Monitoring « Otwarta Rzeczpospolita

Monitoring

Co Ministerstwo Sprawiedliwości robi z mową nienawiści

2019/04/17
Sprawcy przestępstw motywowanych np. uprzedzeniami do innych ludzi czy faszyzmem mają ponosić surowszą odpowiedzialność. Dziś połowa takich spraw jest umarzana. Wśród przestępstw tzw. mowy nienawiści najwięcej jest: znieważeń, publicznego propagowania oraz obrazy uczuć religijnych. Najmniej bójek i pobić. Ministerstwo Sprawiedliwości przedstawiło informacje, co robi w takich sprawach.

O jakie konkretnie przestępstwa chodzi? Polski kodeks karny zna ich kilka. To: przemoc, bójka i pobicie, groźba karalna, ograniczenie w prawach ze względu na przekonania i wyznanie, nadużycie funkcji, propagowanie faszyzmu i totalitaryzmu (m.in. w działalności artystycznej, edukacyjnej czy naukowej), znieważenie grupy osób i naruszenie integralności rzeczy. Wszystkie popełniane na tle różnic narodowościowych, etnicznych, rasowych, ksenofobicznych czy wyznaniowych.

Jak to wygląda w liczbach? – Otóż w 2015 r. zarejestrowano 1169 spraw, z czego 660 postępowań umorzono. Do sądów trafiły 232 sprawy (akty oskarżenia, wnioski o warunkowe umorzenie, wnioski o ugodę z prokuratorem oraz wnioski o umorzenie i zastosowanie środków zabezpieczających) – podaje Łukasz Piebiak, wiceminister sprawiedliwości.

Więcej w Rzeczpospolitej

Więzienie w zawieszeniu dla czeskiego polityka. Za antysemityzm

2019/04/17

Były sekretarz generalny czeskiej partii Wolność i Demokracja Bezpośrednia (SPD) Jaroslav Stanik został we wtorek skazany na karę więzienia w zawieszeniu i grzywnę za homofobiczne i rasistowskie wypowiedzi w restauracji poselskiej. Sędzia Helena Kralova uznała, że były polityk dopuścił się przestępstwa wzniecania nienawiści wobec grupy osób oraz ograniczania ich praw i wolności przez negowanie, kwestionowanie lub akceptację ludobójstwa. Sąd wymierzył Stanikowi karę 1 roku więzienia w zawieszeniu na dwa lata oraz 70 tys. koron grzywny (około 12 tys. PLN). Wyrok nie jest prawomocny.

Prokuratura zarzuciła Stanikowi, że 24 października 2017 r. w restauracji poselskiej miał stwierdzić, że homoseksualizm jest chorobą, a homoseksualiści „powinni być zabijani po urodzeniu”. Miał także mówić, że homoseksualiści, Romowie i Żydzi powinni być wysyłani do gazu. Oskarżony zaprzeczył, jakoby wygłaszał takie opinie, gdy w restauracji poselskiej świętował sukces wyborczy partii SPD. Przyznał, że była wtedy mowa o mniejszościach, ale odrzucił podejrzenia, że miałby się o nich wypowiadać obraźliwie. Zapewniał także, że nie jest rasistą.

Więcej w Dzienniku

W Opolu radykalna prawica grozi społecznikom

2019/04/16

Jeszcze w ubiegłym roku społecznicy prowadzili swoją działalność w budynku na zapleczu ul. Krakowskiej. Z lokalu musieli się jednak wyprowadzić, ponieważ budynek został zburzony w ramach rewitalizacji głównej ulicy miasta. Ratusz udostępnił im jednak lokale przy ul. Luboszyckiej, które fundacja wyremontowała własnymi siłami. Od końca stycznia z nowej przestrzeni mogą już korzystać opolanie i organizacje pozarządowe.

– Prowadzimy tu tylko akcje społeczne i kulturalne, nie podejmujemy żadnych innych działań, na przykład politycznych – mówi Maksym Krawczyk z fundacji KrakOFFska36.

– Niedawno znów obklejono nam lokal nalepkami z groźbami. Poprzednie, które propagowały organizacje nacjonalistyczne, bagatelizowaliśmy. Ale teraz ich treść, przekaz się zaostrza – mówi Krawczyk.

Na naklejkach dominuje krzyż celtycki i napis „Zaj… was, k…wy”. – Na razie to tylko naklejki, ale obawiamy się, że za dwa tygodnie polecą nam szyby lub podziurawią nam opony w samochodzie. Spodziewamy się różnych złych akcji ze strony narodowców – mówi Krawczyk.

O tym, że takich działań nie można lekceważyć, mówi Damian Wutke z organizacji Otwarta Rzeczpospolita – Stowarzyszenie Przeciw Antysemityzmowi i Ksenofobii: – Lekceważenie doprowadziło do tego, że dziś ludziom, którzy przyklejają takie rzeczy, wydaje się, że są bezkarni, bo nikt na to nie reagował. Krzyż celtycki jest symbolem, który się kojarzy jednoznacznie, symbolem wykorzystywanym przez grupy radykalne. Grupy, które swoim programem czynią nienawiść do wszelkich mniejszości, do ludzi, zgromadzeń i grup, które wydają się dla nich inne, gorsze, takie, które według nich nie mają prawa tutaj być. Lekceważenie tego tylko pogarsza sytuacje. Niereagowanie na mowę nienawiści prowadzi do tego, że sytuacja będzie jeszcze gorsza.

Więcej w opolskiej Wyborczej

Antysemickie komentarze na stronie Muzeum Powstania Warszawskiego

2019/04/14

Wydawać by się mogło, że w mieście tak doświadczonym przez historię nie powinno być miejsca na antysemityzm. Nic bardziej mylnego. Nawet na stronie Muzeum Powstania Warszawskiego aż roi się od antysemickich komentarzy. A zaczęło się od opublikowania na Facebooku MPW zdjęcia z żonkilem. „My im żonkile, oni nam ‚wdzięczni’ i solidarni roszczenia…. ale co tam… płaszczyć się na kolanach lubimy”; „Muzeum Powstania Warszawskiego powinno się zajmować Powstaniem Warszawskim. Na to dostaje pieniądze”; „Przecież to nie dotyczy Polaków, a propagowanie to nic innego jak zdrada narodowa! To Polska nie Polin!” – to tylko niektóre z komentarzy.

Pojawiły się też wpisy utrzymane w ostrzejszym tonie. Jeden z komentatorów napisał wprost, że „trzeba wkoncu zrobić wypad z tymi żydami bo to co oni robią już się w głowie nie mieści” (pisownia oryginalna -red.). Przytoczony post nie jest niestety żadnym wyjątkiem.

Więcej w natemat.pl

Senator PiS Grzegorz Bierecki zapowiedział „oczyszczenie Polski”

2019/04/11

Nie ustaniemy, aż nie doprowadzimy do pełnego oczyszczenia Polski z ludzi, którzy nie są godni należeć do naszej wspólnoty narodowej – powiedział w środę w Białej Podlaskiej senator PiS Grzegorz Bierecki z okazji 9 rocznicy katastrofy lotniczej w Smoleńsku. Opozycja jest oburzona, emocji nie kryją także internauci. „To język nazistów” – piszą.

