Monitoring « Otwarta Rzeczpospolita

Monitoring

Częstochowa dzieli się z Polską swoją grą antydyskryminacyjną

2019/02/13

Na stronie www.rowna.czestochowa.pl jest już dostępna antydyskryminacyjna gra, którą wymyśliły pełnomocniczka częstochowskiego prezydenta ds. równych szans Agata Wierny i pracownice z jej zespołu Justyna Wrzalik i Marzena Cuprjak-Wagner. Teraz może z niej skorzystać każdy, kto chce pokazać uczniom lub innym grupom młodych i starszych osób, jak krzywdzące może być ocenianie ludzi po ich wyglądzie, co to są stereotypy i dlaczego należy je zwalczać. Wystarczy otworzyć wirtualne pudełko z grą, wydrukować znajdujące się w nim materiały i można grać.

Do rozwiązania jest jedna z dziesięciu wymyślonych przez autorki zagadek. – Nie tylko wspólna, detektywistyczna praca jest tu do wykonania – podkreślają autorki we wpisie promującym grę. – Grający dowiedzą się także bardzo dużo o sobie samych. Odkryją, jakie założenia i przekonania kryją się za ich wyborami, jakie wyobrażenia wpływają na ich sposób patrzenia na innych ludzi i myślenia o nich. Porozmawiają o tym, czym jest stereotyp, w jaki sposób działa w interakcjach między ludźmi. Zastanowią się, czy to pomaga, czy wiedzie na manowce.

Źródło: częstochowska Wyborcza

Polonez, który wspiera osoby LGBT

2019/02/13

To była jedyna taka studniówka w Polsce. Maturzyści społecznego liceum „Bednarska” zatańczyli poloneza w jednopłciowych parach. Tak chcieli wesprzeć osoby LGBT. Apelują do innych szkół: – Zróbcie to samo – To był pierwszy taki oficjalny taniec. Może za rok inne szkoły pójdą za naszym przykładem, a Polonez Równości nie będzie nadzwyczajnym wydarzeniem. Bo przecież w takim tańcu nie ma nic dziwnego – mówiła na wtorkowym spotkaniu w I Społecznym Liceum Ogólnokształcącym „Bednarska” Wanda Łuczak, dyrektorka tej szkoły. Dodała, że to sami maturzyści i maturzystki wpadli na pomysł z Polonezem Równości.

Na swojej studniówce najpierw zatańczyli najzwyklejszego poloneza. Później chętni powtórzyli taniec, ale już w parach jednopłciowych. Krótki film ze studniówki wrzucili do internetu. Licealiści tańczą z tęczowymi przypinkami. Na nagraniu mówią, dlaczego wzięli udział w akcji: „Chcemy, aby ta chwila była tak samo piękną dla wszystkich. Tańczymy Poloneza Równości, bo kochamy i wspieramy naszych homoseksualnych przyjaciół, którzy codziennie są zmuszani do ukrywania się ze swoją miłością”, „Kończąc liceum, powinniśmy być dumni z tego, kim jesteśmy”, „Nie możemy się bać”, „Nic nie zmienimy, będąc cicho. I nie chcemy być cicho”, „Chciałbym, żeby równość była czymś, o co nie trzeba już walczyć”.

We wtorek w szkole odbyła się premiera filmu. – Większość tańczących Poloneza Równości to osoby heteroseksualne. Ale zatańczyliśmy w parach jednopłciowych, by wesprzeć naszych przyjaciół i pokazać, że wśród nas są osoby LGBT – tłumaczyła jedna z maturzystek.

Więcej w Wyborczej

Atak na cudzoziemca na dworcu PKS w Lublinie

2019/02/12

„Zabiję wszystkich Arabów”, „Do wieczora nie będziesz żył” – takie słowa miał usłyszeć w Lublinie obywatel Albanii. Podobnych przypadków jest więcej, ale niewiele jest zgłaszanych. – Pokrzywdzeni boją się odwetu – przyznaje ekspertka. – W życiu nie widziałem tego człowieka. Nie wiedziałem o co mu chodzi – tak zdarzenie z 18 października opisuje Hodo H., obywatel Albanii, który od kilku lat mieszka w Polsce. Feralnego dnia stał przed barem należącym do jego kolegi z Turcji. Rozmawiał przez telefon. W pewnym momencie miał do niego podejść Zbigniew Ł. Był pijany. Według zeznań poszkodowanego, nieznajomy go opluł, zwyzywał, groził śmiercią i kazał wynosić się z Polski.

Według Albańczyka, na zamieszaniu stracił właściciel baru: – Po zdarzeniu ludzie zaczęli go wyzywać i robić mu złą reklamę na portalach społecznościowych. Musiał zamknąć interes – opowiada Hodo H. Nie zamierza rezygnować z walki w sądzie: – Nie boję się – przekonuje. W styczniu do Sądu Okręgowego w Lublinie wpłynął akt oskarżenia przeciwko Zbigniewowi Ł. 40-latek jest oskarżony o atak na obywatela Albanii z powodu jego przynależności narodowej i rasowej. Podobne przypadki rzadko mają swój finał w sądzie, bo większość obcokrajowców boi się je nagłaśniać. – Nawet jak do nas trafią, to trudno przekonać ich, żeby zgłosili to na policję – przyznaje Anna Dąbrowska ze stowarzyszenia Homo Faber, które wspiera cudzoziemców mieszkających w Lublinie. – Zapewniamy im pomoc adwokata, żeby nie byli sami podczas zgłaszania sprawy na policję. Mimo to, wielu wycofuje się jeszcze przed zawiadomieniem o popełnieniu przestępstwa lub już na etapie postępowania. To ich przeraża. Boją się odwetu. Nie liczą na sprawiedliwość.

Niemiecki statek upamiętni pamięć małego uchodźcy

2019/02/12

Statek należący do niemieckiej organizacji pozarządowej został nazwany imieniem małego uchodźcy, który zginął u wybrzeży Turcji. Teraz „Alan Kurdi” będzie ratował uchodźców na Morzu Śródziemnym. – Jestem wdzięczny, że organizacja wybrała imię mojego synka. Dzięki temu symbolizuje on coś dobrego i jego duszyczka może spoczywać w pokoju – powiedział ojciec chłopca, Abdullah Kurdi.

Mężczyzna usiłował przedostać się z rodziną na teren Grecji. Ich ponton natrafił jednak na silny sztorm i dziecko utonęło. Zdjęcia ciała Alana na plaży w Bordum wstrząsnęły całym światem. Oprócz chłopca zginął jego brat i matka.

Na cześć chłopca postanowiono przechrzcić dawny statek badawczy „Professor Albrecht Penck”. Jednostka służyć teraz będzie ratowaniu uchodźców na Morzu Śródziemnym.

Źródło: onet.pl

Rada Etyki Mediów o szczuciu na P. Adamowicza

2019/02/11

Prezydenci pięciu polskich miast poprosili Radę Etyki Mediów o analizę materiałów TVP prezydencie Gdańska Pawle Adamowiczu, który zmarł 14 stycznia z powodu ran odniesionych w zamachu. Samorządowcy chcieli, by REM zajęła się publikacjami z ostatnich trzech lat. Rada Etyki Mediów wydała bardzo krytyczną opinię o materiałach TVP o prezydencie Gdańska Pawle Adamowiczu. Sprawę skomentowała na Facebooku Aleksandra Dulkiewicz, komisarz miasta.

