta definicja patriotyzmu jest taka dokładnie, jak głosi ją ten, kto o tym mówi, a jeśli ktoś się z tym nie zgadza, to już nie jest patriotyzm – dodał na koniec.

Więcej na tvn24.pl

Bezwzględne więzienie zamiast prac społecznych za pobicie Etiopczyka

2018/12/29

„Czarny, czarny, poczekaj, stój!” – krzyknął Tomasz B. i wspólnie z drugim mężczyzną zaczęli gonić Etiopczyka Salomona Demissie. Później przycisnęli go do muru i pobili. Jeden z napastników został skazany na karę bezwzględnego więzienia. „Sąd miał na uwadze niezwykle lawinowy wzrost w ostatnich latach przestępstw z nienawiści” – czytamy w uzasadnieniu wyroku, które właśnie zdobyliśmy. Na ławie oskarżonych zasiadło dwóch kolegów: 32-letni Tomasz B. oraz 36-letni Paweł Z. Obaj – jeszcze w komisariacie – powiedzieli, że tego dnia razem pili alkohol i razem pobili Etiopczyka. Przyznali się do winy. Ale skazany został tylko jeden z nich.

Paweł Z. podał, że przy pierwszym przesłuchaniu przyznał się i poddał karze, gdyż był trzymany bez obiadu, zabrany z miejsca pracy, bardzo przestraszony i podpisałby wszystko, aby tylko wyjść z prokuratury. Ostatecznie podniósł, że nie ma dowodów ani świadków na jego obecność czy udział w zdarzeniu” – czytamy w uzasadnieniu wyroku, jakie w połowie grudnia sporządził Sąd Okręgowy w Warszawie.

Jego kolega Tomasz B. dodawał: – Nie ukrywam, miałem przebłyski, że się z Pawłem widzieliśmy, ale czy Paweł uczestniczył w tym zdarzeniu, czy dopuścił się tego czynu, to ja nie wiem. Mocno w to wątpię, z tego co go znam. Oskarżonego nie rozpoznał też pokrzywdzony ani świadkowie. Również policjant, który przygotował po zdarzeniu notatkę służbową, nie potrafił odpowiedzieć, dlaczego wskazał Pawła Z. jako sprawcę. W miejscu zdarzenia nie było też monitoringu.

Z tych powodów sąd ostatecznie uniewinnił mężczyznę. Sąd uznał co prawda, że napastników było dwóch, ale przyjął, że drugi z nich pozostaje „nieustalony”, skoro brak jest dowodów, że był nim Paweł Z. Drugi z mężczyzn usłyszał jednak wyrok: 10 miesięcy bezwzględnego więzienia oraz 10 tysięcy złotych nawiązki. To kara znacznie surowsza od tej, którą proponowała prokuratura, czyli ograniczenie wolności polegające na wykonywaniu nieodpłatnych prac społecznych.

„Sąd miał na uwadze niezwykle lawinowy wzrost w ostatnich latach przestępstw z nienawiści” – napisał w uzasadnieniu wyroku sędzia Michał Piotrowski. Przytoczył statystyki Prokuratury Krajowej.

Więcej na tvnwarszawa.tvn24.pl

Syn premiera Mazowieckiego składa zawiadomienie do prokuratury przeciw Jackowi Międlarowi

2018/12/21

Wojciech Mazowiecki, syn premiera pierwszego niekomunistycznego rządu, złożył zawiadomienie w sprawie wystąpienia Jacka Międlara podczas demonstracji narodowców 13 grudnia. Postępowanie wszczyna też wrocławska prokuratura.

W 37. rocznicę wprowadzenia stanu wojennego znany z antysemickich wypowiedzi były ksiądz lżył Tadeusza Mazowieckiego i spalił jego fotografię. – Nigdy nie krył się ze swoimi żydokomunistycznymi, bolszewickimi inklinacjami. Trzymam portret zdrajcy – wykrzykiwał Jacek Międlar. – Portret człowieka, który sprawił, że wrogowie nie zostali rozliczeni, który w polskich podręcznikach jest stawiany za bohatera. Zdrajców stawia się nam za autorytet! W jakim kraju żyjemy? W kraju, który dał nam ten komunistyczny parch!

