Monitoring « Otwarta Rzeczpospolita

Czaputowicz broni narodowca z rządu przed Żydami…

2019/01/07

„Polska jest państwem suwerennym i rząd ma prawo decydowania” – tak minister spraw zagranicznych Jacek Czaputowicz bronił wejścia narodowca Adama Andruszkiewicza do rządu przed krytyką ze strony organizacji żydowskich. Tyle że suwerenności Polski nikt nie kwestionuje. OKO.press wyjaśnia ministrowi czego nie zrozumiał. Adam Andruszkiewicz, były prezes Młodzieży Wszechpolskiej, został powołany na stanowisko wiceministra cyfryzacji 28 grudnia 2018. Jak pisaliśmy wówczas w OKO.press, Andruszkiewicz nienawidzi muzułmańskich uchodźców, środowiska LGBT i Donalda Tuska, ale wychwala Donalda Trumpa.

Nie jest też jasne, jakie ma kompetencje – przedstawiciele rządu mówili głównie o tym, że Andruszkiewicz jest bardzo popularny w mediach społecznościowych (jeśli to ma być kryterium, to znany youtuber Sylwester Wardęga powinien zostać premierem).

List AJC skomentował w radiu RMF FM w sobotę 5 grudnia minister spraw zagranicznych prof. Jacek Czaputowicz. W tym samym wywiadzie minister uznał Donalda Tuska za „nieformalnego reprezentanta Niemiec” oraz stwierdził, że „na pewno nie jest reprezentantem Polski”. (OKO.press pisało o tym tu).

Te słowa odbiły się szerokim echem – przykrywając równie kuriozalną wypowiedź ministra w sprawie posła Andruszkiewicza, od niedawna jego kolegi z rządu.

Minister Czaputowicz mówił: „Myślę, że mamy tutaj do czynienia z nominacją na stanowisko wiceministra posła, który zdobył pewne poparcie, i nie będzie ingerencji ze strony innych państw w proces wewnętrzny Polski. Myślę, że nie ma tego zagrożenia. (…) Polska jest państwem suwerennym.

Sama w wyniku procesu wyborczego wybiera swoje władze, te władze reprezentują społeczeństwo i rząd ma prawo do decydowania, kto będzie zasiadał na stanowiskach związanych z rządem, czyli wiceministrów”. „Stanowcza odpowiedź szefa MSZ” — ucieszył się natychmiast prorządowy portal wPolityce.pl. OKO.press musi zauważyć, że odpowiedź jest co prawda stanowcza, ale zupełnie nie na temat.

Więcej w oko.press

Czy Polska wydali czeczeńskiego blogera i skaże go na tortury?

2019/01/05

Polska wszczęła postępowanie w sprawie zobowiązania do powrotu do kraju Tumsu Abdurachmanowa, czeczeńskiego blogera, krytyka reżimu Ramzana Kadyrowa, a także jego osobistego wroga. Zdaniem obrońców praw człowieka odesłanie aktywisty do Rosji to narażenie go na tortury, a niewykluczone, że także na śmierć. W listopadzie 2015 r., jeszcze jako zastępca dyrektora przedsiębiorstwa telekomunikacyjnego Elektroswiaz, w drodze do pracy zetknął się przypadkowo z Islamem Kadyrowem, ówczesnym szefem administracji czeczeńskiego prezydenta Ramzana Kadyrowa. Kadyrowowi nie spodobała się długa broda Tumsu, a także karykatury na duchowieństwo republiki, które miał w telefonie (został przeszukany).

Podczas dalszego przesłuchania zarzucono mu kierowanie sektą religijną i postawiono przed wyborem: ucieczka, a w razie złapania śmierć lub sprowadzenie do kierownictwa republiki wszystkich członków sekty. A ponieważ żadnej sekty nie było, Tumsu z rodziną zdecydował się opuścić Czeczenię. Najpierw szukał schronienia w Gruzji, a kiedy odmówiono mu statusu uchodźcy, przyleciał do Polski. W międzyczasie w Czeczenii wszczęto przeciwko niemu śledztwo w sprawie udziału w walkach po stronie Państwa Islamskiego, choć stemple w paszporcie Tumsu świadczą o tym, że w tym okresie nie mógł być w Syrii.

Już za granicą Abdurachmanow rozpoczął aktywną działalność blogerską. Dziś jest jednym z najbardziej znanych i konsekwentnych krytyków reżimu Ramzana Kadyrowa. W 2017 roku Aleksiej Nawalny umieścił go w swojej dziesiątce najlepszych youtuberów Rosji. Filmy Abdurachmanowa oglądają miliony i tym samym dowiadują się o zbrodniach i bezprawiu czeczeńskich władz.

1 grudnia 2017 roku Urząd ds. Cudzoziemców odmówił Czeczenowi udzielenia ochrony, bo nie uwierzył w jego opowieść. Według Szefa Urzędu Rafała Rogali, wszczęcie postępowania karnego przeciwko Tumsu nie oznaczało, iż został uznany za winnego. Urząd zasugerował też, że Czeczen nie zrobił wszystkiego, by dowieść swojej niewinności, nie zawiadomił oficjalnie czeczeńskiej prokuratury o stemplach w paszporcie. Poza tym prokuratura mu w końcu odpisała, a czeczeński sąd rozpatrywał skargę złożoną przez jego adwokata, więc skąd pewność, że sprawa będzie prowadzona w sposób niezgodny z prawem?

20 grudnia bloger otrzymał od straży granicznej zawiadomienie o wszczęciu postępowania w sprawie zobowiązania do powrotu. 4 stycznia miał się stawić na przesłuchanie w jednostce Straży Granicznej, ale tego nie zrobił w obawie o swoje bezpieczeństwo. – Zbyt duże ryzyko, że mnie zatrzymają i deportują. Na decyzji Straży Granicznej jest napisane, że znajduję się w bazie osób niepożądanych na terytorium RP – tłumaczy swoją decyzję.

Petycję z żądaniem niewysyłania Tumsu do Czeczeni można podpisać na portalu naszademokracja.pl

Więcej w tekście L. Annanikowej w Gazecie Wyborczej

Oświadczenie AJC ws. nominacji Andruszkiewicza

2019/01/05

Z zaniepokojeniem przyjęliśmy decyzję o powołaniu Pana Posła Adama Andruszkiewicza na stanowisko sekretarza stanu w Ministerstwie Cyfryzacji. W latach 2015-2016 Pan Andruszkiewicz był Prezesem Młodzieży Wszechpolskiej, ruchu znanego z nacjonalistycznej doktryny, który kontynuuje tradycję międzywojennej organizacji studenckiej o tej samej nazwie. W swojej „Deklaracji ideowej” z 1931 r. Młodzież Wszechpolska twierdziła, że „Żydzi są grupą rasowo obcą”, a „wytyczną […] polityki polskiej wobec Żydów winna być kulturalna, polityczna i gospodarcza izolacja oraz najdalej idące zmniejszenie ich liczby w Państwie”. Polityczne dziedzictwo ruchu, który otwarcie głosił idee rasistowskie i propagował dyskryminację na tle etnicznym na uniwersytetach – jak to czyniła Młodzież Wszechpolska w latach trzydziestych – rodzi poważne pytania dotyczące jego dzisiejszej obecności w sferze publicznej.

„Kiedy najnowsze badania opinii publicznej na temat antysemityzmu pokazują, jak poważnym problemem jest jego poziom w Europie, zwalczanie mowy nienawiści w Internecie staje się kluczowym zadaniem. Decyzja o powołaniu byłego prezesa organizacji nacjonalistycznej na wiceministra ds. cyfryzacji zaskakuje, szczególnie w świetle ostatnich sondaży, które pokazują, że antysemityzm w cyberprzestrzeni jest dla Europy rosnącym zagrożeniem. Chcemy wierzyć, że polskie organy ścigania będą podejmować działania w odpowiedzi na mowę nienawiści i podżeganie do nienawiści w Internecie” – powiedziała Agnieszka Markiewicz, dyrektor warszawskiego biura AJC Central Europe.

AJC zwraca również uwagę na wyniki raportu opublikowanego w grudniu zeszłego roku przez Agencję Praw Podstawowych Unii Europejskiej (FRA): coraz więcej Żydów w Europie nie czuje się dziś bezpiecznie w swoich krajach. Co najmniej osiemdziesiąt procent twierdzi, że antysemityzm jest poważnym problemem, ale władze nie podejmują kroków, które skutecznie przeciwdziałałyby temu zjawisku. Dotyczy to również Internetu, w którym prawie 90% polskich Żydów dostrzega więcej antysemityzmu niż to miało miejsce poprzednio (większy odsetek odnotowano tylko we Francji). Warto też zauważyć, że 77 proc. ankietowanych w Polsce uważa antysemityzm w życiu politycznym za problem – i pod tym względem Polskę „wyprzedza” tylko Wielka Brytania.

04.01.2019, Warszawa

AJC Central Europe jest częścią sieci 33 biur AJC zlokalizowanych na całym świecie i obejmuje swym zasięgiem Czechy, Estonię, Litwę, Łotwę, Polskę, Słowację i Węgry. We współpracy z lokalnymi społecznościami żydowskimi promujemy wartości demokratyczne i partnerstwo transatlantyckie, wzmacniamy więzi między państwami Europy Środkowej
i Izraelem oraz przeciwstawiamy się antysemityzmowi i ekstremizmowi.

Początek procesu ws. delegalizacji Stowarzyszenia „Duma i Nowoczesność”

2019/01/04

Wniosek o delegalizację stowarzyszenia Duma i Nowoczesność, którego członkowie wiosną 2017 roku uczestniczyli w sfilmowanych przez dziennikarzy TVN24 obchodach rocznicy urodzin Adolfa Hitlera, rozpatruje dzisiaj od rana Sąd Rejonowy w Gliwicach. O rozwiązanie stowarzyszenia, którego siedziba mieści się w Wodzisławiu Śląskim, wnioskował w połowie lutego ubiegłego roku starosta wodzisławski. Do postępowania zmierzającego do delegalizacji Dumy i Nowoczesności włączyła się także Prokuratora Okręgowa w Gliwicach, prowadząca śledztwo w sprawie propagowania nazistowskiego ustroju w postaci zorganizowania obchodów urodzin Hitlera.