Finalnie Rada skupiła uwagę na kilkunastu materiałach TVP, głównie z 2018 roku. Ocena nie wypadła pozytywnie dla telewizji. – Rada stwierdziła, że autorzy tych publikacji manipulują faktami, sugestiami i domniemaniami tak, by przedstawić Pawła Adamowicza jako osobę niegodną zaufania. (…) Był obiektem oszczerstw, ale nie miał prawa do obrony – czytamy w stanowisku REM. Rada Etyki Mediów stwierdziła, że „Wiadomości” TVP załamały pięć z siedmiu zasad Karty Etycznej Mediów. Chodzi o zasady: prawdy, obiektywizmu, oddzielania informacji od komentarza, szacunku i tolerancji, pierwszeństwa dobra odbiorcy. – Zdaniem REM analiza publikacji TVP na temat Pawła Adamowicza w pełni potwierdza opinię dr Wiesława Baryły, psychologa społecznego z Uniwersytetu SWPS, iż „Telewizja Polska uprawia propagandę, która służy do niszczenia przeciwników partii rządzącej” i „sięgając po najgorsze techniki komunikacji nie daje zaatakowanym najmniejszych szans na przedstawienie własnego stanowiska” – napisała Rada.

„REM nie ma jednak wiedzy, doświadczenia, a przede wszystkim kompetencji, by dociekać – o co prosili autorzy pisma Związku Miast Polskich – czy złamanie wskazanych zasad etyki dziennikarskiej wobec Pawła Adamowicza można uznać za okoliczność związaną z zamachem na jego życie” – czytamy w piśmie.

Więcej w Radiu TOK FM

Empik wycofuje antysemickie pismo

2019/02/11

Empik wycofał ze sprzedaży dwumiesięcznik „Tajemnice Świata” po wpisie jednego z użytkowników Twittera. Sieć uznała, że wydawane przez Leszka Bubla pismo zawiera antysemickie treści. O sprawie informuje branzowy serwis Press. W czwartek jeden z uztwkowiników Twittera wskazał, że rzeszowski Empik „kolportuje antysemicką propagandę Leszka Bubla” i na dowód zamieścił zdjęcie „Tajemnic Świata” na półce, a nawet paragon zakupu.

Na wpis szybko zareagowała sieć, wycofując cały nakład dwumiesięcznika. Zapowiedziała też, że nie przyjmie kolejnych wydań „Tajemnic Świata”. – Nie chcemy być platformą do szerzenia tego rodzaju treści – deklaruje rzeczniczka Empiku Monika Marianowicz.

Leszek Bubel z zawodu jest złotnikiem, ale stał się znany za sprawą swojej działalności politycznej. W 1991 roku zdobył mandat posła na Sejm z listy Polskiej Partii Przyjaciół Piwa, ale był to jego jedyny sukces. W 1995 roku wystartował w wyborach prezydenckich, zdobywając 0,04 proc. Wszystkie jego późniejsze starty w wyborach były równie nieudane.

Źródło: money.pl

Fundacja WrOpenUp o tolerancji

2019/02/09

Wystawianie przed dzieciakami, niczym eksponatu, osoby ciemnoskórej i tłumaczenie, że jest taka sama jak my, nie wystarcza. Chodzi o to, by dzieci same doszły do wniosku, że to fajna osoba, mimo że inna – mówią twórczynie Fundacji WrOpenUp, które mają przygotować założenia lekcji antydyskryminacyjnych dla wrocławskich szkół. Przez siedem lat Fundacja WrOpenUp przeszkoliła z tolerancji i otwartości dwa tysiące uczniów wrocławskich szkół podstawowych i gimnazjów. Już podczas pierwszego roku działalności jej twórczyniom – Anecie Długopolskiej-Mikonowicz i Oliwii Tarasewicz-Gryt udało się zaprosić do współpracy wielki biznes. Dziś ich działania wspierają m.in. Google, IBM, HP, BNY Mellon, Credit Suisse, UBS czy Volvo. Niedawno zostały zaproszone przez władze Wrocławia do współpracy nad przygotowaniem programu antydyskryminacyjnego dla miejskich szkół.

Rozmowa z Anetą Długopolską i Oliwią Tarasewicz, twórczyniami i szefowymi fundacji WrOpenUp we wrocławskiej Wyborczej

W Częstochowie proces o propagowanie faszyzmu

2019/02/09

Przed Sądem Rejonowym w Częstochowie rozpoczął się proces 57-letniego Mariana N. z Bytomia. Przed ponad rokiem na jarmarku staroci na Rynku Wieluńskim oferował tabliczki z nazistowskim hasłami. Zapewnia, że nie jest faszystą i chce, by sąd go uniewinnił. Był grudzień 2017 r. Stoiskiem Mariana N. na targu staroci na Rynku Wieluńskim zainteresowali się policjanci. Znaleźli metalowe tabliczki ze znakami i napisami, które – jak uznali – mogły propagować faszyzm. Gdy potem przeszukano mieszkanie handlarza w Bytomiu, ujawniono jeszcze 25 podobnych tabliczek, a do tego siedem zapalniczek i 12 scyzoryków ze swastyką.

Kluczowa dla dochodzenia była opinia biegłej – prof. dr hab. Jadwigi Stawickiej, językoznawcy z Uniwersytetu Śląskiego. Wnikliwie przeanalizowała każdy zarekwirowany przedmiot i znajdujące się na nich napisy, przywołując liczne opinie historyków specjalizujących się w okresie nazizmu. Na tabliczkach, którymi handlował bytomianin, były m.in. faszystowskie pozdrowienia wywieszane na lokalach dostępnych tylko dla członków NSDAP czy pozdrowienie dla Hitlera umieszczane na domach po 1933 r. Były też napisy zachęcające do wstępowania do partii nazistowskiej, godło III Rzeszy oraz emblematy Waffen SS.

N. przekonywał, że w Polsce istnieje ogromny rynek kolekcjonerski na hitlerowskie pamiątki, a on na to zapotrzebowanie tylko odpowiadał. Dowodził, że zarekwirowane przedmioty to nie współczesne wyroby, a rzeczy, które przeleżały w niemieckich magazynach 60-70 lat. Przywiózł je w 2017 r. z Lipska. Wcześniej śledczym nie udało się ustalić, skąd pochodzą zarekwirowane przedmioty ani jak długo bytomianin nimi handlował.

Na koniec rozprawy o Marian N. wniósł o uniewinnienie. Sąd zdecydował, że ze względu na „skomplikowany charakter sprawy” wyrok zostanie ogłoszony 13 lutego.

Więcej w Wyborczej

Katowicki „Kalendarz Trzech Religii”

2019/02/07

Katowice wydały „Kalendarz Trzech Religii”, który jest efektem współpracy wspólnot chrześcijańskiej, żydowskiej i muzułmańskiej, a także naukowców i artystów. – Otwartość na wielokulturowość, dialog i szacunek okazywany każdemu człowiekowi to przesłanie, które obecnie powinno szczególnie głośno wybrzmiewać w naszym kraju. Tegoroczne wydanie kalendarza przypomina o najważniejszym wyzwaniu świata, jakim jest ochrona środowiska naturalnego – mówi Marcin Krupa, prezydent Katowic.

Kalendarz został wydrukowany w sześciu tysiącach sztuk, a część jego nakładu jest dostępna dla mieszkańców bezpłatnie w Centrum Informacji Turystycznej na Rynku 1 w Katowicach.

„Kalendarz Trzech Religii” jednoczy społeczności wyznaniowe miasta Katowice – został opracowywany przez przedstawicieli Kościołów: katolickiego, ewangelicko-augsburskiego, prawosławnego, wspólnoty żydowskiej i muzułmańskiej, we współpracy z Wydziałem Teologicznym Uniwersytetu Śląskiego. – Ten kalendarz uświadomił mi, że mimo iż pewne święta nazywamy inaczej, to często celebrujemy to samo – mówi ks. bp dr Marian Niemiec, biskup Diecezji Katowickiej Kościoła Ewangelicko-Augsburskiego.

