Monitoring « Otwarta Rzeczpospolita

RPO odpowiada nowemu rzecznikowi praw dziecka ws. Karty LGBT+

2019/03/19

Dyskryminacja i przemoc motywowana uprzedzeniami zagraża bezpieczeństwu uczniów, więc przeciwdziałanie tym zjawiskom powinno być ważne także dla Rzecznika Praw Dziecka; Dlatego Rzecznik Praw Obywatelskich podtrzymuję poparcie dla podpisania przez Prezydenta Warszawy Deklaracji LGBT+; Warszawska deklaracja zgodna jest z polskim prawem. Należy raczej zastanowić się, co zrobić by prawo lepiej chroniło dzieci przed wykorzystywaniem seksualnym, hejtem i dyskryminacją

Taka jest odpowiedź rzecznika praw obywatelskich Adama Bodnara dla rzecznika praw dziecka Mikołaja Pawlaka. Zawiera kompleksową analizę prawa polskiego i międzynarodowego. – Edukacja antydyskryminacyjna jest narzędziem bardzo potrzebnym, co po tragicznej samobójczej śmierci Dominika S. z Bieżunia w 2015 r. podkreślał RPO i ówczesny RPD w wystąpieniu do MEN – przypomina Adam Bodnar.

Nowy Rzecznik Praw Dziecka MikołaJ Pawlak skierował do RPO 7 marca „Wezwanie do podjęcia czynności w sprawie naruszenia konstytucyjnego prawa rodziców do wychowania dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami”.

W ocenie RPD przyjęta przez Prezydenta Warszawy deklaracja LGBT+ może naruszać konstytucyjne prawo rodziców do wychowania dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami ze względu na zawarty w niej cel wprowadzenia do szkół edukacji antydyskryminacyjnej i seksualnej, uwzględniającej kwestie tożsamości psychoseksualnej i identyfikacji płciowej, zgodnej ze standardami i wytycznymi Światowej Organizacji Zdrowia (WHO).

Więcej na stronie RPO

Historyk IPN manipuluje, aby zaatakować badaczy Zagłady

2019/03/18

„Złapani na kłamstwie. Tak manipulują historią” – czytamy na okładce tygodnika „Sieci”. Historyk IPN Piotr Gontarczyk zarzuca kłamstwo autorom „Dalej jest noc” – głośnej książki o losach Żydów w trakcie okupacji. Za pomocą manipulacji chce unieważnić lata pracy naukowców z PAN. To część szerszej ofensywy IPN. W wydanej przez Centrum Badań nad Zagładą Żydów książce „Dalej jest noc”, w rozdziale o losach Żydów w powiecie bocheńskim, autorka pisze o likwidacji getta w Bochni we wrześniu 1943 roku. Historyk IPN Piotr Gontarczyk twierdzi, że w jednym akapicie tego rozdziału przyłapał autorkę na fałszu.

Z jego niezbyt spójnego wywodu wynika, że uraziło go sformułowanie o udziale polskiej policji w wyszukiwaniu i likwidacji bunkrów, w których ukryli się Żydzi likwidowanego getta. Gontarczyk twierdzi, że polska tzw. granatowa policja nie wchodziła do gett i nie mordowała tam Żydów. Ale autorka rozdziału wcale nie napisała, że bunkry znajdowały sie na terenie getta, ani też nigdzie nie negowała udziału żydowskiej policji.

Swoje wywody Piotr Gontarczyk zamieścił w tygodniku „Sieci” braci Karnowskich w tekście „Naukowa mistyfikacja”. Tygodnik ogłosił ochoczo na pierwszej stronie, że przyłapał badaczy na kłamstwie. Pokażemy, że to nieprawda i manipulacja.

1 marca 2019 na okładce tygodnika „Sieci” umieszczono fotografie prof. Jana Grabowskiego i prof. Barbary Engelking obok tytułu „Złapani na kłamstwie”. Okładka reklamuje tekst Gontarczyka, który rzekome kłamstwo opisał. Już sama okładka jest manipulacją – w tekście Gontarczyka nie ma nic o „kłamstwach” Engelking czy Grabowskiego. Omówiony jest fragment z rozdziału o powiecie bocheńskim autorstwa Dagmary Swałtek-Niewińskiej. Ale zdecydowaną większość tekstu zajmuje co innego.

Na czterech z pięciu stron Gontarczyk opisuje historię Samuela Frischa – żydowskiego policjanta z getta w Bochni. Policja żydowska, czyli Żydowska Służba Porządkowa, działała w gettach i obozach, kolaborowała z Niemcami w urządzaniu łapanek, rekwizycji i akcji deportacyjnych, pomagała w likwidacji gett, a po likwidacji gett większość jej członków została przez Niemców zamordowana. Udział policji żydowskiej w likwidacji gett jest dobrze opisany i nie budzi żadnych kontrowersji badaczy.

Dopiero na ostatniej stronie Gontarczyk przytacza jeden akapit z pracy Swałtek-Niewińskiej i zarzuca jej podstawienie policji granatowej – polskiej, kolaborującej z Niemcami – w miejsce żydowskiej. Jest to oskarżenie, jak się za chwilę przekonamy, całkowicie bezpodstawne.

Więcej na oko.press

RPO żąda konsekwencji dyscyplinarnych wobec kurator Nowak

2019/03/17

„Brak reakcji to przyzwolenie” – pisze do min. Zalewskiej Adam Bodnar. Domaga się konsekwencji dyscyplinarnych za homofobiczny wpis kurator Barbary Nowak, która deklarację LGBT+ uznała za propagowanie pedofilii i krzywdzenie dzieci. „Kuratorzy oświaty są zobowiązani przeciwdziałać dyskryminacji i dawać przykład działania na rzecz praw człowieka” – uważa RPO.

RPO odniósł się do wpisu małopolskiej kuratorki oświaty Barbary Nowak, która 20 lutego 2019 oceniała na Twitterze podpisaną przez prezydenta Warszawy Rafała Trzaskowskiego deklarację LGBT + i Standardów Edukacji Seksualnej WHO: „czy [Trzaskowski] wspomniał, że to propagowanie między innymi pedofilii?” oraz „Warszawiacy, dlaczego godzicie się na krzywdzenie waszych dzieci?”

„Powyższa wypowiedź ma w mojej opinii wymiar homofobiczny, a użyte przez Panią Kurator porównania i sugestie są obraźliwe i wymierzone w godność osób LGBT” – pisze do Minister Edukacji Adam Bodnar. Zdaniem RPO „istnieją przesłanki”, by uznać tę wypowiedź za „przejaw mowy nienawiści ze względu na orientację seksualną, która stanowiąc w każdym przypadku niedopuszczalne naruszenie praw człowieka, używana w toku debaty publicznej może prowadzić do szczególnie niebezpiecznych konsekwencji”.

RPO zwraca się więc do minister Zalewskiej o zajęcie stanowiska i „zastosowanie przewidzianych w przepisach prawa środków dyscyplinarnych” wobec małopolskiej kuratorki oświaty.

Więcej na oko.press

Grozili śmiercią grupie Romów. Ruszył proces mieszkańców Prudnika

2019/03/13

Do zdarzenia doszło w maju ub. roku w Prudniku, gdy Grzegorz K. wracał z grilla u kolegi. Mężczyzna przyznaje, że pił wtedy sporo alkoholu, bo był w trakcie rozwodu i miał z tego powodu stresy. – W drodze do domu poszedłem się załatwić koło śmietników, a wtedy ktoś zaczął mnie wyzywać – mówił w trakcie śledztwa Grzegorz K. – Byłem pod wpływem alkoholu, dlatego nie pamiętam, co do nich mówiłem. Zauważyłem, że te osoby są narodowości romskiej, ale nie był to dla mnie problem. Nie pamiętam, dlaczego wyzywałem ich od Cyganów. Widocznie musieli mi coś powiedzieć.

Zarzuty, oprócz Grzegorza K., usłyszał też jego kolega Mirosław K. Oskarżeni nie stawili się jednak na pierwszej rozprawie, dlatego sąd odczytał wyjaśnienia, jakie składali w postępowaniu przygotowawczym.

– Tego dnia przyszedł mnie Grzegorz i powiedział, że zaczepiają go obcy ludzie. Poprosił mnie o to, żeby zobaczyć, co tam się dzieje – wyjaśniał śledczym Mirosław K. – Poszliśmy na ulicę Traugutta. Była tam romska rodzina. Grzegorz zaczął do nich krzyczeć, wyzywał ich od brudasów i wywiązała się szarpanina. Wtedy został skaleczony w rękę.

Jeden z pokrzywdzonych poinformował dziś sąd, że mężczyźni wyjaśnili sobie to zajście, a sprawca przeprosił. O losie oskarżonych zdecyduje Sąd Okręgowy w Opolu, przed którym dziś (12.03) ruszył proces.

