Otwarta brama polski english

Monitoring

Polscy nacjonaliści w obronie Walusia

2017/04/18

5 maja 2017 r. w centrum Warszawy szykuje się manifestacja w obronie mordercy, rasisty, zwolennika apartheidu, odsiadującego wyrok dożywotniego więzienia. A przy okazji idola części polskiej prawicy, okrzykniętego przez organizatorów wydarzenia „ostatnim Polskim Żołnierzem Wyklętym”.

Na wydarzenie zaprasza Centrum Edukacyjne Powiśle, które organizowało już takie wydarzenia jak np. prelekcja wybielająca zbrodniczą, skrajnie nacjonalistyczną, kolaborującą z Hitlerem organizację chorwackich ustaszy czy spotkanie, podczas którego wychwalano gen. Franco. Tym razem nacjonaliści zamierzają opuścić swoją siedzibę i ruszyć pod Pałac Prezydencki z hasłem „Wolność dla Janusza Walusia”. Przypomnijmy, że był to polski emigrant w RPA, aktywista neonazistowskiego Afrykanerskiego Ruchu Oporu, który 10 kwietnia 1993 r. zamordował przywódcę południowoafrykańskich komunistów Chrisa Haniego. Skazany początkowo na śmierć, ostatecznie usłyszał wyrok dożywotniego więzienia i obecnie odbywa karę.

5 maja 2017 r. w Bloemfontein w RPA ma odbyć się rozprawa sądowa, podczas której może zapaść decyzja o deportowaniu Walusia do ojczyzny. Nacjonaliści chcieliby, by rasistowski morderca nie tylko wrócił do kraju, ale i odzyskał wolność. W lutym br. „Rzeczpospolita” pisała, że znaleźli odzew w polskim rządzie, który po cichu prowadzi w RPA działania na rzecz Walusia. W roku ubiegłym grupa nacjonalistycznych posłów Kukiz’15 otwarcie interweniowała w tej sprawie w Ministerstwie Sprawiedliwości. Sylwester Chruszcz, Tomasz Rzymkowski i Bartosz Jóźwiak argumentowali, że Waluś odsiedział już swoje.

Źródło: strajk.eu

Słupsk i Poznań dla równości

2017/04/15

Promowanie równości na szczeblu lokalnym, tworzenie katalogu dobrych praktyk antydyskryminacyjnych oraz dzielenie się nimi z innymi miastami w kraju – to główne założenia nowej współpracy pomiędzy Poznaniem i Słupskiem. To inicjatywa pełnomocniczek prezydentów obu miast: Beaty Maciejewskiej – pełnomocniczki Prezydenta Miasta Słupska ds. zrównoważonego rozwoju, która odpowiada na szczeblu strategicznym za politykę miasta w zakresie równości, oraz Marty Mazurek, pełnomocniczki Prezydenta Miasta Poznania ds. przeciwdziałania wykluczeniom. Oba miasta jako pierwsze podpisały Kartę Różnorodności.

Współpraca na rzecz rozpowszechniania dobrych praktyk równościowych została potwierdzona przez prezydentów podczas spotkania 5 kwietnia 2017 roku w Poznaniu. Pierwsze plany przewidują spotkanie pełnomocników i pełnomocniczek z całej Polski w Słupsku pod koniec maja 2017 roku.

Źródło: slupsk.pl

Platforma skarży Gosiewską do Komisji Etyki

2017/04/15

Klub PO zamierza złożyć do komisji etyki poselskiej skargę na Małgorzatę Gosiewską z PiS za jej wypowiedź m.in. o uczestnikach comiesięcznych tzw. kontrmanifestacji smoleńskich na Krakowskim Przedmieściu. Posłanka PiS nazwała ich m.in. „zwyrodnialcami”, „swołoczą” i „bydłem”. Platforma uważa, że tego typu sformułowania to mowa nienawiści oraz „przykład na postępujące dokonywanie podziału polskich obywateli” przez posłów PiS. Według PO, Gosiewska swymi wypowiedziami naruszyła „Zasady Etyki Poselskiej” (zasadę poszanowania godności innych osób i zasadę dbałości o dobre imię Sejmu).

Więcej w Rzeczpospolitej.

Rybak skazany na bezwzględne więzienie

2017/04/14
Trzy miesiące bezwzględnego więzienia – taką karę dostał dziś Piotr Rybak za spalenie na wrocławskim Rynku kukły Żyda. Przypomnijmy, że pierwotną karą dla Rybaka było bezwzględnie więzienia na okres 10 miesięcy. Sąd złagodził więc wyrok.

Sąd: – To był czyn haniebny, bo pokazał Polskę w oczach świata jako kraj ksenofobów. Nie ma wątpliwości, że oskarżony wyczerpał znamiona przestępstwa z art 256 KK. Dlatego nie może być innej kary niż kara bezwzględnego więzienia. To wyraz tego, że podobne czyny nie mogą być akceptowane, że nie patrzy się na nie przez palce.

Więcej w Wyborczej.

Nieludzki pomysł ministra Błaszczaka

2017/04/13

Bilal i Nina z Czeczenii są u nas od trzech lat. Z dwoma córkami uciekli przed torturami i prześladowaniami. Cokolwiek się wydarzyło w Czeczenii – strzelanina, zamach – „przesłuchiwały” ich służby. Byli torturowali prądem, bici, oprawcy grozili ich dzieciom. Do Polski przyjechali w 2014 r. Już na granicy złożyli wniosek o status uchodźcy. Tylko na jeden dzień pojechali do ośrodka dla cudzoziemców, żeby się zameldować. Kolejną noc spędzili już u znajomych, a potem wynajęli mieszkanie.