Międlar podczas wystąpienia Lecha Wałęsę nazwał z kolei „komunistycznym zdrajcą”. Nawiązał też do znanego antysemickiego stereotypu, mówiąc, że „to starozakonni budowali bezpiekę”.

Więcej w Wyborczej

Stowarzyszenie Otwarta Rzeczpospolita również złożyło zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa ściganego z urzędu przez Jacka Międlara.

Turek z Warszawy pobity przez kiboli Legii szuka sprawców

2018/12/17

– Mieszkam w Polsce od 15 lat. Jestem obywatelem tego kraju. Czuję się częścią polskiego społeczeństwa. Nigdy wcześniej nie przydarzyło mi się coś takiego. Wiem, że to margines, ale nie odpuszczę. To, że mam ciemniejszą skórę i mówiłem po turecku, nie może być powodem do bicia – mówi Efe Türkel, menedżer z branży turystycznej.

Opowiada, że w sobotę ok. 19 w autobusie 521 z Miedzeszyna został zaatakowany przez pięciu kiboli w barwach Legii. Efe Türkel jechał z kolegą. Rozmawiali po turecku. – Mężczyźni w barwach Legii zaczęli nas wyzywać: „Brudasy w…ć stąd”. Byli coraz bardziej agresywni. Śpiewali rasistowską piosenkę. Starałem się ich uspokoić. Mówiłem, że jestem Polakiem, że też czasem chodzę na mecze Legii. Mężczyźni chcieli, żebyśmy razem z nimi wyszli z autobusu. Odmówiliśmy. Jeden z nich uderzył mnie mocno z główki w twarz. Podszedłem do kierowcy. Poprosiłem, żeby zareagował. Kierowca przycisnął czerwony guzik. Patrol nie przyjechał. Napastnicy, słysząc o wezwaniu policji, wysiedli na najbliższym przystanku – opisuje Efe Türkel.

Razem z kolegą poszli na posterunek policji na stacji metra Centrum, żeby zgłosić napaść. Tam mieli usłyszeć od dyżurnego, że policjanci mają mnóstwo pracy. Poradził im, żeby spróbowali na komisariacie przy Wilczej. – To niedaleko, więc poszliśmy. Na Wilczej też usłyszeliśmy, że nie mają czasu. Radzili zgłosić się na komisariat policji przy Mrówczej w Wawrze, bo w tej dzielnicy doszło do ataku. Dyżurny z Wilczej zadzwonił przy nas na Mrówczą. Chyba usłyszał, że policjanci z Wawra również nie mają czasu. Powiedział mi, żeby zgłosić się na Mrówczą w niedzielę – opowiada Efe Türkel. W drodze powrotnej jeszcze raz zaszedł na posterunek przy stacji metra Centrum i poprosił o zbadanie alkomatem. – Byliśmy trzeźwi. Policjant był zdziwiony, że chcę takie badanie. Poprosiłem o zapisanie wyniku. Tak na wszelki wypadek, gdyby napastnicy tłumaczyli się, że byliśmy pijani i się awanturowaliśmy – stwierdza Efe Türkel. W niedzielę poszedł z teściem na komisariat przy Mrówczej. Znowu usłyszał, że policjanci są zajęci i na zgłoszenie pobicia będzie musiał czekać nawet kilka godzin. Jak opowiada, funkcjonariusze zasugerowali mu, żeby wrócił do domu i czekał na telefon z komisariatu. Wtedy ma wrócić na posterunek, by zgłosić rasistowski atak.

Więcej w artykule w Gazecie Wyborczej.

Otwarta Rzeczpospolita zwróciła się do Komendanta Stołecznego Policji z prośbą o wyjaśnienie zaistniałej sytuacji. Przypomnieliśmy, że przestępstwa motywowane uprzedzeniami i nienawiścią powinny spotykać się z natychmiastową reakcją Policji.