Źródło: opole.maszemiasto.pl

Kielecki kurator krytykuje szkolne zajęcia przeciwko mowie nienawiści

2019/03/13

Burza po słowach świętokrzyskiego kuratora oświaty. Kazimierz Mądzik skrytykował wprowadzenie w kieleckich szkołach zajęć przeciwko mowie nienawiści. – To wywoływanie wilka z lasu – stwierdził. – Szerzenia dobra nigdy za wiele – odpowiada miasto. „Według mnie w Kielcach nie ma przypadków mowy nienawiści. To wywoływanie wilka z lasu. Jeżeli nie mamy problemu, to pokazujemy młodzieży, że taka mowa nienawiści może zaistnieć” – mówił wczoraj w „Rozmowie Dnia” Radia Kielce kurator Mądzik.

Jego słowa wywołały poruszenie. Zwłaszcza, że kurator skrytykował wprowadzenie przez prezydenta Kielc Bogdana Wentę szkolnych zajęć przeciwko mowie nienawiści. Ich organizację miasto zapowiedziało po morderstwie prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza.

Odbyło się już kilka takich lekcji w różnych szkołach. Są współprowadzone przez radców prawnych i adwokatów.

Mądzik w Radiu Kielce przekonywał, że antydyskryminacyjne treści są zawarte w programie nauczania i nie ma potrzeby ich powtarzać.

Więcej w Wyborczej

Ruszył proces b.radnej PiS za nazwanie Tadeusza Mazowieckiego stalinowcem i agentem NKWD

2019/03/13

W Sądzie Okręgowym w Lublinie rozpoczął się proces byłej radnej PiS Anny Jaśkowskiej za nazwanie Tadeusza Mazowieckiego „stalinowcem, komunistą, agentem NKWD, który kolaborował z okupacyjną, bolszewicką władzą w latach stalinowskich”. Jaśkowska wypowiedziała te słowa podczas sesji rady miasta Lublin w maju ubiegłego roku, kiedy dyskutowano o uchwale w sprawie nazwania jednej z nowych ulic aleją Tadeusza Mazowieckiego. Teraz przed sądem stwierdziła, że jej wypowiedź została wyrwana kontekstu, a ona tylko cytowała informacje o Tadeuszu Mazowieckim dostępne w internecie.

Chciała w ten sposób „skontrapunktować radnych PO, którzy w uzasadnieniu uchwały wystawili Mazowieckiemu laurkę oderwaną od obiektywnej informacji historycznej” – powiedziała była radna PiS. Podtrzymała w sądzie swoją opinię, że Tadeusz Mazowiecki jest – jak się wyraziła – „postacią niejednoznaczną”.Sąd wyznaczył kolejny termin rozprawy na 25 czerwca. Synowie pierwszego niekomunistycznego premiera domagają się od Jaśkowskiej opublikowania przeprosin w mediach, a także wpłacenia 20 tys. zł na Towarzystwo Więź, związane z pismem, które stworzył Tadeusz Mazowiecki. Dodajmy jeszcze, że Anna Jaśkowska w ubiegłorocznych wyborach samorządowych nie uzyskała mandatu radnej.

Źródło: koduj24.pl

Obraźliwy transparent kibiców Lechii Gdańsk „Pedofile z LGBT – łapy precz od naszych dzieci”

2019/03/12

W Gdańsku w poniedziałek wieczorem Lechia Gdańsk grała mecz z Wisłą Płock. W pierwszej połowie spotkania na stadionie Energa Gdańsk, przed sektorem, na którym miejsca zajmują najbardziej zagorzali kibice Lechii, wywieszono transparent „Sodomici, pedały i pedofile z LGBT – łapy precz od naszych dzieci!”. Po około pół godzinie napis zniknął. Kibice Lechii Gdańsk nie po raz pierwszy umieszczają na trybunach kontrowersyjne hasła, między innymi o treści politycznej. Wcześniej podczas meczów wywieszali m.in transparenty z hasłami: „Łączy nas nienawiść do komuny i ojczyzny zdrajców”, „K..wy i śmiecie, czemu dzieci bijecie” czy skierowany przeciwko uchodźcom napis „Witajcie w piekle, zbłąkane owieczki”.

Wieczorem incydent skomentowała na Facebooku prezydentka Gdańska Aleksandra Dulkiewicz: „To miało być piękne, sportowe święto, które niestety zostało zakłócone przez chuligański wybryk. Kibicuję całym sercem Lechia Gdańsk, ale nie ma zgody na propagowanie mowy nienawiści w przestrzeni publicznej. Na naszych stadionach nie ma miejsca na wywieszanie transparentów nienawiści. Niedawno każdy z nas boleśnie przekonał się do czego prowadzi podsycanie do agresji. Nie pozwólmy na hejt w naszym otoczeniu!” – napisała Aleksandra Dulkiewicz.

Więcej w Wyborczej

Pracownik ministerstwa Ziobry po godzinach „wieszał” europosłów

2019/03/09

W listopadzie 2017 r., podczas pikiety na placu Sejmu Śląskiego w Katowicach, przy pomniku Wojciecha Korfantego, narodowcy powiesili na symbolicznych szubienicach zdjęcia europosłów, którzy zagłosowali za rezolucją Parlamentu Europejskiego ws. praworządności w Polsce. Jeden z mężczyzn, młody blondyn – ten, który trzymał symboliczną szubienicę ze zdjęciem Michała Boniego – próbował niezdarnie zasłonić twarz szalikiem. Z ustaleń „Wyborczej” wynika, że to Jakub Kalus, prawnik pracujący wówczas w Ministerstwie Sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry.

Kalus to działacz Ruchu Narodowego pełniący funkcję pełnomocnika z województwa śląskiego. Jako najmłodszy kandydat (ma 33 lata) startował w ostatnich wyborach na prezydenta Katowic. Przedstawił się jako „wychowawca kolonijny, aktywista lokalny i inicjator wydarzeń społecznych i kulturalnych”. Przegrał walkę o fotel prezydenta, dostał 1,5 proc. (1763 głosy).

Zapytaliśmy Ruch Narodowy, czy to Kalus trzymał szubienicę ze zdjęciem Michała Boniego i czy pracował lub współpracował wówczas z Ministerstwem Sprawiedliwości.

– Jakub Kalus jest związany tajemnicą zawodową ws. pełnionych przez niego obowiązków zawodowych. Jego działalność społeczna nie ma przełożenia na działalność zawodową ani odwrotnie – odpowiedział Tomasz Cynkier z biura prasowego Ruchu Narodowego. Potwierdził, że Kalus był na pikiecie z szubienicami: „W swoim czasie wolnym, korzystając z przysługujących mu praw obywatelskich, wziął udział w happeningu w Katowicach. Został poproszony o przemówienie o braku odpowiedzialności europosłów m.in. przed Trybunałem Stanu”.

Zdaniem Cynkiera „próba wywoływania reperkusji z tego tytułu nosi znamiona dyskryminacji z uwagi na poglądy polityczne”.

Więcej w Wyborczej

Wrocławski magistrat wypowiada wojnę siejącym nienawiść

2019/03/08

Dwa doniesienia przeciwko organizatorom ostatniego marszu ku czci „żołnierzy wyklętych” – byłemu księdzu Jackowi Międlarowi i hersztowi wrocławskich kiboli Romanowi Zielińskiemu – złożyli w prokuraturze przedstawiciele magistratu. To Zieliński (autor niesławnego pamfletu „Jak pokochałem Adolfa Hitlera”) i Międlar (były ksiądz katolicki wydalony ze stanu duchownego za antysemityzm) zorganizowali i poprowadzili w ostatni piątek przez Wrocław kolejny już marsz ku czci „żołnierzy wyklętych”.

Z powodu pojawiających się na nim nienawistnych haseł impreza została rozwiązana przez monitorujących ją przedstawicieli urzędu miasta. W środę do Prokuratury Rejonowej Wrocław-Stare Miasto wpłynęły zaś dwa związane z marszem doniesienia.

W pierwszym przedstawiciel magistratu zarzuca jego organizatorom posługiwanie się mową nienawiści, w szczególności wobec przedstawicieli diaspory żydowskiej. Podczas marszu uwagę przedstawicieli magistratu zwróciło przede skandowane na marszu hasło „żydowscy komuniści gorsi niż naziści”.

„W ocenie zawiadamiającego hasła te i kontekst ich formułowania wskazywały, że nie miały one na celu informowania uczestników zgromadzenia o faktach historycznych dotyczących czasów komunizmu, a były nakierowane na wywołanie niechęci i nawoływanie do nienawiści wobec obywateli pochodzenia żydowskiego (…) Istotne w tej narracji było jedynie bycie Żydem i łączenie z tym faktem odczucia niechęci – czytamy w zawiadomieniu złożonym do prokuratury. – W ocenie zawiadamiającego wspomniane hasła odnoszą się do nienawiści na tle różnic narodowościowych (dotyczących Izraelczyków), znieważają grupę ludności z powodu przynależności wyznaniowej – hasło »scyzorykiem chrzczeni« – i wywołują uczucie niechęci”.

Drugie pismo dotyczy wydarzeń będących bezpośrednim następstwem piątkowej manifestacji. W miniony wtorek Międlar zamieścił bowiem na swoim profilu na Twitterze zdjęcie dwójki przedstawicieli magistratu, którzy podjęli decyzję o konieczności rozwiązania marszu z dopiskiem: „Widzicie tę dwójkę? To oni rozwiązali Marsz w Hołdzie »Żołnierzom Wyklętym« we Wrocławiu (…) Przyjrzyjcie się z bliska. Może to wasi czerwoni sąsiedzi?”. Potem atakowali ich również w filmie zamieszczonym na YouTubie.