Gdyby nie kalendarz, prawdopodobnie nie byłoby w Katowicach Dni Judaizmu czy Chrześcijaństwa w Islamie. – Prace nad tym kalendarzem pozwalają nam się lepiej poznać – mówi Włodzimierz Kac, przewodniczący Gminy Żydowskiej.

Więcej w Wyborczej

No Title

2019/02/07

Gdańska młodzież, w 30. rocznicę rozpoczęcia rozmów Okrągłego Stołu, wyszła na ulice. Wszystko po to, aby pokazać swój sprzeciw wobec agresji i nienawiści. „Oto nasze jest zadanie między sobą pojednanie” – skandowali licealiści z Trójmiasta, którzy wzięli udział w „Marszu ponad podziałami”. Uczniowie szkół z Gdańska, Sopotu i Gdyni w ten sposób wyrazili swój sprzeciw wobec mowy nienawiści. Inicjatywę poparł urząd miasta w Gdańsku.

Podczas marszu skandowali takie hasła jak: „Razem z nami, ponad podziałami”, „Solidarność”, „Hejt nie przejdzie”, „Oto nasze jest zadanie między sobą pojednanie”. A gdy dochodzili do pl. Solidarności, krzyczeli dobrze znane w tym miejscu słowa: „Nie ma wolności bez Solidarności”. Młodzi przedstawili też 21 postulatów (tyle samo było postulatów w czasie strajku w Stoczni Gdańskiej w 1980 r.).

Materiał w Faktach TVN24

Zarzuty dla Piotra R.

2019/02/07

Policja postawiła Piotrowi R. zarzut publicznego nawoływania do nienawiści na tle narodowościowym podczas demonstracji w Oświęcimiu w dniu 74. rocznicy wyzwolenia obozu Auschwitz. Piotr R. jest drugą osobą podejrzaną w tej sprawie z takimi zarzutami. Grozi im do 2 lat pozbawienia wolności. Według dziennikarzy radia RMF FM, nacjonalista nie przyznał się do zarzutu.

27 stycznia grupka około 50 narodowców, ze znanym z głoszenia antysemickich haseł Piotrem R. na czele, przemaszerowała pod bramę byłego obozu Auschwitz.

Źródło: wyborcza.pl

W marcu ruszy proces Michała M. Lisieckiego

2019/02/07

Do warszawskiego Sądu Okręgowego wpłynął akt oskarżenia przeciwko Michałowi M. Lisieckiemu. Chodzi o wpis nawołujący do ścinania „islamskich głów”, który prezes PMPG Polskie Media (wydawca „Wprost” i „Tygodnika do Rzeczy”) udostępnił na Twitterze. Jak dowiaduje się „Presserwis”, pierwsza rozprawa została zaplanowana przez sąd na 20 marca.

Lisiecki jest oskarżony m.in. o publiczne nawoływanie do popełnienia zbrodni i nawoływanie do nienawiści na tle różnic narodowościowych. Wszystko przez wpis, który zamieścił na Twitterze 7 kwietnia 2017 roku, po zamachu w Sztokholmie. Lisiecki napisał wówczas: „Ciężarówka wjechała w tłum w centrum Sztokholmu – ściąć 10x tyle islamskich głów #ZąbZaZąb”.

Wpis usunął i przeprosił. Jednak do prokuratury we Wrocławiu wpłynęło zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa. – Ten wpis został źle zrozumiany i został przeze mnie bardzo szybo usunięty. Na rozprawie oczywiście zamierzam się stawić i wyjaśnić całą sprawę – komentuje w rozmowie z „Presserwisem” Lisiecki.

Źródło: press.pl

Małopolska kurator nie chce walczyć z mową nienawiści

2019/01/31

Kraków ogłosił program walki z mową nienawiści w szkołach. Niedługo potem małopolska kurator oświaty Barbara Nowak napisała na swoim koncie na Twitterze: „Wara od szkół i dzieci”. Od wtorku kilkuset krakowskich nauczycieli szkoli się, jak przeciwdziałać mowie nienawiści wśród uczniów. To początek profilaktycznego programu, z którym Kraków postanowił ruszyć po tragicznej śmierci prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza. Wczoraj urzędnicy przedstawili go bardziej szczegółowo.

„Spoko ziomek”, „Jesteś nieziemsko epicki”, „Zaczepiście”, „Jesteś taki prestiżowy” – w przyszłym tygodniu plakaty z hasłami zaczerpniętymi prosto z obecnej młodzieżowej mowy pojawią się w szkołach i domach kultury. Miasto przygotuje ich ok. 5 tys. Hasła te wyświetlane będą również w autobusach i tramwajach. Cel? – Chcemy zastąpić hejt dobrym słowem. I chcemy, żeby to dobre słowo na każdym kroku rzucało się młodym w oczy – mówi Ewa Całus, dyrektorka wydziału edukacji. W oczy pewnie będzie rzucał się też mural sprzeciwiający się mowie nienawiści. Miasto ma już chętnych artystów do jego wykonania, nie ma jeszcze wybranego miejsca, w którym powstanie. Mury z wulgarnymi, nienawistnymi napisami mają zacząć fotografować uczniowie. – Każdy z nich ma komórkę i może zrobić rodzaj inwentaryzacji bazgrołów w swojej okolicy. W ciepłych miesiącach je zamalujemy – zapowiada Waldemar Domański, pełnomocnik prezydenta Krakowa ds. ograniczenia nielegalnego graffiti.

Niedługo po tym, jak urzędnicy i zaproszeni goście przedstawili działania w ramach walki z mową nienawiści, głos zabrała małopolska kurator oświaty Barbara Nowak. Na swoim koncie na Twitterze napisała: „Agresję, nienawiść uprawiają politycy, którzy dziś żądają lekcji o mowie nienawiści, odciągają uwagę od swojej winy, obarczając nią dzieci. Wara od szkół i dzieci, które uczą się, naśladując dorosłych. Dbajmy o bezpieczeństwo dzieci. Lekcje o języku nienawiści dla polityków”.

Więcej w Wyborczej

Grecki biskup skazany za nawoływanie do homofobicznej przemocy

2019/01/30

W poniedziałek grecki prawosławny biskup Ambroży usłyszał wyrok za „nawoływanie do nienawiści i przemocy powodowanej homofobią”, a także nadużywanie władzy kościelnej. Został skazany na 7 miesięcy aresztu w zawieszeniu. Co takiego pisał na swoim blogu w 2015 roku, kiedy w Grecji umożliwiono parom jednopłciowym zawieranie związków partnerskich? Prawosławny biskup Ambroży, metropolita Kalawrity i Ajalel w Grecji, którego świeckie imię to Athanasios Lenis, został skazany na siedem miesięcy aresztu w zawieszeniu z powodu „nawoływania do nienawiści i przemocy powodowanej homofobią”.

Biskup stawił się przed trzyosobowym kolegium do spraw wykroczeń w mieście Ejo w poniedziałek. Jak donosi grecka gazeta „Kathimerini”, sprawa 79-letniego Lenisa ma swoje początki w 2015 roku, kiedy kraj był w trakcie przeprowadzania publicznej debaty na temat ustawy o związków partnerskich, która ostatecznie weszła w życie w grudniu tamtego roku. Grecki Kościół Prawosławny sprzeciwiał się ustawie, jednak to biskup Ambroży wypowiadał się na ten temat szczególnie chętnie i dobitnie. W jednym z wpisów na swoim blogu w grudniu 2015 roku Lenis określił osoby LGBTQ jako „szumowiny społeczeństwa” i wzywał swoich wyznawców, by „pluli im w twarz”.

