Monitoring « Otwarta Rzeczpospolita

Rekordowa liczba uczestników Marszu Równości w Krakowie

2019/05/19

– Idziemy, ramię w ramię, po wolność i akceptację. Po to, by równość, także małżeńska, stała się faktem, a nie sloganem wykrzykiwanym na paradach – mówili pod Muzeum Narodowym aktywiści LGBT+. 15. Marsz Równości, który przeszedł głównymi ulicami miasta, zadedykowano zmarłej w piątek transpłciowej aktywistce Milo Mazurkiewicz. Tęczowa parada przeszła głównymi ulicami miasta już po raz piętnasty. W tym roku odbyła się pod hasłem „Zróbmy sobie raj”. Jak podają organizatorzy, głównymi ulicami Krakowa: Al. Trzech Wieszczów, ul. Zwierzyniecką, Powiśle, Grodzką, Rynkiem Głównym, ul. Szewską i Karmelicką przeszło łącznie ponad 10 tysięcy osób. Oprócz tęczowych flag w tłumie powiewały także flagi Polski i Unii Europejskiej oraz loga prorównościowych organizacji: Stonewall, Kampanii Przeciw Homofobii, Ogólnopolskiego Strajku Kobiet czy stowarzyszenia My, Rodzice. W Marszu brali udział także reprezentanci lewicowych ugrupowań politycznych – Razem i Wiosny Biedronia.

Artur Maciejewski, prezes stowarzyszenia Queerowy Maj, jeszcze pod Muzeum Narodowym przypomniał zgromadzonym, że Jacek Majchrowski, prezydent Krakowa, nie udzielił Marszowi patronatu. Nikt z krakowskiego magistratu nie przyszedł na otwarcie imprezy.

– Zamiast urzędników z Krakowa przyjechali do nas przedstawiciele z Warszawy – powiedział Maciejewski.

Do zgromadzonych kilka słów powiedzieli wiceprezydent Paweł Rabiej i posłanka Nowoczesnej Monika Rosa. Wyrazili nadzieję, że Kraków pójdzie wzorem Warszawy i w przyszłości podpisze Kartę LGBT+.

Więcej w Wyborczej

Nie będzie śledztwa ws. spalenia kukły żyda

2019/05/17

W Wielki Piątek mieszkańcy miasta Pruchnik najpierw powiesili, a następnie spalili kukłę przypominającą żyda. Prokuratura odmówiła wszczęcia postępowania w tej sprawie. Podwładni Zbigniewa Ziobry tłumacząc się tym, że wydarzenie na Podkarpaciu rzekomo nie miało związku z nienawiścią na tle narodowościowym. – Ustalono brak znamion czynu zabronionego. Nie stwierdzono, by działania osób, które przeprowadziły inscenizację, nosiły znamiona umyślności i bezpośredniego zamiaru nawoływania do nienawiści na tle różnic narodowościowych – powiedziała w rozmowie z portalem Onet rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Przemyślu Marta Pętkowska.Podczas badania sprawy wykorzystano takie materiały jak nagrania. Ujęto również szerszy kontekst – śledczy dokonali analizy pod kątem historycznym i współczesnym, sprawdzając gdzie w Europie odbywają się podobne obrzędy. Uwzględniając wszystkie materiały uznano, że w Pruchniku nie popełniono przestępstwa.

Wątpliwości mógł jednak wzbudzić fakt udziału dzieci w inscenizacji. – W treści postanowienia zawarte jest stwierdzenie, że uczestnictwo dzieci w takiej formie obrzędu może budzić kontrowersje, a nawet sprzeciw – wyjaśnia prokurator Marta Pętkowska.

Więcej w natemat.pl

RPO rozczarowany pracami nad zaostrzeniem prawa ws. propagowania faszyzmu

2019/05/15

Podwyższenie do 3 lat pozbawienia wolności (dziś to 2 lata) za propagowania faszyzmu i innych ustrojów totalitarnych oraz nawoływania do nienawiści – to jedna ze zmian, które mają się znaleźć w zaostrzonym prawie karnym, nad którym pracuje resort sprawiedliwości i międzyresortowy zespół. Adam Bodnar jest rozczarowany, bo jego zdaniem, resortowy zespół „nie przedstawił żadnych nowych rozwiązań”.

Rekomendacje RPO wysunął w rok od powołania przez premiera Międzyresortowego Zespołu ds. przeciwdziałania propagowaniu faszyzmu i innych ustrojów totalitarnych oraz przestępstwom nawoływania do nienawiści na tle różnic narodowościowych, etnicznych, rasowych, wyznaniowych albo ze względu na bezwyznaniowość. Adam Bodnar pokładał spore nadzieje w pracy Zespołu, gdyż – jak stwierdził: „Coraz więcej środowisk wskazuje na potrzebę skuteczniejszej walki z mową nienawiści. Postępuje bowiem brutalizacja języka. Godność drugiego człowieka nie stanowi już oczywistej granicy swobody wypowiedzi”.

Jednak zdaniem RPO efekty pracy tego Zespołu są rozczarowujące. „Głównym jego postulatem okazała się karalność oddawania czci lub upamiętniania postaci odpowiedzialnych za zbrodnie nazistowskie i komunistyczne. Dziś jest to karalne, jeśli ktoś robi to publiczne. Zespół zaproponował, by dotyczyło to też działań niepublicznych (np. w lesie, jak w przypadku sprawy przedstawionej w reportażu TVN)” – wskazuje Adam Bodnar.

„Zespół nie przedstawił zaś żadnych nowych rozwiązań – ani w zakresie przeciwdziałania mowie nienawiści w internecie, ani zwalczania organizacji, o których mowa w art. 13 Konstytucji. Zespół nie wykorzystał zatem szansy na wypracowanie choćby zarysu strategii walki z przestępczością motywowaną nienawiścią” – wyjaśnia RPO .

Więcej w Polsat News

Młodzi żeglarze przeciwstawiają się homofobii

2019/05/15

Czterdziestka młodych żeglarzy i żeglarek podczas Pucharu Polskiego Związku Żeglarskiego wystąpiła w koszulkach: „Sport przeciw homofobii”. Ta akcja to odpowiedź na słowa zrzeszonej w związku windsurferki Zofii Klepackiej. Młodzi żeglarze chcą w ten sposób pokazać, że wspierają osoby LGBT. „Założę koszulkę bo uważam, że każdy powinien czuć się swobodnie we własnym kraju, a orientacja seksualna nie może być powodem do gorszego traktowania” – to słowa Magdaleny Jagiełło, reprezentantki Polski w klasie 420. „Uważam, że wszyscy ludzie są równi i powinni mieć takie same prawa. To, czy ktoś jest homo-, czy heteroseksualny nie ma znaczenia. Trzeba wyrażać swoje zdanie. Dlatego noszę koszulkę z napisem »Sport przeciw homofobii«” – to już opinia 18-letniego Borysa Michniewicza, zawodnika klasy Finn. Zofia Korsak, 17-letnia młodzieżowa mistrzyni Europy w żeglarstwie: „Każdy z nas zakochuje się w osobie, a nie płci. Naszym zadaniem jest stworzenie przestrzeni, w której każdy czuje się swobodnie i nie musi ukrywać się w sprawie tak ważnej i wrażliwej, jaką jest miłość. W żadnym razie uczucie do osoby tej samej płci nie może być powodem do dyskryminacji czy braku szacunku”.

Koszulkową akcję wymyśliła Kampania przeciw Homofobii. Wcześniej wzięli w niej udział m.in. piłkarz Radosław Majdan (razem z partnerką Małgorzatą Rozenek), podwójna mistrzyni świata w żeglarstwie Jolanta Ogar-Hill, mistrz Polski w muay thai Kamil Siemaszko, pływaczka paraolimpijska Karolina Hamer, trener muay thai Grzegorz Sobieszek, wicemistrz Europy jiu-jitsu ne-waza Tomasz Paszek, himalaista Adam Bielecki, mistrzyni świata i Europy w wioślarstwie w czwórce podwójnej Katarzyna Zillmann oraz szablistka i mistrzyni Polski Marta Puda.

Więcej w Wyborczej

Antyamerykańska i antysemicka demonstracja skrajnej prawicy w Warszawie

2019/05/14

„Polska wolna od pasożydów”, „Żydzi przyczyną antysemityzmu”, „Nie przepraszam za Jedwabne” pisane neogotyckim krojem – kilka tysięcy osób z takimi hasłami uczestniczyło w demonstracji #STOP 447. Narodowcy twierdzą, że amerykańska ustawa 447 ma rzekomo zmusić Polskę do wypłaty odszkodowań za mienie żydowskie. W Ameryce i na świecie ustawa ma przydomek JUST – sprawiedliwa (skrót od Justice for Uncompensated Survivors Today), tylko w Polsce jest rozpoznawana po numerze 447, pod jakim przyjął ją amerykański Senat.

Gdyby ktoś znalazł się w sobotnie popołudnie (11 maja) w Alejach Ujazdowskich w Warszawie na odcinku między Kancelarią Prezesa Rady Ministrów a Ambasadą Amerykańską musiałby pomyśleć, że jest albo na planie filmowym, albo w bardzo dziwnym kraju-kuriozum, gdzie antysemityzm jest zaszczytnym dowodem patriotycznych uczuć. Zaraz tu gdzieś musi pojawić się filmowy Borat. Kompletny odlot.

„Drogi Facebooku, te zdjęcia są dokumentacją symboli i mowy nienawiści, które pojawiają się na ulicach Warszawy podczas legalnych demonstracji. Żadne z nich nie jest celowym antysemityzmem autora zdjęć, a jedynie dokumentacją faszyzmu i nazizmu. Zdjęcia robione są w celu walki z antysemityzmem w miejscach publicznych. To jedyny sposób, aby uświadomić ludziom, co dzieje się w Polsce” – napisała fotoreporteka Aleksandra Perzyńska do administratorów FB, bo obawiała się – i słusznie – że zdjęcia będą zablokowane.

Dalej opisała wydarzenie, które fotografowała: „W sobotę 11 maja ulicami Warszawy przeszedł marsz #Stop447 organizowany przez Roberta Bąkiewicza ze Stowarzyszenia Marsz Niepodległości i Tomasza Kalinowskiego związanego z #ONR, w którym brali udział również Grzegorz Braun, Janusz Korwin-Mikke, a wśród uczestników pojawił się były ksiądz antysemita Jacek Międlar. Uczestniczył też lider AGROunii, któremu coraz bliżej do skrajnej prawicy.

Marsz zorganizowano w rok po podpisaniu przez prezydenta USA Donalda Trumpa tzw. ustawy 447, która według środowisk narodowych ma spowodować wypłatę 300 mld dol. odszkodowań przez Polskę dla międzynarodowych organizacji żydowskich za mienie utracone podczas II wojny.