Przez urzędników zostało to zakwalifikowane jako „wywieranie groźbą bezprawną wpływu na czynności urzędowe organu samorządu terytorialnego”.

Więcej w Wyborczej

Traczyk-Stawska komentuje wpis Klepackiej

2019/03/07

„Czy mój dziadek walczył o taką Warszawę w powstaniu? Nie wydaje mi się” – napisała na Facebooku Zofia Klepacka, krytykując podpisaną przez prezydenta stolicy deklarację LGBT+. Wanda Traczyk-Stawska, uczestniczka Powstania Warszawskiego, odpowiada: – Walczyliśmy, by każdy człowiek był godnym szacunku.

Polska sportsmenka głośno komentuje jedną z ostatnich decyzji Rafała Trzaskowskiego. 18 lutego prezydent Warszawy podpisał Warszawską Deklarację LGBT+, która ma charakter uroczystego, politycznego zobowiązania wobec mniejszości seksualnych. W ramach porozumienia władze stolicy chcą przyczynić się do zmiany postrzegania osób LGBT przez niektórych heteroseksualistów oraz zapewnić im maksimum bezpieczeństwa.

Deklaracja oburzyła Zofię Klepacką, windsurferkę i medalistkę Igrzysk Olimpijskich, która skrytykowała decyzję prezydenta Warszawy. „Mówię kategoryczne NIE dla promocji środowisk LGBT i będę bronić tradycyjnej Polski. Czy mój dziadek walczył o taką Warszawę w Powstaniu? Nie wydaje mi się. Panie prezydencie, może się Pan lepiej weźmie za sport w Warszawie, który kuleje?” – napisała na Facebooku. Namawia rodziców do bojkotowania spotkań dotyczących LGBT w szkołach.

Wanda Traczyk-Stawska w rozmowie z Wirtualną Polską mówi, że „mieszanie sprawy LGBT z Powstaniem Warszawskim jest absurdalne”.

– My w Powstaniu walczyliśmy przede wszystkim o odzyskanie niepodległości naszej ojczyzny, ale także o to, co było dla nas najważniejsze. O to, żebyśmy byli traktowani nie jak podludzie, tylko żeby każdy z nas był człowiekiem godnym szacunku. O naszą godność ludzką. I każdy, kto wie, czym jest ludzka godność, musi pamiętać, że jej podstawą jest wolność. Że nie wolno nikogo nie szanować dlatego, że ma inny kolor skóry, inne poglądy czy orientację seksualną. O ile nie wyrządza nikomu krzywdy ma prawo taki być – wyjaśnia.

Więcej w Wirtualnej Polsce

Sąd: blokowanie marszów narodowców nie jest społecznie szkodliwe

2019/03/06

– Blokowanie organizacji o takim dorobku i historii jak Młodzież Wszechpolska czy ONR nie jest czynem społecznie szkodliwym – uznał sędzia Łukasz Biliński i uniewinnił 40 osób, którym zarzucano przeszkadzanie w niezakazanej demonstracji. Chodzi o wydarzenia z 15 sierpnia 2017 r. Środowiska skupione wokół Młodzieży Wszechpolskiej czy Obozu Narodowo-Radykalnego zorganizowały wtedy przemarsz ulicami Warszawy dla „uczczenia zwycięstwa Wojska Polskiego nad Bolszewikami w 1920 roku”.

We wtorek – po trwającym od listopada procesie – Sąd Rejonowy dla Warszawy-Śródmieścia uniewinnił 40 osób od policyjnych zarzutów.

Sędzia Łukasz Biliński, co stało się już tradycją, przez kilkadziesiąt minut precyzyjnie uzasadniał wyrok. W tym przypadku powoływał się na jednego z hiszpańskich filozofów i inne publikacje z okresu międzywojnia. Dużo czasu poświęcił na przypomnienie historii powstania i działalności Młodzieży Wszechpolskiej i ONR-u. – Są one postrzegane przez pryzmat tego, co robiły przed II wojną światową. Od początku prezentowały postawy przeciwko ludności żydowskiej. ONR postulował wręcz pozbawienie Żydów praw publicznych. Patrząc na obecną działalność tych organizacji, nie można tego pominąć. Sami nazywają się separatystami rasowymi. Nie ma w Polsce i Europie miejsca na takie hasła, ale takie akcenty nadal są obecne – wyliczał sędzia Łukasz Biliński.

Więcej w Wyborczej

Oko.press podsumowuje Dzień Żołnierzy Wyklętych

2019/03/04

Policja zadbała, by, jak rzekł marszałek Terlecki, „szmaciarstwo nie wykoślawiło historii”: kontr-manifestanci nie zakłócili marszów Żołnierzy Wyklętych. Nacjonaliści mogli spokojnie wyruszyć (jak w Bielsku-Białej) z Placu Opatrzności Bożej, powrzeszczeć o Żydach i komunistach, pokazać wszystkim faki, z uczuciem spełnienia trafić na mszę za ukochaną ojczyznę. „Razem z resztą osób zepchnięto mnie pod ścianę i otoczono zwartym kordonem policji. Nie podano powodu zatrzymania. Otaczający nas policjanci nie odpowiadali na pytania i prośby o wypuszczenie” – mówi dziennikarka OKO.press Hanna Szukalska, która robiła relację z warszawskiego Marszu Żołnierzy Wyklętych.

„Dzisiejsze szmaciarstwo chce wykoślawić historię” – to słowa wicemarszałka Sejmu Ryszarda Terleckiego, które padły z okazji Dni Pamięci Żołnierzy Wyklętych 2 marca 2019. Krótkie wyjaśnienie – szmaciarze to ci, którzy są krytyczni wobec kultu wyklętych. Marsze ku czci żołnierzy, nazywanych także niezłomnymi, odbywały się 1 marca w całej Polsce.

Hasła, które nieśli na transparentach i skandowali maszerujący, nie miały jednak wiele wspólnego z uhonorowaniem żołnierzy antykomunistycznego podziemia. We Wrocławiu krzyczano: „Żydowscy komuniści gorsi niż naziści” oraz „Precz z żydowską okupacją”. W Warszawie: „Mówią miasta, mówią wioski, reżim pisowski jest prożydowski”.

W stolicy jeden z demonstrantów miał transparent dwustronny: z przodu „Zbyt wielu Żydów – w tym marcowych emigrantów – mordowało żołnierzy wyklętych” , a z tyłu „Wyklęci uchronili Polskę od kolektywizacji i ateizacji”. Nawet biorąc poprawkę na poetykę ulicznych protestów, należy ten przekaz nazwać dalekim od prawdy wykoślawieniem historii.

Więcej na oko.press

Tańczą na nienawiść. Akcja do przeboju Voo Voo

2019/03/04

Ja tańczę, ja się poruszam, inaczej nie umiem, inaczej nie muszę – te proste rymy na energetyczną nutę śpiewają dziś masowo Polacy. Artyści, fani zespołu i zupełnie przypadkowe osoby udostępniają w sieci swoje wersje przeboju autorstwa Wojciecha Waglewskiego „Się poruszam 1”. Jaki jest powód akcji „Tańczę na nienawiść”? Zaczęło się od nagrania, które przesłała zespołowi jedna z warszawskich tancerek. A potem już szybko poszło. Spontanicznie uruchomiona akcja „Tańczę na nienawiść” błyskawicznie rozprzestrzenia się po internecie.

Nic dziwnego, prosta melodia sprawia, że aż się chce chcieć. Zadanie jest proste: nagrać minutowy filmik z tańcem nawiązującym do tekstu Wojciecha Waglewskiego z nowej płyty Voo Voo.

Źródło: natemat.pl

Wielka manifestacja przeciwko rasizmowi w Mediolanie

2019/03/03

W pochodzie, który przeszedł ulicami stolicy Lombardii uczestniczyli reprezentanci około 1000 ruchów i stowarzyszeń. Byli wśród nich politycy centrolewicowej opozycyjnej Partii Demokratycznej, liderzy związków zawodowych, przedstawiciele organizacji pomocowych, Amnesty International, Lekarzy Bez Granic, ruchów społecznych, burmistrzowie wielu miast i miasteczek z całych Włoch sprzeciwiający się zaostrzonej polityce migracyjnej obecnego rządu, imigranci z wielu krajów z dziećmi oraz znani aktorzy i piosenkarze.

„Oto nasza wizja Włoch, punkt zwrotny dla społeczeństwa, wizja innego możliwego świata” – powiedział burmistrz Mediolanu Giuseppe Sala przed rozpoczęciem manifestacji w trakcie której nie wygłoszono żadnych przemówień.

Zakończyła się ona przy dźwiękach piosenki Patti Smith „People have the power”.

Źródło: newsweek.pl

Nienawistny transparent na meczu Legii

2019/03/03

Zofia Klepacka, brązowa medalistka olimpijska w windsurfingu, skrytykowała podpisaną przez prezydenta Warszawy Deklarację LGBT+. Kibice Legii postanowili stanąć za nią murem i podczas ostatniego meczu wywiesili na trybunach homofobiczny transparent. Klepacka zamieściła post, w którym wyraziła ostry sprzeciw „przeciwko promocji środowisk LGBT”, podkreślając, że „nie o taką Warszawę walczył w jej powstaniu dziadek”. Post został usunięty przez moderatorów portalu społecznościowego, ale to tylko rozgrzało emocje.