Jej przedstawiciel, prokurator Jacek Pańczyk, ocenił w rozmowie z dziennikarzami, że w działalności stowarzyszenia doszło do „rażącego naruszenia prawa” poprzez propagowanie ideologii nazistowskiej. – Nie ma możliwości oddzielenia działalności stowarzyszenia od działania jego członków, którzy uczestniczyli w obchodach – dodał Pańczyk. Na piątek sąd zaplanował przesłuchanie czworga świadków, jednak jeden się nie stawił. W sądzie obecni byli przedstawiciele starosty wodzisławskiego, gliwickiej prokuratury, a także kuratorka stowarzyszenia Duma i Nowoczesność Joanna Wojas-Pawlak i przewodniczący stowarzyszenia Mateusz S. – To, co każdy z nas robi w swoim czasie prywatnym, jest w jego gestii, więc tutaj nie ma możliwości w ogóle wiązać tego z działalnością stowarzyszenia, które do tej pory w żaden sposób nie propagowało treści, które byłyby niezgodne z prawem” – mówiła Wojas-Pawlak.

Więcej na tvn24.pl

Abraham Foxman o Andruszkiewiczu

2019/01/03

Powołanie Adama Andruszkiewicza wzbudza kontrowersje nie tylko w Polsce, ale także za granicą. „Wydaje się, że Polska osiągnęła nowy poziom, powołując (do rządu – red.) neonazistowskiego antysemitę, który będzie odpowiedzialny za Internet i media społecznościowe” – powiedział w rozmowie z internetowym wydaniem nowojorskiego dziennika „The Algemeiner” Abraham Foxman, były dyrektor Ligi Przeciwko Zniesławieniu, jednej z najważniejszych organizacji żydowskich na świecie, obecnie szef programu zwalczającego antysemityzm w nowojorskim Muzeum Dziedzictwa Żydowskiego. – Gdzie są głosy oburzenia w Polsce i UE? A gdzie jest Departament Stanu USA – zapytał.

Adam Andruszkiewicz 31 grudnia został powołany przez Mateusza Morawieckiego na stanowisko wiceministra w Ministerstwie Cyfryzacji. Z kolei od 28 grudnia pełni funkcję sekretarza stanu w resorcie. Od 2015 roku Andruszkiewicz jest posłem na Sejm. Do parlamentu wszedł z list Kukiz’15, później przystąpił do koła Wolni i Solidarni. Obecnie jest posłem niezrzeszonym. W latach 2015-2016 Adam Andruszkiewicz był prezesem Młodzieży Wszechpolskiej.

Więcej na gazeta.pl

W Bielsku gościli uchodźcy z Czeczenii

2019/01/02

Czeczeni w stolicy Podbeskidzia byli od 27 do 30 grudnia. W ostatnim dniu ich pobytu spotkał się z nimi prezydent Jarosław Klimaszewski. Na placu Bolesława Chrobrego czeczeńskie dzieci zaprezentowały swój ludowy taniec, a następnie goście wspólnie ze zgromadzonymi mieszkańcami zatańczyli poloneza. Przyjezdni nie mieli czasu na nudę. Odwiedzili dom opieki „Samarytanin”, gdzie najmłodsi z nich wystąpili przed pensjonariuszami. Zawitali także do Środowiskowego Centrum Pomocy i „Kubiszówki”, gdzie zorganizowano rozmaite warsztaty. Gratką dla nich był wjazd kolejką na Szyndzielnię. Szczególnie dla tych, którzy pierwszy raz w życiu byli w górach.

Czeczeni w Bielsku-Białej pojawili się na zaproszenie Inicjatywy Obywatelskiej „Witaj”.

Źródło: beskidzka24.pl

Prawa człowieka w Polsce – Adam Bodnar podsumowuje rok 2018

2018/12/31

Agresja służb i szykany wobec mediów, protesty w Sejmie, ustawa o IPN, Marsz Równości w Lublinie, Święto Niepodległości i wyroki europejskich trybunałów – RPO Adam Bodnar podsumowuje najważniejsze wydarzenia 2018 roku. „Ochrona praw polskich obywateli staje się coraz trudniejsza, zachwiano równowagą władz, mamy próby upolitycznienia instytucji”. Rzecznik Praw Obywatelskich Adam Bodnar  z okazji 70-lecia podpisania Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka podsumował 10 najważniejszych wydarzeń dla obrońców praw człowieka i praworządności w Polsce w 2018 roku. Pisze w „Rzeczpospolitej”, że liczba wyzwań rośnie.

„Dziś realizacja wielu praw obywateli, wynikających zarówno z Deklaracji, jak i z Konstytucji, jest zagrożona. Ich ochrona staje się coraz trudniejsza, zwłaszcza wobec zachwiania równowagi władz i dążenia do upolitycznienia instytucji publicznych”.

Zdaniem RPO w 2018 roku szczególnie istotne były:

  1. Reportaż Superwizjera TVN o polskich neonazistach;
  2. Nowelizacja ustawy o IPN;
  3. Wyrok Trybunału Sprawiedliwości UE w sprawie wycinki Puszczy Białowieskiej;
  4. Protest opiekunów osób z niepełnosprawnościami;
  5. Uniewinnienie Tomasza Komendy po 18 latach więzienia;
  6. Wyrok Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w sprawie ekshumacji smoleńskich;
  7. Postanowienie Sądu Apelacyjnego w Lublinie w sprawie Marszu Równości;
  8. Decyzja TSUE o zastosowaniu środków tymczasowych w sprawie ustawy o SN;
  9. Obchody Święta Niepodległości;
  10. Pogrzeb bezdomnej Ewy Musiał.

Więcej na oko.press

Jest prawomocny wyrok w sprawie wpisu: „Trzeba to coś złapać i ogolić na łyso”

2018/12/29

Sąd Apelacyjny w Gdańsku uznał Annę Kołakowską winną znieważenia posłanki Agnieszki Pomaski i nakazał jej zapłatę tysiąca złotych grzywny. Dodatkowo sąd II instancji obciążył skazaną kwotą 100 złotych kosztów postępowania apelacyjnego. Wyrok jest prawomocny.

Wpis: „Trzeba to coś złapać i ogolić na łyso” autorstwa Kołakowskiej pojawił się w maju 2016 r. na jednym z portali społecznościowych jako komentarz do zdjęcia przedstawiającego posłankę PO drącą kartkę z treścią projektu uchwały przygotowanej przez PiS. Pomaska stwierdziła, że tekst jest kompromitujący i Sejm nie może przyjąć takiej uchwały. – Mam nadzieję, że ta uchwała skończy w ten sposób – powiedziała podczas debaty.

Kołakowska nawiązała w tym wpisie do losu, jaki spotkał w trakcie II wojny światowej wiele kobiet, które utrzymywały intymne stosunki z Niemcami. Szykanowano je właśnie między innymi goląc je na łyso. – Według tego wpisu należy Agnieszkę Pomaskę potraktować jak prostytutkę, jak kogoś, kto kolaboruje w sferze intymnej z wrogiem. To już jest ciężka zniewaga – komentował w trakcie odczytywania wyroku sędzia Krzysztof Noskowicz. Sędzia odniósł się także do braku woli ze strony oskarżonej do przyznania do błędu i przeproszenia. – Nie można wyrażać chęci pogodzenia się w ten sposób, że to ktoś inny najpierw powinien mnie przeprosić skoro ja wyraziłem komuś krzywdę – podnosił sędzia. Odniósł się także do patriotyzmu, na który powoływała się Kołakowska. – Jest smutne, że ta definicja patriotyzmu jest taka dokładnie, jak głosi ją ten, kto o tym mówi, a jeśli ktoś się z tym nie zgadza, to już nie jest patriotyzm – dodał na koniec.

Więcej na tvn24.pl

Bezwzględne więzienie zamiast prac społecznych za pobicie Etiopczyka

2018/12/29

„Czarny, czarny, poczekaj, stój!” – krzyknął Tomasz B. i wspólnie z drugim mężczyzną zaczęli gonić Etiopczyka Salomona Demissie. Później przycisnęli go do muru i pobili. Jeden z napastników został skazany na karę bezwzględnego więzienia. „Sąd miał na uwadze niezwykle lawinowy wzrost w ostatnich latach przestępstw z nienawiści” – czytamy w uzasadnieniu wyroku, które właśnie zdobyliśmy. Na ławie oskarżonych zasiadło dwóch kolegów: 32-letni Tomasz B. oraz 36-letni Paweł Z. Obaj – jeszcze w komisariacie – powiedzieli, że tego dnia razem pili alkohol i razem pobili Etiopczyka. Przyznali się do winy. Ale skazany został tylko jeden z nich.

Paweł Z. podał, że przy pierwszym przesłuchaniu przyznał się i poddał karze, gdyż był trzymany bez obiadu, zabrany z miejsca pracy, bardzo przestraszony i podpisałby wszystko, aby tylko wyjść z prokuratury. Ostatecznie podniósł, że nie ma dowodów ani świadków na jego obecność czy udział w zdarzeniu” – czytamy w uzasadnieniu wyroku, jakie w połowie grudnia sporządził Sąd Okręgowy w Warszawie.

Jego kolega Tomasz B. dodawał: – Nie ukrywam, miałem przebłyski, że się z Pawłem widzieliśmy, ale czy Paweł uczestniczył w tym zdarzeniu, czy dopuścił się tego czynu, to ja nie wiem. Mocno w to wątpię, z tego co go znam. Oskarżonego nie rozpoznał też pokrzywdzony ani świadkowie. Również policjant, który przygotował po zdarzeniu notatkę służbową, nie potrafił odpowiedzieć, dlaczego wskazał Pawła Z. jako sprawcę. W miejscu zdarzenia nie było też monitoringu.

Z tych powodów sąd ostatecznie uniewinnił mężczyznę. Sąd uznał co prawda, że napastników było dwóch, ale przyjął, że drugi z nich pozostaje „nieustalony”, skoro brak jest dowodów, że był nim Paweł Z. Drugi z mężczyzn usłyszał jednak wyrok: 10 miesięcy bezwzględnego więzienia oraz 10 tysięcy złotych nawiązki. To kara znacznie surowsza od tej, którą proponowała prokuratura, czyli ograniczenie wolności polegające na wykonywaniu nieodpłatnych prac społecznych.