To przeszłość. Dziś koczowaliby na granicy polsko-białoruskiej tak jak setki Czeczenów, którym polska straż graniczna nie pozwala złożyć wniosku o status uchodźcy. A wkrótce uciekinierom ze Wschodu będzie jeszcze ciężej. MSWiA przygotowało rozporządzenie w sprawie strzeżonych ośrodków i aresztów dla cudzoziemców. Na ich mocy możliwe będzie umieszczanie uchodźców pod nadzorem, w kontenerach otoczonych drutem kolczastym. Jeśli rozporządzenie wejdzie w życie, a Sejm przyjmie ustawę o zasadach ochrony międzynarodowej cudzoziemców, pod klucz trafią niemal wszyscy uchodźcy szukający schronienia w Polsce, również rodziny z dziećmi. Obecnie izolacja jest dozwolona tylko w szczególnych przypadkach, np. gdy nie można ustalić tożsamości cudzoziemca.

Jak zmiany tłumaczy resort? Twierdzi, że trzeba zamykać uchodźców w kontenerach wskutek „masowego napływu uchodźców i migrantów do krajów europejskich basenu Morza Śródziemnego” i w związku z koniecznością „zapewnienia dodatkowych pokoi”, kiedy zjawią się w Polsce.

Jednak uchodźcy do nas nie dotarli. Co więcej, rząd PiS zapowiada, że na ich przyjęcie np. z Syrii nigdy się nie zgodzi. Do Polski przyjeżdżają głównie z Czeczenii. I to w nich wymierzone są restrykcje. Choć nie ma tu mowy o masowym napływie – wg HFPC w pierwszych trzech miesiącach br. w Polsce wnioski o nadanie statusu uchodźcy objęły 972 osoby. Rok wcześniej w takim samym okresie wnioskami było objętych 2356 osób.

Więcej w Wyborczej.

Ksiądz oddał auto ukraińskiej rodzinie

2017/04/13

Ks. Marcin Węcławski, proboszcz parafii pw. Maryi Królowej na Wildzie, zaskakuje po raz kolejny. Tym razem podarował ukraińskiej rodzinie z Mariupola. swój samochód. – Niech Poznań się o tym dowie – proszą wierni z Wildy. Rok temu ks. Węcławski razem z ówczesnym wikarym, ks. Adamem Pawłowskim i grupą świeckich sprowadzili do Poznania ukraińską rodzinę z Mariupola. Parafianie zaopiekowali się małżeństwem Meli i Maksyma z dwójką dzieci. Przed przyjazdem do Polski mieszkali w Mariupolu nad Morzem Azowskim, w samym sercu walk między Ukrainą a rosyjskimi separatystami. Wierni z Wildy zobowiązali się, że sfinansują im mieszkanie, meble, sprzęt kuchenny i ubrania. 37-letni mężczyzna został zatrudniony w firmie produkującej meble i wraz z żoną i dziećmi uczy się języka polskiego. Co ważne, parafia chce zrobić wszystko, żeby rodzina się usamodzielniła. Kiedy więc stanie już na nogi, ma żyć na własny rachunek.

Ale jak wiadomo, początki zawsze są trudne. Ojciec i mąż do pracy dojeżdża kilkanaście kilometrów i bez własnego środka transportu nie było łatwo. Parafianom, którzy zorganizowali przyjazd ukraińskiej rodzinie, głupio było prosić wiernych o pieniądze na samochód. Co zatem zrobił ksiądz proboszcz? Oddał rodzinie własne auto. Kilkuletnia toyota służy teraz przybyszom z Ukrainy.

– Bo taka była potrzeba – odpowiada ze skromnością tym, co go pytają, dlaczego zdecydował się na taki gest. Nic więcej nie dodaje ani nie tłumaczy.

Więcej w Wyborczej.

Antynacjonalistyczna demonstracja zaatakowana

2017/04/09

„W ciągu ostatnich kilku lat fala nacjonalizmu, rasizmu i ksenofobii rozlała się po całej Polsce. Rozwój tych idei, wspierany przez partię rządzącą, przybiera na sile z każdym dniem. Coraz częściej słyszy się o atakach na tle etnicznym i religijnym, na każdym kroku spotkać można kogoś głoszącego śmierć wrogom ojczyzny, a antyuchodźcze materiały pojawiające się w mediach stały się już normą” – pisali organizatorzy z Federacji Anarchistycznej, zapowiadając demonstrację. Zgromadziła ona w sobotę na ul. Półwiejskiej, pod Starym Browarem, kilkaset osób. Wśród uczestników byli m.in. prezydent Poznania Jacek Jaśkowiak, prof. Krzysztof Podemski z Instytutu Socjologii UAM, Roman Kubicki z Instytutu Filozofii UAM, Tadeusz Janiszewski, aktor Teatru Ósmego Dnia.

Demonstracja rozpoczęła się przy wejściu do Starego Browaru, od strony ul. Półwiejskiej. Wokół było sporo policji, stało ok. 10 radiowozów. Ledwo jednak protest się rozpoczął, to ze środka centrum handlowego wybiegła grupa rosłych kiboli nacjonalistów, która zaatakowała zebranych. W stronę przemawiających poleciały jajka, kilku metrów zabrakło, by dosięgły prezydenta Jaśkowiaka. Policja interweniowała z opóźnieniem. Gdy funkcjonariusze wyskoczyli z radiowozów, oddzielili kordonem obie strony.