Festiwal nienawiści w wykonaniu Jacka Międlara

2018/12/10

Spotkanie ze zwolennikami byłego księdza Jacka Międlara, który słynie z nacjonalistycznych, agresywnych wystąpień, zorganizował jeden z dwóch Klubów Gazety Polskiej w Dąbrowie Górniczej. Początkowo miało się ono odbyć w restauracji Villa Moda, ale gdy wieść się rozeszła, właściciel lokalu zaczął otrzymywać groźby, że ktoś może mu spalić restaurację. Ostatecznie więc spotkanie, które miało status zarejestrowanego zgromadzenia publicznego, odbyło się w niedzielę pod pomnikiem Bohaterów Czerwonych Sztandarów, potocznie zwanym w Dąbrowie Górniczej „Hendriksem”.

Międlar zaczął serdecznie witać się z uczestnikami. – Nasz wielki polski patriota jest teraz obściskiwany przez kobiety, aż mu zazdroszczę. Taki jest jednak przywilej lidera – komentował ten widok Piotr Rybak, wrocławski przedsiębiorca, skazany za spalenie we Wrocławiu kukły Żyda.

– Proszę pana, dlaczego pan nic nie robi? Jest pan tu, aby przestrzegać konstytucji i jej bronić. W wystąpieniach tych ludzi jest tyle mowy nienawiści, że więcej się nie da. To jest moje miasto i nie życzę sobie, aby padały tu takie obelżywości – mówiły do policjantów uczestniczki kontrmanifestacji.

Władze miasta rozwiązały zgromadzenie dopiero po godzinie, gdy podpalono zdjęcia Karola Marksa i Włodzimierza Lenina. Zwolennicy Międlara zaczęli się modlić i śpiewać hymn Polski. Gdy tylko przerwali na chwilę, policjanci otoczyli uczestników nielegalnego już zgromadzenia i zaczęli ich legitymować.

Międlar w ostatniej chwili zdołał jeszcze zaprosić swoich zwolenników do zakupu swojej książki. Sprzedawano ją z żółtego busa. Można było dostać autograf.

Więcej w Wyborczej

Wyrok za pobicie muzułmanki i ośmieszanie islamu

2018/12/06

Do pobicia muzułmanki na warszawskiej Woli doszło we wrześniu 2017 r. Dzięki pomocy przypadkowego mężczyzny udało się uratować kobietę i złapać sprawcę. W jej obronie stanął ortodoksyjny Żyd. We wtorek zapadł wyrok w tej sprawie. Sprawcę skazano na cztery miesiące pozbawienia wolności w zawieszeniu na rok. Nakazano mu także lekturę książki „Ani życie, ani wojna. Czeczenia oczami kobiet” Petry Prochazkovej.

– Jestem Żydem. Szedłem w czwartek rano do synagogi. Usłyszałem krzyki. Podbiegłem i widziałem, jak mężczyzna kopie po nogach leżącą na trawniku kobietę w tradycyjnym stroju muzułmańskim. Obok stały jeszcze dwie kobiety, które były razem z nim – opowiadał „Stołecznej” świadek zajścia, który stanął w obronie kobiety. Dodał, że sprawca tłumaczył się, że muzułmanka go śledziła. Okazało się, że kobieta szła za nim, bo mijając ją, mężczyzna rzucił w jej kierunku, że Mahomet był pedofilem. Prawdopodobnie chciała zrobić mu zdjęcie i przekazać policji. We wtorek 4 grudnia sąd wydał wyrok w tej sprawie. Skazał mężczyznę na cztery miesiące pozbawienia wolności w zawieszeniu na rok. Mężczyzna odpowiadał nie tylko za pobicie, ale także obrazę uczuć religijnych oraz znieważenie grupy ludności ze względu na ich wyznanie. Kamil B. ośmieszał islam, twierdząc, że „Allah i Mahomet są pedofilami”, obrażał uchodźców, porównując ich do terrorystów oraz „wysyłając ich do gazu”.

