Monitoring « Otwarta Rzeczpospolita

Monitoring

Będą zarzuty dla byłego księdza Jacka M.

2018/06/16

Jacek M. to były katolicki ksiądz, suspendowany za nienawistne komentarze i kazania. W 2015 roku, podczas antyimigranckiej manifestacji ONR we Wrocławiu, jej uczestnicy skandowali pod adresem Ewy Kopacz: „Za zdradę narodu spotka cię kara, zawiśniesz na sznurze ty k… stara”. Ksiądz M. zagrzewał narodowców słowami: „Będą o was mówić, że jesteście faszystami! Ja często słyszę, że jestem księdzem faszystą. Bzdura! Potrzebujemy męstwa i odwagi. Ale nie od Allaha i lewaków!”

Prokuratura postawiła mu za to zarzut „publicznego nawoływania do nienawiści wobec osób o narodowości żydowskiej i ukraińskiej poprzez używanie określeń mających wzbudzić w uczestnikach zgromadzenia silną niechęć do nich, złość, brak akceptacji i wrogość”. Ale gdy do sądu trafił akt oskarżenia, do akcji wkroczyła Prokuratura Krajowa.

Zastępca prokuratora generalnego Krzysztof Sierak polecił śledczym z Wrocławia wycofanie aktu. Oficjalnie, aby uzupełnić materiału dowodowy, ale zostało to jednoznacznie zinterpretowane jako obrona oskarżonego. Tak odczytał to sam Jacek M. Zamieścił w internecie nagranie, na którym wznosi toast za „reformy wymiaru sprawiedliwości, które dokonują się z inicjatywy Patryka Jakiego i Zbigniewa Ziobry”.

– Wystąpienia duchownego zostały poddane dokładnej analizie biegłych z zakresu językoznawstwa, historii, a nawet religioznawstwa, którzy jednoznacznie wskazali przypadki, w których jego opinie są czystą mową nienawiści i łamaniem obowiązującego prawa – mówi „Wyborczej” jeden z wrocławskich prokuratorów.

Zebrany, uzupełniony materiał został już zaakceptowany przez Prokuraturę Okręgową, nadzorującą pracę śledczych ze Starego Miasta.

Więcej w Wyborczej

Kolejne „rewelacje” Ewy Kurek

2018/06/15

W ramach spotkań Krakowskiego Klubu Wtorkowego (wyjątkowo w czwartek) odbyło się spotkanie z dr Ewą Kurek, historyczką zajmującą się tematyką stosunków polsko-żydowskich. Na spotkanie zatytułowane „Jedwabne. Anatomia kłamstwa” do pubu „Róg Brackiej i Reformackiej” przeszło ok. 50 osób. Na początku dr Kurek odpowiadała na pytanie o stan badań nad stosunkami polsko-żydowskimi. – Polska to chyba jedyny kraj, który nie dba o swoje imię i za pieniądze podatników pozwala na szkalowanie własnego kraju – przekonywała historyczka. – Jeżeli jakiś badacz – Polak czy Żyd – odkryje fakty niewygodne wobec obowiązującej bajki o Zagładzie, to zostanie zniszczony. Na uniwersytetach promuje się prace Tomasza Grossa. Przyszedł do mnie ostatnio młody badacz, Żyd, któremu „uwalają” pracę doktorską, ponieważ nie zgadza się na cytowanie Grossa – perorowała Kurek.

– Historię mamy zakłamaną zarówno my, jak i Żydzi. Ale o ile Izrael i USA mają interes w tym, aby tę historię fałszować, to nie mam pojęcia, jaki interes ma w tym Polska. Tymczasem od początku lat 90. Żydów w Polsce nosi się na rękach. Miałam nadzieję, że skończy się to za rządów PiS. Niestety, nic takiego się nie stało – kontynuowała badaczka.

Ewa Kurek przekonywała, że wie, dlaczego w Polsce obowiązuje taki model stosunków polsko-żydowskich. – To tak zwana pedagogika wstydu. Na przełomie stulecia zaczęto nas wychowywać tak, abyśmy byli skundleni, abyśmy czuli się jak mordercy. Teraz grozi nam, że zamiast statusu ofiar II wojny światowej, zaczniemy być postrzegani jako sprawcy. Dlatego my, obywatele, musimy wymóc na władzy, aby przestała szkalować Polskę – zachęcała historyczka.

Więcej w Wyborczej

Policjant bronił Ukrainkę przed rasistowskim atakiem, został pobity. Sąd nie chce aresztu dla napastnika

2018/06/15

Policjanci zostali wezwani do interwencji ok. godz. 3 w nocy z 9 na 10 czerwca. Na ulicy Grzybowskiej pijany mężczyzna obrażał i wyzywał Ukrainkę z powodu jej narodowości. Kiedy policjanci go zatrzymywali, jeden z funkcjonariuszy został uderzony w głowę przez innego mężczyznę, który zaczął uciekać. Uderzony policjant pobiegł za nim, wtedy został powalony na ziemię, był kopany m.in. w głowę. Próbując się ratować, oddał strzał ostrzegawczy, dopiero wtedy napastnik zbiegł.

– Policjant od niedzieli przebywa w szpitalu. Najprawdopodobniej ma wstrząśnienie mózgu i obrażenia głowy. Lekarze ze względu na jego stan nie chcą go wypisać ze szpitala – relacjonuje asp. sztabowy Mariusz Mrozek z zespołu prasowego stołecznej policji.

Napastnik, 31-letni Piotr D., został zatrzymany jeszcze w niedzielę. Postawiono mu zarzuty zmuszania funkcjonariuszy siłą do zaniechania czynności służbowej, naruszenia nietykalności cielesnej funkcjonariusza podczas pełnienia obowiązków, czym spowodował obrażenia ciała skutkujące zwolnieniem powyżej siedmiu dni. Prokurator poparł wniosek policjantów i wystąpił do sądu o tymczasowe aresztowanie zatrzymanego.

We wtorek sędzia Beata Machowska-Nowak z Sądu Rejonowego dla Warszawy-Woli postanowiła jednak aresztu nie zastosować. Jak uzasadniła, „zebrane dowody wskazują na duże prawdopodobieństwo, iż podejrzany dopuścił się popełnienia zarzucanych mu czynów. Treść zgromadzonego materiału dowodowego wskazuje zatem na to, iż występuje przesłanka ogólna do stosowania środków zapobiegawczych”. Ale wyjaśniła, że „mimo spełnienia ogólnej przesłanki do zastosowania środka zapobiegawczego, należy jednak uznać, że w niniejszej sprawie nie ma podstaw do stosowania najsurowszego, izolacyjnego środka zapobiegawczego, gdyż nie została spełniona przesłanka szczególna w postaci uzasadnionej obawy matactwa lub utrudniania w inny sposób postępowania karnego”.