Więcej w oko.press

Klub Chrześcijan i Żydów Przymierze apeluje do bpa Jeża o wycofanie się ze słów

2019/05/12

„Posłużył się Ksiądz Biskup tym samym narzędziem – antysemickim tekstem bazującym w całości na karykaturze i stereotypie Żyda-wroga Kościoła. Ten fakt głęboko nas bulwersuje” – czytamy w liście opublikowanym przez Klub Chrześcijan i Żydów Przymierze. Autorzy listu, który został przekazany bpowi Andrzejowi Jeżowi po jego homilii wygłoszonej w Wielki Czwartek w tarnowskiej katedrze.

Zdaniem biskupa cytowane słowa nadają się na doskonałą ilustrację dla przedstawienia Kościoła i kapłanów będących znakiem sprzeciwu wobec świata, który pragnie ich prześladować. „Ta wypowiedź została wygłoszona podczas jednego z kongresów pewnej nacji, nie mogę powiedzieć jakiej, bo byłbym tutaj zaraz zaszczuty ze wszystkich stron” – powiedział biskup, kierując porozumiewawcze spojrzenie do zgromadzonych w katedrze słuchaczy, po czym odczytał tekst mający być zapisem wypowiedzi pewnego rabina, wygłoszonej we Lwowie w 1911 roku. Tekst ten jednak okazał się być antysemicką fałszywką opublikowaną jeszcze przed II wojną światową.

Członkowie klubu Chrześcijan i Żydów Przymierze zdecydowali się wówczas napisać do bpa Jeża list, w którym zastrzegli, że planują jego publikację po otrzymaniu przez adresata. Choć bp Jeż nie odniósł się do treści listu, za potwierdzenie otrzymania uznano opublikowane 9 maja br. oświadczenie biskupa.

Więcej na deon.pl

Olsztyński Marsz Równości z oficjalnym patronatem prezydenta Olsztyna

2019/05/10

Zgodnie ze wcześniejszymi zapowiedziami Piotr Grzymowicz objął Honorowym Patronatem 1. Olsztyński Marsz Równości w Olsztynie. – Mając na uwadze charakter przedsięwzięcia, jak również doceniając jego społeczny, edukacyjny, integracyjny i promocyjny wymiar, z przyjemnością obejmę je Honorowym Patronatem, pod warunkiem dopełnienia wszelkich wymaganych w takim przypadku formalności – czytamy w odpowiedzi prezydenta.

Hasłem przewodnim wydarzenia jest „Miłość, Równość, Solidarność”. Organizatorki olsztyńskiego marszu równości przeciwstawiają się dyskryminacji nie tylko ze względu na orientację seksualną czy płeć, ale również niepełnosprawność, pochodzenie etniczne i status społeczny. Organizatorki 1. Olsztyńskiego Marszu Równości także zabiegają o równość dla tych osób, nierzadko doświadczających przemocy zarówno słownej, jak i fizycznej.

Więcej w Wyborczej

Fotoreporterzy przeciwko „Gazecie Polskiej”

2019/05/09

Przeprosin na okładce oraz 20 tys. zł na rzecz PAH żądają autorzy zdjęć, które zostały przerobione przez fotoedycję „Gazety Polskiej”. Fotografie zamieszczono w negatywnym kontekście na pierwszej stronie jednego z wydań. 26 lipca 2017 roku na okładce tygodnika opinii „Gazeta Polska” pojawił się fotomontaż, na którym wycięci z trzech różnych fotografii Irakijczycy i Afgańczycy otaczają znajdujące się na noszach zwłoki mężczyzny. Pod fotomontażem znalazł się podpis: „Uchodźcy przynieśli śmiertelne choroby”.

Autorami przerobionych przez Gazetę Polską fotografii są fotoreporterzy Rafał Wojczal oraz Wojciech Wilczyński. Przy tworzeniu fotomontażu wykorzystano dwa zdjęcia Wojczala, wykonane w lutym 2016 roku podczas pobytu w obozie dla uchodźców wewnętrznych Al Khazer kilkadziesiąt kilometrów od Mosulu. Trzecie zdjęcie Wilczyński zrobił w 2007 roku w Afganistanie podczas akcji pomocy humanitarnej prowadzonej przez polskich żołnierzy. Bohaterowie tego zdjęcia nawet nie byli uchodźcami. Zdaniem autorów zdjęć fotomontaż jest „obrzydliwą manipulacją”. Zdjęć użyto w kontekście nawoływania do nienawiści względem uchodźców, a nie to było celem ich wykonania. Od „Gazety Polskiej” zażądali przeprosin oraz wpłaty 20 tys. zł na Polską Akcję Humanitarną. GP przeprosiła 31 października 2017 roku, publikując oświadczenie. Pokrzywdzeni fotoreporterzy nie zgadzają się jednak z taką formą przeprosin – prawa autorskie naruszono okładką, a oświadczenie opublikowano na stronie 10, którego większość czytelników nawet nie zauważyła. Ponadto, z treści przeprosin nie wynika, dlaczego zostały zamieszczone. Dlatego wystąpili na drogę sądową.

Więcej w Wyborczej

Trzaskowski otworzy tegoroczną Paradę Równości

2019/05/09

– Jeśli organizatorzy uznają to za stosowne, to krótko przemówię na Paradzie Równości – deklaruje w rozmowie z „Wprost” Rafał Trzaskowski, prezydent Warszawy. Trzaskowski przypomina, że choć będzie pierwszym urzędującym prezydentem Warszawy, który pójdzie w Paradzie, to prywatnie – przed objęciem urzędu – uczestniczył już w niej w poprzednich latach. – Nie będę się nigdzie pchał. Byłem już na paradzie kilka razy, nie robiłem z tego nigdy wielkiego halo – zauważa. – Szedłem w tłumie, z tyłu, ze swoimi dzieciakami. Syn ma dopiero 10 lat, córka 14, mają różne pytania dotyczące różnorodności. Parada to dobra okazja, by na nie odpowiedzieć – mówi prezydent Warszawy.

Julia Maciocha, prezeska Parady Równości, potwierdza, że organizatorzy poproszą nowego prezydenta miasta o oficjalne otwarcie manifestacji. Przejdzie ona ulicami stolicy 8 czerwca. – Zamierzamy zaprosić prezydenta do wspólnego otwarcia wydarzenia i przywitania osób uczestniczących w imieniu swoim i miasta, tak jak dzieje się to w innych europejskich stolicach. Jesteśmy dumni, że w końcu i u nas dotarliśmy do tego momentu – mówi Maciocha.

Działaczka podkreśla, że jeszcze za wcześnie, by zachwycać się stosunkiem stołecznego Ratusza do spraw LGBT. – Polityka jest polityką, stąd nasza ostrożność – mówi. Przyznaje jednak, że wierzy w osobiste wsparcie prezydenta dla idei równościowych. – Rafał Trzaskowski wielokrotnie był po prostu zwykłym uczestnikiem Parad i nigdy nie odczuliśmy z jego strony nachalnej próby promocji własnej osoby, a zdarzało się to w przypadku innych polityków – mówi Maciocha. – W dodatku, dzięki prezydentowi i nowej ekipie przy pracy nad tegoroczną Paradą widzimy ogromną pozytywną zmianę w nastawieniu miasta do współpracy i dużo ułatwień. Choć może jest to po prostu brak utrudnień z poprzednich lat – podkreśla prezeska Parady Równości.

Zapowiedź zabrania głosu w trakcie manifestacji LGBT to nie pierwszy życzliwy wobec osób homoseksualnych gest Trzaskowskiego. Już w listopadzie 2017 r. na łamach „Wprost” zapowiedział, że gdy wygra wybory na prezydenta Warszawy, miasto obejmie Paradę Równości oficjalnym patronatem. Wcześniej przez lata nie godziła się na to jego poprzedniczka Hanna Gronkiewicz-Waltz. Z kolei 18 lutego tego roku już jako nowy prezydent stolicy podpisał Deklarację LGBT+. W dokumencie Ratusz obiecał stworzyć m.in. hostel interwencyjny dla doświadczającej przemocy młodzieży LGBT, wdrożyć monitoring przestępstw popełnianych z nienawiści, a także wprowadzić edukację antydyskryminacyjną i seksualną w warszawskich szkołach.

Z powodu „Deklaracji” na Trzaskowskiego spadła fala ostrej krytyki ze strony prawicy. Prezydent przyznaje, że nie spodziewał się aż takiej awantury. – Z atakiem na osoby homoseksualne Prawo i Sprawiedliwość poszło po bandzie – ocenia. Uważa jednak, że partia rządząca przeliczyła się w swych kalkulacjach. – Byli przekonani, że straszenie osobami homoseksualnymi poniesie ich tak, jak cztery lata temu straszenie uchodźcami, rzucili się więc na temat jak wygłodniały pies na kość. Okazało się jednak, że szczucie na współobywateli nie najlepiej działa, więc się z tego na razie wycofali.

Źródło: wprost.pl

Jest nowe śledztwo za rysunek „Polish Holocaust”

2019/05/06

Prokuratura na nowo prowadzi śledztwo, w którym sprawdza, czy rysunek „Polish Holocaust” propaguje nienawiść do narodu żydowskiego. Rysunek przedstawia klęczącą postać z biało-czerwoną opaską na ramieniu, do której mierzy z pistoletu postać z czerwoną gwiazdą przypominającą gwiazdę Dawida. Śledczy przesłuchają jako świadka autora rysunku Cezarego Krysztopę. Prokuratura Okręgowa w Gdańsku na nowo podjęła śledztwo w sprawie rysunku Cezarego Krysztopy. Śledczy sprawdzają go pod kątem naruszenia artykułu 256 paragrafu 1 kodeksu karnego. Czyli sprawdzają, czy „Polish Holocaust” propaguje ustrój faszystowski oraz czy nawołuje do nienawiści na tle różnic narodowościowych i wyznaniowych.

Rysunek „Polish Holocaust” przedstawia bowiem klęczącą postać z biało-czerwoną opaską na ramieniu, do której mierzą z pistoletu dwie postacie. Jedna ze swastyką, druga z czerwoną, sześcioramienną gwiazdą. Jak ustaliło OKO.press, w gdańskiej prokuraturze planowane jest przesłuchanie autora grafiki – Cezarego Krysztopy, rysownika z Podlasia, publicysty Polskiego Radia i „Tygodnika Solidarność”.

Zawiadomienie w tej sprawie do prokuratury złożyło stowarzyszenie Otwarta Rzeczpospolita, które zajmuje się przeciwdziałaniem ksenofobii. „Słowo i obraz mają ogromną moc, często pociągającą za sobą nienawistne czyny” – tłumaczyło powody złożenia zawiadomienia stowarzyszenie.