Sylwia Gregorczyk-Abram, adwokat, która prowadziła tę sprawę pro bono, podkreśla, że „mowa nienawiści jest skuteczną bronią, która potrafi pozostawić głębokie rany”. – Tym samym jest ona formą przemocy, a każda przemoc jest karalna. Co parę dni dowiadujemy się o jakimś brutalnym pobiciu czy znieważeniu kogoś na tle narodowościowym bądź rasowym. A mowa nienawiści w internecie jest wręcz wszechogarniająca – dodaje.

Więcej w Wyborczej

Nienawistna piosenka w podstawówce

2018/11/25

Uczniowie Szkoły Podstawowej nr 3 im. Jana Pawła II w Sycowie śpiewali na ocenę kontrowersyjną piosenkę Lecha Makowieckiego „Rok 966” – donosił lokalny oddział portalu naszemiasto.pl. Co na to kurator oświaty i sama nauczycielka? Dziennikarze skierowali pytania w tej sprawie do dolnośląskiego kuratora oświaty. Zdaniem Romana Kowalczyka, w szkole nie ma miejsca na tego typu praktyki. – Szkoła musi być miejscem krzewienia kultury i kształtować postawy szacunku dla innych ludzi. Terminy, które są złowrogie i upokarzające, w którą stronę by nie były kierowane, są niedopuszczalne. Tego typu rzeczy nie mogą mieć miejsca – mówił portalowi Onet, który również opisał tę sprawę.

22 listopada nauczycielka w obecności zastępcy dyrektora przeprosiła uczniów obiecując, że z nimi porozmawia na temat kontrowersyjnego tekstu. Przekonywała, że jego słowa wstrząsnęły również nią. „Pytanie więc, dlaczego postanowiła udostępnić dzieciom ten tekst oraz film na You Tube? Pod linkiem udostępnionym przez nauczycielkę dzieciom na lekcji pełno jest komentarzy promujących nacjonalizm i homofobię, np.: „Chwała wielkiej, katolickiej Polsce od Łużyc po Zaporoże, od Bałtyku po Morze Czarne”, „Nie dotyczy zdrajców z PO i Nowoczesnej”, „Lewaki, LG i inne takie wynocha z mojego społeczeństwa, a kysz, czy nie widzisz ten Pański krzyż?”, „Chwała i sława wielkiej Polsce a wrogom śmierć!” – pyta naszemiasto.pl.

Przypomnimy więc, co zaserwowała swoim uczniom. „Przetrwaliśmy czas rozbiorów/ I brunatne zło/ Komunistów i lewaków/ Genderowe dno/ Od dżihadu ocalimy świat kolejny raz/ Tylko Panie miej w opiece nas!” – brzmi fragment utworu Lecha Makowieckiego. Nauczycielka zadała uczniom wysłuchanie piosenki na kanale YouTube, a następnie wszyscy wspólnie odśpiewali ją w klasie, za co dostali piątki – informował o tym właśnie sycowski portal naszemiasto.pl.

Więcej w serwisie dziennik.pl

 

Nastolatki hajlowały w Auschwitz. Sprawa w prokuraturze

2018/10/10
Prokuratura Rejonowa w Oświęcimiu zajmie się sprawą trzech nastolatek, które na terenie byłego niemieckiego obozu koncentracyjnego unosiły ręce w geście faszystowskiego pozdrowienia. Zdjęcie z muzeum Auschwitz znalazło się na Instagramie jednej z nastolatek. Internauci materiał przesłali do przedstawicieli muzeum. Na zdjęciu widać trzy nastolatki przed Bramą Śmierci byłego niemieckiego nazistowskiego obozu koncentracyjnego Auschwitz w Oświęcimiu.

Młode dziewczyny wykonują faszystowski gest pozdrowienia. – Dyrekcja Muzeum podjęła decyzję o skierowaniu do Prokuratury Rejonowej w Oświęcimiu zawiadomienia o podejrzeniu popełnienia przestępstwa w trybie art. 256 kk oraz art. 261 kk – powiedział w rozmowie z portalem WP.pl Bartosz Bartyzel, rzecznik prasowy Muzeum Auschwitz.