Posłanka Joanna Kluzik-Rostkowska z PO zadała pytanie, kogo miał na myśli senator Bierecki, gdy mówił o tych, którzy oczyszczają Polskę. „Jak rozumieć ‚nie ustaniemy’? Czy np. Joachim Brudziński nie ustanie? Jarosław Gowin? Beata Szydło?” – zastanawiała się polityczka, kierując tweeta do prominentnych członków partii rządzącej. Odpowiedział jej Joachim Brudziński. Szef MSWiA stwierdził, że wypowiedź Biereckiego była „głupia” i powinien za nią przeprosić. Dodał także, że słowa te dają paliwo opozycji.

Więcej w natemat.pl

Youtuber skazany za znieważenie Romów i nawoływanie do nienawiści

2019/04/09

Szymon K., 34-latek ze Środy Wielkopolskiej, z wykształcenia mechanik, występuje w internecie pod ksywą „IsAmUxPompa”. Jego kanał w portalu YouTube subskrybują – czyli śledzą – ponad 2 mln internautów. To sprawia, że jest jednym z najpopularniejszych polskich youtuberów. Zalicza się do tzw. gamerów, którzy filmują swoje dokonania w grach komputerowych, a wśród fanów uchodzą za celebrytów: udzielają wywiadów, rozdają autografy. Szymon K. został nawet twarzą kampanii reklamowej sieci komórkowej Play.

„Nienawidzę Cyganów, Bułgarów. Jeb… brudasów. Jeśli ty ich nienawidzisz, daj mi lajka. Niech te brudy podbiją sobie jakiś kraj i tam mieszkają” – powiedział na jednym z nagrań opublikowanych w kanale YouTube. Prokuratura dowiedziała się o nim z e-maila zatroskanego obywatela. „Film miał ponad milion odsłon, a pan Szymon czerpie z tego korzyści” – napisał autor. W prokuraturze Szymon K. stwierdził: „Ogólnie nie mam nic do Romów. Puściły mi nerwy”. Mówił, że zdenerwował się, bo Romowie zaczepiali go na parkingu, oferując do sprzedaży „różne przedmioty”. – Szczerze żałuję tego, co zrobiłem – przekonywał.

Prokurator Paweł Mat-Madajczak wnosił do sądu o warunkowe umorzenie sprawy, powołując się na nieznaczną społeczną szkodliwość zachowania popularnego youtubera. Powoływał się też na jego „działalność charytatywną i dobroczynną”, a także niekaralność. Szymon K. poinformował prokuraturę, że wpłacił na chore dzieci, podopiecznych fundacji Siepomaga.pl, ponad 43 tys. zł. To ponad 28-krotność pensji mechanika, którą – jako swój oficjalny dochód – podał youtuber.

Sąd uznał jednak, że nie ma podstaw, by warunkowo umorzyć sprawę. Proces toczył się za zamkniętymi drzwiami. Za nawoływanie do nienawiści na tle różnic etnicznych oraz publiczne znieważenie osób pochodzenia romskiego z powodu ich przynależności etnicznej youtuberowi groziło nawet więzienie. Ale – jak ustaliła „Wyborcza” – sąd potraktował go łagodniej. Uznał go za winnego, ale wymierzył mu jedynie 3 tys. zł grzywny.

Źródło: wyborcza.pl

Swastyki na kamieniu pamięci otwockich Żydów

2019/04/09

Na kamieniu pamięci otwockich Żydów pojawiły się w weekend swastyki. Sprawę zdewastowania miejsca pamięci bada policja.Zniszczony został kamień, który znajduje się w przy ulicy Reymonta w podwarszawskim Otwocku. Jest poświęcony Żydom, którzy zostali rozstrzelani w sierpniu i wrześniu 1942 roku przez niemieckich okupantów.

Napis na kamieniu mówi o dwóch tysiącach osób, które zostały zabite. „Pamiętajmy o ich tragedii, a także o wszystkich wymordowanych żydowskich współobywatelach naszego miasta. Mieszkańcy Otwocka” – brzmi napis na symbolicznym pomniku.

W sobotę czytelnik „Gazety Wyborczej” poinformował, że na kamieniu ktoś namalował dwie białe swastyki. Na miejsce przyjechali policjanci, którzy przeprowadzili oględziny. Jak podał reporter TVN24, który rozmawiał z otwocką policją, najprawdopodobniej postępowanie będzie prowadzone w kierunku znieważenia miejsca pamięci.

– Będziemy prowadzili postępowanie w tej sprawie. Na tę chwilę nikogo nie zatrzymaliśmy – powiedział tvnwarszawa.pl. nadkomisarz Daniel Niezdropa z komisariatu policji w Otwocku.

Jeszcze tego samego dnia symbol hitlerowskiego reżimu został usunięty o czym napisał na łamach portalu kwartalnika „Więź” jego publicysta Zbigniew Nosowski.

Poinformował, że z pomocą szybko przyszli proboszcz pobliskiej parafii św. Wincentego a Paulo ks. Bogdan Sankowski, a także właściciel lokalnego zakładu pogrzebowego Sławomir Moch oraz jeden z jego pracowników. „Gdy tylko policja na to pozwoliła, zaczęli czyścić pomnik. Całe szczęście, udało się szybko osiągnąć cel” – zapewnił Nosowski.

Źródło: TVN Warszawa

Papież”Nie należy bać się migrantów. Migrantami jesteśmy i my, Jezus był migrantem”

2019/04/08

Podczas sobotniej audiencji dla uczniów i nauczycieli z prestiżowego mediolańskiego Collegio San Carlo Franciszek odnosząc się do opinii, że migranci to „przestępcy”, stwierdził że wielu przestępców jest także wśród nas. – Mafia nie została stworzona przez Nigeryjczyków, mafia jest nasza, włoska – podkreślił. Papież Franciszek powiedział, że „nie należy bać się migrantów”. – Migrantami jesteśmy i my, Jezus był migrantem – stwierdził. – Jeśli społeczeństwo jest wieloetniczne i wielokulturowe, dziękujmy Bogu za to – oświadczył papież. Odnosząc się do haseł „czystości” etnicznej ocenił, że „to jest jak woda destylowana, nie ma smaku”. – Wodą życia jest wielokulturowość – zaznaczył Franciszek. Papież zwrócił się do uczniów by uważali na „pokusę budowy kultury murów, wznoszenia murów w sercach i na ziemi”. – Ten, kto buduje mury, skończy jako niewolnik w murach, które zbudował – ocenił. – Czy mamy przyjąć wszystkich? Potrzebne otwarte serce, by przyjąć, Jeśli jestem rasistą w sercu, muszę się nawrócić – powiedział papież. – Aby ich zintegrować, rządzący muszą robić rachunki – dodał, nawiązując do swej powtarzanej opinii o tym, że należy przyjąć tylu migrantów, ilu można potem faktycznie zintegrować.

Źródło: tvn24.pl

Ogórek i Ziemkiewicz nie wygrali z dyrektorem Muzeum Polin

2019/04/08

W 50. rocznicę antysemickiej kampanii rozpętanej przez władze PRL Muzeum Historii Żydów Polskich „Polin” otworzyło wystawę „Obcy w domu. Wokół Marca ’68”. Jej kuratorkami były Justyna Koszarska-Szulc (Muzeum Polin) i Natalia Romik (Kolektyw Senna). Oprócz historycznych materiałów pokazały one współczesne przykłady mowy nienawiści. Wśród nich opublikowane na Twitterze wpisy gwiazd TVP i prorządowych mediów Magdaleny Ogórek i Rafała Ziemkiewicza.