Z kolei autor rysunku Cezary Krysztopa wytoczył proces psychologowi prof. Michałowi Bilewiczowi, który bada uprzedzenia. Pozwał go za wykorzystanie rysunku oraz nazwanie go na Twitterze „notoryjnym antysemitą”. Krysztopa broni się przed zarzutem antysemityzmu, ukazując siebie samego jako filosemitę.

Więcej w oko.press

Podpalacz kukły Żyda skazany za nawoływanie do nienawiści pod Auschwitz

2019/05/05

Piotr Rybak, który w 2015 r. spalił kukłę Żyda, został skazany na rok pracy społecznej za publiczne nawoływanie do nienawiści pod bramą Auschwitz. Tym razem, 27 stycznia, podczas obchodów 74. rocznicy wyzwolenia obozu przyznał: „Czas powstać z kolan i powiedzieć najeźdźcom żydowskim dosyć tego wszystkiego. My jesteśmy panami w tym kraju”. Rybak podkreśla, że ten wyrok to wstyd dla wymiaru sprawiedliwości, bo on „powiedział prawdę”.

Nacjonalista 27 stycznia zorganizował marsz podczas obchodów upamiętniających wyzwolenie obozu koncentracyjnego. – Jaką mamy władze w Polsce? Co to za „dobra zmiana”? To jest rozbiór antypolski! – komentowali nacjonaliści. Grupa pod wodzą Rybaka miała szaliki klubów piłkarskich, flagi Polski i opaski Polski Walczącej. Rybak mówił, że polskie władze tolerują faszyzm i dopiero „przejęcie władzy przez patriotów pozwoli to zmienić”.

„Gazeta Wyborcza Kraków” relacjonowała, że wśród nacjonalistów dominowały antysemickie i antyukraińskie poglądy. Nie pozwolono im wejść na teren muzeum.

Piotr Rybak skomentował wyrok w nagraniu na Youtube na kanale „Po pierwsze Polak” i zaapelował do sądu o jego zmianę. – „Ja chcę żebyście ten wyrok wywiesili na wszystkich tablicach, wszystkich miast Polski. To wasz wstyd, a nie mój. My upomnieliśmy się o pamięć pomordowanych patriotów i naszych wspaniałych rodaków w niemieckim obozie oświęcimskim, a wyście zapomnieli o tych wspaniałych rodakach”. Zażądał również opublikowania wyroku w języku angielskim we wszystkich europejskich miastach.

Więcej w Wyborczej

Działacze OSK uniewinnieni ws. blokowania marszu narodowców

2019/05/03

– Niewinni – taki wyrok usłyszeli przedstawiciele Ogólnopolskiego Strajku Kobiet i Obywateli RP. Przed Sąd Okręgowy we Wrocławiu trafili za blokowanie marszu Wielkiej Polski Niepodległej 11 listopada 2017 r. Anna Kowalczyk-Derlęga i Marta Lempart z OSK, a także Dagmara Drozd, Małgorzata Farynowska, Włodzimierz Komisarczyk, Bartosz Gawroński, Jacek Zabokrzycki i Patryk Iwanicki z Obywateli RP stanęli wówczas na Przejściu Świdnickim z wielkim banerem: „Tu są granice przyzwoitości”.

W ten sposób chcieli symbolicznie przeszkodzić czterotysięcznej demonstracji współorganizowanej przez znanego z antysemickich wypowiedzi byłego księdza Jacka Międlara oraz skazanego za spalenie kukły Żyda Piotra Rybaka. Rozwścieczyli tym narodowców. Usłyszeli wyzwiska: „Wyp… z Polski”, „Lewackie k…”, a potem zostali obrzuceni butelkami, kamieniami i racami (jedna z kobiet była poparzona, do tej pory nie ustalono, kto za to odpowiada). Byli też szarpani.

Miasto nie rozwiązało wtedy zgromadzenia. Tadeusz Lenkiewicz, obecny na marszu obserwator wyznaczony przez magistrat, zeznał w sądzie, że jedyny niepokojący incydent, którego był świadkiem, to kilkanaście rac odpalonych na początku demonstracji i później w rynku: – Powiedziałem organizatorowi, że mają zostać wygaszone. Nie widziałem potrzeby rozwiązania demonstracji, bo to się zdarza, nie było to nic zagrażającego życiu.

Pierwszy wyrok w tej sprawie zapadł pod koniec października ubiegłego roku. Sędzia Sądu Rejonowego we Wrocławiu Wojciech Sawicki uniewinnił działaczy, uzasadniając, że marsz narodowców nie był pokojowy: – O tym zgromadzeniu można powiedzieć wszystko, ale nie to, że jego uczestnicy nie wyrażali w sposób karygodny negatywnych emocji wobec obwinionych. Mimo że było to zgromadzenie legalne i nie zostało rozwiązane przez urząd, to próba jego zakłócenia nie może być uznana za czyn społecznie szkodliwy. Nie stanowi więc wykroczenia.

Policja złożyła od tego orzeczenia apelację. W czwartek 2 maja okazało się, że i tym razem przegrała. – Oskarżyciel publiczny przedstawił własną, subiektywną ocenę materiału dowodowego. Wina obwinionych nie została na jego podstawie wykazana – wyjaśnił Krzysztof Głowacki, sędzia Sądu Okręgowego we Wrocławiu, w uzasadnianiu uniewinniającego wyroku, który jest już prawomocny.

– Wyrok, jaki zapadł, jest sprawiedliwy. Spodziewałam się go, bo policja odwołała się w sposób mechaniczny, nie mając żadnych argumentów – komentowała Marta Lempart, liderka OSK. – To orzeczenie jest ważne, bo odnosi się do wszystkich marszów i zgromadzeń neofaszystowskich i neonazistowskich, na których łamane jest prawo, są nienawistne hasła, pirotechnika i nawoływanie do przemocy. Przestają być one pokojowe, więc przestają być legalne i nie podlegają już ochronie. Blokowanie ich nie jest niczym złym.

Więcej w Wyborczej

Nienawistna kampania Konfederacji

2019/05/02

„Trzeba mówić ludziom, że Żydzi dostaną naszą polską ziemię, założą Polakom chomąto i będą uprawiać nimi pole. To chwyci. Jak Braun opowiada o batożeniu homoseksualistów, to nam poparcie rośnie!”. Czy to zapiski z tajnego spotkania aktywu propagandowego? Nie, to wykład Sławomira Mentzena, „jedynki” Konfederacji do PE na Pomorzu. Sławomir Mentzen, „jedynka” Konfederacji Korwin Liroy Braun Narodowcy do Parlamentu Europejskiego w województwie pomorskim, wygłosił 25 marca 2019 w Krakowie wykład. Rzecz dotyczyła wyborczej strategii:

„My robimy te badania, te grupy fokusowe, śledzimy, jaki przekaz trafia do wyborców. Wiemy, co mówić, żeby wyborcy nas słuchali. Korzystamy z danych, to jest podejście naukowe. I w sposób naukowy wyszło nam pięć postulatów. Nazwałem je „piątką Konfederacji” i ogłaszam ją światu po raz pierwszy. Nie chcemy Żydów, homoseksualistów, aborcji, podatków i Unii Europejskiej. To najlepiej trafia do naszych wyborców, dlatego nasi wyborcy chcą nas słuchać i z tego powodu wyborcy chcą na nas głosować.

My świadomie podbieramy wyborców PiS-owi i PiS to zauważył”.Mentzen wyjaśnił następnie, co kryje się pod niektórymi hasłami „piątki Konfederacji”.

„Zacznijmy od tematu pierwszego, czyli Żydów” – zapowiedział, a po sali rozszedł się śmiech. Opowiadał, że Żydzi pluli na Polaków w kampanii wyborczej i sugerował, że Polacy zatem powinni robić to samo, ze względu na „rację stanu”.

Powrócił temat ustawy o IPN oraz straszenie, że PiS spłaci roszczenia związane z ustawą 447. Wiceprezes partii Wolność zaczął narzekać, że przekaz o 200 miliardach, które Żydzi zamierzają Polsce odebrać, jest niezrozumiały. Dlatego, jak stwierdził wprost: „trzeba mówić ludziom, że Żydzi dostaną naszą polską ziemię. To bardziej chwyci. I co więcej, myślą państwo, że jak dostaną tę naszą polską ziemię, to będą ją sami uprawiać? Oni zatrudnią Polaków. Założą Polakom chomąto i będą uprawiać nimi pole. Bardziej przerażająca wizja, prawda? W ten sposób trzeba mówić, to trafia do człowieka”.

Więcej w oko.press

Powiesił kukłę Żyda pod siedzibą policji w Łodzi

2019/05/01

Szubienica, a na niej kukła przedstawiająca Jakuba Bermana, polityka, komunistę o żydowskim pochodzeniu, stanęła pod Komendą Policji Wojewódzkiej w Łodzi. „Powiesiłem Żyda. Zrobiłem to!” – krzyczał autor instalacji. Mundurowi robili zdjęcia, ale akcji nie przerwali. Szubienicę ustawił w poniedziałek 30 kwietnia przed gmachem Komendy Wojewódzkiej Policji Sławomir Dul, aktywista, który sam siebie nazywa „liderem opozycji wobec działań oprawców zmowy okrągłostołowej” i walczy – znowu jego słowa – „o wyzwolenie Polski spod okupacji amerykańskiej żydomasonerii”.

Niedługo potem otoczyli go policjanci. Nie kazali mu jednak usunąć instalacji. Robili to za to przechodnie, którzy zwracali uwagę, że kontrowersyjna manifestacja odbywa się na terenie dawnego getta.

Informację o pojawieniu się instalacji potwierdza asp. sztab. Radosław Gwis. – Mężczyzna został wylegitymowany. Mundurowi udokumentowali jego wystąpienie oraz instalację – mówi. Dodaje, że żyjemy w państwie demokratycznym i policja nie mogła zabronić mu manifestowania poglądów. – Sprawą zajmie się wydział dochodzeniowo-śledczy, który sprawdzi, czy naruszył prawo, np. czy nawoływał do czynu zabronionego albo posługiwał się mową nienawiści. Jeśli tak było, sprawiedliwości stanie się zadość – tłumaczy asp. sztab. Gwis.

Justyna Tomaszewska z Centrum Dialogu im. Marka Edelmana mówi, że jest zdruzgotana nie tylko zachowaniem aktywisty, ale także policji. – Jesteśmy oburzeni biernością policji, która nie przerwała antysemickiego wystąpienia. Wszystko ma swoje granice, także wolność słowa.