Rzecznik prasowy podkreślił, że tego typu zachowanie pokazuje, jak ważna jest tylko edukacja, ale również odpowiednie wychowanie.

Źródło: rp.pl

Wg Policji i Prokuratury krzyż celtycki nie jest symbolem zakazanym

2018/10/03

Uzasadnienie decyzji o umorzeniu dochodzenia jest skandaliczne. Chodziło o Marsz Żołnierzy Wyklętych w Hajnówce. Śledczy z policji i prokuratury uznali m.in., że walka o wolność ojczyzny usprawiedliwia ludobójstwo, a krzyż celtycki nie tylko nie jest symbolem rasistowskim, ale jest wręcz prawnie chroniony. Rzecznik Praw Obywatelskich w całości zaskarżył decyzję Prokuratury Rejonowej w Białymstoku. Prokuratura umorzyła dochodzenie w sprawie propagowania faszyzmu, używania symboli faszystowskich i znieważenia mieszkańców Podlasia podczas „III Hajnowskiego Marszu Żołnierzy Wyklętych”. Zorganizowały go środowiska nacjonalistyczne („ONR” i Narodowa Hajnówka).

Przypomnijmy: marsz odbył się 24 lutego 2018 roku – w rocznicę ludobójstwa prawosławnych mieszkańców wsi przez żołnierzy Narodowych Sił Zbrojnych dowodzonych przez Romulada Rajsa ps. „Bury”. Tego dnia na ulicach Hajnówki uczestnicy marszu eksponowali symbole:

  • „krzyża celtyckiego”;
  • „falangi”;
  • odznaki trupiej główki z piszczelami (tzw. „SS -Totenkopf”) wraz z literami ŚWO („Śmierć Wrogom Ojczyzny”)

Całość tekstu w oko.press

Mowa nienawiści kandydata PiS

2018/10/03

Podlaska Platforma Obywatelska we wtorek (2.10) złożyła zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa poprzez szerzenie mowy nienawiści przez kandydata PiS na burmistrza Suchowoli. PO wzywa PiS do wycofania z wyborów jego kandydatury. PiS nie zamierza. Kandydat PiS na burmistrza Suchowoli Wiesław Bruzgo w pełnych nienawiści, wyjątkowo wulgarnych słowach od dłuższego czasu komentuje działania swoich – jak można zrozumieć – politycznych przeciwników.

Bruzgo, nawiązując do zamachów we Francji, pisał: „Zdebilałe żabojady i tchórze bez honoru”. O Hilary Clinton: „Wredna, fałszywa i sprzedajna k…!!!”. W innym wpisie groził: „Pod ścianę z k…- ja chętnie wykonam wyrok!”,. O posłance Kamili Gasiuk-Pihowicz: „Co za piz… zdz…”. O Lechu Wałęsie: „Pier…czerwony śmieć!!!. O posłance Joannie Scheuring-Wielgus: „Co za pier… ścierwo antyPolskie!!!”. O pośle Krzysztofie Mieszkowskim: „Wredna, fałszywa i sprzedajna k…!!!”. O pośle Stefanie Niesiołowskim: „Ten śmieć już dawno powinien przestać oddychać!!!”.

Zdjęcie, na którym widnieją Jacek Kuroń, Bronisław Geremek i Adam Michnik, opatrzył komentarzem: „Już dwóch z tych bydlaków nie oddycha, ale trzeci ciągle szkodzi Polsce za trzech! Czas najwyższy, żeby i ta szumowina się skończyła!!!”. Wpisów podobnej treści i tego typu sformułowania pod adresem szeregu osób znanych z publicznej działalności, a zwłaszcza polityków (zwłaszcza z obecnej opozycji wobec PiS), jest mnóstwo.