Więcej w Wyborczej09.

Atak na Romów w Zabrzu

2017/04/04

Do zdarzenia doszło w piątkowy wieczór w centrum Zabrza. Jak informują policjanci, grupa mężczyzn w wieku od 22 do 32 lat, biorąc udział w zbiegowisku, dopuściła się napaści na przedstawicieli mniejszości etnicznej.

Było ich około 40. Odśpiewali najpierw „Sto lat” przed aresztem śledczym – relacjonuje Agnieszka Żyłka, rzeczniczka zabrzańskiej policji. Policjanci ustalili, że napastnicy to pseudokibice dwóch śląskich kubów piłkarskich, a w areszcie siedzi jeden z nich. – Gdy wracali już do samochodów, zauważyli Romów na ulicy Buchenwaldczyków i ruszyli w ich stronę – opowiada dalej Żyłka.

Buchenwaldczyków to ulica zamieszkała głównie przez Romów. Jak zwykle, w ciepły piątkowy wieczór wylegli przed domy. Dzieci jeździły na rowerkach, dorośli w grupkach wystawali na skwerach, wysiadywali na krzesłach. – Pseudokibice znieważali na tle rasowym i bili mieszkańców narodowości romskiej – mówi Żyłka. Policjanci znaleźli potem w samochodach napastników drewniane belki, siekiery, maczety, gaz pieprzowy. Co mężczyźni mieli przy sobie w chwili ataku, zostanie ustalone na podstawie nagrań z monitoringu.

- 15-letnia poszkodowana miała obrażenia lewego podudzia, spowodowane drewnianą pałką – mówi Żyłka. W ciągu kilku minut zatrzymano pierwszych 12 pseudokibiców, w tym dwóch w charakterze świadków. Policjanci oddali strzał w kierunku samochodu, którym odjeżdżali niektórzy z nich. Nikt z tego powodu nie ucierpiał, a kierowca – jak pokazały badania – był pod wpływem marihuany i amfetaminy.

Źródło: tvn24.pl

Narodowcy z całej Polski na Jasnej Górze

2017/04/03

Skupiają się na partyjnych gierkach, zamiast dbać o interes Polaków – mówi o rządzie i opozycji Młodzież Wszechpolska, która 1 kwietnia pielgrzymowała na Jasną Górę. To była już czwarta pielgrzymka, wzięło w niej udział około tysiąca osób. Po Apelu Jasnogórskim narodowcy urządzili marsz z pochodniami. „Nacjonaliści nadchodzą” – skandowali.

Pielgrzymkę Młodzieży Narodowej organizuje Młodzież Wszechpolska, ale w sobotę do Częstochowy przyjechali przedstawiciele wszystkich organizacji narodowych w kraju. – W tym roku postanowiliśmy rozszerzyć formułę tego wydarzenia – tłumaczył Mateusz Pławski, rzecznik Młodzieży Wszechpolskiej.

Na Jasnej Górze pojawili się przedstawiciele Obozu Narodowo-Radykalnego, Ruchu Narodowego oraz Zjednoczonego Frontu Narodowego. Przyjechali też członkowie skrajnie prawicowego węgierskiego Jobbiku. – Przyjechaliśmy się tu modlić, prosić o błogosławieństwo – mówił rzecznik.

Więcej w Gazecie Wyborczej.

Wyrok dla drukarza z Łodzi

2017/04/02

Istniejąca od 2012 roku Fundacja LGBT Business Forum zajmuje się między innymi badaniem rynku i środowiska pracy gejów, lesbijek oraz osób biseksualnych i transgenderowych. Przedsiębiorstwom przyjaznym LGBT przyznaje nagrody. Tęczowej Pszczoły na pewno nie dostałaby łódzka drukarnia, w której fundacja zamówiła wykonanie roll-upu (stojaka reklamowego). Po przesłaniu mailem projektu (logotyp, nazwa i adres strony internetowej) fundacja dostała odpowiedź: „Odmawiam wykonania roll-upu z otrzymanej grafiki. Nie przyczyniamy się do promocji ruchów LGBT naszą pracą”.

Przedstawiciele fundacji postanowili działać i pokazać, że nie mogą być traktowani jako konsumenci drugiej kategorii. – Nie można traktować naszej organizacji gorzej niż innych tylko dlatego, że działamy na rzecz równości osób LGBT – mówił w rozmowie z łódzką „Wyborczą” Mariusz Drozdowski vel Jej Perfekcyjnosć, były prezes zarządu LGBT Business Forum. Sprawy nie udało się załatwić polubownie, znalazła finał w sądzie.

Proces, który trwał od listopada 2016 roku, zakończył się w piątek w łódzkim Sądzie Rejonowym na Widzewie. Prokurator i obrońca Adama J. jednogłośnie wnosili o uniewinnienie. – Mój klient odmówił z przyczyny wartości chrześcijańskich. To na tyle ważna przyczyna, że zawarta jest w konstytucji – mówił podczas głosów stron Maciej Kryczka, aplikant adwokacki. Głos zabrał również obwiniony: – Jestem przekonany, że postąpiłem słusznie. Kierowałem się nauką kościoła, Biblią i moralnością. Powodem tego zachowania był sprzeciw wobec treści sprzecznych z moim sumieniem – powiedział Adam J. Odmiennego zdania był Paweł Knut, adwokat Kampanii Przeciw Homofobii. Wnosił o uznanie drukarza winnym.

