Polska wersja strony angielska wersja strony
   

Otrzymuj najnowsze informacje!
Zapisz sie do Newsletter

Antysemityzm w majestacie prawa

11.11.2009

 

„Wolność słowa tylko dla Żydów i koszernoposłusznych? 20 lat żydowskiej manipulacji słowem i retoryki talmudycznej”. W kwietniu, w Dzień Pamięci o Holocauście, z afiszem o tej treści stała na placu przed stacją metra Centrum kobieta. Wymienione antysemickie hasła nikogo nie obrażają - stwierdził w tym tygodniu sąd.- Powoływanie się na wolność słowa w tym przypadku to nieporozumienie - mówi Paula Sawicka, prezes Otwartej Rzeczpospolitej.

 

Zobacz, co wcześniej pisaliśmy o sprawie

 

W maju Krzysztof Czubaszek, naczelnik wydziału kultury w Śródmieściu, opowiadał dziennikarzom „Gazety Wyborczej”, że przed pikietującą stało dwóch policjantów i jeszcze jedna osoba. Okazało się, że była to obywatelka Izraela pochodzenia polskiego. Przyjechała do Warszawy na obchody ważnego dla niej święta. Czuła się urażona hasłami, na które natknęła się przez przypadek. Funkcjonariusze nie chcieli przyjąć od niej zawiadomienia, bo nie była Polką. Krzysztof Czubaszek wyjął swój dowód osobisty. A kiedy policjanci stwierdzili, że kobieta z plakatami prawa nie łamie, złożył zawiadomienie do prokuratury. Prokurator, powołując się m.in. na wolność słowa, sprawę umorzył. Wczoraj sąd rozpatrywał zażalenie pana Krzysztofa.

- Wolność słowa nie może służyć do prezentowania treści antysemickich - mówił przed sądem Czubaszek. - Tamtędy przechodzą tysiące ludzi, wszyscy to czytają. Oddziaływanie tej kobiety jest ogromne. A treści na jej plakatach według mnie mają wydźwięk antysemicki.

Sędzia odrzuciła zażalenie na postanowienie prokuratury. Argumentowała, że znieważenie musi mieć charakter obiektywny, to nie może być subiektywne odczucie. To kończy sprawę. - Te hasła obrażają oprócz mnie także innych. To nie jest tylko moje subiektywne odczucie - uważa Krzysztof Czubaszek. I kwituje: - Najgorsze jest to, że teraz ta pani w majestacie prawa może przyjść do sądu, odebrać swoje plakaty i rozstawić się z nimi na ulicy.

 

Nie wierzę, że nic nie można zrobić

Wojciech Karpieszuk, Gazeta Wyborcza: Co pani sądzi o tych transparentach?

Paula Sawicka, prezes stowarzyszenia Otwarta Rzeczpospolita: Można powiedzieć to wariatka, niech sobie stoi. Ale nie wolno. Bo najgorsza jest społeczna obojętność. Już sąd dał przyzwolenie tej kobiecie na jej pikiety. Już policja chciała spławić przechodnia, który był oburzony tymi plakatami. A te plakaty to sprawa nas wszystkich, choćby ze względu na wizerunek, na to jak nas widzą inni. Coś musimy z tym zrobić. Pisać oświadczenia, interweniować, skarżyć się. Nie może być przyzwolenia na te plakaty.

A co z wolnością słowa?

- Powoływanie się na wolność słowa w tym przypadku to nieporozumienie. Mam odczucie, że urzędnicy wymiaru sprawiedliwości przeszli jakieś szkolenie i w trudnych sprawach powołują się zawsze na wolność słowa. Bo tak jest wygodnie. A są przecież granice tej wolności i powinniśmy o tym dyskutować. Granica jest np. tam, gdzie zaczyna się krzywdzenie innych ludzi. Te plakaty są krzywdzące. To jest też taka gra ze strony sądu. W Polsce sądy zbyt często uznają, że np. nawoływaniem do przemocy nie jest hasło: "Wypędzimy Żydów". Nawoływaniem do przemocy byłoby dopiero hasło:

"Wypędźmy Żydów". Gra o słówka, kiedy wszyscy znają intencje.