W lipcu 2017 r. Ogórek zwróciła się na Twitterze do senatora Marka Borowskiego: ” (…) czy oznaką kręgosłupa jest zmiana nazwiska z Berman na Borowski?” (zmienił je ojciec polityka). W kolejnych wpisach kazała mu się rozliczać „ze stalinowskiego i KPP-go spadku”. Ziemkiewicz tak z kolei skomentował krytykę ze strony Izraela nowelizowanej wtedy ustawy i IPN: „Przez wiele lat przekonywałem rodaków, że powinniśmy Izrael wspierać. Dziś przez paru głupich, względnie chciwych parchów, czuję się z tym jak palant”. – Przywołane tweety nie pozwalały na identyfikację osób z imienia i nazwisk – podkreśla Marta Dziewulska z biura prasowego Polin. Była kandydatka SLD na prezydenta w wyborach w 2015 r., a obecnie publicystka i prezenterka TVP, domagała się przeprosin od Muzeum. Na Twitterze pisała o „haniebnym występku Muzeum Polin” i „opresyjnej propagandzie politycznej”.

Publicystka wniosła przeciw niemu prywatny akt oskarżenia, pozew zapowiedział też Ziemkiewicz. W tym czasie rozpoczęła się również nagonka na Polin i jego dyrektora.

„Wyborcza” dowiedziała się, że Sąd Rejonowy dla Warszawy-Śródmieścia umorzył postępowanie ws. Ogórek, która odwołała się od tej decyzji. „Sąd Okręgowy w Warszawie, po rozpoznaniu w dniu 19.02.2019 r. zażalenia oskarżycielki posiłkowej, utrzymał postanowienie Sądu Rejonowego w mocy” – poinformował „Wyborczą” sąd okręgowy.

Zapytano również o pozew Ziemkiewicza złożony w sądzie okręgowym. „Zarządzeniem z dnia 7 listopada 2018 r. zwrócono go. Zarządzenie jest prawomocne” – odpowiedziała nam Sylwia Urbańska, rzecznik prasowy ds. cywilnych Sądu Okręgowego w Warszawie.

Wystawę „Obcy w domu” zobaczyło 116 tys. osób. To frekwencyjny rekord wśród czasowych ekspozycji historycznych w Polsce.

Źródło: wyborcza.pl

Paski TVP pod lupą Rady Języka Polskiego

2019/04/04

Paski „Wiadomości”, czyli tytuły materiałów tego dziennika wyświetlane na ekranie, wzięła na warsztat Rada Języka Polskiego. Były już opisywane wiele razy, bo stały się symbolem stosunku obecnej władzy, w tym szefa TVP Jacka Kurskiego, do informacji.

Od 2016 r., gdy PiS przejął media publiczne, programy informacyjne TVP stały się pasem transmisyjnym władzy do narodu. Zgodnie zresztą z dyspozycją prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego, wedle którego „w Polsce za pomocą telewizji można wykreować obraz, jaki się chce, bo społeczeństwo nie analizuje tego, co tam widzi, tylko przyjmuje jako prawdziwe”, a media publiczne to „osłona medialna” władzy i „kanał dotarcia do Polaków z własnym przekazem”.

Naukowe opracowanie dotyczące pasków „Wiadomości” TVP przygotowali: dr hab. Katarzyna Kłosińska z Uniwersytetu Warszawskiego (obecna przewodnicząca Rady Języka Polskiego), dr hab. Rafał Zimny z Uniwersytetu Kazimierza Wielkiego w Bydgoszczy, dr hab. Przemysław Żukiewicz z Uniwersytetu Wrocławskiego. Wstęp przygotował prof. Andrzej Markowski (przewodniczący Rady Języka Polskiego w czasie, gdy Rada zajęła się tym tematem). Rada przyjrzała się paskom głównego wydania „Wiadomości” z lat 2016-17, wybrała do analizy te, które dotyczyły najważniejszych wydarzeń politycznych (306 pasków). RJP wybrała 13 takich wydarzeń:

1. wydarzenia związane z ustawami bądź nowelizacjami ustaw o Trybunale Konstytucyjnym, o Sądzie Najwyższym, o Krajowej Radzie Sądownictwa i prawie o ustroju sądów powszechnych (61 pasków);

2. wydarzenia związane z działaniami instytucji Unii Europejskiej w sprawie kontroli stanu praworządności w Polsce (32 paski);

3. wydarzenia związane z działaniami komisji śledczej ds. Amber Gold;

4. wydarzenia związane z działaniami władz i obywateli ws. aborcji;

5. wydarzenia dotyczące katastrofy smoleńskiej;

6. kryzys sejmowy związany z przeniesieniem w grudniu 2016 r. obrad do Sali Kolumnowej;

7. działania w związku z wycinką drzew w Puszczy Białowieskiej;

8. wydarzenia związane z ustawą o obniżeniu emerytur funkcjonariuszom służb specjalnych;

9. obchody Narodowego Święta Niepodległości;

10. odnowienie mandatu Donalda Tuska na stanowisku przewodniczącego Rady Europejskiej;

11. działania komisji do spraw reprywatyzacji w Warszawie;

12. wydarzenia związane z ustawą o 500+;

13. protest lekarzy rezydentów.

 

Więcej w Wyborczej

David Irving organizuje wycieczkę do Polski

2019/04/01

Irving znany jest z twierdzenia, że Adolf Hitler nie wiedział o Holocauście, a nawet chronił Żydów, w Auschwitz nie było zaś komór gazowych. Twierdzi też, że liczba ofiar Zagłady jest mniejsza. W 2000 r. przegrał proces z amerykańską historyczką Deborah Lipstadt, którą pozwał za nazwanie go negacjonistą. „Jest antysemitą i rasistą związanym z prawicowymi ekstremistami propagującymi neonazizm” – orzekł brytyjski sąd. W 2006 r. za kłamstwo oświęcimskie sąd w Wiedniu skazał Irvinga na trzy lata więzienia (wyszedł po 13 miesiącach). Teraz Brytyjczyk zaprasza chętnych do Polski – za wzięcie udziału w jego „wycieczce” chce 3950 dol. od osoby. Oferuje 300-dolarową zniżkę za rezerwację już teraz.

Szef MSZ Jacek Czaputowicz, pytany o sprawę podczas jednej z konferencji prasowych, zapowiedział, że Irving nie będzie mógł wjechać do Polski – podał Polsat News. – Każde państwo, w tym Polska, jest władne podejmować decyzję o wpuszczeniu albo o zakazie wjazdu cudzoziemców na jego terytorium. Taka decyzja podejmowana jest na podstawie obowiązującego w Polsce prawa przez instytucje mające właściwe kompetencje w tego typu sprawach – mówi „Wyborczej” Ewa Suwara, rzeczniczka resortu. Dodaje, że MSZ „przy współpracy z innymi instytucjami w Polsce na bieżąco monitoruje doniesienia” ws. ewentualnego przyjazdu Irvinga do Polski.

Źródło: wyborcza.pl

4 tys. zł zadośćuczynienia za zatrzymanie podczas Marszu Niepodległości

2019/03/28

Panu Tadeuszowi, który był uczestnikiem kontrmanifestacji przeciw Marszowi Niepodległości w 2017 r., sąd przyznał 4 tys. zł zadośćuczynienia za niezasadne zatrzymanie przez policję. Działania policji sąd ocenił jako naganne i niedopuszczalne w świetle obowiązujących przepisów. Zdaniem sądu, pana Tadeusza pozbawiono wolności bez żadnej podstawy prawnej. Pan Tadeusz był jednym z uczestników pikiety w Warszawie 11 listopada 2017 r. przeciw Marszowi Niepodległości. Wraz innymi osobami należącymi do Stowarzyszenia Obywatele RP był przy Skwerze Wisłockiego, między ulicami Smolną a Al. Jerozolimskimi.