Więcej w Wyborczej

Wyrok za pobicie Ukraińców

2017/04/01

Do zdarzenia doszło latem ubiegłego roku na terenie kampusu Uniwersytetu Opolskiego. W nocy przed jednym z akademików przebywały kilkuosobowe grupy młodych Polaków i studentów z Ukrainy. W pewnym momencie doszło do wymiany zdań, a następnie – bójki.

Sąd Okręgowy w Opolu uznał, że najlepszym sposobem wychowawczym w przypadku obydwu mężczyzn będzie zastosowanie kary o charakterze nieizolacyjnym. W ramach ugody z prokuratorem Adam W. otrzymał karę roku ograniczenia wolności, w ramach której musi wykonać każdego miesiąca 20 godzin prac użytecznych społecznie i zapłacić 500 zł nawiązki. Z kolei Adam B. ma przez dziewięć miesięcy przepracować 180 godzin społecznie i zapłacić 450 złotych nawiązki.

Źródło: wp.pl

Wyrok dla kelnera z Lublina za rasistowską napaść na Tunezyjczyka

2017/04/01

Kelner z Lublina został skazany za zaatakowanie Tunezyjczyka. Nazwał obcokrajowca „ciapakiem” i uderzył go. Do napaści doszło podczas święta niepodległości. Obcokrajowiec chciał tylko obejrzeć mecz w jednym ze śródmiejskich lokali. Wyrok w tej sprawie zapadł wczoraj w Sądzie Okręgowym w Lublinie. Włodzimierz P. – 34-letni kelner został skazany na 3 tys. zł grzywny. Z akt sprawy wynika, że mężczyzna hucznie świętował ubiegłoroczne Święto Niepodległości. 11 listopada wieczorem był już pijany. Siedział w szatni jednego z pubów przy ul. Okopowej w Lublinie.

Około godz. 21 wszedł tam Tunezyjczyk – Mohamed A. Razem ze swoim rodakiem chciał obejrzeć mecz. Zapytał szatniarza, jakie spotkania będą transmitowane w klubie. Na widok obcokrajowców o ciemniejszej karnacji, siedzący w szatni Włodzimierz P. mocno się ożywił. Jak ustalili później śledczy, zaczął obrażać obu Tunezyjczyków. Żądał, by wyszli z nim na zewnątrz. Goście nie reagowali na zaczepki. Nie wdawali się też w rozmowę z Włodzimierzem P. Spokojnie przeszli z szatni do baru.

Konfrontacji z pijanym 34-latkiem jednak nie uniknęli. Z aktu oskarżenia wynika, że Włodzimierz P. poszedł za nimi krzycząc do Mohameda A. „Ciapaku!”. Tunezyjczycy zaczęli wtedy nagrywać całe zajście telefonami komórkowymi. To jeszcze bardziej rozjuszyło kelnera. Pijany mężczyzna wytrącił aparat z ręki Mohameda. Po chwili wymierzył mu dwa ciosy w żebra. Starcie nie przybrało poważniejszych rozmiarów, bo w drzwiach baru pojawił się szatniarz. Nie powstrzymał napastnika. Przekazał mu tylko, że taksówka, którą zamawiał, czeka przed pubem. Włodzimierz P. wyszedł i odjechał do domu.

Źródło: dziennikwschodni.pl

Pięć minut ciszy muzułmanek w miejscu zamachu w Londynie

2017/03/28

Dziesiątki kobiet przez pięć minut w ciszy trzymało się za ręce na Moście Westminsterskim w Londynie. Była to zorganizowana przez Women’s March demonstracja upamiętniająca śmierć czterech ofiar ataku z 22 marca i gest sprzeciwu wobec terroryzmu. Wśród uczestniczek były głównie muzułmanki ubrane w niebieskie chusty – symbol pokoju i nadziei.

Women’s March, międzynarodowy ruch odpowiedzialny za zorganizowanie protestu kobiet 21 stycznia tego roku, ogłosił w mediach społecznościowych akcję „We stand together” („Trzymamy się razem”). Wezwał kobiety w Londynie do wspólnego zamanifestowania pamięci ofiar zeszłotygodniowego ataku, solidarności z ich rodzinami i sprzeciwu wobec nienawiści i przemocy.

Źródło: tvn24.pl

Wyrok za rasistowski atak w Toruniu

2017/03/25
Sąd Okręgowy w Toruniu wydał wyrok w sprawie 20-latka, którego prokuratura oskarżyła o rasistowski atak na studentów z Turcji. Chodzi o incydent z października ub. r., kiedy to trzej obcokrajowcy pojawili się w całodobowym lokalu w centrum Torunia. Chwilę później „zainteresował’ się nimi jeden z klientów. Z czasem do sklepiku przychodziło coraz więcej osób, które dołączały się do napastnika. Jak ustaliła prokuratura, studentów zmuszano do klękania i przepraszania za swoje pochodzenie. Do tego obrzucano ich jedzeniem.