„Sąd miał na uwadze niezwykle lawinowy wzrost w ostatnich latach przestępstw z nienawiści” – napisał w uzasadnieniu wyroku sędzia Michał Piotrowski. Przytoczył statystyki Prokuratury Krajowej.

Więcej na tvnwarszawa.tvn24.pl

Syn premiera Mazowieckiego składa zawiadomienie do prokuratury przeciw Jackowi Międlarowi

2018/12/21

Wojciech Mazowiecki, syn premiera pierwszego niekomunistycznego rządu, złożył zawiadomienie w sprawie wystąpienia Jacka Międlara podczas demonstracji narodowców 13 grudnia. Postępowanie wszczyna też wrocławska prokuratura.

W 37. rocznicę wprowadzenia stanu wojennego znany z antysemickich wypowiedzi były ksiądz lżył Tadeusza Mazowieckiego i spalił jego fotografię. – Nigdy nie krył się ze swoimi żydokomunistycznymi, bolszewickimi inklinacjami. Trzymam portret zdrajcy – wykrzykiwał Jacek Międlar. – Portret człowieka, który sprawił, że wrogowie nie zostali rozliczeni, który w polskich podręcznikach jest stawiany za bohatera. Zdrajców stawia się nam za autorytet! W jakim kraju żyjemy? W kraju, który dał nam ten komunistyczny parch!

Międlar podczas wystąpienia Lecha Wałęsę nazwał z kolei „komunistycznym zdrajcą”. Nawiązał też do znanego antysemickiego stereotypu, mówiąc, że „to starozakonni budowali bezpiekę”.

Więcej w Wyborczej

Stowarzyszenie Otwarta Rzeczpospolita również złożyło zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa ściganego z urzędu przez Jacka Międlara.

Antysemicki atak na arcybiskupa Rysia i rabina Pasha. Co robi prokuratura?

2018/12/18

Metropolita łódzki abp Grzegorz Ryś i rabin Boaz Pash z Jerozolimy byli gośćmi debaty dwóch ambon pt. „Przełom czasu w judaizmie i chrześcijaństwie”, która odbyła się w bazylice oo. Dominikanów w Lublinie 27 września. Dwa tygodnie przed wydarzeniem debatę potępił antysemicki portal „Gazeta Warszawska”. Wezwał czytelników do reakcji: „Czy polscy katolicy w Lublinie, a i chyba w całej Polsce, upadli tak nisko, że na to pozwolą?” – napisano w artykule, który w zdecydowanej większości negatywnie odnosił się do postaci arcybiskupa Grzegorza Rysia.

Powodem miało być jego uczestnictwo w obchodach likwidacji getta żydowskiego w Łodzi, podczas których przyznał, że Zagładę w dużej mierze stworzyli ludzie wychowani przez Kościoły chrześcijańskie. „Tego bydlaka nie wolno tolerować, no chyba że los Polski jest nam obojętny. Należy desakralizować ubiór biskupi Rysia poprzez zerwanie łańcucha z krzyżem i koloratki. Wziąć pały, wypałować tych dwóch bandziorów, dominikanów wypędzić z Lublina! Banicja!!!” – grzmiała redakcja portalu gazetawarszawska.com. Artykuł wciąż jest dostępny na stronie. „Gazeta Wyborcza” powiadomiła o wszystkim prokuraturę i opisała sprawę. Artykuł spotkał się z dużym odzewem. – Nienawiść wobec abp. Rysia i rabina Pasha jest odrażająca, to grzech przeciw Bogu i bliźniemu – oświadczył ks. Paweł Rytel-Andrianik, przedstawiając stanowisko Konferencji Episkopatu Polski. W geście solidarności z uczestnikami debaty na wydarzenie przyjechał z Płocka biskup Marek Babi z Kościoła Mariawitów. Sama dyskusja przebiegała bez zakłóceń.

Nie tylko „Gazeta Wyborcza” poinformowała o sprawie prokuraturę. Zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa wpłynęło też m.in. ze stowarzyszenie „Otwarta Rzeczpospolita” zajmującego się zwalczaniem antysemityzmu i ksenofobii. Organizacja nie pierwszy raz interweniowała w sprawie treści na stronie gazetawarszawska.com.

– 15 listopada 2014 roku portal zamieścił artykuł: „Wojna Marszu Niepodległości a Żydzi” oskarżający osoby pochodzenia żydowskiego o masowe zbrodnie na Polakach i przedstawianie ich jako zagrożenie. Dochodzenie zawieszono bez podania przyczyn, ale podejrzewam, że powód tkwi w niemożliwości ustalenia osób redagujących tę stronę – przyznaje Damian Wutke, sekretarz zarządu stowarzyszenia „Otwarta Rzeczpospolita”.

Inne zgłoszenie „Otwartej Rzeczpospolitej” dotyczyło zaprzeczania holocaustu. Jesienią 2017 roku w serwisie pojawiło sformułowanie: „Nie ma żadnego dowodu na mord 600.000 Żydów w Bełżcu, ani jednego niemieckiego dokumentu. Nie znaleziono żadnych masowych grobów, ani popiołów po zamordowaniu 600.000 [osób] i spaleniu ich. Nigdzie nie znaleziono komór gazowych”. Śledztwo zostało umorzone przez Oddziałową Komisję Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu IPN. Nie znaleziono znamion przestępstwa.

Więcej w Wyborczej

Jezus, Hitler i Trump strzelający do feministek i „mutantów LGBT”? Ta gra naprawdę powstaje

2018/12/17
„Jesus Strikes Back: Judgement Day” – pod takim tytułem już w 2019 roku ukaże się wstępna wersja szalenie kontrowersyjnej gry komputerowej. Jeśli tylko twórcy nie wycofają się ze swoich planów, premiera tej produkcji może rozpętać prawdziwą burzę. Podstawowe założenia gry są proste: wcielamy się w JC (Jezusa), Dolfa (Hitlera), Pootina (sami wiecie kogo) lub jedną z pozostałych postaci i wyruszamy ratować świat. Z tym, że jest to „postapokaliptyczna” rzeczywistość, w której ludzkość ratować trzeba przed homoseksualistami, imigrantami i feministkami. Oczywiście jedynym sposobem jest w tym wypadku eksterminacja. Jak można się domyślić, choć gra nie jest nawet w fazie alfa, już wywołuje ogromne kontrowersje.

Można by pomyśleć, że wszystko to jest tylko zaawansowaną formą internetowego trolingu lub innego rodzaju oszustwem, obliczonym na zdenerwowanie jak największej liczby osób. Twórcy zapewniają jednak, że nie włożyliby takiego ogromu pracy i środków w stworzenie odpowiedniego kodu dla kilku sekund żartu. „Jesus Strikes Back: Judgement Day” („Jezus kontratakuje: Sądny dzień”) w wersji alfa ma pojawić się wiosną przyszłego roku. Nie wiadomo jeszcze, na kiedy twórcy planują wejście w fazę beta testów, ani tym bardziej kiedy gra doczeka się premiery. Możemy być jednak pewni, że wokół tego tytułu będzie jeszcze głośno.

Źródło: Wprost za jesusstrikesback.com

Dlaczego wrocławski magistrat pobłaża Międlarowi?

2018/12/17

W rocznicę wprowadzenia stanu wojennego na manifestacji kiboli i nacjonalistów były ksiądz Jacek Międlar kolejny raz posługiwał się mową nienawiści i kolejny raz szczuł na Żydów. I kalał pamięć Tadeusza Mazowieckiego, pierwszego niekomunistycznego premiera w dawnym bloku wschodnim, nazywając go „komunistycznym parchem” i paląc jego portret. Obserwatorzy wysłani przez wrocławski magistrat tego seansu nienawiści nie przerwali. Przedstawiciel prezydenta Jacka Sutryka tłumaczył potem, że dlatego, iż nie dopatrzono się mowy nienawiści ani zagrożenia dla otoczenia.

Ale jakoś policja zagrożenia się dopatrzyła. Już skierowała wnioski o ukaranie za używanie otwartego ognia (tego obserwatorzy też nie widzieli?) i nie wyklucza, że kolejne wnioski do sądu jeszcze będzie kierować.

Zawiadomienie do prokuratury składają też członkowie Unii Europejskich Demokratów, bo uważają, że „nie można dalej dopuszczać do takich ataków w przestrzeni publicznej”.

A urzędnicy z wrocławskiego magistratu przekonywali jeszcze w zeszłym tygodniu, że  nie ma sensu zgłaszać do prokuratury, bo przecież gdy spalono portret Angeli Merkel, sprawa została umorzona. Dopiero teraz, po zdecydowanej krytyce bierności magistratu, prezydent Sutryk zdecydował, że jednak to doniesienie złoży.

Identyczną bezczynnością wykazał się wrocławski magistrat podczas ubiegłorocznego marszu narodowców na 11 listopada. Mimo że napadli fizycznie na pokojową kontrmanifestację, że palili race i nimi w ludzi rzucali, że posługiwali się mową nienawiści, to obserwatorzy z magistratu też uznali, że nie było podstaw do rozwiązania zgromadzenia. Tymczasem zajmujący się później sprawą sąd zawyrokował jednoznacznie, że ten marsz na pewno nie był pokojowy.

Tekst Leszka Frelicha we wrocławskiej Wyborczej

 

Turek z Warszawy pobity przez kiboli Legii szuka sprawców

2018/12/17

– Mieszkam w Polsce od 15 lat. Jestem obywatelem tego kraju. Czuję się częścią polskiego społeczeństwa. Nigdy wcześniej nie przydarzyło mi się coś takiego. Wiem, że to margines, ale nie odpuszczę. To, że mam ciemniejszą skórę i mówiłem po turecku, nie może być powodem do bicia – mówi Efe Türkel, menedżer z branży turystycznej.

