Otrzymuj najnowsze informacje!
Zapisz sie do Newsletter
*
Zmarła Aldona Jawłowska.
Była z nami, pełna młodzieńczego entuzjazmu, gdy stawialiśmy pierwsze kroki. Gdy odkryliśmy, że wielu myśli tak samo jak my. Gdy dyskutowaliśmy czy założyć stowarzyszenie, gdy spieraliśmy się o jego nazwę i cele. Razem założyliśmy „Otwartą Rzeczpospolitą”. Towarzyszyła naszym przedsięwzięciom, zawsze otwarta na dyskusję, gotowa do pomocy, pełna życzliwości i pomysłów.
Stowarzyszenie przeciw antysemityzmowi i ksenofobii „Otwarta Rzeczpospolita”.
O Aldonie Jawłowskiej piszą Nina Kraśko i Sergiusz Kowalski.
Starała się zawsze naprawiać rzeczywistość, na ile tylko się da. I uczyła ludzi - w ilościach hurtowych. W sobotę zmarła w Warszawie w wieku 75 lat wybitna socjolożka Aldona Jawłowska
Umarła Aldona Jawłowska, a wraz z nią świat, którego od soboty nie możemy z nią dzielić.
Umarła Aldona, przyjaciółka zwierząt, a zwłaszcza psów. Bezkonfesyjna ateistyczna katolicka buddystka dżinistka kochająca życie dla jego niewiarygodnego piękna - kolosalnej przewagi życia nad nieżyciem. Tę swą miłość skoncentrowała na psach. Zawsze miała trzy, zwykle suczki, choć pamiętamy sprzed lat wilczura Kubę (karcił za gadanie i machanie rękami ugryzieniem w łydkę, co Aldona wyceniała na trzy butelki wina). Jej żywiołowa prozwierzęcość miała też przykre skutki, które znosiliśmy po stoicku - wszyscy jej sąsiedzi, tak socjologowie jak hydraulicy. Nie szkodziło nam bynajmniej jej barłożenie się ze stadkiem psów - ot ekscentryczność, którą kochaliśmy jako dość swoisty sposób wyrażenia siebie. Przedwczorajsze psie zamilknięcie było wymownym zwiastunem śmierci.
Umarła Aldona, a wraz z nią rzadki wysoki format uprawiania tego, cośmy przywykli nazywać socjologią, a co było zaangażowaną refleksją nad polskim życiem zbiorowym. W PRL socjologia - w odróżnieniu od filozofii, nauk politycznych i innych dyscyplin humanistycznych - była względnie swobodna, co objawiało się zarówno usytuowaniem, jak i treścią tej nauki. Przez usytuowanie rozumiemy nietypowy dla realnego komunizmu wolnościowy klimat instytucjonalnej socjologii czyniący z niej prawdziwą oazę umysłowej swobody.
Anomalia ta sprawiła, że w komunistycznym kraju ukazać się mogły książki diagnozujące bezlitośnie schematy funkcjonowania realnego komunizmu, takie jak niezwykłe na owe czasy i ustrój dzieło Winicjusza Narojka "Społeczeństwo otwartej rekrutacji: próba antropologii klimatu stosunków międzyludzkich we współczesnej Polsce" i wydana w tejże PIW-owskiej serii Plus-Minus kultowa książka Aldony Jawłowskiej z 1975 r., jej habilitacja, "Drogi kontrkultury", dzieło wielkie, nadal na nas wszystkich oddziałujące. Od ubóstwianego przyjaciela Zygmunta Baumana różniła się zasadniczo sposobem praktykowania socjologii. On pisze książki, ona, co mniej widać, uczyła ludzi - oboje w ilościach hurtowych.
Niecodzienna była jej droga życiowa. Nie była z wykształcenia socjolożką - ukończyła Akademię Wychowania Fizycznego, by po dwuletnich studiach pedagogicznych rozpocząć długoletnią współpracę z Bogdanem Suchodolskim, swym mistrzem i nauczycielem. Pod jego kierunkiem napisała doktorat "Antropologia i filozofia człowieka w pracach Augusta Comte'a i Sorena Kierkegaarda". Tak stała się socjolożką - jak się okazało, najwybitniejszą wśród nas.
Godzi się wymienić inne jej zajęcia i stanowiska. W 1974 r. podjęła pracę w Zespole Prognoz Społecznych (przemianowanym na Zakład Badań nad Stylami Życia), a następnie w Zakładzie Estetyki, Zakładzie Socjologii Teoretycznej; później była inicjatorką utworzenia Zakładu Teorii Kultury, którym kierowała. Na przełomie lat 80. i 90. podjęła pracę dydaktyczną w Katedrze Socjologii Moralności i Aksjologii Ogólnej w nowo powstałym Instytucie Stosowanych Nauk Społecznych, gdzie uczyła studentów antropologii współczesności.
Starała się zawsze wedle możności naprawiać rzeczywistość - jak tylko się da. Tym można tłumaczyć jej aktywność polityczną, zaangażowanie w październiku 1956 r., w tworzenie organizacji młodzieżowej na miejsce skompromitowanego ZMP i rezygnację, bez liczenia się z konsekwencjami, z członkostwa w ZMS już po paru miesiącach działalności. Podobnie w 1968 r., gdy została autorką rezolucji pracowników Wydziału Pedagogiki Uniwersytetu Warszawskiego popierającej studenckie protesty, w związku z czym omal nie utraciła pracy na uczelni.
Aldona pozostała aktywną opozycjonistką w latach 70. i 80. W każdej sytuacji rzucała się na pomoc krzywdzonym przez bezpiekę. Uważała, że natychmiast należy ruszyć z pomocą, kiedy SB zatrzymało członków Teatru Ósmego Dnia, nie zastanawiając się, kto tym powinien się zająć. Była członkiem i działaczką Towarzystwa Kursów Naukowych, przygotowywała wraz ze Stefanem Amsterdamskim i Tadeuszem Kowalikiem pierwszy zeszyt TKN poświęcony językowi propagandy - "Nowo-mowa". Był to zapis dyskusji podczas kolokwium poświęconego temu tematowi. Publikacja ukazała się w roku akademickim 1978/79 nakładem NOW-ej.
Kiedy powstała "Solidarność", Aldona z impetem rzuciła się do reformowania agend państwa, głównie oświaty i szkolnictwa polskiego. Była jednym z inicjatorów powołania i organizatorów Sekcji Oświaty NSZZ, wspólnie z Krystyną i Stefanem Starczewskimi, a także współzałożycielem i redaktorem "Karty". I tym razem nie zważała na zagrożenie dla osobistej kariery. W stanie wojennym była internowana.
Śmierć jest nieunikniona, ale dojmująca. Sprawiedliwa, bo nie wybiera, ale niesprawiedliwa, bo nie powinna mieć miejsca. Żyjąc, jesteśmy wolni do dobra i zła. Nie żyć zaś można tylko na jeden sposób, bez wpływu na to, czym jesteśmy i co z nami uczynią inni. Powinniśmy żyć wiecznie jak bogowie.