Więcej w Wyborczej

Śledztwo ws. politycznych aktów zgonu

2018/09/28

Prezydenci 11 miast podpisali rok temu deklarację dotyczącą działań w sprawie migracji. Młodzież Wszechpolska wystawiła im za to w sieci „akty zgonu politycznego”. – Prokuratura zmienia formę postępowania z dochodzenia na śledztwo – mówi Grażyna Wawryniuk z Prokuratury Okręgowej w Gdańsku. – W lipcu ubiegłego roku postępowanie zostało wszczęte o przestępstwo z artykułu 256 paragraf 1 Kodeksu karnego, to jest nawoływanie do nienawiści. Wówczas miało formę dochodzenia – mówi Grażyna Wawryniuk z Prokuratury Okręgowej w Gdańsku. Jednak we wrześniu tego roku prokuratura wszczęła w tej sprawie śledztwo.

– Prokurator, analizując materiały, które do tej pory zebrał w toku postępowania, powziął potrzebę dokonania oceny zachowań osób, które stworzyły i opublikowały te akty zgonu w kontekście już nie tylko artykułu 256, ale również innych przepisów karnych, w tym artykułu 119 Kodeksu karnego – tłumaczy Wawryniuk. Artykuł 119 mówi m.in. o bezprawnej groźbie. Grozi za to do pięciu lat więzienia. Jako pierwsze o wszczęciu śledztwa w sprawie „politycznych aktów zgonu” poinformowało w czwartek Radio Zet.

Więcej na tvn24.pl

Antysemicki atak i groźby karalne wobec arcybiskupa Rysia i rabina Pasha

2018/09/26

Arcybiskup Grzegorz Ryś i rabin Boaz Pash z Jerozolimy wezmą udział w debacie „Przełom czasu w judaizmie i chrześcijaństwie”, która odbędzie się w najbliższy czwartek w Lublinie. Tymczasem znany z antysemickich treści serwis „Gazeta Warszawska” wezwał czytelników: „Wypałować tych dwóch bandziorów”. Co na to prokuratura? „To otwarta już apostazja i profanacja, zbydlęcenie katolickiej świątyni. Mossad w cywilu będzie pilnował porządku! Czy polscy katolicy w Lublinie, a i chyba w całej Polsce, upadli tak nisko, że na to pozwolą?” – pyta w artykule z 13 września redakcja zamieszczającego antysemickie treści portalu gazetawarszawska.com. Arcybiskupa Grzegorza Rysia nazywa „żydowskim deprawatorom polskiej młodzieży”. „Tego bydlaka nie wolno tolerować, no chyba że los Polski jest nam obojętny. Należy desakralizować ubiór biskupi Rysia poprzez zerwanie łańcucha z krzyżem i koloratki. Wziąć pały, wypałować tych dwóch bandziorów, Dominikanów wypędzić z Lublina! Banicja!!!” – czytamy na stronie.

To nie pierwszy atak tej gazety internetowej na arcybiskupa Rysia. 29 sierpnia arcybiskup Grzegorz Ryś brał udział w obchodach 74. rocznicy likwidacji łódzkiego getta. Podczas uroczystości mówił m.in.: – Zagładę w dużej mierze stworzyli ludzie, trzeba to powiedzieć, niestety, z bólem serca, ludzie, których wychowywały Kościoły chrześcijańskie na swoich nabożeństwach.

Tej wypowiedzi serwis „Gazeta Warszawska” poświęcił osobny tekst. Pisownia oryginalna: „Dawanie fałszywego świadectwa o bliźnim jest grzechem ciężkim, zaś wspólne modlitwy z żydami – jako apostazja i bluźnierstwo przeciwko Panu Bogu – są obciążone exkomuniką. (…) Taki degenerat jak G. Ryś podlega banicji i nikomu nie wolno go wspierać”.