Opowiada, że w sobotę ok. 19 w autobusie 521 z Miedzeszyna został zaatakowany przez pięciu kiboli w barwach Legii. Efe Türkel jechał z kolegą. Rozmawiali po turecku. – Mężczyźni w barwach Legii zaczęli nas wyzywać: „Brudasy w…ć stąd”. Byli coraz bardziej agresywni. Śpiewali rasistowską piosenkę. Starałem się ich uspokoić. Mówiłem, że jestem Polakiem, że też czasem chodzę na mecze Legii. Mężczyźni chcieli, żebyśmy razem z nimi wyszli z autobusu. Odmówiliśmy. Jeden z nich uderzył mnie mocno z główki w twarz. Podszedłem do kierowcy. Poprosiłem, żeby zareagował. Kierowca przycisnął czerwony guzik. Patrol nie przyjechał. Napastnicy, słysząc o wezwaniu policji, wysiedli na najbliższym przystanku – opisuje Efe Türkel.

Razem z kolegą poszli na posterunek policji na stacji metra Centrum, żeby zgłosić napaść. Tam mieli usłyszeć od dyżurnego, że policjanci mają mnóstwo pracy. Poradził im, żeby spróbowali na komisariacie przy Wilczej. – To niedaleko, więc poszliśmy. Na Wilczej też usłyszeliśmy, że nie mają czasu. Radzili zgłosić się na komisariat policji przy Mrówczej w Wawrze, bo w tej dzielnicy doszło do ataku. Dyżurny z Wilczej zadzwonił przy nas na Mrówczą. Chyba usłyszał, że policjanci z Wawra również nie mają czasu. Powiedział mi, żeby zgłosić się na Mrówczą w niedzielę – opowiada Efe Türkel. W drodze powrotnej jeszcze raz zaszedł na posterunek przy stacji metra Centrum i poprosił o zbadanie alkomatem. – Byliśmy trzeźwi. Policjant był zdziwiony, że chcę takie badanie. Poprosiłem o zapisanie wyniku. Tak na wszelki wypadek, gdyby napastnicy tłumaczyli się, że byliśmy pijani i się awanturowaliśmy – stwierdza Efe Türkel. W niedzielę poszedł z teściem na komisariat przy Mrówczej. Znowu usłyszał, że policjanci są zajęci i na zgłoszenie pobicia będzie musiał czekać nawet kilka godzin. Jak opowiada, funkcjonariusze zasugerowali mu, żeby wrócił do domu i czekał na telefon z komisariatu. Wtedy ma wrócić na posterunek, by zgłosić rasistowski atak.

Więcej w artykule w Gazecie Wyborczej.

Otwarta Rzeczpospolita zwróciła się do Komendanta Stołecznego Policji z prośbą o wyjaśnienie zaistniałej sytuacji. Przypomnieliśmy, że przestępstwa motywowane uprzedzeniami i nienawiścią powinny spotykać się z natychmiastową reakcją Policji.

KUL zbada, czy wojewoda Czarnek złamał regulamin uczelni

2018/12/14

Postępowanie, które prowadzi rzecznik dyscyplinarny KUL, to efekt listu, jaki skierowali do władz uczelni przedstawiciele świata nauki. Uważają, że Przemysław Czarnek stosuje homofobiczną mowę nienawiści, co przeczy regulaminowi uniwersytetu. Przemysław Czarnek (PiS) ma stopień doktorski. Oprócz pełnienia funkcji wojewody jest adiunktem Wydziału Prawa i Administracji Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego.

Jego ukarania domagali się od władz uczelni przedstawiciele różnych ośrodków naukowych. Skierowali do rektora KUL prof. Antoniego Dębińskiego list wyszczególniający nieodpowiednie, ich zdaniem, zachowania wojewody. Chodzi głównie o słowa dotyczące uczestników pierwszego lubelskiego Marszu Równości. Wspomniano m.in. o filmie na kanale YouTube Czarnka, w którym wojewoda nazwał zbliżającą się w tym czasie manifestację propagowaniem „zboczeń, dewiacji i wynaturzeń”, a także „postaw antyrodzinnych, antychrześcijańskich, wprost sprzecznych z katechizmem, wprost sprzecznych z Konstytucją Rzeczypospolitej Polskiej”.

W piśmie zwrócono też uwagę na słowa Czarnka po uchyleniu przez sąd zakazu organizacji manifestacji. Wojewoda stwierdził wtedy: „żałuję, że Sąd Apelacyjny dostrzega żądania jakichś mniejszości seksualnych – i to jeszcze w dużej części przyjezdnej z Warszawy czy z innej miejscowości – a nie dostrzega prawa zdecydowanej przytłaczającej większości mieszkańców Lublina do spokoju i do tego, żeby nie byli epatowani seksualnością kogokolwiek”.

Więcej w Wyborczej

Raport Unii Europejskiej nt. antysemityzmu

2018/12/13

Aż 83 proc. polskich Żydów uważa, że poziom antysemityzmu w kraju wzrósł w ciągu ostatnich pięciu lat – wynika z raportu Agencji Praw Podstawowych Unii Europejskiej. O doświadczenia antysemityzmu zapytano 16,5 tys. członków wspólnot żydowskich w 12 krajach Unii Europejskiej. U nas jest dużo gorzej niż na Zachodzie. „Jest to największy sondaż przeprowadzony kiedykolwiek na Żydach” – pisze we wstępie do raportu Michael O’Flaherty, dyrektor Agencji Praw Podstawowych Unii Europejskiej. Jest to powstała w 2007 roku agenda Unii Europejskiej zajmująca się m.in. monitorowaniem występowania postaw rasistowskich i ksenofobicznych.

Oficjalna premiera raportu opracowanego przez agencję odbyła się 10 grudnia 2018, można go w całości przeczytać na jej stronie internetowej. W tym samym miejscu można również znaleźć pytania kwestionariuszowe, które ankieterzy zadali 16,5 tys. europejskich Żydów mieszkających w 12 krajach Unii Europejskiej. To drugie tego typu badanie: pierwsze przeprowadzono w 2012 roku na mniejszej próbie i tylko w siedmiu krajach (bez Polski, nie można więc stwierdzić, czy sytuacja u nas od tego czasu się pogorszyła, czy poprawiła).

Badanie było prowadzone przez internet. Dobór próby był trudny, zwłaszcza że nie wiadomo, ilu w Polsce w ogóle mieszka Żydów (być może około tysiąca, być może kilkanaście tysięcy). Prof. Bilewicz podkreśla jednak, że to w polskich warunkach rekordowo liczna próba — 422 ankietowanych członków społeczności żydowskiej to duża część całej populacji polskich Żydów.

Generalny wniosek raportu jest więc niesłychanie pesymistyczny dla Europy – europejscy Żydzi powszechnie doświadczają antysemityzmu – a szczególnie pesymistyczny dla Polski. Jest także gorszy dla Polski niż w przypadku badań przeprowadzonych przez ComRes dla CNN, który pokazał podobny poziom uprzedzeń antysemickich w Polsce, jak w innych krajach Europy.

Co więcej, jak pisze O’Flaherty, z badań dla Unii Europejskiej wynika, że antysemityzm uległ „niepokojącej normalizacji”. To oznacza, że z perspektywy wielu Europejczyków stał się elementem życia codziennego, który może jeszcze budzić sprzeciw czy moralne oburzenie, ale równocześnie uznaje się go za powszechnie występujące i w zasadzie nieuniknione zjawisko. „Normalizacja” jest pierwszym krokiem i warunkiem do akceptacji.

Więcej w oko.press

Festiwal nienawiści w wykonaniu Jacka Międlara

2018/12/10

Spotkanie ze zwolennikami byłego księdza Jacka Międlara, który słynie z nacjonalistycznych, agresywnych wystąpień, zorganizował jeden z dwóch Klubów Gazety Polskiej w Dąbrowie Górniczej. Początkowo miało się ono odbyć w restauracji Villa Moda, ale gdy wieść się rozeszła, właściciel lokalu zaczął otrzymywać groźby, że ktoś może mu spalić restaurację. Ostatecznie więc spotkanie, które miało status zarejestrowanego zgromadzenia publicznego, odbyło się w niedzielę pod pomnikiem Bohaterów Czerwonych Sztandarów, potocznie zwanym w Dąbrowie Górniczej „Hendriksem”.

Międlar zaczął serdecznie witać się z uczestnikami. – Nasz wielki polski patriota jest teraz obściskiwany przez kobiety, aż mu zazdroszczę. Taki jest jednak przywilej lidera – komentował ten widok Piotr Rybak, wrocławski przedsiębiorca, skazany za spalenie we Wrocławiu kukły Żyda.

– Proszę pana, dlaczego pan nic nie robi? Jest pan tu, aby przestrzegać konstytucji i jej bronić. W wystąpieniach tych ludzi jest tyle mowy nienawiści, że więcej się nie da. To jest moje miasto i nie życzę sobie, aby padały tu takie obelżywości – mówiły do policjantów uczestniczki kontrmanifestacji.

Władze miasta rozwiązały zgromadzenie dopiero po godzinie, gdy podpalono zdjęcia Karola Marksa i Włodzimierza Lenina. Zwolennicy Międlara zaczęli się modlić i śpiewać hymn Polski. Gdy tylko przerwali na chwilę, policjanci otoczyli uczestników nielegalnego już zgromadzenia i zaczęli ich legitymować.

Międlar w ostatniej chwili zdołał jeszcze zaprosić swoich zwolenników do zakupu swojej książki. Sprzedawano ją z żółtego busa. Można było dostać autograf.

Więcej w Wyborczej

Wyrok za pobicie muzułmanki i ośmieszanie islamu

2018/12/06

Do pobicia muzułmanki na warszawskiej Woli doszło we wrześniu 2017 r. Dzięki pomocy przypadkowego mężczyzny udało się uratować kobietę i złapać sprawcę. W jej obronie stanął ortodoksyjny Żyd. We wtorek zapadł wyrok w tej sprawie. Sprawcę skazano na cztery miesiące pozbawienia wolności w zawieszeniu na rok. Nakazano mu także lekturę książki „Ani życie, ani wojna. Czeczenia oczami kobiet” Petry Prochazkovej.