Ale co można zrobić?

- Na pewno jest jakieś rozwiązanie. W środę moja przyjaciółka z Hamburga, niemłoda już pani, poszła na antyfaszystowską legalną demonstrację pod metro Świętokrzyska. Policja zatrzymała ją w kordonie. Funkcjonariusze nie chcieli jej wypuścić. To miało powstrzymać demonstrujących, by nie ruszyli zatrzymywać chłopców z ONR. I co? I w tym przypadku policja zdobyła się na jakąś inicjatywę. A jak ktoś ustawia się z plakatami obrażającymi Żydów, to już nic nie można zrobić? Nie wierzę.

Komentarze

Chlopek Roztropek

2009-12-11 18:00

Szanowny Panie Arturze Nowaku
"2009-11-13 12:29"

Spiesze zawiadomic pana, ze Sz.Pan Michalkiewicz nie jest w tej dziedzinie oryginalem. Wrogie panstwu organizacje zydowskie byly odkryte wiele stulecie temu, ot chcby w carskich "Protokolach medrcow Syjonu", lub w "Der Stürmer", jesli juz mowic o nieci blizszych czasach.

Gdyby panu moje zawiadomienie o plagiacie Michalkiewicza nie wystarczylo prosze zwrocic sie z pytaniem czlonkow partii neonazistowskich.

Z uszanowaniem

Chlopek Roztropek
Chlopek Roztropek

2009-12-11 17:53

Szanowny panie Tadeuszu "2009-11-16 13:57",

Spiesze zawiadomic pana, ze lokalne/krajowe organizacje polskie dzialaja na terenie Polski, czeskie na terenie Czech, hiszpanskie na terenie Hiszpanii itd, itp.

Gdyby panu moje wyjasnienie nie wystarczylo prosze zwrocic sie z pytaniem do ambasad wszystkich krajow swiata.

Z uszanowaniem

Chlopek Roztropek
Tadeusz

2009-11-16 13:57

Czy Wasza organizacja działa także na tej arenie w kwestii przeciwdziałania ksenofobii na terenie Izraela i to w jaki sposób Izrael i ludność Żydowska traktuje ludność Palestyńską, a także wypowiedzi polonofobiczne tamtejszych polityków. Można to porównać z działalnością Niemiec Hitlerowskich na terenie Polski. Terroryzowanie ludności cywilnej, zabiajnie kobiet i dzieci pod pozorem walki z terroryzmem. W Polsce w czasie wojny palono całe wsie, za rzekomą pomoc terrorystą z AK walczącymi z Niemieckimi i Sowieckimi okupantami.
Artur Nowak

2009-11-13 12:29

Pan Michalkiewicz piszę wyraźnie, w jakim celu działają takie organizacje w Polsce i dlaczego tak Polski i Polaków nienawidzą. O poproszę, to ten powód:
http://www.michalkiewicz.pl/tekst.php?tekst=953
Artur Kowalski