– Niedawno miały miejsce atak na synagogę w Gdańsku i zniszczenie tablicy upamiętniającej żydowskich mieszkańców Kalisza. Wezwanie do przemocy z nienawiści wymaga zdecydowanego potępienia – przekonuje o. Tomasz Dostatni, który będzie moderował czwartkową debatę. – Typ reakcji serwisu „Gazeta Warszawska” na wydarzenie oparte na dialogu i debacie pokazuje, że tym bardziej trzeba tego typu spotkania organizować i szybko reagować na pojawiające się wezwania do nienawiści – dodaje.

Więcej w lubelskiej Wyborczej

Wszechpolacy na listach wyborczych w Białymstoku

2018/09/22

Co najmniej dwóch członków Młodzieży Wszechpolskiej znalazło się na listach PiS w wyborach samorządowych w Białymstoku. Bartosz Sokołowski i Marcin Zabłudowski, dotychczas szerzej znani z kontrowersyjnych happeningów, dziś przedstawiani są przede wszystkim jako współpracownicy posła Adama Andruszkiewicza. – To skandaliczne – komentowała obecność tych dwóch kandydatów na listach PiS Jowita Chudzik z podlaskiej PO. Obydwaj kandydaci zostali zaprezentowani na konwencji Prawa i Sprawiedliwości w Białymstoku.

Z incydentów, z których zasłynęli obydwaj kandydaci, tłumaczył ich natomiast poseł PiS z Białegostoku, Jacek Żalek. – Palenie kukły to zwyczaj, który przyszedł do nas z zachodniej Europy. W Niemczech palenie kukieł jest codziennością – stwierdził. Jego zdaniem „wynika to prawdopodobnie z dużo niższej niż w Polsce kultury politycznej”. – Jeżeli ktoś wzoruje się na Niemcach, na Francuzach, przynosi te zwyczaje do Polski, nie znaczy to, że od razu jest kimś kontrowersyjnym – dodał Żalek. Inni pytani w Sejmie przez TVN24 posłowie Prawa i Sprawiedliwości nie chcieli komentować sprawy. Znacznie chętniejsi byli natomiast posłowie opozycji. – Dotychczas mogliśmy mówić jedynie, że jest parasol ochronny nad ONR [Obozem Narodowo-Radykalnym – przyp. red.], nad Młodzieżą Wszechpolską, nad tymi skrajnie prawicowymi, rasistowskimi organizacjami, ale PiS odcinał się od tego – zauważała szefowa Nowoczesnej, Katarzyna Lubnauer. – To jest przede wszystkim przyzwolenie na nienawiść w polskim życiu publicznym – dodawał Marcin Kierwiński (PO). – To jest przyzwolenie na to, żeby wygłaszać tezy, które mogą rodzić tak naprawdę faszyzm – podkreślił.

Więcej na tvn24.pl

Atak na synagogę w Gdańsku

2018/09/20

W środę wczesnym wieczorem nieznany sprawca wrzucił do środka Nowej Synagogi w Gdańsku Wrzeszczu duży kamień. Sprawą zajmuje się policja. „W trakcie święta Jom Kippur miała miejsce napaść. Sprawca wrzucił przez okno dużych rozmiarów kamień. W przedsionku, do którego wpadł kamień, siedziały kobiety oczekujące na Neilę – końcową modlitwę Jom Kippur. W pobliżu przebywały dzieci. Kamień przeleciał kilkanaście centymetrów od twarzy jednej z kobiet. Został wrzucony do oświetlonego pomieszczenia z bliskiej odległości” – informują przedstawiciele Żydowskiej Gminy Wyznaniowej w Gdańsku.

„Ataki na synagogi w święto Jom Kippur były dość częsta praktyką nacjonalistycznych bojówek w Polsce, lecz miało to miejsce w latach trzydziestych ubiegłego wieku” – zauważają przedstawiciele Żydowskiej Gminy Wyznaniowej w Gdańsku.