Klepacka na swoim profilu co kilka dni informuje, że swojego zdania o karcie LGBT+ nie zmieni. Skarży się także, że padła ofiarą internetowego hejtu.

„Do dziwnych zdarzeń dochodzi w moim mieście. Środowisko LGBT domaga się tolerancji, a nie tak dawno mnie shejtowali i powyzywali za okładkę z Naszym Janem Pawłem II, Księdzem Popiełuszko, Kardynałem Wyszyńskim [chodzi o okładkę „Gazety Polskiej” – przy. red.] To im wolno, a nam nie. Kategorycznie mówię >nie< na LGBT!” – czytamy w jednym z jej postów.

Wsparcia postanowili jej udzielić kibice Legii, którzy podczas piątkowego meczu z Miedzią Legnica przygotowali okolicznościowe transparenty: „Zośka jesteśmy z Tobą” oraz skandaliczny: „Warszawa wolna od pedalstwa”. Wywiesili je na „Żylecie”.

Więcej w Wyborczej

Siostra Chmielewska o mowie nienawiści

2019/02/28

– Mowa nienawiści, czyli mowa, która ma obniżyć wartość drugiego człowieka, ma bardzo wiele różnych odcieni. Ona może być niezwykle subtelna. Człowieka można zniszczyć ironią, kpiną czy drwiną – mówi w rozmowie z Onetem siostra Małgorzata Chmielewska, przełożona Wspólnoty Chleb Życia.

  • Siostra Małgorzata Chmielewska przekonuje, że mowa nienawiści może mieć wiele odcieni
  • Zdaniem przełożonej Wspólnoty Chleb Życia, osoby np. bezdomne, niepełnosprawne, chore czy starsze są na nią szczególnie narażone
  • – Słowo ma potężną moc, a jednocześnie straciło swoją wartość. Kłamstwo, które jeszcze nie tak dawno było rzeczą wstydliwą, w tej chwili jest aprobowane – mówi w rozmowie z Onetem
  • – Tak niestety zaczynały się wszelkiego typu wojny – dodaje
  • Niestety Kościół nie przekazuje tego, co jest najważniejsze w nauce Chrystusa – ocenia siostra Chmielewska

Cały wywiad w Onecie

Radni apelują do minister edukacji o odwołanie małopolskiej kurator oświaty

2019/02/28

Radni Nowoczesnej złożyli projekt rezolucji w sprawie odwołania małopolskiej kurator oświaty Barbary Nowak. Teraz o tym, czy pismo finalnie wyląduje na biurku minister edukacji Anny Zalewskiej, zadecyduje wynik głosowania podczas przyszłej sesji Rady Miasta. Ta odbędzie się 13 marca. Projekt Artura Buszka (Koalicja Obywatelska) jest reakcją radnych na wpis Barbary Nowak dotyczący podpisania przez prezydenta Warszawy Rafała Trzaskowskiego deklaracji na rzecz społeczności LGBT+.

Rezolucja zyskała już poparcie członków Koalicji Obywatelskiej oraz klubu Kraków dla Mieszkańców. –  To nasz kolejny wyraz sprzeciwu wobec polityki małopolskiej kurator – mówi „Wyborczej” radny Artur Buszek. – Opinie wygłaszane przez Barbarę Nowak nie są jej prywatnym stanowiskiem. Część jej komentarzy była nagrywana w pomieszczeniach kuratorium, rozpowszechniana w mediach społecznościowych. Nie ma na to naszej zgody.

W rezolucji radny przytacza kilka innych przykładów skandalicznych zachowań kurator: m.in. ten, kiedy zaproponowała, by po Muzeum Auschwitz oprowadzali tylko polscy przewodnicy licencjonowani przez IPN. Wówczas członkowie Platformy Obywatelskiej, Nowoczesnej oraz Komitetu Obrony Demokracji wystosowali petycję o odwołanie kurator Barbary Nowak. Nie spotkała się ona wówczas z żadną konkretną reakcją.

Więcej w Wyborczej

Sąsiedzi wspierają jednopłciową parę po homofobicznym incydencie

2019/02/27

W miasteczku Hull w Anglii pewna jednopłciowa para dostała anonimowy list, w którym pisano, że panie powinny przeprowadzić się do innej części miasta, bo mieszkańcy okolicy nie są zadowoleni z faktu, że obok nich mieszkają lesbijki i wychowują razem dziecko. Sąsiedzi pań okazali jednak paniom wsparcie w uroczy sposób. Jaki? Zobaczcie! Sąsiedzi pewnej kobieco-kobiecej pary z miasteczka Hull w Anglii okazali w uroczy sposób swoje wsparcie dla pań po tym, jak dostały homofobiczny list. W okolicy rozwieszono tęczowe chorągiewki, flagi i mnóstwo pozytywnych plakatów. Vikki Parkey i jej żona, Steph, dostały anonimowy list, w którym ktoś nazwał ich związek „niemoralnym i złym”. W rozmowie z Gay Star News Vikki opowiedziała, że pewnego ranka zastała żonę zmartwioną i płaczącą: „Pokazała mi ten list i natychmiast się wściekłam, że ktoś mógł pomyśleć, że szerzenie tego rodzaju nienawiści względem mojej rodziny jest w porządku”.

Dodała: „To nie był tylko komentarz osoby przechodzącej obok na ulicy. Ten człowiek włożył szczególny wysiłek w to, by zaatakować nas w naszym domu”.

Źródło: queer.pl

Dyrektorce szkoły grozi zwolnienie. Bo studenci z Algierii uczyli dzieci pisać po arabsku

2019/02/27

Za wprowadzenie do szkoły dwóch studentów z Algierii, którzy opowiadali dzieciom o swoim kraju i uczyli je pisać po arabsku, dyrektorce szkoły z Dobczyc grozi dyscyplinarne zwolnienie z pracy. Projekt nazywa się „Internacional education” i prowadzi go międzynarodowa organizacja studentów AIESEC. W jego ramach młodzi ludzie z całego świata przyjeżdżają jako wolontariusze na praktyki do szkół. Prowadzą tam warsztaty. Przybliżają kulturę kraju, z którego pochodzą. W ten sposób kształtowane są u uczniów postawy otwartości, tolerancji i ciekawości wobec innych. To również okazja do ćwiczenia języka angielskiego.

Po przeprowadzonej w podstawówce kontroli, Dorota Skwarek, Rzecznik Dyscyplinarny dla Nauczycieli, sformułowała zarzuty wobec jej dyrektorki, Aleksandry Sutkowskiej Uznała, że dopuszczając do prowadzenia zajęć przez studentów z Algierii, „nie zapewniła bezpieczeństwa psychicznego i fizycznego uczniom”. – Wolontariusze nie pochodzą z krajów o kulturze anglosaskiej, dyrektorka nie sprawdziła ich kwalifikacji pod kątem znajomości angielskiego i prowadzenia warsztatów – czytamy w piśmie rzecznika.

Więcej w Wyborczej

Premier Hiszpanii: Przez Europę wieje wiatr ksenofobii

2019/02/25
Hiszpański premier Pedro Sanchez wezwał w niedzielę Europejczyków do stawiania oporu „wiatrom ksenofobii” zagrażającym kontynentowi. – W całej Europie wieją wiatry ksenofobii – powiedział hiszpański premier w Argeles-sur-Mer, nadmorskim miasteczku we Francji, tuż za granicą z Hiszpanią. Sanchez wskazał przy tym na niedawną profanację żydowskich grobów we Francji i toczący się spór o migrantów, przybywających drogą morską z Afryki. Premier zwrócił uwagę na „porty, które nie pozwalają cumować statkom pełnym chorych i głodnych ludzi”.- Nie myślcie, że antysemityzm, homofobia, ksenofobia i nacjonalizm, który wyklucza ludzi, to tylko małe wiatry – mówił Sanchez.

Hiszpański premier we francuskiej miejscowości złożył hołd ofiarom Retirady – w 80. rocznicę wyjazdu 475 tys. Hiszpanów do Francji po tym, gdy generał Franco przejął władzę w kraju w wyniku wojny domowej. Wysiłki na rzecz uczczenia pamięci ofiar Franco wywołały krytykę nowej skrajnie prawicowej partii Vox oraz prawicowej Ludowej. Wcześniej prawica niezadowolona była także z planów przeniesienia szczątków generała z mauzoleum w pobliżu Madrytu.

Wcześniej w niedzielę Sanchez został pierwszym hiszpańskim premierem, który odwiedził grób Manuela Azany – ostatniego prezydenta republiki, który w 1939 roku, po wybuchu wojny domowej, uciekł do Francji i mieszkał w ambasadzie hiszpańskiej w Paryżu.