Więcej w Wyborczej

Sąd Najwyższy uznał, że drukarz nie miał prawa odmówić organizacji LGBT

2018/06/14

W zakończonej dziś rozprawie kasacyjnej przed Sądem Najwyższym, zapadł wyrok, który ostatecznie uznał, że drukarz z Łodzi nie miał prawa odmówić wykonania roll-upu Fundacji LGBT Business Forum. Wyrok kończy trwające kilka lat postępowanie. – Wyrok, jaki zapadł dziś przed Sądem Najwyższym jest potwierdzeniem tego, że swoboda działalności gospodarczej – jak każda inna swoboda – nie jest nieograniczona i nie pozwala na dyskryminowanie ze względu na orientację seksualną. Jako osoba zajmująca się zarządzaniem różnorodnością i promowaniem postaw otwartości wśród przedsiębiorców, cieszę się z tego rozwiązania – powiedziała po sprawie Jej Perfekcyjność, która występowała w roli oskarżyciela posiłkowego.

Skazany Adam J. został uznany winnym, ale sąd I i II instancji odstąpił od wymierzenia mu kary. Prokurator Generalny, który złożył wniosek kasacyjny, stwierdził, że sąd II instancji niewłaściwie ocenił fakty i przez to popełnił błąd podczas wydawania wyroku.

– Wierzę i mam nadzieję, że choć obecne władze Polski nie są skłonne zauważać istnienia i praw osób LGBT, to dzięki zastosowaniu odpowiednich, istniejących przepisów, możemy liczyć choć na minimum bezpieczeństwa w Polsce. Mam też nadzieję, że utrwalona linia orzecznicza w podobnych sprawach będzie ostatecznie czynnikiem, który sprawi, że osoby nieheteronormatywne doczekają się czasów, gdy przysługiwać im będzie pełna ochrona – tak jak reszcie społeczeństwa – dodała Jej Perfekcyjność.

Fundację LGBT Business Forum w likwidacji wspierał przez cały czas adw. Paweł Knut z zespołu prawnego Kampanii Przeciw Homofobii.

Źródło: jejperfekcyjnosc.pl

Centrum Badań nad Uprzedzeniami o skutkach noweli o IPN

2018/06/14

Wczoraj na stronie Rzecznika Praw Obywatelskich została opublikowana analiza Centrum Badań nad Uprzedzeniami pt. „Stosunek do Żydów i ich historii po wprowadzeniu ustawy o IPN”. Jej twórcami są: Maria Babińska, Michał Bilewicz, Dominika Bulska, Agnieszka Haska i Mikołaj Winiewski. Dokument został przygotowany na zlecenie Biura RPO.

Jak stwierdzają autorzy analizy, nowelizacja ustawy o IPN – która w zamierzeniu projektodawców miała doprowadzić do ograniczenia użycia wadliwych kodów pamięci (użycie określenia „polskie obozy zagłady”, zamiast „niemieckie”) – paradoksalnie doprowadziła do zwiększenia powszechności ich użycia. Zdecydowanie wzrosła liczba osób wyszukujących w Google frazę „polskie obozy koncentracyjne” (ponad pięciokrotnie w porównaniu do okresu sprzed nowelizacji, jednocześnie liczba wyszukań hasła „hitlerowskie obozy koncentracyjne” nie wzrosła znacząco).

Wśród amerykańskich, kanadyjskich czy brytyjskich użytkowników wyszukiwarki Google, którzy jeszcze niedawno najczęściej wyszukiwali określenia „German death camps”, dziś – jak wynika z analizy – dominuje poszukiwanie określenia: „Polish death camps”. Wzrost częstotliwości użycia na świecie wadliwego kodu pamięci jest dziewięciokrotny – pomimo, że odsetek osób poszukujących informacji o nazistowskich obozach zagłady nie wzrósł.

Więcej w serwisie wiez.com

Upamiętnią czarnoskórego uczestnika Powstania Warszawskiego

2018/06/13

Tablica upamiętniająca Augusta A. O’Browna ps. Ali, zostanie umieszczona na pl. Hoovera przy Krakowskim Przedmieściu w Warszawie. Ali był prawdopodobnie jedynym czarnoskórym uczestnikiem Powstania Warszawskiego. Nigeryjczyk August Agbola O’Brown, ps. „Ali”, był najprawdopodobniej jedynym czarnoskórym uczestnikiem walk o wyzwolenie Warszawy spod niemieckiej okupacji. Działał jako żołnierz Związku Walki Zbrojnej. Jego postać opisał dr Zbigniew Osiatyński w książce „Afryka w Warszawie”. Historyk pisał, że O’Brown „walczył w batalionie ‘Iwo” na terenie Śródmieścia Południowego w rejonie ulic Wspólnej, Wilczej, Marszałkowskiej, Hożej

Nie wiadomo jednak, co stało się z nim zaraz po upadku powstania. Losy O’Browna od lat bada m.in. Instytut Pamięci Narodowej czy Muzeum Powstania Warszawskiego. Udział Nigeryjczyka w Powstaniu Warszawskim potwierdził m.in. Jan Radecki ps. „Czarny”, który w sierpniu 1944 roku walczył z nim bark w bark.

Więcej na metrowarszawa.gazeta.pl

Parada Równości przeszła ulicami Warszawy

2018/06/10

Ulicami Warszawy przeszła Parada Równości 2018. Tłum zaczął się gromadzić tuż po 12, a sam marsz ruszył po godz. 15 i trwał ok. trzech godzin. W paradzie udział wzięły liczne organizacje pozarządowe, politycy, korporację czy placówki dyplomatyczne. Obyło się bez incydentów.

Marsz wystartował po godzinie 15, ale w Miasteczku Równości pod Pałacem Kultury i Nauki już w południe gromadziły się tłumy. Na paradzie nierzadkim widokiem były rodziny z dziećmi, obecni byli także przedstawiciele wielu organizacji, m.in. Ogólnopolskiego Strajku Kobiet czy Obywateli RP. Wsparcia środowiskom LGBT udzieliły również placówki dyplomatyczne – na marszu obecni był chociażby ambasador Stanów Zjednoczonych czy ambasadorka Finlandii.

Źródło: gazeta.pl

Radny PiS nie chce w szkole lekcji tolerancji

2018/06/08

„Olsztyn-różnorodnie” to wspólne przedsięwzięcie władz Olsztyna, Ośrodka Doskonalenia Nauczycieli i Fundacja Borussia. Adresowane jest do nauczycieli olsztyńskich szkół i przedszkoli. Autorzy projektu chcą przekonać pedagogów, by od najmłodszych lat uczyli dzieci o innych kulturach, mówili o dorobku różnych grup etnicznych i narodowościowych mieszkających w Polsce. – Program ma dostarczyć nauczycielom podstawy do pracy w związku z różnorodnością w dzisiejszym świecie i z życiem w społeczeństwie wielokulturowym – mówi Kornelia Kurowska, prezes Borussii. I dodaje: – Celem projektu jest uczulenie na tolerancję wobec innych, kształtowanie pozytywnych relacji, bez stereotypów i uprzedzeń, prowadzących zwykle do dyskryminacji osób odmiennych kulturowo.