Około godz. 14:40 wraz z innymi osobami został zatrzymany przez policję, która uznała, że protestujący są za blisko przemarszu i wezwała ich do opuszczenia tego miejsca. Funkcjonariusze dokonali prewencyjnych zatrzymań pod pretekstem legitymowania. Wobec pana Tadeusza użyto siły fizycznej i chwytów z uwagi na bierny opór. Zaprowadzono go do policyjnego samochodu, a następnie przewieziono do komisariatu. Zatrzymany spędził tam ponad dwie godziny. Przez ten czas nie mógł opuścić budynku. Nie mógł też skontaktować się z nikim z zewnątrz.

Policjanci nie przesłuchali go, nie przedstawili mu żadnych zarzutów, nie sporządzili protokołu zatrzymania, nie pouczyli o przysługujących mu prawach. Nie został nawet wylegitymowany. W końcu został wypuszczony.

Sąd uznał, że skoro wnioskodawca został pozbawiony wolności, to czynności przekroczyły zakres wylegitymowania. Na miejscu nie został on wezwany do okazania dowodu osobistego, został zabrany do policyjnego samochodu i przewieziony do jednostki policji. Zatem bez żadnej podstawy prawnej został pozbawiony wolności.

Więcej na polsatnews.pl

Brak podejrzanych w śledztwie ws. Marszu Niepodległości

2019/03/28

W śledztwie dotyczącym marszu środowisk narodowych w Warszawie w 2017 roku wciąż nie ma podejrzanych. Jak podaje RMF FM, śledczy ustalili jedynie tożsamość 10 osób, które swym zachowaniem podczas tego zgromadzenia mogły łamać prawo. Postępowanie dotyczy publicznego propagowania faszyzmu oraz nawoływania do różnic na tle rasowym, etnicznym i religijnym. Według RMF FM część wytypowanych przez policję osób przekonuje, że to nie one są widoczne na zdjęciach z marszu. W przypadku niektórych osób śledczym nie udało się ostatecznie potwierdzić, że to ich wizerunek został utrwalony na wypreparowanych z materiałów filmowych fotografiach.

Postępowanie dotyczące publicznego propagowania faszyzmu lub nawoływania do nienawiści w czasie wspomnianego zgromadzenia ruszyło już w listopadzie 2017 r. Śledczy otrzymali zawiadomienia wobec organizatorów i niosących niektóre transparenty. A wszystko dlatego, że na niektórych transparentach „ozdabiających” Marsz Niepodległości można było przeczytać hasła „Europa będzie biała albo nie będzie jej wcale”, „Biała Europa”, czy „Wszyscy różni, wszyscy biali”. Obóz rządzący na ogół je bagatelizował, ale jednoznacznie skrytykował je prezydenta Andrzej Duda, który po 11 listopada grzmiał o „chorobliwym nacjonalizmie”, który zaobserwował w Narodowe Święto Niepodległości.

Więcej w natemat.pl

Facebook zakazuje białego nacjonalizmu

2019/03/28
Facebook zakaże na swojej platformie wyrażania pochwał lub wsparcia dla białego nacjonalizmu i białego separatyzmu. W reakcji na ataki w Christchurch gigant mediów społecznościowych zabroni na Facebooku i Instagramie używania takich zwrotów, jak np. „jestem dumnym białym nacjonalistą”. Zmiany zostaną wprowadzone w reakcji na apele ze strony grup antyrasistowskich i obrońców praw człowieka.

„W ciągu ostatnich trzech miesięcy nasze rozmowy z członkami społeczeństwa obywatelskiego i naukowcami, którzy są ekspertami w stosunkach rasowych na całym świecie, potwierdziły, że białego nacjonalizmu i separatyzmu nie można w znaczący sposób oddzielić od białej supremacji i zorganizowanych grup nienawiści” – poinformował w środę Facebook na swoim blogu. Oczywiste wyrazy wsparcia dla białej supremacji już teraz nie są dozwolone na Facebooku. Decyzja o rozszerzeniu tego zakazu na biały nacjonalizm i separatyzm dotyczy jednej z najbardziej kontrowersyjnych strategii moderowania treści na Facebooku.

Więcej w Rzeczpospolitej

„Liberalny Europejczyk” oskarżony o rasizm

2019/03/26

W poniedziałek przed wrocławskim sądem ruszył proces mężczyzny, który jest oskarżony m.in. o stosowanie gróźb i znieważenie na tle narodowościowym. Oskarżony tłumaczy, że do wydarzeń miało dojść nie w wyniku jego rasistowskich poglądów, a załamania i silnego stresu, jakiego doznał po tym, gdy w Internecie ktoś opublikował jego zdjęcie i zarzucił mu rzekome molestowanie kobiet.

Tomasz S. w sądzie przedstawił się, jako Europejczyk. Tłumaczył, że choć ma polskie obywatelstwo, w nie uznaje takiej narodowości. Mówił o swoich liberalnych poglądach, otwartości na imigrantów i poparciu dla działań Unii Europejskiej. Na ławie oskarżonych zasiadł za zdarzenia, w których trakcie miał wykrzykiwać rasistowskie uwagi w kierunku ukraińskiej obsługi wrocławskiego aquaparku, a także pracownicy stacji benzynowej o ciemnym odcieniu skóry.

Prokuratura postawiła mężczyźnie szereg zarzutów m.in. stosowanie wobec obywatelek Ukrainy gróźb i znieważanie ich na tle narodowościowym, wzywanie do przemocy na tle narodowościowym, znieważenie obywateli Polski, a także używanie wulgarnych słów i określeń, w związku z ciemnym kolorem skóry jednej z poszkodowanych. Prokurator w akcie oskarżenia podkreślał jednak, że oskarżony w momencie popełniania tych czynów mógł mieć ograniczoną zdolność do rozpoznania zdarzenia i pokierowania swoim postępowaniem.

Zasiadający na ławie oskarżonych Tomasz S. na salę sądową przyszedł i przez całą rozprawę pozostawał w nakryciu głowy. Było to możliwe, ponieważ przedstawił sądowi stosowne zaświadczenie lekarskie. Mężczyzna po odczytaniu aktu oskarżenia mówił, że nie rozumie jego treści i stawianych mu zarzutów. Zgodził się jednak na składanie wyjaśnień.

Więcej w serwisie tuwroclaw.pl

Akt oskarżenia przeciwko Piotrowi R.

2019/03/26

Zakończyliśmy dochodzenie w tej sprawie. Piotr R. i Teodor K. odpowiedzą za nawoływanie do nienawiści na tle różnic narodowościowych. Drugi z mężczyzn został oskarżony także o znieważenie dyrektora Państwowego Muzeum Auschwitz-Birkenau. Grozi im kara grzywny, ograniczenia wolności lub do 2 lat więzienia. Akt oskarżenia został skierowany do sądu rejonowego w Oświęcimiu – powiedział wiceszef oświęcimskiej prokuratury rejonowej prokurator Mariusz Słomka.

Śledczy dodał, że obaj mężczyźni składali w prokuraturze wyjaśnienia. – Zaprzeczali, jakoby ich zamiarem było zrealizowanie przestępstwa nawoływania do nienawiści – dodał Mariusz Słomka.