Więcej w Wyborczej

Asystent sędziego miał pomagać organizatorowi urodzin Hitlera

2019/04/30

Jednemu z narodowców od obchodów urodzin Hitlera miał pomagać Jakub Kalus, który wcześniej brał udział w wieszaniu portretów europosłów PO. Kalus miał instruować narodowca jak zachowywać się w śledztwie prokuratury. Prezes katowickiego sądu od dwóch miesięcy nie może jednak podjąć decyzji o zwolnieniu asystenta. Sprawę współpracy asystenta ze skrajnymi narodowcami ze Śląska opisała w poniedziałek (29 kwietnia 2019) „Gazeta Wyborcza”. Dziennikarka Ewa Ivanova dotarła do maili i sms-ów, które Jakub Kalus, asystent sędziego z Sądu Apelacyjnego w Katowicach, miał wymieniać z narodowcami (na zdjęciu stoi z prawej z powieszonym portretem Michała Boniego).

„Wyborcza” przytacza treść kilku maili. 21 kwietnia 2017 roku do Kalusa wysłał mail lider Stowarzyszenia Duma i Nowoczesność Mateusz S. ps. „Sitas”. To on był współorganizatorem głośnych urodzin Hitlera w lesie pod Wodzisławiem Śląskim, które nagrał „Superwizjer” TVN i zrobił z tego głośny reportaż.

Sitas pytał Kalusa jak ma zachować się jego żona w śledztwie prokuratury dotyczącym Dumy i Nowoczesność. Żona miała być przesłuchana w sprawie handlu rasistowskimi naklejkami w internecie. „Gazeta Wyborcza” ujawniła też, że Kalus miał przygotować dla „Sitasa” wezwanie przedsądowe do katowickiej „Gazety Wyborczej” oraz miał być autorem lub współautorem co najmniej dwóch interpelacji posła Roberta Winnickiego (lidera Ruchu Narodowego, wcześniej Kukiz’15, obecnie w Konfederacji).

Interpelacje dotyczyły „prześladowań środowisk narodowych przez organy publiczne”. W praktyce dotyczyły m.in. śledztwa obejmującego handel naklejkami przez Dumę i Nowoczesność. Na interpelację odpowiedział potem wiceminister sprawiedliwości Marcin Warchoł, który zapowiedział kontrolę w Prokuraturze Krajowej.

Według „GW” asystent mógł też stać za złożeniem zawiadomienia na biegłą, która wydała niekorzystną dla „Sitasa” opinię ws. rasistowskich naklejek.

Więcej w oko.press

ONR: Z demokracją nam generalnie nie po drodze.

2019/04/30

– Ty kurwo. Obyś zawisła na szubienicy – przeczytała o sobie Bogusława. I że jest odrażająca, robi dzieciom wodę z mózgu, promuje wynaturzenia, przejebuje dzieciaki na pedałów i powinna wylecieć na pysk. Wszystko przez sześć plakatów. W Piątkowisku pod Pabianicami uczy WOS-u od 18 lat. Dzieciaków ma trochę ze wsi, przyjezdnych, bo rodzice pobudowali się pod miastem. – Tu nie ma domu kultury, świetlicy. Autobus jeździ raz na godzinę. Pomyślałam, że fajnie by było zrobić z nimi coś ekstra.

Zabrała uczniów do łódzkiej siedziby Amnesty International. Spodobało się, rozkręcili w szkole Maraton Pisania Listów w obronie praw człowieka. Szkolne koło Amnesty działa od dziesięciu lat. Dzięki unijnym programom pojechali do Hiszpanii, Włoch, Turcji, na Łotwę, Cypr, Słowację. Dopiero co wrócili z Finlandii.

W 2015 roku przygotowała debatę z rabinem, pastorem, księdzem, muzułmanką i ateistką. A działacze Fabryki Równości poprowadzili warsztaty z tolerancji. Przyszło 50 uczniów. W ruch poszły kleje, nożyczki i kolorowe pisma. Powstały plakaty: „Równa szkoła. Stop dyskryminacji”. Dwóch panów z dzieckiem, kobiety trzymające się za ręce, Robert Biedroń, mężczyzna bez koszulki. Plakaty zawisły w szkole przed końcem roku. Nikomu nie przeszkadzały.

Bogusława: – To była akcja jak wiele innych u nas. Nikt nie zwróciłby na nią uwagi. Afera wybuchła przez dwóch chłopaków, którzy weszli do szkoły i robili zdjęcia. Wieczorem do Bogusławy zadzwoniła była uczennica: – Wiesz, co się dzieje w internecie?

Pabianicki oddział ONR-u na Facebooku chwalił się sukcesem. Dzięki nim skandaliczna wystawa zniknie ze szkoły. W komentarzach Bogusława przeczytała, że jest kurwą i próbuje przejebać dzieci. I wiele więcej. Pisała żona kolegi z pracy czy nauczyciel historii z liceum. Profile podpisane imieniem i nazwiskiem.

Cały reportaż w Dużym Formacie

Brytyjscy internauci oburzeni homofobicznymi wypowiedziami Rostowskiego sprzed lat

2019/04/26

Jacek Rostowski 8 lat temu w wywiadzie dla Gazety Wyborczej stwierdził: „jak byłem młody, to w Wielkiej Brytanii za kontakty homoseksualne szło się do więzienia. Dziś pary gejowskie adoptują tam dzieci. Nie łudźmy się, to jest równia pochyła”. Cytat ten przypomniał brytyjski dziennikarz Owen Jones, przez co na Rostowskiego spadła lawina krytyki. Dziennikarz The Guardian wyciągnął na światło dzienne homofobiczną wypowiedź Jacka Rostowskiego sprzed lat i umieścił jej angielskie tłumaczenie na swoim Twitterze. Powód? Rostowski zdecydował się na kandydowanie do Parlamentu Europejskiego z list brytyjskiego ugrupowania Change UK (może to zrobić, ponieważ oprócz polskiego ma także obywatelstwo Wielkiej Brytanii), więc jego poglądy automatycznie stały się tematem zainteresowania brytyjskich publicystów.

Jeśli jednak do wyborów dojdzie – a na razie wiele wskazuje na to, że tak – szanse Rostowskiego na mandat europosła mogą poważnie osłabić jego homofobiczne wypowiedzi sprzed lat, które na Twitterze opublikował publicysta The Guardian. O które wypowiedzi chodzi? „Stabilne społeczeństwo jest oparte na stosunkach heteroseksualnych” – mówił Rostowski w wywiadzie dla Gazety Wyborczej w 2011 r. I dodawał: „jak byłem młody, to w Wielkiej Brytanii za kontakty homoseksualne szło się do więzienia. Dziś pary gejowskie adoptują tam dzieci. Nie łudźmy się, to jest równia pochyła”.

Brytyjscy internauci nie zostawiają teraz na Rostowskim suchej nitki. Zarówno na Twitterze, jak i w komentarzach do tego wątku na popularnym anglojęzycznym serwisie Reddit.com, wyrażają swoje oburzenie tamtymi słowami, pisząc: „to jakaś tragedia”, „dla Change UK to katastrofa”, „z każdym kolejnym kandydatem do PE jest coraz gorzej”, „żenujące”.

Więcej w Newsweeku

Awantury w płockim kościele. Wszystko przez słowa nienawiści o homoseksualistach

2019/04/25

Po tym, jak w czasie świąt w kościele św. Dominika w parafii św. Maksymiliana Kolbego w Płocku na Grobie Pańskim umieszczono homofobiczną „dekorację” ostrzegającą wiernych przed środowiskami LGBT, kilku mieszkańców miasta postanowiło wyrazić swój protest przeciwko dyskryminacyjnej narracji duchownych. Sytuacja stała się na tyle poważna, że wymagała interwencji policji. „Zachowaj nas od ognia niewiary” – głosi napis zawieszony nad Grobem Pańskim w płockim kościele na tzw. „Górkach”. Niżej widać krzyż obstawiony stosami kartonów, na których tamtejsi księża umieścili nazwy grzechów, takich jak „agresja”, „pycha”, „hejt” czy „kradzież”. Obok nich pojawiły się także hasła o neutralnym znaczeniu, jak „LGBT” i „gender”, które w tym kontekście miały oczywiście negatywny wydźwięk. Fotografię prezentującą tak przygotowaną na obchody Triduum Paschalnego dekorację opublikowała Magdalena Bielska na swoim Facebooku i opatrzyła ją napisem: „Czy kościół to miejsce do szczucia na osoby o innej orientacji i poglądach? Czy nie nauczyliśmy się, do czego prowadzi nienawiść?”.

Osobiście do kościoła w sobotę przed Wielkanocą postanowili udać się Monika Niedźwiecka i Mateusz Goździkowski, płoccy aktywiści, działacze na rzecz równouprawnienia homoseksualistów. Na miejscu umieścili wśród kwiatów znajdujących się przy Grobie Pańskim małe tęczowe chorągiewki, a także kartkę z napisem: „63 proc. młodzieży LGBT myśli o samobójstwie. Dlaczego uczycie nienawiści i przykładacie do tego rękę?”. Następnie Gożdzikowski i Niedźwiecka poprosili o rozmowę z proboszczem parafii św. Maksymiliana M. Kolbego. Zamiast dyskusji doszło jednak do awantury.

Duchowny według relacji protestujących podarł przyniesione chorągiewki, a mężczyzna, który przyznał w obecności proboszcza, że jest gejem, miał usłyszeć, że powinien się leczyć, bo jest zboczony. – Ksiądz zaczął się wobec nas agresywnie zachowywać. Zaczął nas popychać, wypychać z kościoła. Krzyczeć, że jesteśmy grzesznikami, że pójdziemy za to siedzieć na pięć lat do więzienia – opowiedział w rozmowie z TVN24 Mateusz Goździkowski, który całe zajście nagrywał swoim telefonem.

Ksiądz zabrał mu jednak urządzenie. Na miejsce wezwano policję, zgłaszając kradzież. Po interwencji funkcjonariuszy duchowny zwrócił aparat, ale – jak się okazało – bez zewnętrznej karty pamięci oraz SIM. Film z reakcją księdza zapisał się jednak w pamięci telefonu.

Warto dodać, że zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa złożył również sam duchowny. Tego samego dnia poinformował funkcjonariuszy, że na terenie kościoła doszło do złamania artykułu 195 Kodeksu karnego – „Kto złośliwie przeszkadza publicznemu wykonywaniu aktu religijnego Kościoła lub innego związku wyznaniowego o uregulowanej sytuacji prawnej, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2”.

To jednak nie koniec spraw toczących się wokół kościoła na Górkach. Płocka policja będzie prowadzić jeszcze jedno postępowanie, także dotyczące niewłaściwego zachowania, którego w niedzielę wielkanocną miało dopuścić się protestujące przeciwko „dekoracjom” na Grobie Pańskim małżeństwo.