Źródło: Rzeczpospolita

Rekomendacje Rzecznika Praw Obywatelskich ws. mowy nienawiści trafiły do premiera

2019/02/22

Ściganie z urzędu przestępstw motywowanych uprzedzeniami ze względu na czyjąś niepełnosprawność, wiek, orientację seksualną i tożsamość płciową, a także wprowadzenie ustawowej definicji mowy nienawiści – m.in. na takie rozwiązania wymienia Rzecznik Praw Obywatelskich w liście do premiera Mateusza Morawieckiego. W sumie Adam Bodnar przekazał szefowi rządu 20 rekomendacji dotyczących walki z mową nienawiści. Zdaniem Rzecznika Praw Obywatelskich w Polsce rośnie sprzeciw wobec nienawistnego języka używanego w debacie publicznej. „Coraz więcej środowisk wskazuje na potrzebę skuteczniejszej walki z mową nienawiści. Postępuje bowiem brutalizacja języka. Widoczna jest niebezpieczna tendencja do porzucenia dialogu na rzecz radykalnych opinii, bazujących na negatywnych emocjach, które dążą do wywołania u odbiorców uczucia wrogości czy nienawiści wobec osób lub poglądów określanych jako inne bądź obce. Dla wielu godność drugiego człowieka nie stanowi już oczywistej granicy swobody wypowiedzi” – napisał Adam Bodnar.

Podkreślił, że jedyną odpowiedzią na język nienawiści i związane z nim zagrożenia jest stworzenie kompleksowej strategii przeciwdziałania mowie nienawiści w przestrzeni publicznej.

Więcej na portalu interia.pl

Marsz w Hajnówce w 2018 roku propagował faszyzm i szerzył nienawiść

2019/02/21

Sąd w Bielsku Podlaskim uchylił postanowienie prokuratury, która umorzyła dochodzenie w sprawie „propagowania faszystowskiego ustroju podczas Marszu Żołnierzy Wyklętych w lutym 2018 w Hajnówce”. Sąd przyznał rację RPO, który złożył zażalenie od decyzji prokuratury i wytłumaczył, czemu marsz w Hajnówce propaguje faszyzm i nienawiść. Uzasadnienie wyroku Sądu Rejonowego w Bielsku Podlaskim jest zarazem lekcją tragicznej historii i wykładem o granicach prawa do konstytucyjnie gwarantowanej wolności głoszenia poglądów i wolności słowa. Surowa i dobrze udokumentowana ocena marszu w Hajnówce w 2018 roku nabiera szczególnej wymowy wobec uchylonego przez sąd zakazu Hajnowskiego Marszu Pamięci Żołnierzy Wyklętych 2019. Marsz odbędzie się w sobotę 23 lutego 2019.

Sąd rozpatrywał zażalenie RPO Adama Bodnara na postanowienie prokuratury (zatwierdzone 17 września 2018 roku przez Prokuratora Rejonowego w Białymstoku), by umorzyć dochodzenie w sprawie „publicznego propagowania faszystowskiego ustroju państwa podczas zgromadzenia publicznego zorganizowanego pod nazwą Hajnowski Marsz Pamięci Żołnierzy Wyklętych w lutym 2018 roku”. Sędzia Grzegorz Front postanowił 13 grudnia 2018 uchylić zaskarżone przez RPO postanowienie.

Oznacza to, że prokuratura ma obowiązek wznowić postępowanie.

W obszernym uzasadnieniu sędzia dowodził, że uczestnicy marszu z 2018 roku „wznosili też okrzyki ku czci »żołnierzy wyklętych«, w tym Romualda Rajsa »Burego«”, co oznacza, że „pochwalali popełnienie zbrodni przeciwko ludzkości, których od 29 stycznia 1946 roku do 2 lutego 1946 roku miał dopuścić się »Bury« na ludności wyznania prawosławnego”. W ten sposób „publicznie znieważyli też grupę ludności z powodu ich przynależności wyznaniowej obecnie zamieszkałej teren Hajnówki”.

Więcej na oko.press

Prezydent Warszawy podpisał Kartę LGBT+

2019/02/19

– Poważnie traktuję mój slogan z kampanii: „Warszawa dla wszystkich”. Chcę, by była miastem otwartym i tolerancyjnym – mówił prezydent Rafał Trzaskowski, podpisując Deklarację LGBT+. To pierwszy taki dokument w polskim samorządzie. – Obowiązkiem władz miasta jest stać przy tych, którzy są dyskryminowani. Obowiązkiem władz miasta jest edukacja. W ducha Warszawy od zawsze wpisana jest różnorodność i tolerancja. Chcę czerpać z tego dziedzictwa – mówił prezydent miasta Rafał Trzaskowski, podpisując w poniedziałek w ratuszu Deklarację LGBT + (lesbijki, geje osoby bi, transseksualne i inne osoby nieheteronormatywne).

To pierwszy taki dokument w polskim samorządzie. Deklarację opracowano we współpracy z organizacjami LGBT. W jej wstępie czytamy m.in.: „Warszawa – bardziej otwarta na różnorodność niż wiele innych miejsc w kraju – jest dla osób LGBT+ miejscem, gdzie mogą łatwiej żyć, kochać i spełniać swoje aspiracje. Często przeprowadzają się one do stolicy i dopiero tu mogą być sobą. To niestety nie oznacza, że nie spotykają się z przemocą fizyczną, dyskryminacją, mową nienawiści czy koniecznością ukrywania swojej orientacji psychoseksualnej i tożsamości płciowej”.

Deklaracja zakłada również „wprowadzenie miejskiego mechanizmu zgłaszania, monitorowania i prowadzenia statystyk” zachowań motywowanych homofobią i transfobią. Powstanie infolinia dla ofiar homofobii, miasto zapewni wsparcie prawnicze i psychologiczne dla takich osób.

Więcej w Wyborczej

Wrocławski marsz ponad podziałami

2019/02/19

W poniedziałek na Wyspie Słodowej zebrali się studenci i uczniowie, którzy chcieli zaprotestować przeciw nienawiści w debacie publicznej. Wrocławski marsz „Młodzi ponad podziałami” wyruszył o godz. 14 z Wyspy Słodowej. Przyszło około 200 osób: studentów i uczniów wrocławskich szkół. Przynieśli ze sobą plakaty z hasłami, m.in. „Bez szacunku nie ma ratunku”. Skandowali: „Nie godzimy się na wojnę polsko-polską, maszerujemy ponad podziałami”, „Razem z nami ponad podziałami”, „Chcemy prawdy, nie propagandy”.

– Mamy dość hejtu i nienawiści. My idziemy, hejt nie przejdzie. Nie godzimy się na nienawiść w internecie, słowa potrafią ranić – tłumaczyli uczestnicy. I dodawali, że chcą dyskutować i spierać się, ale zachowując szacunek do drugiej osoby.

– Chcemy zmiany, chcemy społeczeństwa wolnego od toksycznych podziałów – mówiła jedna z uczestniczek marszu.

Więcej w Wyborczej

Oświadczenie ZGWŻ ws. wypowiedzi Israela Katza

2019/02/19

Związek Gmin Wyznaniowych Żydowskich wydał oświadczenie w sprawie wypowiedzi Israela Katza, pełniącego obowiązki szefa MSZ Izraela, który przytoczył opinię, iż „Polacy wyssali antysemityzm z mlekiem matki”.  Israel Katz komentował w telewizyjnym wywiadzie stosunki polsko-izraelskie po ubiegłotygodniowej warszawskiej konferencji o budowaniu pokoju na Bliskim Wschodzie. Padło w jej trakcie kilka kontrowersyjnych wypowiedzi o polsko-żydowskiej historii, zwłaszcza niejasne sformułowanie premiera Izraela Benjamina Netanjahu o kolaboracji Polaków z Niemcami w czasie Holokaustu.

– Wyraził się jasno. Ja sam jestem synem ocalonego z Holokaustu. Nie zapomnimy i nie wybaczymy. Było wielu Polaków, którzy kolaborowali z Niemcami – mówił Katz. – Polacy wyssali antysemityzm z mlekiem matki – dodał, przywołując opinię byłego premiera Izreala Icchaka Shamira.

Źródło: więź.com.pl

Prokuratura zbada kontrowersyjny spot PiS o uchodźcach

2019/02/19

Prokuratura powinna prowadzić dochodzenie ws. spotu wyborczego PiS o uchodźcach – zdecydował we wtorek warszawski sąd rejonowy. Tym samym sąd uwzględnił zażalenia Rzecznika Praw Obywatelskich i Stowarzyszenia Interwencji Prawnej na decyzję prokuratora o odmowie takiego dochodzenia. W ocenie Sądu Rejonowego dla Warszawy-Mokotowa decyzja prokuratury „była przedwczesna” i „musiała być uchylona”. Sąd zaznaczył, iż w sprawie, w ramach dochodzenia, prokuratura m.in. powinna zasięgnąć opinii biegłych – językoznawcy i „być może biegłego z zakresu nauk społecznych i politycznych”. Dopiero po takiej analizie – według sądu – śledczy mogą dokonać ostatecznej oceny, czy spot zawiera w swej treści nawoływanie do nienawiści, i podjąć ostateczną decyzję w sprawie.

„Choć ocena taka będzie zawsze w części subiektywna, dokonana przez pryzmat doświadczenia życiowego, wiedzy i wrażliwości oceniającego, to musi też polegać na odtworzeniu reakcji przeciętnego odbiorcy, do którego dany przekaz został skierowany, oraz intencji jego autora” – mówiła w uzasadnieniu wtorkowego postanowienia sędzia Katarzyna Balcerzak-Danilewicz.

