200 tys. młodych Polaków codziennie zażywa „porcji chamstwa”. Znajdują ją na portalu Chamsko.pl, gdzie wśród wulgarnych i poniżających ludzi obrazków są treści antysemickie i rasistowskie.

Na Facebooku serwis polubiło w ciągu niecałego roku niemal 87 tys. osób. Strona gwałtownie zyskuje na popularności, w ciągu godziny potrafi ją „zalajkować” kilkadziesiąt osób. Niedawno w wywiadzie dla serwisu Mamstartup.pl serwis pochwalił założyciel jednego z najpopularniejszych portali tego typu Kwejk.pl Dymitr Glouchtchenko. – Szacunek (…) Wykorzystali mechanizm, znaleźli swój target i mają bardzo porządne staty – stwierdził.

Właściciele podają, że codziennie portal odwiedza 200 tys. użytkowników. Mają od 18 do 25 lat – licealiści i studenci. Obejrzeliśmy wybrane profile osób, które polubiły chamsko.pl – wśród innych swoich facebookowych „lajków” mają strony o gotowaniu, serialach, bajkach i innych codziennych sprawach. Normalni ludzie.

Ale to właśnie oni potrzebują „codziennej porcji chamstwa” (to motto portalu). Zdjęć typu: starsza pani z komórką i podpisem „dzwonię, żeby ci wpier…”, wulgarnego języka, niesmacznych żartów, poniżających kobiety i katolików. Oraz obrazków o treściach rasistowskich, antysemickich i ksenofobicznych.

Portal obserwowaliśmy przez kilkanaście dni. Znaleźliśmy dziesiątki rysunków, fotomontaży i filmików przepełnionych językiem nienawiści. Np. „Z okazji Dnia Kobiet jebać żydów”, „Ile czasu Murzynka robi kupę? 9 miesięcy”, „Kiedy Rom najwydajniej pracuje? Po śmierci, jako dym z pieca napędzający turbiny”, „Czym różni się harcerz od żyda? Harcerz wraca z obozu”.

Serwis nie ponosi odpowiedzialności

Chamsko.pl działa jak inne serwisy z filmami, fotomontażami i grafikami wrzucanymi przez internautów – każdy zarejestrowany użytkownik może udostępnić tam treści, by wspólnie się pośmiać. Obrazki można polecać innym na Facebooku. Pod antysemickimi żartami jest informacja, że podzieliło się nimi setki osób, czasem ponad tysiąc.

Codziennie na stronę główną Chamsko.pl trafia ok. dziesięciu nowych pozycji. Użytkownicy wrzucają je najpierw do tzw. poczekalni. Jak tłumaczą właściciele, automatycznie śledzone są statystyki odsłon poszczególnych rysunków i najpopularniejsze z nich są przerzucane na stronę główną. Podobno bez ingerencji człowieka – ocenia to program według popularności obrazków.

Portal korzysta z serwerów w Niemczech. Zabezpiecza się stosowaną powszechnie klauzulą na dole strony: „Administracja serwisu nie ponosi odpowiedzialności za materiały publikowane przez użytkowników” wraz z radą, że treści łamiące prawo można zgłaszać do administratora, a ten może je usunąć. W czasie, kiedy pracowaliśmy nad materiałem, nie zniknął żaden z zauważonych przez nas rasistowskich wpisów.

Ten ściek to nasze hobby

Właściciele Chamsko.pl z oporami przyznają się do portalu. Na stronie nie ma informacji, kim są. Obsługą techniczną zajmuje się agencja reklamowa z Poznania, firma Networkcenter. Pracownik, którego kilkakrotnie prosiliśmy o skontaktowanie z osobą odpowiedzialną za portal, nie przedstawiał się i unikał podania informacji. Po tygodniu przyznał, że jest właścicielem Networkcenter i także portalu Chamsko.pl.

To urodzony w 1990 r. Paweł Niedźwiecki, który od kilku lat zajmuje się internetowym biznesem. Prowadzi m.in. bloga, w którym przyznaje, że posiada także jeden z największych w Polsce warezów (w żargonie komputerowym zbiorcze określenie rozmaitego rodzaju produktów komputerowych czy licencji, rozpowszechnianych nielegalnie – za Wikipedią).

Niedźwiecki nie chciał rozmawiać o Chamsko.pl. Odesłał do swojego współpracownika, który ma odpowiadać za portal. Ten nie podał nazwiska, bo stwierdził, że temat, na jaki rozmawialiśmy, może postawić go w złym świetle. Przez kilkadziesiąt minut tłumaczył nam jednak z zapałem, dlaczego w publikowaniu na Chamsko.pl antysemickich i rasistowskich żartów nie ma niczego złego. Stwierdził m.in., że:

>> prawnicy zapewnili firmę, że klauzula o nieponoszeniu odpowiedzialności zwalnia z niej właściciela;

>> wszystkie osoby, pracujące przy portalu, są przeciwne szerzeniu nienawiści;

>> właściciel nie ma wpływu na to, co wrzucają internauci, on tylko udostępnia przestrzeń, którą inni wykorzystują;

>> dobrze, że jest specjalne miejsce w sieci, w którym takie treści znajdują ujście – dzięki temu nie plączą się w innych miejscach;

>> jeśli uznać, że Networkcenter szerzy język nienawiści, to taką samą winę ponosi Facebook, na którym można promować te filmiki, a także dostawca internetu i operatorzy komórkowi, jeśli ktoś korzysta z Chamsko.pl przez telefon;

>> jak sama nazwa serwisu wskazuje, jego ideą jest to, by wrzucać tam chamskie żarty;

>> prowadzenie portalu ma charakter hobbystyczny i właściciel niewiele na nim zarabia.