Więcej w Newsweeku

No Title

2019/04/22

Piotr Tyma, szef Związek Ukraińców w Polsce Об’єднання Українців у Польщі, w rozmowie w Nowej Europie Wschodniej mówi o wyroku za napad na ukraińską procesję w Przemyślu: Mimo tego, że zdarzenie to miało miejsce w centrum miasta, w publicznym miejscu, było filmowane i obfotografowane z różnych miejsc przez dziennikarzy i uczestników, to na wyrok czekaliśmy bardzo długo. To nie była sytuacja, w której sprawcy byli nieznani. Zostali zatrzymani w miejscu przestępstwa przez policję, w tym samym dniu przesłuchani. Nie była to sytuacja wymagająca rozbudowanego śledztwa. Natomiast niebawem minie już trzy lata od tego zdarzenia. Jest więc problem z tym, jak długo policja, prokuratura i sąd działały w tej kwestii. Ważne jest, że sąd jednoznacznie stwierdził fakt zaistnienia przestępstwa z pobudek narodowych. Istotne jest również to, że uznano, że przestępstwo dotyczyło uroczystości religijnej i było wymierzone w jej uczestników, ponieważ cała linia obrony oskarżonych i ich adwokatów była próbą podważenia religijnego charakteru uroczystości.

Cały wywiad dostępny na stronie new.org.pl

Narodowcy przegrali z wrocławskim magistratem

2019/04/19

– Decyzja miasta o rozwiązaniu marszu narodowców była w pełni zasadna – uznał Sąd Okręgowy we Wrocławiu, oddalając tym samym zażalenie Romana Zielińskiego na decyzję miasta. – Celem tego zgromadzenia nie było uczczenie pamięci poległych żołnierzy, ale nawoływanie do nienawiści wobec ludności żydowskiej – podkreślał sąd. Zorganizowany z okazji Dnia Pamięci „Żołnierzy Wyklętych” przez nieformalnego lidera kiboli Śląska Wrocław Romana Zielińskiego i znanego z antysemickich wypowiedzi byłego księdza Jacka Międlara marsz narodowców odbył się 1 marca.

Idąc z placu Solnego południową pierzeją Rynku i ulicą Świdnicką pod pomnik Rotmistrza Pileckiego, narodowcy wykrzykiwali swoje nienawistne hasła, których można posłuchać niemal na każdym ich zgromadzeniu: „A na drzewach zamiast liści będą wisieć komuniści”, „Raz sierpem, raz młotem czerwoną hołotę”. Krzyczeli też „To my jesteśmy gospodarzami w tym mieście, my Polacy!”, „Żydowscy komuniści gorsi niż naziści”. O Żydach mówili „scyzorykiem chrzczeni”.

Przed godz. 21 cierpliwość obecnych na marszu obserwatorów miejskich się skończyła i zgromadzenie zostało rozwiązane. – Wcześniej były 2 ostrzeżenia za groźby i nawoływanie do nienawiści na tle wyznaniowym – tłumaczył wtedy rozwiązanie marszu Bartłomiej Ciążyński, doradca społeczny prezydenta ds. tolerancji i przeciwdziałania ksenofobii.

Gdy Roman Zieliński przez megafon ogłosił decyzję delegata miasta, uczestnicy marszu zaczęli skandować: „Wypierdalać”. Decyzję miasta o rozwiązaniu marszu Zieliński zaskarżył. „UM nie był w stanie wskazać, w którym miejscu mielibyśmy łamać prawo… bo takiego momentu nie było” – napisał Międlar na Twitterze.

W czwartek sąd to zażalenie oddalił. – Decyzja miasta o rozwiązaniu marszu narodowców została wydana zgodnie z prawem i była w pełni zasadna – mówił sędzia Zbigniew Woźniak. Uzasadniał, że okoliczności marszu dawały podstawę do jego rozwiązania. – Nie ma znaczenia, czy przedstawiane przez uczestników marszu informacje były prawdziwe. Istotny jest kontekst i cel ich przedstawiania – tłumaczył sędzia, którego zdaniem celem zorganizowanego przez narodowców marszu nie było uczczenie pamięci poległych żołnierzy, ale nawoływanie do nienawiści i stworzenie możliwości publicznego zaprezentowania swojego negatywnego nastawienia wobec społeczności żydowskiej.

Więcej w Wyborczej

Dożywotni zakaz stadionowy za rasizm

2019/04/18

Kibice West Ham United udali się do Manchesteru na wyjazdowe spotkanie Premier League. Tam, zanim oddali się wspieraniu swojej drużyny na Old Trafford, rozgrzewali swoje gardła w rytm antyżydowskich przyśpiewek. Klub jest zdeterminowany: kara będzie bardzo wysoka. – Jesteśmy totalnie zniesmaczeni zawartością nagrania, które krążyło w sobotni wieczór w sieci – poinformował w ubiegły weekend klub w oficjalnym komunikacie, zaraz po tym, gdy w Internecie ukazało się nagranie kibiców West Ham śpiewających antyżydowskie przyśpiewki skierowane w stronę rywala klubu, Tottenhamu. Zdarzenie zostało zarejestrowane w tramwaju przed meczem z Manchesterem United i szybko rozprzestrzeniło się w mediach społecznościowych.

– Nie chcemy, by tacy ludzie byli łączeni z West Ham United – głosił komunikat. – Nie są oni mile widziani w naszym klubie, nie są mile widziani w cywilizowanym społeczeństwie – czytamy dalej.

Wszystko wskazuje na to, że ton komunikatu wydanego przez klub to nie gołe słowa. Jedenasta drużyna Premier League poinformowała, iż „podejmuje natychmiastowe kroki w celu zidentyfikowania winowajców, których dane zostaną przekazane policji”.

– Winni zostaną ukarani dożywotnim zakazem wstępu na London Stadium oraz zakazem udziału w wyjazdach klubu – czytamy w oświadczeniu West Ham.

Źródło: Radio Gdańsk

Co Ministerstwo Sprawiedliwości robi z mową nienawiści

2019/04/17
Sprawcy przestępstw motywowanych np. uprzedzeniami do innych ludzi czy faszyzmem mają ponosić surowszą odpowiedzialność. Dziś połowa takich spraw jest umarzana. Wśród przestępstw tzw. mowy nienawiści najwięcej jest: znieważeń, publicznego propagowania oraz obrazy uczuć religijnych. Najmniej bójek i pobić. Ministerstwo Sprawiedliwości przedstawiło informacje, co robi w takich sprawach.

O jakie konkretnie przestępstwa chodzi? Polski kodeks karny zna ich kilka. To: przemoc, bójka i pobicie, groźba karalna, ograniczenie w prawach ze względu na przekonania i wyznanie, nadużycie funkcji, propagowanie faszyzmu i totalitaryzmu (m.in. w działalności artystycznej, edukacyjnej czy naukowej), znieważenie grupy osób i naruszenie integralności rzeczy. Wszystkie popełniane na tle różnic narodowościowych, etnicznych, rasowych, ksenofobicznych czy wyznaniowych.

Jak to wygląda w liczbach? – Otóż w 2015 r. zarejestrowano 1169 spraw, z czego 660 postępowań umorzono. Do sądów trafiły 232 sprawy (akty oskarżenia, wnioski o warunkowe umorzenie, wnioski o ugodę z prokuratorem oraz wnioski o umorzenie i zastosowanie środków zabezpieczających) – podaje Łukasz Piebiak, wiceminister sprawiedliwości.

Więcej w Rzeczpospolitej

Więzienie w zawieszeniu dla czeskiego polityka. Za antysemityzm

2019/04/17

Były sekretarz generalny czeskiej partii Wolność i Demokracja Bezpośrednia (SPD) Jaroslav Stanik został we wtorek skazany na karę więzienia w zawieszeniu i grzywnę za homofobiczne i rasistowskie wypowiedzi w restauracji poselskiej. Sędzia Helena Kralova uznała, że były polityk dopuścił się przestępstwa wzniecania nienawiści wobec grupy osób oraz ograniczania ich praw i wolności przez negowanie, kwestionowanie lub akceptację ludobójstwa. Sąd wymierzył Stanikowi karę 1 roku więzienia w zawieszeniu na dwa lata oraz 70 tys. koron grzywny (około 12 tys. PLN). Wyrok nie jest prawomocny.

Prokuratura zarzuciła Stanikowi, że 24 października 2017 r. w restauracji poselskiej miał stwierdzić, że homoseksualizm jest chorobą, a homoseksualiści „powinni być zabijani po urodzeniu”. Miał także mówić, że homoseksualiści, Romowie i Żydzi powinni być wysyłani do gazu. Oskarżony zaprzeczył, jakoby wygłaszał takie opinie, gdy w restauracji poselskiej świętował sukces wyborczy partii SPD. Przyznał, że była wtedy mowa o mniejszościach, ale odrzucił podejrzenia, że miałby się o nich wypowiadać obraźliwie. Zapewniał także, że nie jest rasistą.

Więcej w Dzienniku

W Opolu radykalna prawica grozi społecznikom

2019/04/16

Jeszcze w ubiegłym roku społecznicy prowadzili swoją działalność w budynku na zapleczu ul. Krakowskiej. Z lokalu musieli się jednak wyprowadzić, ponieważ budynek został zburzony w ramach rewitalizacji głównej ulicy miasta. Ratusz udostępnił im jednak lokale przy ul. Luboszyckiej, które fundacja wyremontowała własnymi siłami. Od końca stycznia z nowej przestrzeni mogą już korzystać opolanie i organizacje pozarządowe.

– Prowadzimy tu tylko akcje społeczne i kulturalne, nie podejmujemy żadnych innych działań, na przykład politycznych – mówi Maksym Krawczyk z fundacji KrakOFFska36.

– Niedawno znów obklejono nam lokal nalepkami z groźbami. Poprzednie, które propagowały organizacje nacjonalistyczne, bagatelizowaliśmy. Ale teraz ich treść, przekaz się zaostrza – mówi Krawczyk.

Na naklejkach dominuje krzyż celtycki i napis „Zaj… was, k…wy”. – Na razie to tylko naklejki, ale obawiamy się, że za dwa tygodnie polecą nam szyby lub podziurawią nam opony w samochodzie. Spodziewamy się różnych złych akcji ze strony narodowców – mówi Krawczyk.

O tym, że takich działań nie można lekceważyć, mówi Damian Wutke z organizacji Otwarta Rzeczpospolita – Stowarzyszenie Przeciw Antysemityzmowi i Ksenofobii: – Lekceważenie doprowadziło do tego, że dziś ludziom, którzy przyklejają takie rzeczy, wydaje się, że są bezkarni, bo nikt na to nie reagował. Krzyż celtycki jest symbolem, który się kojarzy jednoznacznie, symbolem wykorzystywanym przez grupy radykalne. Grupy, które swoim programem czynią nienawiść do wszelkich mniejszości, do ludzi, zgromadzeń i grup, które wydają się dla nich inne, gorsze, takie, które według nich nie mają prawa tutaj być. Lekceważenie tego tylko pogarsza sytuacje. Niereagowanie na mowę nienawiści prowadzi do tego, że sytuacja będzie jeszcze gorsza.