Biskup pisał: „Plujcie na nich! Bądźcie im przeciwni! Głosujcie przeciwko nim! Oni nie są ludźmi! Są wybrykami natury! Są szaleńcami! Nie wahajcie się więc: kiedy ich zobaczycie, plujcie im w twarz! Nie dawajcie im spokoju! Oni są niebezpieczni!”.

Źródło” queer.pl

Ataki na tle rasistowskim w woj. lubelskim

2019/01/30

49-latek z Białej Podlaskiej odpowie za napaść na obywatela Bangladeszu. Zwyzywał go i dotkliwie pobił za kolor skóry – ustalili śledczy. Mężczyzna zaatakował również Polaka, który stanął w obronie obcokrajowca. 49-letni mechanik z Białej Podlaskiej odpowie przede wszystkim za pobicie z powodu przynależności narodowej i rasowej. Z ustaleń prokuratury wynika, że agresję u mężczyzny wzbudził ciemniejszy kolor skóry obcokrajowca. Akt oskarżenia przeciwko Witoldowi P. trafił właśnie do Sądu Okręgowego w Lublinie.

Do awantury doszło w połowie września ubiegłego roku w jednym z klubów w Białej Podlaskiej. Kilka dni później do tamtejszej komendy policji zgłosił się Mohammad R. z Bangladeszu i zawiadomił o pobiciu. Z jego relacji wynika, że kiedy bawił się w klubie, został zaatakowany przez obcego mu mężczyznę. Napastnik wymierzył mu przynajmniej kilka ciosów w twarz. Później kopał go po całym ciele. Wyzywał go przy tym od „czarnuchów” i „brudasów”.

Tak całe zdarzenie opisał nie tylko pokrzywdzony, ale również postronni świadkowie. O agresji ze strony Witolda P. mówiła m.in. para, która feralnej nocy bawiła się w klubie. Oboje zabrali pobitego mężczyznę do łazienki, by opatrzyć mu rany. Witold P. miał wtedy pójść za nimi i ponownie zaatakować Muhammada R. Złamał mu przy tym nos. Śledczy ustalili, że 49-latek zaatakował również Polaka, który próbował bronić obcokrajowca. Dostał za to pięścią w twarz.

Napastnik został szybko zatrzymany przez policjantów. Podczas późniejszego przysłuchania przyznał, że kilka razy uderzył czarnoskórego mężczyznę. Obcokrajowiec miał bowiem otrzeć się o niego, kiedy przechodził przez parkiet.

– Miałem wrażenie, że zrobił to celowo i się zdenerwowałem – wyjaśniał śledczym Witold P. Przyznał również, że mógł znieważyć obcokrajowca. Wyjaśnił jednak, że nie pamięta szczegółów, bo był pijany.

Więcej w Dzienniku Wschodnim

Trzech kiboli usłyszało zarzut propagowania faszyzmu

2019/01/29

Do zdarzenia doszło podczas meczu Wisła Kraków – Miedź Legnica w lipcu ubiegłego roku. Ale dopiero w piątek udało się postawić zarzuty mężczyznom, którzy podczas odgrywania hymnu Wisły wyciągali ręce w faszystowskim pozdrowieniu. 27 lipca 2018 r. Wisła Kraków grała mecz drugiej kolejki Lotto Ekstraklasy na stadionie przy ul. Reymonta. Na trybunach drużynę „Białej Gwiazdy” dopingowało 9517 kibiców. Wśród nich liczni członkowie „Sharksów”, gangu, który – jak pokazał kilka miesięcy temu reportaż „Superwizjera” – przejął władzę w krakowskim klubie. Kibole Wisły hajlowali podczas meczu Dziennikarze tvn24.pl dotarli do nagrań monitoringu z tego meczu.

Widać na nich, jak do wejścia na stadion z bramką z kołowrotkiem, przez którą przechodzą kibice wchodzący na mecz, podchodzi grupa „Sharksów”. Przyprowadzają ich osobiście Grzegorz Halat i Michał Scąber, odpowiednio dyrektor i kierownik ds. bezpieczeństwa w Wiśle Kraków S.A. Pracownik ochrony otwiera drzwi i dziesięciu kiboli wchodzi na stadion bez przechodzenia przez bramki. Na ujęciu z kolejnej kamery widać, jak na trybuny odprowadza ich osobiście kierownik ds. bezpieczeństwa Michał Scąber. Trzecia kamera pokazuje już same trybuny, a dokładnie moment odgrywania hymnu Wisły tuż przed rozpoczęciem meczu. Większość kibiców śpiewa hymn „Jak długo na Wawelu” z rękami wyciągniętymi w geście Victorii. Ale trzech kiboli, których widać na wcześniejszych ujęciach, wyciąga rękę w geście faszystowskiego pozdrowienia.

I to właśnie Jarosław B., Radosław F. i Marek B. usłyszeli na jednym z krakowskich komisariatów zarzut publicznego propagowania faszystowskiego ustroju państwa. – Przesłuchani w charakterze podejrzanych w dniu 24 stycznia 2019 roku mężczyźni nie przyznali się do popełnienia zarzucanego im czynu – informuje Janusz Hnatko, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Krakowie. Wszyscy trzej mężczyźni byli notowani wcześniej jako pseudokibice. Najlepiej znany policji jest Jarosław B., swego czasu blisko związany z Pawłem M. ps. „Misiek” i Grzegorzem Z. ps. „Zielak”, przywódcami gangu „Sharksów”.

Więcej na tvn24.pl

Chrześcijanie, Żydzi i muzułmanie ugotowali razem zupę dla potrzebujących

2019/01/29

W krakowskim JCC w ostatnią niedzielę odbyło się wspólne gotowanie z udziałem przedstawicieli trzech religii. Zupa, którą przygotowali Żydzi, chrześcijanie i muzułmanie, trafiła na Planty do osób potrzebujących. Wszystko zaczęło się jeszcze w październiku, gdy wraz z żoną (z którą prowadzimy islamistablog.pl) zorganizowaliśmy „Kuchnię Spotkania”, w czasie której uchodźcy uczyli ok. 80 osób gotować własne, rodzime potrawy.

Przybysze z Czeczenii, Afganistanu i Syrii mieszkający na stałe w Polsce, która stała się ich schronieniem, przyrządzili pyszne dwa dania oraz deser. Towarzyszył nam też Wassim Ibrahim, znany krakowski muzyk z Syrii, który zagrał dla nas kilka pieśni ze swojego kraju. Idea była prosta i być może dlatego cieszyła się ogromną popularnością. Również główni bohaterowie, którzy mieli okazję powiedzieć coś o sobie, czuli, że wydarzenie było czymś bardzo pozytywnym. Dlatego – przy okazji Tygodnia Modlitw o Jedność Chrześcijan oraz Dnia Judaizmu i Islamu w Kościele Katolickim – postanowiliśmy powtórzyć ten krok w nieco innej scenerii.

Wszystko wydarzyło się dzięki otwartości Ani i Kasi z Centrum Społeczności Żydowskiej (JCC) oraz Kamili z Centrum Muzułmańskiego. Spotkaliśmy się z bardzo ciepłym przyjęciem. Po publikacji informacji o wydarzeniu na Facebooku, bez żadnej promocji, „zainteresowanie” wyraziło ponad… 1000 osób. Choć z technicznych względów nie udało nam się zorganizować gotowania tak, jak ostatnio, to w ograniczonym składzie wzięli w nim udział reprezentanci każdej ze wspólnot. Co istotne, dołączyli do nas nie tylko katolicy, ale również protestanci.