Policjanci ustalili, że głównym sprawcą był 20-latek i to właśnie on w piątek zasiadł na ławie oskarżonych. Mężczyzna odpowiadał za znieważenie na tle narodowościowym z użyciem przemocy. Groziło mu od 3 miesięcy do 5 lat więzienia. 20-latek przyznał się do winy, choć twierdzi, że całe zdarzenie miało mniej dramatyczny przebieg niż twierdzi prokuratura. – Jeden mnie sprowokował, zdenerwowałem się i tak wyszło. Źle wyszło, to był błąd, żałuję tego – powiedział reporterowi TVN24 oskarżony Karol J. „Pomagało” mu jeszcze trzech nastolatków. Piętnastoletni chłopcy z uwagi na wiek odpowiedzą przed sądem rodzinnym i nieletnich. W osobnym postępowaniu prokuratura miała też sprawdzić czy pracownicy baru, którzy nie reagowali i nie pomogli obcokrajowcom popełnili przestępstwo.

Więcej na tvn24.pl

Grek pobity w warszawskim autobusie

2017/03/25

Grek próbował wejść do warszawskiego autobusu. Nie spodobało się to grupce mężczyzn. Został wypchnięty z pojazdu, a potem pobity. Trafił do szpitala. Policjanci z wolskiej patrolówki otrzymali zgłoszenie o tym, że w autobusie linii nr 109 doszło do pobicia obywatela Grecji (pochodzącego z Malii, miasteczka położonego na północnym wybrzeżu Krety).

Mężczyzna próbował wejść do autobusu. W środku znajdowała się grupa osób, która na jego widok zareagowała agresywnie. „Wypchnęła go z pojazdu, a następnie biła i kopała po całym ciele. Pokrzywdzonego wyzywano też z uwagi na jego przynależność narodowościową” – wyjaśnia Agnieszka Włodarska z sekcji prasowej KSP. Na miejsce została wezwana karetka pogotowia, która zawiozła pokrzywdzonego do szpitala.

Więcej na metrowarszawa.gazeta.pl

Grozili Hindusce w autobusie. Nikt nie reagował

2017/03/23

Do zdarzenia doszło w autobusie linii N44, który jechał z Dworca Centralnego na Bielany. Jak opowiada świadek zdarzenia, pan Rafał, na końcu niskopodłogowca siedziało trzech pijanych mężczyzn. Miejsce przed nimi zajmowała starsza pani o ciemnej karnacji. „Sądząc po czerwonym znaku na czole [tzw. bindi] i specyficznych szatach, była Hinduską” – opisuje pan Rafał. Mężczyźni zaczęli ubliżać kobiecie: „Zaje… cię, stara kur…!”, „Nie myśl, szmato, że dojedziesz żywa na Bielany”, „Śmierć brudasom!”, „Wypier… z autobusu albo utnę ci łeb, arabska kur…!”, „Spłoniesz, kur…, na przystanku tak jak Żydzi!”. Żaden z pasażerów nie odważył się zareagować.

W Miejskich Zakładach Autobusowych przyznają, że „po analizie monitoringu można wywnioskować, że pomiędzy mężczyznami i pasażerką doszło do wymiany zdań. Była też zaczepka polegająca na lekkim pociągnięciu za chustę pasażerki”. W autobusach nie jest jednak nagrywany dźwięk. Rzecznik MZA Adam Stawicki dodaje, że kierowca mógł nie usłyszeć gróźb, bo mężczyźni siedzieli na końcu pojazdu. Zachęca, by w takich sytuacjach powiadamiać kierowcę, który może użyć przycisku alarmowego i połączyć się z centralą ruchu, a ta powiadomi policję. W autobusie są też nalepki, które podpowiadają, że o tego typu zdarzeniach można informować SMS-em straż miejską na numer 723 986 112.

Więcej w Wyborczej

Sprawca homofobicznego napadu z zarzutami

2017/03/16

Prokurator postawi zarzuty sprawcy homofobicznej napaści w Poznaniu. – Interes społeczny wymaga objęcia tej sprawy ściganiem z urzędu – mówi prokurator Piotr Kotlarski. W nocy z soboty na niedzielę 24-letni Mateusz Perczyński razem ze swoim chłopakiem, kolegą i koleżanką wracali z imprezy w centrum Poznania. Zostali zaatakowani przed barem Roti na poznańskich Jeżycach.

– Na schodach minęliśmy łysego, napakowanego karka. Obrócił się, spojrzał na nas, krzyknął: „Jeb… pedałów”, „kur…”, „dziwki”. Zignorowaliśmy to. Wtedy ruszył w naszą stronę, uderzył mnie pięścią w twarz, upadłem. Zaczął bić moich znajomych. Próbowaliśmy się bronić, ale nie byliśmy w stanie go powstrzymać. Miał obłęd w oczach – opowiadał nam Mateusz Perczyński.

W środę prokuratura zapoznała się ze szczegółami pobicia. – Podjęliśmy decyzję, że obejmiemy tę sprawę ściganiem z urzędu. Naszym zdaniem to pobicie było czynem chuligańskim, sprawca działał bez powodu, w miejscu publicznym, rażąco okazując lekceważenie porządku prawnego – mówi nam prokurator Piotr Kotlarski, wiceszef prokuratury na poznańskim Grunwaldzie.

Więcej w Wyborczej.