2009-11-13 12:24

www.michalkiewicz.pl
Elżbieta Tracewicz

2009-11-12 22:49

Moje dotychczasowe protesty (pierwszy w 1994 roku) przeciwko rozprzestrzenianiu antysemickich treści i obrażaniu uczuć religijnych żydów w polskich publikacjach laickich i kościelnych zostały bagatelizowane. Zdumiewa mnie, że właśnie w Polsce, która doświadczyła horroru Zagłady Żydów, która wie czym kończy się szczucie jednych grup społecznych przeciw innym szkalowanie żydów i obrażanie ich uczuć religijnych (np. oskarżeniami o "talmudyczne manipulacje", "rytualne mordy") nadal jest możliwe i nie spotyka się z naganną reakcją nie tylko całego społeczeństwa lecz nawet jego władz. Polskie prawo zakazujące obrażania uczuć religijnych nie jest egzekwowane wobec osób obrażających uczucia religijne żydów. Nikt nie musi przepraszać za pisanie w swoich artykułach o "syjonistycznych przestępcach". Nikt nie zabrania wyśmiewania się z modlitewnego stroju żydów czy ich wiary religijnej. Często dzieje się to na forach internetowych, a polskie "serwery" nie blokują obraźliwych tekstów gdyż nie ponoszą odpowiedzialności prawnej za rozpowszechnianie obraźliwych tekstów. Żałosne, że po 20 latach istnienia wolnego kraju polskie prawodawstwo nie zdobyło się na wprowadzenie środków gwarantujących równe prawa wszystkim swoim obywatelom wyrażające się między innymi w ściganiu antysemickich oraz obrażających uczucia religijne żydów publikacji i działań. Przerażające jest, że niektórzy Polacy z naukowym statusem potrafią publicznie szczycić się - poprzez swoje publikacje - własną nienawiścią rasową i religijną, np. oskarżając żydów o "mordy rytualne". Żałosne, że prawnicy tak lekko sobie ważą publiczne antysemickie i obrażające uczucia religijne żydów oświadczenia (np. o "talmudycznej manipulacji"). Przed wojną równie bezkarne było wywracanie żydowskich straganów i wozów obwoźnych sprzedawców, rozbijanie szyb w żydowskich sklepikach. Też uważano to za małą szkodliwość społeczną. Gdyby teraz żydzi mieli na ulicach polskich miast swoje stragany, czy polskie prawo obroniłoby je przed wandalami? (Widzieliśmy co ostatnio zrobiono z azjatyckimi straganami...) Czy jako naród niczego nie nauczyliśmy się z historii Zagłady? Dlaczego "Nigdy więcej!" nie dotarło do strażników polskiego prawa? Czym kierują się przedstawiciele prawa stwierdzający "małą szkodliwość" antysemickich manifestacji czy publikacji? Z drugiej strony, jakiej świadomości zła można spodziewać się po przeciętnym "przedstawicielu prawa" w Polsce, jeśli nawet sztandarowym gazetom w Polsce zdarza się drukować (świadomie czy bezmyślnie?) antysemickie artykuły, których autorami są sztandary polskiej agencji prasowej? Przy czym, redaktor naczelny tejże gazety wydaje się być nieświadomy, że zamieszcza antysemicki artykuł, a autor artykułu twierdzi, że antysemitą nie jest...
Zdumiewające też jest, że polska policja nie przyjmuje raportu od cudzoziemca. Czy znaczy to, że turysta w Polsce, jeśli zostanie pobity lub moralnie znieważony nie ma prawa do złożenia raportu? Dlaczego prawo nie zmusza policji do przyjmowania raportów od cudzoziemców? Analogicznie, czy nie czulibyśmy, że naruszono sprawiedliwość wobec Polaka, który przebywając w obcym kraju i widząc kogoś z transparentem "Wieszać Polaków" chciałby złozyć raport na policji tego kraju, a policja odmówiłaby przyjęcia raportu z powodu, że nie jest obywatelem tego kraju?

Polskie prawo wymaga zmian w zakresie egzekwowania jego przepisów o stosunku do mniejszości społecznych i religijnych - i wprowadzania ich w życie bez żadnej taryfy ulgowej w stosunku do wszystkich grup spłecznych i jednostek naruszających to prawo. Jedynie ściganie antysemityzmu i wszelkiej dyskryminacji grup mniejszościowych z ostrością, z jaką piętnuje się i sądzi działalność faszystowską w Polsce mogłoby skutecznie zapewnić równe prawa wszystkim obywatelom Polski i gościom odwiedzającym nasz kraj. Wzorem skutecznego działania mogą być Czechy w sprawie o "mało szkodliwe" opaski hitlerowskie". Podobnie polskie prawo powinno podchodzić do wszystkich przejawów antysemityzmu, także tych wyrażonych w formie "niewinnych" opasek czy plakatów.

Stosunek Polaków do Żydów i do innych mniejszości jest wizytówką Polski wobec demokratycznego świata bez względu na to czy tego chcemy czy nie. Dobrze, że są takie organizacje jak "Otwarta Rzeczpospolita". Jest to światełko w tunelu ksenofobii i bezmyślności.