Jak dodała ocena „musi uwzględniać także kontekst wyborczy”. „Spot wyborczy partii politycznej z natury rzeczy ma zachęcać potencjalnych wyborców do powielenia poglądów na dane kwestie społeczne czy polityczne i nie może być uznany tylko za wyraz poglądów jego autora” – powiedziała sędzia. Zdaniem sądu ocenę działania przekazu spotu na odbiorców prokurator może dokonać np. „poprzez przeanalizowanie, jeśli zostały zamieszczone w internecie, komentarzy osób ów spot oglądających”.

Więcej w deon.pl

Gdańscy radni walczą z samochodem prezentującym homofobiczne treści

2019/02/18

W ubiegłym tygodniu ulicami Gdańska jeździł samochód Fundacji Pro – prawo do życia w ramach akcji „Stop Pedofilii”. Na plandece samochodu znajdowały się takie hasła, jak „pederaści żyją średnio 20 lat krócej” czy „czyny pedofilskie zdarzają się wśród homoseksualistów 20 razy częściej”. Podczas jazdy wykorzystywano także megafon do głośnego prezentowania haseł. W poniedziałek zareagowali na to radni Koalicji Obywatelskiej. – Nie ma naszej zgody na to, żeby w Gdańsku dochodziło do zakłócania spokoju i porządku publicznego – mówi szef klubu Cezary Śpiewak-Dowbór. – Uważamy, że ubiegłotygodniowa akcja wymierzona w osoby nieheteroseksualne wymaga potępienia i wymaga stanowczej reakcji. To są treści uderzające w osoby homoseksualne, treści, które przede wszystkim sieją nienawiść do osób nieheteroseksualnych i nie prezentują większych wartości – dodaje radny.

Zdaniem radnego naruszono artykuł 51 Kodeksu wykroczeń oraz Prawa ochrony środowiska, które reguluje wykorzystywanie sprzętu nagłaśniającego na terenie miast. Cezary Śpiewak-Dowbór wskazał w zawiadomieniu numer rejestracyjny samochodu. – Policja powinna ustalić, kto tym samochodem kierował, liczymy na stanowczą reakcję funkcjonariuszy i na jak najsurowszy wyrok sądu w tej sprawie – mówi radny Koalicji Obywatelskiej.Jak czytamy na stronie internetowej Fundacji Pro – prawo do życia, furgonetka ma informować mieszkańców Gdańska „o powiązaniach pedofilii i homoseksualizmu”. Fundacja informuje również, że „władze Gdańska wbrew woli mieszkańców wprowadziły Model na rzecz Równego Traktowania, na podstawie tego dokumentu zamierza się wprowadzić w gdańskich szkołach zajęcia z tzw. edukacji seksualnej, których celem jest rozbudzenie seksualne dzieci i oswojenie ich z rozmaitymi patologiami seksualnymi. Dzieci mają być ‚uczone’ o przysługujących im ‚prawach seksualnych’ oraz sposobach ich zaspokajania. W gdańskich szkołach będzie również promowana antykoncepcja oraz takie zachowania jak transseksualizm i transpłciowość. Szczególny nacisk ma być jednak położony na oswojenie dzieci i młodzieży z homoseksualizmem”.

Proszony o komentarz przedstawiciel Fundacji Mariusz Dzierżawski mówi w rozmowie z Radiem Gdańsk: – Rozmaite środowiska proaborcyjne i promujące deprawacje składają zawiadomienia na nasze akcje i to nie jest nowość. One nie są w stanie znieść prawdy i chciałyby nas zakneblować. Próbują tej metody od lat, bezskutecznie, mam nadzieję, że i tym razem im się nie uda.

Źródło: Radio Gdańsk

 

„Jezus jest królem” na wrocławskim cmentarzu żydowskim

2019/02/18

Zaledwie wczoraj kilkudziesięciu mieszkańców Wrocławia wspólnie usunęło napis „Jezus jest królem” z muru zabytkowego cmentarza żydowskiego. A w nocy ktoś umieścił na nim to samo hasło. – Przede wszystkim chciałabym bardzo podziękować mieszkańcom Wrocławia za pomoc i zaangażowanie. Ta niedzielna spontaniczna akcja była czymś niesamowitym i ważnym, bo pokazała, jak wielkie jest ich wsparcie. Jesteśmy za ten gest bardzo wdzięczni – mówi Klara Kołodziejska, przewodnicząca Gminy Wyznaniowej Żydowskiej we Wrocławiu.

Klara Kołodziejska: – Jednak, niestety, muszę potwierdzić, że napis znów się pojawił. Myślę, że ktoś próbuje się z nami w taki przykry sposób bawić. To smutne tym bardziej w kontekście wczorajszego niesamowitego zaangażowania wrocławian.

Pierwszy raz wielki biały napis „Jezus jest królem” ktoś namalował na murze tzw. Nowego Cmentarza Żydowskiego przy ul. Lotniczej w nocy ze środy na czwartek.

Więcej w Wyborczej

Dominik Furman wyzywa Tarasa Romanczuka w czasie meczu

2019/02/17

Dominik Furman – piłkarz Wisły Płock wyzywał reprezentanta Polski i kapitana Jagiellonii Białystok Tarasa Romanczuka (z pochodzenia Ukraińca). Nazwał go „banderowcem i farbowanym lisem”. Stało się to podczas meczu obu drużyn w Białymstoku. Do zdarzenia doszło w drugiej połowie meczu Jagiellonia Białystok – Wisła Płock, który rozegrano w sobotę (16 lutego) na stadionie w Białymstoku. Po meczu piłkarz Jagiellonii Taras Romanczuk oświadczył: – Gramy przeciwko rasizmowi, a on wyzywa mnie od bandery. Trudno zachować emocje. Moja rodzina była również zamordowana przez Banderę. Ostatni raz podałem rękę Furmanowi.

Błyskawicznie zareagował zastępca prezydenta Białegostoku Rafał Rudnicki, który skomentował zdarzenie na Facebooku: „To się nie mieści w głowie… Mowa nienawiści na piłkarskim boisku??? Podczas meczu Jagiellonia Białystok – Wisła Płock Dominik Furman wyzywał Tarasa Romanczuka od „banderowców”. Tarasa, którego rodzinę mordowali banderowcy… To niebywały skandal i potrzebna jest szybka reakcja PZPN i prezesa Zbigniewa Bońka. To afera większa od „słynnego”, brutalnego faulu Peszki na Novikovasie. Wszak mowa nienawiści doprowadziła już do niejednej tragedii”.

Więcej w Wyborczej

„Śmierć wrogom ojczyzny” znika z muralu na sklepie

2019/02/15

Z kiosku na wrocławskim Nowym Dworze usunięty został wykonany przez kibiców napis „Śmierć wrogom ojczyzny”. – Mieszkańcy osiedla uznali, że jest mową nienawiści – tłumaczy Jarosław Ślipek, wiceprezes spółdzielni mieszkaniowej, która kazała zamalować graffiti. Napis był częścią muralu poświęconego żołnierzom Narodowych Sił Zbrojnych. Na kiosku przy ul. Budziszyńskiej namalowali go kibice Śląska Wrocław.

Decyzję o usunięciu części malowidła podjęła kilka dni temu Spółdzielnia Mieszkaniowa „Nowy Dwór”, bo właściciel sklepiku dzierżawi od niej teren.

„Na początku kazano zamalować napis: Śmierć Wrogom Ojczyzny, jednak to nie wystarczyło i teraz ma zniknąć cały mural” – przekonuje na swoim profilu facebookowym Związek Żołnierzy NSZ i pyta: „Po Warszawie przychodzi czas na Wrocław. Komu jeszcze przeszkadzają Polscy Bohaterowie?”.

Więcej w Wyborczej

 

W Częstochowie zapadł pierwszy wyrok za publiczne propagowanie faszyzmu

2019/02/14

Był grudzień 2017 r. Stoiskiem Mariana N. na targu staroci na Rynku Wieluńskim zainteresowali się policjanci. Znaleźli metalowe tabliczki ze znakami i napisami, które – podejrzewali – mogły propagować nazizm i państwo hitlerowskie. Gdy potem policja przeszukała mieszkanie handlarza w Bytomiu, znaleziono jeszcze 25 podobnych tabliczek, do tego siedem zapalniczek i 12 scyzoryków ze swastyką. Sprawą zajęła się Prokuratura Rejonowa w Częstochowie, która w okręgu częstochowskim bada przestępstwa na tle rasowym, narodowościowym, religijnym czy związane z propagowaniem ustrojów totalitarnych.

Kluczowa okazała się opinia biegłej, prof. dr hab. Jadwigi Stawickiej, językoznawcy z Uniwersytetu Śląskiego. Wykazała, że na tabliczkach, którymi handlował bytomianin, były m.in. faszystowskie pozdrowienia wywieszane na lokalach dostępnych tylko dla członków NSDAP czy pozdrowienie dla Hitlera umieszczane na domach po 1933 r. Były też napisy zachęcające do wstępowania do partii nazistowskiej, godło III Rzeszy, emblematy Waffen SS.