Więcej na deon.pl

PiS w dolnośląskim sejmiku cenzuruje uchwałę nt. walki z nienawiścią

2019/01/25

Radni Koalicji Obywatelskiej przygotowali stanowisko przeciwko mowie nienawiści i podejmowaniu działań „zmierzających do powstrzymania także nacjonalizmu, neofaszyzmu i ksenofobii” w przestrzeni publicznej. KO w dokumencie napisała, że nie zgadza się na różnicowanie obywateli ze względu na narodowość, wyznanie, kolor skóry czy orientację seksualną, proponując dolnośląskim samorządowcom podjęcie konkretnych działań: „uruchomienia projektów edukacyjnych uwrażliwiających dzieci i młodzież na drugiego człowieka, propagujących zachowania pozbawione mowy nienawiści, nawiązaniu ścisłej współpracy między policją i samorządami, w celu zwalczania mowy nienawiści, rasizmu, nacjonalizmu podczas zgromadzeń publicznych oraz w mediach społecznościowych. Przeprowadzenia szkoleń funkcjonariuszy publicznych w zakresie reagowania na mowę nienawiści oraz zachowania ksenofobiczne i rasistowskie”, a także „zamalowania licznych napisów i symboli nacjonalistycznych, które pojawiają się w różnych częściach miast i gmin”.

PiS te propozycję ocenzurował. Napisał swoją, gdzie nie ma mowy o nacjonalizmie, ksenofobii i braku zgody na różnicowanie ludzi ze względu m.in. na kolor skóry czy ich orientację seksualną. PiS kategorycznie potępia zbrodnię na prezydencie Gdańska Pawle Adamowiczu i „wyraża swój bezwzględny sprzeciw wobec aktów terroru i agresji szerzących się w przestrzeni publicznej. Nie ma w niej miejsca dla jakiejkolwiek przemocy czy brutalizacji języka debaty politycznej”.

PiS wezwał do „prowadzenia z pełną determinacją działań zapobiegających objawom wszelkiej agresji w przestrzeni publicznej. Domaga się również bezwzględnego ścigania przestępstw motywowanych nienawiścią”.

– To smutne – ocenia Marek Łapiński, szef klubu KO.

Więcej w Wyborczej

Drzwi lubelskiego IPN szeroko otwarte m.in. dla działaczy ONR

2019/01/22
Adam Andruszkiewicz stał się symbolem otwartości rządzących na środowiska narodowców. Ale są instytucje, w których narodowcy pracują nie od dziś. W lubelskim IPN zajmują się edukacją dzieci i młodzieży. Historycy alarmują: ich przekaz kierowany do młodzieży może być groźny, rodzice powinni być na to wyczuleni. W lubelskim oddziale Instytutu Pamięci Narodowej, w Biurze Edukacji Narodowej (wcześniej Biuro Edukacji Publicznej), zatrudnionych jest kilka osób związanych/ wywodzących się ze środowisk narodowych. Pracami biura kieruje dr hab. Tomasz Panfil. To kontrowersyjny historyk z Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, który w jednej z gazet stwierdził, że „po agresji Niemiec sytuacja Żydów nie wyglądała bardzo źle”. Wcześniej zainteresowania naukowe doktora Panfila dotyczyły numizmatyki. Wszystko zmieniło się po nastaniu „dobrej zmiany”. Stał się wtedy specjalistą od historii najnowszej. Choć wcześniej nie zajmował się tą tematyką. Nie miał w dorobku znaczących publikacji na ten temat.
Zdaniem tych, którzy historią najnowszą zajmują się od lat, poglądy głoszone przez Tomasza Panfila bywają jednostronne i tendencyjne, zawierają błędy i manipulacje faktami. A to właśnie on, jako szef biura edukacji, decyduje o warsztatach, lekcjach, konkursach dla młodzieży; o zamawianych przez IPN „edukacyjnych” grach, gadżetach. Dr Panfil nie jest jedyny. Dawid Florczak, asystent prasowy lubelskiego IPN, od lat związany jest z narodowcami. W jednym z filmów, który znajdujemy na jego profilu na Twitterze, sam tak się właśnie przedstawia.

Florczak w latach 2014-2016 przewodził Akademickiemu Klubowi Myśli Społeczno – Politycznej „Vade Mecum”, działającemu na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim. Organizacja przez wielu nazywana jest kuźnią nacjonalistycznych kadr (kuratorem klubu był m.in. znany z prawicowych poglądów wojewoda lubelski, Przemysław Czarnek).

Współpracownikiem Tomasza Panfila jest od niedawna Bartłomiej Grzegorczyk z Lubelskiej Brygady ONR, „jedynka” Ruchu Narodowego w wyborach samorządowych 2014 roku. Również on działał w Akademickim Klubie „Vade Mecum”.

Edukacją w IPN zajmuje się też Adrian Lesiakowski. Na jego profilu na Facebooku można znaleźć m.in. wpis dotyczący wpływu UE na Polskę. „Tu chodzi o twarde jawne sterowanie z zewnątrz naszymi sprawami. Czy godzimy się na to jako naród? Czy nie umiemy swoich wewnętrznych spraw załatwiać samodzielnie? Jeśli nie, to nie jesteśmy żadnym narodem” – czytamy. Lesiakowski był koordynatorem programu Korpus Ochrony Pamięci.

Więcej w radiu TOK Fm

Orliński: Najgorsza zniewaga czy zniesławienie nie jest mową nienawiści

2019/01/22

Jeżeli „mowę nienawiści” będziemy definiować „wzorem innych krajów europejskich”, to hejt na Owsiaka nią nie jest. Hejterzy nie zwalczają go za to, że jest heteroseksualnym białym Polakiem płci męskiej w wieku średnim. To skandal, że prokuratura umorzyła postępowanie w sprawie ewidentnej groźby karalnej w postaci „aktów zgonu”, wystawionych przez skrajną prawicę m.in. Adamowiczowi. To jednak też nie była mowa nienawiści. Problemu upolitycznionej prokuratury nie rozwiążemy zaś żadną ustawą.

Problem nie w tym, że polskie prawo jest zbyt łagodne, tylko wprost przeciwnie. Gdyby sądy literalnie traktowały Art 212 kk (o zniesławieniu), nie można byłoby napisać, że minister prowadzi błędną politykę, że urzędnik jest niekompetentny, że dany reżyser robi kiepskie filmy, że gdzieś panuje korupcja (dopóki nie zapadną prawomocne wyroki).

Nie chcemy tego, więc prokuratura i sądy zwykle te wątpliwości rozstrzygają na korzyść wolności słowa. Nie podoba mi się to w niektórych przypadkach, ale podoba mi się jako ogólna zasada.

Jeśli bym coś tu zmieniał, to raczej złagodziłbym przepisy tak, żeby można je było ściślej egzekwować. Teraz zbyt wiele zależy od arbitralnych decyzji sędziów i prokuratorów.

Nie sądzę, że ustawa napisana w pośpiechu przez posłankę Pawłowicz czy posła Niesiołowskiego (a mamy jakiś inny Sejm?) poprawi ten stan rzeczy. Zamiast pisać nowe prawo, lepiej egzekwujmy już istniejące, by ograniczyć obecność zniewag, pomówień i gróźb karalnych.

I dodajmy, na litość boską, tę orientację seksualną do ustawowej definicji mowy nienawiści, because it’s 2019.