O zakończeniu dochodzenia poinformowało w poniedziałek radio RMF. Chodzi o demonstrację, która odbyła się w Oświęcimiu 27 stycznia br. Uczestniczyło w niej ok. 200 osób.

Nacjonaliści przeszli sprzed dworca w pobliże byłego niemieckiego obozu Auschwitz. Marsz był legalny. Zgodę na niego – na podstawie ustawy – wydał prezydent Oświęcimia Janusz Chwierut. Krakowska „Gazeta Wyborcza” informowała wówczas, że Piotr R. miał mówić do uczestników m.in.: „Czas walczyć z żydostwem i uwolnić od niego Polskę!”

Marsz zakończył się ok. 250 m od Muzeum Auschwitz. Uczestnicy nie mogli legalnie manifestować na jego terenie. Zgodnie z ustawą o ochronie terenów byłych hitlerowskich obozów zagłady, która obowiązuje od 1999 r., aby zorganizować zgodne z prawem zgromadzenie w Miejscu Pamięci lub w jego strefie ochronnej, należy wystąpić o zgodę do wojewody nie później niż 30 dni przed wydarzeniem. Tak się nie stało.

Po rozwiązaniu demonstracji część jej uczestników weszła na teren Muzeum. Rzecznik placówki Bartosz Bartyzel oświadczył później, że „z publicznie dostępnej dokumentacji wynika, iż oficjalnie rozwiązanie manifestacji służyło wyłącznie wprowadzeniu w błąd przedstawicieli Muzeum”.

Źródło: krakow.onet.pl

Pobicie geja w Warszawie

2019/03/23

Od roku Tomasza prześladuje sąsiad. Wyzywa go od „pedałów” i każe „wyp… z osiedla”. Tydzień temu pobiegł za nim, złapał w sklepie i uderzył w twarz. Od tamtej pory mężczyzna nie wychodzi z domu sam. Policja wciąż szuka napastnika. – Nie afiszuję się ze swoją orientacją, ale nie ukrywam jej. Znajomi i sąsiedzi wiedzą. Pewnie wiedział też on – mówi 41-letni Tomasz. Mieszka na Gocławiu, pracuje jako tłumacz.

14 marca wieczorem wracał do domu. Po godz. 20 wysiadł z autobusu na pętli Gocław i szedł ul. Jugosłowiańską w stronę bloku, w którym mieszka. Przed sklepem na wysokości ul. Tatarkiewicza stało dwóch mężczyzn, pili piwo. – Kiedy przechodziłem obok, jeden z nich krzyknął w moją stronę: „Ty pedale, ty kurw…!”. – Przyspieszyłem kroku, obejrzałem się za siebie i dostrzegłem, że mnie goni. W międzyczasie wyciągnąłem telefon i zadzwoniłem pod 112. Powiedziałem, gdzie jestem i co się dzieje. Kilka sekund później wbiegłem do przypadkowego sklepu. Tam napastnik mnie złapał i uderzył z pięści w twarz. Pomogła mi ekspedientka, wpuściła mnie na zaplecze i tam zamknęła – relacjonuje Tomasz.

Policja przyjechała po kilkunastu minutach, ale napastnik uciekł. Poszkodowany dokładnie opisał agresora i poszedł do domu. – Myślałem, że obejdzie się bez pomocy medycznej, ale następnego ranka obudziłem się z potwornym bólem twarzy. Oko było sine i spuchnięte – opowiada.

Więcej w Wyborczej

Proces przeciwko wydawcy książki Degrelle

2019/03/22

Przed Sądem Okręgowym w Warszawie odbyła się pierwsza rozprawa precedensowego procesu cywilnego przeciwko wydawnictwu Katmar, funkcjonującemu też pod nazwą Finna, i jego redaktorowi Andrzejowi Rybie. Trzy osoby, które przeżyły Drugą Wojnę Światową i szczęśliwie uniknęły śmierci z rąk nazistowskich oprawców złożyły wcześniej pozew cywilny, w związku z publikacją przez Katmar dwuczęściowej książki Leona Degrelle’a pt. “Wiek Hitlera”. Twierdzą, że książka wydana w 2016 r. narusza ich dobra osobiste, otwarcie głosi antysemityzm, stanowi gloryfikację nazizmu i samego Adolfa Hitlera. Domagają się wycofania książek ze sprzedaży, przeprosin w ogólnopolskich dziennikach i wpłat na cele społeczne.

Wydawnictwo pozwali m.in. Krystyna Budnicka, wiceprzewodnicząca Stowarzyszenia Dzieci Holocaustu, pamiętająca powstanie w Getcie Warszawskim, i prof. Michał Głowiński, jako dziecko uratowany z getta przez Irenę Sendlerową.

Budnicka wskazuje, że “Wiek Hitlera”, autorstwa zaprzysięgłego nazisty, ulubieńca fuhrera, przedstawia kanclerza Trzeciej Rzeszy w wyłacznie świetlany sposób, jako wielkiego wodza narodu i oddanego demokraty. Publikacja jej zdaniem neguje fakt Holocaustu. Jeżeli książka ta miała w zamierzeniu wydawnictwa stanowić jakąś wartość historyczną i świadectwo epoki, to powinna zawierać komentarze uświadamiające czytelnikowi, w których miejscach Degrelle zwyczajnie mija się z prawdą. Niczego takiego tam jednak nie ma, dlatego powódka uznała ją za bezpośrednią gloryfikację twórcy nazizmu.

– To śmianie się w twarz osobom, które doświadczyły Zagłady. Ja przeżyłam, inni nie mogą mówić – mówiła Krystyna Budnicka – Jest we mnie wściekłość i bunt.

Zdaniem prof. Głowińskiego w książce Degrelle’a Hitler przedstawiony jest niczym święty Franciszek – miłosierny i wspaniałomyślny. Uważa, że publikacja, którą zaskarżyli, wybiela hitlerowskie zbrodnie.

– To wpływa na moje poczucie bezpieczeństwa. Każdy kontakt z czymś, co przypomina mi, jak ukrywałem się w kopcu na kartofle, albo byłem w rękach szmalcownika, potęguje mój lęk – tłumaczył Głowiński przed sądem.

Źródło: strajk.eu

Sąd przyznał rację: ONR odwołuje się do faszyzmu

2019/03/22

Po kilkuetapowej potyczce sądowej lewicowiec z Elbląga wygrał w końcu proces karny z członkiem ONR, który oskarżył go o zniesławienie. W czwartek sąd go ostatecznie oczyścił z zarzutów. Nie miał też wątpliwości: ONR odwołuje się do faszyzmu. Robert Koliński, członek partii Razem i współpracownik Portalu Strajk, został ostatecznie uniewinniony w sprawie, którą dwa lata temu wytoczył mu Jacek Gierwatowski z elbląskiego Obozu Narodowo-Radykalnego. Narodowiec oskarżył Kolińskiego, że ten naruszył jego dobra osobiste publikując na Facebooku ostrą krytykę ONR. Koliński napisał, że jest to organizacja “odwołująca się do faszystowskich, antysemickich, rasistowskich i ksenofobicznych korzeni” przedwojennego ugrupowania o tej samej nazwie.

Komentarz zawierający te słowa opublikował w nawiązaniu do Marszu Pamięci Żołnierzy Wyklętych, w których brał udział m.in. ONR. Gierwatowski uniósł się honorem i złożył przeciwko Kolińskiemu prywatny akt oskarżenia. Sprawa karna była od tamtej pory już dwukrotnie rozstrzygana na korzyść członka Razem. Sąd pierwszej instancji początkowo orzekł na korzyść Kolińskiego, twierdząc, że jego słowa “nie wykraczały poza standardy występujące na portalach społecznościowych”. Sędzia uznał w tym przypadku oczywistość: – Nie dopuszcza się zniesławienia ten, kto mówi prawdę.