Program zainaugurowała w środę konferencja w olsztyńskim Pałacu Młodzieży. Zaangażowanie miasta w ten projekt nie spodobało się radnemu PiS, Jarosławowi Babalskiemu. Swoje wątpliwości zgłosił w piśmie skierowanym do ratusza. – Pragnę przypomnieć, że treści nauczania w szkole określa podstawa programowa kształcenia ogólnego wynikająca z rozporządzenia MEN [Ministerstwa Edukacji Narodowej – red.] – czytamy w piśmie. – Z czego więc wynikają potrzeby organizowania tego rodzaju przedsięwzięć? I przypomina, że w obecnej podstawie programowej kluczowe ma być kształtowanie w szkole postaw patriotycznych, obywatelskich, poczucia tożsamości, świadomości narodowej i kulturowej. Natomiast prowadzenie przez szkoły walki z dyskryminacją, nie jest – jego zdaniem – konieczne. Jeśli już miasto chce myśleć o wychowaniu do tolerancji, władze powinny wcześniej zapytać rodziców najmłodszych dzieci o potrzebę prowadzenia takiej edukacji.

Więcej w Wyborczej

Chciał „powiesić całe PO”. Śledztwo umorzone

2018/06/08

W działaniu sprawcy nie było znamion czynu zabronionego – oceniła Prokuratura Rejonowa w Łomży (Podlaskie). Na tej podstawie umorzyła śledztwo w sprawie twitterowego wpisu ze zdaniem „dostawić szubienice i powiesić całe PO”. Postanowienie nie jest prawomocne. To śledztwo z zawiadomienia łomżyńskiej Platformy Obywatelskiej, w którym była mowa o podejrzeniu kierowania gróźb karalnych pod adresem działaczy i sympatyków tej partii i nawoływania do popełnienia przestępstwa. Autorem wpisu był radny z Nowogrodu koło Łomży Karol Wyszyński, który otrzymał mandat z listy PiS. W listopadzie ubiegłego roku zamieścił on na swoim koncie twitterowym wpis o treści: „Zgadzam się z tym. Potrzebna reakcja. Dostawić szubienice i powiesić całe PO”.

Po blisko trzech miesiącach zbierania dowodów prokuratura śledztwo umorzyła. Jak wynika z opublikowanego w czwartek komunikatu prokuratury, podstawą umorzenia było stwierdzenie, że nie było w zachowaniu sprawcy znamion czynu zabronionego. Oceniła też, iż komentarz na Twitterze wpisywał się w kontekst internetowej dyskusji i nie można tu mówić o nawoływaniu do popełnienia realnego przestępstwa. – Sprawca, żeby popełnić czyn zabroniony, musi działać umyślnie, z zamiarem bezpośrednim popełnienia przestępstwa. Tutaj takiego zamiaru nie ustalono – powiedziała szefowa Prokuratury Rejonowej w Łomży Karolina Szulkowska.

Źródło: tvn24.pl

Wojsko zbiera dane o obywatelach polskich obcego pochodzenia

2018/06/07
Wojsko zbiera wrażliwe informacje na temat polskich obywateli o narodowości innej niż polska. Jak dowiedzieli się dziennikarze śledczy RMF FM Marek Balawajder i Krzysztof Zasada pisma w tej sprawie z Wojewódzkich Sztabów Wojskowych otrzymało już kilkudziesięciu starostów z zachodniej oraz południowo-zachodniej Polski. W ostatnich dniach – samorządowcy w Lubuskiem. Chodzi o dane wysyłane przez wojskowe komendy uzupełnień w imieniu szefów wojewódzkich sztabów. To prośba o informacje na temat sytuacji osób o narodowości innej niż polska. Ich liczebności, poziomu zintegrowania z resztą społeczeństwa, poziomu życia, głównych problemów i konfliktów pojawiających się w miejscu ich zamieszkania. Wojskowi chcą też wskazania formalnych i nieformalnych liderów organizacji skupiających osoby nienależących do innych niż polska grup etnicznych.

Wojskowi zbierają również informacje o lokalnych mediach. To dane z „analizy środowiska informacyjnego w tym lokalnej prasy, radia, telewizji i działających stron internetowych”. Oprócz tego polecenie dotyczy przekazywania informacji o podatności tych mediów na różnego rodzaju wpływy.

Tą sprawą powinien się zająć rzecznik praw obywatelskich, pełnomocnik rządu do spraw równego traktowania, a także komisja wspólna rządu i mniejszości narodowych – tak ujawnione przez reporterów śledczych RMF FM informacje komentuje prezes Związku Ukraińców w Polsce. Piotr Tyma zapowiada też interwencje w tej sprawie. Jak twierdzi, taka akcja może zniszczyć wieloletni dorobek niepodległej Polski, jeśli chodzi o akceptowanie mniejszości narodowych. Te działania mogą też prowadzić do napięć w lokalnych społecznościach, a ostatecznie do dyskryminacji – podkreśla. To forma napiętnowania. Wydzielenia z obywateli. Tylko ze względu na to, że np. ktoś jest aktywny w środowisku mniejszości, podważa się jego lojalność wobec państwa polskiego – tłumaczy w rozmowie z RMF FM.

Prezes Związku Ukraińców w Polsce Piotr Tyma zwraca też uwagę na niebezpieczne skutki takich działań w sytuacji, gdy – jak twierdzi – w Polsce wzrasta nieufność wobec mniejszości.

W przypadku tego typu dokumentów, sygnowanych przez instytucje państwa, pojawia się pytanie, czy to już nie przechodzi na poziom państwowy. Czyli nienawiść sterowana, zarządzana, wzbudzana przez instytucje państwa – mówi.

Jak twierdzi Piotr Tyma przypomina mu to najgorsze praktyki z czasów PRL.

Więcej w rmf24.pl

Sąd warunkowo umorzył postępowanie ws. pobicia obywatela Arabii Saudyjskiej

2018/06/07

Wrocławski sąd zdecydował o warunkowym umorzeniu postępowania wobec młodego wrocławianina, który w grudniu ubiegłego roku pobił obywatela Arabii Saudyjskiej. Obaj mężczyźni spotkali się w środę na sali sądowej. Ofiara przyjęła przeprosiny od ówczesnego napastnika. Do zdarzenia doszło pod koniec grudnia zeszłego roku w okolicy skrzyżowania ulic Reja i Skłodowskiej-Curie. W godzinach nocnych 23-letni wówczas Robert K. podszedł do ciemnoskórego obywatela Arabii Saudyjskiej, zwyzywał go, a następnie dwukrotnie uderzył pięścią w głowę, powalając na ziemię. Jak się okazało, podczas zatrzymania napastnik był pijany.

Sędzia Artur Kosmala tłumaczył decyzję o warunkowym umorzeniu tym, że oskarżony przyznał się do zarzuconego mu czynu, wyraził skruchę, a także nie był do tej pory karany i cieszył się bardzo dobrą opinią środowiskową. – Wszystkie te okoliczności pozwalają twierdzić, że to, co się stało było incydentem w życiu oskarżonego, a nie sposobem na życie – argumentował sędzia, dodając, że fakt popełnienia przestępstwa po spożyciu sporej ilości alkoholu tłumaczy zachowanie oskarżonego, ale go nie usprawiedliwia.