– Jestem Żydem. Szedłem w czwartek rano do synagogi. Usłyszałem krzyki. Podbiegłem i widziałem, jak mężczyzna kopie po nogach leżącą na trawniku kobietę w tradycyjnym stroju muzułmańskim. Obok stały jeszcze dwie kobiety, które były razem z nim – opowiadał „Stołecznej” świadek zajścia, który stanął w obronie kobiety. Dodał, że sprawca tłumaczył się, że muzułmanka go śledziła. Okazało się, że kobieta szła za nim, bo mijając ją, mężczyzna rzucił w jej kierunku, że Mahomet był pedofilem. Prawdopodobnie chciała zrobić mu zdjęcie i przekazać policji. We wtorek 4 grudnia sąd wydał wyrok w tej sprawie. Skazał mężczyznę na cztery miesiące pozbawienia wolności w zawieszeniu na rok. Mężczyzna odpowiadał nie tylko za pobicie, ale także obrazę uczuć religijnych oraz znieważenie grupy ludności ze względu na ich wyznanie. Kamil B. ośmieszał islam, twierdząc, że „Allah i Mahomet są pedofilami”, obrażał uchodźców, porównując ich do terrorystów oraz „wysyłając ich do gazu”.

Sylwia Gregorczyk-Abram, adwokat, która prowadziła tę sprawę pro bono, podkreśla, że „mowa nienawiści jest skuteczną bronią, która potrafi pozostawić głębokie rany”. – Tym samym jest ona formą przemocy, a każda przemoc jest karalna. Co parę dni dowiadujemy się o jakimś brutalnym pobiciu czy znieważeniu kogoś na tle narodowościowym bądź rasowym. A mowa nienawiści w internecie jest wręcz wszechogarniająca – dodaje.

Więcej w Wyborczej

Decyzja Prokuratury ws. Kuprianowicza

2018/12/01
Prokuratura Okręgowa w Zamościu umorzyła śledztwo ws. wypowiedzi prezesa Towarzystwa Ukraińskiego z lipca tego roku podczas uroczystości w Sahryniu, upamiętniających Ukraińców pomordowanych tu w czasie akcji przeprowadzonej w 1944 r. przez polskie podziemie.  Prokuratura prowadziła postępowanie, rozważając czy nie doszło do przestępstwa z art. 133 kodeksu karnego, który przewiduje karę do trzech lat więzienia za publiczne znieważenia Narodu lub Rzeczpospolitej Polskiej.

Sprawa dotyczy przemówienia prezesa Towarzystwa Ukraińskiego Grzegorza Kuprianowicza, wygłoszonego w lipcu podczas uroczystości upamiętniających Ukraińców pomordowanych w akcji polskiego podziemia. W 1944 r. oddziały Armii Krajowej uderzyły na Sahryń na Lubelszczyźnie, paląc tę zasiedloną głównie przez Ukraińców wieś i zabijając jej mieszkańców, w tym kobiety i dzieci. W uroczystości na cmentarzu w Sahryniu uczestniczył prezydent Ukrainy Petro Poroszenko.

Kuprianowicz powiedział wtedy m.in., że ponad 74 lata temu zginęli tu obywatele Rzeczypospolitej, ukraińscy, prawosławni mieszkańcy tej ziemi, „na której od stuleci żyli ich przodkowie”. „Zginęli oni z rąk innych obywateli Rzeczpospolitej, dlatego że mówili w innym niż większość języku i byli innego wyznania. Ta zbrodnia przeciwko ludzkości popełniona została przez członków narodu polskiego – partyzantów Armii Krajowej będących żołnierzami podziemnego państwa polskiego”.

Więcej na fakty.interia.pl

Modlą się, aby powstrzymać deportację

2018/12/01

W jednym z kościołów protestanckich w Hadze od 26 października nieprzerwanie sprawowane jest nabożeństwo. To nietypowy sposób na ratowanie przed deportacją rodziny, której grozi niebezpieczeństwo w ich własnym kraju. W kościele ukrywa się rodzina, której holenderskie władze odmówiły udzielenia azylu. Rodzina Tamrazjan pochodzi z Armenii. Ojciec rodziny – Sasun Tamrazjan zaangażował się w działalność opozycyjną, co spowodowało, że zarówno on, jak i członkowie jego rodziny stali się ofiarami gróźb i innych opresji ze strony grup powiązanych z władzą. Dziewięć lat temu rodzina Tamrazjan uciekła z Armenii, a schronienie udało się jej znaleźć dopiero w Hadze.

Nie potrwało to jednak zbyt długo. We wrześniu Tamrazjanowie otrzymali pismo z holenderskiego urzędu ds. imigrantów. Z dokumentu wynikało, że do końca roku będą deportowani do Armenii.

Rodzina nie chciała do tego dopuścić, więc próbowała zrobić wszystko, by odwołać się od tej decyzji. Bez skutku. Wydawało się, że już wszelkie rozwiązania i pomysły na ratunek zostały wyczerpane, z pomocą przyszli księża z jednego z kościołów w Hadze.

Grupa protestanckich duchownych z całego kraju zobowiązała się, by na zmianę odprawiać nabożeństwo, które będzie trwało bez przerwy. Rozpoczęło się 26 października o godzinie 13.30 i trwa aż do teraz. Księża zadeklarowali, że nabożeństwo będzie trwało tak długo, aż urzędnicy postanowią wydać zgodę na udzielenie dalszego azylu rodzinie Tamrazjan.

Więcej na stronie aleteia.org

PiS obcina budżet rzecznikowi praw obywatelskich

2018/11/29

– Powierzanie dodatkowych obowiązków bez odpowiedniego finansowania powoduje, niestety, że relacja między obywatelem a biurem rzecznika może być zakłócona, ale to także jest kwestia budowania ogólnego zaufania do funkcjonowania państwa – wskazywał w minionym tygodniu senatorom Adam Bodnar, przedstawiając sprawozdanie ze swej działalności.

RPO wnioskuje o budżet w wysokości 48,1 mln zł i taka kwota znalazła się w projekcie ustawy budżetowej na przyszły rok. W porównaniu z 2018 r. to więcej o 8,6 mln. Środki potrzebne są m.in. na realizację zadań wynikających z prezydenckiej nowelizacji ustawy o Sądzie Najwyższym, która rzecznikowi przyznała uprawnienie wnoszenia tzw. skargi nadzwyczajnej (do biura wpłynęło już ponad 2,4 tys. wniosków o jej wniesienie), czy na działania Krajowego Mechanizmu Prewencji Tortur, którego zadaniem jest przeciwdziałanie torturom i nieludzkiemu traktowaniu. To jego pracownicy w sierpniu tego roku nagłośnili sprawę pobicia 70-letniego mężczyzny w komisariacie.

Biuro rzecznika potrzebuje również dodatkowych pieniędzy na obsługę biur przyjęć interesantów poza Warszawą, informatyzację, remont budynku czy podwyżki dla pracowników.

Więcej w Wyborczej

Rząd nie chce walczyć z faszyzmem

2018/11/27

Po pięciu miesiącach prac rządowy zespół ds. walki z faszyzmem i przestępstwami z nienawiści postuluje poprawienie jednego przepisu kodeksu karnego i stworzenie katalogu symboli niedozwolonych. Katalogu, który PiS sam wycofał w 2016 roku. Na działalności zespołu cieniem kładzie się ukrywanie sprawozdania i polityczny kontekst jego powołania. Po głośnym reportażu dziennikarzy Superwizjera TVN24 o polskich neonazistach premier Mateusz Morawiecki powołał międzyresortowy zespół, który miał zaproponować zmiany w prawie i procedurach, tak by umożliwić służbom skuteczniejszą walkę z przestępstwami z nienawiści i z propagowaniem ustrojów totalitarnych.

Decyzja dość groteskowa, bo choć system ścigania grup neofaszystowskich i sprawców przestępstw z nienawiści wymaga zmian, to podobny zespół w 2016 roku rozwiązała była premier Beata Szydło. Nowy zespół zakończył prace 30 lipca 2018 roku.

Jak czytamy w sprawozdaniu, w pracach zespołu ds. przeciwdziałania propagowania faszyzmu (pełna nazwa brzmi: i innych ustrojów totalitarnych oraz przestępstwom nawoływania do nienawiści na tle różnic narodowościowych, etnicznych, rasowych, wyznaniowych albo ze względu na bezwyznaniowość) wzięli udział przedstawiciele czterech ministerstw – w tym Ministerstwa Sprawiedliwości i Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji, Pełnomocnik ds. Równego Traktowania, a także przedstawiciele Kancelarii Premiera, prokuratury, policji i ABW.

Od marca do czerwca zespół spotkał się cztery razy. Stworzono cztery specjalistyczne grupy robocze przy ministerstwach, a Adam Lipiński był odpowiedzialny za kontakt z organizacjami pozarządowymi, które mogły zgłaszać swoje uwagi. Zgodnie z treścią sprawozdania, zespół szczegółowo analizował przepisy prawa – głównie kodeksu karnego – i postulaty wnoszone przez Rzecznika Praw Obywatelskich.

Więcej w oko.press

Dzieci poprzewracały macewy na żydowskim cmentarzu

2018/11/26

Dwóch 13-latków razem z 12-letnią dziewczynką zdewastowało kilkanaście żydowskich nagrobków na cmentarzu w Opolu. Tłumaczyli, że nie zdawali sobie sprawy z charakteru miejsca. Sprawę rozpatrzy sąd rodzinny. O poprzewracanych macewach policję poinformował pracownik opolskiego urzędu miasta. Na zabytkowym XIX-wiecznym cmentarzu mieszczącym się przy ulicy Granicznej doliczono się 15 obalonych nagrobków.

Sprawą zajęli się kryminalni z komendy wojewódzkiej. Na terenie nekropolii przeprowadzili oględziny, przez dwa kolejne dni zbierali dowody, po czym ustalili osoby za to odpowiedzialne. Sprawcami okazali się dwaj 13-letni chłopcy, a także rok od nich młodsza dziewczynka. – Dzieci przyznały się do przewrócenia macew. Wyraziły skruchę i przeprosiły za swój wybryk. Tłumaczyły, że nie zdawały sobie sprawy z charakteru miejsca i jego historii – mówi Przemysław Kędzior z zespołu prasowego opolskiej policji. Teraz ze sprawą zapozna się sąd rodzinny.