Cały tekst Wojciecha Orlińskiego w oko.press

Antysemicka animacja TVP Info o zbiórce WOŚP

2019/01/12

Podczas programu „Minęła 20” wyemitowano krótką animację, na której Hanna Gronkiewicz Waltz powołuje do życia kukiełkę Jerzego Owsiaka. Założyciel WOŚP organizuje zbiórkę pieniędzy, które następnie w całości do worów pakuje była prezydent Warszawy. Na banknocie o nominale 200 złotych widać symbol gwiazdy Dawida. Redakcja OKO.press zauważyła coś jeszcze… W programie Michała Rachonia „Minęła 20” (TVP Info) w wyemitowanym w 10 stycznia 2019 pokazano nowy odcinek animacji „plastusie”. Krótkie skecze wyśmiewające polityków (opozycji) pojawiają się tam regularnie. Tym razem TVP Info w swoim stylu przypomina, że zbliża się Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy.

W pierwszej scenie animacji widzimy kukiełkę przypominającą Hannę Gronkiewicz-Waltz, która zagląda do pustych skrzyń i waliz. Nie ma pieniędzy. Postanawia zatem uszyć sobie kolejną kukiełkę – Jerzego Owsiaka. Lalka, nakręcana kluczem, ożywa i zaczyna mówić: „cześć siema”. Następnie organizuje zbiórkę i przywozi Hannie Gronkiewicz-Waltz kupę pieniędzy.

Dwustuzłotówka leżąca na stosie banknotów ma narysowany symbol – gwiazdę Dawida. Dokładnie w miejscu, w którym na prawdziwych dwustuzłotówkach znajduje się symbol trójkąta.

Stowarzyszenie Otwarta Rzeczpospolita wystąpiło do Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji z prośbą o przyjrzenie się animacji wyemitowanej w TVP.

Więcej w oko.press

Wrocław wprowadzi do szkół lekcje o tolerancji i wielokulturowości

2019/01/12

Nowe władze miasta pracują nad wdrożeniem w szkołach programu antydyskryminacyjnego, zapobiegającego szerzeniu się w mieście rasizmu, szowinizmu i ksenofobii. – Nauczymy dzieci, że inny wcale nie oznacza gorszy – zapowiada wiceprezydent Wrocławia Renata Granowska. „Wzbogacenie programów edukacji międzykulturowej w szkołach o możliwość spotkania z przedstawicielami różnych kultur w ramach projektu Światowy Wrocław” to jedno ze 100 zadań, których wdrożenie w ciągu pierwszych 100 dni swoich rządów zapowiedział prezydent Jacek Sutryk. Za przygotowanie i realizację zadania odpowiada wiceprezydent Renata Granowska: – Chcemy nie tylko poszerzać wiedzę wrocławskich uczniów o innych kulturach i krajach, tłumaczyć im historyczną wielokulturowość Wrocławia, ale przede wszystkim uczyć ich, że inny nie znaczy gorszy.

Pierwszym elementem programu będą spotkania uczniów (przede wszystkim podstawówek) z obcokrajowcami, którzy opowiedzą im o swoich krajach i kulturze.

Granowska: – Do każdego z dyrektorów, ale również do przedstawicieli uczniowskich samorządów, wystąpię z osobistym pismem, zachęcając do udziału w inicjatywie, z wyjaśnieniem, jak ważna jest to kwestia. Jeśli chodzi zaś o zapewnienie prelegentów do takich zajęć, zwrócę się do przedstawicieli mniejszości i funkcjonujących we Wrocławiu konsulatów. Wszystko dlatego, że chodzi nam o realne działania i wciągnięcie w nie jak największej liczby uczniów, a nie o program, który będzie funkcjonował sam dla siebie, wyłącznie na papierze.

Więcej w Wyborczej

Łódź uczciła zamordowanych Romów

2019/01/11

Przy dawnej Kuźni Romskiej znajdującej się na terenie historycznego Litzmannstadt-Getto odbyła się wczoraj uroczystość upamiętniająca śmierć Romów – ofiar okupacji niemieckiej, którzy zginęli podczas likwidacji getta. – Obóz Cygański na terenie łódzkiego Getta zainicjowany został przez Niemców w Listopadzie 1941 roku. Przywieziono wówczas tutaj ponad 5 tys. osób, wśród nich ponad połowę stanowiły dzieci – mówi Joanna Podolska, dyrektor Centrum Dialogu im. Marka Edelmana w Łodzi. – Przywiezieni do Łodzi Romowie zostali umieszczeni w zaledwie kilku kamienicach na terenie Getta i całkowicie pozbawieni jakichkolwiek środków do życia. Po niedługim czasie doprowadziło to do wybuchu epidemii tyfusu, która zaczęła dziesiątkować społeczność, ponad 700 osób zostało pochowanych na łódzkim cmentarzu żydowskim. W styczniu 1942 roku Niemcy postanowili zlikwidować ten obóz i 4300 osób zostało wywiezionych do Chełmna nad Nerem i tam zamordowanych – dodaje.

Na wczorajszej uroczystości, obok przedstawicieli władz urzędu wojewódzkiego i urzędu miasta, obecny był abp Grzegorz Ryś, metropolita łódzki, który oddał hołd pomordowanym i zapalił znicz pamięci. W uroczystościach wzięli udział także przedstawiciele Romów oraz mniejszości żydowskiej, zamieszkującej Łódź.

Źródło: więź.com.pl

Parada Równości 8 czerwca

2019/01/10

Parada Równości 2019 w Warszawie odbędzie się w sobotę 8 czerwca 2019 roku. Kolorowy marsz po raz 19. przejdzie ulicami Warszawy, by szerzyć idee wolności, równości i tolerancji. To największe tego typu wydarzenie w Polsce. W tym roku już po raz 19. kolorowy marsz przejdzie ulicami stolicy. ,,Początkowo niewielka manifestacja stała się z czasem najważniejszym świętem wszystkich osób, dla których wolność, równość i wzajemna tolerancja stanowią wartości nadrzędne – czytamy na stronie Fundacji Wolontariat Równości, która jest organizatorem marszu.

Tegorocznej imprezie będą towarzyszyć motywy kosmiczne. Oprócz przemarszu ponownie zobaczymy Miasteczko Równości zrzeszające organizacje pozarządowe i podmioty komercyjne. W tym roku po raz pierwszy zostanie utworzona specjalna strefa dla dzieci. „To odpowiedź na prośby wielu rodziców, którzy chcą w sposób przystępny tłumaczyć swoim dzieciom o co walczymy” – tłumaczy Julia Maciocha, prezeska Fundacji Wolontariat Równości. W Tygodniu Równości czekają nas warsztaty, debaty, pokazy filmowe, mecze i koncerty. Będzie się działo!

Więcej na warszawa.naszemiasto.pl

Kuriozalne ogłoszenie rady osiedla. „Nie będzie ośrodka dla uchodźców”.

2019/01/09

Stegny huczą od plotek, że w jednym z lokali powstanie ośrodek dla uchodźców. Rada osiedla zaczęła uspokajać mieszkańców, rozwieszając kuriozalne ogłoszenia. Ktoś dołączył cytaty z Ewangelii. „Drodzy sąsiedzi, pogłoski o planach przeznaczenia pomieszczenia na ul. Soczi 6 dla potrzeb uchodźców są nieprawdziwe. Rada Osiedla” – takie wywieszki pojawiły się dwa dni przed Świętem Trzech Króli na klatkach schodowych kilkunastopiętrowych bloków na Stegnach. Były zasiedlane na początku lat 70., dziś mieszkają tam głównie starsi ludzie. Choć jest też coraz więcej młodych.

W poniedziałek krążyliśmy między blokami przy ulicach o światowych nazwach: Batumi, Soczi, Kaukaskiej. Większość zagadniętych przechodniów słyszała o sprawie. – Na osiedlu to teraz główny temat. Nie wiem, czym się ludzie tak bulwersują. Gdyby to miały być tylko kobiety i dzieci, to w czym problem? – dziwi się starszy mężczyzna spacerujący z psem.