10 miesięcy więzienia za pobicie prof. Kochanowskiego

2017/03/14

Na 10 miesięcy więzienia skazał stołeczny sąd Piotra R., który w jednym z tramwajów pobił profesora UW Jerzego Kochanowskiego za rozmowę po niemiecku z profesorem z Jeny. Skazany musi też wypłacić profesorowi 1000 zł nawiązki. Profesor wnioskował o bardziej wychowawczą karę – 2 lata prac społecznych i skierowanie Piotra R. na terapię przeciw agresji oraz działaniom dyskryminacyjnym. Naukowiec podkreślał w mowie końcowej, że nie chce odwetu. Sam skazany od początku przyznawał się, w poniedziałek ponownie wyraził skruchę, przeprosił, zapewnił, że nie jest rasistą i chce zmienić swoje życie.

Wyrok jest nieprawomocny.

Więcej w Rzeczpospolitej.

Zjazd nazistów koło Świdnicy

2017/03/13

We wsi Grodziszcze w powiecie świdnickim, w świetlicy należącej do lokalnego samorządu, odbył się w sobotę spęd neonazistów z Polski i Niemiec. Policja i właściciel sali wiedzieli o charakterze imprezy. W sobotę na Dolny Śląsk zjechało około 300 neonazistów z Polski i Niemiec. Organizatorem byli przedstawiciele komórki narodowosocjalistycznej międzynarodówki Blood & Honour z Dzierżoniowa i Bielawy. To założona w 1987 r. organizacja neonazistowska wywodząca się z Wielkiej Brytanii, propagująca rasizm, homofobię i antysemityzm. Jej nazwa – Krew i Honor – nawiązuje do motta Hitlerjugend: Blut und Ehre. O tej imprezie alarmowaliśmy w „Wyborczej” od tygodnia.

Więcej w Wyborczej.

Ukrainiec pobity na Dworcu Wileńskim

2017/03/12

Dwaj mężczyźni napadli na pokrzywdzonego i okradli go. Całe zdarzenie zaobserwował pracownik monitoringu, który natychmiast poinformował Policję. Sprawcy wkrótce po zdarzeniu zostali zatrzymani. Funkcjonariusze odzyskali część skradzionego mienia. Paweł K. oraz Łukasz K. zostali doprowadzeni do prokuratury, gdzie usłyszeli zarzuty. Obaj odpowiedzą za rozbój na obywatelu Ukrainy. Sąd zastosował wobec nich 2 miesięczny areszt.

Mężczyźni zostali doprowadzeni do prokuratury, gdzie przedstawiono im zarzuty dokonania rozboju na 39-latku. Paweł K. odpowie w warunkach recedywy.

Sąd po zapoznaniu się z aktami sprawy zastosował wobec podejrzanych tymczasowy areszt na okres 2 miesięcy. Za rozbój zgodnie z kodeksem karnym grozi nawet do 12 lat pozbawienia wolności.

Źródło: warszawawpigułce.pl

Wyrok za pobicie Egicpjanina

2017/03/08

Na kary ograniczenia wolności od 1 roku do 2 lat w formie obowiązkowych prac społecznych w wymiarze od 20 do 40 godzin miesięcznie, skazał we wtorek warszawski sąd czterech mężczyzn oskarżonych o pobicie w listopadzie 2015 r. Egipcjanina z baru kebab. Wyrok jest nieprawomocny. Zgodnie z nim skazani: Adam K. Jarosław P., Kamil M. i Paweł M. oprócz obowiązkowych prac społecznych muszą też zapłacić poszkodowanym od 2,5 do 5 tys. nawiązki.

Do pobicia doszło na początku listopada 2015 r. Był wieczór, do lokalu w którym pracował Egipcjanin Mohamed Reda Abdelaal Hassan wszedł pijany mężczyzna Adam K. – Zrób mi kebaba czarnuchu – miał, według relacji poszkodowanego, zażądać. Obywatel Egiptu odmówił obsłużenia go; wtedy zaczęła się awantura. Adam K. wyszedł by po chwili wrócić z kolegami: Jarosławem P., Kamilem M. i Pawłem M.

Jak widać m.in. na zabezpieczonym w sprawie monitoringu, oskarżeni Egipcjanina wyzywali, potem zaatakowali pięściami, krzesłami i kopali. Pokrzywdzony był bity po głowie, plecach i nogach. Doznał szeregu urazów m.in. twarzoczaszki.

Więcej na wawalove.pl

Polski rasista aresztowany w Londynie

2017/03/02

W Londynie zatrzymano polskiego rasistę poszukiwanego Europejskim Nakazem Aresztowania. Pseudokibic Siarki Tarnobrzeg Pawła Ch. był karany w Polsce między innymi za rozboje i brutalne pobicia.

To zatrzymanie to kolejny wspólny sukces służb polskich i brytyjskich. Samego zatrzymania dokonali funkcjonariusze Scotland Yardu w stolicy Zjednoczonego Królestwa. Nie obyło się bez użycia siły, po tym jak na mieszkanie przestępcy przypuszczono policyjny rajd. U Pawła Ch. znaleziono noże, maczetę i siekierę oraz kolekcję obrazków ze swastykami. Wiadomo, że zostanie on oskarżony o kolejne przestępstwa, których dopuścił się po przyjeździe do UK.

„Mężczyzna został skazany w Polsce za liczne rozboje oraz brutalne pobicia, których dokonał w okresie od 2006 do 2009 roku, w wyniku których wszystkie ofiary doznały poważnych obrażenia ciała” – podała Komenda Główna Policji.