Źródło: tvn24.pl

Nienawistna piosenka w podstawówce

2018/11/25

Uczniowie Szkoły Podstawowej nr 3 im. Jana Pawła II w Sycowie śpiewali na ocenę kontrowersyjną piosenkę Lecha Makowieckiego „Rok 966” – donosił lokalny oddział portalu naszemiasto.pl. Co na to kurator oświaty i sama nauczycielka? Dziennikarze skierowali pytania w tej sprawie do dolnośląskiego kuratora oświaty. Zdaniem Romana Kowalczyka, w szkole nie ma miejsca na tego typu praktyki. – Szkoła musi być miejscem krzewienia kultury i kształtować postawy szacunku dla innych ludzi. Terminy, które są złowrogie i upokarzające, w którą stronę by nie były kierowane, są niedopuszczalne. Tego typu rzeczy nie mogą mieć miejsca – mówił portalowi Onet, który również opisał tę sprawę.

22 listopada nauczycielka w obecności zastępcy dyrektora przeprosiła uczniów obiecując, że z nimi porozmawia na temat kontrowersyjnego tekstu. Przekonywała, że jego słowa wstrząsnęły również nią. „Pytanie więc, dlaczego postanowiła udostępnić dzieciom ten tekst oraz film na You Tube? Pod linkiem udostępnionym przez nauczycielkę dzieciom na lekcji pełno jest komentarzy promujących nacjonalizm i homofobię, np.: „Chwała wielkiej, katolickiej Polsce od Łużyc po Zaporoże, od Bałtyku po Morze Czarne”, „Nie dotyczy zdrajców z PO i Nowoczesnej”, „Lewaki, LG i inne takie wynocha z mojego społeczeństwa, a kysz, czy nie widzisz ten Pański krzyż?”, „Chwała i sława wielkiej Polsce a wrogom śmierć!” – pyta naszemiasto.pl.

Przypomnimy więc, co zaserwowała swoim uczniom. „Przetrwaliśmy czas rozbiorów/ I brunatne zło/ Komunistów i lewaków/ Genderowe dno/ Od dżihadu ocalimy świat kolejny raz/ Tylko Panie miej w opiece nas!” – brzmi fragment utworu Lecha Makowieckiego. Nauczycielka zadała uczniom wysłuchanie piosenki na kanale YouTube, a następnie wszyscy wspólnie odśpiewali ją w klasie, za co dostali piątki – informował o tym właśnie sycowski portal naszemiasto.pl.

Więcej w serwisie dziennik.pl

 

Znikający antysemityzm w Polsce?

2018/11/21

Po opublikowaniu przez Europejską Agencję Praw Podstawowych raportu o przestępstwach na tle antysemityzmu prawicowe media ogłosiły, że w „Polsce antysemityzm praktycznie nie istnieje”. Jednak zdaniem specjalistów danych zebranych w różnych krajach nie można porównywać. Dane z Polski dostarczyły Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji oraz Fundacja Ochrony Dziedzictwa Żydowskiego. Według resortu liczba antysemickich incydentów od 2016 r. spada. Dwa lata temu było ich 101, a w zeszłym roku – 73. Dla porównania: w 2014 r. – 39, a w 2015 r. – 167 (autorzy raportu przypominają, że w tym roku MSWiA wprowadziło nowy system rejestrowania przestępstw z nienawiści – do ministerstwa spływają dane o wszystkich dochodzeniach prowadzonych przez policję w takich przypadkach). FODZ z kolei poinformowała o trzech zdarzeniach w 2016 r., ale nie zebrała danych za 2017 r.

– Powstaje pytanie o to, co policja rejestruje, a następnie przekazuje odpowiedniej jednostce MSWiA. Części przestępstw, do których dochodzi na tle antysemickim, nie widzimy w statystykach, bo są notowane jako wybryki chuligańskie – komentuje dr hab. Michał Bilewicz, kierownik Centrum Badań nad Uprzedzeniami przy Wydziale Psychologii Uniwersytetu Warszawskiego. – Fundacja Ochrony Dziedzictwa Żydowskiego, która opiekuje się cmentarzami i synagogami, nie jest powołana do monitorowania aktów antysemickich. Może odnotowywać akty wandalizmu, ale nie prowadzi systematycznego monitorowania wszelkich zajść antysemickich, jak to robią np. Otwarta Rzeczpospolita i Nigdy Więcej, których dane nie znalazły się w raporcie.

Więcej w Wyborczej

Nagrody RPO im. Włodkowica przyznane

2018/11/21

Kapituła Nagrody RPO im. Pawła Włodkowica podjęła decyzję, że jej laureatkami w 2018 roku zostaną: Siostra Małgorzata Chmielewska, przełożona Wspólnoty „Chleb Życia”, znana działaczka na rzecz osób bezdomnych, skrzywdzonych, chorych i ubogich; Ewa Kulik-Bielińska, dyrektorka Fundacji im. Stefana Batorego, w przeszłości działaczka opozycji demokratycznej i NSZZ „Solidarność”, obecnie mocno zaangażowana w działania na rzecz poprawy warunków funkcjonowania organizacji pozarządowych, rozwoju filantropii i aktywności obywatelskiej w kraju i zagranicą; dr Katarzyna Przybysławska, prezeska Zarządu Centrum Pomocy Prawnej im. Haliny Nieć, które specjalizuje się we wspieraniu uchodźców i osób starających się o ochronę międzynarodową w Polsce.

– Zdecydowaliśmy się w tym roku uhonorować Nagrodą trzy kobiety, które o prawa człowieka walczą w różny, ale pełen pasji i osobistego zaangażowania sposób, a ich działalność jest absolutnie wybitna i efektywna – powiedział przewodniczący Kapituły dr Adam Bodnar. – Nie bez znaczenia był fakt, że obradowaliśmy w roku 100-lecia przyznania w Polsce praw wyborczych kobietom. To wyjątkowa okazja, aby docenić ich ogromny wkład w budowanie naszego państwa i społeczeństwa obywatelskiego. Warto również wskazać na niecodzienną rolę i umiejętności Laureatek, wymajającą wyjątkowej odwagi i poświęcenia – potrafią docierać do ludzi w potrzebie, wchodzić w te rejony życia obywateli, gdzie państwo jest często bezradne. Każda z wyróżnionych niemal codziennie kogoś wspiera, komuś pomaga wyjść z kryzysu, a często po prostu ratuje czyjąś godność.

Szczegóły na stronie Biura RPO

Empik wstrzymuje sprzedaż książki Jacka Międlara

2018/11/19

– Zawiesiliśmy sprzedaż – poinformowała rzeczniczka prasowa sieci Empik Monika Marianowicz w rozmowie z portalem Money.pl. Wcześniej algorytm sklepu internetowego polecał „Moją walkę o prawdę” w zestawieniu z książką tegorocznego laureata Nike Marcina Wichy. – Wobec licznych zgłoszeń naszych klientów co do faktu, że książka ta szerzy mowę nienawiści, a tym samym łamie polskie prawo, zdecydowaliśmy się na zablokowanie jej dostępności do czasu wyjaśnienia zaistniałej sytuacji – powiedziała Money.pl rzeczniczka Empiku. I podkreśliła, że sieć nie identyfikuje się z prezentowanymi w sprzedawanych tytułach opiniami, poglądami i punktami widzenia ich autorów.

Na Twitterze Marianowicz napisała: „Jesteśmy orędownikami wolności słowa, ale wszystko w granicach prawa. Tu zachodzi podejrzenie łamania prawa, więc proszę się nie dziwić naszej decyzji – chcemy móc ocenić treść od strony prawnej (czy nie dochodzi do szerzenia mowy nienawiści)”.

Więcej w Wyborczej

W Gdańsku zaczął pracę szkolny koordynator, który pomaga imigrantom

2018/11/17

W Gdańsku od listopada pracuje miejski koordynator do spraw uczniów z doświadczeniami migracyjnym. Stanowisko objęła Ukrainka, która cztery lata temu przeprowadziła się do Gdańska. – Jestem pomostem między rodzicami, uczniami, administracją szkoły i nauczycielami – mówi Natalija Kovalyshyna. – Od dwóch lat obserwowaliśmy wzrost liczby uczniów z innym krajów, głównie z Ukrainy – mówi Iwona Kozłowska, dyrektorka Zespołu Szkolno-Przedszkolnego nr 1 w Gdańsku. – Zaskoczyło nas, że przechodzą do nas również dzieci, które wcześniej uczyły się w innych polskich szkołach. Widocznie rodzice przekazywali sobie informacje, że dzieci dobrze się u nas czują. Byliśmy świadkiem wielu emocjonujących sytuacji. Niedawno dołączył do nas uczeń starszej klasy, wygląda już jak młody mężczyzna. Przy zapisywaniu płakał jak dziecko. Jego mama pracowała w Polsce od kilku lat, teraz mógł do niej dołączyć. Trudno mu było jednak pogodzić się ze zmianą życia, utratą przyjaciół. Doszliśmy do wniosku, że takich uczniów powinniśmy objąć głębszym wsparciem, nie wystarczą dodatkowe godziny języka polskiego.

Iwona Kozłowska, dyrektorka: – Już w tej chwili widzimy, że pomysł się sprawdza. Uczniowie sami przychodzą do naszej koordynatorki, zyskała ich sympatię. Dla rodziców ważne jest, że Natalija ma doświadczenie migracyjne, więc zdaje sobie sprawę, z jakimi trudnościami mogą się borykać osoby, które zamieszkały w nowym kraju.

Więcej w Wyborczej

Prof. Bilewicz pozwany przez antysemitę

2018/11/17

Rysownik Cezary Krysztopa pozwał psychologa społecznego – prof. Michała Bilewicza za to, że nazwał go na Twitterze antysemitą i wykorzystał jego rysunek podczas wykładu o antysemityzmie. Proces będzie dotyczył fundamentalnego sporu: czy antysemickie treści można nazwać antysemickimi? Sprawa rozpoczęła się od wykładu prof. Michała Bilewicza* „Epidemie mowy nienawiści. Jak blisko Marca ’68 jesteśmy?” wygłoszonego w Muzeum POLIN 13 marca 2018, w 50. rocznicę antysemickiej nagonki i zarazem w szczytowym momencie napięć dyplomatycznych pomiędzy Polską a Izraelem (można go wysłuchać tutaj).