Mężczyzna w śledztwie i potem podczas procesu przed Sądem Rejonowym w Częstochowie nie przyznawał się do winy. Twierdził, że zarekwirowane przez policję przedmioty to autentyki, które przywiózł z Niemiec – miał je nabyć w 2017 r. w Lipsku. 57-latek na ławie oskarżonych dowodził, że w Częstochowie faszyzmu nie propagował „bo nikogo nie namawiał do kupowania, nie pochwalał głośno państwa hitlerowskiego, ani nie przekonywał obecnych na targu staroci do nazistowskiego ustroju”. Jak opowiadał, takie „pamiątki” z hitlerowskich czasów oferował już wcześniej – sprzedając po 60-70 zł za sztukę lub wymieniając na inne przedmioty z kolekcjonerami. – Bardzo duże jest zapotrzebowanie na takie rzeczy. Moi znajomi w Wrocławiu nigdy nie mieli żadnych kłopotów, gdy oferowali je na targach i giełdach kolekcjonerskich – przekonywał sąd Marian N. Przyznawał przy tym, że to jedno z podstawowych źródeł jego utrzymania, bo jest bezrobotny.

Wyrok został ogłoszony w środę 13 lutego. Sąd tylko częściowo przyznał rację Marianowi N. Uznał, że nie złamał art. 256 Kodeksu karnego w paragrafie 1, mówiącym, że „Kto publicznie propaguje faszystowski lub inny totalitarny ustrój państwa lub nawołuje do nienawiści na tle różnic narodowościowych, etnicznych, rasowych, wyznaniowych albo ze względu na bezwyznaniowość, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2″, ale złamał paragraf 2: „Tej samej karze podlega, kto w celu rozpowszechniania produkuje, utrwala lub sprowadza, nabywa, przechowuje, posiada, prezentuje, przewozi lub przesyła druk, nagranie lub inny przedmiot, zawierające treść określoną w par. 1”.

Sąd, uznając winę Mariana N,. skazał go nieprawomocnie na 1600 zł grzywny oraz przepadek i zniszczenie zarekwirowanych przedmiotów. W ustnym uzasadnieniu sędzia Magdalena Piekarska-Iskra przywołała m.in. opinię Instytutu Ekspertyz Sądowych, że oferowane przez N. nazistowskie akcesoria to nie zabytki, a wyroby produkowane współcześnie. Sąd jako okoliczność łagodzącą wziął pod uwagę dotychczasową niekaralność Mariana N. Uznał też, że 1600 zł to realna kwota, jaką będzie w stanie zapłacić. Mężczyzna deklarował, że jego miesięczne dochody to ok. 1 tys. zł.

W Częstochowie to pierwszy wyrok za publiczne propagowanie ustroju faszystowskiego.

Więcej w częstochowskiej Wyborczej

 

Częstochowa dzieli się z Polską swoją grą antydyskryminacyjną

2019/02/13

Na stronie www.rowna.czestochowa.pl jest już dostępna antydyskryminacyjna gra, którą wymyśliły pełnomocniczka częstochowskiego prezydenta ds. równych szans Agata Wierny i pracownice z jej zespołu Justyna Wrzalik i Marzena Cuprjak-Wagner. Teraz może z niej skorzystać każdy, kto chce pokazać uczniom lub innym grupom młodych i starszych osób, jak krzywdzące może być ocenianie ludzi po ich wyglądzie, co to są stereotypy i dlaczego należy je zwalczać. Wystarczy otworzyć wirtualne pudełko z grą, wydrukować znajdujące się w nim materiały i można grać.

Do rozwiązania jest jedna z dziesięciu wymyślonych przez autorki zagadek. – Nie tylko wspólna, detektywistyczna praca jest tu do wykonania – podkreślają autorki we wpisie promującym grę. – Grający dowiedzą się także bardzo dużo o sobie samych. Odkryją, jakie założenia i przekonania kryją się za ich wyborami, jakie wyobrażenia wpływają na ich sposób patrzenia na innych ludzi i myślenia o nich. Porozmawiają o tym, czym jest stereotyp, w jaki sposób działa w interakcjach między ludźmi. Zastanowią się, czy to pomaga, czy wiedzie na manowce.

Źródło: częstochowska Wyborcza

Polonez, który wspiera osoby LGBT

2019/02/13

To była jedyna taka studniówka w Polsce. Maturzyści społecznego liceum „Bednarska” zatańczyli poloneza w jednopłciowych parach. Tak chcieli wesprzeć osoby LGBT. Apelują do innych szkół: – Zróbcie to samo – To był pierwszy taki oficjalny taniec. Może za rok inne szkoły pójdą za naszym przykładem, a Polonez Równości nie będzie nadzwyczajnym wydarzeniem. Bo przecież w takim tańcu nie ma nic dziwnego – mówiła na wtorkowym spotkaniu w I Społecznym Liceum Ogólnokształcącym „Bednarska” Wanda Łuczak, dyrektorka tej szkoły. Dodała, że to sami maturzyści i maturzystki wpadli na pomysł z Polonezem Równości.

Na swojej studniówce najpierw zatańczyli najzwyklejszego poloneza. Później chętni powtórzyli taniec, ale już w parach jednopłciowych. Krótki film ze studniówki wrzucili do internetu. Licealiści tańczą z tęczowymi przypinkami. Na nagraniu mówią, dlaczego wzięli udział w akcji: „Chcemy, aby ta chwila była tak samo piękną dla wszystkich. Tańczymy Poloneza Równości, bo kochamy i wspieramy naszych homoseksualnych przyjaciół, którzy codziennie są zmuszani do ukrywania się ze swoją miłością”, „Kończąc liceum, powinniśmy być dumni z tego, kim jesteśmy”, „Nie możemy się bać”, „Nic nie zmienimy, będąc cicho. I nie chcemy być cicho”, „Chciałbym, żeby równość była czymś, o co nie trzeba już walczyć”.

We wtorek w szkole odbyła się premiera filmu. – Większość tańczących Poloneza Równości to osoby heteroseksualne. Ale zatańczyliśmy w parach jednopłciowych, by wesprzeć naszych przyjaciół i pokazać, że wśród nas są osoby LGBT – tłumaczyła jedna z maturzystek.

Więcej w Wyborczej

Atak na cudzoziemca na dworcu PKS w Lublinie

2019/02/12

„Zabiję wszystkich Arabów”, „Do wieczora nie będziesz żył” – takie słowa miał usłyszeć w Lublinie obywatel Albanii. Podobnych przypadków jest więcej, ale niewiele jest zgłaszanych. – Pokrzywdzeni boją się odwetu – przyznaje ekspertka. – W życiu nie widziałem tego człowieka. Nie wiedziałem o co mu chodzi – tak zdarzenie z 18 października opisuje Hodo H., obywatel Albanii, który od kilku lat mieszka w Polsce. Feralnego dnia stał przed barem należącym do jego kolegi z Turcji. Rozmawiał przez telefon. W pewnym momencie miał do niego podejść Zbigniew Ł. Był pijany. Według zeznań poszkodowanego, nieznajomy go opluł, zwyzywał, groził śmiercią i kazał wynosić się z Polski.

Według Albańczyka, na zamieszaniu stracił właściciel baru: – Po zdarzeniu ludzie zaczęli go wyzywać i robić mu złą reklamę na portalach społecznościowych. Musiał zamknąć interes – opowiada Hodo H. Nie zamierza rezygnować z walki w sądzie: – Nie boję się – przekonuje. W styczniu do Sądu Okręgowego w Lublinie wpłynął akt oskarżenia przeciwko Zbigniewowi Ł. 40-latek jest oskarżony o atak na obywatela Albanii z powodu jego przynależności narodowej i rasowej. Podobne przypadki rzadko mają swój finał w sądzie, bo większość obcokrajowców boi się je nagłaśniać. – Nawet jak do nas trafią, to trudno przekonać ich, żeby zgłosili to na policję – przyznaje Anna Dąbrowska ze stowarzyszenia Homo Faber, które wspiera cudzoziemców mieszkających w Lublinie. – Zapewniamy im pomoc adwokata, żeby nie byli sami podczas zgłaszania sprawy na policję. Mimo to, wielu wycofuje się jeszcze przed zawiadomieniem o popełnieniu przestępstwa lub już na etapie postępowania. To ich przeraża. Boją się odwetu. Nie liczą na sprawiedliwość.

Niemiecki statek upamiętni pamięć małego uchodźcy

2019/02/12

Statek należący do niemieckiej organizacji pozarządowej został nazwany imieniem małego uchodźcy, który zginął u wybrzeży Turcji. Teraz „Alan Kurdi” będzie ratował uchodźców na Morzu Śródziemnym. – Jestem wdzięczny, że organizacja wybrała imię mojego synka. Dzięki temu symbolizuje on coś dobrego i jego duszyczka może spoczywać w pokoju – powiedział ojciec chłopca, Abdullah Kurdi.

Mężczyzna usiłował przedostać się z rodziną na teren Grecji. Ich ponton natrafił jednak na silny sztorm i dziecko utonęło. Zdjęcia ciała Alana na plaży w Bordum wstrząsnęły całym światem. Oprócz chłopca zginął jego brat i matka.