 

W realu nikt by się nie śmiał

Dlaczego tylu młodych Polaków świetnie bawi się przy lekturze rasistowskich żartów?

– Oni często w ogóle nie wiedzą, do jakich wydarzeń te dowcipy się odwołują. Z badań nad znajomością historii najnowszej, prowadzonych m.in. przez Muzeum II Wojny Światowej czy TNS OBOP, wynika, że młodzi Polacy słabo ją znają i mają do niej obojętny stosunek – mówi Filip Pazderski z Instytutu Spraw Publicznych. – Podobno młodzi warszawiacy, którzy umawiają się przy pomniku prezydenta Starzyńskiego na Placu Bankowym, mówią: spotkajmy się pod „żółwikiem” [ze względu na kształt pomnika – red.]. Nie mają pojęcia, kim był ten człowiek. Czy winy szukać w dorosłych? Oni też mają słabo przepracowany problem trudnych relacji polsko-żydowskich w XX w. Dopiero od niedawna temat ten pojawia się w kulturze i literaturze naukowej, wzbudzając dyskusje publiczne. Starsi Polacy najpierw musieliby sami uporać się z przeszłością, by uczyć młodsze pokolenie i wymagać od niego.

Katarzyna Szymielewicz, szefowa fundacji Panoptykon, zaznacza, że język nienawiści nie jest niczym nowym w naszym społeczeństwie. – Stał się tylko bardziej widoczny. Dzięki internetowi to, co kiedyś pozostawało w sferze prywatnej, dziś z łatwością może być prezentowane publicznie. Najwyraźniej jeszcze nie wynosimy standardów sztuki dyskutowania ze szkoły ani z domu – twierdzi.

Łatwość, z jaką w sieci przychodzi nam agresja i nienawiść, socjologowie internetu tłumaczą tzw. efektem odhamowania online, opisanym przez amerykańskiego psychologa Johna Sulera. – Przekraczamy granicę, której w realnym świecie byśmy nie przekroczyli. Sprzyja temu anonimowość, brak autorytetów w sieci, poczucie bezkarności i wzmocnienie ego biorące się stąd, że z wirtualną rzeczywistością obcujemy w samotności – wyjaśnia Maria Cywińska, socjolog internetu.

Podkreśla też, że żart internetowy rządzi się własnymi prawami. – To wyśmiewanie spraw, z których w prawdziwym życiu nie śmiejemy się, bo nie pozwalają na to normy społeczne. Albo dlatego, że dopiero zamienione w obrazek stają się zabawne. Internet zwiększa dystans, osłabia świadomość, że naszą wypowiedzią lub żartem dotykamy prawdziwego człowieka – dodaje.

Czy internet to lustro, w którym odbijają się frustracje ludzi, czy również katalizator tych ksenofobicznych postaw?

Walkę z mową nienawiści w sieci podjął szef MSZ Radosław Sikorski. Jego prawne potyczki z wydawcą „Wprost”, na którego forum pojawiały się antysemickie wpisy, skończyły się niedawno ugodą. Sikorski twierdzi, że wydawca przyznał, iż naruszono dobra osobiste ministra. Ale taki finał jest wyjątkiem. Prokuratura przyznaje, że umarza 80 proc. tego rodzaju spraw. – Za nawoływanie do nienawiści grozi więzienie. Ale prokuratorzy zbyt często oceniają, że szkodliwość takich czynów jest niewielka. A to odbierane jest jako przyzwolenie. Najprawdopodobniej przypadek Chamsko.pl zgłosimy do prokuratury – zapowiada Maria Kordalewska z Otwartej Rzeczpospolitej, stowarzyszenia przeciw antysemityzmowi i ksenofobii.