„W przeszłości, jako pseudokibic Siarki Tarnobrzeg, dokonał uszkodzenia mienia, dopuścił się czynnej napaści na funkcjonariusza, oraz stosował groźby karalne w stosunku do mniejszości narodowych” – zaznaczono.

Przedstawiciele polskich służb wpadły na trop przestępcy dzięki temu, że podczas pobytu na Wyspach nadal utrzymywał kontakty ze środowiskiem chuligańskim w Polsce i Wielkiej Brytanii. W toku pracy operacyjnej udało się ustalić, że przebywa w północny Londynie.

Więcej na polishexpress.co.uk

Wyrok za rasistowski atak w Bydgoszczy

2017/02/28

Dwaj mężczyźni, którzy w bydgoskim tramwaju zaatakowali studentów z Turcji i Bułgarii usłyszeli wyrok sądu. Nie trafią do więzienia, ale przez 18 miesięcy będą pracować społecznie. Ponadto muszą przeprosić poszkodowanych i wpłacić 2,5 tys. na konto jednej z fundacji.

- To są k****, czarnuchy je****. Ja się k**o rozj***ę! Wy k***a je***e Turki zniknijcie” – to tylko niektóre z wyzwisk jakie padły w stronę sześciorga studentów z Turcji i Bułgarii, którzy na początku grudnia ub. r. podróżowali bydgoskim tramwajem. Obcokrajowcy zostali znieważeni. Doszło też do rękoczynów. Zarzuty usłyszało wówczas dwóch mężczyzn z Bydgoszczy. Dotyczą one stosowania gróźb i przemocy na tle narodowościowym, a także znieważenia i nawoływania do nienawiści. Obaj żałowali swojego zachowania i dobrowolnie poddali się karze.

We wtorek sąd skazał ich na 18 miesięcy ograniczenia wolności w postaci prac społecznych. Dawid P. i Łukasz W. muszą przepracować minimum 40 godzin w miesiącu. Ponadto w ciągu 7 dni mają pisemnie przeprosić poszkodowanych oraz wpłacić po 2,5 tys. zł na rzecz fundacji Pomoc Pokrzywdzonym. Gdyby nie ugoda z prokuraturą, obu mężczyznom mogłoby grozić nawet 5 lat więzienia. Jak twierdzą śledczy, taka kara jest szybsza i co najważniejsze ma charakter wychowawczy.

Źródło: tvn24.pl

Irańczyk mieszkający w Warszawie ofiarą rasistowskich ataków

2017/02/28

Pochodzący z Iranu Salar Farsi mieszka w Polsce od 9 lat. W napisanej tutaj pracy magisterskiej skrytykował rząd swojego kraju i gdy próbował uzyskać w Iranie ekwiwalent dyplomu, dowiedział się, że może mu grozić więzienie. Zdecydował więc, że zostanie w Polsce.

We wrześniu Salar otworzył przy ul. Miodowej kawiarnię Brunet Kafe. Szybko zaczęły się problemy. Nieznani sprawcy, jak twierdził, zniszczyli mu zamki w drzwiach, porysowali witryny kawiarni, a potem wbili gwoździe w zamki, aby uniemożliwić właścicielowi wejście do lokalu. W nocy z 25 na 16 lutego po raz kolejny zdewastowali lokal.

Sprawę zgłosił na policję. Informację o prowadzonym śledztwie potwierdził Robert Szumiata z Komendy Rejonowej Warszawa-Śródmieście. Jak mówi, wykrycie sprawców może być jednak utrudnione ze względu na brak monitoringu w okolicy.

Salar, który początkowo myślał, że jest ofiarą chuligańskich wybryków, nie ma teraz wątpliwości co do rasistowskiej natury ataków. I przyznaje, że obawia się o swoje życie.

Więcej na metrowarszawa.gazeta.pl

Nacjonaliści prowokowali w Hajnówce. Policja nie dopuściła do konfrontacji

2017/02/27

Nacjonaliści kroczyli centrum Hajnówki wykrzykując: – Naszą drogą nacjonalizm! Nadchodzą, nadchodzą nacjonaliści! Policja nie pozwoliła, aby przeszli obok prawosławnego soboru, gdzie pokojowo sprzeciwiali się marszowi Obywatele RP i antyfaszyści. Nacjonaliści – głównie z ONR i związani z Narodową Hajnówką, a także przedstawiciele Młodzieży Wszechpolskiej – ukryli się za banerami z wizerunkiem żołnierzy wyklętych (w tym „Burego”) i „Hajnówka” na biało-czerwonym tle oraz za pięcioosobową grupką rekonstrukcyjną, która maszerowała na czele pochodu.

Kiedy nacjonaliści zbliżali się do ronda, którego jedna z odnóg prowadzi pod sobór, funkcjonariusze skierowali ich inną drogą niż pierwotnie planowali. Pod położony niemal naprzeciw soboru dom kultury przeszli z drugiej strony. Pod świątynią solidaryzujący się z mieszkańcami Hajnówki Obywatele RP trzymali transparenty: „Bury nie jest bohaterem”, „Moją ojczyzną jest człowieczeństwo”.. Antyfaszyści trzymali w rękach białe róże.

Pod HDK zapłonęło kilka pochodni. Kilku nacjonalistów wygłosiło krótkie mowy. Wystąpiła m.in. Barbara Poleszuk z Narodowej Hajnówki.