Warunkowe umorzenie postępowania oznacza, że sąd zawiesza sprawę na najbliższe 2 lata. Jeżeli w tym czasie oskarżony umyślnie popełniłby przestępstwo lub w sposób rażący będzie naruszał porządek prawny, to sąd będzie mógł wznowić postępowanie. Za pobicie na tle narodowościowym lub rasowym zgodnie z polskim prawem grozi kara nawet do 5 lat pozbawienia wolności.

Oskarżony został zobowiązany przez sąd do wypłacenia poszkodowanemu nawiązki w wysokości 500 zł oraz pokrycia kosztów sądowych.

Źródło: tuwrocław.pl

Radna PiS chce wiedzieć, czy w szkołach pracują homoseksualiści

2018/06/06

Anna Jaśkowska, miejska radna Prawa i Sprawiedliwości w Lublinie zapytała, czy w lubelskich szkołach pracują dyrektorzy lub nauczyciele o orientacji homoseksualnej. Zaledwie dwa tygodnie temu podczas posiedzenia Rady Miasta stwierdziła, że Tadeusz Mazowiecki był „stalinowcem, komunistą i agentem NKWD”. Do tej sytuacji doszło pod koniec prac komisji, kiedy radni mogą składać tzw. wolne wnioski. Według naszych rozmówców nikt nie umiał udzielić odpowiedzi na to pytanie, ponieważ na sali byli jedynie radni oraz urzędniczka z innego wydziału. W końcu głos zabrali samorządowcy Platformy Obywatelskiej, którzy zaczęli uświadamiać Annę Jaśkowską, że dyrektorzy szkół są rozliczani za swoją pracę i kompetencje.

– Kto miałby to robić i po co? Nikt ich nie pyta o orientację seksualną. To pytanie było bardzo nie na miejscu. Pani radna próbuje wchodzić w czyjeś prywatne sprawy. Nauczycieli i dyrektorów ocenia za ich umiejętności i wiedzę – podkreśla Michał Krawczyk, przewodniczący klubu radnych PO.

Więcej w Onecie

Kibole zaatakowali uczniów szkoły sportowej w Rudzie Śląskiej

2018/06/05

Uczniowie wracali z zajęć na stadionie sportowym. Nagle z klatki schodowej jednego z budynków wybiegli zamaskowani napastnicy. Wiadomo, że to sympatycy jednego z klubów piłkarskich. Świadkowie początkowo mówi o nawet dziesięciu osobach, zaatakowani uczniowie o trzech, czterech. Wszyscy byli zamaskowani. W rękach mieli pałki teleskopowe. Uczniów było około 20. Napastnicy bili dwóch z nich. I to właśnie oni trafili do szpitala. Zanim na miejsce dotarły policyjne patrole, napastnicy uciekli. Są poszukiwani.

Źródło: rmf24.pl

Raport RPO za rok 2017

2018/06/05

W Dniu Wolności i Praw Obywatelskich, ustanowionym w rocznicę pierwszych wolnych wyborów 4 czerwca, ukazał się raport Rzecznika Praw Obywatelskich za zeszły rok. Przez ponad dwa lata rządów PiS w dziedzinie praw obywatelskich nie poprawiło się nic. Także jeśli chodzi o prawa socjalne. Doszły za to nowe problemy, w tym „erozji i rozchwiania organów władzy państwowej”.

Raport otwiera podsumowanie dotyczące praw podstawowych: „Praktyka uchwalania ustaw wskazuje, że zasada dialogu społecznego i współdziałania władz nie jest respektowana. Wprowadzone zmiany w funkcjonowaniu sądów powszechnych, Krajowej Rady Sądownictwa oraz Sądu Najwyższego zwiększają wpływ czynników politycznych na funkcjonowanie wymiaru sprawiedliwości, a tym samym osłabiają system ochrony praw człowieka. Wolność zgromadzeń została w istotny sposób ograniczona poprzez wprowadzenie zgromadzeń cyklicznych. Wciąż nie zostały usunięte zagrożenia dla ochrony prawa do prywatności wynikające z obowiązywania szeregu przepisów, dających policji oraz innym służbom szerokie uprawnienia w zakresie stosowania kontroli operacyjnej i pobierania danych telekomunikacyjnych, pocztowych oraz internetowych. Ustawodawca zakwestionował też konstytucyjne prawo obywateli dostępu do służby publicznej na jednakowych zasadach. Świadczy o tym wygaszanie stosunków pracy z osobami zajmującymi wyższe stanowiska w służbie cywilnej, a także z pracownikami Biura Trybunału Konstytucyjnego, funkcjonariuszami Służby Celnej, pracownikami Agencji Nieruchomości Rolnych oraz Agencji Rynku Rolnego. We wszystkich tych przypadkach ustawodawca odstąpił od konstytucyjnego obowiązku stworzenia gwarancji ochrony pracownika przed nieuzasadnionymi działaniami pracodawcy publicznego”.

Rzecznik wymienia też zjawisko uchwalania ustaw, które ograniczają prawa obywateli, dając jednocześnie niedoprecyzowane, a więc możliwe do dowolnego rozszerzania uprawnienia władzy. Takim przykładem jest pakiet ustaw o obrocie ziemią rolną – wprowadzono szereg ograniczeń i prawo pierwokupu ziemi przez państwo. „Umożliwia to dowolne, arbitralne ograniczanie konstytucyjnych praw obywateli przy ograniczonej kontroli niezawisłego sądu” – pisze rzecznik.

Więcej w tekście Ewy Siedleckiej w tygodniku POLITYKA

Szwedzka orkiestra walczy z homofobią

2018/06/05

„Love is love” to jedno z głównych haseł środowiska LGBTQ. W imię miłości szwedzka orkiestra postanowiła wykorzystać list pełen mowy nienawiści i przerobić go w operowe dzieło sztuki. W ubiegłym miesiącu Helsingborg Symphony Orchestra dała koncert wspierający homoseksualnych kompozytorów i muzyków. Anonimowy słuchacz postanowił wyrazić swoje niezadowolenie w ostrych słowach. Autor maila skierowanego do szefostwa Dunkers Cultural House, miał stwierdzić, że w trakcie koncertu „chciało mu się zwymiotować”, a orkiestra „podskakiwała w homo-pociągu”. Pytał także, dlaczego władze instytucji pozwalają na to, by na wystawie w restauracji można było zobaczyć całujących się mężczyzn? „Dlaczego musimy zmagać się z całym tym pedalstwem? Niech siedzą w domach, w całej Szwecji, homoseksualiści to jedynie kilka procent społeczeństwa” – argumentował oburzony widz. Na koniec stwierdził, że choć od wielu lat posiada abonament w sali koncertowej, teraz „jest zmuszony” go zakończyć. List podpisał w imieniu anonimowej grupy osób.