Fakty są zaś takie, że dzisiejszy ONR odwołuje się do dziedzictwa otwarcie faszystowskiej formacji politycznej działającej w okresie Międzywojnia.

Więcej na portalu strajk.eu

Bez aresztu dla dwóch osób, które rozwiesiły faszystowskie plakaty

2019/03/21

Gdański sąd nie uwzględnił wniosku prokuratury o zastosowanie tymczasowego aresztu dla dwóch osób, którym prokuratura postawiła zarzuty rozwieszenia faszystowskich plakatów na trzech gdańskich wegańskich barach. Sąd zastosował m.in. dozór policyjny. O podjętej dziś wieczorem decyzji gdańskiego sądu dotyczącej środków zapobiegawczych zastosowanych wobec podejrzanych w tej sprawie poinformowała PAP rzecznik prasowa Prokuratury Okręgowej w Gdańsku Grażyna Wawryniuk.

Przypomniała, że podejrzani to 20-letnia kobieta i 22-letni mężczyzna. Obydwoje zostali zatrzymani przez policję w środę, a w czwartek Prokuratura Rejonowa Gdańsk Oliwa postawiła im zarzuty, jednocześnie kierując do gdańskiego sąd wniosek o tymczasowe aresztowanie. Na posiedzeniu w czwartek wieczorem sąd nie przychylił się do tego wniosku i zastosował wobec podejrzanych dozory policyjne oraz zakazy kontaktowania się i zbliżania do pokrzywdzonych właścicieli barów.

Wczesnym popołudniem prokuratura postawiła obydwojgu podejrzanym zarzuty. Zdaniem prokuratorów obydwoje mieli „wspólnie i w porozumieniu stosować groźby bezprawne uszkodzenia ciała i pozbawienia życia wobec grupy osób z powodu przynależności narodowej, rasowej, etnicznej i politycznej, propagować ustrój faszystowski oraz nawoływać do nienawiści na tle różnic narodowościowych, etnicznych i rasowych”. Za takie czyny grozi do 5 lat więzienia.

Rzecznik poinformowała, że prokuratura uznała, iż obydwoje działali w sposób chuligański – publicznie i bez powodu, okazując rażące lekceważenie porządku prawnego.

Wawryniuk wyjaśniła, że kobiecie został przedstawiony dodatkowy zarzut – posiadania, w celu ich rozpowszechniania, materiałów zawierających treści propagujące ustrój faszystowski i nawołujących do nienawiści na tle różnic narodowościowych, etnicznych i rasowych. Za popełnienie takiego przestępstwa grozi do dwóch lat więzienia.

Rzecznik powiedziała też, że podejrzani nie przyznali się do popełnienia zarzuconych im czynów. Odmówili złożenia wyjaśnień.

Sprawa wiąże się z incydentem, do którego doszło w nocy z 15 na 16 marca. Na witrynach i elewacjach trzech wegańskich barów pojawiły się propagujące nazizm plakaty i graffiti. Na plakatach, które naklejono na szybach barów, znajdowały się m.in. wulgarne groźby i napisy „White power” i „Nigdy dosyć rasizmu i faszyzmu w Trójmieście”. Z kolei graffiti przedstawiały nazistowskie symbole.

Źródło: trójmiasto.onet.pl

Policja zatrzymała fanatyków faszyzmu

2019/03/19
Połączona praca policjantów z Poznania, Kielc i funkcjonariuszy ABW doprowadziła do zatrzymania trzech mężczyzn. Są podejrzani o propagowanie faszyzmu i nawoływanie do nienawiści. Policjanci Wydziału Kryminalnego i Dochodzeniowo – Śledczego Komendy Wojewódzkiej Policji w Kielcach oraz mundurowi z KWP w Poznaniu wspólnie z funkcjonariuszami Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego przeprowadzili na terenie czterech województw przeszukania w kilkunastu miejscach. W ramach akcji śledczy zatrzymali trzech mężczyzn – 24-letniego Sosnowiczanina, 23-letniego mieszkańca Częstochowy oraz 22-latka z Poznania. Są podejrzani o propagowanie faszyzmu oraz nawoływanie do nienawiści. Zatrzymanym grozi do dwóch lat pozbawienia wolności.

W związku ze sprawą zabezpieczono materiały multimedialne, literaturę, a także odzież i naszywki zawierające zakazane treści i symbole. Funkcjonariusze znaleźli również szereg niebezpiecznych narzędzi m. in. noże, tasaki, siekiery, czy miecze.

Zatrzymania są kontynuacją wspólnych działań policji i Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, które rozpoczęły się w listopadzie ubiegłego roku. Wówczas funkcjonariusze zatrzymali dwóch mężczyzn, którzy byli podejrzani o propagowanie faszyzmu.

Źródło: wprost.pl

Lubelscy radni PiS nie chcą w nazwie komisji „równości”

2019/03/19

Radni PiS w sejmiku województwa lubelskiego zdecydowali, że nie chcą już Komisji Polityki Społecznej i Równego Traktowania. Uznali, że „równe traktowanie” to tylko nośne hasło, które niewiele daje, dlatego w zamian będzie Komisja Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej. Przewodniczący Michał Mulawa stwierdził, że komisja do spraw równego traktowania nie jest potrzebna, bo to tak jakby nie było równości, a w jego ocenie – równość jest.

– Równość ma się bardzo, bardzo dobrze. Przypomnę tylko, że 61 procent pracowników Urzędu Marszałkowskiego to kobiety. Także rządzą nami kobiety. Zresztą, nazwa „równe traktowanie” budziła szereg kontrowersji wśród naszych radnych – dowodził Mulawa.

Komisja zajmuje się monitorowaniem, czy sejmik i zarząd województwa respektują i wprowadzają w życie zasady równego traktowania.

Wiceprzewodniczący Mieczysław Ryba (PiS), wykładowca akademicki, profesor KUL, stwierdził, że równe traktowanie to nośne hasło i nic więcej. – To pewien zamysł idący gdzieś od samych centrów w Brukseli, po różne instytucje. A nie ma czegoś takiego. Nie ma równości. Ja bym sobie bardzo nie życzył, by panowie całowali mnie po rękach w imię równości – tak jak całuje się kobiety – argumentował radny Ryba.

Więcej w serwisie Radia TOK Fm

RPO odpowiada nowemu rzecznikowi praw dziecka ws. Karty LGBT+

2019/03/19

Dyskryminacja i przemoc motywowana uprzedzeniami zagraża bezpieczeństwu uczniów, więc przeciwdziałanie tym zjawiskom powinno być ważne także dla Rzecznika Praw Dziecka; Dlatego Rzecznik Praw Obywatelskich podtrzymuję poparcie dla podpisania przez Prezydenta Warszawy Deklaracji LGBT+; Warszawska deklaracja zgodna jest z polskim prawem. Należy raczej zastanowić się, co zrobić by prawo lepiej chroniło dzieci przed wykorzystywaniem seksualnym, hejtem i dyskryminacją

Taka jest odpowiedź rzecznika praw obywatelskich Adama Bodnara dla rzecznika praw dziecka Mikołaja Pawlaka. Zawiera kompleksową analizę prawa polskiego i międzynarodowego. – Edukacja antydyskryminacyjna jest narzędziem bardzo potrzebnym, co po tragicznej samobójczej śmierci Dominika S. z Bieżunia w 2015 r. podkreślał RPO i ówczesny RPD w wystąpieniu do MEN – przypomina Adam Bodnar.