Więcej w opolskiej Wyborczej

Antysemickie komentarze na stronie Muzeum Powstania Warszawskiego

2019/04/14

Wydawać by się mogło, że w mieście tak doświadczonym przez historię nie powinno być miejsca na antysemityzm. Nic bardziej mylnego. Nawet na stronie Muzeum Powstania Warszawskiego aż roi się od antysemickich komentarzy. A zaczęło się od opublikowania na Facebooku MPW zdjęcia z żonkilem. „My im żonkile, oni nam ‚wdzięczni’ i solidarni roszczenia…. ale co tam… płaszczyć się na kolanach lubimy”; „Muzeum Powstania Warszawskiego powinno się zajmować Powstaniem Warszawskim. Na to dostaje pieniądze”; „Przecież to nie dotyczy Polaków, a propagowanie to nic innego jak zdrada narodowa! To Polska nie Polin!” – to tylko niektóre z komentarzy.

Pojawiły się też wpisy utrzymane w ostrzejszym tonie. Jeden z komentatorów napisał wprost, że „trzeba wkoncu zrobić wypad z tymi żydami bo to co oni robią już się w głowie nie mieści” (pisownia oryginalna -red.). Przytoczony post nie jest niestety żadnym wyjątkiem.

Więcej w natemat.pl

Senator PiS Grzegorz Bierecki zapowiedział „oczyszczenie Polski”

2019/04/11

Nie ustaniemy, aż nie doprowadzimy do pełnego oczyszczenia Polski z ludzi, którzy nie są godni należeć do naszej wspólnoty narodowej – powiedział w środę w Białej Podlaskiej senator PiS Grzegorz Bierecki z okazji 9 rocznicy katastrofy lotniczej w Smoleńsku. Opozycja jest oburzona, emocji nie kryją także internauci. „To język nazistów” – piszą.

Posłanka Joanna Kluzik-Rostkowska z PO zadała pytanie, kogo miał na myśli senator Bierecki, gdy mówił o tych, którzy oczyszczają Polskę. „Jak rozumieć ‚nie ustaniemy’? Czy np. Joachim Brudziński nie ustanie? Jarosław Gowin? Beata Szydło?” – zastanawiała się polityczka, kierując tweeta do prominentnych członków partii rządzącej. Odpowiedział jej Joachim Brudziński. Szef MSWiA stwierdził, że wypowiedź Biereckiego była „głupia” i powinien za nią przeprosić. Dodał także, że słowa te dają paliwo opozycji.

Więcej w natemat.pl

Youtuber skazany za znieważenie Romów i nawoływanie do nienawiści

2019/04/09

Szymon K., 34-latek ze Środy Wielkopolskiej, z wykształcenia mechanik, występuje w internecie pod ksywą „IsAmUxPompa”. Jego kanał w portalu YouTube subskrybują – czyli śledzą – ponad 2 mln internautów. To sprawia, że jest jednym z najpopularniejszych polskich youtuberów. Zalicza się do tzw. gamerów, którzy filmują swoje dokonania w grach komputerowych, a wśród fanów uchodzą za celebrytów: udzielają wywiadów, rozdają autografy. Szymon K. został nawet twarzą kampanii reklamowej sieci komórkowej Play.

„Nienawidzę Cyganów, Bułgarów. Jeb… brudasów. Jeśli ty ich nienawidzisz, daj mi lajka. Niech te brudy podbiją sobie jakiś kraj i tam mieszkają” – powiedział na jednym z nagrań opublikowanych w kanale YouTube. Prokuratura dowiedziała się o nim z e-maila zatroskanego obywatela. „Film miał ponad milion odsłon, a pan Szymon czerpie z tego korzyści” – napisał autor. W prokuraturze Szymon K. stwierdził: „Ogólnie nie mam nic do Romów. Puściły mi nerwy”. Mówił, że zdenerwował się, bo Romowie zaczepiali go na parkingu, oferując do sprzedaży „różne przedmioty”. – Szczerze żałuję tego, co zrobiłem – przekonywał.

Prokurator Paweł Mat-Madajczak wnosił do sądu o warunkowe umorzenie sprawy, powołując się na nieznaczną społeczną szkodliwość zachowania popularnego youtubera. Powoływał się też na jego „działalność charytatywną i dobroczynną”, a także niekaralność. Szymon K. poinformował prokuraturę, że wpłacił na chore dzieci, podopiecznych fundacji Siepomaga.pl, ponad 43 tys. zł. To ponad 28-krotność pensji mechanika, którą – jako swój oficjalny dochód – podał youtuber.

Sąd uznał jednak, że nie ma podstaw, by warunkowo umorzyć sprawę. Proces toczył się za zamkniętymi drzwiami. Za nawoływanie do nienawiści na tle różnic etnicznych oraz publiczne znieważenie osób pochodzenia romskiego z powodu ich przynależności etnicznej youtuberowi groziło nawet więzienie. Ale – jak ustaliła „Wyborcza” – sąd potraktował go łagodniej. Uznał go za winnego, ale wymierzył mu jedynie 3 tys. zł grzywny.

Źródło: wyborcza.pl

Swastyki na kamieniu pamięci otwockich Żydów

2019/04/09

Na kamieniu pamięci otwockich Żydów pojawiły się w weekend swastyki. Sprawę zdewastowania miejsca pamięci bada policja.Zniszczony został kamień, który znajduje się w przy ulicy Reymonta w podwarszawskim Otwocku. Jest poświęcony Żydom, którzy zostali rozstrzelani w sierpniu i wrześniu 1942 roku przez niemieckich okupantów.

Napis na kamieniu mówi o dwóch tysiącach osób, które zostały zabite. „Pamiętajmy o ich tragedii, a także o wszystkich wymordowanych żydowskich współobywatelach naszego miasta. Mieszkańcy Otwocka” – brzmi napis na symbolicznym pomniku.

W sobotę czytelnik „Gazety Wyborczej” poinformował, że na kamieniu ktoś namalował dwie białe swastyki. Na miejsce przyjechali policjanci, którzy przeprowadzili oględziny. Jak podał reporter TVN24, który rozmawiał z otwocką policją, najprawdopodobniej postępowanie będzie prowadzone w kierunku znieważenia miejsca pamięci.

– Będziemy prowadzili postępowanie w tej sprawie. Na tę chwilę nikogo nie zatrzymaliśmy – powiedział tvnwarszawa.pl. nadkomisarz Daniel Niezdropa z komisariatu policji w Otwocku.

Jeszcze tego samego dnia symbol hitlerowskiego reżimu został usunięty o czym napisał na łamach portalu kwartalnika „Więź” jego publicysta Zbigniew Nosowski.

Poinformował, że z pomocą szybko przyszli proboszcz pobliskiej parafii św. Wincentego a Paulo ks. Bogdan Sankowski, a także właściciel lokalnego zakładu pogrzebowego Sławomir Moch oraz jeden z jego pracowników. „Gdy tylko policja na to pozwoliła, zaczęli czyścić pomnik. Całe szczęście, udało się szybko osiągnąć cel” – zapewnił Nosowski.

Źródło: TVN Warszawa

Papież”Nie należy bać się migrantów. Migrantami jesteśmy i my, Jezus był migrantem”

2019/04/08

Podczas sobotniej audiencji dla uczniów i nauczycieli z prestiżowego mediolańskiego Collegio San Carlo Franciszek odnosząc się do opinii, że migranci to „przestępcy”, stwierdził że wielu przestępców jest także wśród nas. – Mafia nie została stworzona przez Nigeryjczyków, mafia jest nasza, włoska – podkreślił. Papież Franciszek powiedział, że „nie należy bać się migrantów”. – Migrantami jesteśmy i my, Jezus był migrantem – stwierdził. – Jeśli społeczeństwo jest wieloetniczne i wielokulturowe, dziękujmy Bogu za to – oświadczył papież. Odnosząc się do haseł „czystości” etnicznej ocenił, że „to jest jak woda destylowana, nie ma smaku”. – Wodą życia jest wielokulturowość – zaznaczył Franciszek. Papież zwrócił się do uczniów by uważali na „pokusę budowy kultury murów, wznoszenia murów w sercach i na ziemi”. – Ten, kto buduje mury, skończy jako niewolnik w murach, które zbudował – ocenił. – Czy mamy przyjąć wszystkich? Potrzebne otwarte serce, by przyjąć, Jeśli jestem rasistą w sercu, muszę się nawrócić – powiedział papież. – Aby ich zintegrować, rządzący muszą robić rachunki – dodał, nawiązując do swej powtarzanej opinii o tym, że należy przyjąć tylu migrantów, ilu można potem faktycznie zintegrować.

Źródło: tvn24.pl

Ogórek i Ziemkiewicz nie wygrali z dyrektorem Muzeum Polin

2019/04/08

W 50. rocznicę antysemickiej kampanii rozpętanej przez władze PRL Muzeum Historii Żydów Polskich „Polin” otworzyło wystawę „Obcy w domu. Wokół Marca ’68”. Jej kuratorkami były Justyna Koszarska-Szulc (Muzeum Polin) i Natalia Romik (Kolektyw Senna). Oprócz historycznych materiałów pokazały one współczesne przykłady mowy nienawiści. Wśród nich opublikowane na Twitterze wpisy gwiazd TVP i prorządowych mediów Magdaleny Ogórek i Rafała Ziemkiewicza.

W lipcu 2017 r. Ogórek zwróciła się na Twitterze do senatora Marka Borowskiego: ” (…) czy oznaką kręgosłupa jest zmiana nazwiska z Berman na Borowski?” (zmienił je ojciec polityka). W kolejnych wpisach kazała mu się rozliczać „ze stalinowskiego i KPP-go spadku”. Ziemkiewicz tak z kolei skomentował krytykę ze strony Izraela nowelizowanej wtedy ustawy i IPN: „Przez wiele lat przekonywałem rodaków, że powinniśmy Izrael wspierać. Dziś przez paru głupich, względnie chciwych parchów, czuję się z tym jak palant”. – Przywołane tweety nie pozwalały na identyfikację osób z imienia i nazwisk – podkreśla Marta Dziewulska z biura prasowego Polin. Była kandydatka SLD na prezydenta w wyborach w 2015 r., a obecnie publicystka i prezenterka TVP, domagała się przeprosin od Muzeum. Na Twitterze pisała o „haniebnym występku Muzeum Polin” i „opresyjnej propagandzie politycznej”.

Publicystka wniosła przeciw niemu prywatny akt oskarżenia, pozew zapowiedział też Ziemkiewicz. W tym czasie rozpoczęła się również nagonka na Polin i jego dyrektora.