 

 

 
Eksperci o Chamstwo.pl
Maria Kordalewska, Otwarta Rzeczpospolita, stowarzyszenie przeciw antysemityzmowi i ksenofobii

– Treści publikowane w tym serwisie w naszym odczuciu nawołują do nienawiści, za co kodeks karny przewiduje nawet karę pozbawienia wolności. Zwalczanie mowy nienawiści jest trudne, bo zbyt często nie doceniamy ich szkodliwości społecznej i nie reagujemy. Zbyt często, naszym zdaniem, prokuratorzy oceniają, że szkodliwość takich czynów jest niewielka i nie podejmują interwencji lub umarzają sprawy. A to jest odczytywane jako przyzwolenie i w konsekwencji w sieci coraz częściej stykamy się z coraz brutalniejszymi formami mowy nienawiści. Ponadto, przestępstwa w sieci, także język nienawiści, szczególnie trudno ścigać, bo giną w zalewie informacji, a ich autorzy pozostają zwykle anonimowi. Mimo to, nie rezygnujemy i przestępstwa z nienawiści, także te w sieci, piętnujemy i zgłaszamy do prokuratury, bo brak na nie reakcji oznaczałby przyzwolenie. Najprawdopodobniej ten przypadek zgłosimy do prokuratury. Ale nie mniej ważne jest zrozumienie i wrażliwość mediów na zło mowy nienawiści. Dziękujemy „Metru”, że ma taką wrażliwość i podejmuje ten nieatrakcyjny problem.

Jacek Żakowski, publicysta „Polityki”, autor tekstu „Chamstwo hula po internecie”

– W tej dyskusji musimy brać pod uwagę dwie wartości: wolność wypowiedzi i ochronę dóbr osobistych człowieka. Z ochroną wolności słowa, w imię której ktoś znieważa bądź namawia do nienawiści wobec innych powinnyśmy przyjąć zasadę jak z prostytucją – karać tych, którzy na tym zarabiają.

Internet w Polsce to wciąż Dziki Zachód. Dopiero szukamy zasad gry i przepisów, które ochronią interesy wszystkich stron. W tym chaosie nie możemy jednak zatracić wyraźniej granicy pomiędzy dobrem i złem. Najbardziej niebezpieczne według mnie jest stosowanie podwójnych standardów przez koncerny medialne, które jednocześnie walczą z nienawiścią, ale też dopuszczają takie treści np. w komentarzach na swoich stronach. Nie da się do obiadu być uczciwym, a po południu łajdakiem.

Rozumiem jednak, że są w internecie portale, w którym ujście znajdują najniższe emocje. Kiedyś dzieciaki swoje frustracje wyładowywały w napisach na ścianach łazienek i spotykały się w spelunach. Dziś są one w sieci. Ale niech to chamstwo nie wlewa się do opiniotwórczych mediów, bo to będzie niebezpieczne.

Roman Giertych, były wicepremier, adwokat prowadzący m.in. sprawę ministra Sikorskiego przeciwko antysemickim wpisom

Negatywne emocje w internecie narastają, bo osoby, które je upubliczniają swoją bezkarnoscią czują się wzmocnione. Wolność osobista człowieka kończy się tam, gdzie narusza ona wolność drugiej jednostki. Nie wolno więc ignorować tych treści w imię swobody wypowiedzi, bo kończy się to nawoływaniem do nienawiści. A to jest zaprzeczeniem wolności.

Administratorzy na swoją obronę wykorzystują artykuł 14 z ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną, który mówi, że nie ponosi odpowiedzialności za przechowywane dane ten, kto nie wie o ich bezprawnych charakterze. Głęboko nie zgadzam się z interpretacją tego przepisu, która czyni język nienawiści bezkarnym. Dlatego w sprawie Radosława Sikorskiego dążę, by tego typu praktyka była weryfikowana przez sąd.

Katarzyna Szymielewicz, prezes fundacji Panoptykon

Podstawową drogą walki z językiem nienawiści powinien być sąd, który jest w stanie zważyć takie wartości, jak ochrona dobrego imienia i wolność słowa. Wolność wypowiedzi nie jest prawem absolutnym. Jeśli narusza prawa innych osób, to zazwyczaj oznacza, że jej granice zostały przekroczone. Jednak sądy działają wolno. Dlatego polskie prawo nakłada na dostawców usług internetowych obowiązek szybkiego reagowania na zgłoszenia pokrzywdzonych użytkowników. Innych narzędzi już nie potrzebujemy.

Jakub Śpiewak, fundacja Kid Protect

– Przeszedłem długą drogę od radykalnego zwolennika walki z językiem nienawiści do zrozumienia, że w tej walce ucierpieć można inna wartość – wolność wypowiedzi. Jeśli w imię słusznej sprawy będziemy takie strony cenzurować, może to doprowadzić do nadużyć i ograniczenia swobody wypowiedzi. Dziś bardziej niż na sądowej walce zależy mi więc na społecznym zaangażowaniu w edukowanie Polaków, dlaczego takie treści są niebezpieczne i niedopuszczalne. Dziś młodzi ludzie bez zastanowienia mówią do siebie „Ty Żydzie”, „Ty pedale”, gdy chcą obrazić. Moją wiarę w interwencje prawne osłabia też fakt, że próby zainteresowania organów ścigania zwykle nie przynoszą efektów

 

Źródło: Metro

http://www.emetro.pl/emetro/1,85651,11462684,Bo_Polak_w_sieci_potrzebuje_chamstwa.html?as=2&startsz=x