Nowy Rzecznik Praw Dziecka MikołaJ Pawlak skierował do RPO 7 marca „Wezwanie do podjęcia czynności w sprawie naruszenia konstytucyjnego prawa rodziców do wychowania dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami”.

W ocenie RPD przyjęta przez Prezydenta Warszawy deklaracja LGBT+ może naruszać konstytucyjne prawo rodziców do wychowania dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami ze względu na zawarty w niej cel wprowadzenia do szkół edukacji antydyskryminacyjnej i seksualnej, uwzględniającej kwestie tożsamości psychoseksualnej i identyfikacji płciowej, zgodnej ze standardami i wytycznymi Światowej Organizacji Zdrowia (WHO).

Więcej na stronie RPO

Historyk IPN manipuluje, aby zaatakować badaczy Zagłady

2019/03/18

„Złapani na kłamstwie. Tak manipulują historią” – czytamy na okładce tygodnika „Sieci”. Historyk IPN Piotr Gontarczyk zarzuca kłamstwo autorom „Dalej jest noc” – głośnej książki o losach Żydów w trakcie okupacji. Za pomocą manipulacji chce unieważnić lata pracy naukowców z PAN. To część szerszej ofensywy IPN. W wydanej przez Centrum Badań nad Zagładą Żydów książce „Dalej jest noc”, w rozdziale o losach Żydów w powiecie bocheńskim, autorka pisze o likwidacji getta w Bochni we wrześniu 1943 roku. Historyk IPN Piotr Gontarczyk twierdzi, że w jednym akapicie tego rozdziału przyłapał autorkę na fałszu.

Z jego niezbyt spójnego wywodu wynika, że uraziło go sformułowanie o udziale polskiej policji w wyszukiwaniu i likwidacji bunkrów, w których ukryli się Żydzi likwidowanego getta. Gontarczyk twierdzi, że polska tzw. granatowa policja nie wchodziła do gett i nie mordowała tam Żydów. Ale autorka rozdziału wcale nie napisała, że bunkry znajdowały sie na terenie getta, ani też nigdzie nie negowała udziału żydowskiej policji.

Swoje wywody Piotr Gontarczyk zamieścił w tygodniku „Sieci” braci Karnowskich w tekście „Naukowa mistyfikacja”. Tygodnik ogłosił ochoczo na pierwszej stronie, że przyłapał badaczy na kłamstwie. Pokażemy, że to nieprawda i manipulacja.

1 marca 2019 na okładce tygodnika „Sieci” umieszczono fotografie prof. Jana Grabowskiego i prof. Barbary Engelking obok tytułu „Złapani na kłamstwie”. Okładka reklamuje tekst Gontarczyka, który rzekome kłamstwo opisał. Już sama okładka jest manipulacją – w tekście Gontarczyka nie ma nic o „kłamstwach” Engelking czy Grabowskiego. Omówiony jest fragment z rozdziału o powiecie bocheńskim autorstwa Dagmary Swałtek-Niewińskiej. Ale zdecydowaną większość tekstu zajmuje co innego.

Na czterech z pięciu stron Gontarczyk opisuje historię Samuela Frischa – żydowskiego policjanta z getta w Bochni. Policja żydowska, czyli Żydowska Służba Porządkowa, działała w gettach i obozach, kolaborowała z Niemcami w urządzaniu łapanek, rekwizycji i akcji deportacyjnych, pomagała w likwidacji gett, a po likwidacji gett większość jej członków została przez Niemców zamordowana. Udział policji żydowskiej w likwidacji gett jest dobrze opisany i nie budzi żadnych kontrowersji badaczy.

Dopiero na ostatniej stronie Gontarczyk przytacza jeden akapit z pracy Swałtek-Niewińskiej i zarzuca jej podstawienie policji granatowej – polskiej, kolaborującej z Niemcami – w miejsce żydowskiej. Jest to oskarżenie, jak się za chwilę przekonamy, całkowicie bezpodstawne.

Więcej na oko.press

RPO żąda konsekwencji dyscyplinarnych wobec kurator Nowak

2019/03/17

„Brak reakcji to przyzwolenie” – pisze do min. Zalewskiej Adam Bodnar. Domaga się konsekwencji dyscyplinarnych za homofobiczny wpis kurator Barbary Nowak, która deklarację LGBT+ uznała za propagowanie pedofilii i krzywdzenie dzieci. „Kuratorzy oświaty są zobowiązani przeciwdziałać dyskryminacji i dawać przykład działania na rzecz praw człowieka” – uważa RPO.

RPO odniósł się do wpisu małopolskiej kuratorki oświaty Barbary Nowak, która 20 lutego 2019 oceniała na Twitterze podpisaną przez prezydenta Warszawy Rafała Trzaskowskiego deklarację LGBT + i Standardów Edukacji Seksualnej WHO: „czy [Trzaskowski] wspomniał, że to propagowanie między innymi pedofilii?” oraz „Warszawiacy, dlaczego godzicie się na krzywdzenie waszych dzieci?”

„Powyższa wypowiedź ma w mojej opinii wymiar homofobiczny, a użyte przez Panią Kurator porównania i sugestie są obraźliwe i wymierzone w godność osób LGBT” – pisze do Minister Edukacji Adam Bodnar. Zdaniem RPO „istnieją przesłanki”, by uznać tę wypowiedź za „przejaw mowy nienawiści ze względu na orientację seksualną, która stanowiąc w każdym przypadku niedopuszczalne naruszenie praw człowieka, używana w toku debaty publicznej może prowadzić do szczególnie niebezpiecznych konsekwencji”.

RPO zwraca się więc do minister Zalewskiej o zajęcie stanowiska i „zastosowanie przewidzianych w przepisach prawa środków dyscyplinarnych” wobec małopolskiej kuratorki oświaty.

Więcej na oko.press

Grozili śmiercią grupie Romów. Ruszył proces mieszkańców Prudnika

2019/03/13

Do zdarzenia doszło w maju ub. roku w Prudniku, gdy Grzegorz K. wracał z grilla u kolegi. Mężczyzna przyznaje, że pił wtedy sporo alkoholu, bo był w trakcie rozwodu i miał z tego powodu stresy. – W drodze do domu poszedłem się załatwić koło śmietników, a wtedy ktoś zaczął mnie wyzywać – mówił w trakcie śledztwa Grzegorz K. – Byłem pod wpływem alkoholu, dlatego nie pamiętam, co do nich mówiłem. Zauważyłem, że te osoby są narodowości romskiej, ale nie był to dla mnie problem. Nie pamiętam, dlaczego wyzywałem ich od Cyganów. Widocznie musieli mi coś powiedzieć.

Zarzuty, oprócz Grzegorza K., usłyszał też jego kolega Mirosław K. Oskarżeni nie stawili się jednak na pierwszej rozprawie, dlatego sąd odczytał wyjaśnienia, jakie składali w postępowaniu przygotowawczym.

– Tego dnia przyszedł mnie Grzegorz i powiedział, że zaczepiają go obcy ludzie. Poprosił mnie o to, żeby zobaczyć, co tam się dzieje – wyjaśniał śledczym Mirosław K. – Poszliśmy na ulicę Traugutta. Była tam romska rodzina. Grzegorz zaczął do nich krzyczeć, wyzywał ich od brudasów i wywiązała się szarpanina. Wtedy został skaleczony w rękę.