„Wyborcza” dowiedziała się, że Sąd Rejonowy dla Warszawy-Śródmieścia umorzył postępowanie ws. Ogórek, która odwołała się od tej decyzji. „Sąd Okręgowy w Warszawie, po rozpoznaniu w dniu 19.02.2019 r. zażalenia oskarżycielki posiłkowej, utrzymał postanowienie Sądu Rejonowego w mocy” – poinformował „Wyborczą” sąd okręgowy.

Zapytano również o pozew Ziemkiewicza złożony w sądzie okręgowym. „Zarządzeniem z dnia 7 listopada 2018 r. zwrócono go. Zarządzenie jest prawomocne” – odpowiedziała nam Sylwia Urbańska, rzecznik prasowy ds. cywilnych Sądu Okręgowego w Warszawie.

Wystawę „Obcy w domu” zobaczyło 116 tys. osób. To frekwencyjny rekord wśród czasowych ekspozycji historycznych w Polsce.

Źródło: wyborcza.pl

Paski TVP pod lupą Rady Języka Polskiego

2019/04/04

Paski „Wiadomości”, czyli tytuły materiałów tego dziennika wyświetlane na ekranie, wzięła na warsztat Rada Języka Polskiego. Były już opisywane wiele razy, bo stały się symbolem stosunku obecnej władzy, w tym szefa TVP Jacka Kurskiego, do informacji.

Od 2016 r., gdy PiS przejął media publiczne, programy informacyjne TVP stały się pasem transmisyjnym władzy do narodu. Zgodnie zresztą z dyspozycją prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego, wedle którego „w Polsce za pomocą telewizji można wykreować obraz, jaki się chce, bo społeczeństwo nie analizuje tego, co tam widzi, tylko przyjmuje jako prawdziwe”, a media publiczne to „osłona medialna” władzy i „kanał dotarcia do Polaków z własnym przekazem”.

Naukowe opracowanie dotyczące pasków „Wiadomości” TVP przygotowali: dr hab. Katarzyna Kłosińska z Uniwersytetu Warszawskiego (obecna przewodnicząca Rady Języka Polskiego), dr hab. Rafał Zimny z Uniwersytetu Kazimierza Wielkiego w Bydgoszczy, dr hab. Przemysław Żukiewicz z Uniwersytetu Wrocławskiego. Wstęp przygotował prof. Andrzej Markowski (przewodniczący Rady Języka Polskiego w czasie, gdy Rada zajęła się tym tematem). Rada przyjrzała się paskom głównego wydania „Wiadomości” z lat 2016-17, wybrała do analizy te, które dotyczyły najważniejszych wydarzeń politycznych (306 pasków). RJP wybrała 13 takich wydarzeń:

1. wydarzenia związane z ustawami bądź nowelizacjami ustaw o Trybunale Konstytucyjnym, o Sądzie Najwyższym, o Krajowej Radzie Sądownictwa i prawie o ustroju sądów powszechnych (61 pasków);

2. wydarzenia związane z działaniami instytucji Unii Europejskiej w sprawie kontroli stanu praworządności w Polsce (32 paski);

3. wydarzenia związane z działaniami komisji śledczej ds. Amber Gold;

4. wydarzenia związane z działaniami władz i obywateli ws. aborcji;

5. wydarzenia dotyczące katastrofy smoleńskiej;

6. kryzys sejmowy związany z przeniesieniem w grudniu 2016 r. obrad do Sali Kolumnowej;

7. działania w związku z wycinką drzew w Puszczy Białowieskiej;

8. wydarzenia związane z ustawą o obniżeniu emerytur funkcjonariuszom służb specjalnych;

9. obchody Narodowego Święta Niepodległości;

10. odnowienie mandatu Donalda Tuska na stanowisku przewodniczącego Rady Europejskiej;

11. działania komisji do spraw reprywatyzacji w Warszawie;

12. wydarzenia związane z ustawą o 500+;

13. protest lekarzy rezydentów.

 

Więcej w Wyborczej

David Irving organizuje wycieczkę do Polski

2019/04/01

Irving znany jest z twierdzenia, że Adolf Hitler nie wiedział o Holocauście, a nawet chronił Żydów, w Auschwitz nie było zaś komór gazowych. Twierdzi też, że liczba ofiar Zagłady jest mniejsza. W 2000 r. przegrał proces z amerykańską historyczką Deborah Lipstadt, którą pozwał za nazwanie go negacjonistą. „Jest antysemitą i rasistą związanym z prawicowymi ekstremistami propagującymi neonazizm” – orzekł brytyjski sąd. W 2006 r. za kłamstwo oświęcimskie sąd w Wiedniu skazał Irvinga na trzy lata więzienia (wyszedł po 13 miesiącach). Teraz Brytyjczyk zaprasza chętnych do Polski – za wzięcie udziału w jego „wycieczce” chce 3950 dol. od osoby. Oferuje 300-dolarową zniżkę za rezerwację już teraz.

Szef MSZ Jacek Czaputowicz, pytany o sprawę podczas jednej z konferencji prasowych, zapowiedział, że Irving nie będzie mógł wjechać do Polski – podał Polsat News. – Każde państwo, w tym Polska, jest władne podejmować decyzję o wpuszczeniu albo o zakazie wjazdu cudzoziemców na jego terytorium. Taka decyzja podejmowana jest na podstawie obowiązującego w Polsce prawa przez instytucje mające właściwe kompetencje w tego typu sprawach – mówi „Wyborczej” Ewa Suwara, rzeczniczka resortu. Dodaje, że MSZ „przy współpracy z innymi instytucjami w Polsce na bieżąco monitoruje doniesienia” ws. ewentualnego przyjazdu Irvinga do Polski.

Źródło: wyborcza.pl

4 tys. zł zadośćuczynienia za zatrzymanie podczas Marszu Niepodległości

2019/03/28

Panu Tadeuszowi, który był uczestnikiem kontrmanifestacji przeciw Marszowi Niepodległości w 2017 r., sąd przyznał 4 tys. zł zadośćuczynienia za niezasadne zatrzymanie przez policję. Działania policji sąd ocenił jako naganne i niedopuszczalne w świetle obowiązujących przepisów. Zdaniem sądu, pana Tadeusza pozbawiono wolności bez żadnej podstawy prawnej. Pan Tadeusz był jednym z uczestników pikiety w Warszawie 11 listopada 2017 r. przeciw Marszowi Niepodległości. Wraz innymi osobami należącymi do Stowarzyszenia Obywatele RP był przy Skwerze Wisłockiego, między ulicami Smolną a Al. Jerozolimskimi.

Około godz. 14:40 wraz z innymi osobami został zatrzymany przez policję, która uznała, że protestujący są za blisko przemarszu i wezwała ich do opuszczenia tego miejsca. Funkcjonariusze dokonali prewencyjnych zatrzymań pod pretekstem legitymowania. Wobec pana Tadeusza użyto siły fizycznej i chwytów z uwagi na bierny opór. Zaprowadzono go do policyjnego samochodu, a następnie przewieziono do komisariatu. Zatrzymany spędził tam ponad dwie godziny. Przez ten czas nie mógł opuścić budynku. Nie mógł też skontaktować się z nikim z zewnątrz.

Policjanci nie przesłuchali go, nie przedstawili mu żadnych zarzutów, nie sporządzili protokołu zatrzymania, nie pouczyli o przysługujących mu prawach. Nie został nawet wylegitymowany. W końcu został wypuszczony.

Sąd uznał, że skoro wnioskodawca został pozbawiony wolności, to czynności przekroczyły zakres wylegitymowania. Na miejscu nie został on wezwany do okazania dowodu osobistego, został zabrany do policyjnego samochodu i przewieziony do jednostki policji. Zatem bez żadnej podstawy prawnej został pozbawiony wolności.

Więcej na polsatnews.pl

Brak podejrzanych w śledztwie ws. Marszu Niepodległości

2019/03/28

W śledztwie dotyczącym marszu środowisk narodowych w Warszawie w 2017 roku wciąż nie ma podejrzanych. Jak podaje RMF FM, śledczy ustalili jedynie tożsamość 10 osób, które swym zachowaniem podczas tego zgromadzenia mogły łamać prawo. Postępowanie dotyczy publicznego propagowania faszyzmu oraz nawoływania do różnic na tle rasowym, etnicznym i religijnym. Według RMF FM część wytypowanych przez policję osób przekonuje, że to nie one są widoczne na zdjęciach z marszu. W przypadku niektórych osób śledczym nie udało się ostatecznie potwierdzić, że to ich wizerunek został utrwalony na wypreparowanych z materiałów filmowych fotografiach.

Postępowanie dotyczące publicznego propagowania faszyzmu lub nawoływania do nienawiści w czasie wspomnianego zgromadzenia ruszyło już w listopadzie 2017 r. Śledczy otrzymali zawiadomienia wobec organizatorów i niosących niektóre transparenty. A wszystko dlatego, że na niektórych transparentach „ozdabiających” Marsz Niepodległości można było przeczytać hasła „Europa będzie biała albo nie będzie jej wcale”, „Biała Europa”, czy „Wszyscy różni, wszyscy biali”. Obóz rządzący na ogół je bagatelizował, ale jednoznacznie skrytykował je prezydenta Andrzej Duda, który po 11 listopada grzmiał o „chorobliwym nacjonalizmie”, który zaobserwował w Narodowe Święto Niepodległości.

Więcej w natemat.pl

Facebook zakazuje białego nacjonalizmu

2019/03/28
Facebook zakaże na swojej platformie wyrażania pochwał lub wsparcia dla białego nacjonalizmu i białego separatyzmu. W reakcji na ataki w Christchurch gigant mediów społecznościowych zabroni na Facebooku i Instagramie używania takich zwrotów, jak np. „jestem dumnym białym nacjonalistą”. Zmiany zostaną wprowadzone w reakcji na apele ze strony grup antyrasistowskich i obrońców praw człowieka.

„W ciągu ostatnich trzech miesięcy nasze rozmowy z członkami społeczeństwa obywatelskiego i naukowcami, którzy są ekspertami w stosunkach rasowych na całym świecie, potwierdziły, że białego nacjonalizmu i separatyzmu nie można w znaczący sposób oddzielić od białej supremacji i zorganizowanych grup nienawiści” – poinformował w środę Facebook na swoim blogu. Oczywiste wyrazy wsparcia dla białej supremacji już teraz nie są dozwolone na Facebooku. Decyzja o rozszerzeniu tego zakazu na biały nacjonalizm i separatyzm dotyczy jednej z najbardziej kontrowersyjnych strategii moderowania treści na Facebooku.