W odpowiedzi kompozytor Fredrik Österling i tenor Rickard Söderberg (na instagramie znajdziecie go jako „Gay Tenor”) zdecydowali wykorzystać hejt i stworzyli kantatę zatytułowaną “The Fag Train” („Bögtåget”, oznacza „pedalski pociąg”).

Źródło: noizz.pl

Napadli na Niemców i Austriaka. Krzyczeli: „W Polsce mówi się po polsku”

2018/05/30

Do zdarzenia doszło w nocy z piątku na sobotę. 19-letni Christian i jego koledzy z Niemiec przechodzili pod mostem Poniatowskiego. Rozmawiali po niemiecku. To kolejny, po ataku na prof. Kochanowskiego, przypadek w stolicy.

 – Nagle podszedł do nas mężczyzna, na oko przed trzydziestką. Krzyknął, że w Polsce mówi się po polsku, i zaczął okładać pięściami mojego kolegę. Podszedłem, próbowałem uspokoić sytuację, ale był coraz bardziej agresywny. Dołączyło do niego trzech innych mężczyzn od 20 do 30 lat. Bili nas po twarzy, kopali, kiedy leżeliśmy już na ziemi. Udało nam się uciec do sklepu, sprzedawca wezwał policję. Do dziś mamy rany i siniaki na całym ciele – opowiada chłopak.

Policja prowadzi czynności wyjaśniające w tej sprawie.

Więcej w Wyborczej

Komendant policji uważa, że „śmierć wrogom ojczyzny” to hasło patriotyczne

2018/05/30

Organizatorami ubiegłorocznego Marszu Wielkiej Polski Niepodległej byli znani z antysemickich wybryków były katolicki ksiądz Jacek Międlar i skazywany za spalenie kukły Żyda Piotr Rybak. – „Śmierć wrogom ojczyzny” to dla mnie hasło patriotyczne. Widziałem race i agresję narodowców, ale nie interweniowaliśmy, bojąc się zamieszek – mówił we wtorek w sądzie szef policyjnego zabezpieczenia ubiegłorocznego marszu 11 listopada we Wrocławiu.

Towarzyszące mu gorszące sceny, kiedy to kilkunastoosobową grupę osób próbujących zablokować manifestację narodowców obrzucono racami (jedna z kobiet została poparzona), butelkami po piwie, zelżono i opluto, pokazały prywatne telewizje i gazety. Na ławie oskarżonych ruszającego we wtorek procesu zasiedli jednak nie agresorzy, a próbujący ich zablokować Obywatele RP, członkowie KOD i kobiety z Ogólnopolskiego Strajku Kobiet. Wcześniej zostali już za to skazani w niejawnym postępowaniu dowodowym, ale wszyscy zaskarżyli przyznane im kary.

– Co zrobił pan, by zapewnić bezpieczeństwo tej grupie, która zebrała się tam spontanicznie? Dlaczego po starciu obu grup policjanci legitymowali jedynie członków Obywateli RP? Czy została wylegitymowany choć jeden z agresywnych wobec nich napastników? – dopytywał mec. Miłosz Śliwiński. – Dlaczego nie reagował pan na łamanie prawa polegające na odpalaniu rac i piciu przez demonstrantów alkoholu? Czy słyszał pan skandowanie w kierunku Obywateli RP „wypier…ać” i hasła neofaszystowskie? Widział pan lecące w ich kierunku race i butelki?

A skandowane hasła? – Słyszałem „śmierć wrogom ojczyzny”, co według mnie jest hasłem patriotycznym – stwierdził policjant.

Mec. Śliwiński nie odpuszczał: – Czy w policji obowiązuje jakaś odgórna instrukcja, nakazująca funkcjonariuszom legitymowanie wyłącznie kontrdemonstrantów? – próbował dociekać.

Więcej w Wyborczej

Premier Morawiecki nie przedłuży kadencji Barbary Engelking w Radzie Oświęcimskiej

2018/05/30

– Dano mi do zrozumienia, że nie będę dłużej przewodzić Międzynarodowej Radzie Oświęcimskiej – mówi prof. Barbara Engelking, która wraz z prof. Janem Grabowskim właśnie wydała książkę „Dalej jest noc. Losy Żydów w wybranych powiatach okupowanej Polski”. Na Mateusza Morawieckiego ma naciskać w tej sprawie wielu polityków PiS oraz innych prawicowych ugrupowań, którym ta publikacja się nie podoba.

– Jest mi przykro, że marnowany jest dorobek instytucji, która pracowała nad dobrymi relacjami między Polską a Izraelem. Doszła do mnie przykra wypowiedź na ten temat Jarosława Gowina, który przebywa w Izraelu – mówi prof. Engelking. Słowa wicepremiera i ministra nauki zacytowała PAP. Gowin uznał książkę za kontrowersyjną. Dodał, że przy wyborze nowego składu Rady premier będzie się kierował „polską wrażliwością”.

W obronie Engelking stanął prezes PAN prof. Jerzy Duszyński. W liście do Morawieckiego napisał: „Na skutek niefortunnej ustawy o IPN, którą Sejm RP uchwalił w styczniu, nastąpiło poważne pogorszenie relacji Polski z Izraelem i Polski z żydowską diasporą, a skutkiem tego – pogorszenie strategicznej relacji Polski z USA. W tej sytuacji jest niezmiernie ważne zachowanie stabilności działania oraz składu Rady. To bowiem będzie budować zaufanie do Rzeczypospolitej i daje szansę wyjścia z obecnej trudnej sytuacji. Dlatego zwracam się do Pana Premiera z gorącym apelem o to, aby profesor Barbara Engelking nadal mogła służyć Radzie swoim ogromnym autorytetem i doświadczeniem”.

Więcej w Wyborczej

Ministrant wydalony za udział w Marszu Tolerancji

2018/05/29

Proboszcz parafii św. Wojciecha w Koninie zabronił ministrantowi służyć do mszy. Za to, że współorganizował on 18 maja Marsz Tolerancji. „Usłyszałem że wyprawiam cyrki na ulicy, że przyniosłem plamę na honorze mojej rodzinie, Kościołowi i ministrantom”. Młodzież Wszechpolska skutecznie terroryzuje szkoły. Marsz Tolerancji przeszedł ulicami Konina 18 maja 2018. Podczas demonstracji aktywiści mówili o miłości, akceptacji i niezgodzie na nacjonalistyczną nietolerancję. Wydarzenie zorganizowano jako odpowiedź na homofobiczne ataki, których doznały dwie konińskie szkoły.

Dla 20-letniego Mikołaja Marcinkowskiego, jednego z uczestników Marszu, udział w imprezie skończył się wykluczeniem z grona ministrantów. Proboszcz stwierdził, że osoba reprezentująca takie poglądy jest niegodna, by pełnić służbę kościelną.

W niedzielę 27 maja młody mężczyzna przyszedł przed mszą na zakrystię, żeby zgłosić się do czytania Pisma Świętego. “Usłyszałem, że nie jestem godny bycia ministrantem, bo wyprawiam cyrki na ulicach. Moje poglądy nie są zgodne z poglądami Kościoła”.