Więcej w trójmiejskiej Wyborczej

Małopolska kurator: „Dzieci, brońcie się przed islamem”

2018/09/14

– Co to jest? Nawoływanie do wojny religijnej? – pytają nauczyciele. „Potem się dziwimy, że dzieci muzułmanów żyjących w Polsce mają w szkole przes…e” – pisze publicysta katolickiego portalu Deon. To reakcje na słowa kurator Barbary Nowak skierowane do uczniów II LO w Krakowie. Najpierw msza w kościele Mariackim, potem uroczyste ślubowanie klas pierwszych na Rynku Głównym, wreszcie spotkanie z prezydentem Andrzejem Dudą, który na dziedzińcu szkoły odsłonił pomnik upamiętniający wiktorię wiedeńską (miniaturę tego, którego Austriacy nie chcą na Kahlenbergu) – tak społeczność II LO im. Króla Jana III Sobieskiego świętowała we wtorek 335. rocznicę bitwy pod Wiedniem.

„Patron waszej szkoły to wspaniały król, który potrafił obronić całą Europę przed islamem. Musicie brać z niego przykład (…). Życzę wam odwagi w przyznawaniu się do polskości i do Boga (…). Bądźcie wierni Polsce i wierni Bogu” – powiedziała ślubującym pierwszakom małopolska kurator oświaty Barbara Nowak.

Więcej w Wyborczej

Rasistowski atak w Rawiczu

2018/09/12

Do zdarzenia doszło 9 września po godzinie 21. – Grupa osób słownie zaatakowała obywatela Białorusi. Krzyczeli „Polska dla Polaków”, kazali wracać mu do kraju. Oczywiście wszystko było przekazane w sposób bardziej wulgarny – relacjonuje w rozmowie z Onetem asp. sztab. Beata Jarczewska, rzeczniczka prasowa policji w Rawiczu. Zaatakowany mężczyzna próbował oddalić się od agresorów, ale ci nie odpuszczali.

Dobiegło do niego dwóch nastolatków, zaczęli go bić i kopać po całym ciele. Dołączyła do nich kobieta. Wszystkie te osoby zostały zatrzymane przez policję i usłyszały zarzuty z art. 119 Kodeksu karnego – mówi Jarczewska. – 46-latka najbliższe miesiące może spędzić w areszcie – dzisiaj sąd rozpatrzy wniosek prokuratury o zastosowanie wobec niej aresztu tymczasowego m.in. z uwagi na to, że dopuściła się swojego czynu w recydywie. 17-latek został objęty dozorem policyjnym, a 16-latek odpowie przed sądem rodzinnym.

Źródło: poznan.onet.pl

Umorzone postępowanie ws. ataku na „14 kobiet z mostu”

2018/09/11

Prokuratura uznała, że pobicie kobiet na Marszu Niepodległości nie naruszyło interesu społecznego i umorzyła wniosek o ściganie agresywnych nacjonalistów. Narodowcy tylko „okazywali niezadowolenie”. „To bezpośredni dowód na przyzwolenie wobec działań skrajnej prawicy” – mówi antyfaszystowska działaczka Zofia Marcinek. „Chyba nigdy nie czułam się aż tak wykluczona przez moje państwo, które «nie widzi interesu społecznego» w ściganiu tych, co lżą, kopią, szarpią i opluwają swoich współobywateli pod flagą biało-czerwoną” – mówi OKO.press Elżbieta Podleśna.

Prokuratura umorzyła postępowanie wobec uczestników Marszu Niepodległości, którzy bili, deptali i opluwali kobiety, protestujące podczas demonstracji nacjonalistów – informuje OKO.Press Podleśna. 49-letnia psychoterapeutka wraz z grupą Obywatelek RP i członkiń Warszawskiego Strajku Kobiet w Święto Niepodległości 2017 roku stanęła na trasie na trasie przemarszu z transparentem „Stop faszyzmowi”.

Wobec uczestniczek wciąż toczy się postępowanie za zakłócenie Marszu Niepodległości. Antyfaszystowskie wystąpienie było nielegalne, gdyż nowelizacja ustawy o zgromadzeniach wprowadzona przez PiS zabrania organizowania kontrdemonstracji w promieniu 100 metrów od wydarzenia.

Więcej w oko.press