Jeden z pokrzywdzonych poinformował dziś sąd, że mężczyźni wyjaśnili sobie to zajście, a sprawca przeprosił. O losie oskarżonych zdecyduje Sąd Okręgowy w Opolu, przed którym dziś (12.03) ruszył proces.

Źródło: opole.maszemiasto.pl

Kielecki kurator krytykuje szkolne zajęcia przeciwko mowie nienawiści

2019/03/13

Burza po słowach świętokrzyskiego kuratora oświaty. Kazimierz Mądzik skrytykował wprowadzenie w kieleckich szkołach zajęć przeciwko mowie nienawiści. – To wywoływanie wilka z lasu – stwierdził. – Szerzenia dobra nigdy za wiele – odpowiada miasto. „Według mnie w Kielcach nie ma przypadków mowy nienawiści. To wywoływanie wilka z lasu. Jeżeli nie mamy problemu, to pokazujemy młodzieży, że taka mowa nienawiści może zaistnieć” – mówił wczoraj w „Rozmowie Dnia” Radia Kielce kurator Mądzik.

Jego słowa wywołały poruszenie. Zwłaszcza, że kurator skrytykował wprowadzenie przez prezydenta Kielc Bogdana Wentę szkolnych zajęć przeciwko mowie nienawiści. Ich organizację miasto zapowiedziało po morderstwie prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza.

Odbyło się już kilka takich lekcji w różnych szkołach. Są współprowadzone przez radców prawnych i adwokatów.

Mądzik w Radiu Kielce przekonywał, że antydyskryminacyjne treści są zawarte w programie nauczania i nie ma potrzeby ich powtarzać.

Więcej w Wyborczej

Ruszył proces b.radnej PiS za nazwanie Tadeusza Mazowieckiego stalinowcem i agentem NKWD

2019/03/13

W Sądzie Okręgowym w Lublinie rozpoczął się proces byłej radnej PiS Anny Jaśkowskiej za nazwanie Tadeusza Mazowieckiego „stalinowcem, komunistą, agentem NKWD, który kolaborował z okupacyjną, bolszewicką władzą w latach stalinowskich”. Jaśkowska wypowiedziała te słowa podczas sesji rady miasta Lublin w maju ubiegłego roku, kiedy dyskutowano o uchwale w sprawie nazwania jednej z nowych ulic aleją Tadeusza Mazowieckiego. Teraz przed sądem stwierdziła, że jej wypowiedź została wyrwana kontekstu, a ona tylko cytowała informacje o Tadeuszu Mazowieckim dostępne w internecie.

Chciała w ten sposób „skontrapunktować radnych PO, którzy w uzasadnieniu uchwały wystawili Mazowieckiemu laurkę oderwaną od obiektywnej informacji historycznej” – powiedziała była radna PiS. Podtrzymała w sądzie swoją opinię, że Tadeusz Mazowiecki jest – jak się wyraziła – „postacią niejednoznaczną”.Sąd wyznaczył kolejny termin rozprawy na 25 czerwca. Synowie pierwszego niekomunistycznego premiera domagają się od Jaśkowskiej opublikowania przeprosin w mediach, a także wpłacenia 20 tys. zł na Towarzystwo Więź, związane z pismem, które stworzył Tadeusz Mazowiecki. Dodajmy jeszcze, że Anna Jaśkowska w ubiegłorocznych wyborach samorządowych nie uzyskała mandatu radnej.

Źródło: koduj24.pl

Obraźliwy transparent kibiców Lechii Gdańsk „Pedofile z LGBT – łapy precz od naszych dzieci”

2019/03/12

W Gdańsku w poniedziałek wieczorem Lechia Gdańsk grała mecz z Wisłą Płock. W pierwszej połowie spotkania na stadionie Energa Gdańsk, przed sektorem, na którym miejsca zajmują najbardziej zagorzali kibice Lechii, wywieszono transparent „Sodomici, pedały i pedofile z LGBT – łapy precz od naszych dzieci!”. Po około pół godzinie napis zniknął. Kibice Lechii Gdańsk nie po raz pierwszy umieszczają na trybunach kontrowersyjne hasła, między innymi o treści politycznej. Wcześniej podczas meczów wywieszali m.in transparenty z hasłami: „Łączy nas nienawiść do komuny i ojczyzny zdrajców”, „K..wy i śmiecie, czemu dzieci bijecie” czy skierowany przeciwko uchodźcom napis „Witajcie w piekle, zbłąkane owieczki”.

Wieczorem incydent skomentowała na Facebooku prezydentka Gdańska Aleksandra Dulkiewicz: „To miało być piękne, sportowe święto, które niestety zostało zakłócone przez chuligański wybryk. Kibicuję całym sercem Lechia Gdańsk, ale nie ma zgody na propagowanie mowy nienawiści w przestrzeni publicznej. Na naszych stadionach nie ma miejsca na wywieszanie transparentów nienawiści. Niedawno każdy z nas boleśnie przekonał się do czego prowadzi podsycanie do agresji. Nie pozwólmy na hejt w naszym otoczeniu!” – napisała Aleksandra Dulkiewicz.

Więcej w Wyborczej

Pracownik ministerstwa Ziobry po godzinach „wieszał” europosłów

2019/03/09

W listopadzie 2017 r., podczas pikiety na placu Sejmu Śląskiego w Katowicach, przy pomniku Wojciecha Korfantego, narodowcy powiesili na symbolicznych szubienicach zdjęcia europosłów, którzy zagłosowali za rezolucją Parlamentu Europejskiego ws. praworządności w Polsce. Jeden z mężczyzn, młody blondyn – ten, który trzymał symboliczną szubienicę ze zdjęciem Michała Boniego – próbował niezdarnie zasłonić twarz szalikiem. Z ustaleń „Wyborczej” wynika, że to Jakub Kalus, prawnik pracujący wówczas w Ministerstwie Sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry.

Kalus to działacz Ruchu Narodowego pełniący funkcję pełnomocnika z województwa śląskiego. Jako najmłodszy kandydat (ma 33 lata) startował w ostatnich wyborach na prezydenta Katowic. Przedstawił się jako „wychowawca kolonijny, aktywista lokalny i inicjator wydarzeń społecznych i kulturalnych”. Przegrał walkę o fotel prezydenta, dostał 1,5 proc. (1763 głosy).

Zapytaliśmy Ruch Narodowy, czy to Kalus trzymał szubienicę ze zdjęciem Michała Boniego i czy pracował lub współpracował wówczas z Ministerstwem Sprawiedliwości.

– Jakub Kalus jest związany tajemnicą zawodową ws. pełnionych przez niego obowiązków zawodowych. Jego działalność społeczna nie ma przełożenia na działalność zawodową ani odwrotnie – odpowiedział Tomasz Cynkier z biura prasowego Ruchu Narodowego. Potwierdził, że Kalus był na pikiecie z szubienicami: „W swoim czasie wolnym, korzystając z przysługujących mu praw obywatelskich, wziął udział w happeningu w Katowicach. Został poproszony o przemówienie o braku odpowiedzialności europosłów m.in. przed Trybunałem Stanu”.

Zdaniem Cynkiera „próba wywoływania reperkusji z tego tytułu nosi znamiona dyskryminacji z uwagi na poglądy polityczne”.

Więcej w Wyborczej