Wykład stał się wydarzeniem politycznym: na żywo na Twitterze relacjonował go polityk Krzysztof Bosak z Ruchu Narodowego, a jego relacja odbiła się szerokim echem w prawicowej prasie.

Jednym z przykładów mowy nienawiści użytych przez Bilewicza był rysunek Cezarego Krysztopy „Polish Holocaust”. Krysztopa lubi prowokować. „Z urodzenia podlaski śledź. Z wykształcenia architekt. Z zawodu rysownik. Z zamiłowania płatny s-syn” – przedstawia się w tygodniku „Do Rzeczy”, który stale publikuje jego rysunki. Na swoim fan page’u na Facebooku zamieścił rysunek z przerobionym logo „Wyborczej” – na którym słowo „Gazeta” przerobione jest na „G.żreta”. Rysunek Krysztopy pokazany podczas wykładu Bilewicza przedstawiał dwie sylwetki mężczyzn z pistoletami mierzących w głowę Polaka – na jednej sylwetce była swastyka, na drugiej – czerwona gwiazda Dawida.

Zresztą sam Krysztopa na swoim blogu w 2013 roku określił siebie jako antysemitę, chociaż można się domyślać, że użył tego słowa ironicznie. Rysownik opisywał kryteria antysemityzmu nowoczesnego wg prof. Ireneusza Krzemińskiego, socjologa, który akurat opublikował kolejny raport o antysemityzmie. „Pan Krysztopa każdy punkt przypisywał do siebie, twierdząc, że w takim razie jest antysemitą” – przypomina Bilewicz.

Zdaniem psychologa ironia nie broni rysownika. „Dobrze wiemy, że na świecie ironia jest często stosowana do tego, by w sposób akceptowalny społecznie wyrazić swoje antysemickie czy rasistowskie przekonania. Mamy porządne badania na ten temat, np. Michaela Billiga, który analizował propagandę Ku Klux Klanu, i zauważył, że w pewnym momencie KKK zaczął tworzyć wyłącznie rysunki humorystyczne” – tłumaczy naukowiec.

Więcej na oko.press

Rzecznik metropolity wrocławskiego o marszu nacjonalistów

2018/11/16

– Jeżeli pod pozorem świętowania suwerenności odbywa się zgromadzenie, w którym nawołuje się do nienawiści do drugiego człowieka, to osoba wierząca powinna z takiego wiecu zrezygnować. Uczestnicząc w nim, wyrażamy poparcie dla haseł, które na nim padają – mówi ks. Rafał Kowalski, rzecznik wrocławskiego arcybiskupa. Odpowiadając na pytanie o to czy antysemityzm jest grzechem mówi: „Tak. Papież Franciszek podkreśla: chrześcijanin nie może być antysemitą. To w ogóle postawa, którą powinno się wygnać ze społeczności ludzkiej”.

Cały wywiad we wrocławskiej Wyborczej

Róża Thun pozywa Sakiewicza

2018/11/15

Europosłanka PO Róża Thun domaga się przeprosin od redaktora naczelnego „Gazety Polskiej” za odmawianie jej prawa do bycia polską patriotką i polskim politykiem. Thun nie chce, by Sakiewicz bezkarnie pomawiał polityków PO o reprezentowanie niemieckich interesów. Proces, który Róża Thun wytoczyła redaktorowi związanej z PiS „Gazety Polskiej”, ma zacząć się w czwartek, 15 listopada 2018 roku, w Sądzie Okręgowym w Warszawie. Europosłanka PO domaga się od Tomasza Sakiewicza przeprosin w mediach i 50 tys. złotych na cele społeczne za to, co mówił o niej na antenie TVP Info.

13 sierpnia 2017 roku Thun i Sakiewicz, wraz z innymi gośćmi, brali udział w programie publicystycznym „Bez retuszu”. Sakiewicz stwierdził wtedy, że Thun jest „jest wyzbyta w ogóle z jakiegokolwiek interesu narodowego” i że nie „czuje się Polką”.Ten odcinek programu dotyczył reparacji wojennych od Niemiec. Thun – jak i wielu polskich polityków – nie jest ich zwolenniczką. Tłumaczyła, że Niemcy na swój sposób spłacili dług, pomogli nam wstąpić do UE, w której są jednym z większych płatników do budżetu, z którego Polska dostaje ogromne dotacje.

Więcej w oko.press

Madeleine Albright przestrzega przed odradzającym się faszyzmem

2018/11/14

– Bardzo mnie to niepokoi. Badałam historię faszyzmu. Wiele z tego, co teraz obserwuję, przypomina to, co działo się 90 lat temu – mówi Madeleine Albright pytana przez Jacka Żakowskiego, czy naprawdę wierzy, że faszyzm powraca. Była sekretarz stanu USA jest autorką książki „Faszyzm. Ostrzeżenie”. Jak zwraca uwagę, „pozornie żyjemy w zupełnie innym świecie”, ale „wielu ludzi odczuwa teraz podobne emocje i szuka podobnych recept na swoje obawy”.

Zdaniem Albright „wielu ludzi gotowych jest zaufać tym politykom, którzy z dużą pewnością siebie oferują proste, zrozumiałe recepty i obiecują jakąś świetlaną przyszłość tym, którzy im dadzą władzę – tak jak to robili Mussolini i Hitler”. Jak zaznacza, obydwaj doszli do władzy, bo ludzie głosowali na „miłe obietnice”, a „nie na katastrofalne skutki faszystowskich rządów w postaci zbrodniczej dyktatury, o której nikt nie mówił”. Żakowski zwraca uwagę, że trudno wrzucać do jednego „protofaszystowskiego worka” prezydentów Duterte, Erdogana, Bolsonaro z premierem Orbanem i prezesem Kaczyńskim, bo ideologicznie bardzo mało ich łączy. – Faszystów też wiele różniło. W odróżnieniu np. od komunizmu faszyzm jest zawsze lokalny i nie jest ideologią. Faszyzm to proces zdobywania autorytarnej władzy – zauważa.

Albright niepokoją: brak poszanowania trójpodziału władz czy walka z wolną prasą. – Atak na wolne media jest ważnym symptomem idącego po władzę faszyzmu. Nie każdy atak na media prowadzi do faszyzmu, ale każdy rodzący się faszyzm atakuje media, bo każdy faszysta chce niepodzielnie rządzić umysłami ludzi – stwierdza. Uważa też, że faszystom potrzebne są „różne grupy ludzi wykluczanych, odrzucanych, pozbawianych praw we własnych krajach”, na których przerzuca się winy za wszystkie nieszczęścia i niepowodzenia.

Tekst w Gazecie Wyborczej
Wywiad w Polityce

Ksiądz profesor z KUL opowiada o związkach Żydów z Hitlerem i mordach rytualnych

2018/11/13

Hitler dostał od Żydów kredyt na budowę Auschwitz, a mord rytualny to „udowodniony fakt” – takie prawdy głosi ks. Tadeusz Guz, profesor Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego. W lutym 2018 r., podczas kryzysu polsko-izraelskiego po uchwaleniu ustawy o IPN, ks. Guz wygłosił wykład. W internecie rekordy oglądalności bije ten fragment: „Jakie pytania zadamy Izraelowi? Kto finansował Führera, w czyich rękach był przemysł farmaceutyczny i chemiczny, który uśmiercał braci i siostry Żydów w obozach niemieckich, w czyich rękach był ten przemysł? Kto paktował gospodarczo aż po wybuchu II wojny światowej, kiedy dymy z krematoriów już zagazowały i spaliły tysiące Żydów, kto kooperował gospodarczo z III Rzeszą? Proszę nam powiedzieć nie tylko z nazwiska i imienia, ale my chcemy znać jego narodowość. A kto był właścicielem banków udzielających gigantycznych kredytów na budowę krematoriów w Auschwitz? Kto wyposażył Führera w kredyty? My chcemy nie tylko znać nazwę banku, ale chcemy znać narodowość ich właścicieli. Mamy piękne i ciekawe pytania pod adresem naszego bratniego państwa i narodu Izrael”.

59-letni ks. Guz jest filozofem. Jego główne miejsce pracy to Katolicki Uniwersytet Lubelski, gdzie jest zatrudniony na Wydziale Matematyki, Informatyki i Architektury Krajobrazu w Katedrze Kształtowania Przestrzeni. Kiedyś był tam szefem Katedry Filozofii. Publikuje w „Naszym Dzienniku” i występuje w Radiu Maryja. W 2016 r. (przy okazji obchodów 500-lecia reformacji) na konferencji dla czytelników i kolporterów katolickiego czasopisma „Miłujcie się” mówił m.in., że „jeśli Kościół będzie obchodzić reformację z innych racji, jak tylko z faktu, żeby pójść i zdobyć tych ludzi dla Boga, to popełni akt apostazji, czyli herezję”. – Świętować taką zbrodnię, świętować utożsamienie Boga z szatanem to jest najwyższy akt herezji – powiedział. Ponieważ nazywanie protestantyzmu herezją jest niezgodne z głoszonym przez Kościół ekumenizmem, Guz dostał od władz KUL zakaz publicznego wypowiadania się na temat tej religii.

Więcej w Wyborczej

W Zabrzu samochody Romów obrzucono koktajlami Mołotowa.

2018/11/09
Wciąż nie udało się ująć sprawcy bądź sprawców podpalenia samochodów w Zabrzu przy ul. Buchenwaldczyków. Dodajmy, że samochody te należały do przedstawicieli mniejszości romskiej, dlatego też zdarzenie może być aktem nienawiści na tle narodowościowym. Na szczęście nikomu nic się nie stało. – Dostaliśmy informację o płonących samochodach przy ul. Buchenwaldczyków. Policjanci, którzy przybyli na miejsce znaleźli plastikowe pojemniki z łatwopalną cieczą co wskazuje na to, ze samochody zostały obrzucone tzw. koktajlami Mołotowa – przekazała st.sierż. Agnieszka Żyłka, rzecznik zabrzańskiej policji.