Więcej w Wyborczej

Ślązacy pomagają Syryjczykom

2017/02/27

Ponad milion złotych zadeklarowali wierni archidiecezji katowickiej jako pomoc dla syryjskich rodzin w ramach prowadzonej przez Caritas Polska akcji „Rodzina-Rodzinie”. Jedna z parafii w Katowicach wspiera też syryjską rodzinę, która zamieszkała na jej terenie.

Fahed ze swoją najmłodszą córką Ritą i jej mężem Eliasem przyjechali do Polski w październiku 2015 r., początkowo do Gubina koło Zielonej Góry; od września 2016 r. są w Katowicach-Panewnikach. Rodzina trafiła do Katowic, bo syn Faheda i brat Rity jest franciszkaninem. - Rodziny naszych współbraci traktujemy jak własne – podkreśla proboszcz parafii św. Ludwika Króla i Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny, franciszkanin o. Alan Rusek.

Przyznaje, że zorganizowanie pobytu Syryjczyków w Katowicach było sporym wyzwaniem. – W tej chwili stoję przed kolejnym wyzwaniem – chcę pomóc rodzinie Eliasza, która pozostała w Aleppo. Uznałem, że najłatwiej zorganizować pieniądze i wysłać je tam, sprowadzenie ich wiąże się z wieloma trudnościami, to kosztowne przedsięwzięcie – powiedział PAP.

Więcej w dzienniku.pl

Międlar zatrzymany na brytyjskim lotnisku

2017/02/25
Jacek Międlar został zatrzymany na lotnisku w Wielkiej Brytanii. Służby nie wpuściły go na terytorium Wielkiej Brytanii. Policja ma zarzucać byłemu księdzu chęć wygłoszenia przemówienia nawiązującego do nienawiści. Oficjalnie brytyjskie MSW nie komentuje sprawy.

Radna PiS popełniła wykroczenie, blokując Marsz Równości

2017/02/25

Finał głośnej sprawy z radną PiS, jej córką i interwencją policji w tle. I jednocześnie triumf działaczki Prawa i Sprawiedliwości. Sąd Rejonowy w Gdańsku uznał, że miejska radna PiS Anna Kołakowska, która wraz z rodziną zablokowała w 2015 roku „Marsz Równości” organizowany przez środowiska LGBT, popełniła wykroczenie, ale odstąpił jednocześnie od wymierzenia kary.

W procesie obwinionymi byli gdańska radna PiS 52-letnia Anna Kołakowska, jej mąż (wykładowca na Uniwersytecie Gdańskim) oraz syn, córka i jeszcze jeden mężczyzna Jakub K. W maju 2015 r. zablokowali oni gdański Marsz Równości – legalną manifestację zorganizowaną m.in. przez środowiska LGBT. W marszu brało udział ok. 1,5 tys. osób. Gdy manifestanci znaleźli się na wysokości gdańskiego Dworca Głównego PKP, Kołakowscy kilkakrotnie siadali na jezdni na trasie marszu, skąd usuwała ich policja. Skuteczne odblokowanie ulicy zajęło ponad 20 minut. Potem marsz ruszył dalej.

Więcej w dzienniku.pl

Prokurator chce uniewinnienia dla radnego PiS-u za „dobry gej – martwy gej”

2017/02/23

Radny Prawa i Sprawiedliwości, Mirosław Gębski, który rok temu został skazany za wykrzykiwanie gróźb wobec uczestników i uczestniczek Dnia Milczenia w Kielcach w 2010 roku, może zostać uniewinniony? Tak chce prokuratura, która… zmieniła zdanie – donosi kielecka „Gazeta Wyborcza”.

16 maja 2010 roku pierwszy raz w historii Kielc odbył się Dzień Milczenia – marsz przeciwko homofobii. Kilkanaście osób przeszło ulicami miasta. Trzy razy większa grupa narodowców próbowała przeszkodzić młodym ludziom – wykrzykując m.in. hasła takie jak: „Normalna rodzina, chłopak i dziewczyna”, „Lesby, geje, cała Polska z was się śmieje”, „Dobry gej – martwy gej” czy „Jak złapiemy – połamiemy”. Wśród narodowców zauważono radnego Prawa i Sprawiedliwości – Mirosława Gębskiego, który twierdził, że na demonstracji „znalazł się przypadkiem”.

Więcej na queer.pl

Homofobiczna wystawa w Lubartowie

2017/02/22

Homofobiczna wystawa „Stop dewiacji” wróciła do województwa lubelskiego. Tym razem pojawiła się na Rynku w Lubartowie, a zgodę na jej postawienie wydał burmistrz miasta. Na banerach ustawionych przez Fundację Życie i Rodzina możemy przeczytać m.in., że „homoseksualizm poważnie szkodzi życiu i zdrowiu”.

- Udostępniliśmy miejsce na wystawę, nie analizując pod kątem merytorycznym treści na niej przedstawionych – mówi Janusz Bodziacki, burmistrz Lubartowa. I dodaje: – Autorem wystawy jest fundacja „dla życia”, więc sama idea jest słuszna. Na krótki czas wyraziłem zgodę na wystawę. Na pytanie, czy zgadza się z hasłami prezentowanymi na banerach i czy nie uważa ich za mowę nienawiści, burmistrz tłumaczy, że nie zna wszystkich treści, które się na niej znajdują (Urząd Miasta w Lubartowie znajduje się tuż przy Rynku, a wystawa ustawiona jest naprzeciwko ratusza).

Więcej na kurierlubelski.pl