Marcinkowski tłumaczył księdzu, że tolerancja to szeroki temat i dotyczy nie tylko homoseksualistów, ale też ludzi innych narodowości, koloru skóry, mniejszości etnicznych, czy osób z niepełnosprawnościami. Przywołał też słowa papieża Franciszka. W odpowiedzi usłyszał, że “jest bezczelny i że Szatan może wejść pod sutannę”.

“Dowiedziałem się, że stanowię plamę na honorze rodzinie, Kościołowi i innym ministrantom. I że nie mogę już służyć do mszy i mam oddać komżę” – opowiada OKO.press.

Więcej w oko.press

Szkoła, w której mówi się o feminizmie i prawach uchodźców

2018/05/26

Pobyt Maryann Chodkowski w Polsce miał trwać rok, tymczasem minęło już ponad 20 lat. Była nauczycielką angielskiego, potem przez 10 lat pracowała w Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka. W końcu trafiła do gimnazjum i pokochała tę pracę. Jest dyrektorką Bednarskiej Szkoły Podstawowej. Jaką ma misję? – Wiedziałam, że ja jednak będę uczyć edukacji obywatelskiej i będę mówić o gender, prawach kobiet, feminizmie, prawach uchodźców i prawach dziecka, bo jak można o tym nie mówić? – mówi Maryann Chodkowski. Jak znalazła się w Polsce? Co najbardziej urzekło ją w tym kraju?

Polecamy wyjątkowy odcinek #Jestem na wyborcza.pl

Skandaliczne słowa radnych PiS o T. Mazowieckim

2018/05/25

Z inicjatywą nadania imienia Tadeusza Mazowieckiego jednej z ulic w Lublinie wystąpili radni Platformy Obywatelskiej. W uzasadnieniu napisali m.in.: „Nazwanie ważnej ulicy w Lublinie imieniem Tadeusza Mazowieckiego w roku Jego dziewięćdziesiątych pierwszych urodzin będzie stanowić godne upamiętnienie tej wybitnej postaci w przestrzeni publicznej”. Załączyli informacje o życiu i działalności Mazowieckiego, m.in. o jego internowaniu w stanie wojennym oraz uczestnictwie w obradach Okrągłego Stołu. Uchwała ostatecznie została przyjęta. Za głosowało 14 radnych, 10 było przeciw. Głosowanie poprzedziła jednak długa i bardzo burzliwa dyskusja.

Radna PiS, prof. Anna Jaśkowska, naukowiec Politechniki Lubelskiej, pytała, skąd wzięto życiorys, który znalazł się w uzasadnieniu do uchwały. Jak dodała, znalazła zupełnie inny, z innymi faktami. – Mam takie informacje: Tadeusz Mazowiecki – stalinowiec, komunista, agent NKWD, kolaborował z okupacyjną, bolszewicką władzą w latach stalinowskich. I jeszcze wzmianka – odznaczony Orderem Orła Białego przez rząd komunistyczny.

– Dlaczego tych informacji nie podaliście? – pytała Jaśkowska, przyznając, że korzystała z internetu. Chciała też, by przed głosowaniem miasto wystąpiło do IPN o informacje na temat byłego premiera RP.

Stanisław Brzozowski z PiS przekonywał, że T. Mazowiecki był premierem rządu kontraktowego. – Nie był to pierwszy rząd RP. Polemizowałbym też ze stwierdzeniem, że ten rząd przeprowadził szereg reform, które pozwoliły Polsce wstąpić na drogę rozwoju – mówił Brzozowski, udowadniając, że reformy Balcerowicza były „wyprzedażą Polski, oddaniem wszystkiego w ręce obcego kapitału”.

Więcej w Radiu TOK FM

Apelacja Prokuratury ws. trenera kravmagi

2018/05/25

Prokuratura domaga się uniewinnienia instruktora krav magi, który odmówił prowadzenia zajęć dla osób LGBT. Prawnik Kampanii przeciw Homofobii nie jest zaskoczony. Dwa miesiące temu poznański sąd potwierdził, że Robert K., trener systemu samoobrony krav maga, popełnił wykroczenie polegające na odmowie – umyślnie i bez uzasadnionej przyczyny – świadczenia usługi. Sąd uznał jego winę, ale ze względu na jego trudną sytuację odstąpił od wymierzenia kary.

Chodzi o wydarzenia sprzed ponad roku, gdy z Robertem K. skontaktowała się Karolina Niedźwiecka. Napisała, że reprezentuje stowarzyszenie działające na rzecz osób LGBT. Pytała, czy poprowadziłby „warsztaty samoobrony dla osób nieheteroseksualnych”. Trener najpierw się zgodził, ale po czterech dniach zmienił zdanie. „Z przyczyn ode mnie kompletnie niezależnych nie mogę przeprowadzić zaplanowanego treningu” – poinformował. Gdy Niedźwiecka zarzuciła mu homofobię, odpowiedział: „Nie chcę być utożsamiany z czymś, pod czym się nie podpisuję”. Powiedział też, że „nie popiera związków męsko-męskich, tym bardziej wychowujących dziecko”.

Biuro rzecznika praw obywatelskich Adama Bodnara uznało zachowanie trenera za dyskryminację. Powiadomiło policję, która skierowała do sądu wniosek o ukaranie Roberta K. – Osoba świadcząca usługi nie ma prawa do selekcjonowania klientów – potwierdziła sędzia Izabela Hantz-Nowak.

Paweł Knut, prawnik Kampanii przeciw Homofobii, nie jest zaskoczony apelację prokuratury w sprawie trenera. – To stanowisko spójne z dotychczasowymi wypowiedziami Zbigniewa Ziobry, który stawał w obronie osób odmawiających świadczenia usług osobom LGBT. Skierowana w ostatnim czasie do Sądu Najwyższego kasacja prokuratora generalnego w sprawie drukarza z Łodzi także zawiera wniosek o jego uniewinnienie – mówi Knut. Jego zdaniem prokuratorzy w takich spraw zajmują po prostu stanowisko takie jak kierownictwo prokuratury.

Więcej w Wyborczej

Wyrok za świecę dymną na spotkaniu z Michnikiem

2018/05/24

– Teraz wiemy, że to była świeca. Ale w momencie, gdy spod krzeseł zaczął się wydobywać gęsty dym, zgromadzeni na spotkaniu tego nie wiedzieli. To mogło być wszystko – pożar, ładunek wybuchowy. Ludzie wpadli w panikę, obawiali się o swoje zdrowie, życie, było wśród nich dużo osób starszych, była kobieta w ciąży – tak sąd uzasadniał wyrok. – Dlatego Mateusz J. powinien pracą społeczną odkupić swoją winę. Społeczeństwo musi wiedzieć, że takie zachowanie nie popłaca.