Daniel Ondycz, prezes społeczności romskiej w Zabrzu obawia się, że jeśli ktoś decyduje się na podpalenie samochodów należących do Romów to może w przyszłości dojść do sytuacji o wiele bardziej niebezpiecznych. – Mam nadzieję, że policja rozwiążę tę sprawę – mówi Ondycz. St.sierż. Agnieszka Żyłka, rzecznik zabrzańskiej policji przekonuje, że policjanci prowadzą śledztwo trzytorowo. – Sprawdzamy czy był to akt wandalizmu, czy agresja na tle narodowościowym, a może konflikt wewnątrz grupy etnicznej czego też nie możemy wykluczyć – mowi Żyłka.
Więcej na dziennikzachodni.pl

RPO rozlicza premiera z przeciwdziałania propagowaniu faszyzmu i przestępstwom z nienawiści

2018/11/09
W ostatnim roku często pojawiały się publicznie treści i symbole rasistowskie czy faszystowskie, głoszące nienawiść wobec ludzi innych narodowości, pochodzenia czy wyznania – wskazuje RPOW lutym 2018 r. premier powołał międzyresortowy zespół ds. przeciwdziałania propagowaniu faszyzmu, ustrojów totalitarnych i przestępstwom z nienawiści. Zespół zakończył już prace, ale MSWiA nie przekazało jego ustaleń Rzecznikowi, choć o to prosił. Dlatego Adam Bodnar pyta premiera o efekty prac zespołu. Chce wiedzieć, czy wypracowano rekomendacje zmian prawa – co było jednym z celów jego powołania.

W wystąpieniu do premiera Mateusza Morawieckiego Rzecznik z ubolewaniem stwierdza, że w ostatnim roku w przestrzeni publicznej dość często pojawiały się symbole i treści rasistowskie, faszystowskie, czy nawet nazistowskie, odwołujące się wprost do ideologii III Rzeszy, głoszące nienawiść i pogardę dla ludzi innych narodowości, pochodzenia etnicznego czy wyznania. Przykładami są m.in. Marsz Niepodległości w Warszawie 11 listopada 2017 r., Narodowe Święto Pracy z 1 maja 2018 r. lub obchody rocznicy urodzin Adolfa Hitlera, ujawnione w reportażu TVN24 ze stycznia 2018 r.

Więcej w Rzeczpospolitej

Zakaz dla Marszu Niepodległości we Wrocławiu

2018/11/07

Środowiska skrajnej prawicy aż zadrżały z oburzenia. Ustępujący prezydent Wrocławia Rafał Dutkiewicz ogłosił, że zdecydował o wydaniu zakazu Narodowego Marszu Niepodległości 11 listopada. Poinformował, że decyzję podjął w porozumieniu z przyszłym prezydentem miasta Jackiem Sutrykiem oraz na podstawie opinii policji. Policja przypominała, że organizator marszu (jego dane zostały zamazane, ale łatwo domyślić się, o kogo chodzi, bo przytoczono fakt, iż został on skazany za spalenie kukły żyda na wrocławskim rynku) w ostatnich latach odpowiadał za 7 zgromadzeń. W każdym z nich zaś uczestniczyły osoby „identyfikujące się ze środowiskami skrajnie prawicowymi, utożsamiające się z organizacjami takimi, jak Młodzież Wszechpolska, ONR, Ruch Wolności oraz pseudokibice WKS Śląsk Wrocław”.

Więcej w natemat.pl

Włoska neofaszystka założyła koszulkę z napisem „Auchwitzland”!

2018/11/06

Jedna z działaczek ruchu Forza Nuova na spotkanie neofaszystów w Predappio, w rodzinnych stronach Mussoliniego, na którym obchodzono rocznicę jego marszu na Rzym w 1922 roku, przyszła w czarnej koszulce z nadrukiem przedstawiającym główną bramę w obozie Auschwitz II-Birkenau, gdzie Niemcy na masową skalę mordowali przede wszystkim Żydów. Pod wizerunkiem bramy znalazł się napis „Auschwitzland”, który kształtem liter nawiązuje do logo Disneylandu.

Zdjęcia neofaszystki obiegły media i spotkały się z protestami we Włoszech. „Wielu oburzonych internautów z Włoch przesyłało do Muzeum informacje o tym wydarzeniu. Takie użycie symboliki Auschwitz jest okropne z ludzkiego punktu widzenia. Jest to przede wszystkim wyraz braku szacunku dla pamięci tych wszystkich, którzy cierpieli i byli mordowani w niemieckim nazistowskim obozie koncentracyjnym i zagłady Auschwitz – w tym dla 7,5 tys. włoskich Żydów deportowanych do obozu. Mamy nadzieję, że Włosi zareagują na ten bolesny incydent”, skomentował incydent, do którego doszło tydzień temu w Predappio, Bartosz Bartyzel, rzecznik Muzeum Auschwitz.

Placówka złożyła zawiadomienie do prokuratury, w którym wskazała, że Włoszka mogła złamać dwa artykuły polskiego kodeksu karnego – poprzez publiczne propagowanie faszyzmu lub nawoływanie do nienawiści na tle różnic narodowościowych, etnicznych, czy rasowych, za co grozi do 2 lat więzienia, oraz przez znieważenie pomnika lub miejsca pamięci, za co również grozi kara ograniczenia wolności.

Więcej na shareinfo.com

 

„Miłość zwycięży nienawiść”. Odwiedziny w synagodze jako znak solidarności

2018/10/29

Po sobotnim ataku na synagogę w Pittsburghu Komitet Żydów Amerykańskich (AJC) rozpoczął kampanię #ShowUpForShabbat. Wezwał wszystkich, bez względu na wyznanie, by odwiedzili w najbliższy weekend synagogi w swojej okolicy. Celem akcji jest okazanie solidarności i sprzeciwu wobec ataku „przepełnionego nienawiścią”. W sobotnim ataku na synagogę w Pittsburghu śmierć poniosło 11 osób, a sześć zostało rannych, w tym czterech policjantów. Sprawca tragedii, 46-letni Robert Bowers, uzbrojony w cztery sztuki broni, wszedł do synagogi Drzewo Życia podczas uroczystości nadania dziecku imienia i otworzył ogień do wiernych. Według informacji policji oznajmił, że „chciał zabić wszystkich Żydów” oraz że Żydzi „dokonują ludobójstwa na jego narodzie”.

„Kiedy przepełniony nienawiścią strzelec wtargnął do synagogi Drzewo Życia nad ranem w szabat, zabijając 11 wiernych i terroryzując całą społeczność, prawdopodobnie nie myślał, że jego złe uczynki spowodują napływ miłości i jedności”, oświadczył Komitet Żydów Amerykańskich (AJC). AJC, oprócz hashtagu #ShowUpForShabbat, uruchomił również internetową akcję, w ramach której można zadeklarować swoją solidarność z żydowską społecznością Pittsburgha i zapowiedzieć zamiar pójścia do synagogi. Akcja skierowana jest do wszystkich ludzi bez względu na wyznanie. „W ciągu minut po uruchomieniu internetowej inicjatywy setki osób i organizacji z całego kraju i z całego świata zobowiązały się do udziału w kampanii”, oświadczył AJC. „Jesteśmy zdeterminowani, by zapewnić, że miłość zwycięży nienawiść, dobro zwycięży zło, jedność zwycięży podziały. To jest nasza Ameryka”, stwierdził przewodniczący AJC, David Harris.

Więcej na tvn24.pl

PE chce zakazu działalności grup neofaszystowskich i neonazistowskich w UE

2018/10/26

Parlament jest zaniepokojony banalizacją faszyzmu, rasizmu i ksenofobii i wzywa państwa członkowskie UE do wprowadzenia zakazu działalności grup neofaszystowskich i neonazistowskich. Projekt rezolucji, opracowany przez Różę Thun. Przyjętej przy 355 głosach na 90 i 39 osób wstrzymujących się od głosu, posłowie krytykują brak zdecydowanych działań przeciwko ugrupowaniom neofaszystowskim i neonazistowskim w niektórych państwach członkowskich. Przyzwolenie na ich działalność poprowadziło – zdaniem posłów – do obserwowanego obecnie wzrostu nastrojów ksenofobicznych w Europie. W rezolucji przypominają o zamachu, w wyniku którego w 2011 r. zginęło 77 osób w Norwegii, o zamordowaniu brytyjskiej posłanki Jo Cox w 2016 r oraz o niedawnym ataku oddziałów faszystowskich we Włoszech na posłankę do Parlamentu Europejskiego Eleonorę Forenzę.

Wśród kliku krajów UE, w których wydarzenia wzbudziły niepokój posłów została wymieniona również Polska.

Więcej na stronach Europarlamentu

Shivan Fate został radnym

2018/10/24

Shivan Fate został radnym powiatu polickiego. Jak mówi, w kampanii spotkał się z hejtem, jednak nie było go wiele. – Pojawił się komentarz, czy nie ma Polaka w gminie Kołbaskowo, który by kandydował na tym miejscu. Ja uważam, że ten komentarz mnie nie dotyczył, bo ja jestem Polakiem – powiedział Fate. Takie wiadomości dają nadzieję, że Polska może być miejscem, w którym wszyscy w niej mieszkający mogą czuć się dobrze.

Mieszka w Przecławiu pod Szczecinem od około 19 lat. Od dawna działa w samorządzie. Shivan Fate startował z listy Koalicji Obywatelskiej. W wyborach do rady powiatu zdobył najwięcej głosów w swoim okręgu, bo prawie 17 procent. – Wydaje mi się, że to przede wszystkim moja praca przez ostatnie pięć lat, którą wykonuję dla mieszkańców. Mieszkam tu od dłuższego czasu, ludzie mnie widzą i znają. Stąd ta liczba głosów, tak mi się wydaje – powiedział Fate w rozmowie z reporterką TVN24 Natalią Skawińską. Jak mówi, jego rodzina, zarówno żona, z którą mieszka w Polsce, jak i najbliżsi z Syrii, początkowo byli zaskoczeni jego decyzją. Teraz jednak się cieszą. – Rodzina jest bardzo szczęśliwa, że dostałem się do rady powiatu. Pogratulowali i są bardzo dumni – mówi.

Źródło: tvn24.pl