– To plotki. Nie będzie żadnych uchodźców. I dobrze! Bo mogą skrzywdzić dzieci – stwierdza kobieta z dzieckiem w wózku.

– Nie mam nic przeciw uchodźcom. Jeśli jednak ktoś miał pomysł, żeby urządzić tu dla nich ośrodek, należało najpierw skonsultować to z mieszkańcami. Teraz obawy są podsycane. Starsi ludzie są przerażeni – opowiada młoda dziewczyna.

– Ja już nie rozmawiam z moimi przyjaciółkami, tak bardzo są nastawione przeciwko uchodźcom. A czym oni różnią się od nas? Przez 30 lat pracowałam jako pielęgniarka, serce mi się kraje, kiedy widzę tych ludzi płynących do Europy małymi łódeczkami, ginących na morzu – mówi starsza kobieta.

Katarzyna, lat 36, matka trójki dzieci: – Gdyby na osiedlu powstał klub do integracji z uchodźcami, chętnie posłałabym tam dzieci. Bo integracja wzbogaca.

Więcej w Wyborczej

Napadli 16-latka bo miał za długie włosy i za wąskie spodnie

2019/01/09

Dwaj młodzi mężczyźni napadli 16-latka w miejskim autobusie. Grozili mu nożem, kopali, a wcześniej odcięli drogę do kierowcy. Na koniec wyrwali drzwi i uciekli. – Ludzie patrzyli przez okno i myśleli tylko o sobie – komentuje chłopak. Janek, 16-letni uczeń pierwszej klasy liceum na Targówku, około godz. 15.30 w ostatni czwartek jechał autobusem linii 145 w kierunku ronda Wiatraczna. Zajął miejsce na końcu przegubowca. Na przystanku przy ul. Szwoleżerów w Ząbkach dosiadło się do niego dwóch mężczyzn. – Zaczęli mnie wyzywać od „pedałów”, „debili”, „ciot”. Na początku nie zwracałem uwagi i miałem to gdzieś. Myślałem, że się przed sobą popisują. Nagle jeden z nich wyciągnął nóż, a drugi poszedł do przodu autobusu, żeby zablokować mi drogę ucieczki do kierowcy – opowiada licealista. Według jego relacji napastnicy mieli jakieś 18-19 lat. Byli ubrani w dresy, jeden z nich nosił czapkę z daszkiem z napisem „Praga” i znaczkiem Legii Warszawa.

Janek nie wiedział, co zrobić. Milczał, nie odpowiadał na wulgarne zaczepki. Nagle jeden z mężczyzn mocno kopnął go w nogę, a drugi groził mu m.in. słowami: „Zaraz ci wy…, pedale j…”, „Oddawaj telefon, bo ci zap…lę”. Uważa, że padł ich ofiarą, bo nie podobała im się jego fryzura i ubranie. – Mam dość długie włosy, chodzę w obcisłych spodniach. Stąd wyzwiska – twierdzi.

Policjanci na przystanek Rafii przed skrzyżowaniem ul. Chełmżyńskiej i Marsa blisko Gocławka przyjechali kilka minut później. Zabrali ucznia do radiowozu, przez chwilę szukali sprawców po okolicy, po czym odwieźli Janka do domu. Tego samego dnia pojechał z tatą do komisariatu, żeby złożyć zeznania.

Janek podkreśla, że autobusem jechało ponad 15 osób. – Ludzie popatrzyli sekundę i odwracali wzrok. Trochę przykre, bo gapili się przez okno i myśleli tylko o sobie. Tylko na koniec podeszła do mnie jedna starsza pani, chciała jakoś pomóc, uspokoić mnie. Myślała, że jesteśmy kolegami i wybuchła między nami sprzeczka – dodaje uczeń liceum.

Więcej w Wyborczej

Czaputowicz broni narodowca z rządu przed Żydami…

2019/01/07

„Polska jest państwem suwerennym i rząd ma prawo decydowania” – tak minister spraw zagranicznych Jacek Czaputowicz bronił wejścia narodowca Adama Andruszkiewicza do rządu przed krytyką ze strony organizacji żydowskich. Tyle że suwerenności Polski nikt nie kwestionuje. OKO.press wyjaśnia ministrowi czego nie zrozumiał. Adam Andruszkiewicz, były prezes Młodzieży Wszechpolskiej, został powołany na stanowisko wiceministra cyfryzacji 28 grudnia 2018. Jak pisaliśmy wówczas w OKO.press, Andruszkiewicz nienawidzi muzułmańskich uchodźców, środowiska LGBT i Donalda Tuska, ale wychwala Donalda Trumpa.

Nie jest też jasne, jakie ma kompetencje – przedstawiciele rządu mówili głównie o tym, że Andruszkiewicz jest bardzo popularny w mediach społecznościowych (jeśli to ma być kryterium, to znany youtuber Sylwester Wardęga powinien zostać premierem).

List AJC skomentował w radiu RMF FM w sobotę 5 grudnia minister spraw zagranicznych prof. Jacek Czaputowicz. W tym samym wywiadzie minister uznał Donalda Tuska za „nieformalnego reprezentanta Niemiec” oraz stwierdził, że „na pewno nie jest reprezentantem Polski”. (OKO.press pisało o tym tu).

Te słowa odbiły się szerokim echem – przykrywając równie kuriozalną wypowiedź ministra w sprawie posła Andruszkiewicza, od niedawna jego kolegi z rządu.

Minister Czaputowicz mówił: „Myślę, że mamy tutaj do czynienia z nominacją na stanowisko wiceministra posła, który zdobył pewne poparcie, i nie będzie ingerencji ze strony innych państw w proces wewnętrzny Polski. Myślę, że nie ma tego zagrożenia. (…) Polska jest państwem suwerennym.

Sama w wyniku procesu wyborczego wybiera swoje władze, te władze reprezentują społeczeństwo i rząd ma prawo do decydowania, kto będzie zasiadał na stanowiskach związanych z rządem, czyli wiceministrów”. „Stanowcza odpowiedź szefa MSZ” — ucieszył się natychmiast prorządowy portal wPolityce.pl. OKO.press musi zauważyć, że odpowiedź jest co prawda stanowcza, ale zupełnie nie na temat.

Więcej w oko.press

Czy Polska wydali czeczeńskiego blogera i skaże go na tortury?

2019/01/05

Polska wszczęła postępowanie w sprawie zobowiązania do powrotu do kraju Tumsu Abdurachmanowa, czeczeńskiego blogera, krytyka reżimu Ramzana Kadyrowa, a także jego osobistego wroga. Zdaniem obrońców praw człowieka odesłanie aktywisty do Rosji to narażenie go na tortury, a niewykluczone, że także na śmierć. W listopadzie 2015 r., jeszcze jako zastępca dyrektora przedsiębiorstwa telekomunikacyjnego Elektroswiaz, w drodze do pracy zetknął się przypadkowo z Islamem Kadyrowem, ówczesnym szefem administracji czeczeńskiego prezydenta Ramzana Kadyrowa. Kadyrowowi nie spodobała się długa broda Tumsu, a także karykatury na duchowieństwo republiki, które miał w telefonie (został przeszukany).