14 marca ub.r. w Płocku odbywało się spotkanie z Adamem Michnikiem. Atmosfera była napięta, już wcześniej ktoś okleił miasto plakatami stylizowanymi na listy gończe z wizerunkiem naczelnego „Wyborczej”, a w dniu spotkania w Spółdzielczym Domu Kultury stawiła się zwarta grupa młodych mężczyzn wykrzykujących hasła o wiszących na drzewach komunistach i rzucająca jajkami.

Prokurator żądał dla oskarżonego kary ograniczenia wolności w postaci prac społecznych. – Prace społeczne będą chwilą na przemyślenia, refleksje. Może oskarżony dojdzie do wniosku, że jeśli się z kimś nie zgadza, powinien z nim rozmawiać, a nie rzucać świece dymne – podkreślał.

Obrońca wnioskował o uniewinnienie. Uzasadniał, że nie ma pewności, kto rzucił świecę, poza tym w jego ocenie nieprawidłowa była kwalifikacja prawna czynu. Mówił, że spotkanie z Michnikiem trudno nazwać zgromadzeniem, były wątpliwości co do jego legalności, poza tym do „rozproszenia” nie doszło, bo ludzie zaraz wrócili na salę i wszystko potoczyło się już zgodnie z planem.

W środę sąd ogłosił wyrok. Uznał, że Mateusz J. jest winny. Wskazują na to zarówno zeznania policjantów, jak i film.

Więcej w Wyborczej

Kołakowska chce zablokować Marsz Równości

2018/05/24

Anna Kołakowska i jej mąż Andrzej są autorami pisma złożonego do Urzędu Wojewódzkiego, w którym domagają się zablokowania IV Trójmiejskiego Marszu Równości. Pod ich petycją rzekomo podpisało się 800 osób. Do tej pory radna PiS Anna Kołakowska i prawicowe bojówki z jej otoczenia, aby utrudnić organizację Marszu Równości, ograniczali się do zgłaszania licznych kontrmanifestacji na jego trasie. Teraz radna wraz ze swoim mężem idzie o krok dalej i zwraca się do wojewody pomorskiego z prośbą o formalne zablokowanie tegorocznego marszu. W piśmie z 20 maja złożonym w urzędzie wojewódzkim czytamy m.in.:

„W ostatnim czasie możemy obserwować zwiększone wysiłki osób środowisk LGBT zmierzające do podważenia tradycyjnego modelu rodziny i do przekonania młodego pokolenia o nieskrępowanej niczym swobodzie zachowań seksualnych. Świadectwem tego jest publikacja »Zdrowelove« sygnowana przez Pawła Adamowicza, w której zachęca się młodzież do masturbacji, dewiacyjnej aktywności seksualnej, a nawet przyznaje się jej prawo do wyboru płci. Innym przykładem mogą być tzw. panele dyskusyjne, których celem jest włączenie Gdańska do tzw. federacji tęczowych miast. Brak reakcji na działalność organizacji homoseksualnych skutkuje swoistym homoterrorem.”

Kołakowscy w swoim piśmie zawarli również tezy, że organizowane w Gdańsku marsze równości są powodem zamieszek, a także angażują znaczne koszty związane z zabezpieczeniem wydarzenia przez policjantów. Twierdzą, że tylko wojewoda ma kompetencje, aby uniemożliwić organizację marszu. Pod pismem radnej Kołakowskiej i jej męża rzekomo podpisało się 800 osób.

Więcej w Wyborczej

Prezes IPN atakuje Centrum Badań nad Zagładą Żydów

2018/05/24

W wywiadzie dla „Naszego Dziennika” prezes IPN dr Jarosław Szarek ostro zaatakował badaczy z Centrum Badań nad Zagładą Żydów. Zarzucił im kłamstwa i zapowiedział odpowiedź instytutu na publikację „Dalej jest noc” o losach Żydów w Generalnej Guberni. Przy okazji narzekał, że nie ma specjalistów od okupacji w IPN. W „Naszym Dzienniku” prezes Szarek, którego główną pozycją w dorobku pisarskim (jego opis można znaleźć tutaj) są bogoojczyźniane książeczki dla dzieci, czuje się jak u siebie w domu. W obszernym wywiadzie – wydrukowanym pod pociągającym tytułem „Sponsorzy antypolonizmu” (21 maja) – mówił więc do czytelnika o bliskich sobie poglądach.

Być może dlatego pilnował się jeszcze mniej niż zazwyczaj. W wywiadzie opowiadał o konieczności edukacji amerykańskich elit o polskich wojennych cierpieniach, odniósł się pozytywnie do pomysłu obowiązkowego wysyłania wszystkich przybywających do Polski dyplomatów do Muzeum Katyńskiego i reklamował otwarcie we Lwowie placówki edukacyjnej IPN „Przystanek Historia”.

Dziennikarka „Naszego Dziennika” zapytała też prezesa IPN o publikację Centrum Badań nad Zagładą Żydów „Dalej jest noc. Losy Żydów w wybranych powiatach okupowanej Polski”. Przypomnijmy, że ta doskonale udokumentowana książka pokazuje ogromną skalę współuczestnictwa części ludności polskiej w Zagładzie.

Więcej na oko.press

Pobili Egipcjanina, bo zwrócił im uwagę

2018/05/23

Do knajpki przy ul. Bolesława Chrobrego na Włochach w niedzielę 13 maja przyszli dwaj mężczyźni. Za ladą stał Mohammed. Zamówili kebab i piwo, czekali na zewnątrz. Pracownik poprosił, żeby nie pili tu alkoholu. Wtedy jeden z nich wyjął metalową pałkę i zaczął okładać Egipcjanina. Szybko dołączył do niego drugi napastnik. Według prokuratury mężczyźni bili i kopali cudzoziemca po całym ciele. Podczas bójki jeden z napastników pałką wybił szybę w lokalu.

Z mężczyznami była też kobieta. Śledczy twierdzą, że podczas ataku wznosiła rasistowskie okrzyki. Pogotowie zabrało Egipcjanina do szpitala, a policja zaczęła poszukiwania sprawców. W dochodzenie zaangażowali się dzielnicowi z Ochoty i policjanci z wydziału kryminalnego. Kilka dni później mundurowi wytypowali wszystkie trzy osoby, które uczestniczyły w zdarzeniu. To 42-letnia Magdalena K., 25-letni Paweł L. i o rok starszy Marek R. Wszyscy zostali zatrzymani, a sprawą zajęła się stołeczna prokuratura.

Więcej w Wyborczej

Ksiądz z KUL o „udziale Żydów niemieckich w unicestwianiu narodu polskiego”

2018/05/23

Ks. Guz, występujący jako uczony, profesor na konferencji określającej się jako naukowa, dał wyraz swemu klinicznemu nacjonalizmowi i antysemityzmowi w najczystszej postaci. Nienawiść, fałsz, kłamstwo – a to wszystko w sosie narodowej pychy. Konferencja „Jeszcze Polska nie zginęła – wieś – rok później” odbyła się co prawda nie w Lublinie, a w Warszawie, konkretnie 12 maja na Uniwersytecie Kardynała Stefana Wyszyńskiego, ale Lublin w osobie księdza profesora Tadeusza Guza z Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego w istotny sposób tam zaistniał. Krótki filmik z wydarzenia zamieścił na Facebooku Ośrodek Kontroli Obywatelskiej, czyli OKO.press.