Więcej w Rzeczpospolitej

„Liberalny Europejczyk” oskarżony o rasizm

2019/03/26

W poniedziałek przed wrocławskim sądem ruszył proces mężczyzny, który jest oskarżony m.in. o stosowanie gróźb i znieważenie na tle narodowościowym. Oskarżony tłumaczy, że do wydarzeń miało dojść nie w wyniku jego rasistowskich poglądów, a załamania i silnego stresu, jakiego doznał po tym, gdy w Internecie ktoś opublikował jego zdjęcie i zarzucił mu rzekome molestowanie kobiet.

Tomasz S. w sądzie przedstawił się, jako Europejczyk. Tłumaczył, że choć ma polskie obywatelstwo, w nie uznaje takiej narodowości. Mówił o swoich liberalnych poglądach, otwartości na imigrantów i poparciu dla działań Unii Europejskiej. Na ławie oskarżonych zasiadł za zdarzenia, w których trakcie miał wykrzykiwać rasistowskie uwagi w kierunku ukraińskiej obsługi wrocławskiego aquaparku, a także pracownicy stacji benzynowej o ciemnym odcieniu skóry.

Prokuratura postawiła mężczyźnie szereg zarzutów m.in. stosowanie wobec obywatelek Ukrainy gróźb i znieważanie ich na tle narodowościowym, wzywanie do przemocy na tle narodowościowym, znieważenie obywateli Polski, a także używanie wulgarnych słów i określeń, w związku z ciemnym kolorem skóry jednej z poszkodowanych. Prokurator w akcie oskarżenia podkreślał jednak, że oskarżony w momencie popełniania tych czynów mógł mieć ograniczoną zdolność do rozpoznania zdarzenia i pokierowania swoim postępowaniem.

Zasiadający na ławie oskarżonych Tomasz S. na salę sądową przyszedł i przez całą rozprawę pozostawał w nakryciu głowy. Było to możliwe, ponieważ przedstawił sądowi stosowne zaświadczenie lekarskie. Mężczyzna po odczytaniu aktu oskarżenia mówił, że nie rozumie jego treści i stawianych mu zarzutów. Zgodził się jednak na składanie wyjaśnień.

Więcej w serwisie tuwroclaw.pl

Akt oskarżenia przeciwko Piotrowi R.

2019/03/26

Zakończyliśmy dochodzenie w tej sprawie. Piotr R. i Teodor K. odpowiedzą za nawoływanie do nienawiści na tle różnic narodowościowych. Drugi z mężczyzn został oskarżony także o znieważenie dyrektora Państwowego Muzeum Auschwitz-Birkenau. Grozi im kara grzywny, ograniczenia wolności lub do 2 lat więzienia. Akt oskarżenia został skierowany do sądu rejonowego w Oświęcimiu – powiedział wiceszef oświęcimskiej prokuratury rejonowej prokurator Mariusz Słomka.

Śledczy dodał, że obaj mężczyźni składali w prokuraturze wyjaśnienia. – Zaprzeczali, jakoby ich zamiarem było zrealizowanie przestępstwa nawoływania do nienawiści – dodał Mariusz Słomka.

O zakończeniu dochodzenia poinformowało w poniedziałek radio RMF. Chodzi o demonstrację, która odbyła się w Oświęcimiu 27 stycznia br. Uczestniczyło w niej ok. 200 osób.

Nacjonaliści przeszli sprzed dworca w pobliże byłego niemieckiego obozu Auschwitz. Marsz był legalny. Zgodę na niego – na podstawie ustawy – wydał prezydent Oświęcimia Janusz Chwierut. Krakowska „Gazeta Wyborcza” informowała wówczas, że Piotr R. miał mówić do uczestników m.in.: „Czas walczyć z żydostwem i uwolnić od niego Polskę!”

Marsz zakończył się ok. 250 m od Muzeum Auschwitz. Uczestnicy nie mogli legalnie manifestować na jego terenie. Zgodnie z ustawą o ochronie terenów byłych hitlerowskich obozów zagłady, która obowiązuje od 1999 r., aby zorganizować zgodne z prawem zgromadzenie w Miejscu Pamięci lub w jego strefie ochronnej, należy wystąpić o zgodę do wojewody nie później niż 30 dni przed wydarzeniem. Tak się nie stało.

Po rozwiązaniu demonstracji część jej uczestników weszła na teren Muzeum. Rzecznik placówki Bartosz Bartyzel oświadczył później, że „z publicznie dostępnej dokumentacji wynika, iż oficjalnie rozwiązanie manifestacji służyło wyłącznie wprowadzeniu w błąd przedstawicieli Muzeum”.

Źródło: krakow.onet.pl

Pobicie geja w Warszawie

2019/03/23

Od roku Tomasza prześladuje sąsiad. Wyzywa go od „pedałów” i każe „wyp… z osiedla”. Tydzień temu pobiegł za nim, złapał w sklepie i uderzył w twarz. Od tamtej pory mężczyzna nie wychodzi z domu sam. Policja wciąż szuka napastnika. – Nie afiszuję się ze swoją orientacją, ale nie ukrywam jej. Znajomi i sąsiedzi wiedzą. Pewnie wiedział też on – mówi 41-letni Tomasz. Mieszka na Gocławiu, pracuje jako tłumacz.

14 marca wieczorem wracał do domu. Po godz. 20 wysiadł z autobusu na pętli Gocław i szedł ul. Jugosłowiańską w stronę bloku, w którym mieszka. Przed sklepem na wysokości ul. Tatarkiewicza stało dwóch mężczyzn, pili piwo. – Kiedy przechodziłem obok, jeden z nich krzyknął w moją stronę: „Ty pedale, ty kurw…!”. – Przyspieszyłem kroku, obejrzałem się za siebie i dostrzegłem, że mnie goni. W międzyczasie wyciągnąłem telefon i zadzwoniłem pod 112. Powiedziałem, gdzie jestem i co się dzieje. Kilka sekund później wbiegłem do przypadkowego sklepu. Tam napastnik mnie złapał i uderzył z pięści w twarz. Pomogła mi ekspedientka, wpuściła mnie na zaplecze i tam zamknęła – relacjonuje Tomasz.

Policja przyjechała po kilkunastu minutach, ale napastnik uciekł. Poszkodowany dokładnie opisał agresora i poszedł do domu. – Myślałem, że obejdzie się bez pomocy medycznej, ale następnego ranka obudziłem się z potwornym bólem twarzy. Oko było sine i spuchnięte – opowiada.

Więcej w Wyborczej

Proces przeciwko wydawcy książki Degrelle

2019/03/22

Przed Sądem Okręgowym w Warszawie odbyła się pierwsza rozprawa precedensowego procesu cywilnego przeciwko wydawnictwu Katmar, funkcjonującemu też pod nazwą Finna, i jego redaktorowi Andrzejowi Rybie. Trzy osoby, które przeżyły Drugą Wojnę Światową i szczęśliwie uniknęły śmierci z rąk nazistowskich oprawców złożyły wcześniej pozew cywilny, w związku z publikacją przez Katmar dwuczęściowej książki Leona Degrelle’a pt. “Wiek Hitlera”. Twierdzą, że książka wydana w 2016 r. narusza ich dobra osobiste, otwarcie głosi antysemityzm, stanowi gloryfikację nazizmu i samego Adolfa Hitlera. Domagają się wycofania książek ze sprzedaży, przeprosin w ogólnopolskich dziennikach i wpłat na cele społeczne.

Wydawnictwo pozwali m.in. Krystyna Budnicka, wiceprzewodnicząca Stowarzyszenia Dzieci Holocaustu, pamiętająca powstanie w Getcie Warszawskim, i prof. Michał Głowiński, jako dziecko uratowany z getta przez Irenę Sendlerową.

Budnicka wskazuje, że “Wiek Hitlera”, autorstwa zaprzysięgłego nazisty, ulubieńca fuhrera, przedstawia kanclerza Trzeciej Rzeszy w wyłacznie świetlany sposób, jako wielkiego wodza narodu i oddanego demokraty. Publikacja jej zdaniem neguje fakt Holocaustu. Jeżeli książka ta miała w zamierzeniu wydawnictwa stanowić jakąś wartość historyczną i świadectwo epoki, to powinna zawierać komentarze uświadamiające czytelnikowi, w których miejscach Degrelle zwyczajnie mija się z prawdą. Niczego takiego tam jednak nie ma, dlatego powódka uznała ją za bezpośrednią gloryfikację twórcy nazizmu.

– To śmianie się w twarz osobom, które doświadczyły Zagłady. Ja przeżyłam, inni nie mogą mówić – mówiła Krystyna Budnicka – Jest we mnie wściekłość i bunt.

Zdaniem prof. Głowińskiego w książce Degrelle’a Hitler przedstawiony jest niczym święty Franciszek – miłosierny i wspaniałomyślny. Uważa, że publikacja, którą zaskarżyli, wybiela hitlerowskie zbrodnie.

– To wpływa na moje poczucie bezpieczeństwa. Każdy kontakt z czymś, co przypomina mi, jak ukrywałem się w kopcu na kartofle, albo byłem w rękach szmalcownika, potęguje mój lęk – tłumaczył Głowiński przed sądem.

Źródło: strajk.eu

Sąd przyznał rację: ONR odwołuje się do faszyzmu

2019/03/22

Po kilkuetapowej potyczce sądowej lewicowiec z Elbląga wygrał w końcu proces karny z członkiem ONR, który oskarżył go o zniesławienie. W czwartek sąd go ostatecznie oczyścił z zarzutów. Nie miał też wątpliwości: ONR odwołuje się do faszyzmu. Robert Koliński, członek partii Razem i współpracownik Portalu Strajk, został ostatecznie uniewinniony w sprawie, którą dwa lata temu wytoczył mu Jacek Gierwatowski z elbląskiego Obozu Narodowo-Radykalnego. Narodowiec oskarżył Kolińskiego, że ten naruszył jego dobra osobiste publikując na Facebooku ostrą krytykę ONR. Koliński napisał, że jest to organizacja “odwołująca się do faszystowskich, antysemickich, rasistowskich i ksenofobicznych korzeni” przedwojennego ugrupowania o tej samej nazwie.

Komentarz zawierający te słowa opublikował w nawiązaniu do Marszu Pamięci Żołnierzy Wyklętych, w których brał udział m.in. ONR. Gierwatowski uniósł się honorem i złożył przeciwko Kolińskiemu prywatny akt oskarżenia. Sprawa karna była od tamtej pory już dwukrotnie rozstrzygana na korzyść członka Razem. Sąd pierwszej instancji początkowo orzekł na korzyść Kolińskiego, twierdząc, że jego słowa “nie wykraczały poza standardy występujące na portalach społecznościowych”. Sędzia uznał w tym przypadku oczywistość: – Nie dopuszcza się zniesławienia ten, kto mówi prawdę.

Fakty są zaś takie, że dzisiejszy ONR odwołuje się do dziedzictwa otwarcie faszystowskiej formacji politycznej działającej w okresie Międzywojnia.

Więcej na portalu strajk.eu