Podczas dalszego przesłuchania zarzucono mu kierowanie sektą religijną i postawiono przed wyborem: ucieczka, a w razie złapania śmierć lub sprowadzenie do kierownictwa republiki wszystkich członków sekty. A ponieważ żadnej sekty nie było, Tumsu z rodziną zdecydował się opuścić Czeczenię. Najpierw szukał schronienia w Gruzji, a kiedy odmówiono mu statusu uchodźcy, przyleciał do Polski. W międzyczasie w Czeczenii wszczęto przeciwko niemu śledztwo w sprawie udziału w walkach po stronie Państwa Islamskiego, choć stemple w paszporcie Tumsu świadczą o tym, że w tym okresie nie mógł być w Syrii.

Już za granicą Abdurachmanow rozpoczął aktywną działalność blogerską. Dziś jest jednym z najbardziej znanych i konsekwentnych krytyków reżimu Ramzana Kadyrowa. W 2017 roku Aleksiej Nawalny umieścił go w swojej dziesiątce najlepszych youtuberów Rosji. Filmy Abdurachmanowa oglądają miliony i tym samym dowiadują się o zbrodniach i bezprawiu czeczeńskich władz.

1 grudnia 2017 roku Urząd ds. Cudzoziemców odmówił Czeczenowi udzielenia ochrony, bo nie uwierzył w jego opowieść. Według Szefa Urzędu Rafała Rogali, wszczęcie postępowania karnego przeciwko Tumsu nie oznaczało, iż został uznany za winnego. Urząd zasugerował też, że Czeczen nie zrobił wszystkiego, by dowieść swojej niewinności, nie zawiadomił oficjalnie czeczeńskiej prokuratury o stemplach w paszporcie. Poza tym prokuratura mu w końcu odpisała, a czeczeński sąd rozpatrywał skargę złożoną przez jego adwokata, więc skąd pewność, że sprawa będzie prowadzona w sposób niezgodny z prawem?

20 grudnia bloger otrzymał od straży granicznej zawiadomienie o wszczęciu postępowania w sprawie zobowiązania do powrotu. 4 stycznia miał się stawić na przesłuchanie w jednostce Straży Granicznej, ale tego nie zrobił w obawie o swoje bezpieczeństwo. – Zbyt duże ryzyko, że mnie zatrzymają i deportują. Na decyzji Straży Granicznej jest napisane, że znajduję się w bazie osób niepożądanych na terytorium RP – tłumaczy swoją decyzję.

Petycję z żądaniem niewysyłania Tumsu do Czeczeni można podpisać na portalu naszademokracja.pl

Więcej w tekście L. Annanikowej w Gazecie Wyborczej

Oświadczenie AJC ws. nominacji Andruszkiewicza

2019/01/05

Z zaniepokojeniem przyjęliśmy decyzję o powołaniu Pana Posła Adama Andruszkiewicza na stanowisko sekretarza stanu w Ministerstwie Cyfryzacji. W latach 2015-2016 Pan Andruszkiewicz był Prezesem Młodzieży Wszechpolskiej, ruchu znanego z nacjonalistycznej doktryny, który kontynuuje tradycję międzywojennej organizacji studenckiej o tej samej nazwie. W swojej „Deklaracji ideowej” z 1931 r. Młodzież Wszechpolska twierdziła, że „Żydzi są grupą rasowo obcą”, a „wytyczną […] polityki polskiej wobec Żydów winna być kulturalna, polityczna i gospodarcza izolacja oraz najdalej idące zmniejszenie ich liczby w Państwie”. Polityczne dziedzictwo ruchu, który otwarcie głosił idee rasistowskie i propagował dyskryminację na tle etnicznym na uniwersytetach – jak to czyniła Młodzież Wszechpolska w latach trzydziestych – rodzi poważne pytania dotyczące jego dzisiejszej obecności w sferze publicznej.

„Kiedy najnowsze badania opinii publicznej na temat antysemityzmu pokazują, jak poważnym problemem jest jego poziom w Europie, zwalczanie mowy nienawiści w Internecie staje się kluczowym zadaniem. Decyzja o powołaniu byłego prezesa organizacji nacjonalistycznej na wiceministra ds. cyfryzacji zaskakuje, szczególnie w świetle ostatnich sondaży, które pokazują, że antysemityzm w cyberprzestrzeni jest dla Europy rosnącym zagrożeniem. Chcemy wierzyć, że polskie organy ścigania będą podejmować działania w odpowiedzi na mowę nienawiści i podżeganie do nienawiści w Internecie” – powiedziała Agnieszka Markiewicz, dyrektor warszawskiego biura AJC Central Europe.

AJC zwraca również uwagę na wyniki raportu opublikowanego w grudniu zeszłego roku przez Agencję Praw Podstawowych Unii Europejskiej (FRA): coraz więcej Żydów w Europie nie czuje się dziś bezpiecznie w swoich krajach. Co najmniej osiemdziesiąt procent twierdzi, że antysemityzm jest poważnym problemem, ale władze nie podejmują kroków, które skutecznie przeciwdziałałyby temu zjawisku. Dotyczy to również Internetu, w którym prawie 90% polskich Żydów dostrzega więcej antysemityzmu niż to miało miejsce poprzednio (większy odsetek odnotowano tylko we Francji). Warto też zauważyć, że 77 proc. ankietowanych w Polsce uważa antysemityzm w życiu politycznym za problem – i pod tym względem Polskę „wyprzedza” tylko Wielka Brytania.

04.01.2019, Warszawa

AJC Central Europe jest częścią sieci 33 biur AJC zlokalizowanych na całym świecie i obejmuje swym zasięgiem Czechy, Estonię, Litwę, Łotwę, Polskę, Słowację i Węgry. We współpracy z lokalnymi społecznościami żydowskimi promujemy wartości demokratyczne i partnerstwo transatlantyckie, wzmacniamy więzi między państwami Europy Środkowej
i Izraelem oraz przeciwstawiamy się antysemityzmowi i ekstremizmowi.

Początek procesu ws. delegalizacji Stowarzyszenia „Duma i Nowoczesność”

2019/01/04

Wniosek o delegalizację stowarzyszenia Duma i Nowoczesność, którego członkowie wiosną 2017 roku uczestniczyli w sfilmowanych przez dziennikarzy TVN24 obchodach rocznicy urodzin Adolfa Hitlera, rozpatruje dzisiaj od rana Sąd Rejonowy w Gliwicach. O rozwiązanie stowarzyszenia, którego siedziba mieści się w Wodzisławiu Śląskim, wnioskował w połowie lutego ubiegłego roku starosta wodzisławski. Do postępowania zmierzającego do delegalizacji Dumy i Nowoczesności włączyła się także Prokuratora Okręgowa w Gliwicach, prowadząca śledztwo w sprawie propagowania nazistowskiego ustroju w postaci zorganizowania obchodów urodzin Hitlera.

Jej przedstawiciel, prokurator Jacek Pańczyk, ocenił w rozmowie z dziennikarzami, że w działalności stowarzyszenia doszło do „rażącego naruszenia prawa” poprzez propagowanie ideologii nazistowskiej. – Nie ma możliwości oddzielenia działalności stowarzyszenia od działania jego członków, którzy uczestniczyli w obchodach – dodał Pańczyk. Na piątek sąd zaplanował przesłuchanie czworga świadków, jednak jeden się nie stawił. W sądzie obecni byli przedstawiciele starosty wodzisławskiego, gliwickiej prokuratury, a także kuratorka stowarzyszenia Duma i Nowoczesność Joanna Wojas-Pawlak i przewodniczący stowarzyszenia Mateusz S. – To, co każdy z nas robi w swoim czasie prywatnym, jest w jego gestii, więc tutaj nie ma możliwości w ogóle wiązać tego z działalnością stowarzyszenia, które do tej pory w żaden sposób nie propagowało treści, które byłyby niezgodne z prawem” – mówiła Wojas-Pawlak.

Więcej na tvn24.pl