Ks. Guz to – jak wynika z Curriculum Vitae na jego oficjalnej stronie tadeuszguz.pl – teolog, filozof i socjolog. Habilitował się na Wydziale Filozofii Chrześcijańskiej Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego, od roku 2003 pracował jako profesor nadzwyczajny na Wydziale Zamiejscowym Nauk Prawnych i Ekonomicznych w Tomaszowie Lubelskim, będąc jednocześnie prodziekanem i dziekanem tego wydziału, a obecnie jest już w Lublinie i pracuje w Instytucie Architektury Krajobrazu na Wydziale Matematyki, Informatyki i Architektury Krajobrazu KUL. Nie jest historykiem ani politologiem, nie jest też znawcą drugiej wojny światowej.

Ks. Guz mówił: „Wiecie państwo, jaki Pan Bóg jest zaskakujący? Wybrał sobie naród Polaków, żeby doprowadzić ludzkość do dnia ostatecznego. Czyli my, kochani, tak najtrzeźwiej mówiąc, żyjemy w epoce, w której pałeczkę po Żydach, Niemcach przejęli Polacy. Bo zobaczcie państwo, w ostatnich pięciu wiekach najważniejsze rozstrzygnięcia w dziejach globu dokonały się we współpracy Polaków z Bogiem”. I druga wypowiedź: „Zapytamy o udział Żydów niemieckich w unicestwianiu narodu polskiego. Wtedy Żydzi amerykańscy już ani jednego dolara amerykańskiego nie zażyczą sobie od Rzeczypospolitej Polskiej, bo wtedy my wystawimy rachunek i poprosimy o prawdopodobnie 10-procentową spłatę długów III Rzeszy Niemieckiej, stosownie do narodowościowego udziału ich braci i sióstr w Zagładzie ich, ich własnych rodaków pochodzenia ich własnego narodu żydowskiego i narodu polskiego”.

Więcej w Wyborczej

 

Poznań przeciw nienawiści

2018/05/23

W najbliższą sobotę w ramach akcji „Poznań bez nienawiści” poznanianki i poznaniacy będą zamalowywać mowę nienawiści na murach. 26 maja dokładnie o godzinie 10:00 na przystanku PST Kurpińskiego pojawią się wolontariusze, wolontariuszki, przedstawiciele urzędu miasta i miejskich spółek zaangażowanych w inicjatywę oraz wszystkie osoby, które sprzeciwiają się mowie nienawiści w przestrzeni publicznej Poznania. To właśnie w tym miejscu rozpocznie się akcja „Poznań bez nienawiści”.

W akcji, która wpisuje się w obchody Światowego Dnia Różnorodności Kulturowej udział wezmą wolontariusze i wolontariuszki z poznańskich szkół. Ponadto ze względu na odbywający się Poznań Art Week do akcji przyłączył się też Uniwersytet Artystyczny w Poznaniu, który zaplanował akcję artystyczną w niedzielę na PST Kurpińskiego.

Więcej w serwisie epoznan.pl

Marsz Niepodległości „w ochronie polskiej racji stanu”

2018/05/21

Na oficjalnej stronie Marszu Niepodległości na Facebooku pojawił się post nawołujący do podpisywania petycji zatytułowanej “NIE dla żydowskich roszczeń” skierowanej do szefa MSZ Jacka Czaputowicza. Na towarzyszącej wpisowi grafice widzimy karykaturę Żyda z olbrzymim nosem i symbolami dolara w miejscu oczu, który zaciera ręce w złowieszczym śmiechu, odsłaniającym popsute zęby. W tle przelatują polskie banknoty o wysokich nominałach. „Żądamy podjęcia stanowczych działań w ochronie polskiej racji stanu. Zapraszamy do podpisywania petycji!” – czytamy w podpisie. Grafika na stronie Marszu Niepodległości sygnowana jest adresem strony Obozu Narodowo-Radykalnego, skrajnie prawicowej organizacji nawiązującej nazwą do kilku podobnych organizacji z okresu międzywojnia, których członkowie nierzadko sympatyzowali z ideologią nazizmu. ONR wraz z Młodzieżą Wszechpolską współorganizuje pochód nacjonalistów w Święto Niepodległości 11 listopada. W chwili powstawania tego tekstu pod grafiką widnieje 1,3 tys. reakcji, udostępniono ją niemal 400 razy. Przy większości publikacji strony Marszu są to liczby 2-cyfrowe.

Stowarzyszenie przeciw Antysemityzmowi i Ksenofobii Otwarta Rzeczpospolita złożyło w tej sprawie zawiadomienie do Prokuratury.

Więcej w Radiu TOK FM

 

Zniszczony mural z prof. Baumanem

2018/05/21

Na odsłoniętym 15 maja muralu, przedstawiającym zmarłego w ubiegłym roku prof. Zygmunta Baumana, pojawiły się napisy „Morderca” i „Mjr UB”. Mural powstał z inicjatywy Muzeum Polin. Założeniem Muzeum Polin było upamiętnienie osób, które musiały wyjechać z Polski w marcu 1968 roku ze względu na swoje żydowskie pochodzenie. Na jednym z murali przedstawiono Zygmunta Baumana, co wywołało oburzenie prawicowych portali. Zygmunt Bauman, profesor nauk humanistycznych i światowej klasy filozof i socjolog – twórca m.in. koncepcji płynnej ponowoczesności, według ustaleń IPN od 1944 był agentem Informacji Wojskowej. Był także funkcjonariuszem Korpusu Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Według IPN, brał również udział w tłumieniu podziemia niepodległościowego. „(…) przez 20 dni dowodził grupą, która wyróżniła się schwytaniem wielkiej ilości bandytów” – wynika z notatki z wniosku awansowego z 1951 roku, opublikowanej przez IPN w 2006 roku. W marcu 1968 roku, w wyniku nagonki antysemickiej, Bauman, razem z Leszkiem Kołakowskim, Włodzimierzem Brusem i Marią Hirszowicz, został usunięty z Uniwersytetu Warszawskiego. W czerwcu wraz z rodziną wyjechał z Polski.

Muzeum „Polin” w poniedziałek zareagowało na zdewastowanie jednego z murali. „Muzeum kontaktuje się z Zarządem Dróg Miejskich w Warszawie i autorami muralu, by wypracować wspólne stanowisko. Zgodnie z tym, co powiedział artysta Dariusz Paczkowski, mural zostanie częściowo zamalowany – na pewno usunięte zostaną napisy – w jakiej dokładnie formie, podejmiemy wspólnie decyzję z ZDM i Fundacją Klamra” – czytamy w oświadczeniu przesłanym redakcji „Stołecznej” przez biuro prasowe Muzeum Polin.

Więcej w Wyborczej