Na cześć chłopca postanowiono przechrzcić dawny statek badawczy „Professor Albrecht Penck”. Jednostka służyć teraz będzie ratowaniu uchodźców na Morzu Śródziemnym.

Źródło: onet.pl

Rada Etyki Mediów o szczuciu na P. Adamowicza

2019/02/11

Prezydenci pięciu polskich miast poprosili Radę Etyki Mediów o analizę materiałów TVP prezydencie Gdańska Pawle Adamowiczu, który zmarł 14 stycznia z powodu ran odniesionych w zamachu. Samorządowcy chcieli, by REM zajęła się publikacjami z ostatnich trzech lat. Rada Etyki Mediów wydała bardzo krytyczną opinię o materiałach TVP o prezydencie Gdańska Pawle Adamowiczu. Sprawę skomentowała na Facebooku Aleksandra Dulkiewicz, komisarz miasta.

Finalnie Rada skupiła uwagę na kilkunastu materiałach TVP, głównie z 2018 roku. Ocena nie wypadła pozytywnie dla telewizji. – Rada stwierdziła, że autorzy tych publikacji manipulują faktami, sugestiami i domniemaniami tak, by przedstawić Pawła Adamowicza jako osobę niegodną zaufania. (…) Był obiektem oszczerstw, ale nie miał prawa do obrony – czytamy w stanowisku REM. Rada Etyki Mediów stwierdziła, że „Wiadomości” TVP załamały pięć z siedmiu zasad Karty Etycznej Mediów. Chodzi o zasady: prawdy, obiektywizmu, oddzielania informacji od komentarza, szacunku i tolerancji, pierwszeństwa dobra odbiorcy. – Zdaniem REM analiza publikacji TVP na temat Pawła Adamowicza w pełni potwierdza opinię dr Wiesława Baryły, psychologa społecznego z Uniwersytetu SWPS, iż „Telewizja Polska uprawia propagandę, która służy do niszczenia przeciwników partii rządzącej” i „sięgając po najgorsze techniki komunikacji nie daje zaatakowanym najmniejszych szans na przedstawienie własnego stanowiska” – napisała Rada.

„REM nie ma jednak wiedzy, doświadczenia, a przede wszystkim kompetencji, by dociekać – o co prosili autorzy pisma Związku Miast Polskich – czy złamanie wskazanych zasad etyki dziennikarskiej wobec Pawła Adamowicza można uznać za okoliczność związaną z zamachem na jego życie” – czytamy w piśmie.

Więcej w Radiu TOK FM

Empik wycofuje antysemickie pismo

2019/02/11

Empik wycofał ze sprzedaży dwumiesięcznik „Tajemnice Świata” po wpisie jednego z użytkowników Twittera. Sieć uznała, że wydawane przez Leszka Bubla pismo zawiera antysemickie treści. O sprawie informuje branzowy serwis Press. W czwartek jeden z uztwkowiników Twittera wskazał, że rzeszowski Empik „kolportuje antysemicką propagandę Leszka Bubla” i na dowód zamieścił zdjęcie „Tajemnic Świata” na półce, a nawet paragon zakupu.

Na wpis szybko zareagowała sieć, wycofując cały nakład dwumiesięcznika. Zapowiedziała też, że nie przyjmie kolejnych wydań „Tajemnic Świata”. – Nie chcemy być platformą do szerzenia tego rodzaju treści – deklaruje rzeczniczka Empiku Monika Marianowicz.

Leszek Bubel z zawodu jest złotnikiem, ale stał się znany za sprawą swojej działalności politycznej. W 1991 roku zdobył mandat posła na Sejm z listy Polskiej Partii Przyjaciół Piwa, ale był to jego jedyny sukces. W 1995 roku wystartował w wyborach prezydenckich, zdobywając 0,04 proc. Wszystkie jego późniejsze starty w wyborach były równie nieudane.

Źródło: money.pl

Fundacja WrOpenUp o tolerancji

2019/02/09

Wystawianie przed dzieciakami, niczym eksponatu, osoby ciemnoskórej i tłumaczenie, że jest taka sama jak my, nie wystarcza. Chodzi o to, by dzieci same doszły do wniosku, że to fajna osoba, mimo że inna – mówią twórczynie Fundacji WrOpenUp, które mają przygotować założenia lekcji antydyskryminacyjnych dla wrocławskich szkół. Przez siedem lat Fundacja WrOpenUp przeszkoliła z tolerancji i otwartości dwa tysiące uczniów wrocławskich szkół podstawowych i gimnazjów. Już podczas pierwszego roku działalności jej twórczyniom – Anecie Długopolskiej-Mikonowicz i Oliwii Tarasewicz-Gryt udało się zaprosić do współpracy wielki biznes. Dziś ich działania wspierają m.in. Google, IBM, HP, BNY Mellon, Credit Suisse, UBS czy Volvo. Niedawno zostały zaproszone przez władze Wrocławia do współpracy nad przygotowaniem programu antydyskryminacyjnego dla miejskich szkół.

Rozmowa z Anetą Długopolską i Oliwią Tarasewicz, twórczyniami i szefowymi fundacji WrOpenUp we wrocławskiej Wyborczej

W Częstochowie proces o propagowanie faszyzmu

2019/02/09

Przed Sądem Rejonowym w Częstochowie rozpoczął się proces 57-letniego Mariana N. z Bytomia. Przed ponad rokiem na jarmarku staroci na Rynku Wieluńskim oferował tabliczki z nazistowskim hasłami. Zapewnia, że nie jest faszystą i chce, by sąd go uniewinnił. Był grudzień 2017 r. Stoiskiem Mariana N. na targu staroci na Rynku Wieluńskim zainteresowali się policjanci. Znaleźli metalowe tabliczki ze znakami i napisami, które – jak uznali – mogły propagować faszyzm. Gdy potem przeszukano mieszkanie handlarza w Bytomiu, ujawniono jeszcze 25 podobnych tabliczek, a do tego siedem zapalniczek i 12 scyzoryków ze swastyką.

Kluczowa dla dochodzenia była opinia biegłej – prof. dr hab. Jadwigi Stawickiej, językoznawcy z Uniwersytetu Śląskiego. Wnikliwie przeanalizowała każdy zarekwirowany przedmiot i znajdujące się na nich napisy, przywołując liczne opinie historyków specjalizujących się w okresie nazizmu. Na tabliczkach, którymi handlował bytomianin, były m.in. faszystowskie pozdrowienia wywieszane na lokalach dostępnych tylko dla członków NSDAP czy pozdrowienie dla Hitlera umieszczane na domach po 1933 r. Były też napisy zachęcające do wstępowania do partii nazistowskiej, godło III Rzeszy oraz emblematy Waffen SS.

N. przekonywał, że w Polsce istnieje ogromny rynek kolekcjonerski na hitlerowskie pamiątki, a on na to zapotrzebowanie tylko odpowiadał. Dowodził, że zarekwirowane przedmioty to nie współczesne wyroby, a rzeczy, które przeleżały w niemieckich magazynach 60-70 lat. Przywiózł je w 2017 r. z Lipska. Wcześniej śledczym nie udało się ustalić, skąd pochodzą zarekwirowane przedmioty ani jak długo bytomianin nimi handlował.

Na koniec rozprawy o Marian N. wniósł o uniewinnienie. Sąd zdecydował, że ze względu na „skomplikowany charakter sprawy” wyrok zostanie ogłoszony 13 lutego.

Więcej w Wyborczej

Katowicki „Kalendarz Trzech Religii”

2019/02/07

Katowice wydały „Kalendarz Trzech Religii”, który jest efektem współpracy wspólnot chrześcijańskiej, żydowskiej i muzułmańskiej, a także naukowców i artystów. – Otwartość na wielokulturowość, dialog i szacunek okazywany każdemu człowiekowi to przesłanie, które obecnie powinno szczególnie głośno wybrzmiewać w naszym kraju. Tegoroczne wydanie kalendarza przypomina o najważniejszym wyzwaniu świata, jakim jest ochrona środowiska naturalnego – mówi Marcin Krupa, prezydent Katowic.

Kalendarz został wydrukowany w sześciu tysiącach sztuk, a część jego nakładu jest dostępna dla mieszkańców bezpłatnie w Centrum Informacji Turystycznej na Rynku 1 w Katowicach.

„Kalendarz Trzech Religii” jednoczy społeczności wyznaniowe miasta Katowice – został opracowywany przez przedstawicieli Kościołów: katolickiego, ewangelicko-augsburskiego, prawosławnego, wspólnoty żydowskiej i muzułmańskiej, we współpracy z Wydziałem Teologicznym Uniwersytetu Śląskiego. – Ten kalendarz uświadomił mi, że mimo iż pewne święta nazywamy inaczej, to często celebrujemy to samo – mówi ks. bp dr Marian Niemiec, biskup Diecezji Katowickiej Kościoła Ewangelicko-Augsburskiego.

Gdyby nie kalendarz, prawdopodobnie nie byłoby w Katowicach Dni Judaizmu czy Chrześcijaństwa w Islamie. – Prace nad tym kalendarzem pozwalają nam się lepiej poznać – mówi Włodzimierz Kac, przewodniczący Gminy Żydowskiej.

Więcej w Wyborczej